Długo się zastanawiałam czy się tutaj zarejestrować ale nie daje sobie rady sama. Mam wsparcie w rodzinie ale ile mogą słuchać o moich uczuciach i się denerwować. Mówią nawet czasem,że mam to na własne życzenie. Jestem po ślubie dopiero 3 miesiące, wcześniej mieszkałam z nim 7 miesięcy i niczym się nie zdradził, tyle co przeszłam przez ten krótki czas nigdy nie zapomnę. A najgorsze jest to,że spotkało go kilka tragedii (stracił pierwszą żonę w straszny sposób) ale nic go to nie nauczyło, jest znaną osobą w środowisku ale bardzo dużo osób się od niego odwróciło, uwierzyłam mu,że przecież ma uczucia i napewno dostał lekcję życia-jednak nie. W tej chwili jestem emocjonalnym wrakiem, wszystko było źle, nie dało się dojść do porozumienia, zaczął pić coraz częściej, wyzywać, a widok moich łez sprawiał mu po prostu satysfakcję, rozliczanie z każdej złotówki, zakaz spotkania się od czasu do czasu z koleżanką, prosto z pracy do domu bo jak nie to wielka awantura. Groził,że dostane jednak coś go przed tym powstrzymywało, teraz wiem,że kartotekę ma bogatą-pierwszą żonę katował i są na to dowody. Stosował różne szantaże żeby mnie przekonać do powrotu, jednak ostatnio wyp...lił mnie z domu(dosłownie tak powiedział) długo by opisywać tą sytuację. Nikomu nic nie mówiłam ale i tak było widać różnicę w moim zachowaniu i wyglądzie z przed ślubu a po. W tej chwili napewno kombinuje żeby ratować swój tyłek, nie chodzi o mnie wcale. Najbardziej żałuję,że znowu dałam się nabrać, poprzedni związek też był katastrofą,tylko tamten to alkoholik,który kłamał i mnie zdradzał(ślubu nie było na szczęście). Ale w tej chwili sama nie wiem co robić i myśleć, czy ten pech kiedyś skończy mnie prześladować? Na szczęście nie mamy dzieci i jestem jeszcze chyba na początku życia (za rok 30 lat).
Nie wiem co to będzie dalej,od 3 miesięcy oczy nie wysychają mi od łez,bez tabletek na uspokojenie nie mogę normalnie funkcjonować ani spać. Najpierw sprawa o znęcanie psychiczne, potem rozwód, zobaczymy jak się to wszystko potoczy. Ale nerwy długo mnie nie opuszczą napewno a to wszystko na same święta.
Pozdrawiam Was wszystkie.
Strasznie to przykre.. historia bardzo bolesna.. ale widać,że jestes mądrą dziewczyna.. dobrze postępujesz.. idziesz we właściwym kierunku.. Jeszcze i dla Ciebie słońce zaświeci.. Dalczego masz takiego pecha? nie ma na to pytanie właściwej odpowiedzi.. może to takie przeznaczenie?
Proponuję Ci ..żebys tu zagościła na tym forum.. ludzi tu mądrych, pokaleczonych wiele.. każdy Cię wysłucha, pocieszy.. poradzi... nie będziesz sama... rodzina rodziną .. dobrze,ze masz w niej oparcie.. trzymam kciuki za Ciebie.... i pisz...
Witam ,jestem w trzecim stałym związku który jest bez sensu a sama nie wiem czego w nim tkwię ,partner jest nałogowym alkoholikiem który nie daje satysfakcji w związku ,czasami pracuje i nawet przyniesie pieniądze .Gdy go wyrzucam bo ma ciągi pijackie to potrafi spać na klatce całe miesiące dzwonię na policję zabierają go trzeźwieje wypuszczają potem znów koczuje pod drzwiami i woła córkę która płacze za nim ,nie mogę wyjść do sklepu bo on wtedy łazi za mną brudny śmierdzący wstyd nie wiem jak wyjść z tego chorego związku.Jestem po jednej próbie samobójczej gdzie walczyli długo na oiomie o moje życie ale coraz częściej myślę o tym rozwiązaniu
Pewnie tak jest, mój ,,mąż'' nic się nie nauczył, był osobą publiczną, ludzie go nie znoszą, próbował mnie wziąść na litość 3 razy ale dopiero po tym jak się dowiedział,że wniosłam sprawę na policję,więc ewidentnie nie chodzi mu o mnie. Strasznie to bolesne,jak tak w krótkim czasie wali ci się cały świat, chociaż robiłaś co mogłaś, sam mówił,że w końcu w domu zapanowała radość i życie w domu(9 lat był sam z dzieckiem,w sumie już prawie pełnoletnim). Jednak to chyba taka osoba,która musi mieć pod sobą ofiarę i pastwić się nad kimś.
