Witam,do tej pory tylko czytałam,teraz napiszę wam o sobie.Pochodzę z rozbitej rodziny w której oszczędzało się prąd a wanna służyła tylko jako mebel.Moja matka w skutek nie udanego związku popadła w nerwice.Ja jako brzydkie kaczątko zawsze byłam na uboczu.Nie miałm chłopaka,przyjażniłam się z takimi jak ja.No i w wieku 19 la poznałam jego.Jak mi się wydawało żywiołowego starszego 8 lat chłopaka o czarnych włosach i wielkich niebieskich oczach.Mieszkał sam więc zaraz wystąpiły kłótnie z matką i moja wyprowadzka.Byłam samotną do szpiku kości nastolatka.Marzyłam o kimś w moim wieku ale pokochałam jego.Szybko okazało się że alkohol to nie tylko sposób na rozerwanie się ale i nałóg.potrafił pić przez 4 doby.Sam w łóżku przed telewizorem.Gdy zasnełam budził mnie bym dotrzymywała mu towarzystwa.Wymiotował ale pił.Zasypiał na pół godziny i znów.Potem trzeżwiał ,nie przepraszał,mijał tydzień i historia się powtarzała.Nadal byłam zakochana więc płakałam i trwałam.Zaszłam w ciąze.Więc szybki ślub za pieniądze jego matki.Wtedy się odkochałam.Wrócił z pracy i zakomunikował mi że nie bedzie pracował,musi odpoczać,będzie miał czas dla mnie.Miłość przeszła mi jak reką odjął .Do dziś się zastanawiam jak to możliwe,w jednej chwili.Ale gdzie miałam uciec?W 6 miesiącu ciąży ?Do biednej nie zrównoważonej matki która o tamtej porze roku żyła jak zawsze w nie ogrzewanym mieszkaniu?Do kochanego,ale alkoholika ojca?Zostałam.Urodziłam córkę.Gotowałam,prałam,sprzątałam,znosiłam ubliżanie,wyzwiska,biedę i kochankę męża.Poniżał mnie jawnie,zaprosił ją do domu z dziećmi.Jego matka mówiła do znajomych że to jego koleżanka.A ja myślałam że umrę jeśli tak do końca będzie wyglądać moje życie.Córka podrosła a ja zadbałam o siebie.Schudłam,stałam się pewna siebie i odważna.Przez ogłoszenie poznałam jego.Młodszy dwa lata,świeży,pachnący.Nie zbrukany dziwkami,alkoholem.Czułam się jakbym znów miała 19 lat,jakby ktoś podarował mi drugie życie.Nazywał mnie darem od boga,mówił o zareczynach,gadaliśmy godzinami.Nasze spotkania były kradzione.Wynajmowaliśmy pokój w hotelu,doba i dwa tygodnie tęsknoty.W tym czasie mój mąż pijał jak nigdy.Dzień po wypłacie był już bez grosza ,a ja przez ten czas byłam spakowana.Gdy wracał pjany uciekałam z dzieckiem do jego matki a potem do swojej matki ,babki.Do niego...nie mogłam.Mieszkał 250 km od mojej miejscowości.Z 6 rodzeństwa ,rodzicami.Mineło trochę czasu ,wyznałam mu miłość.Powiedział tylko że myślał ze kiedyś powiemy to sobie razem.Nasze spotkania kryła moja szalona matka a on powiedział o nas rodzica.I się zaczeło.Bo jeśli wezmę rozwód to grzech,dziecko nie jest jego i wogóle.Pojechaliśmy na wesele w jego rodzinie.Niby nic mi nikt nie powiedział ale po powrocie usłyszałam od niego że jego mamusia powiedziała że obleśnie tańczyłam z jego kuzynem a on już nie wie komu wierzyc...Miałam ochotę nim potrząsnać,krzyknac że to jak,nic się nie zmieniłam,czy już nic dla Ciebie nie znaczę,w jednej chwili możesz wszystko skreslić? Bezradność mnie rozdzierała.Odwiedziłam babcie i juz u niej zostałam.Chciałam się uwolnić od tyrana i móc widywac jego....Przetrwaliśmy jeszcze 3 miesiące.W tym czasie słyszałam że :jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma,że nie będzie się dla mnie wyrzekał swojej wiary .A w domu...że jeśli chce mieszkać u babci to powinnam oddać dziecko do domu dziecka....Nie dałam się,walczyłam.Mieszkałam w spartańskich warunkach,pracowałam i czekałam na cud.
Ups...nie zmieściłam się...ale cóż,tutaj skończe;-) A więc przyjechał i po spędzonej nocy powiedzial że się nie zakochał,nie zaangażował,nie będzie się zmuszal i już więcej nie przyjedzie.Swiat mi się urwał.Runął i został.W dzień w którym się poznaliśmy poznałam Roberta.Kochany brzydal z własną firmą.Dwa lata się wachałam.Pracowałam,mieszkałam w zrujnowanym domku i odnalazłam wspólny język z matka.Tyle że ona musiała pracować,ja tez.Wyprowadziłam się do tego kochanego brzydala,mała szła do zerówki,to był czas na taka decyzję.Więc jestem,120km od domu,mineły 4 lata a ja nadal kocham tamtego chłopaka.Umieram od środka,nic mnie nie cieszy.I jednak wiem że nigdy nie będzie mój.Tkwie w związku z mało inteligentnym facetem z którym nie mam o czym gadać,urządzamy jego-nasz domek,Córka ma już 8 lat.Nie jest rózowo,ale nie pije,zarabia chociaż w sumie mamy osobne portfele.Spotkałam się i z tamtym.Zaproponował seks,zgodziłam się by chociaż tak mieć go na chwile dla siebie.Okazało się że płomiennego romansu nie będzie,nie da się wrócić przeszłości.Nie odzywał się wogóle,tylko wtedy gdy przejeżdzał obok i miał ochotę na seks...To już nie on,nie to samo.Skończyłam te spotkania.Ale mimo to nadal go kocham.Życie płynie a ja umieram od środka.Wiem że spędzę je bez niego,w związku z rozsądku.Albo i nawet nie rozsądku.Mój facet jest po wypadku,może kiedyś jeżdzić na wózku,już widzę że traktuje moją córkę nie do końca tak jak trzeba,zarabia 3 razy tyle co ja a mimo to ja tych pieniędzy nie widuje,robi co chce.Tęsknię za matką,rodzinnymi stronami.I wiem że nie mam tyle pieniędzy by odremontować swoją chatynkę .Mogła bym zafundować sobie i córce skrajną nędzę.I brak rodziny a raczej w miare normalnego domu.Mój partner jaki jest to jest ale to mężczyzna,nie jesteśmy zdane tylko na siebie.Ja nie wybuduje nam łazienki za 30tys z pensji 1000zł..Nie chcę być sama ,zgorzkniała i marząca że może on na stare lata powie:zawsze cie kochałem..Zabija mnie też związek z rozsądku.....
hm... tyle tego... a myślałam, że to ja mam pod górkę...
jak widać światem rządzi pieniądz.
