Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Ciekawi mnie już chyba od bardzo, bardzo dawna pewna sprawa. Mam osoby w moim środowisku, które twierdzą, że wszelkie uczynki zawarte w VI przykazaniu, które nie są zdradą małżeńską rozumianą dosłownie jako ZDRADA MĘŻA czy też ŻONY będących związanymi węzłem małżeńskim nie są grzechem tylko właściwie taką nadinterpretacją kościoła. Niemniej, sam Jezus rzekł, że
"Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa" (Mt 5, 27-2)
więc w sumie cóż wynika z tego chyba, że nie tylko zdrada dosłowna ,ale nawet to, że pomyślimy pożądliwie np o innym mężczyźnie będąc w związku małżeńskim jest grzechem. Czy ja to dobrze rozumiem ? Ciekawi mnie bardzo co na ten temat myślicie i jak to interpretujecie. Bo ja osobiście - mam z tym duży problem.
Offline
Hm... dla mnie to że "patrzymy pożądliwie" na kogoś nie jest zdradą, ale jeśli za tym pożądaniem idzie seks w wyobraźni - to już nią jest.
Offline
Emilia napisał:
Hm... dla mnie to że "patrzymy pożądliwie" na kogoś nie jest zdradą, ale jeśli za tym pożądaniem idzie seks w wyobraźni - to już nią jest.
zgadzam się.
Offline
Mnie sie wydaje,że cudzołożenie- to taka daleko idąca "konsumpcja" z osobą będącą czyjąś żoną lub mężem.Przecież w myślach- to są fantazje - ale czy one są grzechem?????? Jakoś nie sądzę.
Offline
jakby mój kochany w myślach robił z jakąś różne śmigle migle... uznałabym to za zdradę. może dziwna jestem...a może zbyt zazdrosna.
Offline
Cookie Bitch.... czyli należy się cieszyć,że nie znasz myśli Krzysia- bo jakby co....... miałby chłopak ...... przechlapane.- Oczywiście to żart.Myślę,że zwiazek dwojga ludzi to oprócz ewidentnie - miłości........ zaufanie.Nie sądzę by Ktoś Kto kocha- chciał by było ono nadszarpnięte.
Offline
nie cudzoloz - jezeli patrzymy na kogos porzadliwie wyobrazajac sobie np seks z nim.I jezeli wezmiemy slub koscielny,pozniej sie rozwiedziemy,i znajdziemy sobie kogos innego i bedziemy z nim,to tez jest cudzolostwo,albo jezeli bedziemy z rozwodnikiem.Tak pisze w Biblii.
Offline
Jezus często mówił o tym, że wiele złego, złych czynów i grzechów powstaje w naszym umyśle na samym początku. Pojawia się myśl, mniejsza z tym skąd przychodzi ale jest. Widzisz, zaczynasz myśleć, to tak jakby się wsiadało do jakiegoś pociągu, jeśli ta myśl jest zła i wesz o tym, że jest to wsiadasz do tego pociągu w złym kierunku. Im wcześniej wyskoczysz tym lepiej. Czasem taki pociąg w "złym kierunku" może być jak kuszący, ekskluzywny super expres z wygodnymi siedzonkami...ale co z tego skoro jedzie w złym kierunku.
Offline
Amelia, powiedz mi, gdzie w Biblii pisze o ślubie kościelnym??? W czasach, kiedy była pisana, instytucja Kościoła Katolickiego jeszcze nie istniała przecież. Moim zdaniem ta interpretacja jest sporym przegięciem. Nie można generalizować i kazać każdemu żyć według tego. W życiu czasem różnie bywa...
Nazwałabyś cudzołożnicą młodą kobietę, która ma za sobą koszmar nieudanego małżeństwa? Która odnalazła szczęście u boku dojrzałego odpowiedzialnego mężczyzny? Odmówiłabyś jej prawa do bycia matką, bo według KK "cudzołoży"?
Offline
Emilka-Nikt Nikomu nie odmawia prawa do bycia matką- jednak w sytuacji przez Ciebie opisanej- choćby po nie wiem jakim koszmarze - bez unieważnienia ślubu kościelnego- to cudzołożenie wg wiary katolickiej.
