Na początku napisze wiem, jestem okrutna niedojrzała...
3tygodnie temu przyjechałam do Hamburga, do pracy. W wolnym czasie siedziałam w necie, na portalu społecznościowym. Tam poznałam Marka. Był zabawny, dowcipny, długo pisaliśmy na gg. Po pewnym czasie zaproponował spotkanie. Wiedział, że mam narzeczonego więc obiecaliśmy sobie, że się w sobie nie zakochamy. Umówiliśmy się, że pokaże mi miasto, port. Kiedy się spotkaliśmy, było cudownie. Okazało się, że mamy podobne poczucie humoru, zainteresowania a nawet przyzwyczajenia. Na tym pierwszym spotkaniu ciągle rozmawialiśmy, jak by był moim starym przyjacielem. Koło 23 poszliśmy na drinka, on odprowadził mnie do domu.
Nazajutrz pisaliśmy, rozmawialiśmy przez telefon, wiedzieliśmy, że coś zaiskrzyło ale żadne z nas tego głośno nie powiedziało. Na drugim spotkaniu byliśmy na długim spacerze, trzymaliśmy się za ręce jak dzieci, które się wstydzą.
Trzecie spotkanie było dwa dni temu. Pocałowaliśmy się. On mówi, że mnie bardzo pokochał, kocha moje ruchy, twarz, ciało, uśmiech, spojrzenie.
Dodam, że nie jestem zgrabną dziewczyną, mam nadwagę mimo to czuję się atrakcyjnie.
Marek wie, że jestem w Hamburgu tylko do końca lutego, chce wynając mieszkanie i się mną zaopiekowac, życ ze mna. Chce, żebym po świętach wróciła. Nie nalega, wie jaka to trudna sytuacja.
W polsce mieszka mój narzeczony. Poznaliśmy się 4lata temu. Miłośc do niego już wygasła, a może nigdy jej nie było? Jestem z nim, bo przy nim czuję się bezpiecznie. Wiem, że mnie kocha. Jestem mu wdzięczna i jego rodzicom bo wyciągnęli mnie z piekła u mnie w domu. Nie potrafię go zostawic. Jestem jego całym światem, boję się, że mógł by się zabic.
Jednak, gdy patrzę w oczy Marka też widzę miłośc. On pokazał mi inny świat. W Polsce jestem ograniczona do roli gospodyni domowej.
Ja mam 20lat, Marek29, Narzeczony 22.
Z tego co wywnioskowałam to sama nie wiesz czego tak naprawdę chcesz. I nikt za Ciebie decyzji nie podejmie. Przemyśl wszystkie za i przeciw. Marek Cię oczarował,czujecie do siebie mięte,ale skąd wiesz,że on jest taki naprawdę? Może okazać się,że to wszystko pryśnie jak bańka mydlana,gdy tylko zaczniecie być ze sobą,zamieszkacie razem... Piszesz,że nie umiesz zostawić narzeczonego dużo mu zawdzięczasz,bo wiele wraz ze swoją rodziną Ci pomógł,czujesz do niego hmm no właśnie sama nie wiesz co... może czujesz wdzięczność za to jak Ci pomógł? dusić się w związku bez miłości też nie możesz. Życie mamy jedno i nie można marnować,go dla bycia z osobą,która kocha a Ty nie. Boisz się,że sobie coś zrobi? może porozmawiaj z nim co by było,gdyby... najlepiej idź na samotny długi spacer i przemyśl to wszystko na świeżym powietrzu,bo stracić coś co jest naprawdę dla nas ważne to chwila moment.
Głowa do góry ![]()
Chyba powinnaś pójść za głosem serca, bo jeśli chcesz wyjść za mąż z wdzięczności, to nie będziesz szczęśliwa i Twojemu przyszłemu mężowi też raczej szczęścia nie dasz.
