egoistyczna synowa? - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2011-12-14 19:24:04

krycha50
Do zakochania jeden krok
Zarejestrowany: 2011-12-08
Posty: 47

egoistyczna synowa?

Młode małżeństwo (od lata tego roku) mieszka w bloku obok rodziców żony. Widują sie codziennie. Jej brat mieszka daleko, ale widują sie średnio co drugi miesiąc przez tydzien albo i dłużej. Męż mieszka 3 godz. drogi od swoich rodziców i 2000 km od rodzenstwa. Z rodzicami wiuje sie raz na kilka miesięcy przez pół dnia. Rodzenstwo widział ostatni raz na swoim wesele, a przedtem w minione Boże Narodzenie. Na to ma ponownie okazję bo przyjeżdżają do kraju na same święta. No i jest problem. Do tej pory młoda z rodzicami spędzała każde święta u dziadków na drugim końcu Polski. A młody ze swoimi. W tym roku młoda chce tak jak do tej pory spędzić święta ze swoimi rodzicami  i bratem, a młody ponieważ mało widuje swoich rodziców i przyjeżdża rodzeństwo, chciałby choć a jeden dzien jechać do swoich. Mloda nie chce słyszeć aby miałaby w pierwsze święto zamiast z rodziną spędzić w samochodzie ( 5 godz. jazdy do jego rodziców). A pierwszego dnia po świętach czyli 27 grudnia młody musi być w pracy.
Wg mnie, ponieważ z rodziną młodej więcej spędzają czasu, to święta mogliby spędzić z rodziną młodego. Niestety ona nie zgadza się na to, bo już dawn nie była u babci i proponuje aby swięta spędzili oddzielnie - każdy ze swoimi. Mnie to dziwi bardzo. Wg mnie małżeństwo to kompromis a tu nie widzę go.
Co sądzicie o tym?

Offline

 

#2 2011-12-14 20:13:48

Liwia
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30+
Zarejestrowany: 2009-05-10
Posty: 1408

Re: egoistyczna synowa?

Pewnie, że małżeństwo to pasmo kompromisów. Synowa powinna pomyśleć także o rodzinie męża, ale wiadomym jest, że każda córka chce najpierw zobaczyć się ze swoją matką czy rodziną aniżeli teściami. Osobiście nie znam kobiety, która wybrała by teściową od swojej rodziny, tym bardziej, gdy akurat w tym przypadku rzadko się widują. Cóż, młodzi sami powinni dogadać tą sprawę. Osobne święta nie wchodziłyby u mnie w rachubę-mąż -żona oddzielnie.

Ostatnio edytowany przez Liwia (2011-12-14 20:14:35)


"Na zawsze i na wieczność uczyńmy z życia święto, by będąc tu przez chwilę wszystko zapamiętać. Nasza droga nigdy się nie skończy....." Wilki

Offline

 

#3 2011-12-14 20:31:24

Ewarg
Woman In Red
Zarejestrowany: 2011-11-15
Posty: 257

Re: egoistyczna synowa?

Temat trudny ale ja jako dojrzała synowa i teściowa powiem, że matki córek nie potrafią odciąć pępowiny.Mimo iż córcia wyszła za mąż to są ze sobą w codzienym kontakcie. Niby to matka jest przyjacióką córki a tak naprawdę to nie umie pogodzić się, że jej córka ma już swoją rodzinę. Tak sa żrzyte, że mąż jak wraca do domu to ma i żonę i teściową w jednym miejscu. Tak nie powinno być.
Jeśli na codzień jest się z jedna rodziną to nikomy korona z głowy by nie spadła, jak święta spędziła by z drugą rodziną. Tym bardziej, żę jak sytuacja jest odwrota, to córka na każde świeta jedzie to rodziców i nie ma dyskusji.
Każda z młodych żon i synowych kedyś będzie matką i teściową. Przy takim podejści, że teściowa to zło konieczne, niech boga proszą aby nie urodzić synów.

Liwia -  Osobiście nie znam kobiety, która wybrała by teściową od swojej rodziny
źle zrozumiałaś. Chyba autorka napisała, że z rodzicami męża widują się rzadko a z jej na codzień. A gdzie uczucia mężą? On nie ma prawa tęśknić za swoimi rodzicami? Ożenił się więc jego rodzina ma iść na bok?
Jeśli weźmie się ślub to pomiędzy obiema rodzinami powinie stać znak "=". Dla obojga ich rodzice są jednakowo bliscy.
No ale to spostrzeżenie starej synowej, matki zarówno córki jak i syna i młodej teściowej.


matka, teściowa, babcia, macocha, eks i obecna żona.
Nikt nie obiecywał że będzie łatwo.

Offline

 

#4 2011-12-14 22:05:10

joasia2620
Słodka Czarodziejka
Wiek: 29
Zarejestrowany: 2011-04-10
Posty: 157

Re: egoistyczna synowa?

Witam,ja mam akurat ciut odmienne zdanie jak Ewarg.Moze i prawda ze matka -córek ciezko odciac pepowine ale chyba nie ma na to znaczenia czy matka ma corke czy syna.Ja mam do czynienia osobiscie z matka ktora swojego 30-letniego syna traktuje jak rzecz osobista.I zona-co by nie robila -zawsze jest najgorsza.Przyznam sie ze chodzi o mojego meza,mnie i tesciowej...UWIERZ ze jak bym dobrze nie chciala to zawsze bedzie cos tesciowej nie pasowac bo jej synek to IDEAŁ tylko ja ,,nie na swoim miesjscu,,Nie potwierdze stwierdzenia ze matka zawsze berdziej ciagnie do swojej matki niz do tesciowej bo ja zawsze ,,ciagnelam,,do rodzicow meza.Fakt ze moja rodzina mieszka nas bardzo blisko ale widujemy sie baaaaardzo rzadko(na godzinke lub dwie),a kiedy jade do tesciow to zostaje na cale swieta,na tydzien,dwa wakacji itp.Bardzo szanuje tesciowa ale zawsze bede dla niej ,,nie odpowiednia,,.To ze kupilismy domek blisko moich rodzicow to nie byl moj pomysl tylko meza ale do tej pory musze JA wysluchiwac ze jej kochanego synka tak daleko ,,porwalam,,No i na wlasnym przykladzie wiem ze post KRYCHY 50 czytam z lekkim przymrozeniem oka.Wiem jak mamusie synusiow oceniaja synowe.Wiem ze serce peka za synem ale chyba najwazniejsze ze on jest zadowolony.Nawet po samym poscie widac jak KRYCHA 50 wszystko ,,zgania,,na synowa...a syn to istny CUD.Krycha 50 nie zlosc sie za moja wiadomosc ale ze tak powiem jestem ,,po tej drugiej stronie,,i wiem ze mamusie potrafia wyolbrzymiac nieco sytuacje.Uwierz mi ze dla swojego syna jestes i bedziesz NAJWAZNIEJSZA KOBIETA  i synowa choc by nie wiem co bedzie TYLKO zona ktora zawsze mozna wymienic-a matki NIGDY !!!(KIEDYS USLYSZALAM TO OD SWOJEJ TESCIOWEJ -ZE MATKE MA SIE JEDNA A ZON MOZNA MIEC 10)Ja zawsze nadskakiwalam swojej tesciowej,zawsze mialam ja za złota kobiete i choc na dzien dzisiejszy wiem jaka potrafi byc wredna-cenie ja za to ze tak dobrze wychowala swojego syna-a mojego meza.KRYCHA 50 odpusc troche synowej-po czesci ją rozumiem,ale gdzies tam w srodku umiem ciebie zrozumiec bo sama mam synka i jest moim CALYM SWIATEM...i juz na sama mysl serce mi peka ze kiedys bedzie mial jakas kobietke obok siebie zamiast mnie...;-))))))))))))))POZDRAWIAM!!!


Albert Einstein

    Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.

Offline

 

#5 2011-12-14 22:58:36

Undique
Mój jest ten kawałek podłogi
Wiek: 24
Zarejestrowany: 2010-11-15
Posty: 146

Re: egoistyczna synowa?

Najgorsze co może być to wtrącać się w takie rzeczy. Skoro i jej i jemu jest tak dobrze i nie robią z tego żadnych problemów to po co szukać dziury w całym?

Offline

 

#6 2011-12-15 08:10:59

krycha50
Do zakochania jeden krok
Zarejestrowany: 2011-12-08
Posty: 47

Re: egoistyczna synowa?

joasia2620 - na szczęście nie chodzi o mojego syna. To problem mojej kuzynki. Niestety od chwoli kiedy poznała swoją synową bardzo ją polubiła. Wszystko było ok (przyjeżdżali do niej kilka razy w roku, młoda dzwoniła do niej nawet). Swoje pazurki młoda zaczęła pokazywać kiedy zaczeły się przygotowania do wesela. Wtedy głośno powiedziała, że nie ma ochoty liczyc się z nikim, bo to jej wesele i wszystko ma byc tak jak ona chce. Inni ją nie obchodzą. Jej rodzice powiedzieli, że ona zawsze była uparta i jak nie ustąpi się jej to będzie nadąsana nawet na własnym weselu. Dziwiło nas to, no ale cóż dla dziewczyny ślub jest najważniejszy. Ale na tym nie koniec - prezenty r ownież wybierała. Jeśłi ktoś z rodziny narzeczonego chciał dać coś innego niż ona wymyśliła to był to prezent dla niego. Po ślubie ani razu nie pojechała do teśćiów a kiedy ono pojechali ich odwiedzić to wyszła z domu. A jak zachowuje się syn mojej kuzynki - zależy mu na żone. Cierpi, że ona ignoruje jego rodziców ale kiedy próbuje z nią rozmawiać odpowiada - to jedź sam w końcu to twoi rodzice a nie moi. Kilka razy tak zrobił i został nazwany mami synkiem. (wczoraj pojechałam do niego i rozmawiał z nim - na mój widok jego żona również wyszła z domu). Przykro mówić, ale moja kuzynka wychowała faceta "ciepłe kluchy".
To nie jest jedyny syn mojej kuzynki, ale jedyna taka synowa.