Offline
Danusia napisał:
Cookie Bitch.... czyli należy się cieszyć,że nie znasz myśli Krzysia- bo jakby co....... miałby chłopak ...... przechlapane.- Oczywiście to żart.Myślę,że zwiazek dwojga ludzi to oprócz ewidentnie - miłości........ zaufanie.Nie sądzę by Ktoś Kto kocha- chciał by było ono nadszarpnięte.
ja wiem, że on nie myśli o innych w taki sposób. ufam ![]()
Offline
Cudzołóstwo (przykazanie 6) w kontekście starożytnego prawa żydowskiego rozumiane było jako pożądanie (spełnione) mężczyzny wobec kobiety wolnej nie idące w parze z chęcią opieki nad nią i jej potomstwem - znaczy się po naszemu przespać się i fruuu - radź sobie sama. Było to wówczas szczególnie okrutne dla kobiet ponieważ w patriarchalnym społeczeństwie kobieta z dzieckiem miała nikłe szanse na znalezienie męża jeśli jej dziecko nie pochodziło z legalnego związku. Pamiętajmy, że niegdyś o utrzymanie troszczył się mężczyzna, a kobieta wykonywała prace domowe lub nędznie płatne prace służebne. Patrząc na znany nam doskonale przykład - nawet święty Józef chciał oddalić żonę - Marię kiedy dowiedział się, że jest z kimś innym w ciąży.
Okrucieństwo cudzołóstwa względem kobiety wydaje się tym jaskrawsze wiedząc, że małżeństwo żydowskie w starożytności nie musiało trwać całe życie - mężczyzna mógł oddalić żonę w każdej chwili wysyłając jej zwyczajnie list rozwodowy.
Zwróćcie uwagę że osobną kategorię stanowi pożądanie mężczyzny wobec mężatki, czyli kobiety która jest już czyjąś "włąsnością"(przykazanie 9) . Ten sposób myślenia podkreśla że nie wolno wchodzić na teren innego mężczyzny "z butami" i niszczyć życia bliźniego. Bliźnim zaś dla innego Żyda był wówczas wyłącznie inny mężczyzna-Żyd. Cały dekalog zresztą skierowany był do mężczyzn. Powstał by pielęgnować cechy takie jak prawość, uczciwość, szacunek, odpowiedzialność - cechy których nadmiaru nie zauważano ani wówczas ani obecnie.
Słowa Jezusa odnoszące się do cudzołóstwa podkreślają dbanie o czystość myśli i intencji a nie tylko czynów. Odnosi się to przede wszystkim do walki Jezusa z powszechnym wtedy faryzejskim podejściem do religii - czyli chełpieniem się z literalnego przestrzegania prawa (czyli dekalogu), takiego robienia wszystkiego na pokaz po to żeby inni mówili "ooo ten to nigdy innej kobiety nie zbałamucił... to uczciwy facet...".
Każdy człowiek jest słaby i grzeszny. Każdy w swoich myślach dekalog złamał ("kto z was jest bez winy niechaj pierwszy rzuci kamień") i nie można wynosić się ponad innych ze swoją czystością na pokaz mówiąć "niech mi ktoś udowodni, że zgrzeszyłem!" bo tu nie o to chodzi. Chodzi o pokorę i ciągłą pracę nad sobą. Bo nigdy nie wiesz czym zaskoczy cię twoje sumienie i w jakiej sytuacji Bog cię postawi.
Pozdrawiam ciepło wszystkie netkobietki ![]()
Ostatnio edytowany przez jet (2009-01-25 09:35:11)
Offline
wyobraznia to nie grzech zacznijmy od tego ..
Chyba ze jest ona jednoznaczna z grzechem /.
Offline
jet napisał:
Słowa Jezusa odnoszące się do cudzołóstwa podkreślają dbanie o czystość myśli i intencji a nie tylko czynów. Odnosi się to przede wszystkim do walki Jezusa z powszechnym wtedy faryzejskim podejściem do religii - czyli chełpieniem się z literalnego przestrzegania prawa (czyli dekalogu), takiego robienia wszystkiego na pokaz po to żeby inni mówili "ooo ten to nigdy innej kobiety nie zbałamucił... to uczciwy facet...".
Tez mi sie tak wydawało, że to wszystko ma sens ale w kontekście historycznym ... No bo w sumie na wyobraźnie nie mamy wpływu i nie jest ona od nas zależna na 100 %.
Offline
To prawda, że przykazania skonstruowane zostały wiele wieków temu i do tego jednostronnie – strona aktywna, dokonująca wyboru w nich to mężczyzna i tylko mężczyzna, a obecnie na równych prawach traktuje się kobiety i dopuszcza się je jako stronę aktywną niemal każdej dziedziny życia. Należy jednak pamiętać, że to „uaktywnienie” kobiet nastąpiło właśnie dzięki nauczaniu Jezusa i rewolucyjnemu podejściu do płci pięknej właśnie tak krytykowanego kościoła katolickiego (polecam świetną książkę E. Wipszyckiej „Kościół w świecie późnego antyku”). Nowa interpretacja przykazań w takiej sytuacji jest więc niezbędna, kościół jej dokonał odpowiadając na zapotrzebowania wiernych i jak mówi obecny akt pokuty grzeszy się „myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem”.
