Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Jestem w trakcie rozwodu, mam z byłym mężem dziecko. Od 2 lat spotykam się z żonatym facetem Pawłem, który również się rozwodzi (dla mnie). Pół roku już mieszkamy razem. Mój mąż podał o rozwód z mojej winy (zdrada), jego żona również........ Wszystko byłoby fajnie, pięknie.... Kocham go nad życie, jestem z nim tak szczęśliwa jak nigdy nie byłam! Od jakiegoś czasu mój Paweł jest zupełnie inny. Powiedział mi ostatnio, że chciałby wrócić do żony ze względu na swoje dziecko, które popadło w depresję i chodzi do psychologa, bo nie daje sobie z tą sytuacją rady, że ich zostawił. Mówił, że nie wyobraża sobie życia beze mnie. On chce mieć teraz ze mną dzidzię! Mówi, że jak będziemy mieli dziecko, on już nie będzie się zastanawiał, a tak.... myśli czasem, żeby wrócić do domu.... gdy tam jeździ i widzi swoje lamentujące dziecko, które ze łzami w oczach mówi "tatusiu wróć", to serce mu pęka. Żona też ciągle do niego pisze i wydzwania, żeby wrócił, a ona wybaczy... Mówi, że mógłby spróbować, ale nie wytrzymałby tam dłużej niż miesiąc...
Tak bardzo go kocham! Też chcę tego maleństwa. Nie jestem gówniarą, mam 30 lat, wiem co robię! Tylko ta cała sytuacja mnie dobija. Nie pozwolę mu odejść, za dużo razem przeszliśmy. Paweł chce, żebym już nie brała tabletek anty... ale ja jeszcze po cichaczu miesiąc pobiorę, bo nie pójdę na kolejną sprawę rozwodową z brzuchem... Proszę o rady! co robić? jak dalej żyć.......??
Offline
Luna pytasz co robic i jak dalej życ?
Niestety ja miła nie jestem i nic pięknego Ci nie napiszę...
Nie wiedziałaś o tym,iż nie buduje się szczęścia na czyimś nieszczęściu ?
Oboje skrzywdziliście kilka osób i masz zamiar byc teraz szczęśliwa?
Twój facet chce miec teraz dziecko,czy nie wystarczy ,że jedno już cierpi przez niego,że je zostawił?
Moja rada-dorośnijcie oboje..
Offline
Prosisz o radę, gdy tymczasem ułożyłaś już szczegółowy scenariusz swego życia.
Już wiesz, że nie pozwolisz odejść swemu kochankowi, już zaplanowałaś termin zajścia w ciążę.
Już wszystko wiesz.
O co pytasz?
Offline
Jest mi tak bardzo z tym wszystkim źle! Bardzo chcę z nim być, ale te wyrzuty sumienia mi żyć nie dają. Wiem, że się nie buduje szzęścia na cudzym nieszczęsciu, ale nic na to nie poradzę, że kocham tak bardzo. jego żona nawet mnie błagała, żebym to ja go rzuciła, to on wtedy wróci do domu... Myślałam nawet nad tym. Ale czy to dobre rozwiązanie? ona chce go na litość wziąć! Ale wątpię czy coś by z tego wyszło... czasami swoją jedyną miłość spotyka sie w najmniej oczekiwanej chwili...
Offline
Taaak.
Wyrzuty sumienia.
Jeśli nie możesz z nimi żyć, to... nie zatrzymuj swego kochanka przy sobie.
Jeśli go kochasz, jeśli chcesz jego szczęścia, to nie zatrzymuj go przy sobie. Sama napisałaś, że nie jest z Tobą szczęśliwym.
Jeśli go kochasz...
Offline
A jak Twoje dziecko zniosło rozwód i Twoje rozstanie z mężem?
Żona Pawła jest niesamowita, chce mu wybaczyć, walczy o niego, dla dobra dziecka. Nie robi tego dla siebie, chce powrotu normalności.
Jesteś jej całkowitym przeciwieństwem. Zastanów się nad tym czy warto tak żyć.
Offline
Układanie życia z żonatym facetem?!!!
Oni nigdy nie odchodzą od żon. Jesteś na z góry straconej pozycji kochana. I jeszcze dzidzię planujecie? Szok!!!! Żeby i ono cierpialo z Wami? Takie szczęście chcecie mu dać? Znam to z własnego doświadczenia i uwierz mi lepiej się wycofać kiedy jeszcze możesz i nim będzie za późno dla Ciebie.