Maniusia nie możesz tego zrobić,choćby dla dziecka, ja bardzo chce mieć ale nie wiem czy to będzie możliwe, również ze względów zdrowotnych, też myślałam żeby to wszystko skończyć,wcześniej byłam 5 lat z alkoholikiem więc wiem o czym mówisz, z tym,że z nim nie mieszkałam,nie rób nic głupiego bo jego to nawet nie ruszy-nic go nie ruszy,wiem,że jest cholernie ciężko bić się z myślami,z codziennością ale psychicznie chory człowiek nie może mieć satysfakcji,że cię zniszczył. Kończ to bo to bez sensu,on cię skończy psychicznie,wiem co mówię i pomyśl o dziecku bo ono cierpi w tej sytuacji strasznie, mój ,,mąż'' o swoim niestety niestety nie myśli. Chociaż dogadywałam się z nim i nie mógł się doczekać kiedy się wprowadzę.
Kiedyś ktoś mi powiedział,że Bóg doświadcza najbardziej tych,których kocha,nieraz człowiek sam się pogrąża dla kogoś, stara się jak może wyciągnąć z alkoholizmu na przykład,jednak jest jakaś granica,nikt nie może niszczyć drugiego człowieka,albo docenia starania bliskiej osoby,chce walczyć i się zmienić albo tylko obiecuje i nic nie robi-i napewno nie zrobi.
koleżanko całe życie przed tobą.
urwij calkowicie kontakt z ex mężem w razie co policja (jak tzreba będzie to i 10 interwencji dziennie to działą na twoją korzyść w razie jakiejs sprawy sądowej) wracaj do pracy i przestan się nakręcać.
w zyciu trzeba miec jakies cele ustaw sobie jakis i dąż do niego. na pewno poznasz jeszce wiele ciekawych osob tylko trzeba otworzyc sie na zycie.
Interwencji policji nie będzie bo mnie w okropny sposób wyrzucił z domu, zwyzywał, groził, siostra moja była w szoku bo po mnie przyjechała, dopiero teraz do mnie dociera,że ten człowiek ma problemy emocjonalne i to poważne, teraz dociera do mnie co robił pierwszej żonie,wierzyć się nie chce ale to prawda,to chyba cud,że w pore się to skończyło i nie zrobił mi krzywdy.
alkohol jest przyczyna wielu chorob psychicznych mozliwe ze twoj ex mąz na którąś zachorowal.
tak czy inaczej wyciągniś wnioski z tego doświadczenia aby nie popelniać bledu 2 raz. Na stres i nerwy to jest basen i siłownia, muzyka, film, ksiązka aerobik czy coś takiego.
Witam ,jestem w trzecim stałym związku który jest bez sensu a sama nie wiem czego w nim tkwię ,partner jest nałogowym alkoholikiem który nie daje satysfakcji w związku ,czasami pracuje i nawet przyniesie pieniądze .Gdy go wyrzucam bo ma ciągi pijackie to potrafi spać na klatce całe miesiące dzwonię na policję zabierają go trzeźwieje wypuszczają potem znów koczuje pod drzwiami i woła córkę która płacze za nim ,nie mogę wyjść do sklepu bo on wtedy łazi za mną brudny śmierdzący wstyd nie wiem jak wyjść z tego chorego związku.Jestem po jednej próbie samobójczej gdzie walczyli długo na oiomie o moje życie ale coraz częściej myślę o tym rozwiązaniu
Matko Boska... dziewczyno!! i co? zostawisz swoje dziecko na pastwe losu?? pomyślałas o niej?? o córce? nie możesz nawet tak mysleć.. weź się w garść . podejmij decyzję i uporządkuj życie.. to twój obowiązek jako MATKI...
Dzisiaj mam totalnego doła,tylko płakać mi się chce,same porażki mam przed oczami. Nie wiem jak długo tak pociągnę.
Dzisiaj mam totalnego doła,tylko płakać mi się chce,same porażki mam przed oczami. Nie wiem jak długo tak pociągnę.
Musisz się pozbierać!... trzeba wziąć głęboki oddech i spojrzec w górę.. a potem intensywnie pomyśleć.. DAM SOBIE RADĘ!!
raz lepiej raz gorzej ale nie możesz sie poddać..
13 2011-11-24 09:30:24 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2011-11-24 09:33:11)
Do nadzieja i maniusia
przeraza mnie , jak to czytam.
To , ze sa tacy mezczyzni mniej mnie przeraza, jak fakt, ze kobiety na takie traktowanie POZWALAJA.
Dlaczego to SOBIE robisz ?????Dlaczego tak duzo czasu na to pozwalasz???
