Pozwoliłam sobie napisać, bo się trochę pogubiłam. chce wiedzieć co inni sądzą na ten temat. a mianowicie. jestem w związku z mężczyzna po rozwodzie. Jesteśmy zgodna parą. nasz spokój burzy jednak była żona partnera. Włazi z butami w nasze życie. Wg niej to przeze mnie rozpadło sie jej małżeństwo, chociaż ja pojawiłam sie już po rozwodzie. najpierw nie dawała znaku zycia, ale kilka miesięcy temu coś ją olśniło. dzwoni do byłego męża, przyjeżdza, żali się. Chce wrócić. Mówi mu, że go kocha, że nie chciała rozwodu. Mojego partnera to drażni, stara się być dla niej miły, bo maja córkę. Mnie męczy ta cała sytuacja. nasze uczucie jest silne, rozmawiamy o zachowaniu byłej żony. Widzę, ze partner toleruje jej zachowanie tylko ze względu na córkę. Oczernia mnie, wymyśla mi kochanków i informuje o tym mojego partnera. Kiedy jest u nas z córką dla mnie świat nagle sie wali. mam kilka dni wycięte z życiorysu. Nie moge jej zabronić przyjazdu, bo wtedy zabroni partnerowi widywać się z córką, a wiemy jak prawo w stosunku do matek utrudniającyhc kontakty funkcjonuje.
Jak ja mam się zachowywać. może ktoś był w podobnej sytuacji. mam byc dla niej miła, czy mam ją olewać. Do tej pory starałam się jej unikać, nie rozmawiać z nią. A może jest na forum taka była żona, która mi powie jak sie powinnam zachować?
2 2011-11-23 10:53:55 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-11-23 11:01:00)
Klasyka:) Bylam i przerobilam to samo - klasyczny szantaz dziecmi spowodowany zazdroscia o udane zycie i szczescie bylego (w jej mniemaniu dozgonnie wlasnego) partnera.
Rozumiem, ze wy malzenstwem nie jestescie? Czyli praw zony tez nie masz ale masz prawo do wlasnego swietego spokoju oraz szczesliwego zwiazku. I przy tym obstawaj.
Polecam zatem: szczera do bolu rozmowe z partnerem i wyegzekwowanie na nim stanowczych krokow wobec ex. Niech sie nie da zastraszyc odebraniem kontaktow z corka - blef niejednej bylej zony, stary jak swiat i wyswiechtany jak stare gacie. Zawsze moze odpowiedziec podobnym szantazem - nie ma spotkan z corka - nie ma alimentow. Ciekawe jak szybko jej fochy mina.
On ma dbac przede wszystkim teraz o Ciebie i was, corce krzywda sie nie dzieje ale wam moze sie stac.
Powinien kategorycznie zabronic jej nachodzenia was, telefonow poza tymi, ktore dotycza corki (niech konczy inne bzdetne polaczenia natychmiast), koniec z sms-ami (chyba, ze konkrety dot. dziecka), jej uwagi o Tobie skwitowac stanowczym - nie zycze sobie wysluchiwania zadnych oszczerstw pod adresem mojej partnerki (jak powtorzy to zwyczajnie zignorowac, sama zauwazy nieskutecznosc swoich "metod").
Co do spotkan z corka - powinien umawiac sie na konkretna godzine, pojechac do niej razem z Toba (nie musisz isc z nim do srodka), odebrac gotowe dziecko i pa. Jesli nie jest gotowe to niech da jej czas na spakowanie i ubranie a sam niech poczeka z Toba w aucie. Calosc takiego wczesniej ustalonego i przygotowanego spotkania trwa ok. 10 minut maksymalnie, a Ty nie musisz fladry w tym czasie wcale ogladac. Potem odwozicie mala, on odstawia ja do rak mamy i zegna sie - kolejne 5-10 minut. Koniec kontaktu.
Nie dajcie sie wmanewrowac tej kobiecie w nic, w zaden szantaz corka. Wzial rozwod z zona, nie z dzieckiem. I ma do tych spotkan prawo. Nie ma natomiast obowiazku znosic fochow bylej zony.
Ale te rozmowe powinien przeprowadzic Twoj partner - na nim spoczywa obowiazek uregulowania stosunkow z ex. Oraz uswiadomienie jej JASNO I WYRAZNIE, ze powrotow nie bedzie.
Inne Twoje wyjscie to odejsc od niezdecydowanego pana, ale tego nie chcesz. Choc warto mu taka ewentualnosc przedstawic, musi wiedziec jak zle sie czujesz bez jego wsparcia i w koncu zachowac sie jak mezczyzna a nie kukielka swojej bylej zony.
Nasze rozstanie absolutnie nie wchodzi w grę. jak to się mówi, jesteśmy dwiema połówkami jabłka ![]()
Niestety sprawa z kontaktami jest dość skomplikowana. partner jeździł do córki, ale niestety była zona nie zawsze dawała mu sie z dzieckiem spotkać. To nie 10 czy 50 km a znacznie więcej, dlatego mój partner zdecydował, ze lepiej będzie kiedy córka będzie przyjeżdzała do niego nawet z matką - byle by mieć kontakt. Już przerabiane były kontakty w sądzie, była policja przy utrudnianiu kontaktów, były szarpaniny - wszystko na oczach dziecka, dlatego partner zaniechał tego.
Ja mu tez podpowiadałam, aby słuchał tego co była zona mówi na temat dziecka, i kończył rozmowy kiedy ona zmieniała temat - skutek tego był taki, że przestała odbierać telefony od niego, a z kolei na tym traciło dziecko.
Po wielu rozmowach stwierdziliśmy, że pobyt dziecka u nas z matką, bedzie najlepszym wyjściem, bo w przeciwnym razie kontakt będzie zerowy.
Chyba taki stan rzeczy będziemy niestety musieli tolerować, przez kilka lat, do czasu aż córka bedzie chciała sama u nas być.
Chyba taki stan rzeczy będziemy niestety musieli tolerować, przez kilka lat, do czasu aż córka bedzie chciała sama u nas być.
To nie wroze Wam dlugiego pozycia. Chyba, ze masz nerwy ze stali.
Ile ta dziewczynka ma lat i jak daleko mieszka od was?
dzieli nas ponad 500 km. My mieszkamy w Gdyni, a one kawałek za Lublinem. Dziewczynka ma 4 lata.
Nerwów ze stali nie mam niestety. jej wizyty bardzo mnie wyczerpują psychicznie. Szczególnie, że swoim zachowaniem cały czas próbuje pokazać, ze chce wrócić do mego partnera. Mój partner np. nie może sam spędzić czasu z córka, nigdzie jej samej zabrać - bo była żona ciągle nie odstępuje małej na krok.
Ostatnio był taki zbieg okoliczności, że moja babcia miała urodziny. Chcieliśmy razem z małą pojechać. Ale oczywiście matka zabroniła. Postawiła warunek, albo ona tez jedzie, albo mała zostaje z nią. w rezultacie pojechałam sama.
Chora sytuacja. Ale ciągle mam nadzieję, że jej się to znudzi.
6 2011-11-23 13:32:12 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-11-23 13:33:53)
No tak, skomplikowane.
Gdynia - piekne miasto portowe, z wieloma, o ile dobrze pamietam hotelami, kwaterami itp. Czy owa pani nie jest zatem w stanie przyjechac z corka do do was i zanocowac sobie w jakims B&B na ten czas, polazic po sklepach, po Skwerze Kosciuszki, isc na kawke, na lunch do knajpy, zrelaksowac sie i nawdychac jodu na sopockim molo? W tym czasie wy spedzacie czas z mala i juz.