Bardzo rzadko się zdarza, że wszystkie strony są na tyle dojrzałe i po prostu mądre że udaje się stworzyć tzw patchworkową rodzinę ale na to zazwyczaj trzeba duuużo czasu, pracy i prawdziwej mądrości życiowej ja osobiście znam 1 taki przypadek. Kobieto zastanów się poważnie nad swoim życiem.
Offline
luna2000 napisał:
Powiedział mi ostatnio, że chciałby wrócić do żony ze względu na swoje dziecko, które popadło w depresję i chodzi do psychologa, bo nie daje sobie z tą sytuacją rady, że ich zostawił. (...) On chce mieć teraz ze mną dzidzię! Mówi, że jak będziemy mieli dziecko, on już nie będzie się zastanawiał, a tak.... myśli czasem, żeby wrócić do domu.... gdy tam jeździ i widzi swoje lamentujące dziecko, które ze łzami w oczach mówi "tatusiu wróć", to serce mu pęka.
Co za tępy kretyn. Jedno dziecko wpędził w depresję, więc zamiast się nim zająć (nie mówię o powrocie do żony, ale chociaż o poświęceniu dziecku czasu), to ten debil namawia autorkę na kolejne dziecko, szantażując, że dzięki niemu z nią zostanie. Ręce, nogi i cycki opadają. Jak można być tak durną, ślepą babą i planować z kimś takim przyszłość? Myślisz, głupia, że ten Twój wymarzony kochaś będzie dobrym ojcem dla dziecka, które masz z byłym mężem i dla "dzidzi" (co za określenie!), które planujecie, skoro pierworodne jest mu kompletnie obojętne? I nie chrzań nam tu, jak mu niby serce pęka, bo gdyby naprawdę pękało, to by nie namawiał Cię na kolejne dziecko, tylko poświęcił cały wolny czas temu, które właśnie wykańcza się psychicznie.
Boże, co niektóre kobiety mają we łbach wybierając męża i ojca dziecka... A potem lament, że "życie takie niesprawiedliwe"...
Online
No kurcze, tylko ja nie chcę się wycofać. on też nie !!!!!!!! Tylko boję się tego, że będę przytłoczona tym wszystkim. mieszkamy w małej mieścince. Jak widzę czasem jego żonę i córkę, to mi się płakać chce. uciekam wtedy, po prostu ich unikam, bo się boję!!!!!!!!
Ale czasem boję się też, że zostanę sama... Dlatego pewnie jestem głupia! Chcę tego naszego wspólnego dziecka, bo wiem, że wtedy on nie odejdzie!!!!!
A moje małżeństwo było całkowicie nieudane, byłam bardzo nieszczęśliwa, mąż ciągle na mnie krzyczał, wyzywał mnie z byle powodu.... moje dziecko ma 6 lat. o swojego ojca nie pyta, bo kiepski był z nim kontakt. Ojciec odwiedza swoje dziecko rzadko ( raz na 2-3 m-ce) Moje dzieciątko jest bardzo przywiązane do mojego Pawła. W sumie już mieszkamy ze sobą pół roku.
Już raz mi się w życiu nie udało... Ale to właśnie Paweł mnie zawsze wspierał, obiecał, że się mną zaopiekuje i że już będę szczęśliwa, że wszystko będzie dobrze.....
Ale bardzo mi szkoda jego żony....... wiem że nadal bardzo go kocha, pewnie biedna płacze po nocach i schudła w 3m-ce 15 kg..... wiem, to tylko przeze mnie..... Ale ja na prawdę nie wiem co robić.... Jakby on mnie teraz zostawił, to zostanę całkiem sama.... ja nikogo nie mam..... Tylko moje dzieciątko! Dlatego tak bardzo potrzebuję być szczęśliwa.... Już raz życie mi kopa w dupe dało....
Offline
Życie już raz dało Ci kopa w dupę, a teraz wręcz na kolanach błagasz, by dało Ci drugi raz. Twoja sprawa. Tylko nie unieszczęśliwiaj swoimi wyborami KOLEJNEGO, trzeciego już dziecka, powołując je na świat.
luna2000 napisał:
Chcę tego naszego wspólnego dziecka, bo wiem, że wtedy on nie odejdzie!!!!!
Świetny dowcip. Jakoś od pierworodnego mógł odejść, nie? Ofiarą "szczerych obietnic" i "miłości" Twojego Pawła jest załamana kobieta i leczące się u psychologa dziecko, które do końca życia będzie miało traumę. Im też pewnie obiecywał, że będą szczęśliwi i się nimi zaopiekuje. Co za problem zostawić i Wasze dziecko, jak już je urodzisz, i wrócić do żony, czy odejść do kolejnej kobiety?
