Chcę się komuś wyzalic... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Chcę się komuś wyzalic...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

Temat: Chcę się komuś wyzalic...

Nie wiem sama od czego zacząc, żeby ktoś się tym choc trochę zainteresował i nie zagmatwac tego smile Tytuł też nie wiedziałam za bardzo jaki dac, zeby nie odstraszał smile

Jestem prawie rok w związku z chłopakiem z którym chodzę do klasy (3 LO).  Pisałam z wieloma facetami ale żaden nie był tak cudowny jak ten, dlatego też jest On moja pierwsza miloscia, gdyż mialam zawsze stare podejście i nie bawiły mnie nigdy dziecięce związki. Marzyłam, by moja pierwsza miłośc była tą ostatnią... Okres zakochania był przewspaniały i nigdy przedtem nie byłam tak szczęśliwa. Traktowałam Go jak tego Jedynego... Horror się jednak zaczął, gdy po 7 miesiącach z dnia na dzień pojawiły się watpliwości czy rzeczywiście Go kocham. Dla niektórych może wydawac się to śmieszne ale ryczałam dzień w dzień, gdyż nie mogłam się z tym pogodzic... dlaczego mam niby nie kochac chłopaka, ktory jest dla mnie ideałem? Niee, nie jestem materialistką ale nasz związek jest oparty na przyjaźni, zaufaniu i wierności czyli wszystkim co powinno byc w dobrym związku.
Byłam tak wyczerpana, że po 2 tygodniach trafiłam do szpitala. Później minęło ale w sumie były 3 takie 'ataki'. Codziennie doszukiwałam się czegoś innego a najbardziej w tym wszystkim zgubiło mnie to, że zaczęłam czytac na niemądrych forach odpowiedzi na to wszystko (o swoim problemie dotąd nigdy nie pisałam)... codziennie nowe historie, problemy i tak przesiąknęłam tymi zdradami, rozczarowaniami, znudzeniem a już w szczególności w trwalosc pierwszej miłosci, że przestałam wierzyc w prawdziwą miłosc. Oczywiście On o wszystkim wiedział, gdyż nie potrafię tego ukrywac... zabronił mi czytania tego wszystkiego ale niestety to było silniejsze, chcialam się dowiedziec skąd to wszystko i teraz tak bardzo tego żałuję.
W głębi siebie czułam, że kocham i dlatego wbrew tego co pisało na forum, nie odeszłam chociaż czasem żeby Go nie ranic miałam taki zamiar. Podziwiałam Go za cierpliwośc, że dzień w dzień wysluchuje mojego płaczu a uwierzcie, że tak bylo codziennie. Gdy było coś lepiej pojawiał się znowu strach, że po tym wszystkim On odejdzie, bo nie wytrzyma z kimś takim (trwa to już 4 miesiąc)
Tydzień temu trafiłam na forum psychologiczne... To był strzał w 10! Przeczytałam historie kobiet z IDENTYCZNYMI objawami. Jest to natręctwo myśli, odmiana nerwicy. Już na samym początku obiecałam chłopakowi, że pójdę do psychologa, gdyż czułam, że jest coś nie tak ze mną ale teraz dostałam potwierdzenie tego. Ktoś pomyśli, że sama sobie wmawiam chorobę ale w dzieciństwie moi rodzice bardzo często się awanturowali, więc odbiło się to na mojej psychice.


Dawno skończyłam z niemądrymi forami ale podkusiło mnie coś parę dni temu i czytałam wpis pewnej dziewczyny, która jest w 8letnim związku ze swoją pierwszą miłością i ma pewne wątpliwosci... niestety zobaczyłam odpowiedz, że pierwsze miłości nie mają szans przetrwania, gdyż po pewnym czasie będzie ludzi ciągnęło żeby spróbowac czegoś innego. Niestety niewiele brakowało i znow sobie coś wkręciłam i po tych wszystkich wiadomosciach żyje w wielkim strachu, że pewnego dnia trzeba będzie się rozstac mimo że układa nam sie (odpukac) dobrze... a w moim przypadku im później rozstanie tym gorzej dla mojej psychiki.

Powoli 'leczę się' z analizowania wszystkiego i nastawiania się na siłę na związek do końca życia. Będzie co ma byc...