Na szczęście moje dzieci widzą, że biorąc ślub maja kolejnych rodziców i utrzymuja kontakty z wszystkimi - dzielą święta na pół lub raz tu, raz tam.

Nie mam się o co gniewać na kogokolwiek.

Offline

 

#7 2011-12-15 08:35:07

atinasarz
Przyjaciółka Forum
Wiek: 37
Zarejestrowany: 2010-09-16
Posty: 863

Re: egoistyczna synowa?

krycha50 - niesądzę żeby kuzynka wychowała syna "ciepłe kluchy" mam wrażenie że chłopak  ma charakter człowieka który chce dogodzić wszystkim w koło i na tym wychodzi najgorzej on sam. Bo nie da się wszyskim dogodzić życie to ciągły wybór ale tego on musi nauczyć się z czasem , przyjdzie dzień gdy to zrozumie. A co do synowej to wydaje mi się że niechodzi konkretnie o rodzinę męża tylko to po prostu panna która mysli tylko o sobie i innych ma w nosie, robi to co jej pasuje nie liczy się z innymi nawet nie próbuje stwarzać pozorów dla dobra swojego męża co jest egoistyczne i świadczy że nie liczy się z uczuciami innych nawet świerzo poślubionego faceta. Co można na to poradzić myslę że nic w tym wypadku albo syn kuzynki postawi się żonie i czekają go "ciche dni" albo dla świętego spokoju przeprosi rodziców i ulegnie żonie. bo nie liczyła bym na odmianę synowej, jeszcze nie teraz.

Offline

 

#8 2011-12-15 08:58:11

krycha50
Do zakochania jeden krok
Zarejestrowany: 2011-12-08
Posty: 47

Re: egoistyczna synowa?

atinasarz chyba masz rację. Tylko, że młody  był przyzwyczajony, że jeżdzili do obu babć na święta a kiedy zestarzały się, to rodzice przywozili dziadków do siebie. I nawet jak którys dziadkowie byli na święta u wujostwa to w drugi dzień jechali ich odwiedzić. Jego matka zawsze sznowała teściową. nawet jak nieraz nie zgadzały się, to nigdy nie ignorowała jej (wiem bo znałam jej teściową). Młody nie umie odnaleźć się w tej sytuacji. A najgorsze, że młoda ma wsparcie swojej matki. Ojciec nie ma nic do gadania.
Wczoraj dowiedziałam się, że jej matka tak samo potraktowała rodzinę swojego męża. Oni utrzymują kontakt tylko z jej rodziną.

Szkoda mi chłopaka, bo żeniąc się z dziewczyną ożenił sie z jej rodziną a zakazano mu swojej.

Offline

 

#9 2011-12-15 09:10:10

atinasarz
Przyjaciółka Forum
Wiek: 37
Zarejestrowany: 2010-09-16
Posty: 863

Re: egoistyczna synowa?

krycha50- wiesz moja rada to pogadać z młodym może nie teraz przed tymi świętami ale po nich musi dążyć do wypracowania pewnych zasad którymi będą oboje kierować się w kontaktach z rodziną zarówno jego jak i jej. Wiesz potrafię wczuć się w sytuację młodego u mnie mój mąż nietoleruje (delikatnie ujmując) mojej rodziny ale ja postawiłam jasno sprawę (tylko też dopiero po jakimś czasie) to moi bliscy nie musisz ich lubić ale masz tolerować i dla dobra mojego i naszego syna będziesz jeździł, zachowywał się poprawnie - uważaj to za poświęcenie z milości które będzie docenione. I tak to jest od lat, moi bliscy wiedzą że mąż nie lubi do nich chodzić ale robi to a oni nie pokazują żadnego dystansu w stosunku do niego.

Offline

 

#10 2011-12-15 09:31:13

krycha50
Do zakochania jeden krok
Zarejestrowany: 2011-12-08
Posty: 47

Re: egoistyczna synowa?

atinasarz dziękuję. Jego ojciej powiedział, że w styczniu wybierze się do niego sam, albo zabierze go na mecz i porozmawia z nim. Boi się jednak, że synowa dała młodemu wybór "albo ja albo twoi rodzice" a wtedy to może nie być rozmowy. Zbyt ją kocha aby sprzeciwstawić się. Z tego co mowią, to podobno nawet jak młoda wie, że robi źle to nie ustąpi, nie zmieni zdania.
Ach, szkoda gadać. Mnie się po prostu wydaje, że ona nie kocha go. Obym się myliła........

Offline

 

#11 2011-12-15 09:56:26

atinasarz
Przyjaciółka Forum
Wiek: 37
Zarejestrowany: 2010-09-16
Posty: 863

Re: egoistyczna synowa?

krycha50 - pomału to nie musi być brak uczucia, miłości jej do młodego ja prędzej widziałabym tu chęć ustalenia PRZYWÓDZTWA W STADZI -RODZINIE. Może ona chce ustalić swije zasady, pokazać kto będzie dominował w rodzinie - wiadomo że to egoistyczne i bardzo ryzykowne ale niestety milość różne ma odcienie czasem jest zaborcza i roszczeniowa kwestia tylko na ile młody da sobie "wejść" na głowę bo teraz jako świerzy małżonek może być uległy ale nie da się wiecznie ulkegać każde pobłażanie ma swoją granicę. Więc spokojnie może oni muszą trochę "powalczyć - podocierać się" aby wypracować kompromis.
Mam nadzieję że ojciec przemówi mu do głowy że miłość owszem ale kochać trzeba mądrze.

Offline

 

#12 2011-12-15 10:20:06

Edyta88
Przyjaciółka Forum
Wiek: 25
Zarejestrowany: 2009-10-29
Posty: 1580

Re: egoistyczna synowa?

Pozwólcie, że ja też się wypowiem. Może nie do końca na temat zachowania tej dziewczyny, ale poczytałam cały wątek i trochę pasuje to do mojej sytuacji. Otóż moi rodzice zawsze byli negatywnie nastawieni do teściów. Mama miała humory, gdy tam jechaliśmy (jeszcze mieszkamy z moimi rodzicami, ale wyprowadzamy się przed świętami, czy na dniach). Nie skorzystali nawet z ich zaproszenia po ślubie, bo stwierdzili, że mogli ich zaprosić jeszcze przed ślubem. Paranoja jakaś. Na weselu cały czas moi rodzice im docinali. Ale mniejsza z tym... Ja nie mam osobiście nic do nich. Wiadomo, to nie są moi rodzice, ale święta podzieliliśmy tak, że spędzamy jeden dzień u moich, a drugi u męża rodziny. Wydaje mi się, że tak jest ok. Natomiast moi rodzice starali się za wszelką cenę mnie od męża rodziny odciągnąć. Wygadywali na nich niestworzone rzeczy. A teraz, gdy teściowie pomagali nam przy remoncie domu, do którego się przeprowadzamy, a moi rodzice nawet nie zaproponowali pomocy to już jest całkiem źle...
Mąż do moich jest negatywnie nastawiony i wiem, że jeśli się wyprowadzimy to będzie chciał mieć z nimi jak najmniejszy kontakt. Zobaczymy jak to się ułoży.
A co do tej dziewczyny, to może jest podbuntowana przez matkę?


"Zamknij oczy, ale nie umieraj. Masz prawo do płaczu. A potem wstań i walcz o następny dzień"

Offline

 

#13 2011-12-15 10:57:55

krycha50
Do zakochania jeden krok
Zarejestrowany: 2011-12-08
Posty: 47

Re: egoistyczna synowa?

smutna88 napisał:

Pozwólcie, że ja też się wypowiem. Może nie do końca na temat zachowania tej dziewczyny, ale poczytałam cały wątek i trochę pasuje to do mojej sytuacji. Otóż moi rodzice zawsze byli negatywnie nastawieni do teściów. Mama miała humory, gdy tam jechaliśmy (jeszcze mieszkamy z moimi rodzicami, ale wyprowadzamy się przed świętami, czy na dniach). Nie skorzystali nawet z ich zaproszenia po ślubie, bo stwierdzili, że mogli ich zaprosić jeszcze przed ślubem. Paranoja jakaś. Na weselu cały czas moi rodzice im docinali. Ale mniejsza z tym... Ja nie mam osobiście nic do nich. Wiadomo, to nie są moi rodzice, ale święta podzieliliśmy tak, że spędzamy jeden dzień u moich, a drugi u męża rodziny. Wydaje mi się, że tak jest ok. Natomiast moi rodzice starali się za wszelką cenę mnie od męża rodziny odciągnąć. Wygadywali na nich niestworzone rzeczy. A teraz, gdy teściowie pomagali nam przy remoncie domu, do którego się przeprowadzamy, a moi rodzice nawet nie zaproponowali pomocy to już jest całkiem źle...
Mąż do moich jest negatywnie nastawiony i wiem, że jeśli się wyprowadzimy to będzie chciał mieć z nimi jak najmniejszy kontakt. Zobaczymy jak to się ułoży.
A co do tej dziewczyny, to może jest podbuntowana przez matkę?