Burzliwa krytyka nauczania kościoła nie jest również niczym nowym – jest to instytucja dynamiczna i w tym można dostrzec jej wielkość. Dziwi jedynie podejście:
„Nazwałabyś cudzołożnicą młodą kobietę, która ma za sobą koszmar nieudanego małżeństwa? Która odnalazła szczęście u boku dojrzałego odpowiedzialnego mężczyzny? Odmówiłabyś jej prawa do bycia matką, bo według KK "cudzołoży"?”
ponieważ żyjemy w czasach w których nikt do kościoła katolickiego należeć nie musi, a kobieta która czuje się skrzywdzona przez zasady tam panujące może po prostu z kościoła wystąpić. Należy jednak pamiętać, że albo akceptujesz zasady i w ich ramach starasz się szukać szczęścia, albo buntujesz się przeciwko nim, ale wtedy wymuszanie na innych współwyznawcach wsparcia, współczucia i akceptacji jest wyrazem niedojrzałości.
Dodajmy, że „grzeszenie”, czyli łamanie zasad w ograniczonym zakresie jest w kościele dopuszczalne, jeśli wyznawca wyrazi skruchę, wyzna winy i zadośćuczyni Bogu i ludziom.
Offline
Wyobrażnia to wg.mnie rodzaj myśli.A jest powiedziane , że grzeszyć można w myślach , mowie , uczynkach i zaniedbaniach.Jednak moim zdaniem cudzołożenie to , kontakt cielesny z żona- mężem innej osoby.Oczywiście można mieć grzeszne myśli , pożądać w nich np.cudza żonę czy męża , ale to juz jest inne przykazanie , inny rodzaj grzechu : nie pożądaj żony bliżniego swego.
Jet, moja droga, skąd pewność, że osoba z opisanym przeze mnie "problemem" jest katoliczką??? nie wszyscy na świecie są Twymi współwyznawcami. Chodziło mi o pokazanie, że nic nie jest czarne albo białe. Ludzie dokonują różnych wyborów w życiu, czasem za nich dokonują ich inni... Nie można nikogo jednoznacznie osądzać na zasadzie: "rozwódka ma drugiego męża - no cóż, zwykła cudzołożnica". "Nie sądzcie abyście nie byli sądzeni" - mówi Ci to coś?
Natomiast oczekiwanie od chrześcijan współczucia i zrozumienia nie jest niedojrzałością. No chyba, że w takiej sytuacji kobieta powinna oczekiwać od wyżej wymienionych nietolerancji, niezrozumienia i agresji (słownej - bo określenia użyte w Twojej wypowiedzi są takową).
Ot, taki mały off topic i jakże urocza prowokacja ![]()
Offline
Rozpatrując cudzołustwo patrze na ten problem tak z punktu widzenia zwykłego człowieka zdrada objawiająca się doznaniami sexualnymi z osoba z poza związku.
Jednak dla katolików można tu podpiąc myślą , mową i uczynkiem czyli zdrada nie tylko poprzez akt , co osobiście uważam za żenujące.
Pamiętajmy że ta kwestia zależy tak na prawde czy mamy do czynienia z katolikiem , buddystom czy innym wyznaniem.
Offline
hej wszystkim..Emilia, nie znalazłam żadnej wypowiedzi Jet, gdzie osądzałaby kogokolwiek. Jeśli uważasz, że w jej wypowiedzi jest osąd to zacytuj zdanie i wtedy będzie można się do niego jakoś odnieść. Twoje zdanie " Nie sadźcie abyście nie byli sądzeni" -mówi Ci to coś? wydaje mi się nie na miejscu. Cytujesz fragment z Pisma Świętego (Ew. Mateusza 7:1) a wcześniej w tej samej wypowiedzi uświadamiasz Jet, że nie wszyscy na świecie są jej współwyznawcami i, że osoba, o której mówiłaś prawdopodobnie nie jest katoliczką(tak zrozumiałam). Jeśli nie jest, to niech zasięgnie rady w Koranie, księgach buddyjskich czy w pismach filozoficznych. Jeśli jest chrześcijanką, bez względu na wyznanie dotyczy także i jej tak jak wszystkich chrześcijan przykazanie, które stało się tematem tego wątku. Jeśli cytujesz fragment z pisma "zarzucając" lub delikatniej sugerując, że ktoś dokonał osądu musisz zdawać sobie sprawę, że Biblia to nie zbiór cytatów, z którego można sobie wybierać co nam pasuje i co akurat się przyda. Nie rozumiem też,gdzie słowa Jet, w którym dokładnie miejscu jej wypowiedzi są przejawem "nietolerancji, niezrozumienia i agresji"?
Offline
Osąd: "wymuszanie na innych współwyznawcach wsparcia, współczucia i akceptacji jest wyrazem niedojrzałości". A nie? Co to w taki razem jest? To jest wartościowanie, a zatem i osąd.