Ii teraz w końcu moje pytanie:
wybieramy się na studia... KOMPLETNIE nie wiem gdzie chcę isc, na co, nie mam pomysłu na siebie - zero.  Mam taki mętlik w głowie, że chciałam żeby mi ktoś doradził czy brac pod uwagę wybór partnera i sprobowac jakoś pogodzic mój wybór z miłoscią czy całkowicie isc za marzeniami (jeśli się w koncu jakieś pojawia) i zrezygnowac z milosci, gdyz jak wynika z wiekszosci przypadkow, ona i tak się w koncu skonczy?

Ii drugie pytanie: kierowac się sercem czy rozumem? bo z tym tez mam problemy:P

z góry bardzo dziękuję za cierpliwe przeczytanie i doradzenie:*

ps. wiem, że może opisałam to w sposób podobny do problemów trzynastolatek ale mam taki mętlik w głowie, że chciałam to jak najszybciej napisac nie zważając na poprawne formy stylistyczne, powtórzenia itd, więc proszę o wyrozumiałosc zwlaszcza, że nie czytam tego wszystkiego jeszcze raz:)

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Chcę się komuś wyzalic...

Czytając to co napisałaś odniosłam bardzo przyjemne wrażenie, że nie pisze to osoba nieświadoma siebie. Inaczej mówiąc nie kreujesz swojego problemu jak typowo osoba w Twoim wieku i masz/miałaś dobre podejście do związku.
Cieszę się, że odnalazłaś być może drogę rozwiązująca Twoje problemy, psycholog, terapeuta, nie gryzą.
Z drugiej strony Twój chłopak to jakiś diament, bo tak Cię wspiera i z Tobą jest, że ja nie wątpiłabym wjego uczucie.

Co do forów. Widzisz, nie kieruj się wyznaniami innych ludzi. Każdy sobie rzepkę skrobie, każdy ma inne życie, inne zasady i inny sposób na siebie.
Bo tak jakbyś miala kierować się tym że ja mialam pierwszych milosci mnostwo i ze nie ma takich. A kij!
Powiem Ci tak, niezaleznie co mowi wiele osob uwazam, ze kazdy czlowiek, w ktorym sie zakocham taka pierwsza miloscia jest. Nie kazdy od razu trafia na tego jedynego/ta jedyna. Osoby wyjatkowo intuicyjne i szczesciary maja ta przyjemnosc. Ale jest to mozliwe. Twoj przyklad jest idealny.
Zaczelas watpic, bo widzisz, to jest taki hehe...cos czego nie wyczytalas zapewne ^^
Sloneczko w twoim wieku milosc polega na 1 etapie 3-4max 5 miesiecy fascynacji;d szał i w ogole. A potem jest stagnacja ^^ Nastepuje normalnosc^^ To nie oznacza ze przestalas go kochac. Po prostu kochanie milosc nie polega na tym, ze przez najblizsze 50 lat bedziesz za swoim partnerem biegac z palpitacjami serca, co chwila odczuwac motylki, etc etc! To mija, to normalne. A wiesz co pozostaje? To ze jak na niego patrzysz to z czuloscia. To ze wasze uczucie ma stabilizacje! To cos wspanialego, bo niepodwazalnego! Jesli jednak odczuwasz stagnacje to wystarczy z partnerem zrobic cos nowego, zaszalec! Wybrac sie na romantyczny weekend razem, zapomniec o smutkach, problemach i po prostu byc z nim.
Im bedziesz starsza tym bardziej bedziesz widziala ze to co uwazasz za wahania tej milosci to po ptostu ta stabilizacja, to ze wasza milosc jest podstawa, na ktorej sie opieracie, zas to co mowicie, jak mowicie, jak robicie etc to jest skutek, bo przeciez juz nie bedziecie miec relacji do siebie kolezenskich, teraz beda pelne przywiazania, czulosci, troskliwosci i tego czego szukasz u mezczyzny.
Mam nadzieje ze Ci to wyjasnilam i przestaniesz sie nieco obawiac.
Pamietaj, ze teksty innych ludzi wcale nie sa wyznacznikiem twoich uczuc. Nawet moje slowa.
Mi mowiono ze moj zwiazek nie wytrwa tygodnia. Wytrwal. Do tego poznalam go przez portal randkowy, czujac sie jak desperatka. wink

Co do studiow- nie wiem co potrafisz, jakie masz hobby, moglabym ci doradzic, ale bez tego trudno smile

3

Odp: Chcę się komuś wyzalic...