Nie rozdrabniaj się, szanuj. Uważasz, że go kochasz, dla tej miłości zatracasz siebie, krzywdzisz, wegetujesz i czekasz lepszego. Widzę, że jesteś kobietą za bardzo kochającą i w imię miłości znosisz rzeczy nie do zniesienia.
Dbaj o siebie i córeczkę, która wzorce na życie i szczęście będzie brała od Ciebie.
Nie pozwalaj, aby poprzedni parner traktował Cię jak lalkę do zaspokojenia swoich żądzy.
Z obecnym... nie wiem jaką masz pozycję w domu... jeżeli on jako osoba niepełnosprawna potrzebuje twojej opieki, niech za tą opiekę normalnie się z tobą rozlicza.
Zgadzam sie z poprzedniczka. Kochasz za bardzo, a swoje uczucia lokujesz u mezczyzn, ktorzy nie sa ich w zaden sposob warci (choc moze Ci sie wydawac inaczej, ale jaki normalny, dojrzaly mezczyzna interesuje sie kobieta tylko wtedy, gdy ma ochote na seks?). Niepotrzebnie tkwisz teraz w zwiazku, w ktorym jestes nieszczesliwa. Bo za kilkadziesiat lat bedziesz mogla powiedziec sobie jedynie, ze je w jakis sposob zmarnowalas, przynajmniej na polu uczuciowym. Tym bardziej, ze jesli ten mezczyzna Cie kocha, to oszukujesz nie tylko siebie, ale i jego. Z drugiej strony rozumiem, ze zalezy Ci na corce, aby mieszkala w ogrzewanym domu, miala co jesc i w co sie ubrac. Wyprowadzenie sie i wynajecie czegos na wlasna reke jest ryzykowne, ale zastanawiam sie, czy nie byloby jednak lepszym rozwiazaniem.
Poza tym, myslalas o tym, aby uniewaznic swoje malzenstwo? Bo z tego, co wiem, choroba alkoholowa jest powazna przeszkoda w zawarciu zwiazku malzenskiego, a z tego, co piszesz, Twoj maz zaczal pic przed Waszym slubem.
A wiec napisze jeszcze troche o sobie.Jesli chodzi o mojego nowego partnera-mial wypadek ale znow chodzi.pracuje, niezle zarabia.ale jest pod wplywem matki.to z nia mieszkal 28lat,to ona nie ulozyla sobie zycia i zyje tylko nim.i on tak samo jak ona chce by go doceniac,nie klocic sie z nim,nie forsowac swoich racji.inaczej sa ciche dni.w domu nie robi nic.nie gotuje,nie zmywa itd.nie pamieta juz jak opowiadalam mu o ojcu corki.o tym jak mnie traktowal i o tym ze w domu oczekuje rownego podzialu obowiazkow.ja pracuje,on tez.ale to ja odrabiam z mala lekcje,ja gotuje,sprzatam,piore.A wynajem..1200zl,opiekunka 900zl,jedzenie 600zl.zarabiam 1000zl.nie dala bym rady nawet bez mebli i butow na zime.i nadal tesknila bym za Lukaszem...
Bardzo Ci współczuje, ale teraz najwazniejsza jestes Ty i Twoja córka postaraj się zapewnic sobie i jej godne życie.
Myslalam o uniewaznieniu.To kosztuje ale osiagnelam juz duzo.W tym roku np.prawko:-) Szczerze to boje sie tego.Gdy mysle o uniewaznieniu to i mysle o tym co by bylo gdybym miala tylko cywilny...moze by mnie pokochal? Mysle tez o tym czy jeszcze kiedys sie zakocham, poznam kogos.To silniejsze odemnie.To mnie trzyma w pionie.Moze kiedys ktos mnie pokocha jak ja jego.Ale co wtedy z Robertem?z moim prozaicznie spokojnym swiatkiem?mam faceta,czegos tam juz sie dorobilismy,ludzie nie omijaja mnie juz bokiem jak rozwiedziona nieudacznice.Bo tak jest,nie masz kasy,auta,fajnego faceta i pracy to jestes nikim.ja po rozwodzie bylam nikim dla otoczenia.nie wazne ze to eks mnie skrzywdzil i udowodnilam mu wine.No ale przy Lukaszu czulam ze wreszcie zyje.ze na to czekalam i ze zasluzylam na milosc.a dzis..nie chce mi sie ubrac do pracy,wyjsc..
pechowa29, z tymi kosztami wynajmu to chyba troche przesadzilas. Nawet w duzych miastach 2-pokojowe mieszkanie mozna wynajac za 750 zl - mysle, ze gdyby dalo sie je wynajac np. z godna zaufania studentka pedagogiki, ktora moglaby opiekowac sie Twoja corka, byloby idealnie, szczegolnie, ze mala nie jest juz taka mala (niektorzy wlasnie tak robia i z tego, co widze po moich znajomych, to sie sprawdza). Ewentualnie dziecko mogloby pewna czesc dnia spedzac w swietlicy srodowiskowej - pracowalam juz w tego typu miejscach i moglabym polecic - dzieci maja zapewniona nauke poprzez zabawe, organizowany czas wolny i nierzadko profesjonalna opieke (pedagodzy jako wychowawcy).
Na każdą z nas ktoś tam czeka ![]()
No ale przy Lukaszu czulam ze wreszcie zyje.ze na to czekalam i ze zasluzylam na milosc.a dzis..nie chce mi sie ubrac do pracy,wyjsc..
"czułaś" czas przeszły... i niech nim zostanie... bo On teraz traktuje Cię jak seksualną marionetkę
Rozumiem gdyby byl dla ciebie dobry teraz... ale to czas przeszły i musisz z tym się pogodzić, by ruszyć do przodu, a nie żyć mrzonkami.
A teraz od strony bardziej przyziemnej. A co jeżeli on ma na boku jeszcze inne kobiety, zarazi Cię jakąś chorobą? A co jeżeli twój obecny partner się dowie, a co z ledwo odzyskanym szacunkiem ludzi? Szanuj i ceń się dziewczyno!! Jesteś tego warta. Nie zaniżaj swojej wartości tylko dlatego, że nie jesteś finansowym krezusem. Godność jest bezcenna.