Nietolerancja, niezrozumienie i agresja: "żyjemy w czasach w których nikt do kościoła katolickiego należeć nie musi, a kobieta która czuje się skrzywdzona przez zasady tam panujące może po prostu z kościoła wystąpić" - czyli działanie na zasadzie: "nie podoba się to do widzenia". Ponadto słowa o niedojrzałości są moim zdaniem przejawem agresji słownej, albo inaczej: czystej złośliwości. Takie jest moje subiektywne odczucie. Wyobraźmy sobie, że dotknął nas kryzys wiary, kryzys życiowy w ogóle, a tu słyszymy słowa: "jak ci się nie podoba u nas, to możesz wystąpiĆ". Utrata wiary jest naturalną reakcją. Poza tym, czy na netkobietach.pl chcemy tak postępować w stosunku do osób, które zwracają się do nas o pomoc?![]()
April, nic do Ciebie nie mam, ale dlaczego chcesz, aby niekatoliczka zasięgała porady w Koranie??? Jak ma się Koran i inne pisma do chrześcijaństwa??? Nie rozumiem Cię zupełnie.
Odnośnie tego, jak jest rozumiane cudzołóstwo i kwestie rozwodu w wyznaniach chrześcijańskich, pozwoliłam sobie poświęcić niedzielne przedpołudnie i zrobić małą syntezę. Nie ma wszystkich wyznań chrześcijańskich, bo niestety nie znalazłam ich poglądów na ten temat.
Baptyści:
„…można wnioskować, że rozwiedziona osoba, która rozwiodła się z powodu nierządu drugiej pojmując kogoś innego nie cudzołoży.
Można jednak przyjąć inna interpretacje. Każdy kto rozwodzi się ze swoja żoną prowadzi ja do cudzołóstwa. Jest jednak wyjątek w tym twierdzeniu. Jeśli żona już popełniała nierząd, to maź rozwodząc się z nią nie prowadzi jej do cudzołóstwa gdyż ona już popełniała cudzołóstwo.
Różnica może wydawać się mała ale skutki przyjętej interpretacji mogą być olbrzymie dla ludzi, których ta sprawa dotyczy. Pierwsza interpretacja nie tyle dopuszcza powtórne małżeństwo, co go nie zabrania. Po prostu pokazuje, że stwierdzenia występujące w wersecie nie odnoszą się do przypadku nierządu. Druga interpretacja natomiast stanowi, iż mąż rozwodząc się z niewierna żoną nie naraża jej na cudzołóstwo, gdyż ona takowe już popełniła….. Zwróćmy też uwagę, że werset ten nie mówi o rozwodzeniu się kobiety, gdyż w tamtych czasach taki problem nie istniał”. Info ze strony dlajezusa.pl
Adwentyści Dnia Siódmego:
za stroną WWW.adwent.pl
„Małżeństwo zostało przez Boga ustanowione w Edenie i potwierdzone przez Jezusa jako związek na całe życie między mężczyzną i kobietą w partnerstwie i miłości. Dla chrześcijanina związek małżeński to połączenie się zarówno z Bogiem, jak i ze współmałżonkiem, toteż powinni się łączyć tylko tacy partnerzy, których łączy wspólnota wiary. Wzajemna miłość, godność, szacunek i odpowiedzialność są podstawą związku, który przecież ma odzwierciedlać miłość, świętość, bliskość i trwałość więzów, jakie łączą Chrystusa z Jego Kościołem. Jeżeli chodzi o rozwód, to Jezus pouczył, że osoba, która rozwodzi się ze współmałżonkiem — z wyjątkiem wszeteczeństwa — i wstępuje ponownie w związek małżeński, popełnia cudzołóstwo. Chociaż niektóre związki rodzinne dalekie są od idealnych, to jednak małżonkowie, którzy złączeni są ze sobą w Chrystusie, mogą osiągnąć jedność w miłości, dzięki prowadzeniu przez Ducha Świętego i pomocy Kościoła. Bóg błogosławi rodzinie i pragnie, aby jej członkowie nawzajem sobie pomagali, aż do osiągnięcia całkowitej dojrzałości. Rodzice powinni wychować swoje dzieci w miłości i posłuszeństwie dla Pana. Własnym przykładem i słowem powinni uczyć je, że Chrystus jest miłosiernym, ale wymagającym wychowawcą, że jest zawsze łagodny i opiekuńczy, i pragnie, aby stały się członkami Jego ciała, a więc Bożą rodziną. Zacieśnienie więzów rodzinnych jest jedną z zasadniczych cech końcowego poselstwa ewangelicznego.”