Kobiety nie sa na swiecie po to , zeby cierpiec. Znosic taka gehenne.
SKAD TO PRZESWIADCZENIE?
Rozumiem , ze mozna byc w szoku i nieporadna ( na poczatku ) ALE KIEDYS TRZEBA PRZECIEZ PRZEJZEC NA OCZY , ZADBAC O SIEBIE.
Bierz zycie w SWOJE rece .
Odejdz.
Szukaj pomocy.
Odejdz.
Odejdz.
Odejdz.
Widzę każdy pisze kobiety tak są traktowane bo chcą ja zanim doszło do tego chorego związku byłam w normalnych tylko panowie wyjechali za granicę i tyle ich widziałam wtedy też jak słyszałam o takich kobietach to myślałam czego one tkwią w tych chorych związkach ,czego dają się tak traktować śmiałam się że są tak traktowane na własne życzenie a teraz gdy sama jestem w tej sytuacji wiem w jakiej jest się matni i ciężko z niej wyjść więc proszę nie pisać głupot bo takich rad mam tysiące nawet moja pani psycholog która wiele mi pomaga mówi że tego typu doradztwo to chore komentarze ludzi nie znające tych mechanizmów związku toksycznego z alkoholikiem
Widzę każdy pisze kobiety tak są traktowane bo chcą ja zanim doszło do tego chorego związku byłam w normalnych tylko panowie wyjechali za granicę i tyle ich widziałam wtedy też jak słyszałam o takich kobietach to myślałam czego one tkwią w tych chorych związkach ,czego dają się tak traktować śmiałam się że są tak traktowane na własne życzenie a teraz gdy sama jestem w tej sytuacji wiem w jakiej jest się matni i ciężko z niej wyjść więc proszę nie pisać głupot bo takich rad mam tysiące nawet moja pani psycholog która wiele mi pomaga mówi że tego typu doradztwo to chore komentarze ludzi nie znające tych mechanizmów związku toksycznego z alkoholikiem
16 2011-11-24 09:52:25 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2011-11-24 09:55:11)
teraz gdy sama jestem w tej sytuacji wiem w jakiej jest się matni i ciężko z niej wyjść więc proszę nie pisać głupot bo takich rad mam tysiące nawet moja pani psycholog która wiele mi pomaga mówi że tego typu doradztwo to chore komentarze ludzi nie znające tych mechanizmów związku toksycznego z alkoholikiem
masz racje, NIE ZNAM tych mechanizmow ... nie moge sie wczuc w Twoja sytuacje , bo nie wiem jak to jest
ALE (!!!)
To nie znaczy ze nie wiem ze to jet zle .
To nie znaczy ze nie wiem , ze trzeba odejsc .
WIEM , ze trzeba odejsc.
Wiem tez, ze to na pewno nie latwe (byc moze NAJTRUDNIEJSZE co w zyciu zrobisz)
I wiem ze nie mozna sie z tym godzic.
A godzisz sie dalej tak zyjac. Kazdego dnia na nowo.
17 2011-11-24 10:37:10 Ostatnio edytowany przez marena7 (2011-11-24 12:00:56)
Nadzieja, dobrze że kończysz to małżeństwo z psychopatą. Młoda jesteś, jeszcze życie sobie ułożysz, ale zanim to zrobisz, dobrze zastanów się nad tym co Cię dotychczas spotkało. Jeden związek z alkoholikiem, drugi z psychopatą! Co z Twoim instynktem samozachowawczym? Dlaczego bagatelizujesz informacje, które płyną z zewnątrz? Wiedziałaś jaką przeszłość ma facet, za którego wyszłas za mąż. Wiedziałaś, że wielu ludzi się od niego odwróciło, a mimo to postanowiłaś uwierzyć własnie jemu? Bo pięknie mówił? Twój pierwszy związek niczego Cię nie nauczył?
Dlaczego wybierasz toksycznych facetów? A może takich przyciagasz? Co jest z Tobą?
Nie piszę tak, żeby Ciebie dobijać, ale po to byś przyjrzała się sobie samej i nie powtarzała w nieskończoność tych samych błędów. Nieodpowiednich facetów jest cała masa, alkoholików, damskich bokserów, nieodpowiedzialnych, niedojrzałych Piotrusiów Panów, dlugo można by wyliczać. Oni nie są zdolni do tego, by stworzyć związek z kobietą! Trzeba mieć oczy otwarte nawet gdy się kocha. Rozsądek bez miłości jest wyrachowaniem, ale miłość bez rozsądku - głupotą!