Ew. opcja w druga strone - wy w Lublinie ale tez nie u niej. Mala moze spac w domu a spedzac dzien czy dwa z wami.
Niestety Twoj partner musi tez zrozumiec, ze przeprowadzka na drugi koniec kraju oznacza bardzo okrojone kontakty z dzieckiem..do czasu az mala podrosnie (jeszcze sporo lat) i bedzie w stanie sama wskoczyc w ekspres (moze juz nawet Pendolino) i do Was przyjechac na swieta, wakacje, dlugi weekend.
A mamie ona tego nigdy nie zapomni ani nie wybaczy..szkoda, ze ta kobieta nie zdaje sobie z tego sprawy. Coz..mam podobna sytuacje z obecnym partnerem wiec wiem jak to boli nie moc widywac dziecka.
rzeczywiście, przekichane ;/. Nie ma innego sposobu? Drogą sądową? np. może też byc utrudnianie kontaktów? bo co to za akcje, że nie może sie z córka spotkac bez obecności bylej? sama możesz ją oskarżyc o zniesławienie, o znecanie się psychiczne nad Toba. A partner powinien Cie bronić. Chociaż jak ta ma takie jazdy to może się bac calkowitego braku kontaktu. Wiesz... w moim przypadku jest tak, że była mojego miała/ ma kochanka zdradzała go jak tylko była możliwość caly czas z tym samym. Rozstali sie w koncu. Ona dalej z nim jest, ale odkad dowiedziala się (na poczatku) że X kogoś ma to nagle zaczeła do niego wypisywac zeby sie wrocil, niebyla nagle pewna czy dobrze zrobili rozstając się (dalej byla z tamtym). No to mój zaczął jej pokazyć że to ja jestem teraz dla niego najważniejsza i tylko mnie kocha. Np. byla sytuacja gdzie prosiła zeby przyjechal po nia do castoramy bo dziecku panele beda klasc no i moj pierwsze przyjechal po mnie, a pozniej pojechalismy do sklepu. Żałuje że nie widziałam jej miny jak wysiadałam z auta
. I nagle zaczeła wszystkiego żałować i mu o tym pisać... Ale ogólnie rzekomo dobrze nam życzy i zyczy nam szczescia.... w sylwestra kiedys to napisala jak byla pod wpływem % (podobno wtedy sie mowi to co sie naprawde mysli
). Ogolnie niby zyjemy z zgodzie. Jezdzimy tam na kawe zeby sie z malym spotkac. Nie robi problemów takich jak ex Twojego faceta. Jak jechalismy do mojej rodzinki to nie bylo zadnego problemu, jak poszlismy do babci na obiad i mamy go w weekendy. Jeden plus to juz do niego nie wypisuje chyba że jest coś co tyczy dziecka. Wkurza mnie tylko to że franca nie chce nazwiska zmienić... Ale wiesz jak się mówi? "Lepiej mieć wroga za przyjaciela niż przyjaciela za wroga". Bardziej mi chodzi o tą pierwszą część
. Nie wiem czy takie dokladnie jest to polskie przysłowie bo juz nie kojarze ;/. Sorki że się tak rozpisałam. Tak czy siak musisz cos zrobic bo psychicznie nie wytrzymasz. W moim przypadku niby jest ok bo nawet ostatnio mi podsunela katalog z avonu i pytala czy cos bym chciala. Mojemu takie nasze "zażyłości" średnio sie podobaja.
No tak, skomplikowane.
Gdynia - piekne miasto portowe, z wieloma, o ile dobrze pamietam hotelami, kwaterami itp. Czy owa pani nie jest zatem w stanie przyjechac z corka do do was i zanocowac sobie w jakims B&B na ten czas, polazic po sklepach, po Skwerze Kosciuszki, isc na kawke, na lunch do knajpy, zrelaksowac sie i nawdychac jodu na sopockim molo? W tym czasie wy spedzacie czas z mala i juz.Ew. opcja w druga strone - wy w Lublinie ale tez nie u niej. Mala moze spac w domu a spedzac dzien czy dwa z wami.
Niestety Twoj partner musi tez zrozumiec, ze przeprowadzka na drugi koniec kraju oznacza bardzo okrojone kontakty z dzieckiem..do czasu az mala podrosnie (jeszcze sporo lat) i bedzie w stanie sama wskoczyc w ekspres (moze juz nawet Pendolino) i do Was przyjechac na swieta, wakacje, dlugi weekend.
A mamie ona tego nigdy nie zapomni ani nie wybaczy..szkoda, ze ta kobieta nie zdaje sobie z tego sprawy. Coz..mam podobna sytuacje z obecnym partnerem wiec wiem jak to boli nie moc widywac dziecka.
No niestety ona nie ma pieniędzy na to , żeby sobie lokum osobne wynająć, poza tym krok w krok chodzi za córką. Kiedy obie są u nas mój partner spędza czas z córką i z byłą. Stara się ignorować byłą, ale niestety to natręt. Kidy ojciec bierze małą za rękę i idą na spacer, matka bierze małą za drugą rękę. Ja nie wtrącam się w jego kontakty z córka.
nawet wyjazdy partnera do dziecka, nie gwarantują, ze spędzi kilka dni z córką. Jednego dnia jest ok, a drugiego nagle matka z córką musi wyjechać, bo np. powie coś nie po jej myśli.
Ex zona próbuje sterowac zyciem swojej córki. Niestety robi to w zły sposób i ja tez sądzę, ze z czasem córka moze mieć jej za złe to co ona teraz robi.
jestem między młotem a kowadłem. z jednej strony kocham partnera, zdecydowałam się na zycie z nim, mimo, z eod początku wiedziałam jaka ma sytuacje życiową. Nie zostawię go ze względu na byłą, która próbuje namieszać i zatruć nam życie. Prędzej jej sie znudzi ta gra. Ale z drugiej strony, czasami mam dość jej zachowania , opowieści, szczególnie, kiedy ona zaczyna wspominać ich wspólne zycie. Kiedyś mój partner kazał się jej zamknąć - to spakowała rzeczy i wyjechała z córką.
Mój partner nie przeprowadził się . on tu mieszka od czasów studiów. poznał na studiach swoja byłą żonę. tutaj wspólnie mieszkali. Ale po rozwodzie wróciła do rodzinnego domu właśnie.
Skomplikowane to wszystko - ale wierzę, że kiedyś ten koszmar sie skończy.
klarysa, przychodzi mi jedynie takie rozwiazanie na mysl, ze powinniscie szybko zalegalizowac wasz zwiazek. Ona bedzie w pianie po uszy chodzila, ale po pierwsze: da jej to WYRAZNY znak, ze powrotow nie bedzie, dwa - da Tobie jako zonie prawo glosu podczas jej odwiedzin. Wasz dom to bedzie tez Twoj dom (nie wiem kto teraz u kogo mieszka itp.) i jako pani domu, masz prawo zadac jej odpowiedniego zachowania.
Widzac, ze nic juz nie wskora, bo bedziecie malzenstwem, w koncu jej sie znudzi ta gra.
Mussuka, ma bardzo dobry pomysl. Zastanowcie sie nad tym. Ile w ogole jestescie razem?
Ślub planujemy w przyszłym roku. Wiem, że to by ją bardzo rozwścieczyło. Tylko obawiam sie, że potem kontakty z córką mój partner bedzie miał w ogóle ucięte, przynajmniej na kilka lat, zanim mała podrośnie.