Jesteś bardzo, bardzo głupia i naiwna. Łykaj lepiej dalej te tabletki i zajmij się dzieckiem, które już masz, a Pawłowi każ codziennie po pracy zasuwać do swojego dziecka, naprawiać, co zepsuł.
Online
luna2000 napisał:
No kurcze, tylko ja nie chcę się wycofać. on też nie !!!!!!!! (...)
To pozostaje tylko pozbyć się wyrzutów sumienia i przestać biadolić nad swym ciężkim losem.
Co Tobie, tak realnie, się dzieje? Jaka krzywda? Że nie możesz patrzeć spokojnie na upokorzoną i nieszczęśliwą żonę swego kochanka? Serce Ci krwawi? Daj spokój z tym Twoim melodramatem.
Offline
fajna babeczka napisał:
Układanie życia z żonatym facetem?!!! Oni nigdy nie odchodzą od żon.
Że co????? Poczytaj choćby na tym forum.
Offline
Wszedłem na tą stronę w celu zakupu reklamy, jestem facetem i nie siedzę na babskich forach, taki mały OT żeby nie było, że jestem jakiś lewy.. Po wejściu w ten temat ręce mi opadły, ponieważ sam musiałem przejść przez życie przez takiego Ojca jak Twój Paweł - ogólnie napiszę Tobie tak, mój pseudo ojciec, którego widziałem może 20 lat temu już nie jest z tą Panią, dla której zostawił naszą rodziną, nie jest również z kolejną, następną itd - teraz jest lumpem
A ta kobieta pierwsza - nie żyje, umarła, rok czasu leżała w śpiączce itd Uwierz mi, że los jest sprawiedliwy - nie po roku nie po 10 latach ale dopadnie Ciebie sprawiedliwość w najgorszym możliwym momencie - to się nazywa równowaga, a tak prywatnie to trzeba nie mieć serca żeby rozbijać czyjąś rodzinę po prostu trzeba być kur... Nie pozdrawiam, ogarnij się..
Offline
przypadkowy
A ja znam odwrotny przypadek - on odszedł, żyje szczęśliwie z nową panią, a jego pierwsza zona zmarła. No i czego niby takie jednostkowe przypadki dowodzą?
Offline
Chciałabym skomentować ale ręce opadaja. Powiem tak : PAN BÓG NIERYCHLIWY ALE SPRAWIEDLIWY.
Boisz się iść ulicą? serce ci pęka że krzywdzisz ta kobietę. To chyba żarty!!!!!!!!!!!
Z perfidią rozbiłaś małżeństwo, uwierzyłaś w puste obietnice!!!!!!!!!!!!!
Nie chcesz byc sama (tylko z dzieckiem) a tamta kobieta może być sama????????
Masz jedno dziecko więc nie jesteś sama. Chcesz byc samotną matka z dwójką dzieci?
NIe wierzę aby ten pan szanował cię i Wasze dzieci. On nikogo nie szanuje. Popatrz jak traktuje obecną żonę i ich dziecko.
A wiesz mam pomysł (tak samo głupi jak twoje zachowanie) - odbierzcice z kochasiem dziecko matce. Serce mu pęka bo dziecko cierpi, to niech je weźmie do siebie i zapewni mu należyta opiekę. Żony nie szanuje i ty też nie więc nie ma dla was znaczenia co się z nią stanie. Ważne, że wy będziecie szczęśliwi póki ci nie wleje. Tylko, że pewnie najpierw mocno nakrzyczy boś faktycznie głupia.
Twój mąż jest kiepskim ojcem a jakim ojcem jest Paweł?????????? Ja nie widzę różnicy.
Offline
czytałaś kiedyś o tym, że pierwszy okres to nie miłość, a tylko zakochanie? Jak nie to poczytaj. Może zrozumiesz jak działa chemia, kiedy zakochanie przechodzi, albo i nie przechodzi w miłość i czym prawdziwa miłość jest, bo to o czym piszesz, to jak na razie jest niezła popierdułka
Chcesz mieć dziecko z facetem, który nie jest dobrym ojcem, czy też to ma być twój dowód miłości? A konsekwencje przewidziałaś, bo z dużym prawdopodobieństwem może być powtórka z rozrywki, tylko, że tym razem z tobą w roli głównej?
Najpierw to zastanów się, czego ty chcesz, a nie kogo, od życia...może ci myślenie dobrze zrobi.
Offline
annaJo napisał:
Chcesz mieć dziecko z facetem, który nie jest dobrym ojcem
A z czego wyciągnęłaś taki wniosek?