Kochana jeżeli Cię to pocieszy to ja poznałam narzeczonego w liceum. Przez pierwsze 2 lata wodziliśmy za sobą wzrokiem, w 3 klasie zaprosiłam go jako osobę towarzyszącą na wesele:) Od tamtej pory jesteśmy nierozłączni. Na studniówce byliśmy razem, maturę zdawaliśmy razem, studia też razem przetrwaliśmy, choć nie powiem, było kilka osób, które chciały się między nas wtrącić. Nie zdradziliśmy się jakoś, nie mieliśmy żadnych przerw. Powiem więcej, dopiero teraz czuję, że ta miłość jest dojrzała, dopiero teraz czuję, na czym miłość naprawdę polega. W tym roku bierzemy ślub. Można? Można. Nie zaglądaj na żadne głupie fora i już:)

4

Odp: Chcę się komuś wyzalic...

Trafiłaś do szpitala, ale dlczego? Ponieważ byłaś wyczerpana zastanawianiem czy go kochasz czy nie?? Trochę to dziwne nie prawdaż?
To dopiero pierwszy krok: przyznajesz, że jesteś chora, teraz konieczna jest wizyta u specjalisty, tylko to może pomóć, jeśli tak jest, bo jeśli nie to zwyczajnie nie dorosłaś do miłości, a nie jesteś chora...
Ponieważ to nie poważne kierować się radami z forum względem Ciebie i Twoego związku, gdyż nikt nie odpowie Ci na podstawowe pytanie, czy go kochasz tylko Ty sama!
Co do kierunku studiów, to nie powinnaś rezygnować  z marzeń w imię miłości, ponieważ jeśli się chcę to się pogodzi wszystko...
Pytanie tylko czy Ty go aby napewno kochasz? Co do tego mam dużo wątpliwości... Ale to wiesz już tylko Ty...

5

Odp: Chcę się komuś wyzalic...

Przepraszam, że dopiero teraz ale nie miałam dostępu do internetu. Bardzo dziękuje za wszystkie odpowiedzi:))

Wiem, że nikt mi nie odpowie czy rzeczywiście kogoś kocham ale to wcale mi nie jest potrzebne, bo jestem tego pewna.

Imeow -  tak, tak, wyjaśniłas mi:) dziękuje:) właśnie ta spokojna miłosc najbardziej mi się podoba.
'Czytając to co napisałaś odniosłam bardzo przyjemne wrażenie, że nie pisze to osoba nieświadoma siebie. Inaczej mówiąc nie kreujesz swojego problemu jak typowo osoba w Twoim wieku i masz/miałaś dobre podejście do związku.' - właśnie mam wręcz przeciwne odczucia ale miło, że tak mówisz:)

malaOna - własnie historie takie jak Twoja dodają mi odwagi:)

LadyInBlack - trochę zle zinterpretowałas moj wpis. to akurat nie jest ważne ale jeśli pytasz to trafiłam do szpitala nie przez samo zastanawianie się tylko przez to do czego wątpliwosci doprowadzily. i nie, nie zrobiłam nic głupiego w związku z tym. jak już pisałam wcześniej nie kierowałam się radami z forum i nigdy też nie pisałam o moim związku, po prostu to co przeczytałam siedziało mi głowie.



Po prostu boję się, że to wszystko co teraz mi się przytrafiło, kiedyś się skończy przez to że właśnie jest to moja pierwsza miłośc i jedno z nas w końcu się znudzi i pragie sprobowac czegoś nowego (o tym próbowaniu oczywiscie tez z forum wiem ;])
Boje się też, że dziecięce pragnienia pierwszej miłości na całe życie zasłonią mi rzeczywistosc i będe na siłę chciała zwiazek utrzymac mimo, że nie będzie to najlepszy pomysl.
Odpowiedzi na to wszystko generalnie nie są mi niezbędne do życia ale za bardzo lubię zyc przyszłością co jest trochę nierozsądne, bo nie umiem cieszyc się tym co mam teraz... ale tak bardzo jestem szczęśliwa, że boje się ze to strace. Zdaje sobie tez sprawę, że przez to wszystko nie zasluguje na mojego chlopaka.