Ona nie przyjmuje do wiadomości, że on nie chce z nią być. Wg niej skoro oni się rozstali, to normalne, że mnie może zostawić dla niej.
jesteśmy ze sobą 2 lata.
Akurat w ten weekend mają nas odwiedzić. Postaram się być słodko m iła, az mdła. Zobaczę jak na to zareaguje.
Ślub planujemy w przyszłym roku. Wiem, że to by ją bardzo rozwścieczyło. Tylko obawiam sie, że potem kontakty z córką mój partner bedzie miał w ogóle ucięte, przynajmniej na kilka lat, zanim mała podrośnie.
Pisalam Ci wyzej jakiego argumentu uzyc: nie ma kontaktu, nie ma alimentow. Amen. Jak poleci do sadu to sie przy okazji wyklaruje obie sprawy. Proponuje Wam, Twojemu partnerowi w jakis sposob rejestrowac wszyskie jej odmowy spotkan z corka, zapisywac sms-y, nagrywac rozmowy, zbierac maile itp. Przyda sie jak byk na rozprawie.
Ona nie przyjmuje do wiadomości, że on nie chce z nią być. Wg niej skoro oni się rozstali, to normalne, że mnie może zostawić dla niej.
a to juz jest jej i jej chorej wyobrazni problem, nie Wasz:) Zrobiliscie co mogliscie wiecej sie nie da. Wiesz, ze na prawie wszystkie choroby medycyna zna lekarstwo tylko nie na katar i nie na glupote.
Akurat w ten weekend mają nas odwiedzić. Postaram się być słodko m iła, az mdła. Zobaczę jak na to zareaguje.
wspolczuje spieprzonego weekendu. Ona u was nocuje??? To juz jest chore.. Nie mozesz sie gdzies zwinac na pare godzin, zeby nie patrzec na te szantrape? Chyba, ze nie do konca ufasz swojemu partnerowi...jak zareaguje na jej amory.
Ja bym ja olala i ostentacyjnie usiadla gdzies z ksiazka albo krzyzowka...co mnie obca nieprszona baba mialaby obchodzic. Na dodatek baba rzucajaca oszczerstwa pod Twoim adresem.
Bierzcie ten slub jak najszybciej, ja powiadomcie PO fakcie, przed narobi Wam takiego smrodu, ze cala uroczystosc Ci zepsuje.
ja uważam ze to chora sytuacja że ex żona twojego faceta przyjezdza do waszego domu i funkcjonuje jakby nadal była jego zoną
definitywnie bym zakonczyła ta sytuacje poniewaz tutaj moze ucierpieć twój związek niestety
dlaczego piszesz ze sądy tak postępują??
przecież twój partner również moze wystapić o sądowne widywanie dziecka
a jeśli planujecie slub to zwyczajnie go przyspieszcie utrzecie ex nosa , może wtedy sie ocknie i zrozumie..działaj jak jest jeszcze czas:):)
Tak tez zrobię - oleję ją i udam, że jej nie widzę, kiedy przyjedzie.
Sąd nałożył na nią karę pieniężna za utrudnianie kontaktów i tyle. zapłaciła i dalej robi swoje. Mój partner jeździ do małej, a czasami one przyjeżdzają. Tak jest lepiej dla kontaktów ojciec-córka. Wcześniej jak pisałam nie zawsze miał możliwość zobaczyć córkę, jak do niej jechał. Ma zasadzone kontakty, ale tylko w domu gdzie mieszka córka, sąd stwierdził w zeszłym roku, jak mała miała 3 lata, że bez matki jest za mała na przyjazdy.
A mała przepada za ojcem, to widać, ze ją ciągnie do ojca. Juz chyba lepiej, żebym ja przecierpiała, niż żeby ona straciła kontakt z ojcem.
Tak tez zrobię - oleję ją i udam, że jej nie widzę, kiedy przyjedzie.
Najlepiej potknij sie o nia niechcacy w przedpokoju i zaklnij siarczyscie:)
Sąd nałożył na nią karę pieniężna za utrudnianie kontaktów i tyle. zapłaciła i dalej robi swoje.
znaczy kasy jej nie brakuje:) Zaplaci ponownie za utrudnianie kontaktow, tym razem pewnie wiecej..czy moze nie zdaje sobie z tego sprawy?
Mój partner jeździ do małej, a czasami one przyjeżdzają. Tak jest lepiej dla kontaktów ojciec-córka. Wcześniej jak pisałam nie zawsze miał możliwość zobaczyć córkę, jak do niej jechał. Ma zasadzone kontakty, ale tylko w domu gdzie mieszka córka, sąd stwierdził w zeszłym roku, jak mała miała 3 lata, że bez matki jest za mała na przyjazdy.
Za mala, zeby jezdzic samej ale nie za mala, zeby mogla spedzic weekend z ojcem. Wy nie musicie godzic sie na jej pobyt w waszym domu..zwlaszcza, ze maci to wasz spokoj i w tej kwesti sad tez powinien cos zdecydowac. Wiesz, o ile sie orientuje to wynajecie jakiejs malej kwatery w Gdyni czy okolicach po sezonie to nie sa straszne pieniadze i gdybyscie nawet jej to w polowie zasponsorowali to nie byloby zadnego problemu. Problemem jest to, ze ona nie chce sie od Was (bylego) odczepic.
A mała przepada za ojcem, to widać, ze ją ciągnie do ojca. Juz chyba lepiej, żebym ja przecierpiała, niż żeby ona straciła kontakt z ojcem.
Skoncza sie Twoje cierpienia jak zostaniesz zona swojego partnera. Sad nakaze jej utrzymywanie kontaktow corki z ojcem, ona juz praw zadnych i nadziei miec nie bedzie i nastapi powoli stabilizacja. Teraz caly czas maci, bo narzeczona zawsze mozna rzucic, zone juz trudniej.
No właśnie. Nie możecie znowu wnieść sprawe do sądu o utrudnianie kontaktów? bo bądź co bądź robi to, nie pozwalając małej siedzieć u Was bez niej i robi chore jazdy. Jak masz znajomego który studiuje prawo, albo je skonczyl to poradz sie go, a jak nie to zarejestruj się na forum sądowym (jest takie) i tam sie spytaj i opowiedz o sytuacji i koniecznie nam napisz co i jak
. Musicie znalezc jakis sposob zeby sie odwalila od Was
Ja jestem po rozwodzie, moje dziecko jest rok starsze i co drugi weekend spedza z ojcem. Zaczelismy jak mala miala 3.5 roku. Nie jest to wielki problem. Mysle, ze mozna to bez problemu wyegzekwowac. Co do wieku malej, poradzcie sie adwokata, moze czas cos zmienic w kwestii kontaktow z ojcem.
czy ona u Was nocuje?
jak tak to dla mnie to jest najbardziej chore w całej tej sytucji
i że ty się na to godzisz to Cię podziwiam!!!! ja bym byłej baby mojego partnera w życiu nie trzymała w domu a co dopiero na noc!!!!
proponuje tak jak tu pisała Mussuka! nie ma widzeń nie ma alimentów ![]()
Zagrałam byłej zonie partnera na nerwach.
zachowywałam się tak jakby jej nie było. Wieczorami, kiedy mała już spała, przytulałam się do partnera, tak jak zwykle, rozmawiałam z nim tak jak zwykle, ubierałam się wieczorem w sexowne ciuszki tak jak zwykle (bardzo to lubię) - a ją nerwy nosiły.