Zanim jednak podejmiesz jakąkolwiek decyzję, to przemyśl wszystko dokładnie,bo może te motylki w brzuchu(które są odskocznią) też szybko miną, a na powrót może być za późno
Dziękuję za odpowiedzi, macie rację nikt nie podejmie za mnie decyzji. Związek z Markiem niesie za sobą porzucenie dotychczasowego życia. Jestem na to gotowa. Jednak jak już pisałam nie chcę skrzywdzic narzeczonego. Ach nic tylko uciec na 'koniec świata'
Hej OnaWodnik ja powiem tak.współczuje twojemu narzeczonemu który tobie dał tyle ile mógł.gdy wyjechałaś zaufał tobie. tak naprawdę nie wiesz co do niego czujesz...znudziło ci się życie obok niego...zastanów się kim jest ten Marek...?on może mieć jeden cel...zdobyć cie a za jakiś czas rzuci w kat.zostaniesz sama.nie cofniesz czasu. skoro wytrwałaś 4 lata w związku z narzeczonym...złożyłaś mu deklaracje...o czym to świadczy???zauroczenie minie za jakiś czas i co dalej?życie chwila?to wybierasz?ładne miasto?bo chwile tam jesteś?POMYŚL...co robi twój narzeczony.Pomyśl co byś ty czuła gdyby On wyjechał...i nagle poznał kobietę?szukanie faceta zaraz na portalach o czym to świadczy?ja powiem że współczuje twojemu narzeczonemu.to co teraz on na pewno czuje.To co robisz go rani nie myślisz o tym prawda?ja wiem...pamiętaj ze zauroczenie to jedna z najbardziej mylnych pojęć uczucia.odchodząc od narzeczonego-przegrasz swoje życie.bo znudziło ci się życie w Polsce a nie obok narzeczonego.to tak jakbym ja cie zabrał do Paryża oczarowałabyś się miastem...moimi gestami,słowami...i to myli wiele kobiet...to co robisz teraz jest żenujące,przykre,perfidne...brak mi słów.ZDRADZAJĄC ZDRADZASZ-TAK NAPRAWDĘ"SIEBIE"jeśli uważasz że dobrze postępujesz-gratuluję.nikt nie chce być zdradzany,oszukiwany.Pomyśl-chciałbyś żeby ktoś ciebie tak zrobił?-zapamiętaj-"życie oddaje wszystko"TY ZROBISZ TO JEMU PÓŹNIEJ KTOŚ ZROBI TOBIE...PROSTE.życie chwilą...
Jednak, gdy patrzę w oczy Marka też widzę miłośc. On pokazał mi inny świat. W Polsce jestem ograniczona do roli gospodyni domowej.
Ja mam 20lat, Marek29, Narzeczony 22.
Abstrahując od innych rzeczy - skoro jesteś ograniczona do roli gospodyni domowej, to znaczy, ŻE SAMA SIĘ DO NIEJ OGRANICZYŁAŚ. Ani narzeczony, ani Marek nie mają z tym nic wspólnego. Twoje życie może być barwne i ekscytujące (bo to chyba o to w tej całej historii chodzi, Ty się po prostu znudziłaś po 4 latach rutyny i potrzebujesz emocji, wrażeń) obojętnie, z kim (i czy w ogóle z kimś) jesteś. Świat jest wszędzie taki sam i TYLKO OD CIEBIE ZALEŻY, JAK BĘDZIESZ ŻYŁA.
Naprawde przykro mi czytac, ze dziewczyny tak moga postapowac.
Jak piszesz,jesteś bardzo niedojrzała,jesteś w Hamburgu 3 tygodnie,poznałaś tam chłopaka którego znasz jeszcze krócej i stwierdzasz że go kochasz,że twój narzeczony się nie liczy. No cóż, ja mam 45 lat, za granica jestem już 6lat (w kraju zostali małżonek i dzieci, za którymi bardzo tęsknię),mam tutaj sporo znajomych,głównie wśród "tubylców",większość Polaków których tu spotkałam i spotykam, też maja w kraju,dziewczyny,żony. Możliwe że i "twój"Marek też w kraju kogoś ma,nie znasz go! zastanów się sama co robisz,przeanalizuj swoje uczucia,ale nie wmawiaj ani nam, ani sobie, że go kochasz bo tak nie jest,zauroczył cię swoim dowcipem,obeznaniem w tak nowym dla ciebie otoczeniu. I jeszcze jedno,tak jak Sergiuszowi2323 jest mi żal twojego narzeczonego który nie zasłużył sobie na taki brak szacunku z twojej strony,jeżeli nie czujesz się na siłach wychodzić za niego,nie rób tego,ale szczerze musisz mu powiedzieć że nie jesteś pewna czy z twojej strony to miłość czy wdzięczność.
tak to jest jak się dzieci bawią w dorosłych, zaręczają się, planują życie... a gdy nadaża się byle okazja to już uciekają bo nie są pewni czy to ten... bo nie mają porównania!