I jeszcze coś, piszesz ze Bóg najbardziej doświadcza tych, których kocha. Cóż to za okrutny Bóg? Ale nie o tym. Myśląc tak oddajesz odpowiedzialność za swoje nieszczęścia Bogu. A gdzie Ty jesteś w tym wszystkim, gdzie Twoja odpowiedzialność? Z takim myśleniem wypada tylko siedzieć i czekać na to czym raczy potraktować nas stwórca. Jeśli już potrzebujesz Boga, to pomyśl tak: on Ci dał wielki dar, Twoje życie. Czy ktoś kto Cię obdarowuje chciałby widzieć, że nie szanujesz tego co Ci dał? Że obchodzisz się z tym podarunkiem lekkomyślnie, że to Cię nie uszczęśliwia skoro narażasz się na destrukcyjne związki z nieodpowiednimi mężczyznami? Czy nie myslisz, że Bóg chciałby widzieć jak cieszysz się swoim zyciem? Życiem, które Ci podarował?
To Twoja odpowiedzialność, zeby przeżyć je mądrze i szczęśliwie.
Edytuję, zeby nie pisac posta pod postem.
Maniusia, chciałabym wiedzieć, co KONKRETNEGO zrobiłaś, żeby uwolnić się od toksycznego alkoholika oprócz PRZEŻYWANIA i próby samobójczej, po której długo walczono o Twoje życie?
Czy podjęłaś własną terapię dla osób WSPÓŁUZALEŻNIONYCH w poradni odwykowej?
Czy złożyłaś wniosek o przymusowe leczenie Twojego....partnera, a właściwie kuli u nogi?
Czy założyłaś sprawę w prokuraturze o znęcanie się (fizyczne bądź psychiczne) nad Tobą?
Acha! Piszesz, że poprzednie związki były normalne, tylko panowie wyjechali za granicę i....słuch po nich zaginął. To świadczy, że nie były normalne.
Pomoc komuś to nie tylko głaskanie po głowie i lanie łez z nim. To własciwie nic nie zmienia, pozwala tylko nadal użalać się nad sobą. To prostsze niż podjęcie działania, bo nie wymaga nic więcej oprócz paczki higienicznych chusteczek.
Obie, Ty i Nadzieja wejdźcie na wątek "grupa wsparcia dla kobiet kochających za bardzo". Jest tam mnóstwo kobiet, które zadały sobie trud ciężkiej pracy nad sobą, po to by poradzic sobie z własnymi słabosciami. Swiata nie zmienicie, partnerów wbrew ich woli nie zmienicie, ale możecie zmienić siebie, po to by nigdy więcej nie wejść w błoto i nie obudzić się w toksycznym związku.
Macie racje,jednak jest cholernie ciężko zostawiać kogoś do kogo jeszcze coś czujesz,to wszystko jest świerze,zastanawiam się nad wybraniem do psychologa bo chyba sama nie dam rady. On czuje,że nie jest mi obojętny i że jestem miękka,może stara się to wykorzystać no i jeszcze ta sprawa o znęcanie,sama bym tego nigdy nie wniosła i szczerze to żałuję,że to zrobiłam,bo trzeba było się rozwieść i tyle a nie jeszcze policja.
Maniusia, dopisałam coś w poście powyżej.
To dobrze, że jest sprawa o znęcanie się. Nie żałuj, bo ludzie powinni ponosić odpowiedzialność za swoje czyny, Twój mąż także i to bez względu na to czy tym mężem jest jeszcze czy juz nie.
Zrobiłam już wiele sprawa jest zgłoszona ,partner jest na leczeniu odwykowym na które sam się zgłosił i chce to ciągnąć bo sam doszedł do wniosku że jest zły jestem na terapi a po jego skończonym leczeniu zobaczę sama miałam ojca i matkę alkoholików wiem co to znaczy obydwoje wyszli z alkoholizmu ,tato nie pije ok 20 lat ,mama niestety zmarła ale kilkanaście lat po zaprzestaniu picia wiem że ludzie z tego wychodzą jeśli z tego alkoholizmu po terapi nie wyjdzie kończę ten związek definitywnie a moja terapia zaczyna stawiać mnie na nogi.
A sama kiedyś użalałam się nad takimi kobietami że nie odchodzą od takich facetów to widocznie tego chcą to nie prawda i w tej tezie utwierdza mnie pani psycholog w końcu wywalczę jego nie picie bo gdy nie pije jest cudownym facetem albo poprostu odchodzę definitywnie z wszystkimi konsekwencjami dla niego
To co chcesz,żeby Ciebie wykończył nerwowo?Wiej od niego i to jak najszybciej.Wiesz co zrobił pierwszej żonie i chcesz,żeby i Ciebie to samo spotkało?A tak a propos,to za co Ty go w ogóle kochasz?Czy takiego człowieka można kochać??Dziewczyno nie daj sobą pomiatać,zna Twój słaby punkt/jesteś miękka/to od teraz zacznij być twarda i pokaż też pazurki.Póki nie macie dzieci,uciekaj i nie oglądaj się za siebie.Powodzenia,jeszcze będziesz szczęśliwa.