Offline
Heh .. To co piszesz to dla mnie jeden wielki dramat.. Twoja rodzina została zniszczona i ty jeszcze z czystym sumieniem psujesz inną rodzine .
Zabrałaś ojca dziecku.
Masz 30 lat a zachowujesz się jak 16 letnia gówniara , która myśli że jest księżniczką i wszystko jej wolno.. Jedna wielka tragedia..
Offline
Vuk napisał:
annaJo napisał:
Chcesz mieć dziecko z facetem, który nie jest dobrym ojcem
A z czego wyciągnęłaś taki wniosek?
luna2000 napisał:
...Od 2 lat spotykam się z żonatym facetem Pawłem, który również się rozwodzi (dla mnie). Pół roku już mieszkamy razem.
Mój mąż podał o rozwód z mojej winy (zdrada), jego żona również...
...chciałby wrócić do żony ze względu na swoje dziecko, które popadło w depresję i chodzi do psychologa, bo nie daje sobie z tą sytuacją rady, że ich zostawił... gdy tam jeździ i widzi swoje lamentujące dziecko, które ze łzami w oczach mówi "tatusiu wróć"
Może ze słów autorki?
Dopuszczasz możliwość by DOBRY ojciec doprowadził swoim zachowaniem dziecko do takiego stanu?
To przeczytaj wpis przypadkowego i POMYŚL
Tak sobie wyobrażasz DOBREGO OJCA?
Offline
BabaOsiadła napisał:
luna2000 napisał:
Powiedział mi ostatnio, że chciałby wrócić do żony ze względu na swoje dziecko, które popadło w depresję i chodzi do psychologa, bo nie daje sobie z tą sytuacją rady, że ich zostawił. (...) On chce mieć teraz ze mną dzidzię! Mówi, że jak będziemy mieli dziecko, on już nie będzie się zastanawiał, a tak.... myśli czasem, żeby wrócić do domu.... gdy tam jeździ i widzi swoje lamentujące dziecko, które ze łzami w oczach mówi "tatusiu wróć", to serce mu pęka.
Co za tępy kretyn. Jedno dziecko wpędził w depresję, więc zamiast się nim zająć (nie mówię o powrocie do żony, ale chociaż o poświęceniu dziecku czasu), to ten debil namawia autorkę na kolejne dziecko, szantażując, że dzięki niemu z nią zostanie. Ręce, nogi i cycki opadają. Jak można być tak durną, ślepą babą i planować z kimś takim przyszłość? Myślisz, głupia, że ten Twój wymarzony kochaś będzie dobrym ojcem dla dziecka, które masz z byłym mężem i dla "dzidzi" (co za określenie!), które planujecie, skoro pierworodne jest mu kompletnie obojętne? I nie chrzań nam tu, jak mu niby serce pęka, bo gdyby naprawdę pękało, to by nie namawiał Cię na kolejne dziecko, tylko poświęcił cały wolny czas temu, które właśnie wykańcza się psychicznie.
Boże, co niektóre kobiety mają we łbach wybierając męża i ojca dziecka... A potem lament, że "życie takie niesprawiedliwe"...
O rany, ja już nawet nie komentuję, BabaOsiadła zrobiła to za mnie
A niech mnie, dodam jeszcze swoje 5 groszy.
Autorko, przeczytaj, co napisałaś! Z jego słów wynika, ze wystarczy, że zrobi ci dziecko, to jego problemy z pierwszym miną. A wiesz, co to może oznaczać? Wiesz, co wynika z tych jego słów? Tyle, ze ten twój tępak obiecuje Ci, ze jego zainteresowanie swoim pierworodnym spadnie do zera, kiedy Tobie zrobi dziecko! Tak to odebrałam ja. Naprawdę, zgłupiałaś do reszty, skoro taka zdesperowana jesteś. Nie widzisz, jaki z niego materiał na ojca? Nadaje się dokładnie tak samo, jak worek po ziemniakach na sukienkę wieczorową!
Ogarnij się i każ najpierw mu ułożyć sobie dobre relacje ze swoim dzieckiem, bo pięknymi słówkami można co najwyżej się podetrzeć. Niech coś zrobi kurde! Pokaże, udowodni, ze potrafi! Nie pogarszacie już i tak złej sytuacji, bo żyjecie w kręgu swojego uczucia i ślepo wierzycie, ze wystarczy się kochać i będzie cacy.
Masz 30 lat, nie bądź naiwną 16 która da sobie zrobić dziecko i będzie wierzyć, że to załatwi sprawę bycia ze sobą ever forever.