Kiedy partner je odwoził na pociąg wczoraj - ona żaliła sie mu, że ona chce dobra dziecka, że dla dziecka chce stworzyć namiastkę prawdziwej rodziny. Partner mówi, ze długo wylewała z siebie żale. na koniec powiedziała, ze gdyby kiedys mu w zyciu ze mną nie wyszło to zawsze może do niej wrócic.
Po fali żalów nie zapomniała jeszcze dodac kilka uwag w stosunku do mnie. Że za wulgarnie sie ubieram przy dziecku -a mianowicie , kiedy dziecko spi chodze w kusych koszulkach.
Zobaczymy co bedzie dalej. Ale po tym weekendzie już nie jestem roztrzęsiona jak zwykle.
Zagrałam byłej zonie partnera na nerwach.
zachowywałam się tak jakby jej nie było. Wieczorami, kiedy mała już spała, przytulałam się do partnera, tak jak zwykle, rozmawiałam z nim tak jak zwykle, ubierałam się wieczorem w sexowne ciuszki tak jak zwykle (bardzo to lubię) - a ją nerwy nosiły.
Kiedy partner je odwoził na pociąg wczoraj - ona żaliła sie mu, że ona chce dobra dziecka, że dla dziecka chce stworzyć namiastkę prawdziwej rodziny. Partner mówi, ze długo wylewała z siebie żale. na koniec powiedziała, ze gdyby kiedys mu w zyciu ze mną nie wyszło to zawsze może do niej wrócic.
Po fali żalów nie zapomniała jeszcze dodac kilka uwag w stosunku do mnie. Że za wulgarnie sie ubieram przy dziecku -a mianowicie , kiedy dziecko spi chodze w kusych koszulkach.Zobaczymy co bedzie dalej. Ale po tym weekendzie już nie jestem roztrzęsiona jak zwykle.
Moze to babe otrzezwi i da Wam spokoj. Zobaczyla, ze Wam dobrze razem.. Musisz jeszcze coz zrobic ze swoim facetem,bo on jest za ulegly. I fakt, ze jego byla u Was nocuje dla mnie po prostu jest chory. Ile on planuje takie zycie w trojkacie...?
I fakt, ze jego byla u Was nocuje dla mnie po prostu jest chory. Ile on planuje takie zycie w trojkacie...?
Bardzo trafne okreslenie.
Ale zadne demonstracje czy sexy ciuszki nieczego nie zalatwia, beda tylko jatrzyc cala sprawe. Slub i tyle - potem sytuacja jest juz calkiem jasna.
A tak na marginesie - jak Twoj partner reaguje na te jawne prowokacje i propozycje ex? Nie umie jej uciszyc i jasno postawic sprawy?
A tak na marginesie - jak Twoj partner reaguje na te jawne prowokacje i propozycje ex? Nie umie jej uciszyc i jasno postawic sprawy?
Partner jest bardzo spokojny, mnie samą wręcz czasami nosi ze złości, a on stoicki spokój - no taki po prostu ma charakter. Gdyby chciał ją ustawić, to ona utrudniałaby kontakty jak wcześniej. Tak jest ok.
Mussuka napisał/a:A tak na marginesie - jak Twoj partner reaguje na te jawne prowokacje i propozycje ex? Nie umie jej uciszyc i jasno postawic sprawy?
Partner jest bardzo spokojny, mnie samą wręcz czasami nosi ze złości, a on stoicki spokój - no taki po prostu ma charakter. Gdyby chciał ją ustawić, to ona utrudniałaby kontakty jak wcześniej. Tak jest ok.
ale tu nie chodzi o to aby darl sie na nia itp. przeciez wystarczy spokojnym ale stanowczym glosem powiedziec: moja droga, ja jestem szczesliwy z klaryska (Toba:) i na tym poprzestanmy. Planujemy slub wiec zadnego rozstania nie bedzie i musisz to przyjac do wiadomosci, jest to decyzja nieodwolalna. Co nie wplynie absolutnie na moje stosunki i chec kontaktu z nasza corka.
Tyle, nie trzeba wiecej ale jasno i drukowanymi literami.
Czy sadzisz, ze taka informacja spowodowalaby jej reakcje w postaci utrudniania kontaktow z corka? To bylby juz czysty bezsens. Mam wrazenie, ze Twoj partner unikajac przedstawienia jej swojego i waszego zdecydowanego stanowiska w tej kwestii wlasnie daje jej jakies plonne nadzieje, ze sam jeszcze sie nie okreslil. Stad caly ten cyrk.
klarysa napisał/a:Mussuka napisał/a:A tak na marginesie - jak Twoj partner reaguje na te jawne prowokacje i propozycje ex? Nie umie jej uciszyc i jasno postawic sprawy?
Partner jest bardzo spokojny, mnie samą wręcz czasami nosi ze złości, a on stoicki spokój - no taki po prostu ma charakter. Gdyby chciał ją ustawić, to ona utrudniałaby kontakty jak wcześniej. Tak jest ok.
ale tu nie chodzi o to aby darl sie na nia itp. przeciez wystarczy spokojnym ale stanowczym glosem powiedziec: moja droga, ja jestem szczesliwy z klaryska (Toba:) i na tym poprzestanmy. Planujemy slub wiec zadnego rozstania nie bedzie i musisz to przyjac do wiadomosci, jest to decyzja nieodwolalna. Co nie wplynie absolutnie na moje stosunki i chec kontaktu z nasza corka.
Tyle, nie trzeba wiecej ale jasno i drukowanymi literami.
Czy sadzisz, ze taka informacja spowodowalaby jej reakcje w postaci utrudniania kontaktow z corka? To bylby juz czysty bezsens. Mam wrazenie, ze Twoj partner unikajac przedstawienia jej swojego i waszego zdecydowanego stanowiska w tej kwestii wlasnie daje jej jakies plonne nadzieje, ze sam jeszcze sie nie okreslil. Stad caly ten cyrk.
Albo byla malzonka sprawdza, jak daleko moze sie posunac, bo obydwoje kladziecie uszy po sobie, robiac dobra mine do zlej gry.... Massuka ma racje, powinien jasno wytoczyc granice.
Ręce opadają na to, na co faceci pozwalają sobie, a my głupie kobiety zgadzamy się. Ciekawe czy zacząłby uprawiać z Tobą seks na jej oczach!!!!!!
Była żona do hotelu!!!! Wyszujcie jej tanią kwaterę. w granicach 40zł coś się znajdzie. Ewentualnie poprosiłabym raz swoją mamę lub ciocię o przenocowanie jej. Dostałaby nauczkę.
Twój partner nie szanuje Cię, skoro zaprasza ją do Was. Dobro dziecka to tylko zasłona.
Odwróć sytuację - zaprosiłabyś na noc swojego byłego chłopaka?
Wejdź na wątek być drugą i macochą - poczytasz do czego potrafią posunąć się byłe żony aby zatruć życie swoim następczyniom.
dziewczyny ja może nie umiem tego dobrze zobrazować. Mój partner jest człowiekiem spokojnym, co nie znaczy kluchy z olejem. Nie jest wybuchowy, nie krzyczy. Jeśli cos mówi, to spokojnie, ale konkretnie. Niestety czasami ta druga strona nie potrafi zrozumieć sytuacji. Mój partner potraf być stanowczy, ale czasami nie może. czasami lepiej przemilczeć, skulić uszy i przeczekać.
jego córka jest jeszcze mała. Utrudnianie kontaktów nie jest takie trudne szczególnie przy takiej odległości. A wystarczy kilka miesięcy i mała zapomina o ojcu. To trudne wiem - ale wiem też, że teraz mój partner ma z małą bardzo dobry kontakt, cały czas go umacnia po to , żeby za kilka lat ona sama chciała przyjechać do niego, nawet jeśli matka jej tego zabroni. Będzie starsza to sama wyrazi swoje zdanie, zadzwoni, powie co jest nie tak. To, że my teraz jesteśmy w bardzo niekomfortowej sytuacji - mamy nadzieję zaprocentuje dobrymi kontaktami ojca z córką.