Siebie masz pokochać, przede wszystkim siebie! A nie kazdego chlopaka, który się do Ciebie uśmiechnie. Moze i u nas jest źle i system nie jest jaki być powinien, ale bez przesady. Są fundacje, są pomoce różne. Jesteś żoną alkoholika, jesteś matką na pewno znajdziesz jakąś fundacje czy zasiłek, ktory Ci trochę pomoże. Masz pracę, więc nie jest tak źle. Myślę, że pora przestać być zależną od wszystkich facetów dookoła i zacząć działać na własną ręke. Miałaś tyle zaparcia i sily w sobie, żeby schudnąć i doprowadzić się do porządku to znajdziesz siłę, żeby w końcu samej zacząć żyć.
Przede wszystkim przestań się łudzić, że z chłopakiem, za którym tęsknisz, jeszcze kiedyś zbudujesz jakiś związek, bo to okropna ułuda przez, którą nie potrafisz zaznać szczęścia. Pamiętaj, że w tej sytuacji nawet unieważnienie małżeństwa (co wcale nie jest łatwe) nic tu nie da, bo gdyby ten mężczyzna chciał naprawdę być z Tobą to nie zwróciłby uwagi na to, że np. jesteś rozwódką. Być może tęsknisz za nim tak bardzo, bo to od niego dostałaś najwięcej ciepła i miłości, ale skoro on nie chciał stworzyć z tobą związku, a potem liczył tylko na fajny seks, to znaczy, że jest zwykłym dupkiem, który nie zasługuje na uczucie, którym go darzysz. Wiem, że w związku, którym teraz jesteś też nie wszystko jest łatwe, ale myślę, że powinnaś odciąć się od przeszłości i skupić się głównie na sobie i swojej córce. Jeśli jednak ten związek nie da ci szczęścia, to spróbuj zacząć swoje życie znów od nowa.
...A więc przyjechał i po spędzonej nocy powiedzial że się nie zakochał,nie zaangażował,nie będzie się zmuszal i już więcej nie przyjedzie.Swiat mi się urwał.Runął i został.W dzień w którym się poznaliśmy poznałam Roberta.Kochany brzydal z własną firmą.Dwa lata się wachałam.Pracowałam,mieszkałam w zrujnowanym domku i odnalazłam wspólny język z matka.Tyle że ona musiała pracować,ja tez.Wyprowadziłam się do tego kochanego brzydala,mała szła do zerówki,to był czas na taka decyzję.Więc jestem,120km od domu,mineły 4 lata a ja nadal kocham tamtego chłopaka.Umieram od środka,nic mnie nie cieszy.I jednak wiem że nigdy nie będzie mój.Tkwie w związku z mało inteligentnym facetem z którym nie mam o czym gadać,urządzamy jego-nasz domek,Córka ma już 8 lat.Nie jest rózowo,ale nie pije,zarabia chociaż w sumie mamy osobne portfele.Spotkałam się i z tamtym.Zaproponował seks,zgodziłam się by chociaż tak mieć go na chwile dla siebie.Okazało się że płomiennego romansu nie będzie,nie da się wrócić przeszłości.Nie odzywał się wogóle,tylko wtedy gdy przejeżdzał obok i miał ochotę na seks...To już nie on,nie to samo.Skończyłam te spotkania.Ale mimo to nadal go kocham.Życie płynie a ja umieram od środka.Wiem że spędzę je bez niego,w związku z rozsądku.Albo i nawet nie rozsądku.Mój facet jest po wypadku,może kiedyś jeżdzić na wózku,już widzę że traktuje moją córkę nie do końca tak jak trzeba,zarabia 3 razy tyle co ja a mimo to ja tych pieniędzy nie widuje,robi co chce.Tęsknię za matką,rodzinnymi stronami.I wiem że nie mam tyle pieniędzy by odremontować swoją chatynkę .Mogła bym zafundować sobie i córce skrajną nędzę.I brak rodziny a raczej w miare normalnego domu.Mój partner jaki jest to jest ale to mężczyzna,nie jesteśmy zdane tylko na siebie.Ja nie wybuduje nam łazienki za 30tys z pensji 1000zł..Nie chcę być sama ,zgorzkniała i marząca że może on na stare lata powie:zawsze cie kochałem..Zabija mnie też związek z rozsądku.....
...Jesli chodzi o mojego nowego partnera-mial wypadek ale znow chodzi.pracuje, niezle zarabia.ale jest pod wplywem matki.to z nia mieszkal 28lat,to ona nie ulozyla sobie zycia i zyje tylko nim.i on tak samo jak ona chce by go doceniac,nie klocic sie z nim,nie forsowac swoich racji.inaczej sa ciche dni.w domu nie robi nic.nie gotuje,nie zmywa itd.nie pamieta juz jak opowiadalam mu o ojcu corki.o tym jak mnie traktowal i o tym ze w domu oczekuje rownego podzialu obowiazkow.ja pracuje,on tez.ale to ja odrabiam z mala lekcje,ja gotuje,sprzatam,piore.A wynajem..1200zl,opiekunka 900zl,jedzenie 600zl.zarabiam 1000zl.nie dala bym rady nawet bez mebli i butow na zime.i nadal tesknila bym za Lukaszem...
No chyba taka pechowa do końca jednak nie jesteś?
Pechowa to byś była jakbyś nie miała dachu nad głową, siedziała z matką w tym nieogrzewanym domu i nie miała co do garnka dla dzieciaka włożyć, bo bezrobocie nie jest u nas rzadkim zjawiskiem.
Inną rzeczą jest, że wmawiasz sobie uczucie do kogoś kto zwyczajnie ma Cię w nosie. Z nudów? Przecież powiedział ci uczciwie prosto w twarz, że jesteś dla niego nikim - najwyżej seksualną zabawką.
Chcesz powiedzieć, że człowiek który Cię przyjął pod swój dach, przez to, że nie odrabia z twoją córką lekcji jest dla niej gorszy niż gach, który wcale się nią nie przejmuje, o ile w ogóle zauważa jej istnienie?
Bo o reszcie problemów to można zwyczajnie z partnerem porozmawiać, ewentualny podział obowiązków negocjować. Rozmawiać - byle szczerze i uczciwie.
Nie musisz żyć ze swym obecnym partnerem. Nawet nie powinnaś, bo zwyczajnie z wygody go oszukujesz. A mógłby ułożyć sobie życie z kimś, kto by go zwyczajnie pokochał. Planujecie ślub - czy twój partner wie o tym, że go wykorzystujesz - bo przecież nie kochasz.
