Cześć, nazywam się Michał, mam 32 lata. Piszę ponieważ znalazłem się w beznadziejnej sytuacji z którą sobie nie radzę. Chodzi o moją przyjaciółkę, najlepszą i najwspanialszą jaką miałem w życiu? Nawaliłem strasznie i zerwała ze mną kontakt. Poznałam ją w najgorszym okresie mojego życia kiedy przygotowywałem się do operacji na przeżycie której dawano mi 35% szans na przeżycie? bardzo mi pomogła, jest bardzo mądrą kobietą i to ona mi pomogła w tym trudnym czasie podnieść się , zrozumieć wiele rzeczy! To dzięki niej świat nabrał kolorów i chciało się żyć! Poznaliśmy się niedawno w nietypowy sposób.12 listopada zaprosiła mnie do znajomych na Facebooku. Zwykle nie przyjmuję zaproszeń od nieznajomych, jednak to zaproszenie przyjąłem. Zaczęliśmy do siebie pisać i odkrywać jak wiele nas łączy? okazało się że mieszkamy tuż obok, postanowiliśmy się spotkać. Każdy dzień zaczynaliśmy od powiedzenia sobie Dzień Dobry a kończyliśmy na dobranoc. W tak niesamowicie krótkim czasie stała się jedną z najważniejszych osób w moim życiu. Aż nadeszła fatalna noc przed operacją, myślałem że nie przeżyję? balem się i napisałem do Niej ?2:40 czas płynie powoli...nieopodal kręci się kilku lekarzy i pielęgniarek...maszyny pracują wydając z siebie cichutkie pip...pip...pip.Nie denerwuję się ten dźwięk nawet mnie uspokaja. myślę o Tobie...przez ostatnich 17 dni dowiedziałem się o Tobie kilku rzeczy...tego że masz w sobie tyle ciepła i taką dobrą energię, że rodzina jest dla ciebie najważniejsza. kochasz książki i jako nastolatka często spoglądałaś w niebo...jesteś wielką gąbką U2.no i lubisz gotować. wiedząc to zastanawiam się jak taka fantastyczna dziewczyna może być wolna/sama...faceci powinni ustawiać się do Ciebie w kolejce. napisałaś mi " tutaj jestem tylko jedną z wielu "...i wybacz,, ale ja się z tym nie zgadzam. jesteś wyjątkowa i niepowtarzalna. tak bardzo się cieszę że pojawiłaś się w moim życiu. bardzo, bardzo Cię lubię i zależy mi na Tobie...ta noc jest dla mnie wyjątkowa, wierzę że będzie dobrze jednak jest możliwe że jutrzejszy dzień będzie dniem ostatnim...biorąc to pod uwagę nie boję się napisać dwóch najprostszych i najpiękniejszych słów na tym świecie Kocham Ciebie...tak rzadko mówimy to teraz drugiemu człowiekowi. mam jeszcze jedno pytanie, jeśli jednak przeżyję czy znajdziesz dla mnie chwilkę i zechcesz się spotkać??
Przeżyłem? jednak kontakt z Nią się urwał nie odpowiada na wiadomości i sms-y? milczy. Z każdym sms czułem się jakbym sie jej narzucał, więc od wczoraj zamilkłem ale ja nie chcę żeby to się tak wszystko skończyło! Poznałem najbardziej niezwyklą i niesamowitą przyjaciółkę w moim życiu najcudowniejszą. Zrobiłbym wszystko żeby znowu się do mnie odezwała, ale co robić jeśli mnie ona do siebie nie dopuszcza
W środku mnie coś umarło czuję jakby mi ktoś wyrwał serce..:-( To boli tak bardzo boli ;-( Jeśli ktoś jest w stanie mi pomóc byłbym wdzięczny.
Cholernie jest mi ciężko....;-(((
Tracę wzrok, jednak najgorsze jest to że strąciłem najlepszą przyjaciółkę. Po tym co się stało myślę czasami że lepiej byłoby się nie obudzić z narkozy? nie przeżyć tej operacji?
