Witam .Po tym co sie stało straciłam przyjaciół .Została mi tylko ONA jedna . Chyba tylko ona jedna mi wierzy .Wspiera mnie . A reszta??? Reszta sie tylko śmieje !!! Nie wierzą mi (tak jak wy) . A to prawda. Więc tylko jej ufam. Ale boję sie że i ją strace. Boję sie ze mnie zostawi .
1 2009-02-03 08:55:45 Ostatnio edytowany przez skrzywdzona (2009-02-03 09:01:09)
2 2009-02-03 09:10:54 Ostatnio edytowany przez CookieBitch (2009-02-03 09:11:57)
W to, że twoi znajomi Ci nie wierzą to dziwne, bo my mamy prawo. Każdy tu może wejść i napisać. Nawet nie wiesz a może któryś z naszych panów tutaj to Twój oprawca. Ja Tobie chyba wierzę. Tylko dlaczego stworzyłaś nowy wątek użalając się nad sobą, zamiast wstać, otrzepać się z brudu i iść dalej przez życie? Pisanie kolejnych wątków nic nie pomoże. A właśnie ktoś anonimowy wejdzie, coś złego Ci napisze i będzie kolejny powód do płaczu.
Ostrzegała mnie przed pisaniem o "tym" na forum . A ja nie słuchałam . Teraz już widzę że miała rację.
dokładnie, sama się na pewno spotkałas z gośćmi na tym forum, którzy potrafią być chamscy.
i co popłaczesz się , powiesz, że każdy jest kretynem i coo dalej ?
czas najwyzszy się otrząsnąć, bo ile tak mozna ?
Moim zdaniem Ty nie chcesz wyjść z tego stanu. Podoba Ci się to. Piszesz na forum jaka Ty biedna itd. są osoby które piszą Ci "współczuję"... wiele osób pewnie widzi, że jesteś przygnębiona i skaczą wokół Ciebie np. rodzice. Tobie się to podoba. Wszyscy się Tobą interesują, wszyscy się troszczą... Wszyscy są Twoimi niewolnikami. Myślisz, że np. Twoich rodziców to nie męczy? Nawet nie wiesz jak przez to, że nie chcesz pracować z psychologiem, czyli nie możesz się wyleczyć z tego, psujesz im zdrowie, nerwy. Kto wie... może Twoja mama pójdzie do sklepu i nagle zadzwoni ktoś by poinformować Cię, że miała zawał czy coś. Myślisz tylko o sobie a nie o tym co mogą czuć inni.
Jak możesz tak mówić!!!!! Nikogo nie zmuszam żeby mi "współczuł"!!!! Nie nie mysle tylko o sobie!!!!
7 2009-02-03 11:13:53 Ostatnio edytowany przez CookieBitch (2009-02-03 11:14:09)
Moja droga. Ale powiedz sama. Czy jak ktoś by płakał ciągle, mówił "on mnie skrzywdził", czy nie współczułabyś takiej osobie? Z tego co tu piszesz jestes egoistką. Nie martw się ja też czasem nią jestem ale mam jakiś umiar.
I teraz ja jestem zła bo napisałam "coś tak strasznego". Słuchaj masz problem z przyjmowaniem jakiejkolwiek krytyki i pouczenia. Dlatego też psycholog w twoim przypadki jest bezradny i nie pomoże Ci. Radzę Ci... jeśli na prawdę zależy Ci na wyleczeniu się to idź do psychiatry. Psychiatra to nie tylko lekarz dla kompletnych czubków, którzy wmówią sobie, że są psem i szczekają. To lekarz dla każdego człowieka, który ma problem emocjonalny.
Skrzywdzona- nie chcę być złym prorokiem- ale jeśli będziesz taka monotematyczna- zostaniesz sama.Więc proszę - nie myśl tylko o sobie,staraj się nawet z tego co przeżyłaś wyciągnąć jakąś pożyteczną lekcję .Co się stało- już się nie odstanie.Trzeba żyć dalej ...z głową do góry - nieustanne użalanie się nad sobą - nie ma sensu- bo wkręcasz się sama.
Danusia ma całkowita rację. Nakręcasz sama siebie.
zgadzam sie z Danusia.
to boli.owszem. jestes dorosła- i musisz sie z tym zmierzyć. Mozesz znalezc wsparcie, u specjalistów. Skutki naduzyc sekksulanych moga odbic sie na calym zyciu. moga prowadzic do lekowosci, toksycznych zwiazkow, alkoholu i moga sie odbic na calym zyciu- nie tylko seksualnym (czego jestes przykladem). znajdz pomoc terapeutyczna! tam mozna odkryc zrodlo. sen takich spotkan polega na odbudowaniu szacuunku do ssmaej siebie i wyznaczeniu ganic.
mozesz zerknac np tu: www.gestalt.haller.krakow.pl
trzymaj sie! i nie traktuj sie jak zlo. nie traktuj TEGO zdarzenia jako cos,co moze ciagle miec wplwa na Twoje zycie. Bylo. ale zyjesz dalej. Zyj godnie i uwierz w siebie.
nie zmuszasz nikogo, żeby ci współczuł, to racja.
ale użalaniem się nad sobą to współczucie wywołujesz.
i co., fajnie ci, jak tak kazdy ci napisze, że 'ojejkujejku, jaka Ty biedna, współczuje Ci'
jesteś skrzydzona, biedna, prawda.
ale to nie znaczy, ze masz się odciąć, płakać i niszczyć swobie życie i, tak jak napisała Cookie, swoim rodzicom.
pomyśl o swoich bliskich, zajmij się soba, czas najwyzszy stawić czoła życiu.
prędzej czy później i tak bedziesz musiała.
Jak dla mnie to dziwne, że Twoi znajomi Ci nie wierzą... Ajjj... nie będę się lepiej wypowiadać po raz kolejny. Dziewczyny wyżej dobrze Ci napisały. najlepiej będzie jak to zastosujesz...
13 2009-02-03 17:51:41 Ostatnio edytowany przez kaja216 (2009-02-03 17:52:25)
pomysl moze rzeczywiscie cos robisz nie tak ze zostalas sama...:( a tak poza tym nie znam doladnie calej histori i przede wszystkim Ciebie ale mimo to szkoda mi Ciebie i chciala bym Ci jakos pomoc...