Nie masz już 19 lat a zachowujesz się jakbyś miała 15. Chcesz akurat tą zabawkę, która jest poza twoim zasięgiem.
Najwyższy czas dorosnąć i zacząć ponosić odpowiedzialność za swe życie i życie najbliższych.
Jeżeli nie kochasz obecnego partnera i nudzi Cię jak flaki z olejem to zwyczajnie się z nim rozejdź. Twoja wygoda to nie wystarczający powód by niszczyć życie niczego nieświadomego człowieka ani swego własnego - bo nie sposób żyć w związku bez żadnych ciepłych uczuć. I tłumaczenie tego swoją wygodą tak naprawdę niczego nie tłumaczy.
Życzę mądrych przemyśleń i zaznania zgody z samą sobą.
Iskra1221 mieszkałaś kiedyś na wynajmie?W moim mieście te 750 to koszt samego odstępnego bez czynszu,rachunków.Jaka kwota zostaje ci w kieszeni po dokonaniu opłat?Bo ja gdybym ponosiła miesięcznie takie koszty nie miała bym co jeść a i może na te opłaty by mi brakło.Była bym samotną rozwódką z dzieckiem która nigdy do niczego nie dojdzie.mam prawie 30 lat.Nie chce być nikim i bez niczego.Latwo być mądrym ale może zapytam jak ty żyjesz?mieszkałaś kiedyś z 3 letnim dzieckiem w mieszkaniu w którym jest 5 stopni?Słyszałaś że powinnaś oddać dziecko od własnej babki?Umawiałaś się przez dwa lata na randki z facetami którzy mówili że możesz już umrzeć bo wszystko przeżyłaś,że "nie chodzisz w ich lidze?'Ja tak.Czekałam 2 lata zanim zrobiłam to robertowi.Myślisz że nie zastanawiam się jak spojrzę mu w oczy jeśli jest coś po śmierci i dowie się że cała jego miłość to było oszustwo?
Trndre77 - zszokuje cie jeszcze bardziej,mój eks ma dziewczynę.Z tego co się dowiedziałam ,od niego zresztą wykorzystuje ją tak samo jak mnie.Nawet powiedział- ciągnie mnie do niej to samo co do ciebie przyciągneło-seks.Gdy myślę jaką byłam wtedy fajną pewną siebie kobietką ....a ten dupek myślał tylko o seksie....Gdyby tylko to pomogło mi przestać coś do niego czuć,gdyby był na to lek oddała bym nerkę by go kupić;-) Dam wam przykład,latem schudłam 10 kg ,spotkałam się z nim i gdy go zobaczyłam ,gdy potem wpatrywałam się w telefon za smsem...niby sama przed soba udawałam że wszystko ok ale zaczełam tyć,straciłam motywację do wszystkiego.Pewnie nie długo podniosę się znów by za jakiś czas z powrotem wpaść w depresje.A wszystko przez to że nigdy nie spotkałam fajnego faceta.całą szkołę byłam sama,czułam się brzydka,gorsza a teraz jak widać udany związek jest miernikiem mojej wartości dla mnie samej.do psychologa......?
Trndre77 - zszokuje cie jeszcze bardziej,.............. mnie samej.do psychologa......?
no mało co może mnie zszokować, i chyba nie o to tu chodzi
chcemy pomóc, ale tak jesteś nakręcona na ten fikcyjny, chory związek, że trudno Ci go wyperswadować. Sama wiesz, że jesteś drugą, sama wiesz, że nie jesteś szanowana, a tylko wykorzystywana do zaspokojenia popędu płciowego degenerata.... który jeszcze z sadystyczną satysfakcją cię o tym informuje
myslę, że psycholog to dobre rozwiązanie, jeżeli masz taka możliwość... jeżeli nie to wysłuchamy, kopniemy w cztery litery
i pamietaj, jesteś odpowiedzialna za swoją córkę i za jej szczęście, za wzorce, które jej przekazujesz
przestań fiksować na puncie urojonego faceta, który nic Ci nie daje, ani oparcia, ani miłości, ani bezpieczeństwa... na co Ty liczysz? co Cię do niego ciągnie?
Będąc długo w obleśnym związku z starszym zapijaczonym facetem ,gdy poznalam jego świat mi zawirował.Pomyślałam że tak powinno być 4 lata wcześniej,że to jego powinnam poznać.Potrafił się przede mną otworzyc ,mówić o uczuciach o wszystkim .Młodziutki,przystojny,wydawało się że dobry chłopak.Serce mi pękalo gdy mówił że przez nasz związek czuje się zaszczuty w domu.Ze chciał by żyć zgodnie ze swoją wiarą.Zakodowało mi się w głowie że nie kocha mnie przeze mnie.że byłam tak głupia i wyszłam za mąż za bydlaka i przez to tracę kochaną osobę.Długo myślałam że gdybym nie byla nieudacznikiem,głupią naiwniaczką to miała bym go,może by mnie pokochał.Gdybyśmy mieli lepszy start,gdyby nie było tyle jadu jego otoczenia ,takiej presji.Lezka się w oku kręci gdy to pisze.Chciała bym tak kochać roberta.Ale z nim nie mozna prowadzić długich dyskusji,brakuje mu słów,nie ma ochoty.Gada głupoty,nie milczy kiedy trzeba,jeśli mówi to o głupotach.Żyje tylko przyziemnymi sprawami i tylko to go interesuje.O wczasach albo weekendowym wypadzie mogę pomarzyć.po co,można mamie kupić nowe ogrodzenie przeciez.Podam jeden przykład:mówie mu że mieszkamy dopiero dwa tygodnie więc nie powinniśmy jego mamie dokladać połowę rachunków,jak dla mnie kolosalnych.A on co?poleciał do mamy i mówi:moja kobieta powiedziała że za dużo wydajesz na rachunki i żle się rządzisz pieniędzmi.Efekt?4 miesiące milczenia i wynajmowania opiekunki do córki.To najlepiej obrazuje sposób myślenia i elokwencję mojego partnera.
Na co liczę?że kiedyś będzie zdolny do uczuć i za 30 lat powie że mnie kocha.na to licze.że kiedyś się wyszaleje ,ja odchowam dziecko,może nie będzie juz schorowanego Roberta a on wróci do mnie.Serce jest głupie co?
Na co liczę?że kiedyś będzie zdolny do uczuć i za 30 lat powie że mnie kocha.na to licze.że kiedyś się wyszaleje ,ja odchowam dziecko,może nie będzie juz schorowanego Roberta a on wróci do mnie.Serce jest głupie co?
to faktycznie niezbyt wygórowane oczekiwania...
sorry ale za 30 lat ten twój ukochany będzie stary, gruby, łysy i schorowany, być może także obleśny i jeszcze z jakąś chorobą weneryczną przy jego stylu życia.