Mądrą kobietą jesteś. Obiektywnie oceniasz. Jej mama podobno (widziałam ją raz) jest wielką dyplomatką i chodzącą elokwencja. Potrafi jednym zdaniem rozłożyć każdego zawodnika. Osobiście na weselu usłyszałam jak powiedziała, że po ślubie kobieta pracuje na siebie a mąż na rodzinę, że ona wychowała i córkę i syna więc wie kal postępować z mężczyznami aby kochali ja ponad wszystko. A tak na marginesie to brat młodej ma 34 lata i nadal jest kawalere. Od kilku lat jest z dziewczyną, ale wszystkie święta i większość uropów spędzają osobno, ze swoimi rodzicami. Także teraz analizując wszystko to widzę, że syn kuzynki wpadł jak śliwka w kompot.

atinaszrz też mam nadzieję, że chłopak zrozumie, że nie można kochac na oślep.

Offline

 

#14 2011-12-15 11:06:59

Edyta88
Przyjaciółka Forum
Wiek: 25
Zarejestrowany: 2009-10-29
Posty: 1580

Re: egoistyczna synowa?

Wpływ matki na pewno zrobił swoje. Ale biedny jest ten chłopak. Chce dobrze dla wszystkim, a najbardziej jemu się dostaje. Bo teraz co nie zrobi to będzie źle... Żeby postawić kogoś w takiej sytuacji, to trzeba być chyba pozbawionym uczuć albo rzeczywiście strasznym egoistą. A ta dziewczyna nie chce na spokojnie usiąść z nim i normalnie porozmawiać. Może warto by było...


"Zamknij oczy, ale nie umieraj. Masz prawo do płaczu. A potem wstań i walcz o następny dzień"

Offline

 

#15 2011-12-15 11:36:35

krycha50
Do zakochania jeden krok
Zarejestrowany: 2011-12-08
Posty: 47

Re: egoistyczna synowa?

smutna88 napisał:

Wpływ matki na pewno zrobił swoje. Ale biedny jest ten chłopak. Chce dobrze dla wszystkim, a najbardziej jemu się dostaje. Bo teraz co nie zrobi to będzie źle... Żeby postawić kogoś w takiej sytuacji, to trzeba być chyba pozbawionym uczuć albo rzeczywiście strasznym egoistą. A ta dziewczyna nie chce na spokojnie usiąść z nim i normalnie porozmawiać. Może warto by było...

Z tego co mi wczorajpowiedział, to mam powiedziała mu że jest jej bardzo przykro, że nie przyjadą na święta do niej i że nie spotka się z rodzeństwem. Wychodzi na to że matka nie wymusza na nim decyzji. O chyba sam też tęskni za swoją rodziną.

A czy ta dziewczyna chce z nim rozawiać spokojnie - nie wiem. Młody powtórzył mi, że ona nie broni mu jechac na święta do rodziny i wcale nie musi z nią jechac do jej bo ona tylko tam się wybiera.
No i tyle na temat "rozmowy". Tak wg niej wygląda kompromis.
Cała "afera" zaczęła się w chwili gdy młody zadzwonił do matki i powiedział, że sam przyjedzie na święta do domu.

Offline

 

#16 2011-12-15 12:26:39

atinasarz
Przyjaciółka Forum
Wiek: 37
Zarejestrowany: 2010-09-16
Posty: 863

Re: egoistyczna synowa?

Choinka iglasta .......... z tego co piszesz to chlopak dla świętego spokoju zrobi to co młoda chce - wiesz z jednej strony trudno się dziwić są świerzo po ślubie nie chce się z nią rozstawać i gotów dla niej poświęcić święta z własną rodziną. Wiesz gdybym była jego ciotką i miała z nim dobry kontakt to kazałabym mu zrobić tak: tupnąć nogą powiedzieć ja jako twój mąż i głowa rodziny ustalam wigilia może być u twojej mamy , I dzień świąt u mojej a drugi sami w łóżku i nie pozwoliłabym się młodej odezwać bez żadnych sprzeciwów. Bo może ona potrzebuje takiego męskiego postawienia sprawy i do momentu gdy młody nie pokaże że jest nieugięty facet to będzie mu jeździć po glowie.

Offline

 

#17 2011-12-15 12:47:13

krycha50
Do zakochania jeden krok
Zarejestrowany: 2011-12-08
Posty: 47

Re: egoistyczna synowa?

atinasarz napisał:

tupnąć nogą powiedzieć ja jako twój mąż i głowa rodziny ustalam wigilia może być u twojej mamy , I dzień świąt u mojej a drugi sami w łóżku i nie pozwoliłabym się młodej odezwać bez żadnych sprzeciwów. Bo może ona potrzebuje takiego męskiego postawienia sprawy i do momentu gdy młody nie pokaże że jest nieugięty facet to będzie mu jeździć po glowie.

To powiedział mu wczoraj mój mąż, ale uśmiechnął sie tylko i powedział, że mamy przestarzały pogląd na relacje w małżeństwie.

A tak naprawdę, to jest to niemożliwe bo jadą na święta do jej dziadków, którzy mieszkaja bardzo dalego od jego rodziców. Generalnie pierwsze święto spędziliby w samochodzie a w drugie po obiedzie musieliby juz wracac do domu bo młody idzie rano do pracy.

Jedno chyba osiągneliśmy - nie spędzą świąt osobno. Nie mogą cierpieć wszyscy.

No i oczywiście za zapomnę powtórzyc mu Waszych rad - czyli poświęcenia się w imię miłości przez obojga małżonków, i konsekwentego dzielenia świąt pomiędzy rodziny. Może niech spisuja które ile spotkało się ze swoją rodzina a ile z rodziną małżonek? Można zliczać godziny. Cholera, ...
byleby rozmawiali a nie "barbi" tupała.

Ostatnio edytowany przez krycha50 (2011-12-15 13:40:26)

Offline

 

#18 2011-12-15 13:10:16

joasia2620
Słodka Czarodziejka
Wiek: 29
Zarejestrowany: 2011-04-10
Posty: 157

Re: egoistyczna synowa?

No to i ja sie jeszcze wtrace...
Mysle ze nie ma co gdybac i wymyslac...nie wiemy dokladnie jak to jest miedzy mlodymi,jaki jest ich ,,uklad,,i stosunki malzenskie...Jesli faktycznie mloda az tak przegina w stosunku do rodziny mlodego to nie ładnie z jej strony,moze faktycznie nalezaloby jej sie ,,tupniecie,,noga.....ale tak na dobra sprawe to ich zycie.Mysle ze nie ma co sie wtracac za duzo,moze jakas delikatna rozmowa z mlodym,ale uwazam ze nic na sile.Jesli mlody nie zrozumie tego sam to kazde wtracanie sie moze odniesc odwrotny skutek.Poprzednia wypowiedz napisalam tak ,,z wlasnego doswiadczenia,,ale jesli mloda taka egoistka to chyba duzo zrobic nie mozna.
U mnie jest baaardzo podobnie jak u  atinasarz -moj maz jest wrogo nastawiony do mojej rodziny(w innym watku opisywalam cala historie)tylko jeszcze nie doszlismy do ,,tej,,rozmowy ze póki jestesmy razem to bedzie do nich jezdzil czy mu sie to podoba czy nie...Mamy synka,jestesmy rodzina i jak dla mnie jego rodzina tak dla niego moja rodzina powinna znaczyc tyle samo.Ja szczerze-z tesciowa nie zyje w idealnych stosunkach ale dla dobra syna i meza dzielimy swieta (powiedzmy...bo u moich rodzicow jestesmy na Wielkanoc i to tylko pierwszy dzien a u tesciow jestesmy Boze Narodzenie w sumie 3,4 dni)Moj maz wyjezdza do pracy za granice i jak juz wraca to staramy sie spedzac jak najwiecej czasu razem i praktycznie nie ,,zajerzdza,,do moich rodzicow a nawet jesli(tylko wtedy jak cos potrzebuje zalatwic albo pozyczyc) to najwyzej na godzinke czy dwie,a kiedy jedziemy do jego rodziny to siedzimy po kilka dni nawet tydzien i tak pare razy w roku.Kurcze wychodzi na to ze i ja musze ,,tupnac nóżką,,bo chyba mąż zaczyna sie zachowywac jak ,,mloda,,z postu KRYCHY 50!(Czy moj maz jest egoista?????)Nie jest łatwo podzielic takie sprawy,mysle ze to bardzo ,,delikatne,,tematy ale chyba nie mozemy dac sie zwariowac....Zaczynam myslec ze jestem jak ten mlody -chce dobrze dla wszystkich -szczegolnie dla zony a ja dla meza...Trzeba to zmienic!!!!
POZDRAWIAM...


Albert Einstein

    Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.

Offline

 

#19 2011-12-15 14:39:38

marena7
Przyjaciółka Forum
Wiek: 58
Zarejestrowany: 2010-12-20
Posty: 1367

Re: egoistyczna synowa?

W takim początkowym okresie młżeństwa (parę miesięcy) nie wytworzyły się jeszcze własne zwyczaje i tradycje i zarówno mąż jak i żona chcą tego, do czego przyzwyczaili się w dzieciństwie i młodości. Ja do tej pory pamietam naszą pierwszą Wigilię zaraz po ślubie, spędzoną tylko z mężem. Nie pojechaliśmy nigdzie, byliśmy sami i pamietam, że to był czas niezwykły i magiczny, choć podszyty tęsknotą za tym co było do tej pory.

Na Twoim miejscu Krycha, jesli o swoim synu i synowej piszesz, powiedziałabym synowi, żeby dogadał się z ŻONĄ w tej sprawie gdzie pojadą czy pójdą na  Swięta, ale żeby byli wtedy razem. I że nie będzie to dla Ciebie tragedią, jeśli w te święta nie będzie z rodzicami i rodzeństwem. Mąż powinien byc przy żonie, a żona przy mężu.