27 2011-11-29 12:53:41 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-11-29 12:56:23)
Jeśli cos mówi, to spokojnie, ale konkretnie. Niestety czasami ta druga strona nie potrafi zrozumieć sytuacji.
To trzeba jej jak, z przeproszeniem, krowie na miedzy to wyluszczyc. I spytac czy dotarlo. Musi odpowiedziec. Powie TAK - tego sie trzymajcie, Powie NIE - jeszcze raz abarot ten sam wyklad, do znudzenia.
Mój partner potraf być stanowczy, ale czasami nie może.
Jest spora roznica miedz nie moze a nie chce. Dla chcacego nic trudnego. Mom zdaniem on zwyczajnie nie chce psuc sobie swietego spokoju i naraza w zwiazku z tym Twoj swiety spokoj. Ty sie poswiecilas dla niego, dla jego kontaktow z corka..co on zrobil dla Ciebie i Twojego komfortu? Nawet przykladowe zakwaterowanie owej pani w hotelu, pokoju, pensjonacie na czas wizyty to byloby cos..jakis znak, ze mu zalezy.
czasami lepiej przemilczeć, skulić uszy i przeczekać.
Oczywiscie..meskie podejscie do sprawy. Nie ma to jak facet z jajami.
jego córka jest jeszcze mała. Utrudnianie kontaktów nie jest takie trudne szczególnie przy takiej odległości.
Utrudnianie kontaktow moze jest latwe technicznie w tym wypadku ale nadal karalne. O czym i Ty i on i ona doskonale wiecie. Tylko nikomu nie chce sie nic z tym zrobic.
A wystarczy kilka miesięcy i mała zapomina o ojcu.
Zartujesz chyba. Moze w przypadku niemowlaka ale nie 4-latki. Ja do swoich babc i ciotek jezdzilam od malego tak mniej wiecej raz, dwa razy do roku i jakos nikogo ani z imienia ani z twarzy nie zapomnialam.
To trudne wiem - ale wiem też, że teraz mój partner ma z małą bardzo dobry kontakt, cały czas go umacnia po to , żeby za kilka lat ona sama chciała przyjechać do niego, nawet jeśli matka jej tego zabroni. Będzie starsza to sama wyrazi swoje zdanie, zadzwoni, powie co jest nie tak. To, że my teraz jesteśmy w bardzo niekomfortowej sytuacji - mamy nadzieję zaprocentuje dobrymi kontaktami ojca z córką.
Czyli rozumiem, ze przez nastepnych kilka lat..a moze do pelnoletnosci corki..bedziecie goscic sie w takim zaprzyjaznionym gronie? No to wspolczuje.
Klarysa, powiem Ci szczerze, on nie ma jaj, zeby sie wziac za uregulowanie spraw z byla (nawet sadowny nakaz wizyt raz w miesiacu mozna uzyskac i ew.zglosic brak stosowania sie do niego) a Ty nie masz ich rowniez, zeby to na nim wymoc. Oboje spusciliscie glowy po sobie i tanczycie jak wam jego byla zagra. Trudno, Wasz wybor.
Dalej nie rozumiem, dlaczego ona w hotelu mieszkać nie może...? Nie ma pieniędzy, ok, ale czy to jest Twój problem? A za co przyjeżdża z Lublina do Was? Za co żyje przez weekend w obcym mieście?? Czyżby miała bilet, wikt i opierunek w zamian za "łaskawe" przywiezienie córki??
Wszystko da się załatwić. Sądowy nakaz odwiedzin córki raz na miesiąc np na 3 dni również. Do tego dochodzą święta, dni wolne i wakacje. W ciągu całego roku się uzbiera. I to nie oznacza, że matka na wakacje też z Wami musi jeździć.
Dalej nie rozumiem, dlaczego ona w hotelu mieszkać nie może...? Nie ma pieniędzy, ok, ale czy to jest Twój problem? A za co przyjeżdża z Lublina do Was? Za co żyje przez weekend w obcym mieście?? Czyżby miała bilet, wikt i opierunek w zamian za "łaskawe" przywiezienie córki??
Wszystko da się załatwić. Sądowy nakaz odwiedzin córki raz na miesiąc np na 3 dni również. Do tego dochodzą święta, dni wolne i wakacje. W ciągu całego roku się uzbiera. I to nie oznacza, że matka na wakacje też z Wami musi jeździć.
Oczywiscie, ze jest to mozliwe, ja jestem tego najlepszym przykladem. Moja mala ma 5 lat i odkad skonczyla 3 spedza z ojcem co drugi weekend. Duzo mnie to kosztowalo, bo moj rozwod byl spowodowany przemoca domowa i psychicznym znecaniem sie nade mna, ale byly jest dla dziecka b. dobry. Byly zawirowania, ale od roku nasze kontakty sa poprawne. Trzeba miec odwage i wymagac, wytyczyc granice. Jesli nie da rady po dobroci, trzeba isc do sadu. Dzieci maja swietna intuicje, mala czuje, ze cos jest nie tak. Poza tym dla niej rodzice sa przeciez wciaz razem. Bo Was razem widzi. To troche robienie jej wody z mozgu.
dziewczyny ja wiem, że w sądzie można wszystko uzyskać. Kontakty owszem, ale już egzekwowanie niekoniecznie.
Mój partner jeździł do małej, ale kilka razy nie zastał jej w domu, mimo wcześniejszego uprzedzania, kilka razy zastał, ale nagle matka gdzieś musiała wyjść i koniec wizyty. I co on miał wtedy robić, kłócić się z nią przy dziecku? Wyszarpywac małą? Jedyne co mógł zrobić to wezwać policję. kilka notatek było sporządzonych. Założył sprawę o utrudnianie kontaktów - jego była dostała karę finansową i wszystko.
Wtedy mój partner powiedział, że nie będzie się szarpał o dziecko - bo widział przerażenie w jej oczach i po jej zachowaniu , kiedy oni się kłócili, czy jak przyjechała policja.
Ja go wzięłam z bogactwem inwentarza. wiedziałam, że ma córkę. wiedziałam jak wyglądają jego kontakty z dzieckiem. domyslalam, się , ze moze byc ciężko. Wiem też, że gdybyśmy nie godzili się na to by obie u nas mieszkały na czas wizyty, to nic by sie nie zmieniło. Ona córki nie zostawilaby u nas i nie poszłaby do hotelu. Teraz przynajmniej ojciec ma dziecko przy sobie.
Powiem tak, jakby Twój partner chciał to DOBRZE załatwić to by to załatwił. Raz zapłaciła grzywnę, zapłaciłaby i drugi raz, a może i trzeci. Skoro nie ma pieniędzy to może za czwartym by się opamiętała. Przyjazd policji nic nie wskórał? następnym razem niech przyjedzie z kuratorem i opieką społeczną i psychologiem i oskarży ex o znęcanie się psychiczne nad dzieckiem objawiające się ograniczeniami w kontaktach z ojcem i robieniem trudności oraz awantur. Twój partner nie ma ograniczonych praw rodzicielskich co oznacza, że jego żona NIE MUSI być przy odwiedzinach dziecka i co za tym idzie NIE MUSI mieszkać u Was.