Mam wrażenie, że Ty ten stan lubisz, masz o czym marzyć, trochę się udręczysz, ubiczujesz... sorry, ale ja jako hedonistka nie rozumiem tego
Łudzisz się i wierzysz w takie bzdury, że aż strach. Sama doskonale wiesz, że ten facet nie jest warty funta kłaków, ale wciąż marzysz i masz nadzieję. Jak dla mnie gdybyś się z nim związała Twoje zauroczenie przeszłoby równie szybko jak przyszło i znów płakałabyś jak to źle trafiłaś. Facet, który tak postępuje z kobietami pewnie w dużej mierze już zawsze będzie traktował je jako przedmioty a ty masz nadzieję na to, że znów będziecie razem i stworzycie kolejny dziwny związek... Pomyśl o swojej córce, fundujesz jej wachlarz takich przeżyć, że aż strach. Jesteś w miarę niezależna więc skup się na tym, żeby osiągnąć coś w życiu i dać córce dobry przykład, i przestań marzyć o facecie, który byłby kolejną kulą u Twojej nogi.
Iskra1221 mieszkałaś kiedyś na wynajmie?
Oczywiscie. Powiem nawet wiecej - w swoim czasie moj calkowity koszt wynajmu pokoju (tak sie dogadalismy ze znajomymi, ze wynajelismy wspolnie 2-pokojowe mieszkanie) razem z rachunkami wynosil ok. 300 zl. Reszta pieniedzy, jakimi dysponowalam (ok. 300 zl miesiecznie) wystarczala mi spokojnie na przezycie, a i wiele jeszcze zostawalo.
Nie chce być nikim i bez niczego.Latwo być mądrym ale może zapytam jak ty żyjesz?mieszkałaś kiedyś z 3 letnim dzieckiem w mieszkaniu w którym jest 5 stopni?Słyszałaś że powinnaś oddać dziecko od własnej babki?
Nie, ale tylko i wylacznie dlatego, ze nie mam dziecka. Wiem jednak, co to znaczy mieszkac w nieogrzewanym mieszkaniu i w niekoniecznie bardzo dobrych warunkach, wiec kto wie, czy by mi ludzie tak nie mowili. Roznica miedzy nami polega jednak na tym, ze ja mialabym to gdzies, bo wazne byloby dla mnie to, ze dziecko jest najedzone, zdrowe i ma sie w co ubrac, a to bylabym mu zapewne w stanie zapewnic. Jesli nie - szukalabym pomocy we wszystkich mozliwych instytucjach, dorabiala w kazdy (no, prawie kazdy) mozliwy sposob, a nie wiazala sie z mezczyzna, ktorego nie kocham tylko dlatego, ze mi lazienke wyremontuje.
Umawiałaś się przez dwa lata na randki z facetami którzy mówili że możesz już umrzeć bo wszystko przeżyłaś,że "nie chodzisz w ich lidze?'
Nie, ale dlatego, ze ja sie po prostu z takimi mezczyznami nie umawiam.
pechowa29, jestes mloda, masz prace i ukochana coreczke. Masa fajnych (mlodszych nierzadko rozwniec) mezczyzn z pewnoscia chetnie by Cie poznala. Mozliwe, ze spotkalabys w koncu na swojej drodze takiego, ktory nie tylko zawiruje Ci w glowie, ale bedzie rowniez cudownym mezem i ojcem. Problem w tym, ze nie zmienisz niczego, siedzac tutaj na forum, zamiast wyjsc do ludzi. Walcz o swoje szczescie i swojej corki szczescie. Recze, ze mala wolalaby sto razy bardziej widziec zakochanych w sobie rodzicow, niz pieniadze, nowe zabawki i nowy kaloryfer.
Hej Iskra.widze ze jestes swietna teoretyczka.nie masz dziecka,nie znasz zycia a nakreca Cie pouczanie mnie.300zl na wszystkie potrzeby..ciekawe.ja za dojazd do pracy place 168zl a jedzenie w listopadzie kosztowalo mnie 600zl...Chciala bym bys mnie odwiedzila, znalazla mi ten tani wynajem,opiekunke do dziecka.bo na pomoc spoleczna nie licze.zarabiam 1033zl.wiec to wiecej niz 504zl/na os.Na taka pomoc licze.jesli nie potrafisz tego dla mnie zrobic to nie pisz juz nic.
pechowa29 - ja sie wobec tego zastanawiam, po co zalozylas temat na forum. Po to, aby inni biadolili nad Twoim losem, glaskali Cie po glowce i mowili Ci, jaka to jestes biedna, a swiat niesprawiedliwy? Nie. Nie jestes szczesliwa, wiec dziewczyny probuja Ci cos doradzic. Nie twierdze, ze nasze rady koniecznie musza znalezc zastosowanie w praktyce, ale zachecami Cie do tego, abys zrobila cos ze swoim zyciem, zmienila cos. Twierdzimy, ze zaslugujesz na wiecej, niz masz. Ty tymczasem niczego nie robisz (ale oczywiscie przy okazji uzalasz sie, jaka to jestes biedna i nieszczesliwa), a wszelkie rady odtracasz, zaslaniajac sie, czymkolwiek jedynie mozesz. Nie przestaniesz oszukiwac zakochanego w sobie mezczyzny, bo dziecko. Nie poszukasz mieszkania, bo dziecko. Nie probujesz zyc na wlasna reke, bo dziecko. Siedzisz i uzalasz sie na forum, bo dziecko. A jesli juz mialabys cos zmieniac, to oczywiscie, ale pod warunkiem, ze ktos zrobi to za Ciebie. Nie rozumiem, czego od nas oczekujesz. Ja mam do Ciebie przyjechac i znalezc Ci mieszkanie, inna uzytkowniczka znalezc Ci lepiej platna prace, jeszcze kolejna uzytkowniczka faceta, a nastepna zajac sie dzieckiem, zebys byla zadowolona? Nie tedy droga. Albo sama zaczniesz dokonywac zmian, albo nie dziw sie, ze zmian nie ma. Pozostaje Ci chyba tylko siedziec i wylewac zale na forum, bo naprawde nikt niczego ze Ciebie nie zrobi.
24 2011-12-29 23:58:27 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-12-29 23:59:48)
Współczuje. Nieźle się wpakowałas. Ja nie jestem taką optymistką jak dziewczyny - wynajem jest drogi w diably, przy naszych polskich zarobkach - 1000 zł netto, a cos trzeba jeść - Ty i dziecko.