Co do stosunków  tesciowe - synowe, to musze potwierdzić opinię Ewarg, że matkom córek trudno przeciąć pępowinę, przynajmniej z matką mojej synowej tak jest. Wszyscy mieszkamy w pobliżu siebie, ale ja trzymam dystans, ze względu na opinie krążące o matkach synów, że się wtrącają i bez synusia żyć nie mogą. Ja mogę. Nie nachodzę, nie ciągnę syna do siebie, nie płaczę, że mnie "opuścił", nie użalam się nad nim, ze taki biedny i nieogolony. Wcale nie czuję sie opuszczona. Zajmuję się wnuczkiem, kiedy tego potrzebują. Odwiedzam syna, synową i wnuka może raz czy dwa razy w miesiącu, najpierw pytając o zgodę. Matka synowej natomiast siedzi u nich CODZIENNIE. No dobra, skoro tak chcą..... Ale miałam taki przypadek: byłam akurat u dzieci, bawiłam sie z wnukiem, gdy wpadła matka synowej, zasiadła w fotelu i zaczęła perorować - dzieci, zróbcie to i tamto, ja wiem lepiej co trzeba, kto może chciec dla was lepiej niż ja itp. Zapytałam o co chodzi, syn otworzył usta i.....został zakrzyczany przez matkę swojej żony. Zięciu, nic nie mów matce, niech ona się nie wtrąca, tu jest twoja rodzina (pokazując na córkę i samą siebie). Oniemiałam i zapytałam tylko: a co TY robisz?

Syn rzadko bywa w domu rodzinnym, czasem wpadnie, gdy chce się ojca poradzić w sprawie komputera czy samochodu, ale telefon się wtedy urywa i grzeje do czerwoności, wracaj , wracaj, już, teraz, bo się pali i wali. Bo trzeba teścia zawieźć do lekarza, teściową na przystanek, szwagra podrzucić gdzieś tam. No i z całą rodziną synowej wybrać się na zakupy do hipermarketu, mnie podrzucając na ten czas wnuczka. Święta oczywiście spędzają z rodziną synowej. Na proszony obiad w drugi dzień ubiegłorocznych świąt....nie przyszli, bo matka synowej zarządziła wyjazd do babci w ostatniej chwili. Jestem przekonana, że wyjazd został zorganizowany celowo, by do nas nie przyjść. Zostaliśmy z mężem sami z wielkim indykiem w piecu. Syn się tłumaczył przez telefon, że to, że tamto. Powiedziałam: synu, rozumiem, nie tłumacz się. Ale tą mamuśkę
najchętniej bym wtedy udusiła. Bo to juz arogancja i chamstwo. W tym roku juz nie będę zapraszać. Przyjdą do dobrze, nie przyjdą to trudno. Niech robią jak chcą!
Piszą tutaj młode żony o matkach swoich mężów, że to harpie, jędze, ze synków zawlaszczają.  A może warto też przyjrzeć się swoim mamusiom?
Tak to już jest, że sprawami relacji z rodzicami, organizacją zycia domowego raczej zajmują się kobiety, nie mężczyźni. Kobieta mojego syna i jej matka robią wszystko, żeby kontakty nasze z naszym dzieckiem po prostu nie istniały. Synowa i jej matka obsadziły mnie w roli swojego wroga, chociaż nigdy nie było  między nami żadnej kłótni. Po prostu, stereotyp. Teściowa, matka męża - głowa węża! Syn nie jest zupełnie świadomy tej manipulacji, a ja nie rozmawiam z nim o tym, bo po co? Żeby coś zepsuć między nim a jego żoną?
No i dobra, najważniejsze żeby między dziećmi było w porządku. Chociaż nie powiem, żeby moja sympatia, entuzjazm i dobre nastawienie do synowej były takie jak na poczatku ich małżeństwa. Nie z mojej winy.

Offline

 

#20 2011-12-15 14:54:40

krycha50
Do zakochania jeden krok
Zarejestrowany: 2011-12-08
Posty: 47

Re: egoistyczna synowa?

marena teraz toś przestraszyla mnie na dobre. Rety .... masz rację stereotypy żądzą nami.
Chociaż dobrze, że masz kontakt z wnukiem.

Nawet nie ośmielę się powtórzyc mojej kuzynce jak wredne potrafią być matki synowych.
A swoją drogą to nie zazdroszczę ci. Współczuję z całego serca.

Każda matka kocha swoje dziecko.

Ciekawe tylko jak długo twój syn wytrzyma w związku w którym nie ma nic do powiedzenia.

Ja nie jestem taka skora do robienia drugiemu dobrze dla świętego spokoju. Moja kuzynka też nie,

Offline

 

#21 2011-12-15 15:10:46

Kriss
100% Netkobieta
Wiek: 37
Zarejestrowany: 2010-11-28
Posty: 1357

Re: egoistyczna synowa?

A czy nie można sprawy zostawić do rozstrzygnięcia młodemu małżeństwu? Czy naprawdę cala rodzina musi się wtrącać, licytowć, wymyślać - żeby było "sprawiedliwie"? To są ICH decyzje. Ich decyzje jak żyją w małżeństwie. Ich decyzje jak spędzają Święta, w jakiej konstelacji, razem czy osobno?

Czy naprawdę wszyscy w rodzinie uważają ich za takich niedorobków, że SAMI nie potrafią podjąć decyzji?

Bardzo dziwna sytuacja.

Jeżeli młody małżonek nie skarży się, nie prosi o radę, wreszcie nie pędzi z bekiem do ciotki - że taki uciśniony - to może rzeczywiście mu dobrze. Może lubi żyć pod pantoflem? Widziały gały co brały. Skoro poślubił taką jędzę i mu dobrze (sam mówił że ma inny pogląd na relacje małżeńskie - czy coś w tym stylu), to chyba jasno dał do zrozumienia, że IM to odpowiada.

Rany, po co na silę stwarzać problemy tam gdzie ich nie ma? Poza tym - jeśli żona ostentacyjnie wychodzi, kiedy goście wchodzą do jej domu - może warto zarzucić wizyty? Moze jest chamką bez wychowania. A może problem jest głębszy, ale warto dać młodym szansę na rozwiązanie go zamiast rozwiązywać problem  ZA NICH. A może problemu wcale nie ma.

Offline

 

#22 2011-12-15 15:45:32

joasia2620
Słodka Czarodziejka
Wiek: 29
Zarejestrowany: 2011-04-10
Posty: 157

Re: egoistyczna synowa?

marena 7 -nawet nie wiesz jak bardzo chcialabym miec taka tesciowa jak TY!!! Naprawde-rzadko sie zdarza ze matka syna jest tak swietna i malo konfliktowa babka.Tylko pozazdroscic takiej tesciowej twojej synowej...ktora jak widac tego nie docenia.Kazdy pisze rady na swoich przykladach i masz prawo pisac o nie przecietej pepowinie twojej synowej i jej corce ale nie nalezy zakladac ze u wszystkich tak jest.U mnie jest wlasnie zupelnie inaczej....Oczywiscie kocham swoja mame i wiadomo jak matka-ma sie jedna i bede zawsze jej corka a nie tesciowej...ale byly miedzy mna i mama w przeszlosci pewne sytuacje ktore mi uswiadomily ze MATKA NIE ZAWSZE JEST IDEAŁEM.Natomiast kiedy poznalam tesciowa bylam nia zachwycona i stwierdzilam ze wszyscy mi moga tesciowej zazdroscic.Wolalam nawet do niej pojechac niz do swojej mamy...do pewnego momentu! Kiedy zaszlam w ciaze (staralismy sie jakis czas)i bieglam do niej jak na skrzydlach to jej reakcja byla ze tak powiem ......dziwna.Ale trudno pomyslalam -w koncu nie co dzien dowiaduje sie ze zostanie babcia.Potem byl nastepny ,,szok,,kiedy kupilismy z mezem domek nie daleko moich rodzicow (170 km.od tesciowej)a ona wiecznie wygadywala ze tak daleko ,ze nas odwiedzac nie beda bo ona nie lubi jezdzic autobusami....Dobra,przezylam te teksty bo pomyslalam ze moze czuc ze ,,traci,,syna......Pozniej nastepna sytuacja...ŚLUB-ja z malym dzieckiem zalatwialam WSZYSTKO a ona nawet nie pytala o nic...Tylko czekala az mi sie cos nie powiedzie.Kiedy okazalo sie ze sporo gosci odmowilo przyjazdu ona tylko stwierdzila...,,A NIE MOWILAM,PO CO WAM TO WESELE,, Rece mi opadly! Ale trudno i to wytrzymalam ,tylko jak miesiac przed slubem tesciowa poklocila sie z moim mezem i pow ze ,,PIERD...NASZE WESELE,NAPEWNO NA NIE NIE PRZYJEDZIE,,to wogole serce mi pekalo.I choc klotnia nie byla z winy meza kazalam mu kupic kwiaty i ja przeprosic bo nie wyobrazalam sobie slubu bez niej.Achhhh moglabym tak wymieniac przyklady.....Ostatnio np.wymyslila ze wogole jej do siebie nie zapraszamy.....Myslalam ze zwariuje!My jej nie zapraszamy??????Moze zaproszenie jej wyslac...Na samym poczatku pow.z mezem ze zawsze moga przyjechac ,kiedy tylko chca-ewentualnie niech spytaja czy bedziemy w domku(bo jechac 170 km. i pocalowac klamke to sama rozumiem)bo roznie bywa-ja mam szkole,jakies dodatkowe zajecia...A ona co pow.nam na to????Ze tesciu pracuje i nie moga tak sobie jezdzic,a ja jej na to-to niech mama przyjedzie sama do mnie-wsiada mama w autobus 2,5 godz.i jest mama na miejscu-a ona ze ona nie lubi jezdzic autobusem.No i co mialam jej pow.????Teraz zrobila awanture ze ona siedzi w domu (mieszka w bloku)i mogla na tydzien czy dwa do wnuka przyjechac a my jej  nie zprosilismy...A czy my umiemy w jej myslach czytac????Ile razy pytalismy czy przyjedzie to ona;bo autobusem nie,bo ma pieska w domu ktorym musi sie opiekowac,bo tesciowi musi gotowac,bo ma dzialke do ogarniecia.....I tak milion spraw-a teraz my najgorsi bo jej nie zapraszamy.Powiedziala ze wiecej jej u siebie nie zobaczymy........Ja na to powiedzialam mezowi ze ja tez do niej nie jade jak tak podchodzi do tego.A ona po 2 tyg.od klotni przyjechala (ze swoim drugim synem)do nas jak by nigdy nic.......................No i co z tego wszystkiego wynika???Ze ja za nia nie nadarzam,i nic tylko usiasc i rece zalamac.Ale sie rozpisalam.....ale jakos temat tesciowej to zaczyna byc moja obsesja!!!Zeby nie byla ze ja taka idealna-nie,nie,nie-moze i robie cos zlego,albo cos co jej sie nie podoba ale nawet nie wiem co...moze za duzo jej ,,wchodze w tylek,,-nie wiem sama.Chcialam tylko dac przyklady ze nie wszystkie a raczej -rzdko ktore tesciowe(mamy synow)sa tak fajne jak marena 7.Mysle ze wystarczy wpisac na naszym forum haslo,,TESCIOWA,,lub ,,MAMINSYNKI,,i bedzie dowod na to ze jak tesciowki i ich synowie(a nasi mezowie)potrafia uprzykrzyc zycie.Oczywiscie pewnie mamusie coreczek tez....Pewnie to w dwie strony idzie................Kurcze nie wiem czy wogole ktos przeczyta moja wypowiedz;-))))Jak cos to pozdrawiam!!!!!!