Jakby to wszystko nic nie dało to powinien wystąpić o odebranie praw rodzicielskich argumentując, że zachowanie ex działa ze szkodą dla dziecka. Nikt nie mówi, żeby rzeczywiście jej te prawa odbierać, ale postraszyć można.
A Ty, droga Klaryso uważnie obserwuj jak Twój przyszły mąż radzi sobie z przeciwnościami losu i jak rozwiązuje, albo jakie ma pomysły na rozwiązanie Waszych problemów. Na razie przyjął postawę "wszystko jedno, dla świętego spokoju". Patrz i obserwuj. To nie jest sytuacja bez wyjścia. To Twój partner ją taką uczynił.
Szanowne Panie, prawda jest taka, że w tym kraju facet nie wygra z kobietą w sprawie kontaktów z dzieckiem. To nie USA, gdzie takie utrudnianie kontaktów może skutkować powierzeniem opieki drugiemu rodzicowi. W Polsce przyjęte jest, że dziecko to przedmiot będący majątkiem osobistym kobiety.
Pani jak będzie cwana załatwi sobie zaświadczenie od lekarza, że dziecko jest chore np. na dychawicę oskrzelową. I co ojciec przyjedzie, to się odbije od drzwi, a jej nikt nic nie zrobi, bo ona akurat była u lekarza z dzieckiem, bo dziecko dostało ataku i się dusiło. Sam to przerabiałem.
"Nerwów ze stali nie mam niestety. jej wizyty bardzo mnie wyczerpują psychicznie. Szczególnie, że swoim zachowaniem cały czas próbuje pokazać, ze chce wrócić do mego partnera. Mój partner np. nie może sam spędzić czasu z córka, nigdzie jej samej zabrać - bo była żona ciągle nie odstępuje małej na krok.
Ostatnio był taki zbieg okoliczności, że moja babcia miała urodziny. Chcieliśmy razem z małą pojechać. Ale oczywiście matka zabroniła. Postawiła warunek, albo ona tez jedzie, albo mała zostaje z nią. w rezultacie pojechałam sama.
Chora sytuacja. Ale ciągle mam nadzieję, że jej się to znudzi"
Mysle ze dobrze kombinuje ta kobieta,zalazla sposob aby zostac sam na sam z ex.
Dziwie sie Tobie ze pozwolilas takiej kobiecie przekroczyc prog Waszego domu !!!!Dziwne tez jest zachowanie Twojego partnera,powinien jasno sie okreslic w stosunku do ex.Na miejscu Twojego przyjaciela placilabym alimenty,zbieralabym dowody o utrudnianie widzen z corka np:dzwonie ze przyjezdzam zobaczyc sie z corka(nie wiem jak maja ustalone w sadzie czy w czasie widzen musi byc rowniez matka) jesli nie musi, to stanowczo ale grzecznie oswiadczam ze nie zagadzam sie aby uczestniczyla,jesli matka odmawia, ide na policje i zglaszam to ,ale prosze o napisanie ewentualnej notatki, jesli nie ma interwencji policji.Jade do domu,dzwonie po pewnym czasie znow o termin widzenia z corka ale juz zaznaczam podczas rozmowy tel.ze bez mamy,jesli jest odmowa ,nie jade ,znow dzwonie mowiac to samo(oczywiscie nagrywam kazda rozmowe) .Po kilku takich odmowach wnioskuje do sadu o utrunianie kontaktow z dzieckiem,moze nastepna grzywna da tej kobiecie cos do myslenia ???aczkolwiek watpie !! to sa kobiety typu "PSA OGRODNIKA" moze w innym kontekscie "sama nie chciala i innej nie da"
czy ta kobieta nie pomyslala ze lepiej byloby kupic cos dziecku anizeli placic grzywne w sadzie !!!!no ale to sa te co potem tak glosno krzycza wszedzie ze takie sa pokrzywdzone i nie maja za co kupic dziecku jedzienia,ubrac i nie maja na czynsz !!! pozdrawiam !!!
Powiem tak, jakby Twój partner chciał to DOBRZE załatwić to by to załatwił. Raz zapłaciła grzywnę, zapłaciłaby i drugi raz, a może i trzeci. Skoro nie ma pieniędzy to może za czwartym by się opamiętała. Przyjazd policji nic nie wskórał? następnym razem niech przyjedzie z kuratorem i opieką społeczną i psychologiem i oskarży ex o znęcanie się psychiczne nad dzieckiem objawiające się ograniczeniami w kontaktach z ojcem i robieniem trudności oraz awantur. Twój partner nie ma ograniczonych praw rodzicielskich co oznacza, że jego żona NIE MUSI być przy odwiedzinach dziecka i co za tym idzie NIE MUSI mieszkać u Was.
Jakby to wszystko nic nie dało to powinien wystąpić o odebranie praw rodzicielskich argumentując, że zachowanie ex działa ze szkodą dla dziecka. Nikt nie mówi, żeby rzeczywiście jej te prawa odbierać, ale postraszyć można.A Ty, droga Klaryso uważnie obserwuj jak Twój przyszły mąż radzi sobie z przeciwnościami losu i jak rozwiązuje, albo jakie ma pomysły na rozwiązanie Waszych problemów. Na razie przyjął postawę "wszystko jedno, dla świętego spokoju". Patrz i obserwuj. To nie jest sytuacja bez wyjścia. To Twój partner ją taką uczynił.
I do czego takie przepychanki będą prowadziły? Owszem można utrudnić życie jego ex. Ciągać się po sądach itp. Tylko nic to nie zmieni. ewentualnie w przyszłości, kiedy córka bedzie miała żal do ojca, że sie nie spotykali - to ojciec bedzie mógł powiedziec, że walczył o kontakty. Czy o to chodzi? ja mysle, ze nie. Zamiast walki o kontakty ojca z dzieckiem bez udziału matki - chyba lepsze sa faktyczne kontakty ojca z dzieckiem z udziałem matki.
W tym watku chciałam uzyskac odpowiedź jak ja mam sie zachować w sytuacji, kiedy ex jest w naszym domu. Ostatnia wizyta - przebiegła inaczej niż wczesniejsze. Ja sie z tym czuje dobrze, więc tak już zostanie.
Teo napisał/a:Powiem tak, jakby Twój partner chciał to DOBRZE załatwić to by to załatwił. Raz zapłaciła grzywnę, zapłaciłaby i drugi raz, a może i trzeci. Skoro nie ma pieniędzy to może za czwartym by się opamiętała. Przyjazd policji nic nie wskórał? następnym razem niech przyjedzie z kuratorem i opieką społeczną i psychologiem i oskarży ex o znęcanie się psychiczne nad dzieckiem objawiające się ograniczeniami w kontaktach z ojcem i robieniem trudności oraz awantur. Twój partner nie ma ograniczonych praw rodzicielskich co oznacza, że jego żona NIE MUSI być przy odwiedzinach dziecka i co za tym idzie NIE MUSI mieszkać u Was.
Jakby to wszystko nic nie dało to powinien wystąpić o odebranie praw rodzicielskich argumentując, że zachowanie ex działa ze szkodą dla dziecka. Nikt nie mówi, żeby rzeczywiście jej te prawa odbierać, ale postraszyć można.A Ty, droga Klaryso uważnie obserwuj jak Twój przyszły mąż radzi sobie z przeciwnościami losu i jak rozwiązuje, albo jakie ma pomysły na rozwiązanie Waszych problemów. Na razie przyjął postawę "wszystko jedno, dla świętego spokoju". Patrz i obserwuj. To nie jest sytuacja bez wyjścia. To Twój partner ją taką uczynił.