Jak się podnieść po czymś takim,nie mam nic i na nic lepszego się nie zanosi a w życiu to takie ważne żeby mieć się do kogo przytulić i mieć w nim oparcie a szczególnie w tych złych momentach.
Przed ślubem bylo zupełnie inny,7 miesięcy mieszkaliśmy razem,a tydzień po ślubie się niestety zaczęło,zastanawiające jest też to,że nikt nie powiedział o nim dobrego słowa. Wierzyłam w to,że się zmienił,co niektórzy też chcieli w to wierzyć ale chyba niestety nic z tego,mówi,że pójdzie ratować nasze małżeństwo do psychologa ale razem ze mną i jak wrócę.
On Ci stawia warunki? Że pojdzie do psychologa jak wrócisz? Odeślij go do diabła! To on ma problem i to jego sprawa, żeby zrobić coś ze sobą. Ty to możesz tylko ocenić, czy jest zmiana i czy Ciebie to zadowala. To on ma się starać o Ciebie, nie odwrotnie.
A wogóle to myslę, że zadna zmiana nie jest w jego wypadku możliwa. Facet jest poważnie zaburzony, a to się raczej nie zmienia. Sama wiesz jak wygląda jego życie. Szkoda dla takiego Ciebie.
Właśnie o to chodzi,że jestem rozdarta,z jednej strony to dobry gracz(nie wierze mu) a z drugiej nadal coś czuje a może to chwytanie się czegokolwiek żeby się nie cofać w swoim życiu bo znowu jestem na starcie a może nawet jeszcze bardziej w tyle. Cały czas chce żebym odmówiła składania zeznań bo sprawy się wycofać nie da,poszła z urzędu. Dodam,że on był policjantem i to nie o najlepszej reputacji, podobno był zawieszony w czynnościach za to co robił pierwszej żonie. Jestem po prostu zbyt łatwowierna i niepotrzebnie wierze,że ludzie się zmieniają-drugi raz dostałam kopa w d...od kogoś z kim wiązałam plany i nadzieje na normalne życie.
26 2011-11-24 15:50:25 Ostatnio edytowany przez nadzieja82 (2011-11-24 16:04:57)
Czasem sobie myśle,że to ja się nie nadaję do życia,może za bardzo się staram,nie wiem. Nie wyobrażam sobie rozprawy w sądzie, nadchodzących świąt, bo wiem,że będę płakać cały czas,taka jestem.
Odezwał się dzisiaj,cały czas prosi o to bym wróciła,wiem,że dużo lepiej by mi było mieszkać osobno,nie z rodzicami,zanim się z nim związałam wynajmowałam mieszkanie, w domu nawet pobeczeć nie mogę bo zaraz są źli i wyciągają moje sprawy i złe decyzje z przeszłości. Dla mnie to nie jest łatwe,przecież nie wzięłam z nim ślubu ot tak bo nie miałam co robić.
Do nadziei nie przejmuj się tak bardzo wiem jak bardzo cię to boli przeżywałam coś podobnego a i teraz moje życie to istny koszmar też jak mi było źle szłam do domu wypłakać się a tam nigdy nie miałam zrozumienia zawsze krytyka a teraz mam koszmar w domu 4 dzieci w tym 1 chore partner alkoholik,chory tata niepełnosprawny i śmierć mamy i brak rodzeństwa bliskiej rodziny a teraz wolałabym iść do mamy wysłuchać jej ględzenia aby tylko była mi też chce się płakać ale nie chcę aby dzieci na to patrzyły a ty jesteś bez dzieci nie muszą na to patrzeć .Trzymaj się ja wiem już że po każdej nocy będzie dzień i w końcu nadejdzie taki który da nam szczęście
nadzieja... teraz jestes w totalnym dołku i nie ma sie czego dziwić.. tak patrzysz na wszystko...ale zapewnia Cię kobieta która duzo pzreszła; to się da przeżyc.. zaglądaj tu, czytaj , słuchaj rad i przyjmuj wsparcie... DASz rade..