Zielonoświątkowcy:
„Małżeństwo zostało ustanowione przez Boga w akcie stworzenia. I może ono być zawarte tylko miedzy jednym mężczyzną i jedną kobietą. Nie może być zawarte miedzy bliskimi krewnymi, ponieważ jest to zabronione przez Słowo Boże. Celem małżeństwa jest zarówno prokreacja, przekazywanie daru życia następnemu pokoleniu, jak i wspólnota oraz pomoc wzajemna. Zasadą małżeństwa jest jego nierozerwalność”. info ze strony: WWW.kz.pl
Ewangelicy (Luteranie):
wg Katechizmu Marcina Lutra:
„Szóste przykazanie
Nie cudzołóż.
Co to znaczy?
Powinniśmy Boga bać się i miłować Go, abyśmy w czystości i skromności żyli, tak w słowach, jak i w uczynkach, i aby się małżonkowie wzajemnie miłowali i szanowali”.
Cudzołóstwo u ewangelików to zdrada małżeńska. Jedynie.
Natomiast jeśli chodzi o rozwód to:
"Kościół Ewangelicko-Augsburski stoi w oparciu o Słowo Chrystusa na stanowisku nierozłączności małżeństwa. (Mt.19,4-6), niemniej rozwody traktuje jako tolerowaną konieczność wynikającą z grzesznej natury człowieka. Nie przeprowadza sam postępowania rozwodowego, respektując decyzje sądów świeckich, jednak zawsze bada, lecz przede wszystkim w kategoriach życia duchowego, zdolność do powtórnego zawarcia małżeństwa. " WWW.luteranie.pl
Reformowany Kościół Katolicki:
nie odrzuca osób w związkach cywilnych, rozwiedzionych. Głosi, że: http://apostolski.wordpress.com/nasza-wiara/
Podobnie udziela również ponownych ślubów kościelnych osobom rozwiedzionym. Jego szczególny charyzmat to otwarcie na wszystkie osoby poranione życiem, które w skutek takich czy innych wyborów znalazły się poza swymi macierzystymi kościołami lub też zostały odtrącone przez swoje wspólnoty.
Kościół prawosławny:
„Powołując się na autorytet tekstu Ewangelii Mateusza 19,9, gdzie Pan nasz stwierdza: „Każdy, kto rozwodzi się z żoną z wyjątkiem przypadku rozpusty, a żeni się z inną, cudzołoży”, Kościół prawosławny dopuszcza możliwość rozwodu i powtórnego małżeństwa. Skoro Chrystus, zgodnie z relacją Mateusza, dopuścił wyjątek od Swego ogólnego orzeczenia o nierozerwalności małżeństwa, Kościół prawosławny również gotów jest dopuszczać odstępstwa od tej zasady. Związek małżeński prawosławie uważa oczywiście za dozgonny i nierozerwalny. Jego zerwanie postrzega jako tragedię spowodowaną przez ludzką słabość i grzech. Potępiając ten grzech, Kościół ciągle jednak pragnie okazać pomoc cierpiącym z jego powodu ludziom i umożliwić im powtórną szansę. Tak więc w przypadku, gdy małżeństwo całkowicie przestało być rzeczywistością, Kościół prawosławny nie nalega na zachowanie formalnej fikcji. Rozwód postrzegany jest jako wyjątkowe, ale nieuniknione ustępstwo wobec naszej ludzkiej słabości spowodowanej życiem w upadłym świecie. Jednakże pomagając mężczyznom i kobietom podnieść się z upadku, Kościół prawosławny zdaje sobie sprawę z tego, że powtórne małżeństwo nie może już mieć takiego samego charakteru jak pierwsze. (…)Dopuszczając możliwość zawarcia drugiego, a nawet trzeciego związku małżeńskiego, prawosławne prawo kanoniczne zdecydowanie przeciwstawia się czwartemu. W teorii kanony dopuszczają rozwód jedynie w przypadku cudzołóstwa, ale w praktyce dopuszczalne są również inne przyczyny.
Z punktu widzenia teologii prawosławnej rozwód udzielony przez sądy cywilne nie jest wystarczający i powtórny kościelny związek małżeński możliwy jest jedynie po rozpatrzeniu danej sprawy przez władze Kościoła”. WWW.cerkiew.pl
Jak widać Kościoły jednak wybierają sobie z Biblii to, co im się podoba i głównie na takiej selekcji opierają swoje nauczania. Ile wyznań, tyle interpretacji, choć chyba najważniejsze to, jakie każdy z nas nosi w sobie, w swoim sercu przekonanie.