2 2011-12-03 18:55:58 Ostatnio edytowany przez BabaOsiadła (2011-12-03 18:57:09)
Nie wiem, dlaczego Twoja znajoma zamilkła, ale ja bym w takiej sytuacji zamilkła ze strachu. Po KILKUNASTU (!!!) dniach znajomości Ty piszesz praktycznie zupełnie obcej kobiecie, że ją kochasz i że jest naj naj naj?! I chcesz umierać, bo ona Ci nie odpisuje?! Pachnie desperacją i - wybacz - problemami z psychiką. Najprawdopodobniej przestraszyłeś dziewczynę i wcale jej się nie dziwię.
Nie wiem, dlaczego Twoja znajoma zamilkła, ale ja bym w takiej sytuacji zamilkła ze strachu. Po KILKUNASTU (!!!) dniach znajomości Ty piszesz praktycznie zupełnie obcej kobiecie, że ją kochasz i że jest naj naj naj?! I chcesz umierać, bo ona Ci nie odpisuje?! Pachnie desperacją i - wybacz - problemami z psychiką. Najprawdopodobniej przestraszyłeś dziewczynę i wcale jej się nie dziwię.
Napisałem Jej "Kocham Ciebie" tak zwyczajnie, po ludzku...balem się że nie przeżyję i wiesz ja zawsze bylem bardzo szczery.Nie wiem być może ty nigdy czegoś takiego nie przeżyłaś...
BabaOsiadła napisał/a:Nie wiem, dlaczego Twoja znajoma zamilkła, ale ja bym w takiej sytuacji zamilkła ze strachu. Po KILKUNASTU (!!!) dniach znajomości Ty piszesz praktycznie zupełnie obcej kobiecie, że ją kochasz i że jest naj naj naj?! I chcesz umierać, bo ona Ci nie odpisuje?! Pachnie desperacją i - wybacz - problemami z psychiką. Najprawdopodobniej przestraszyłeś dziewczynę i wcale jej się nie dziwię.
Napisałem Jej "Kocham Ciebie" tak zwyczajnie, po ludzku...balem się że nie przeżyję i wiesz ja zawsze bylem bardzo szczery.Nie wiem być może ty nigdy czegoś takiego nie przeżyłaś...
Nie, nie miałam operacji, której mogłam nie przeżyć i bardzo Ci współczuję. Nie zmienia to faktu, że nie jest normalne mówienie o wielkiej miłości po kilkunastu dniach, i tłumaczę Ci, że właśnie to mogło spłoszyć tę dziewczynę. Moje przeżycia czy ich brak nie mają tu nic do rzeczy.
5 2011-12-03 19:24:36 Ostatnio edytowany przez Doliwa (2011-12-03 19:42:05)
Nie chodzi o to że poznaliśmy się zaledwie kilkanaście dni wcześniej...żeby to zrozumieć trzeba by poznać treść ponad 150 listów które do siebie napisaliśmy i znać treść rozmów z kilku nieprzespanych nocy...Nie chodzi też o wielką miłość a o przyjaźń, a powiedzieć przyjaciółce/przyjacielowi kocham ciebie to nic złego.W dzisiejszych czasach mówimy te słowa drugiemu człowiekowi zbyt rzadko...
Pewnie masz rację że się przestraszyła.
Zapewniam Cię że z psychiką problemów nie mam.
Moje pytanie brzmi "Jak to naprawić?"
Tylko czy ona miała świadomość, że to było przyjacielskie "kocham"? Tu nie Ameryka i takie słowa od mężczyzny do kobiety mają określone, jednoznaczne konotacje.
Jak naprawić? Nie wiem, czy się da. Najpierw ją wystraszyłeś, potem zalałeś smsami i wiadomościami, ona musi być w szoku, skoro się nie odzywa.
I powtarzam: jak bardzo intensywne by nie było te kilkanaście dni, TO NIE JEST NORMALNE, by myśleć z tego powodu o śmierci. Kobiety wyczuwają na kilometr taką desperację i uciekają.
Najlepiej doradzi Ci najmądrzejsza tutaj kobieta - Wielokropek. Mam nadzieję, że tutaj zajrzy.
ok Dzięki za obiektywne spojrzenie.Wierzę że jednak się uda.Mam nadzieję że Wielokropek coś doradzi...
Trzymaj się, pozdrawiam Cię serdecznie.
To się nazywa mieć intuicję. ![]()
Kilka minut temu usiadłam do komputera, ten wątek jest pierwszym, do którego zajrzałam i przeczytałam to, co napisałaś BaboOsiadła. Przypadek? Nie wierzę. Wzruszyłam się, ale i ugięłam pod ciężarem pokładanego we mnie zaufania.