A gdzie mieszkasz teraz, bo nie doczytałam. Może masz jakaś rodzinę, dalszą , bliższą, ktorzy mogliby pomóc, dostepnić jakis lokal- pokoj???
Zostaw teraz facetow, nie bierz ich na sile, bo mozesz miec wiecej klopotow, jak sie zwiazesz z byle pierwszym, skup sie na sobie i dziecku.
Iskra1221 mieszkałaś kiedyś na wynajmie?W moim mieście te 750 to koszt samego odstępnego bez czynszu,rachunków.Jaka kwota zostaje ci w kieszeni po dokonaniu opłat?Bo ja gdybym ponosiła miesięcznie takie koszty nie miała bym co jeść a i może na te opłaty by mi brakło.Była bym samotną rozwódką z dzieckiem która nigdy do niczego nie dojdzie.mam prawie 30 lat.Nie chce być nikim i bez niczego.
Biadolić to każdy potrafi, ale żeby wziąć się w garść i ruszyć dupę to już niekoniecznie? Nie wiem w jakim mieście mieszkasz, ale zamiast mieszkania możesz wynająć pokój na początek i sądzę, że koszty nie będą takie ogromne.
Jęczysz, że jesteś rozwódką z dzieckiem i do niczego w życiu nie dojdziesz, a kto Ci broni?! Kto Ci broni wziąć swoje życie we własne ręce i zacząć żyć dla siebie?! Ale z tego co widzę, to Ty wolisz pożerować na jakimś bardziej ustawionym kolesiu, żeby się nie wysilać i powzdychać po nocach do niespełnionej miłości, która okazała się zwykłym psem na baby...
Umawiałaś się przez dwa lata na randki z facetami którzy mówili że możesz już umrzeć bo wszystko przeżyłaś,że "nie chodzisz w ich lidze?'Ja tak.
A że tak zapytam, kazał Ci kto?? Stała jakaś wielka, nieogarnięta siła nad Tobą z toporem i zmuszała?! Taaak ! Masz się umawiać z nieudacznikami i debilami!! Umawiaj się z marginesem! Bo tylko tacy Cię przygarną!!
Ja nie mogę! Dziewczyno! Ogarnij się wreszcie! Poza tym, nie stać Cię na mieszkanie, bo masz pracę taką jaką masz, ok. Ale masz gdzie mieszkać i jako taką opiekę więc CO stoi Ci na przeszkodze, żeby skorzystać i podwyższyć swoje kwalifikacje? Iść na jakiś kurs czy coś? I znaleźć lepiej płatną prace???
Nie, lepiej siedzieć na dupie i jęczeć.
Popieram to, co napisała Teo.
I jeszcze jedno, pechowa: to Twoje życie. Od początku popełniasz błąd za błędem. A teraz opisujesz swoje prywatne sprawy na publicznym forum. Więc licz się z tym, że nie wszyscy będą głaskać Cię po główce i bezsensownie użalać się nad Tobą. Niektórzy, tak jak Iskra, sympatycznym tonem, z troski o Ciebie, podali Ci konkretne rozwiązania problemu. A Ty ani be, ani me, ani dziękuję, tylko z pyskiem i pretensjami. Opanuj się, bo frustratek atakujących innych za swoje błędy mamy tu już na forum nadto.
Hej Iskra.pisałam tylko do Ciebie.inne rady ,wsparcie są dla mnie cenne.gdy to czytam trafiam po rozum do głowy.Tylko twoich opini sobie nie rzyczę.mogę jeszcze jaśniej to napisać?
Hej Motylek79.Mieszkam w jednym z większych miast lubelszczyzny ale dojeżdzam do pracy 25km.Niestety panuje tu bezrobocie.Jestem tylko kasjerką.Co do mieszkania i rodziny...pochodzę z gór.mam tam matkę.i stary drewniany domek .bez łazienki,ze szczurami i gnijącą podłogą.moja mama nie jest jeszcze na emeryturze,potrzebuje pracować tak jak ja.powrót tam wiąże się z moim bezrobociem,to tu mam prace.tam musiała bym prowadzać dziecko do pierwszej klasy 2.5km w jedną stronę.Nie pracowała bym.nie zostawia się 8latki samej sobie.nie poradziła by sobie z drogą do szkoły,boi się być sama w domu.A pomoc mojej matki...lubi mówić że jej dzieci nikt nie bawił.musi pracować jeszcze 2 lata.No i warunki....15tys ogrzewanie,2 tys podłoga,może 20 tys dostawienie łazienki.Z czego?z zasiłku pomocy społecznej?Mam odłożone 4tys.to troche mało.Mama mi nie pomoże,nigdy nie dostałam od niej złotówki
Hej Iskra.pisałam tylko do Ciebie...Tylko twoich opini sobie nie rzyczę.mogę jeszcze jaśniej to napisać?
Powiem tak - to jest forum publiczne i pod publiczną opinię poddałaś swój problem.
Każdy na tym forum ma prawo do wypowiedzi, pod warunkiem że zrobi to w sposób kulturalny.
Iskra TEŻ - czy Ci się to podoba czy nie.
Natomiast twoje podziękowanie za UWAGĘ i CZAS jaki poświęciła twojej sprawie nie uważam za kulturalne.
Masz prawo zwrócić się do moderatorek jeśli czujesz się obrażona.
pechowa29 to faktycznie trudna bytowo sytuacja...
natomiast z tego co piszesz to twój obecny partner też nie kocha Cię bezwarunkowo, szaleńczo i być może dajecie sobie oboje to czego potrzebujecie... On Tobie daje ciepły dom i stabilność, Ty jemu oparcie i towarzystwo... taki związek także ma rację bytu...
zapomnij tylko o tej swojej niespełnionej miłości bo idealizujesz człowieka, który nie jest tego wart... jak napisała jedna z poprzedniczek - gdybyś z nim żyła to być może
życie zweryfikowałoby tę sielankę i okazałoby się, że to jednak nie to o czym marzysz
Biadolić to każdy potrafi, ale żeby wziąć się w garść i ruszyć dupę to już niekoniecznie? Nie wiem w jakim mieście mieszkasz, ale zamiast mieszkania możesz wynająć pokój na początek i sądzę, że koszty nie będą takie ogromne.
Jęczysz, że jesteś rozwódką z dzieckiem i do niczego w życiu nie dojdziesz, a kto Ci broni?! Kto Ci broni wziąć swoje życie we własne ręce i zacząć żyć dla siebie?! Ale z tego co widzę, to Ty wolisz pożerować na jakimś bardziej ustawionym kolesiu, żeby się nie wysilać i powzdychać po nocach do niespełnionej miłości, która okazała się zwykłym psem na baby...