Albert Einstein

    Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.

Offline

 

#23 2011-12-15 16:47:13

samisam
Wróżka Bajuszka
Wiek: 44
Zarejestrowany: 2011-12-03
Posty: 231

Re: egoistyczna synowa?

joasia2620 napisał:

marena 7 -nawet nie wiesz jak bardzo chcialabym miec taka tesciowa jak TY!!! Naprawde-rzadko sie zdarza ze matka syna jest tak swietna i malo konfliktowa babka.Tylko pozazdroscic takiej tesciowej twojej synowej...ktora jak widac tego nie docenia.Kazdy pisze rady na swoich przykladach i masz prawo pisac o nie przecietej pepowinie twojej synowej i jej corce ale nie nalezy zakladac ze u wszystkich tak jest.U mnie jest wlasnie zupelnie inaczej....Oczywiscie kocham swoja mame i wiadomo jak matka-ma sie jedna i bede zawsze jej corka a nie tesciowej...ale byly miedzy mna i mama w przeszlosci pewne sytuacje ktore mi uswiadomily ze MATKA NIE ZAWSZE JEST IDEAŁEM.Natomiast kiedy poznalam tesciowa bylam nia zachwycona i stwierdzilam ze wszyscy mi moga tesciowej zazdroscic.Wolalam nawet do niej pojechac niz do swojej mamy...do pewnego momentu! Kiedy zaszlam w ciaze (staralismy sie jakis czas)i bieglam do niej jak na skrzydlach to jej reakcja byla ze tak powiem ......dziwna.Ale trudno pomyslalam -w koncu nie co dzien dowiaduje sie ze zostanie babcia.Potem byl nastepny ,,szok,,kiedy kupilismy z mezem domek nie daleko moich rodzicow (170 km.od tesciowej)a ona wiecznie wygadywala ze tak daleko ,ze nas odwiedzac nie beda bo ona nie lubi jezdzic autobusami....Dobra,przezylam te teksty bo pomyslalam ze moze czuc ze ,,traci,,syna......Pozniej nastepna sytuacja...ŚLUB-ja z malym dzieckiem zalatwialam WSZYSTKO a ona nawet nie pytala o nic...Tylko czekala az mi sie cos nie powiedzie.Kiedy okazalo sie ze sporo gosci odmowilo przyjazdu ona tylko stwierdzila...,,A NIE MOWILAM,PO CO WAM TO WESELE,, Rece mi opadly! Ale trudno i to wytrzymalam ,tylko jak miesiac przed slubem tesciowa poklocila sie z moim mezem i pow ze ,,PIERD...NASZE WESELE,NAPEWNO NA NIE NIE PRZYJEDZIE,,to wogole serce mi pekalo.I choc klotnia nie byla z winy meza kazalam mu kupic kwiaty i ja przeprosic bo nie wyobrazalam sobie slubu bez niej.Achhhh moglabym tak wymieniac przyklady.....Ostatnio np.wymyslila ze wogole jej do siebie nie zapraszamy.....Myslalam ze zwariuje!My jej nie zapraszamy??????Moze zaproszenie jej wyslac...Na samym poczatku pow.z mezem ze zawsze moga przyjechac ,kiedy tylko chca-ewentualnie niech spytaja czy bedziemy w domku(bo jechac 170 km. i pocalowac klamke to sama rozumiem)bo roznie bywa-ja mam szkole,jakies dodatkowe zajecia...A ona co pow.nam na to????Ze tesciu pracuje i nie moga tak sobie jezdzic,a ja jej na to-to niech mama przyjedzie sama do mnie-wsiada mama w autobus 2,5 godz.i jest mama na miejscu-a ona ze ona nie lubi jezdzic autobusem.No i co mialam jej pow.????Teraz zrobila awanture ze ona siedzi w domu (mieszka w bloku)i mogla na tydzien czy dwa do wnuka przyjechac a my jej  nie zprosilismy...A czy my umiemy w jej myslach czytac????Ile razy pytalismy czy przyjedzie to ona;bo autobusem nie,bo ma pieska w domu ktorym musi sie opiekowac,bo tesciowi musi gotowac,bo ma dzialke do ogarniecia.....I tak milion spraw-a teraz my najgorsi bo jej nie zapraszamy.Powiedziala ze wiecej jej u siebie nie zobaczymy........Ja na to powiedzialam mezowi ze ja tez do niej nie jade jak tak podchodzi do tego.A ona po 2 tyg.od klotni przyjechala (ze swoim drugim synem)do nas jak by nigdy nic.......................No i co z tego wszystkiego wynika???Ze ja za nia nie nadarzam,i nic tylko usiasc i rece zalamac.Ale sie rozpisalam.....ale jakos temat tesciowej to zaczyna byc moja obsesja!!!Zeby nie byla ze ja taka idealna-nie,nie,nie-moze i robie cos zlego,albo cos co jej sie nie podoba ale nawet nie wiem co...moze za duzo jej ,,wchodze w tylek,,-nie wiem sama.Chcialam tylko dac przyklady ze nie wszystkie a raczej -rzdko ktore tesciowe(mamy synow)sa tak fajne jak marena 7.Mysle ze wystarczy wpisac na naszym forum haslo,,TESCIOWA,,lub ,,MAMINSYNKI,,i bedzie dowod na to ze jak tesciowki i ich synowie(a nasi mezowie)potrafia uprzykrzyc zycie.Oczywiscie pewnie mamusie coreczek tez....Pewnie to w dwie strony idzie................Kurcze nie wiem czy wogole ktos przeczyta moja wypowiedz;-))))Jak cos to pozdrawiam!!!!!!

Ja przeczytałam big_smile Jak na razie ja jestem tylko synowa i matka. Ze swoja teściowa widzę się dwa razy do roku, i to nie dlatego, że ja przebywam za granica. Już w pierwszym roku po ślubie, mój maż powiedział, że Wigilię spędza się z rodzina i nigdzie nie będziemy jeździć, kiedy w drugi dzień świat przyjechali do nas teściowie, to na pytanie dlaczego nie byliśmy na Wigilii,odpowiedział, że teraz kiedy jest żonaty to każda wigilię będzie spędzał z żona i dziećmi, a po za tym musi palić w piecach (nie mieliśmy jeszcze wtedy centralnego ogrzewania,a dom stary drewniany), więc nie może w zimie zostawiać wyziębniętego domu bo dostanie się wilgoć i dzieci będą chorowały tongue Tak na prawdę mój K nie lubi jeździć do domu rodzinnego, ma swoje powody, ale prawda jest taka, że to ja muszę nieraz inicjować  wyjazdy do teściów, bo jak go znam, to zapomniałby drogi w tamta stronę. Teściowa mnie może i lubi, ale nigdy do końca nie pogodziła się z tym że jej syn wybrał za żonę pannę z dzieckiem, jak sama powiedziała, raczej spontanicznie niż celowo : gdybym wiedziała wcześniej o was wcześniej, dziś nie bylibyście małżeństwem" na co teść: I dlatego że nie wiedziałaś, są razem i K jest szczęśliwy, to mówi chyba wystarczająco dużo o moich teściach i o relacjach z nimi. smile


"Kiedy Bóg stwarzał mężczyznę sięgnął po garść ziemi, gdy stwarzał kobietę, sięgnął już głębiej" tongue

Offline

 

#24 2011-12-15 19:18:10

marena7
Przyjaciółka Forum
Wiek: 58
Zarejestrowany: 2010-12-20
Posty: 1367

Re: egoistyczna synowa?