Cześć wszystkim,dzisiaj troche lepiej z moim samopoczuciem,wczoraj była masakra, pan ,,mąż'' dalej błagał przez telefon bo czuje że nie jest mi obojętny, mam dać odpowiedź SMSEM do jutra do południa ostatecznie co postanowiłam. Mówiłam mu,że nie wracam ale on nadal próbuje,aha i moment zmienił zdanie-on problemu nie ma z agresją i wogóle z niczym bo gdyby miał to poszedłby po pomoc.
więc proszę nie pisać głupot bo takich rad mam tysiące nawet moja pani psycholog która wiele mi pomaga mówi że tego typu doradztwo to chore komentarze ludzi nie znające tych mechanizmów związku toksycznego z alkoholikiem
czy ty myslisz, ze tu same szczęsciary zachwycone swoim zyciem piszą??
większośc z nas ma podobne doświadczenia w toksycznym związku.
dla takich kobiet jak my sa specjalne terapie i grupy pomocowe
i jezeli p. psycholog, do której chodzisz jeszcze Cie nie wysłała na al-anon czy na grupe dla kobiet współuzależnionych, tylko głaszcze po główce, to zmien psychologa, bo wygląda na to, ze wspiera cie w pozostawaniu w toksycznym zwiazku
maniusia1971 napisał/a:więc proszę nie pisać głupot bo takich rad mam tysiące nawet moja pani psycholog która wiele mi pomaga mówi że tego typu doradztwo to chore komentarze ludzi nie znające tych mechanizmów związku toksycznego z alkoholikiem
czy ty myslisz, ze tu same szczęsciary zachwycone swoim zyciem piszą??
większośc z nas ma podobne doświadczenia w toksycznym związku.
dla takich kobiet jak my sa specjalne terapie i grupy pomocowe
i jezeli p. psycholog, do której chodzisz jeszcze Cie nie wysłała na al-anon czy na grupe dla kobiet współuzależnionych, tylko głaszcze po główce, to zmien psychologa, bo wygląda na to, ze wspiera cie w pozostawaniu w toksycznym zwiazku
Zrobiłam już wiele sprawa jest zgłoszona ,partner jest na leczeniu odwykowym na które sam się zgłosił i chce to ciągnąć bo sam doszedł do wniosku że jest zły jestem na terapi a po jego skończonym leczeniu zobaczę sama miałam ojca i matkę alkoholików wiem co to znaczy obydwoje wyszli z alkoholizmu ,tato nie pije ok 20 lat ,mama niestety zmarła ale kilkanaście lat po zaprzestaniu picia wiem że ludzie z tego wychodzą jeśli z tego alkoholizmu po terapi nie wyjdzie kończę ten związek definitywnie a moja terapia zaczyna stawiać mnie na nogi.
A sama kiedyś użalałam się nad takimi kobietami że nie odchodzą od takich facetów to widocznie tego chcą to nie prawda i w tej tezie utwierdza mnie pani psycholog w końcu wywalczę jego nie picie bo gdy nie pije jest cudownym facetem albo poprostu odchodzę definitywnie z wszystkimi konsekwencjami dla niego
to najlepszy dowód, ze powinnas zmienic psychologa - jestes DDA, weszłas w uzaleznienie jak w masło i bedziesz wchodzic - czy oin bedzie pil czy nie.
Powinnas walczyc o siebie, a nie o jego niepicie
Cześć wszystkim,dzisiaj troche lepiej z moim samopoczuciem,wczoraj była masakra, pan ,,mąż'' dalej błagał przez telefon bo czuje że nie jest mi obojętny, mam dać odpowiedź SMSEM do jutra do południa ostatecznie co postanowiłam. Mówiłam mu,że nie wracam ale on nadal próbuje,aha i moment zmienił zdanie-on problemu nie ma z agresją i wogóle z niczym bo gdyby miał to poszedłby po pomoc.
Kazdego dnia walcz o siebie... nie sluchaj tego co on mówi, idż do przodu... zmarnujesz sobie zycie ulegając mu... on łatwo nie odpusci, musisz się z tym liczyc.. ale walcz o SIEBIE...
zapytalam go wczoraj czy mnie kocha
odpowiedzial....ze nie.
jestesmy razem ponad 7 lat, ponad 3 w malzenstwie
jestem beznadziejna zona, beznadziejnie zakochana w swoim meżu
bez pracy ale za to z nadmiarowymi kilogramami
karollina przykre to bardzo..
To co się dzieje teraz u mnie nie śniło mi się nawet w najgorszych snach. Mój jeszcze mąż szaleje i to bardzo, był u mojej koleżanki i zrobił jej awanturę (nie wiem nic dokładnie bo nie powiedziała konkretnie), podobno szaleje. Boję się iść do pracy bo widze,że jest nieobliczalny, a w pracy siedzę sama, na piętrze jestem tylko ja. Nie wiem jak to będzie. Nie wiem jaką taktykę obrał ale wiedział dokładnie gdzie byłam z koleżanką w piątek. Zaczynam się bać nie na żarty, czy czasem ten człowiek naprawdę nie ma problemów psychicznych.