Teo....kochana ja i tak uważam że dużo już osiągnełam.Miałam siłę by odejść od tyrana,wywalczyć alimenty,rozwód z jego winy,wywalczyć to że nie oddałam dziecka.próbowałam znależć kolejną miłość,kogoś kto by nas pokochał.nie wiem czy jesteś rozwiedziona ale jeśli nie to nie wiesz jak faceci traktują takie kobiety.czują się lepsi,więcej warci niż ja.nie umawiałam się po wielokroć z palantami,na takich po prostu trafiałam!Wypiłam kawę i wstawałam od stołu a im kopary opadały bo przecież każdy myślał o sobie bóg wie co.jak to faceci.Na nikim nie pasożytuje.mieszkam u faceta który ma dosyć dobre warunki mieszkaniowe ale siebie i dziecko utrzymuje ja sama.nie korzystam nawet z jego auta mimo że mam prawo jazdy.żyje za swoje pieniądze.I doceniam,na prawdę gdy rano mogę wziąść prysznic a po obiedzie umyć naczynia w zlewie.Kwalfikacje?Kurs obsługi kasy fiskalnej-dlatego potem praca kasjerki,za swoje pieniądze rzecz jasna,prawo jazdy - za swoje pieniądze.A studia...myslę o nich.mam maturę.Tyle że wszystkim rządza układy.Nawet jako kasjerka mam pracę przez znajomości.Warunkiem był kurs który zrobiłam.Innych znajomości nie posiadam.Mój brat inżynier pracuje jako dostawca na czarno-to jest właśnie studiowanie + brak znajomości
Do Tendre77- nie jestem aż tak głupiutka by nie wiedzieć że ta moja miłośc mogła by być w praktyce nic nie warta.Ktoś kto za nadto lubi seks lubi go nie koniecznie z jedną osobą.....Nie wiem kto wymyślił miłość taką nie rozsądna.Kocham choć to wszystko wiem.Może dlatego że nie kocham mojego obecnego partnera.Może dlatego że nie szukałam dłużej,moje serduszko zostało przy tamtej bezsensownej znajomości
Liczyłam na wysłuchanie.Bo w tej sytuacji ciężko o rady.inni obiektywniej patrzą na moje zycie niż ja .Pozwala mi to się otrząsnać i iść do przodu.Jestem na prawdę wdzięczna za każdego posta.Nie dam sie tylko atakować.Dużo osiągnełam i jestem z siebie dumna.Ze wytrzymałam dałam radę i nadal trwam.Osoby które nie przeżyły czegoś podobnego mogą mnie oceniać książkowymi schematami.ale nie wiedzą jak to wygląda w praktyce .Życie to nie film drogie panie
no tak z miłością gorzej niż ze sraczką ;-)
widzę, że nie jest tak źle. Radzisz sobie i przesz do przodu. Nie przejmuj się opiniami facetów, którzy wolą dziewice. Rozmawiaj i spotykaj się z takimi, którzy cenią doświadczenie i zaradność rozwódek. Nie zadowolisz wszystkich i nie musisz. Ty masz być zadwolona i twoja córcia i tego Ci w Nowym Roku życzę :-)
35 2011-12-30 12:31:54 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-12-30 13:43:31)
Liczyłam na wysłuchanie.Bo w tej sytuacji ciężko o rady.inni obiektywniej patrzą na moje zycie niż ja...
Osoby które nie przeżyły czegoś podobnego mogą mnie oceniać książkowymi schematami.ale nie wiedzą jak to wygląda w praktyce .Życie to nie film drogie panie
I to akurat jest bardzo mądre co piszesz...
Aczkolwiek działa w 2 strony - bo tak naprawdę to Ty TEŻ nie wiesz co przeżyły i jakie doświadczenia mają osoby, które Ci odpowiadają. Nie każda musi zaraz pisać jak egzaltowana pensjonarka: "miałam tak samo..."
Nie obrażaj się - wysłuchaj tych bardziej obiektywnych, bo "z boku" opinii i przemyśl je, zamiast się unosić.
W końcu odpowiedzi dotyczą tylko tego co sama zechciałaś na forum zdradzić.
Nie musi Ci się podobać to co inni widzą z boku, ale TAKI OBRAZ istnieje i wywołuje odzew. Żebyś zawczasu rozważyła swoje decyzje. Choćby to jak może wyglądać twoje życie po wyjściu za mąż za człowieka, którego nie kochasz i który Cię wręcz irytuje. On może kiedyś się wściec i po sądach Cię ciągać, gdy pozna upokarzającą prawdę. Ty możesz kogoś poznać, pokochać i pluć sobie w brodę, że niepotrzebnie/za wcześnie zdecydowałaś się na ślub. A I tak zrobisz jak uznasz za stosowne - nikt Cię do niczego nie przymusi. ![]()
A w odpowiedzi na tytuł wątku, na pewno nie dramat,
może telenowela (ale z typu brazylijsko/wenezuelskich) mówiąc zaś radykalnie i w krótkich żołnierskich słowach: hipokryzja (bez urazy... to TYLKO moja opinia, możesz ją mieć w odwłoku, takie twoje prawo). ![]()
Powodzenia
pechowa29, forum jest dla wszystkich i nie możesz pisać, że czyichś opinii sobie nie życzysz (przy okazji: to pisze się przez "ż"). Każdy ma prawo się wypowiedzieć, a jeśli ktoś ma inne zdanie, niż byś chciała - trudno. Zachowajmy kulturę dyskusji.
Poza tym: nie pisz posta pod postem, bo jest to sprzeczne z regulaminem. Zwracaj też uwagę na cytaty: kiedy cytujesz czyjąś wypowiedź, powinnaś użyć przycisku "Cytuj post". W przeciwnym razie trudno jest się połapać, co kto napisał - cytat nie "ubrany" w odpowiednie tagi wygląda po prostu jak Twoja własna wypowiedź.
Proszę o przestrzeganie regulaminu forum.
Pechowa- poniekąd Cię rozumiem.To znaczy rozumiem fakt,że masz świadomość,że nie jesteś w stanie utrzymać siebie i dziecka dlatego tkwisz przy człowieku,którego nie kochasz i z którym się nie dogadujesz.Z drugiej strony- czy on wie,że jesteś z nim tylko z tego powodu?
Nie rozumiem natomiast tego,że tak potwornie gonisz za jakimś cieniem, ułudą.Rozumiem takie zachowanie u 15 latki ale u kobiety dorosłej,mającej na tyle dużą córkę,która pewnie to dostrzega i być może trochę jej wstyd za swoją mamę.
