JustynaPiatkowska - zgadzam się, że parafilie, fetyszyzm, sadyzm, masochizm dotyczą częściej mężczyzn. To różnica ilościowa. Stwierdzenie, że coś dotyczy tylko mężczyzn (różnica jakościowa) wywołało we mnie przeróżne wspomnienia z czasów, gdy jeszcze nie odkryto orgazmu kobiety i większość zachowań tłumaczono waporami macicy. To były czasy!
Dlatego zaciekawiło mnie, jaka literatura jednoznacznie przypisuje coś tylko jednej płci (zwrócę uwagę na lata powstania dzieł). Za wymienienie dziękuję.
(Oczywiście "jakakolwiek literatura" stoi w sprzeczności z "istnieje w tej kwestii dyskusja". Albo naukowcy zgodni są, albo zgodni nie są.
Ja bym się skłaniał ku drugiemu.
No i samo słowo "zaburzenie" nieco trąci myszką. Zaburzenie istnieje, gdy coś uprzednio pozwala zdefiniować normę. Jeśli norma istnieje jako opozycja do zaburzeń, to mamy zwykłe błędne koło definicji, czyli brak treści. Znany już Arystotelesowi. Wiesz może, czy Arystoteles pisał o orgazmie kobiecym? Bo nie pamiętam.
O ile zatem wierzę, że cokolwiek można wymyślić - można to też znaleźć w literaturze, o tyle byłbym bardzo ostrożny przy czytaniu niezbyt nowych, nawet uznanych, książek. Są bardzo kulturowo zależne w wyznaczaniu normy, a co za tym idzie - w ocenie, klasyfikacji różnorodności.
A gdy ZAKŁADA się, że czyste zaburzenie preferencji dotyczy wyłącznie mężczyzn, jest oczywiste, że nie spotka się u kobiety czystego zaburzenia preferencji. To tylko kwestia logicznego błędu. Jeśli się założy, że kubki mają zawsze poniżej 0,3 l objętości, trzeba większym naczyniom nadać inną nazwę. Nie oznacza to, że nie piję teraz zielonej herbaty z półlitrowego kubka. Oznacza, że ktoś nie chciał tego uznać.
Nie myliłbym zatem rzeczywistości z zależnymi kulturowo twierdzeniami o niej czy też użyciem specyficznego nazewnictwa.)