Jak można okazać się tak łatwowiernym,cały świat mi się zawalił w tak krótkim czasie, nie mam siły wierzyć,że spotka mnie jeszcze coś dobrego,wogóle nie mam siły wierzyć,nie mam siły żyć.....
Koniecznie sie odezwij... nie uciekaj stąd... pogadamy, wesprzemy.. gdzie jesteś...?
Witajcie, wiecie co jest najgorsze? pomimo,że założyłam sprawę o znęcanie psychiczne to jest to bardzo trudne do udowodnienia, nie rozumiem czy w naszym kraju kobieta musi chodzić pobita żeby sąd uznał oprawcę za winnego? przede mną jeszcze telefon do niego (nie wiem czy odbierze) i zabranie swoich rzeczy z jego domu, panicznie boję się tego spotkania. A konfrontacji na policji strasznie. To strasznie poniżające, sprawa najprawdopodobniej zakończy się w sądzie. A on wogóle nie widzi problemu, pewnie nawet jego matka będzie świadkiem,że wszystko u nas było w porządku. A co powie,cały czas go wybielała, teraz jak o tym wszystkim myśle to dobrze wiedziała co wyprawiał z pierwszą żoną i nic nie zareagowała. Najwięcej wie jego syn, niejedno mi mówił ale napewno skorzysta z możliwości odmowy składania zeznań.
Grunt,ze już nie jesteś z nim.... a nie możesz poprosić kogoś żeby z Tobbą poszedł po te rzeczy? Wertuj net... ja gdy szykowałam sie do spraw w sądzie.. grzebałam ile sie tylko da...trzymam kciuki.. i pisz...
Jeśli chodzi o sprawy sądowe to mam znajomego dobrego adwokata, więc mogę na niego liczyć. A z rzeczami to zobaczymy, chciałabym to załatwić jak najszybciej.
Chciałabym od niego odebrać resztę swoich rzeczy ale nie mam za bardzo z kim pojechać, zresztą on mi zabronił wejścia na jego ,,posesję". Nie wiem co robić, czekać na zakończenie sprawy o znęcanie? Jedna osoba mówi,żeby to zostawić jednak mam tam meble i sprzęty,które kupiłam zanim go poznałam. Mówi się,że ludzie nie takie majątki tracą,jednak ja mu nic nie zabrałam więc chyba nie muszę robić prezentów.
Najgorsze jest to, że się go okropnie boję a na samą myśl o spotkaniu, teraz czy na policji zaczynam się całą trząść z nerwów.
Niestety mój mąż twierdzi,że ja się wyprowadziłam a nie on mnie wyrzucił,że jestem wyrachowana i wyszłam za niego tylko ze względu na pieniądze, przecież nic mu nie wzięłam ani nie roztrwoniłam. Mam dość,czuje,że przegrywam,jestem w fatalnym stanie, zjawia się koło mojej pracy ostatnio, nie wiem po co, chyba mnie chce wykończyć psychicznie. Nie daje rady,a to dopiero początek....
ignoruj go..! to co mówi.. to że gdzies go widzisz.. nie mówię,że to łatwe ale to najlepsze podejście.. IGNORUJ GO.. nie on pierwszy pojawi się na sali sądowej w sprawie rozwodu i będzie gadał dyrdymały.. spoko.. takich jak on sędziowie widzieli tysiące.. Głowa do góry i olewasz go.. amen.. ;-))
ignoruj go..! to co mówi.. to że gdzies go widzisz.. nie mówię,że to łatwe ale to najlepsze podejście.. IGNORUJ GO.. nie on pierwszy pojawi się na sali sądowej w sprawie rozwodu i będzie gadał dyrdymały.. spoko.. takich jak on sędziowie widzieli tysiące.. Głowa do góry i olewasz go.. amen.. ;-))
Masz rację, ale wczoraj jak go widziałam koło pracy a potem dowiedziałam się,że był u mojej rodziny to strasznie się zdenerwowałam. Penie chce mnie wyprowadzić z równowagi i oczywiście mnie oczernia jak tylko może, powodzenia. Każdy mądry,który zna jego czy mnie to będzie wiedział co pomyśleć a głupiemu szkoda tłumaczyć bo i tak nie zrozumie (bez obrazy dla nikogo, pisze to odnośnie mojej sytuacji). Cały czas mam nadzieję,że poniesie jakieś konsekwencje,zresztą tak się zachowuje jakby się mu palił grunt pod nogami. Nie jestem mściwa i nigdy nikomu nic złego nie życzyłam, tu nie chodzi o zemste, ale on czuje się tak pewnie,że policja mu nic nie zrobi,że nawet mówi to innym. Nie wiem o co chodzi ale czas pokaże.