Czy ojciec Twego dziecka nie płaci alimentów?
Teo....kochana ja i tak uważam że dużo już osiągnełam.Miałam siłę by odejść od tyrana,wywalczyć alimenty,rozwód z jego winy,wywalczyć to że nie oddałam dziecka.próbowałam znależć kolejną miłość,kogoś kto by nas pokochał.nie wiem czy jesteś rozwiedziona ale jeśli nie to nie wiesz jak faceci traktują takie kobiety.czują się lepsi,więcej warci niż ja.nie umawiałam się po wielokroć z palantami,na takich po prostu trafiałam!
Moja droga. Jesteśmy traktowane tak, jak się czujemy. Jeżeli czujesz się przegraną kobietą drugiej kategorii to tak Cię postrzegają inni! ile jest rozwódek, które promienieją i każdy się za nimi ogląda? Bardzo dużo i wielokrotnie przechodziły gorsze scysje od Ciebie.
Kwalfikacje?Kurs obsługi kasy fiskalnej-dlatego potem praca kasjerki,za swoje pieniądze rzecz jasna,prawo jazdy - za swoje pieniądze.A studia...myslę o nich.mam maturę.Tyle że wszystkim rządza układy.Nawet jako kasjerka mam pracę przez znajomości.Warunkiem był kurs który zrobiłam.Innych znajomości nie posiadam.Mój brat inżynier pracuje jako dostawca na czarno-to jest właśnie studiowanie + brak znajomości
Kurs kasjerki? Raczysz żartować? Nie to, żebym miała coś do kasjerek, ale wybacz, dziewczyny się tego uczą na bieżąco w różnych sklepach... Raczej myślałam o kursie sekretarki/asystentki, albo w drugą stronę, jeżeli jesteś zdolna manualnie to pedicure, manicure, fryzjer. Coś co pieniądze przynosi! I już z tymi układami tak nie przesadzaj, bo bez układów możesz się dostać jako sprzedawca do sklepu z ciuchami, a tam zarabia się już ok 1400 na rękę.
39 2011-12-30 16:04:51 Ostatnio edytowany przez NiobeXXX (2011-12-30 16:07:28)
Ty zwyczajnie sie boisz.
Boisz sie, że gdy odejdziesz do tego meżczyzny to znów trafisz do drewnianej chatki w lesie i te obawy parazliżuja cie w jakimkolwiek działaniu- ale spokojnie, nieraz by dokonac zmian potrzebny jest czas, tym bardziej, że ty kolezanko Pechowa nie jesteś już ta dziewczynką z chatki ![]()
Zdobyłaś konkretne umiejętności (kurs b. na czasie bo marketów i sklepów mnóstwo), masz prace, doświadczenie zawodowe, prawko, alimenty dla małej- wiec jakies zabezpieczenie juz jest.By mieć większą pewnosc siebie na rynku zawodowym zrób jakiś kurs czy szkolenie, które pozwoli ci na dodatkową prace.
Jak przestaniesz sie bac i uwierzysz, ze możesz bez niego egzytstować przyzwoicie to wtedy powiesz sobie dosć i zaczniesz od nowa.
Poczytaj historie kobiet z tego forum, niejedna miała mniej od ciebie i potrafiła zacząć nowe zycie.
40 2011-12-30 16:59:25 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-12-30 17:04:50)
Pechowa, nie zazdroszczę Tobie sytuacji. Co do układów i znajomości jeśli chodzi o prace - to też rozumiem. Sama siedzę tymczasowo w Niemczech po studiach, bo w mojej miejscowości liczą się tylko znajomości. I jeszcze zamierzam studiowac dalej po powrocie na stare lata i nie wiem czy bede pracowac w zawodzie czy na kasie w Tesco/biedronce. O emeryturze/rencie nawet nie mysle - maly staz pracy, dluge bezrobocie......:(
Takie sa realia, ze jak sie dostanie 1000 zł w biedronce to żyć samej, bez partnera to masakra w tym smutnym kraju, a pomoc społeczną mogą sobie wsadzić w d.... ![]()
Ile mozna sie uczyc, ksztalcic, robic kursy -cale zycie? I szczerze mowiac, to nawet nie wiem jaki kurs Tobie doradzic.
Niestety życie to nie bajka szczególnie dla ludzi mieszkających w małych miejscowościach, gdzie niestety tak jak pisała pechowa liczą się głównie znajomości, a każda praca jest na wagę złota. Trzeba się rzeczywiście natrudzić żeby jakoś to życie sobie poukładać, szczególnie gdy jest się samotną matką, nie można liczyć na pomoc rodziny i byłego męża. Jak dla mnie pechowa nieźle sobie radzisz, choć nie bardzo pochwalam Twoją decyzję o mieszkaniu z facetem, którego nie kochasz, a jedyne co od niego dostajesz to łatwiejsze życie (bo jak dla mnie w dużej mierze go wykorzystujesz, nie tylko materialnie ale i uczuciowo) a sama w tym układzie jesteś nieszczęśliwa. Moim zdaniem albo zapomnisz o przeszłości i postarasz się żyć tu i teraz, albo wciąż będziesz rozpamiętywała przeszłość i nigdy nie zaznasz szczęścia.
42 2011-12-30 19:32:37 Ostatnio edytowany przez Vuk (2011-12-30 19:33:41)
Ta historia w skrócie:
Miałam męża, którego nie kochałam, ale z nim byłam, bo kasa i go zdradzałam. Ten, z którym zdradzałem mnie olał. Więc znalazłam innego, którego też nie kocham, ale kasa. I też go zdradzam z tym, który mnie olał. Powiedzcie dlaczego ten świat jest podły a ludzie to świnie?
Sama sobie odpowiedz.
Vuk - jeśli komentujesz jakąś historię to najpierw ją przeczytaj.Ta historia w skrócie brzmi tak: miałam męża którego kochałam mimo że nie nie miał grosza przy duszy.Bił mnie,pił i zdradzał więc odeszłam.Dwa miesiące przed rozstaniem zdradzałam go już z facetem w którym się zakochałam.Facet ten oszukał mnie ,poniżył i wykorzystał a mimo upływu lat nadal go kocham.Poznałam kogoś innego kto daje mi poczucie bezpieczeństwa ale niestety nic do niego nie czuje.Oszukuje go uczuciowo.Mieszkam w jego wygodnym mieszkaniu ale utrzymuję sie sama.Gotuje mu ,sprzątam a nawet żywię.Gdy mam ochotę na nowy dywan to kupuje a on po nim chodzi tak jak ja siusiam w jego wc.Tyle.CZYTAJ TEMAT ZANIM SKOMENTUJESZ