6

Odp: Chcę się komuś wyzalic...
pinesia napisał/a:

kierowac się sercem czy rozumem? bo z tym tez mam problemy:P

Odwieczne pytanie.....?   smile ale , jak już ktoś będzie znał na nie odpowiedz, to chętnie przeczytam  wink

7

Odp: Chcę się komuś wyzalic...
K_r_o napisał/a:
pinesia napisał/a:

kierowac się sercem czy rozumem? bo z tym tez mam problemy:P

Odwieczne pytanie.....?   smile ale , jak już ktoś będzie znał na nie odpowiedz, to chętnie przeczytam  wink

Jesli wierzysz i ufasz to cały swiat wokoł siebie postrzegasz sercem, gdy nasuwaja się watpliwości, sprawy uczuciowe schodzą gdzieś na drugi plan, watpisz, zastanawiasz sie ....a tu juz sprawka rozumu smile
Niektórzy z nas zawsze kieruja się sercem, inni tylko i wyłacznie rozumem, i to nie tylko ze względu na charakter, czy uczucia które w sobie mamy.... wszystko zalży od indywidualnych doświadczen wyniesionych z poprzednich relacji.

8

Odp: Chcę się komuś wyzalic...

o, i chyba znalazła się prawidłowa odpowiedz smile

9

Odp: Chcę się komuś wyzalic...

Pani Irena Santor śpiewała, że: http://www.youtube.com/watch?v=RQnH7tyZgGs&feature=related (każda miłość jest pierwsza) smile jeżeli chodzi o mnie wcale nie uważam że pierwsza miłość nie przetrwa, chociaż w naszym przypadku(mój maż jest moja pierwsza miłość) wydawało się że ona umarła, jednak po kilku latach odnaleźliśmy się,i teraz jesteśmy razem. Jeżeli czujesz że kochasz, nie analizuj tego do bólu, jak napisała Imeow, twoje uczucie przechodzi w kolejny etap, Ja dopowiem jeszcze, że miłość która nie dojrzewa, a zatrzymuje się na pierwszym etapie, tak naprawdę nie jest miłością tylko zauroczeniem które po pewnym czasie przemija.
Jeżeli chodzi o wykształcenie: piszesz,że wybieracie się na studia- kto? Jeżeli nie masz pomysłu na studia, to na nie nie startuj, idź do technikum. Dlaczego chcesz iść na studia? dlatego że twój chłopak się na nie wybiera? czy dlatego że się tego od ciebie oczekuje? Przemyśl to i swoje wykształcenie kieruj tym co cię pasjonuje, czym się interesujesz i z tym powiąż wykształcenie, kończysz liceum,zdasz maturę i na studia bo to się ze sobą łączy, fakt, po liceum samym nie masz praktycznie żadnego przygotowania do zawodu, de facto nie masz wykształcenia, więc może studium policealne związane z twoimi zainteresowaniem?

10

Odp: Chcę się komuś wyzalic...
rozowapantera napisał/a:

Jesli wierzysz i ufasz to cały swiat wokoł siebie postrzegasz sercem, gdy nasuwaja się watpliwości, sprawy uczuciowe schodzą gdzieś na drugi plan, watpisz, zastanawiasz sie ....a tu juz sprawka rozumu smile
Niektórzy z nas zawsze kieruja się sercem, inni tylko i wyłacznie rozumem, i to nie tylko ze względu na charakter, czy uczucia które w sobie mamy.... wszystko zalży od indywidualnych doświadczen wyniesionych z poprzednich relacji.

Mądra, logiczna odpowiedz smile
Pozdrawiam.

11

Odp: Chcę się komuś wyzalic...