Offline
luna2000 napisał:
Jestem w trakcie rozwodu, mam z byłym mężem dziecko. Od 2 lat spotykam się z żonatym facetem Pawłem, który również się rozwodzi (dla mnie). Pół roku już mieszkamy razem. Mój mąż podał o rozwód z mojej winy (zdrada), jego żona również........ Wszystko byłoby fajnie, pięknie.... Kocham go nad życie, jestem z nim tak szczęśliwa jak nigdy nie byłam! Od jakiegoś czasu mój Paweł jest zupełnie inny. Powiedział mi ostatnio, że chciałby wrócić do żony ze względu na swoje dziecko, które popadło w depresję i chodzi do psychologa, bo nie daje sobie z tą sytuacją rady, że ich zostawił. Mówił, że nie wyobraża sobie życia beze mnie. On chce mieć teraz ze mną dzidzię! Mówi, że jak będziemy mieli dziecko, on już nie będzie się zastanawiał, a tak.... myśli czasem, żeby wrócić do domu.... gdy tam jeździ i widzi swoje lamentujące dziecko, które ze łzami w oczach mówi "tatusiu wróć", to serce mu pęka. Żona też ciągle do niego pisze i wydzwania, żeby wrócił, a ona wybaczy... Mówi, że mógłby spróbować, ale nie wytrzymałby tam dłużej niż miesiąc...
Tak bardzo go kocham! Też chcę tego maleństwa. Nie jestem gówniarą, mam 30 lat, wiem co robię! Tylko ta cała sytuacja mnie dobija. Nie pozwolę mu odejść, za dużo razem przeszliśmy. Paweł chce, żebym już nie brała tabletek anty... ale ja jeszcze po cichaczu miesiąc pobiorę, bo nie pójdę na kolejną sprawę rozwodową z brzuchem... Proszę o rady! co robić? jak dalej żyć.......??
Szkoda mi Ciebie dziewczyno!!! Nie wiem co Ci radzić zrób tak by było dobrze... Jeśli on chce wrócić do żony niech wraca nie zatrzymasz go silą .
Offline
luna2000 napisał:
Chcę tego naszego wspólnego dziecka, bo wiem, że wtedy on nie odejdzie!!!!!
He he...
Zapomnij o tym.
Znam przypadek, z całkiem bliskiego grona znajomych:
Naprawdę fajna dziewczyna tak sie zakochała w mężu innej, że postanowiła "dać mu dziecko".
W tamtym związku dzieci nie było.
Urodziła...pobył z nią, a potem...wrócił do zony.
No to ta idiotka postanowiła dać mu drugie - bo wtedy to już na pewno...
Przyznał sie do drugiego, płaci, ale został z żoną.
ta została sama na zawsze, wiecznie zakochana w tym bawidamku.
Offline
nie potrafię tego zrozumieć... Jak można z premedytacją rozbić czyjąś rodzinę, nie chcę nawet myśleć jak musi się czuć jego żona. I biedne dziecko... Chowasz się przed jego żoną, nie potrafisz spojrzeć jej w oczy?! Nic dziwnego, bo to co robisz jest poniżej godności! Dla ciebie mam tylko jedną radę: uważaj, bo jak go zdobyłaś tak go stracisz...
Offline
Anhedonia napisał:
Dopuszczasz możliwość by DOBRY ojciec doprowadził swoim zachowaniem dziecko do takiego stanu?
To przeczytaj wpis przypadkowego i POMYŚL
Tak sobie wyobrażasz DOBREGO OJCA?
Wiesz, ludzie się rozchodzą, bywa tak i to nierzadko, co wcale nie przeszkadza być dobrym ojcem lub matką "dochodzącym". Dziecko zostało z matką, więc kto ma wpływ na jego zachowanie? To że ktoś okazał się złym mężem dla danej pani, nie oznacza, że należy go potępiać w czambuł i robić winnym "wszystkiego".
Ostatnio edytowany przez Vuk (2012-01-02 21:11:22)
Offline
Vuk napisał:
Wiesz, ludzie się rozchodzą, bywa tak i to nierzadko, co wcale nie przeszkadza być dobrym ojcem lub matką "dochodzącym". Dziecko zostało z matką, więc kto ma wpływ na jego zachowanie?
Wiem
tak się złożyło, że dwukrotnie się rozchodziłam...
Czy to, że dzieci zostały ze mną czyni ze mnie złą matkę a z ich ojców dobrych ojców? A może raczej to JAK ułożyli sobie kontakty z dziećmi i czy dali dzieciom odczuć, że te dzieci MIMO rozstania kochają?