I do czego takie przepychanki będą prowadziły? Owszem można utrudnić życie jego ex. Ciągać się po sądach itp. Tylko nic to nie zmieni. ewentualnie w przyszłości, kiedy córka bedzie miała żal do ojca, że sie nie spotykali - to ojciec bedzie mógł powiedziec, że walczył o kontakty. Czy o to chodzi? ja mysle, ze nie. Zamiast walki o kontakty ojca z dzieckiem bez udziału matki - chyba lepsze sa faktyczne kontakty ojca z dzieckiem z udziałem matki.
W tym watku chciałam uzyskac odpowiedź jak ja mam sie zachować w sytuacji, kiedy ex jest w naszym domu. Ostatnia wizyta - przebiegła inaczej niż wczesniejsze. Ja sie z tym czuje dobrze, więc tak już zostanie.
Klaryso powtórzę za Wielokropkiem "Jak ktoś chce znajdzie sposób. Jak ktoś nie chce znajdzie powód". Twój problem polega na tym, że Tobie się wydaje, że taka sytuacja potrwa góra 3 lata, a taka sytuacja może potrwać nawet i 18 lat! Jesteś na to przygotowana? Fakt, że jego córka osiągnie wiek, w którym sama będzie mogła podróżować czy wyrażać własne zdanie nie oznacza, że matka nie będzie wszystkiego utrudniać, ponieważ dziecko nie jest pełnoletnie.
Czasami w życiu tak jest, że trzeba się trochę "poszarpać" właśnie dla dobra innych. Idę o zakład, że im ona będzie starsza tym więcej matka będzie jej kłaść do głowy głupot i nastawiać przeciwko ojcu. Jeżeli ich widzenia i spotkania nie będą prawnie uregulowane i nie będą regularne to za kilka lat możecie zapomnieć o córce. Taka prawda.
Skoro Twój partner nie chce się szarpać i ciągać jej po sądach, bo tak bardzo kocha córkę to czemu się wyprowadził 500 km od niej?! Musi zdecydować, albo albo, bo tak jak jest teraz to prowizorka z kartonów, która może się zawalić w każdej chwili.
Jak Ty masz zachować się w takiej sytuacji? Powinnaś jasno określić granice i nadal obstaję przy tym by ex u Was nie mieszkała. To jest trudna sytuacja, na którą się godzisz choć wcale nie musisz. I powtarzam jeszcze raz, to nie jest sytuacja bez wyjście i można ją rozwiązać na wiele sposobów trzeba tylko chcieć, a widać, że Twój mężczyzna nie bardzo chce...
Pomyśl jeszcze jak to będzie jak się Wasze dzieci pojawią. Będziesz miała małe dziecko wymagające dużej uwagi, niezdecydowanego męża i ex na głowie. Prędzej zwariujesz niż przywykniesz.
klaryso ja cie doskonale rozumiem. Jestem z facetem, który ma córkę z poprzedniego związku.
ostatnio gościła u nas jego była zona z córka z racji spotkania rodzinnego. Zgodziłam sie na jej pobyt u nas , ponieważ wiedziałam, ze córki samej nie puści. Dla mnie to było pierwsze spotkanie z byłą żoną partnera. starałam się jej unikac jak tylko mogłam. Ona za to próbowała nawiązać kontakt. poza tym zachowywała się można powiedzieć skandalicznie.
Ja sama mam córkę z poprzedniego związku, ale ja nie bywam w domu exa.
Tutaj ten pobyt też był związany z dużą odległością.
Znałam zamiary z jakimi przyjechała. Nie wiem jak jest na dzień dzisiejszy, ale wówczas chciała wrócić do byłego męża, a mojego partnera. Ja w czasie jej pobyty w stosunku do mojego partnera zachowywałam sie bardzo zachowawczo, wręcz oschle - wszystko po to aby jego córka nie czuła się źle, nie wiedzieliśmy jak zareaguje na nasze czułości. Była żona odebrała to na swój sposób - wg niej nie kochamy się ![]()
Wiem jedno jeśli jeszcze kiedyś będzie sytuacja taka, że będzie u nas z córką - to ja się będę zachowywała inaczej. Normalnie, tak jak na codzień.
Doskonale cię rozumiem, że twój mąż nie chce konfliktu z byłą zoną.
Ja byłą żonę widziałam w akcji, więc wiem do czego jest zdolna.
klaryso ja cie doskonale rozumiem. Jestem z facetem, który ma córkę z poprzedniego związku.
ostatnio gościła u nas jego była zona z córka z racji spotkania rodzinnego. Zgodziłam sie na jej pobyt u nas , ponieważ wiedziałam, ze córki samej nie puści. Dla mnie to było pierwsze spotkanie z byłą żoną partnera. starałam się jej unikac jak tylko mogłam. Ona za to próbowała nawiązać kontakt. poza tym zachowywała się można powiedzieć skandalicznie.
Ja sama mam córkę z poprzedniego związku, ale ja nie bywam w domu exa.
Tutaj ten pobyt też był związany z dużą odległością.
Znałam zamiary z jakimi przyjechała. Nie wiem jak jest na dzień dzisiejszy, ale wówczas chciała wrócić do byłego męża, a mojego partnera. Ja w czasie jej pobyty w stosunku do mojego partnera zachowywałam sie bardzo zachowawczo, wręcz oschle - wszystko po to aby jego córka nie czuła się źle, nie wiedzieliśmy jak zareaguje na nasze czułości. Była żona odebrała to na swój sposób - wg niej nie kochamy się
Wiem jedno jeśli jeszcze kiedyś będzie sytuacja taka, że będzie u nas z córką - to ja się będę zachowywała inaczej. Normalnie, tak jak na codzień.
Doskonale cię rozumiem, że twój mąż nie chce konfliktu z byłą zoną.
Ja byłą żonę widziałam w akcji, więc wiem do czego jest zdolna.
no i w czym ma to pomoc rozwiazac problem??? Pokazalas, ze sa kobiety, ktore pozwola sobie wejsc na glowe, nic ponadto.
Moj dom to moj palac - tak twerdza Anglicy i maja swieta racje - nieproszony gosc nie ma zadnego prawa przekroczyc jego progu. Wy pozwolilyscie a klarysa pyta teraz (za pozno) jak sie zachowac? A bo ja wiem? Moze pojsc na dalsze ustepstwa? Wyjechac dokads na ten czas aby nie krepowac ojca i dziecka (i bylej), ciasta upiec na jej przyjazd, pozwolic by tatuz, mamusia i crka razem do parku poszli na lody? I wsciekac sie w srodku czekajac na zbawienie.
Powiem tak: dasz Zydowi palec to bedzie chcial cala reke (z calym szacunkiem dla rasy semickiej:). Poczekajcie drogie Panie, byle jeszcze nie skonczyly..dostaly zielone swiatlo to pojada na calego.
no i w czym ma to pomoc rozwiazac problem??? Pokazalas, ze sa kobiety, ktore pozwola sobie wejsc na glowe, nic ponadto.
Moj dom to moj palac - tak twerdza Anglicy i maja swieta racje - nieproszony gosc nie ma zadnego prawa przekroczyc jego progu. Wy pozwolilyscie a klarysa pyta teraz (za pozno) jak sie zachowac? A bo ja wiem? Moze pojsc na dalsze ustepstwa? Wyjechac dokads na ten czas aby nie krepowac ojca i dziecka (i bylej), ciasta upiec na jej przyjazd, pozwolic by tatuz, mamusia i crka razem do parku poszli na lody? I wsciekac sie w srodku czekajac na zbawienie.