Offline
Emilia napisał:
"Kościół Ewangelicko-Augsburski stoi w oparciu o Słowo Chrystusa na stanowisku nierozłączności małżeństwa. (Mt.19,4-6), niemniej rozwody traktuje jako tolerowaną konieczność wynikającą z grzesznej natury człowieka. Nie przeprowadza sam postępowania rozwodowego, respektując decyzje sądów świeckich, jednak zawsze bada, lecz przede wszystkim w kategoriach życia duchowego, zdolność do powtórnego zawarcia małżeństwa. " WWW.luteranie.pl
między innymi dlatego kościół ewangelicki jest dla mnie bardziej ludzki.
Offline
Hm..."żyjemy w czasach w których nikt do kościoła katolickiego należeć nie musi, a kobieta która czuje się skrzywdzona przez zasady tam panujące może po prostu z kościoła wystąpić", przez zasady tam panujące..chyba wiem o co ci chodzi Emilia. Chyba rozumiem co cię w tym mogło dotknąć, choć nie twierdzę,że Jet te zdanie skonstruowała w celu wyrażenia agresji, wierzę, że nie to było jej celem. Widzisz na początku tego wątku były słowa zacytowane przez Pumę
"Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa" (Mt 5, 27-2). Po tym cytacie Puma wyraziła swoje przemyślenie związane z tym fragmentem,
" więc w sumie cóż wynika z tego chyba, że nie tylko zdrada dosłowna ,ale nawet to, że pomyślimy pożądliwie np o innym mężczyźnie będąc w związku małżeńskim jest grzechem. Czy ja to dobrze rozumiem ?". Potem każda z dziewczyn wyrażała swoje zdanie itd. W zasadzie można dyskutować w nieskończoność nad tym czy ma być tak, albo tak...i zobacz ile jest kościołów, ile wyznań...kościół jest podzielony właśnie przez to, przez brak chęci porozumienia i pragnienia godzenia i łagodzenia sporów. Dla mnie jet to smutne. Może jestem idealistka, ale wierze, że kościół jest jeden i składa się z żywych ludzi. Jestem katoliczką, ale czuję się "żywą cegłą" tego jednego kościoła, znam inne "żywe cegły" i niejednokrotnie przekonałam się o tym, że są ludzie wrażliwi na siebie nawzajem..kurcze powiem ci, że naprawdę współczuję kobietom, których małżeństwo stało się koszmarem. Znam też osoby, które rozwiodły się będąc w kościele katolickim i nie jest to dla mnie najważniejsze, bo co ja mogę zrobić, mam im wykładać zasady i gdy taka poraniona przez życie osoba będzie chciała ze mną katoliczką pogadać to przecież nie powiem jej słuchaj przez to, ze się rozwiodłaś jesteś taka i taka, grzeszna...w ogóle wszyscy jesteśmy grzeszni. To o czym chciałabym rozmawiać z taka osobą, zagubioną i "oszukaną" przez życie to o tym, że jest nadzieja. O tym, że pod wszystkimi zasadami, niezrozumiałym interpretacjami, doktrynami kryje się bardzo prosta prawda i realna nadzieja dla każdego człowieka, rozwodnika czy nie rozwodnika. Moja refleksja związana z tym cytatem o cudzołóstwie szczerze mówiąc nawet nie wiąże się dokładnie ze sfera męsko-damską, ale jak czytam ten fragment to rzuca mi się w oczy to jak trudne są te słowa Jezusa. Bo przecież, kurcze czy nikt z nas nie miał takich myśli? Ja miewam, przyznaję. Jednocześnie chce się Bogu podobać, ale jestem grzeszna. Wydaje mi się,(to jest moje subiektywne przemyślenie),że Jezus podkreśla jak ciężko, że w zasadzie nie da się żyć i postępować bez grzechu. Że sprawa z grzechem jest trudniejsza niż nam się wydaje i tym samym przypominają mi się inne Słowa w Biblii, gdzie jest napisane:"Wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej" (Rzymian3,23) Wierze, że przez te słowa Bóg mówi nam, że On widzi nie tylko co robimy, ale i co myślimy, nie ma nic przed Nim zakrytego, nie da się przed nim schować. Ale tak, jak wcześniej pisałam, jest nadzieja. Właśnie! Przypomniała mi się pewna scena z ewangelii , która chyba pasuje do całego kontekstu tego wątku i dużo mówi o tym, co Bóg myśli o rozwodnikach i rozwodniczkach, to jest ten Fragment, gdy Jezus siedzi przy studni i podchodzi kobieta samarytańska po wodę do dzbanów. To jest fragment nie będę