Vuk napisał:
To że ktoś okazał się złym mężem dla danej pani, nie oznacza, że należy go potępiać w czambuł i robić winnym "wszystkiego".
Dla dziecka przekaz jest prosty - dla dziecka BYŁO dobrze gdy rodzina była razem. To ojca zadaniem jest tak przekazać dziecku realia by wytłumaczyć mu, że rozpad rodziny nie zmienia tego, że oboje rodzice go kochają. Bo to ojciec sobie poszedł, on więc ponosi ciężar uzasadnienia tego dziecku. Widocznie TEN ojciec tego jednak nie zrobił. To czyni go winnym zaniedbania - nie 'wszystkiego".
Dziecko nie jest dorosłe i nie "musi zrozumieć" racji odchodzącego, bez jego w tym akcie tłumaczenia udziału. Jego zadaniem wydaje się złagodzenie bólu, który swymi decyzjami spowodował.
Offline
Oj oj oj.... Ale tu po mnie jedziecie! Wasze komentarze czasem są bardzo bolesne i przykre.... No ale nie dziwię się. Zawsze kobiety, które rozbijały cudzą rodzinę były uważane za te najgorsze! A co z niewiernymi mężami? Przecież sama nie jestem sobie winna. To działa w dwie strony. Nikt nikogo do miłości nie zmuszał !!! I tak bardzo się boję, że ta nasza "chora miłość" nie przetrwa.... Martwię się, że w końcu on i tak odejdzie i zostawi mnie....
Offline
nooo naprawdę po Tobie jadą autorko. Współczuję sytuacji, bo wkręciłaś się nieźle w to, ale zrobiliście już pierwszy krok, bo zamieszkaliście ze sobą, mieszkacie pół roku, więc to może nie jest tylko zauroczenie. Zauroczenia przecież szybko mijają. Dlaczego wszyscy (prawie) piszą, że im się nie uda? A może są sobie przeznaczeni? Wiem, że marne szanse, bo była żona zawsze gdzieś będzie w ich życiu, bo jest dziecko i to zawsze będzie ich łączyć, nie pochwalam rozbijania rodziny, ale na siłę i dla zasady przecież małżeństwa też się nie ułoży..
Offline
mandarynka1234 napisał:
nooo naprawdę po Tobie jadą autorko. Współczuję sytuacji, bo wkręciłaś się nieźle w to, ale zrobiliście już pierwszy krok, bo zamieszkaliście ze sobą, mieszkacie pół roku, więc to może nie jest tylko zauroczenie. Zauroczenia przecież szybko mijają. Dlaczego wszyscy (prawie) piszą, że im się nie uda? A może są sobie przeznaczeni? Wiem, że marne szanse, bo była żona zawsze gdzieś będzie w ich życiu, bo jest dziecko i to zawsze będzie ich łączyć, nie pochwalam rozbijania rodziny, ale na siłę i dla zasady przecież małżeństwa też się nie ułoży..
Jeśli w małżeństwie nie układa się i próby "sklejenia" nie dają rezultatów, jeśli człowiek popełnił błąd to zamiast męczyc się i kłocić w małżeństwie należy najpierw się rozwieść, ustabilizować sytuację dziecka tak, żeby nie czuło się opuszczone przez rodzica a dopiero potem szukać sobie kolejnej miłości. A tak co mamy? - niewiernych małżonków, oszustów i rozbijających rodzinę kochanków.
OBOJE ZROBILIŚCIE TO SAMO - ROZBILIŚCIE RODZINY, z tym, że Twoje dziecko jest przy tobie (prawda?) a on porzucił swoje.
Nie oczekuj wsparcia, zrozumienia itp. Zadna kobieta nie chce byc zraniona i porzucona a więc ..
NIE CZYŃ DRUGIEMU TEGO CO TOBIE NIE MIŁE.
Offline
A mnie najbardziej podoba się naiwność 30letniej kobiety, jeszcze żony i matki. Po pierwsze piszesz on się rozwodzi - czyli jak sądzę jeszcze nie było rozprawy a powinnaś wiedzieć że w sytuacji gdy są dzieci, gdy jedno z partnerów ( w tym wypadku jego żona) nadal kocha i nie chce rozwodu (sama piszesz że Pawła żona chce wybaczyć) to sąd daje czas na odbudowę małżeństwa i sprawa rozwodowa może ciągnąć się bardzoooooooooooo długo. A w tym czasie twój kochaś może : wrócić do żony, znaleźć nowy obiekt westchnień bo skoro raz potrafił i to zdradzić "ślubną" to co za problem przyprawić rogi kobiecie z którą TYLKO się mieszka.