Witaj. Ja też chce sie wyżalić, mam 20 lat i jestem z chłopakiem 3 lata od roku noszę pierścionek zaręczynowy. Na początku byłam bardzo szczęśliwa ale z czasem przemieniło sie to w nude. Mieszkamy ze sobą od prawie samego początku związku. Kocham go ale nudzi mnie ten facet. Nie ma już takiego ognia jak na początku, praca, dom, gotowanie i w między czasie sex. Mam dopiero 20lat, chce szaleć, bawić sie, poznawać innych facetów a mój facet to zwykły nudziarz nawet na imprezy nie chodzimy. Kłócimy się często. Moim zdaniem dzieje sie tak dlatego że zbyt wczesnie zamieszkalismy ze sobą, nie poczulismy ten iskry, tęsknoty za sobą, pragnienia. Pomyślicie pewnie że myśle dziecinnie ale taka jest prawda. Boje sie mu o tym powiedziec bo go zranie a wiem że ja jestem dla niego całym światem. Za wczesnie weszłam w dorosłe życie i boje sie że bez niego sobie nie poradze i nie poznam żadnego fajnego faceta. Nawet śnią mi sie inni po nocach, wiem ze to głupie ale nic na to nie poradze sad. Jestem zupełnie sama z tym problemem. Ja.chce innego życia, takiego jak babki w moim wieku. Błagam was pomóżcie mi bo męcze sie we własnym ciele sad

12

Odp: Chcę się komuś wyzalic...

Witam serdecznie  nie wiem co mam robic. Jestem z zona 15 lat po slubie do tej pory nie mielismy dzieci, pare dni temu zona poinformowala mnie ze jest w ciazy ale nie ze mna zdradzila. Pytalem o wszystko a nie chce mi nic powiedziec kto jest ojcem i czy to byl jeden raz czy romans mysle ze to musi byc romans bo jak by by to jeden raz to powiedziala byze to raz i walczyla by o mnie prosila by o wybaczenie.kocham ja i wybaczyl bym ten raz i dziecko wychowal ale ona chyba nie chce mowi ze musi przemyslec. Co tu ma do myslenia daje jej i dziecku serce, zdaje mi sie ze ona nie wie co ma zrobic czy byc z ojcem dziecka i czeka na jego propozycje bo jak on ja wyjebie to bedzie ze mna i zostanie sama bez finansow ja oplacam wszystko. Juz nerwowo nie moge wytrzymac jade prawie co dziennie na relanium prosze was o porade co mam zrobic prosze

13

Odp: Chcę się komuś wyzalic...
Duffi napisał/a:

Witam serdecznie  nie wiem co mam robic. Jestem z zona 15 lat po slubie do tej pory nie mielismy dzieci, pare dni temu zona poinformowala mnie ze jest w ciazy ale nie ze mna zdradzila. Pytalem o wszystko a nie chce mi nic powiedziec kto jest ojcem i czy to byl jeden raz czy romans mysle ze to musi byc romans bo jak by by to jeden raz to powiedziala byze to raz i walczyla by o mnie prosila by o wybaczenie.kocham ja i wybaczyl bym ten raz i dziecko wychowal ale ona chyba nie chce mowi ze musi przemyslec. Co tu ma do myslenia daje jej i dziecku serce, zdaje mi sie ze ona nie wie co ma zrobic czy byc z ojcem dziecka i czeka na jego propozycje bo jak on ja wyjebie to bedzie ze mna i zostanie sama bez finansow ja oplacam wszystko. Juz nerwowo nie moge wytrzymac jade prawie co dziennie na relanium prosze was o porade co mam zrobic prosze


To najlepiej zaloz nowy watek a nie spamujesz post kolezanki

14

Odp: Chcę się komuś wyzalic...

Cześc po przeczytaniu Twojego postu mi się wydaje, że musisz chodzić do psychologa i z nim rozmawiać o swoich problemach. Nawet nie przejmuj się tym co czytasz na jakis forach bo przeciez kazda sytuacja jest inna. Ja znam ludzi co sa od liceum razem i zalozyli rodziny jak i osoby co zanim kogos poznali na stale to byli dobrze po 30 . Nie ma reguly. Jestes mloda, życie przed Toba glowa do góry. Jak jest Twoj chlopak dobrym czlowiekiem to trzeba sie z Tego cieszyc i nie szukac dziury w calym. A jesli nie wiesz czy go kochasz to musisz sama sobie odpowiedziec na to pytanie i nikt w tym Tobie nie pomoze ale rozmowa z Pania psycholog napewno w jakis sposob Tobie pomoze. Pozdrawiam

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Chcę się komuś wyzalic...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024