cytować bo nie mam czasu, ale to jest ten w Ew. Jana 4 rozdział. Jest dwunasta w południe, palące słońce. (około szóstej pisze, żydzi liczyli godziny od szóstej rano, tzn szósta rano była jako pierwsza). W tamtych czasach studnie były miejscami spotkań kobiet, rozmów, ploteczek i "klachań". Kobiety przychodziły do źródła nie tylko,żeby napełnić dzbany ale też żeby spotkać się ze sobą i pogadać. A ta kobieta przyszła w południ, wtedy, gdy nikogo nie było. Dlaczego? Bo bała się ludzkiego gadania. Miała pięciu mężów, jak później czytamy w tym fragmencie. A ten, z którym żyła nie był jej mężem. Przyszła więc,żeby nie słyszeć urągań, wtedy gdy studnia była pusta. Spotkała tam jedynie a może i aż Jezusa. Jak komuś się będzie chciało przeczytać ten fragment to zobaczy co mówi jej Jezus. Mówi jej żeby mu dała pić. A ona na to, że on jest Żydem a ona samarytanką. Jezus jej odpowiedział: "O, gdybyś znała dar Boży, i wiedziała kim jest Ten, kto ci mówi:"Daj mi pić."-prosiłabyś Go wówczas a dałby ci wody żywej". potem właśnie Jezus mówi jej o jej mężach, ona wówczas rozpoznaje w nim mesjasza. Jezus z tą kobietą rozmawia, a nawet ją "zagaduje" pierwszy, mimo, że wie jaka jest,jaka jest jej sytuacja życiowa. Nic jej nie wypomina, wie, że ją samą ta sytuacja boli i rani. Widzi, że jest sama. Mówi jej, że jest nadzieja, że jest woda życia, po której nie będzie pragnąc. Dla mnie jest niesamowita ta historia, chwyta mnie mocno za serce i myślę, że właśnie o tym starałabym się mówić takiej kobiecie i starałabym się jej nie osądzać..
Offline
Właśnie o to mi chodziło, o to, że wiele tzw. "wierzących" jest w stanie wydać szybką, pochopną ocenę na temat innej osoby, nie znając jej, nie znając jej sytuacji. Jednocześnie mówiąc o kimś "cudzołożnica", bo przecież "Biblia tak mówi"... Smutne jest to, że tak mało jest osób takich jak Ty, które nie potępiają i dają nadzieję... W moim otoczeniu w sumie 3, wśród nich dwie niekatoliczki... ![]()
Offline
Wiesz co jest super, że ludzie się zmieniają...to mnie najbardziej w życiu motywuje, że ludzie mogą się zmienić. Mój kumpel ma taki opis na forum, wiem, że to może już zakrawać o off topic ale postaram się króciutko
Jeśli chcesz zmienić świat wokół siebie zmień samego siebie a inni zbudowani twoim świadectwem doznają Metanoi( z greckiego przemiana) Dla mnie takim wzorem do naśladowania jest Jezus Chrystus. pozdrawiam:)![]()
Offline
Wiem, że się zmieniają, tylko właśnie tak, jak napisałaś - czasem muszą mieć przykład dobry. A swoj`a drogą - fajny ten jelonek
taki pozytywnie-radosny ![]()
Offline
No właśnie. Ja jestem a może byłam w takim związku. ( Mój facet) jest po rozwodzie jest katolikiem ja jestem katoliczką chodzę do kościoła on nie bo jest w Anglii mieszka tam i pracuje. Poszłam do spowiedzi i ksiądz mi kazał tylko uczęszczać na mszy jak chcę ale nie mogę przyjmować komuni św i kozystać z spowiedzi dopiero mogę się wyspowiadać jak już nie będę w tym związku.
Offline
Czytam te wszystkie wypowiedzi i nasuwa mi się pytanie, czy jeżeli myśl jest już grzechem to kto się uchowa? Oglądamy telewizje, czytamy prasę, chodzimy na plaże. Chyba trzeba by zostać pustelnikiem, żeby nie zgrzeszyć. Jak widzę fajne ciało to przecież pomyślę, nie znaczy to, że skorzystam, ale pomyślę. Moim zdaniem w związku chodzi jednak o zaufanie i szacunek, jeżeli kocham partnera to go nie zdradzę przecież to by go zraniło. Nie robi się świństw komuś kogo się kocha. Co do osób rozwiedzionych i żyjących w nowych związkach to przyjaźnimy się z paroma takimi parami i ci ludzie zazwyczaj bardziej dbają o swoje związki niż ci, których małżeństwa są pierwsze. Doświadczeni wcześniejszymi niepowodzeniami starają się bardziej. Jestem katoliczką, ale nigdy nie skazała bym żadnej kobiety na życie z oprawcą, lub mężczyzny na wstręt przy dziwce. Nasza wiara opiera się przede wszystkim na miłości.