Ale do rzeczy.
17 dni trwania znajomości. Mnóstwo listów i sms-ów. Sporo wyznań padających z obu stron. W końcu kolejna wiadomość z "Kocham Cię". I brak odzewu ze strony przyjaciółki.
Jestem wiedźmą, ale nie mam umiejętności czytania ze szklanej kuli. Nie mam pojęcia, jakie są powody, dla których dziewczyna zamilkła. Można gdybać. Może się przestraszyła? Może jest zaskoczona? Może chce ochłonąć? Można gdybać dalej. Tylko po co?
Pytasz, Doliwa, "Jak to naprawić?"
Przeczytałam Twoje posty po raz trzeci. Sporo w nich egzaltacji, mnóstwo wielkich słów, napisanych na najwyższej nucie. O czym myślę? O takich sformułowaniach:
(...)
znalazłem się w beznadziejnej sytuacji(...)ona mi pomogła w tym trudnym czasie podnieść się , zrozumieć wiele rzeczy! To dzięki niej świat nabrał kolorów i chciało się żyć!(...)
fatalna noc przed operacją,(...)
jesteś wyjątkowa i niepowtarzalna.(...)
jest możliwe że jutrzejszy dzień będzie dniem ostatnim...biorąc to pod uwagę nie boję się napisać dwóch najprostszych i najpiękniejszych słów na tym świecie Kocham Ciebie(...)
W środku mnie coś umarło czuję jakby mi ktoś wyrwał serce(...)
***
Hmmm...
Gdybym była ta kobietą zamilkłabym, bo... nie wiedziałabym, jak się w obliczu takich wyznań zachować. Czy to były oficjalne, choć elektroniczne, oświadczyny? Nie widziałam człowieka na oczy i taki wybuch uczuć? Co z nimi zrobić? Jak się zachować? Czego się spodziewać? Świetnie mi się czytało jego listy, ale czy jest tak narwanym człowiekiem w rzeczywistości? Co odpowiedzieć na jego wiadomości? On uzależnia się ode mnie! Boję się tego spotkania w realu.
Ufff! To wszystko, co pomyślałam wyobrażając siebie na jej miejscu. Niezły odlot!
Co masz zrobić?
Wsadzić głowę pod kran z zimną wodą. Jeżeli nie ochłoniesz, zalecam zimny prysznic. Później proponuję napisanie kolejnego listu. Spokojnego. Wyjaśniającego. Uspokajającego. Przepraszającego za tak niespodziewane wyznania. Proszącego o spotkanie w realu w dogodnym dla niej miejscu i terminie. I czekanie na jakąkolwiek odpowiedź.
Dzięki Wielokropek...tak też zrobię.
Telepatia, Wielokropku
Ty umiesz wszystko tak wspaniale ująć w słowa, że ludzie Ci ufają. Ja, gdy piszę to samo, wychodzę na agresywną, zazdrosną babę, która niczego nie rozumie ![]()
BaboOsiadła,
spokojnie. Też spotykam się z takimi odpowiedziami, niedalej jak dwa dni temu. Dla mnie jest to dowód na trafienie w "10" w przypadku, gdy oczywistej prawdy nie chciała znać autorka wątku, nie napisawszy uczciwie, że oczekuje wsparcia w... głupocie. Ani Ty, ani ja, ani sporo innych osób na tym forum, nie użalamy się nad autorkami tylko stawiamy do pionu, a wspieramy wówczas, gdy wymaga tego sytuacja. Jesteśmy odporne na manipulację.
BaboOsiadła,
spokojnie. Też spotykam się z takimi odpowiedziami, niedalej jak dwa dni temu. Dla mnie jest to dowód na trafienie w "10" w przypadku, gdy oczywistej prawdy nie chciała znać autorka wątku, nie napisawszy uczciwie, że oczekuje wsparcia w... głupocie. Ani Ty, ani ja, ani sporo innych osób na tym forum, nie użalamy się nad autorkami tylko stawiamy do pionu, a wspieramy wówczas, gdy wymaga tego sytuacja. Jesteśmy odporne na manipulację.
I bardzo dobrze że stawiacie do pionu
W takich sytuacjach obiektywne spojrzenie jest bardzo ważne.Dzięki