Joasiu, oczywiście nie uogólniam. Różni są ludzie, różne teściowe i różne synowe. Dla mnie jest najważniejsze, że moją synową kocha mój syn. Ani ja jej nie muszę kochać, ani ona mnie. Nie ze mną wzięła ślub tylko z moim synem. Tylko śmiać mi się chce, bo sama ma syna i kiedyś będzie miała synową!
Krycha, nie wymagam współczucia, przyjmuję życie takim jakie jest i nic mi się nie dzieje. Wnuka widuję wystarczająco czesto. A syn czy wytrzyma i czy nie ma nic do powiedzenia?  Nie skarży się, więc chyba mu to jakoś pasuje, albo przynajmniej bardzo nie przeszkadza. Kocha swoją żonę bardzo.
To nie jest tak, że nieobecność syna na Wigilii, czy niedzielnym obiedzie spędza mi sen z oczu, że płaczę po kątach i ręce mi się trzęsą. Przecież go nie straciłam! Żyje, ma się dobrze, układa sobie świat po swojemu. Moze dlatego ulega żonie, że ja go "nie trzymam"? Że jest pewien tego, że go rozumiemy i kochamy bez względu na to, czy siądzie do tego obiadu, czy nie.
Ja myslę tak jak Kriss, trzeba dać młodym spokój, nie wtrącać się i pozwolić im życ po swojemu,  niekoniecznie tak jak my. Nie narzucać im naszego myślenia i naszych zwyczajów.
Napisałam poprzedniego posta, żeby opowiedzieć o drugiej teściowej, matce synowej, bo jakoś te mamusie są zwykle w cieniu, a cały jad płynie w stronę matek zięciów.
Przyznaję się do niedocenienia mocy stereotypów, naiwnie myślałam, że to mnie nie będzie dotyczyć. Myliłam się.
Czy jestem taką świetną teściową, Joasiu? Nie mnie to oceniać, moja synowa najwyraźniej sądzi inaczej, ale miło mi, gdy ktoś z moich opowiesci wyciaga inne wnioski.
Napisałam, że moja sympatia i zaangażowanie nie jest już takie samo jak kiedyś. Nie jest, bo się trochę zawiodłam, liczyłam na coś wiecej. Jestem rozczarowana, czasami zła, czasem aż mnie korci, żeby synowej wetknąć szpilę, ale nie zrobię tego, bo nie chcę bawić się w wojny podjazdowe, które lubią moja synowa i jej matka. I tyle.

Offline

 

#25 2011-12-15 19:54:09

Agatka
100% Netkobieta
Wiek: 32
Zarejestrowany: 2009-01-01
Posty: 9748

Re: egoistyczna synowa?

Nie wyobrażam sobie nie spędzić świąt z mężem. Tym bardziej pierwszych jako małżeństwo. W tym roku moi rodzice idą do siostry na wigilię a my spędzimy ją w naszym domu razem z teściową i babcią męża. Nie chcieliśmy, żeby były same, więc wymyśliłam, ze w naszym nowym domu pierwszy raz po ślubie wigilię spędzimy u nas. Pozostałe swięta podzieliliśmy między moich a męza rodziców. I jest sprawiedliwie. Moi rodzice nie mają pretensji, bo wiedzą, ze za rok spędzimy wigilię z nimi.

Wracając do tematu wątku. To małżeństwo musi ustalić,gdzie spędzają święta. Mnie też jest dziwnie nie spędzić wigilii w moim rodzinnym domu. Ale przecież nie po to brałam ślub, żeby teraz nie spędzać swiąt z najważniejszą dla mnie osobą. I tak powinni młodzi podchodzić do tematu. Święta to piękny, magiczny czas, gdzie rodzina powinna się jednoczyć a nie dzielić.

Marena jesteś dobrą teściową smile Najważniejsze, zeby i rodzice i teściowie się nie wtrącali.Dobre rady są jak najbardziej na miejscu, bo przecież nasi rodzice są od nas starsi i bogatsi o doświadczenia życiowe. Ale to nie znaczy, ze musimy z nich korzystać wink
I ja mam naprawdę fajną teściową. Odwiedza nas tylko po uprzednim zapowiedzeniu się, to my ją częsciej odwiedzamy. I staramy się widywać z nią i moimi rodzicami mniej więcej raz w tygodniu. Moi rodzice mieszkają dosłownie 2 minuty od nas, ale moja mama nie przychodzi do nas codziennie. Tylko wcześniej się zapowie. Chociaż czasem spontanicznie wpadnie. W każdym razie obie mamy kocham, sa naprawdę fajne i są dla nas wzorem. I nie wtrącają się zabardzo, co jest ważne smile

Offline

 

#26 2011-12-15 22:28:38

joasia2620
Słodka Czarodziejka
Wiek: 29
Zarejestrowany: 2011-04-10
Posty: 157

Re: egoistyczna synowa?

marena7 napisał:

Joasiu, oczywiście nie uogólniam. Różni są ludzie, różne teściowe i różne synowe. Dla mnie jest najważniejsze, że moją synową kocha mój syn. Ani ja jej nie muszę kochać, ani ona mnie. Nie ze mną wzięła ślub tylko z moim synem. Tylko śmiać mi się chce, bo sama ma syna i kiedyś będzie miała synową!
Krycha, nie wymagam współczucia, przyjmuję życie takim jakie jest i nic mi się nie dzieje. Wnuka widuję wystarczająco czesto. A syn czy wytrzyma i czy nie ma nic do powiedzenia?  Nie skarży się, więc chyba mu to jakoś pasuje, albo przynajmniej bardzo nie przeszkadza. Kocha swoją żonę bardzo.
To nie jest tak, że nieobecność syna na Wigilii, czy niedzielnym obiedzie spędza mi sen z oczu, że płaczę po kątach i ręce mi się trzęsą. Przecież go nie straciłam! Żyje, ma się dobrze, układa sobie świat po swojemu. Moze dlatego ulega żonie, że ja go "nie trzymam"? Że jest pewien tego, że go rozumiemy i kochamy bez względu na to, czy siądzie do tego obiadu, czy nie.
Ja myslę tak jak Kriss, trzeba dać młodym spokój, nie wtrącać się i pozwolić im życ po swojemu,  niekoniecznie tak jak my. Nie narzucać im naszego myślenia i naszych zwyczajów.
Napisałam poprzedniego posta, żeby opowiedzieć o drugiej teściowej, matce synowej, bo jakoś te mamusie są zwykle w cieniu, a cały jad płynie w stronę matek zięciów.
Przyznaję się do niedocenienia mocy stereotypów, naiwnie myślałam, że to mnie nie będzie dotyczyć. Myliłam się.
Czy jestem taką świetną teściową, Joasiu? Nie mnie to oceniać, moja synowa najwyraźniej sądzi inaczej, ale miło mi, gdy ktoś z moich opowiesci wyciaga inne wnioski.
Napisałam, że moja sympatia i zaangażowanie nie jest już takie samo jak kiedyś. Nie jest, bo się trochę zawiodłam, liczyłam na coś wiecej. Jestem rozczarowana, czasami zła, czasem aż mnie korci, żeby synowej wetknąć szpilę, ale nie zrobię tego, bo nie chcę bawić się w wojny podjazdowe, które lubią moja synowa i jej matka. I tyle.

Marena 7 jestes niesamowita!!!Ile bym dala zeby moja tesciowa miala takie podejscie do nas...Zeby nie traktowala mnie jak zlodziejke swojego syna.,,To nie jest tak, że nieobecność syna na Wigilii, czy niedzielnym obiedzie spędza mi sen z oczu, że płaczę po kątach i ręce mi się trzęsą. Przecież go nie straciłam! Żyje, ma się dobrze, układa sobie świat po swojemu. Moze dlatego ulega żonie, że ja go "nie trzymam"? Że jest pewien tego, że go rozumiemy i kochamy bez względu na to, czy siądzie do tego obiadu, czy nie.,,-marena7 jakie to mądre słowa-dlaczego tak ciezko to wiekszosci kobiet zrozumiec????Od dzis to ja zaczynam sie ,,uczulac,,na przyszlosc ze nie strace swojego syna tylko on ulozy sobie SWOJE zycie,,Mozesz w to nie wierzyc marena 7 ale zapisze sobie twoje slowa i zapamietam na cale zycie.Piszesz ze nie wiesz czy jestes swietna tesciowa...mysle ze i ja i ty i kazdy inny robi błędy i nie ma ideałów ale sadze ze kogo jak kogo ale Ciebie z twoim nastawieniem trzeba dawac za przyklad-POWAZNIE!
WIESZ KIEDYS W SWOIM ZYCIU USLYSZLAM KOMPLEMENT KTORY ZAPAMIETAM DO KONCA ZYCIA-POWIEDZIALA MI GO (KU ZDZIWIENIU)KOBIETA Z KTORA WRACALAM DO POLSKI NA SWIETA (Z NIEMIEC)I PRZEZ 12 GODZIN JAZDY AUTOBUSEM PRZEGADALYSMY KAZDA MINUTE.wCZESNIEJ SIE NIE ZNALYSMY ALE ROZMAWIALO NAM SIE JAK SUPER KUMPELKOM,I CHOC MOGLABY BYC MOJA MATKA ROZMOWA SCHODZILA NA WSZYSTKIE TEMATY.I ONA MI ZACZELA OPOWIADAC O SWOJEJ RODZINIE A JA O TYM CO ROBIE W ZYCIU(JESZCZE WTEDY NIE MIALAM ANI MEZA,ANI SYNKA)I ONA W PEWNYM MOMENCIE POWIEDZIALA MI ;ZE CHCIALABY MIEC TAKA SYNOWA JAK JA,,MOZE TO BANALNE I MOZE NIC NIE ZNACZACE DLA INNYCH ALE DLA MNIE TO BYLO NAPRAWDE COS-TAK NAPRAWDE OBCA KOBIETA POWIEDZIALA MI SLOWA KTORE PAMIETAM DO DZIS.I MYSLE ZE MOGE TOBIE NAPISAC Z CZYSTYM SUMIENIEM ZE JA CHCIALABYM MIEC TAKA TESCIOWA JAK TY ;-))))))))))
POZDRAWIAM WSZYSTKIE SYNOWE,TESCIOWE I SYNKOW;-)))))))))))))))


Albert Einstein

    Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.