Offline
Grzeszna natura jest czymś normalnym, więc faktycznie -nikt sie nie uchowa :] A moje zdanie jest takie: cudzołóstwo jest wszelkim wspólżyciem pozamałżeńskim jak też różnorakimi pieszczotami. To coś co jest zarezerwowane dla małżonków którzy obiecali sobie wierność i miłość przed Bogiem
A co do 9 przykazania : pożądliwość można podzielić na
1.taką,którą odczuwamy do ukochanej osoby, gdy pragniemy być z nią jak najbliżej fizycznie, bo ją kochamy także miłością namiętną(to jeden ze składników miłości)
2.taką,która jest pragnieniem posiadania drugiej osoby dla własnej przyjemności,patrzenie na druga osobę jak na 'kawałek mięsa' jesli rozumiecie co mam na myśli.
To 1 jest spoko to 2 jest grzeszne.
Generalnie zgadzam się ze stanowiskiem KKK.
Ostatnio edytowany przez allegra90 (2010-11-14 22:11:05)
Offline
CookieBitch to już myśleć o kimś innym nie wolno ?
No mi się wydaje ,że zdrowy facet ma różne fantazje i niekoniecznie ze swoją partnerką,więc możesz ufać facetowi,ale nie wiesz co on ma w głowie i nie zabronisz mu fantazjować ![]()
Offline
Trudno mi się zgodzić z tym myśleniem. Jeżeli jestem osobą żyjącą według nauki Kościoła, w związku jaki został uznany za właściwy, pracuję nad tym związkiem choć łatwiej było by poprostu wymienić partnera na lepszy model, a mam fantazje i "grzeszne" myśli jestem skazana na piekło? To poco się starać, łatwiej żyć według własnej wygody, bo nie wiem jak kontrolować myśli?
Offline
Ja kościoła do swoich myśli nie mieszam, poza tym nie mam męża
,zresztą co to ma do rzeczy aj..
Offline
Prawo koscielne jest prawem stworzonym przez ludzi. A co Bog ocenia za dobre nie wiemy. Przez stulecia sie to ,,prawo,, zmienialo. I nie sadze by Bogu sie podobalo, ze maz bije zone lub ja zdradza, albo jest alkoholikiem ale oboje chodza do kosciola i wszystko jest pieknie. Ale Ona ma sie meczyc z nim, bo ,,obiecala,, w sakramencie. To wg mnie porazka.
A co maja zrobic Ci, ktorzy odeszli od zlych zon, mezow i sa mlodzi, zdrowi i chca kochac i miec rodzine? sa dobrymi ludzmi? Maj sie umartwiac i dewociec bo prawo kanoniczne mowi inaczej.
Offline
Kochani, ja jestem właśnie przykładem takiej cudzołożnicy. Otóż przez 10 lat byłam w związku małżeńskim związku małżeńskim,ślub kościelny,dwoje dzieci.W związku tym na 10 lat ok.9 nie odzywaliśmy się do siebie i byliśmy oboje nieszczęśliwi.Rozwód.Następnie poznałam człowieka którego bardzo pokochałam i byłam z nim bardzo szczęśliwa, ale był poważny problem.Cały czas miałam wyrzuty, że grzeszę:(Człowiek był wierzący, ale nie chodził do Kościoła.W takcie tego związku doprowadziłam do tego ze jego dziecko zostało ochrzczone,poszło do Komunii Św. a on w ostatnim roku naszego bycia razem (7,5 roku) zaczął chodzić ze mną do Kościoła.Mówił mi nawet ze cieszy się że to u niego zmieniłam i uważa to za pozytywna zmianę.Niestety teraz kiedy nasz związek się NAGLE skończył, zarzucił mi ze próbowałam wejść w tak intymna sferę jego życia jaka jest wiara.Faktycznie przyznałam się sama przed sobą ze to było nie fair.Dlaczego tak postępowałam?Może to płytkie ale chciałam wynagrodzić Panu Bogu fakt rozwodu z moim mężem i cudzołóstwa.Myślałam ze robię dobrze.Okazało się że nie:(Ostatnio byłam na rekolekcjach dla rozwiedzionych i zapytałam księdza dlaczego jest takie okrutne prawo?Przecież Pan Bóg chce ludzkiego szczęścia.Przykazanie miłości to najważniejsze przykazanie.Ksiądz mi odpowiedział ze gdyby dla jakiegoś człowieka szczęście oznaczało wydłubanie komuś oka to czy było by to dobre?Sorry ale wg. mnie był to zły przykład bo jeśli ktoś wydłubuje komuś oko to zadaje mu ból a jeśli ktoś daje komuś miłość to chyba nie jest to złe.I teraz rodzi się pytanie-człowiek jest istota stadną, ja tez nie potrafię żyć sama,nie wiem co mnie w życiu czeka ale życie w samotności będzie dla mnie nieszczęśliwe.Co robić?Zaznaczam ze mój mąż ma już drugi związek i powrót do niego jest niemożliwy.Jestem osoba głęboko wierzącą i nie chce grzeszyć.Chcę normalnie żyć.
Pozdrawiam.
Offline