Powiem tak: dasz Zydowi palec to bedzie chcial cala reke (z calym szacunkiem dla rasy semickiej:). Poczekajcie drogie Panie, byle jeszcze nie skonczyly..dostaly zielone swiatlo to pojada na calego.
Wiesz trzeba być człowiekiem. Owszem mogłam powiedzieć, ze jej nie chcę pod swoim dachem wiedzieć. Wówczas dziecko nie przyjechałoby samo, Nie pobyłoby z dziadkami (których nie widziało nigdy), ojcem i resztą rodziny. Tylko dlatego, że ja tak postanowiłam. Ja na tyle ufam mojemu partnerowi, ze wiem, że była zona jest tylko byłą zoną dla niego i nie ma prawa powrotu do niego, choćby się dwoił i troiła.
sama mam córkę. Moja córka odwiedza ojca sama, bo mieszka na tyle blisko, ze w każdej chwili jestem, gdyby coś się działo.
dziecko mojego partnera mieszka bardzo daleko i ja sama nie wyobrażam sobie, że mogłoby u nas przebywać samo. dziecko może zatęsknić za matką i co wówczas, po co je stresować.
Nie wiem jak autorka wątku, ale mój dom jest bardzo duży, wiec kontaktu non stop nie miałyśmy.
A pozatym co to za różnica czy ona przyjedzie z córką do nas, czy ojciec pojedzie odwiedzić córkę - tak czy siak kontakt będą mieli, a była zona jeśli zechce mieszać to będzie, bez względu na wszystko.
Pozatym była zona nie kontaktuje sie z moim partnerem i nie jest nachalna, więc dla mnie to nie problem, ze była u nas.
39 2011-12-01 15:37:23 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-12-01 15:39:36)
Pozatym była zona nie kontaktuje sie z moim partnerem i nie jest nachalna, więc dla mnie to nie problem, ze była u nas.
doprawdy?
To jak rozumiec to:
"Dla mnie to było pierwsze spotkanie z byłą żoną partnera. starałam się jej unikac jak tylko mogłam. Ona za to próbowała nawiązać kontakt. poza tym zachowywała się można powiedzieć skandalicznie."
oraz:
"Znałam zamiary z jakimi przyjechała. Nie wiem jak jest na dzień dzisiejszy, ale wówczas chciała wrócić do byłego męża, a mojego partnera. Ja w czasie jej pobyty w stosunku do mojego partnera zachowywałam sie bardzo zachowawczo, wręcz oschle - wszystko po to aby jego córka nie czuła się źle, nie wiedzieliśmy jak zareaguje na nasze czułości. Była żona odebrała to na swój sposób - wg niej nie kochamy się "
"Wiem jedno jeśli jeszcze kiedyś będzie sytuacja taka, że będzie u nas z córką - to ja się będę zachowywała inaczej."
a takze:
"Ja byłą żonę widziałam w akcji, więc wiem do czego jest zdolna."
W swietle Twoich wlasnych slow chcesz nam wmowic, ze wszystko bylo cacy i wlasciwie to Pani jest mile widziana?
Jasne..dziecko biedactwo ojca nie zobaczy jak mu sie pepowine od mamy odetnie..ale dalyscie sie omotac i tym paniom i wlasnym partnerom.
Chce przyjechac, niech przyjezdza, dziecko odda ojcu a sama sio do hotelu. Sa komorki, moze do malej dzwonic z hotelu upewnic sie, ze jej nikt nie bije i nie glodzi. Chory uklad ale skoro i Tobie i Klarysie odpowiada to po co w ogole ten watek?
Klarysa - jak dla mnie to wy (cała trójka dorosłych??) jesteście nie całkiem "tego Panie Dzieju" Mamusia (ex żona) widać na skutek działań nam nie znanych nie pogodziła się z odejściem męża i córkę traktuje jak broń w starciu z mężem i tobą, a do tego sprytna bo straszenie jej że oskarzycie ją o utudnianie widzeń jest śmieszne bo ona ma dowody "była aż tak wspaniałomyślna i tak kocha dziecko że była w stanie poścwięcić się , schować honor do kieszeni i zawozić dziecko 500 km do taty i jego konkubiny byle dziecko mialo kontakt z ojcem - i co ty na taką wersję - twoje slowa że to nie prawda dla sądu mały kaliber bo nie jesteś bezstronna a poza tym która "normalna" kobieta na to się godzi. Tatuś - no ten to już wogóle okaz mężczyzny (bez j.... totalnie) nie potrafi zająć stanowiska i dla własnej wygody ściąga ex z dzieckiem do siebie żeby tyłka nie ruszać i tak mu dobrze ma małą którą w sumie podczas widzeń opiekuje się mama i ma ciebie pod ręką żeby zagrać ex na nosie - super. No i na koniec ty niby kto??? (dla czterolatki) ciocia, koleżanka. A do tego chodząca pół nago i obściskująca się z jej tatusiem - a to według obserwacji małej (która widzi w rodzinie, na ulicy tatę i mamę innych dzieci) rzeczy zarezerwowane dla taty i jej mamy nie dla obcej "baby" a do tego wszystkiemu przygląda się jaj mama. Po prostu BOMBA. Jesteście trójką zawistnych, niedojrzałych ludzi którzy stwarzają małej świetne warunki do rozwoju emocjonalnego. GRATULUJĘ
Klarysa nie będę komentować Twojej sytuacji, bo brak mi słów. Ta kobieta ma jakąkolwiek godność?
Powiem Ci tylko tyle.. Jestem w podobnej sytuacji. Mój facet jest rozwodnikiem i z eks mają dziecko. Ma ustalone wizyty przez sąd i wcale nie są one w obecności matki. Mały ma niewiele ponad 3 lata. Jestem z moim partnerem od 1,5 roku i od tego czasu zawsze braliśmy malucha do siebie bez obecności eks. Czyli miał niewiele ponad 1,5 roku jak się zaczęliśmy spotykać. Czasami bierzemy Go na jedną noc, czasami na dwie, a czasami na 5 i o ile eks się na to zgodzi to nie ma problemu. To jest czas dla małego i taty. Wydaje mi się, że spokojnie sąd przyznałby takie widzenia Twojemu facetowi i skończyłaby się Wasza chora sytuacja, a zaczęlibyście w miarę normalnie żyć.
Pozdrawiam.
Klarysa nie będę komentować Twojej sytuacji, bo brak mi słów. Ta kobieta ma jakąkolwiek godność?
Powiem Ci tylko tyle.. Jestem w podobnej sytuacji. Mój facet jest rozwodnikiem i z eks mają dziecko. Ma ustalone wizyty przez sąd i wcale nie są one w obecności matki. Mały ma niewiele ponad 3 lata. Jestem z moim partnerem od 1,5 roku i od tego czasu zawsze braliśmy malucha do siebie bez obecności eks. Czyli miał niewiele ponad 1,5 roku jak się zaczęliśmy spotykać. Czasami bierzemy Go na jedną noc, czasami na dwie, a czasami na 5 i o ile eks się na to zgodzi to nie ma problemu. To jest czas dla małego i taty. Wydaje mi się, że spokojnie sąd przyznałby takie widzenia Twojemu facetowi i skończyłaby się Wasza chora sytuacja, a zaczęlibyście w miarę normalnie żyć.
Pozdrawiam.
No masz racje, ale tego wszystkiego trzeba CHCIEĆ i mieć odrobinę samozaparcia, żeby to załatwić. A z tego co widać, to tatusiowi najwyraźniej tak wygodnie i wykręca się "dobrem dziecka".