Offline

 

#27 2011-12-16 09:47:51

marena7
Przyjaciółka Forum
Wiek: 58
Zarejestrowany: 2010-12-20
Posty: 1367

Re: egoistyczna synowa?

Jaoasiu, coś mi uświadomiłaś! Mnie brakuje synowej, z którą można poprostu pogadać, jak kobieta z kobietą. O wszystkim, o życiu. Tak jak Ty w autobusie z Niemiec. To jest mój ból. Odkąd się znamy, ona ucieka ode mnie, od jakiegokolwiek bliższego kontaktu wykraczającego poza podstawowe informacje o dziecku, czy zjadło i czy zrobiło kupę, jak z panią ze żłobka. I tyle, żadne moje próby nawiązania kontaktu nie wyszły. Odbijam się jak od muru. Ona mnie zaszufladkowała i odstawiła na półkę z niebezpiecznymi substancjami. Kret do przetykania rur, trucizna na szczury, teściowa. Bez żadnego sprawdzania, czy naprawdę w tym słoiku z napisem "teściowa" jest sam jad i trucizna. Nie jest złą kobietą, wiem to z obserwacji, nie z relacji z nią, bo tych prawie nie ma. Nawet jak jestem u dzieci, to synowa albo idzie do sklepu, albo ma jakieś pilne sprawy w kuchni. U nas bywa rzadko, a jesli już, to siedzi jak na minie i pogania męża, żeby już iść. To takie relacje jak z inkasentem od prądu, dzień dobry, ładna pogoda, do widzenia. I juz jej nie ma. Ona nie chce nic więcej. Bo ona WIE, jaka jestem, choć nie zadała sobie trudu, żeby to sprawdzić. Całą sprawę załatwia jedno słowo TEŚCIOWA i związane z tym stereotypy. Czułam, że jest tak, własciwie od początku, ale łudziłam się, że potrzeba czasu, że to nowa jej rola, że musi się przyzwyczaić, ośmielić. Nic z tego, wieje chłodem.
I niech sobie tak będzie, nie musimy się kochać. Pozostaję w życzliwości dla niej ze względu na syna i wnuka, chociaż nie dała mi się poznać i nie chciała poznać mnie. Co będzie dalej, czas pokaże.
Pozdrowienia, Joasiu! Można z Toba pogadać. Zazdroszczę Twojej teściowej.

Offline

 

#28 2011-12-16 16:24:43

krycha50
Do zakochania jeden krok
Zarejestrowany: 2011-12-08
Posty: 47

Re: egoistyczna synowa?

No to teraz już wiem, że syn mojej kuzynki ma nie tylko egoistyczna żonę ale i toksyczna teściową.
Właśnie zadzwoniła do mnie z płaczem kuzynka. Dostała telefon od ... teściowej syna. Przytoczę słowa tej kobiety:
Kochana, musisz pogodzić się, że twój syn ożenił się, wyprowadził od ciebie i ma teraz nową rodzinę i nie będzie spędzał świąt z tobą tylko.... z nową rodziną
moja kuzyna - nie moje pierwsze dziecko zawarło związek małżeński i już dawno akceptuję obecność ich małżónków, syn nie mieszka w domu od kilku lat więc nie wyprowadził się teraz i też nie wchodze z płaczem do jego pustego pokoju jednakże nie bardzo rozumiem dlaczegóż to ma nową rodzinę
ta kobieta - no wiesz, ma żonę teściów, szwagra
kuzynka - - to my juz nie jesteśmy jego rodznią? A szwagrów i bratowe to on ma od dawna i jedno więcej nie wywołało u niego szoku na pewno.
ta kobieta - nie będę z tobą polemizowala. Jak ostatnio byłaś u dzieci to zapraszał cie na kawe ale odmówiłaś wykrecając się zakupami. Wobec tergo nie licz, że oni będa jeździc do ciebie.
... i odłożyła słuchawkę.

A więc drogie SYNOWE i ICH MAMUSIE !!!!!!!!

MĄŻ TO NIE DODATEK DO ŻYCIA I WIĘKSZA WYPŁATA. tO CZŁOWIEK, KTÓRY MA RODZICÓW, RODZEŃSTWO DZIADKÓWI DUŻO, DUŻO INNYCH CZŁONKÓW RODZINY.ORAZ UCZUCIA

Ich matki nie są wyrodne , które nie dbały należycie o nich a WY W KOŃCU ubrałyście ich, nauczyłyście i zatroszczyłyście się o nich.
Jakim prawem uważacie że mąż córki to wasz syn??????????? i macie więcej praw wobec niego niż rodzona matka???????

PATOLOGIA!!!!
Sorry za uogólnienie ale jestem tak wściekła,że .......

Offline

 

#29 2011-12-16 16:37:58

Agatka
100% Netkobieta
Wiek: 32
Zarejestrowany: 2009-01-01
Posty: 9748

Re: egoistyczna synowa?

Nie dziwię się, ze jesteś wściekła. Ta pani jest okropna. Jak może tak się zachować. Syn Twojej kuzynki powinien coś z tym zrobić, póki nie jest za późno. A może już za późno? W każdym razie powinien zareagować,bo przecież po ślubie młodzi mają 2 rodziny a nie jeden z nich zrzeka się swojej rodziny na rzecz rodziny małżonka. To nie do pomyślenia.

Offline

 

#30 2011-12-16 17:08:06

Bubuś
Przyjaciółka Forum
Wiek: 26
Zarejestrowany: 2011-12-04
Posty: 1913

Re: egoistyczna synowa?

Usprawiedliwiam się, że nie przeczytałam wszystkich odpowiedzi, więc mogę sie powtorzyć.... w innym wątku na tym forum żona zarzucała mężowi, że nie chce spędzać świąt z jej rodziną tak jak to było do tej pory tylko chce wigilie spędzić tylko z nią i dzieckiem. 3/4 odpowiedzi utwiedzało ową kobietę, że dobrze robi upierając się przy rodzinnych świętach. Może dla tej synowej sprawa rodzinnych  świąt jest równie ważna, dlaczego więc w tym watku nikt nie broni jej postawy ? tongue


Wypadki chodzą po ludziach, ludzie po wypadkach nie zawsze...

Offline

 

#31 2011-12-16 23:22:02

krycha50
Do zakochania jeden krok
Zarejestrowany: 2011-12-08
Posty: 47

Re: egoistyczna synowa?

Bubuś napisał:

Usprawiedliwiam się, że nie przeczytałam wszystkich odpowiedzi, więc mogę sie powtorzyć.... w innym wątku na tym forum żona zarzucała mężowi, że nie chce spędzać świąt z jej rodziną tak jak to było do tej pory tylko chce wigilie spędzić tylko z nią i dzieckiem. 3/4 odpowiedzi utwiedzało ową kobietę, że dobrze robi upierając się przy rodzinnych świętach. Może dla tej synowej sprawa rodzinnych  świąt jest równie ważna, dlaczego więc w tym watku nikt nie broni jej postawy ? tongue

No to przeczytaj, od początku do końca, a potem zabieraj głos.


Jutro jego rodzice jadą do nich młodych. Już są umówieni. Jestem przekonana, że dojdą do porozumienia.
Jako kompromis małżeński młody podobno zaproponowal, aby nie jechali do nikogo, tylko spędzili te pierwsze i jedyne święta, sami, tylko we dwoje. Sami je sobie przygotowaliby. On sam gospodaruje od ponad 6 lat ale młoda wyprowdziła sie od rodziców do niego dopiero po ślubie, czyli 4 m-ce temu.

Offline

 

#32 2011-12-17 00:52:03

joasia2620
Słodka Czarodziejka
Wiek: 29
Zarejestrowany: 2011-04-10
Posty: 157

Re: egoistyczna synowa?

marena7 napisał:

Jaoasiu, coś mi uświadomiłaś! Mnie brakuje synowej, z którą można poprostu pogadać, jak kobieta z kobietą. O wszystkim, o życiu. Tak jak Ty w autobusie z Niemiec. To jest mój ból. Odkąd się znamy, ona ucieka ode mnie, od jakiegokolwiek bliższego kontaktu wykraczającego poza podstawowe informacje o dziecku, czy zjadło i czy zrobiło kupę, jak z panią ze żłobka. I tyle, żadne moje próby nawiązania kontaktu nie wyszły. Odbijam się jak od muru. Ona mnie zaszufladkowała i odstawiła na półkę z niebezpiecznymi substancjami. Kret do przetykania rur, trucizna na szczury, teściowa. Bez żadnego sprawdzania, czy naprawdę w tym słoiku z napisem "teściowa" jest sam jad i trucizna. Nie jest złą kobietą, wiem to z obserwacji, nie z relacji z nią, bo tych prawie nie ma. Nawet jak jestem u dzieci, to synowa albo idzie do sklepu, albo ma jakieś pilne sprawy w kuchni. U nas bywa rzadko, a jesli już, to siedzi jak na minie i pogania męża, żeby już iść. To takie relacje jak z inkasentem od prądu, dzień dobry, ładna pogoda, do widzenia. I juz jej nie ma. Ona nie chce nic więcej. Bo ona WIE, jaka jestem, choć nie zadała sobie trudu, żeby to sprawdzić. Całą sprawę załatwia jedno słowo TEŚCIOWA i związane z tym stereotypy. Czułam, że jest tak, własciwie od początku, ale łudziłam się, że potrzeba czasu, że to nowa jej rola, że musi się przyzwyczaić, ośmielić. Nic z tego, wieje chłodem.
I niech sobie tak będzie, nie musimy się kochać. Pozostaję w życzliwości dla niej ze względu na syna i wnuka, chociaż nie dała mi się poznać i nie chciała poznać mnie. Co będzie dalej, czas pokaże.
Pozdrowienia, Joasiu! Można z Toba pogadać. Zazdroszczę Twojej teściowej.