To taka pierwsza moja sugestia, a druga jego słowa "dajmi dziecko to z tobą zostane" to po prostu zwykły emocjonalny szantażysta bez uczuć - a ty naiwna jak nastolatka która "ma dać dowód miłości swojemu chłopakowi" a ja myślałam że tego już się nie stosuje w obecnych czasach ale jak widać "stare dobre sposoby" zawsze działają na ograniczone osobowości.
Jedno jest pewne "gdyby głupota miała skrzydła to latałabyś jak gołębica" Pozdrawiam
Offline
krycha50 napisał:
mandarynka1234 napisał:
nooo naprawdę po Tobie jadą autorko. Współczuję sytuacji, bo wkręciłaś się nieźle w to, ale zrobiliście już pierwszy krok, bo zamieszkaliście ze sobą, mieszkacie pół roku, więc to może nie jest tylko zauroczenie. Zauroczenia przecież szybko mijają. Dlaczego wszyscy (prawie) piszą, że im się nie uda? A może są sobie przeznaczeni? Wiem, że marne szanse, bo była żona zawsze gdzieś będzie w ich życiu, bo jest dziecko i to zawsze będzie ich łączyć, nie pochwalam rozbijania rodziny, ale na siłę i dla zasady przecież małżeństwa też się nie ułoży..
Jeśli w małżeństwie nie układa się i próby "sklejenia" nie dają rezultatów, jeśli człowiek popełnił błąd to zamiast męczyc się i kłocić w małżeństwie należy najpierw się rozwieść, ustabilizować sytuację dziecka tak, żeby nie czuło się opuszczone przez rodzica a dopiero potem szukać sobie kolejnej miłości. A tak co mamy? - niewiernych małżonków, oszustów i rozbijających rodzinę kochanków.
OBOJE ZROBILIŚCIE TO SAMO - ROZBILIŚCIE RODZINY, z tym, że Twoje dziecko jest przy tobie (prawda?) a on porzucił swoje.
Nie oczekuj wsparcia, zrozumienia itp. Zadna kobieta nie chce byc zraniona i porzucona a więc ..
NIE CZYŃ DRUGIEMU TEGO CO TOBIE NIE MIŁE.
Rzecz włąśnie w tym, że nie było prób sklejania, tamta kobieta chce wybaczyć... A on wolał zamiszkać od razu z kochanką...
Offline
Luno, chciałabym, abyś teraz spojrzała na całą sytuację nie przez pryzmat swojego szczęścia.
Faktem jest, że wina leży po obu stronach. Ty weszłaś w butach w tamten związek, zburzyłaś ich spokój, a on okazał słabość, bo zdradził, aby doświadczyć czegoś nowego, innego.
I przyznaję rację większości forumowiczów, jesteście egoistami.
Nie pisz, że boisz się samotności. W którym momencie zostaniesz sama? Kobieto, przecież masz dziecko! Widać po Twoich wypowiedziach, że je ignorujesz, patrząc tylko przez pryzmat własnych potrzeb. A może ono też mocno przeżywa takie zmiany w życiu, pojawiający się panowie w domu u boku mamusi - do którego teraz powinno się mówić "tato"? I nie myśl, że Twoje dziecko powie Ci prosto w oczy, że ma z tym emocjonalny problem. Ono już i tak ma zniekształcony obraz rodziny...
Druga sprawa - dziecko Pawła powinno być teraz dla niego NAJWAŻNIEJSZE. Nie Ty. Przykro mi, że muszę to napisać tak brutalnie, bo wiem że nie jest to dla Ciebie przyjemne... Ale zastanów się jak bardzo zniszczyliście mu psychikę, pozostawiając ranę, która nigdy już się nie zagoi. Skoro w tak młodym wieku niezbędny jest psycholog i występuje depresja, jestem pewna, że ten dzieciak w przyszłości będzie mieć wielkie problemy w nawiązywaniu bliższych kontaktów z ludźmi, nie wspominając już o tworzeniu udanych związków. Będzie to dla niego o wiele trudniejsze wyzwanie, bo przede wszystkim już nie będzie wiedzieć jak ma wyglądać "rodzina".
Mam wrażenie, że żona Pawła o tym doskonale wie - zobacz, że jest zdolna wybaczyć mu takie świństwo właśnie dla dobra dziecka. Ona wydaje się być rozsądną osobą, która w tym przypadku najbardziej z Was wszystkich dostrzega problem, z jakim boryka się to dziecko.