Ten facet ma 29... wiadomo, że jest na innym poziomie niż 22-latek... jak nie intelektualnym to przynajmniej bogatszy o doświadczenia co daje mu przewagę i wydaje się bardziej interesujący... a na pewno jest czymś świerzym w Twoim życiu a widać że przestałaś się już starać utrzymać miłość, skoro on jest w stanie zrobić dla Ciebie wszystko a Ty go chcesz zostawić... masz wszystko na tacy i Ci się znudziło, nic Cie po tylu latach nie zaskakuje w tym związku... zaręczyłaś się... to nie byle co! to jest obietnica! skoro nie chce Ci się walczyć o miłość przed ślubem to nie zasługujesz na to żeby być W TEJ CHWILI żoną...
obie osoby powinny się strać... powinnaś najpierw spróbować naprawić to co jeszcze nie umarło... najlepiej przecież jest iść na łatwiznę, udawać że nic się nie stało, bo przecież się tylko wypaliłaś...
Autorka wątku swą "szlachetnością" powala na kolana.
Niby ma olbrzymi dylemat, niby niezdecydowana, jak ten osiołek, któremu "w żłoby dano...", samokrytykę też niezłą, już w pierwszym zdaniu, złożyła, ale... decyzję już podjęła. Jak inaczej odczytać te zdania:
(...)Związek z Markiem niesie za sobą porzucenie dotychczasowego życia. Jestem na to gotowa.(...)
Niech żyje manipulacja!
Zawsze po jakimś czasie w związku zaczyna panować nuda, rutyna. Z parę lat z Markiem będziesz czuła się tak samo jak z Narzeczonym. Miłość trzeba pielęgnować. Gdy w związku z dłuższym stażem pojawia się nagle coś nowego, niczym powiew świeżości, łatwo jest ulec.
Macie rację. Marek mnie zostawił żeby było ciekawiej. Obiecywał, że wynajmie mieszkanie, bedę jego królewną, myśleliśmy jak to będzie jak będziemy razem mieszkac! Cieszyliśmy się z tego... wczoraj nie odebrał jak zadzwoniłam, mimo, że wstępnie byliśmy umowieni i tak się cieszyliśmy! dzisiaj napisał smsa, żebym do niego więcej nie dzwoniła i dała mu spokój bo jest u byłej dziewczyny. Czuję się tak, jak bym straciła częśc siebie. Zostałam tu sama bez nikogo, upokorzona. Widziałam to w nim, że mu zależy. Czuję się jak szmata
Primo jesli komus zalezy to tak sie nie zachowuje. Wniosek nie zależało mu.
Secundo w żadnym wypadku sie z nim juz nie kontaktuj, daj mu spokój, zajmij się sobą.
Nie uszykuj swojego chłopaka...jak widać nosek utarty.Kto teraz cie będzie wspierał? pewnie twój chłopak...doceń to co masz...jeśli ci wybaczy...? Tylko Ty wiesz do czego doszło...Powodzenia.
Aha i zerwij zareczyny..
Jak znam życie nastapi nagły renesans uczuć z Twojej strony.
Jeśli kiedykolwiek kochałaś swojego chłopaka, zostaw go..
16 2011-12-04 22:44:14 Ostatnio edytowany przez modzia7 (2011-12-04 23:32:44)
nigdy nie zrozumiem takiego zachowania... wszyscy myślą że jak już jest miłość, są zaręczyny... to można już sobie dać spokój ze staraniem się w utrzymaniu uczucia, miłości... a to dopiero początek wszystkiego! to dopiero wtedy widać miłość i siłę związku po czasie... na początku zawsze jest miło i przyjemnie... i wszyscy myślą że tak powinno być zawsze... a nie powinno! Miłość dwojga ludzi widać dopiero wtedy kiedy mimo upływu lat...dalej chcą się dla siebie starać...po Tobie tego nie widać a narzeczony pewnie sobie żyły dla Ciebie wypruwa, a Ty mu taki numer...
skoro lecisz na słodkie słówka... to raczej Ci nie zależy na narzeczonym...