Marena 7 jestes niesamowita kobieta....Czuje ze gdybys byla moja tesciowa -umialybysmy sie dogadac.Póki co z moja tesciowa mam troche pod gorke i zaczynam myslec ze nie ma sensu dluzej schodzic jej z drogi kiedy ona kreci w naszym malzenstwie.Tak naprawde 5 lat probowalam wyciagac do niej reke,chcialam i szczerze w to wierzylam ze zostaniemy ,,kumpelkami,,ale widac nie wszystkie tesciowe sa takie jak ty MARENA 7 .Widzisz,ja naprawde chcialam dobrze,co by nie bylo zawsze szukam przyczyny klotni w sobie,bo sobie mysle-moze jeszcze zycia nie znam,moze warto jej posluchac,moze ma racje....ale dosc tego...CZYLI CO,MAM JA MOZE PRZEPROSIC ZA TO ZE SPOTKALAM WSPANIALEGO MEZCZYZNE,Z KTORYM ZALOZYLAM RODZINE,MAMY CUDOWNEGO SYNKA...I TYLKO DLATEGO ZE JEST JEJ SYNEM JA JESTEM TA ZLA????W dniu slubu przy wreczaniu podziekowan dla rodzicow PODZIEKOWALAM JEJ Z CALEGO SERCA ZE WYCHOWALA WSPANIALEGO SYNA,ZE MOGE BYC CZESCIA RODZINY...i kiedy tesciu plakal przy tych slowach ona nawet slowem nie odpowiedziala....czasem poprostu mi rece opadaja i nie wiem co myslec,dalej szanuje ta kobiete i szanowac bede ale nic na sile-nie zostaniemy przyjaciolkami?-TRUDNO-nie wszystko w zyciu mozna miec.Marena 7 zycze ci z calego serca zeby w koncu synowa ,,sie otworzyla,,i przekonala do ciebie.Byc moze dzieki temu ze sie ,,nie wtracasz,,ona to kiedys doceni i stworzycie ,,zgrany babski duet,,-taki jaki mi sie marzyl z moja tesciowa ;-))))))))))))
Ps.czytalam twoja wiadomosc kilka razy i nie moge przestac ,jestes -SWIETNA KOBIETKA!!!!
POZDRAWIAM


Albert Einstein

    Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.

Offline

 

#33 2011-12-17 11:43:00

Kriss
100% Netkobieta
Wiek: 37
Zarejestrowany: 2010-11-28
Posty: 1357

Re: egoistyczna synowa?

krycha50 napisał:

Jako kompromis małżeński młody podobno zaproponowal, aby nie jechali do nikogo, tylko spędzili te pierwsze i jedyne święta, sami, tylko we dwoje. Sami je sobie przygotowaliby. On sam gospodaruje od ponad 6 lat ale młoda wyprowdziła sie od rodziców do niego dopiero po ślubie, czyli 4 m-ce temu.

Wspaniała, cudowna i dojrzała decyzja. Odciąć się od toksycznej rodzinki z obydwu stron i spędzić Święta z ukochanym. Kochać się przy choince popijając szampana i zagryzając uszkami z barszczu. Bardzo im kibicuję.

Offline

 

#34 2011-12-17 12:44:23

Wielokropek
Moderator
Wiek: 56
Zarejestrowany: 2011-03-01
Posty: 14558

Re: egoistyczna synowa?

Warte przeczytania.

Khalil Gibran "Prorok" napisał:

(...) A kobieta trzymająca dziecko przy piersi odezwała się: Mów nam o dzieciach.
    A on rzekł:
    Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi,
    Są synami i córkami Życia, które pragnie istnieć.
    Rodzą się dzięki wam, lecz nie z was,
    I chociaż z wami przebywają, nie należą do was.

    Możecie obdarzyć je waszą miłością, lecz nie waszymi myślami.
    Albowiem mają swoje własne myśli.
    Możecie dać schronienie ciałom ich, ale nie duszom.
    Albowiem ich dusze zamieszkują dom jutra, do którego nie możecie wstąpić nawet w snach.
    Możecie usiłować upodobnić się do nich, lecz nie starajcie się, aby one stały się do was podobne.
    Albowiem miłość nie cofa się wstecz ani nie ociąga się, by pozostać w dniu wczorajszym.
    Jesteście łukami, z których wystrzelono wasze dzieci jak żywe strzały.
    Łucznik dostrzega cel na drodze do nieskończoności i napina was Swą mocą, aby Jego strzały pomknęły szybko i daleko.
    Niech napięcie dłonią Łucznika napełni was radością;
    Albowiem Ten, który kocha lecącą strzałę, nie mniej miłuje nieruchomość łuku. (...)


Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

Offline

 

#35 2011-12-19 15:04:01

krycha50
Do zakochania jeden krok
Zarejestrowany: 2011-12-08
Posty: 47

Re: egoistyczna synowa?

wielokropek
sama mądroś, dobrze aby wszystkie "mamuski" to zrozumiały.

A wracając do tematu, to moja kuzynka jest wielka - pojechała z mężem do młodych. Zabrała ze soba całą kolację wigilijną. Przygotowała stół, włączyła skype, zaprosiła rodziców młodej i...Powiedziala tylko, że ponieważ bronią jej synowi spotkać się z rodziną w święta, a oni chcą podzeilić się z synem opłatkiem więc zrobi to teraz, na ich oczach, aby nie było gadania, że może ktoś go buntuje albo coś w tym stylu.
Jej pozostałe dzieci były wtedy na skype również z opłatkiem. Złożyli sobie wszyscy życzenia. Potem podeszli do młodej i jej rodziców. Wszyscy młodemu życzyli szczęścia w małżeństwie i dużo wzajemnej miłości, ciepła i zrozumienia. No, podobno nie było bynajmniej złośliwości ani nic w tym stylu. Podobno kuzyn coś tam szepnął teściowej na temat zaborczości rodziców i braku zaufania do dorosłej córki. Potem wręczyli wszystkim prezety (symboliczne drobiazgi).

Tamci byli tak oszołomieni, że lepiej nie mówic.
Po powrocie do domu dostali telefon od młodego, że razem z żona przyjadą w nocy w pierwsze święto lub najpóźniej w drugie przed południem. Po głosie słyszeli jaki był uśmiechnięty.

No uważam, że odwaliła szopkę jak cholera.

Nie trzeba się wtrącać, ale nie wolno aby inni rządzili młodymi i że maż to też człowiek a nie dodatek do życia kobiety.

Offline

 

#36 2011-12-19 16:35:05

joasia2620
Słodka Czarodziejka
Wiek: 29
Zarejestrowany: 2011-04-10
Posty: 157

Re: egoistyczna synowa?

No to niezla szopka-faktycznie.Ja bym na taki pomysl wogole nie wpadla.Fajnie ze jednak mloda z mlodym ,,ustalili,,odwiedzimy w te swieta.WIdac moze mlodej potrzebny byl taki ,,kopniak,,i zrozumiala ze tescie nie chca dla nich zle i ze tez sa czescia rodziny.Fajnie ze niektore sytuacje opisywane na forum koncza sie pomyslnie;-))))))Tego zycze wszystkim ktorzy maja problemy te malutkie jak i te DUZE...Szczegolnie myslac o SWIETACH mam nadzieje ze usiadziemy w gronie rodzinnym i z usmiechem na twarzy podzielimy sie oplatkami...A jesli nawet mamy jakies niesnaski z tesciowa,mezem,siostra ,ojcem czy
kimkolwiek z rodziny-na te piekne chwile zapomnimy o klotniach i pelni nadzieji na kolejny udany rok dogadamy sie ze soba;-))))))POZDRAWIAM!!!


Albert Einstein

    Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.

Offline

 

#37 2011-12-19 16:40:28

Bubuś
Przyjaciółka Forum
Wiek: 26
Zarejestrowany: 2011-12-04
Posty: 1913

Re: egoistyczna synowa?

Gratuluję pomysłu smile Chyba ktoś faktycznie potrzebował kubła wody na otrzeźwienie smile Ja rownież życzę młodym " szczęścia w małżeństwie i dużo wzajemnej miłości, ciepła i zrozumienia."


Wypadki chodzą po ludziach, ludzie po wypadkach nie zawsze...

Offline

 

#38 2011-12-19 17:39:51

Kriss
100% Netkobieta
Wiek: 37
Zarejestrowany: 2010-11-28
Posty: 1357

Re: egoistyczna synowa?

Mądrość Szyszkownika Kilkujadka: "my ich będziemy tak długo kochać, aż oni nas wreszcie pokochają".

Offline

 

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013