Na forum nie chodzi o to, aby tylko krytykować, ale przede wszystkim radzić. Moja rada dla Ciebie: jeśli kochasz Pawła, daj mu wolną rękę, nie trzymaj przy sobie, nie czyń wyrzutów czy aluzji o tym, jak Wasze potencjalne wspólne życie mogłoby wyglądać. Przede wszystkim porozmawiaj z nim i pilnuj, żeby teraz spędzał ze swoim dzieckiem każdą wolną chwilę. Popełniliście duży błąd, teraz musicie zrobić wszystko, by zminimalizować konsekwencje. Musisz przyjąć, że teraz jesteś w jego sercu na drugim miejscu, pierwsze musi być zarezerwowane dla niewinnego człowieka, który naprawdę nie radzi sobie ze sprezentowanym ciężarem psychicznym.
Jeśli jednak Paweł mimo wszystko będzie pozostawał przy stwierdzeniu, że jeśli zrobi sobie drugie dziecko, to tym pierwszym już się nie będzie tak przejmował - daj kopa w cztery litery i wystaw jego walizkę za drzwi.
Tak na marginesie - jakbym była na Twoim miejscu, po usłyszeniu takiej głupoty to by była pierwsza czynność, którą bym zrobiła.
Offline
przypadkowy napisał:
Uwierz mi, że los jest sprawiedliwy - nie po roku nie po 10 latach ale dopadnie Ciebie sprawiedliwość w najgorszym możliwym momencie - to się nazywa równowaga, a tak prywatnie to trzeba nie mieć serca żeby rozbijać czyjąś rodzinę po prostu trzeba być kur... Nie pozdrawiam, ogarnij się..
Musze sie z tym zgodzic. Oliwa zawsze sprawiedliwa. Mam podobna sytuacje z moim ojcem. Byl zonaty, mial dwoje dzeci, zadal sie z moja matka. Nie bedziemy tu oceniac teraz jej przywar umyslowych bo to nie ten temat
Urodzilam sie ja a on dalej sobie bujal. Na szczescie moja mama miala dosc jaj zeby nie pieprzyc sie w bagnie i wystawila jego walizki za drzwi. Poszedl do trzeciej, maja syna. Nie wyszlo. Jak wyjezdzalam byl juz z czwarta pania.
Efekt? 3 kobiety zranione, 4 dzieci wychowalo sie mniej lub wiecej bez ojca, kazde z nas ma z tego tytulu problemy, z ktorymi bedziemy sie do konca zycia borykac.
Wnioski?
Dzieci nie sprawiaja ze mezczyzna zostanie z dana kobieta. Wrecz przeciwnie moga byc odskocznia od klopotow zostawionych w poprzedniej rodzinie. Sprzyja to ignorowaniu dziecka i jego problemow. Chcialabys zeby twoj ojciec zapomnial o tobie bo urodzila sie inna "dzidzia" a ty niczym stara zuzyta zabawka ladujesz w koszu?
Kobiety ktore takie historie kupuja sa !@#@$%^^&&^ (odpowiednie nazwy prosze sobie wstawic samemu)
Rozbijanie rodziny jest ponizej jakiegokolwiek poziomu. Jesli faceta swierzbi fujarka to do kobiety nalezy skopanie mu tylka i wyslanie spowrotem do domu. Jest takie stare powiedzenie "jak suka nie da to pies nie ruszy". A ty, autorko, dalas ![]()
Offline
Lidka_87 napisał:
I przyznaję rację większości forumowiczów, jesteście egoistami.
Wszyscy jesteśmy egoistami. Różnica w tym, na ile jesteśmy zdrowymi egoistami, dbającymi o siebie, a na ile idącymi po trupach, nie bacząc na krzywdę innych. Nie potępiam Cię Luna - każdy ma prawo do szczęścia. I nie rozbiłaś żadnej rodziny. Jeżeli facet do Ciebie przyszedł, to znaczy, że jego małżeństwo nie było takie cudowne. Teraz go gnębią pewnie wyrzuty sumienia - kto by ich nie miał? Chyba tylko wyzuty z uczuć potwór. Życie nie jest czarno-białe, nie ma binarnej logiki. To, co mogę Ci poradzić, to daj mu spokojnie podjąć decyzję. Jeśli go kochasz, zrozum go i wybacz...
"jak suka nie da to pies nie ruszy" ?? Hm, a może jak pies nie ruszy, to suka nie da? Śmierdzi mi tu jakąś pogardą dla kobiet i usprawiedliwianiem facetów...
Ostatnio edytowany przez bezduszny (2012-01-03 20:42:39)
Offline