Witajcie,dzisiaj dopada mnie nastrój depresyjny,wogóle nie czuje nadchodzących Świąt a radości to już wogóle. Myśle nad swoim życiem i widze pustke. Cofnęłam się naprawdę w tył w swoim życiu a najbardziej boli to,że niedawno byłam pełna nadziei,że będzie tylko lepiej lecz bajka się skończyła bardzo szybko-kilka dni po ślubie. Miał to być najpiękniejszy dzień w moim życiu a okazuje się,że był początkiem końca. Co jest ze mną nie tak? Lata lecą a ja nie mogę trafić na normalnego człowieka na którym można polegać a nie się bać.
Dawno mnie tu nie było, myślałam,że jakoś sobie poradzę z tym wszystkim, jednak im bliżej spraw sądowych tym jestem w coraz gorszym stanie. Najgorsze jest to,że tęsknie za czasem spędzonym razem ale sprzed ślubu, staram sobie tłumaczyć co to za człowiek ale uczucia nie da się wymazać tak o po prostu. Boję się żeby nie zrobić czegoś głupiego... Jeśli ktoś jeszcze zagląda na ten wątek to proszę odezwijcie się.
(...)
Najgorsze jest to,że tęsknie za czasem spędzonym razem ale sprzed ślubu,
To blad, nadzieja82.
Nie wracaj myslami do tamtych czasow. Zrozum i uswiadom sobie, ze tamtego czlowieka juz NIE MA.
Tesknisz wiec do czegos , co faktycznie nie ma miejsca, przestalo ekzystowac.To mrzonka. To zadne lekarstwo.
Im wczesniej sobie to uswiadomisz , tym lepiej.
Podjelas decyzje, trzymaj sie jej, nie dawaj za wygrana. Moze poszukaj wsparcia w kims, mama , albo ktos inny, moze sasiadka, ktora pomoze Ci przejsc przez ten najgorszy czas.
(...)
nadzieja82 napisał/a:Najgorsze jest to,że tęsknie za czasem spędzonym razem ale sprzed ślubu,
To blad, nadzieja82.
Nie wracaj myslami do tamtych czasow. Zrozum i uswiadom sobie, ze tamtego czlowieka juz NIE MA.
Tesknisz wiec do czegos , co faktycznie nie ma miejsca, przestalo ekzystowac.To mrzonka. To zadne lekarstwo.Im wczesniej sobie to uswiadomisz , tym lepiej.
Podjelas decyzje, trzymaj sie jej, nie dawaj za wygrana. Moze poszukaj wsparcia w kims, mama , albo ktos inny, moze sasiadka, ktora pomoze Ci przejsc przez ten najgorszy czas.
Dziękuję za odpowiedź, masz rację, zdaję sobie z tego sprawę, z tym,że to naprawdę ciężko, umówiłam się na wizytę u psychologa, byłam już na jednej, ale to było bardziej przedstawienie mojej sytuacji, może teraz coś porozmawiamy i będzie potrafiła mi pomóc.
pomaranczowa 1 napisał/a:(...)
nadzieja82 napisał/a:Najgorsze jest to,że tęsknie za czasem spędzonym razem ale sprzed ślubu,
To blad, nadzieja82.
Nie wracaj myslami do tamtych czasow. Zrozum i uswiadom sobie, ze tamtego czlowieka juz NIE MA.
Tesknisz wiec do czegos , co faktycznie nie ma miejsca, przestalo ekzystowac.To mrzonka. To zadne lekarstwo.Im wczesniej sobie to uswiadomisz , tym lepiej.
Podjelas decyzje, trzymaj sie jej, nie dawaj za wygrana. Moze poszukaj wsparcia w kims, mama , albo ktos inny, moze sasiadka, ktora pomoze Ci przejsc przez ten najgorszy czas.Dziękuję za odpowiedź, masz rację, zdaję sobie z tego sprawę, z tym,że to naprawdę ciężko, umówiłam się na wizytę u psychologa, byłam już na jednej, ale to było bardziej przedstawienie mojej sytuacji, może teraz coś porozmawiamy i będzie potrafiła mi pomóc.
Bardzo dobre posuniecie. Na pewno jakos Ci pomoze. Postaraj sie jak najbardziej otworzyc,powiedziec co boli.
Wiesz mamy w sobie taka blokade, ale jak sobie uswiadomisz, ze to kurka jego felek ;-) na MOJE DOBRO -to jest latwiej.
Trza wziac sie w garsc i pozwolic sobie pomoc, to niby takie oczywiste jest, ale trzeba do tego dojrzec. Gratuluje.
No i niestety, nasze prawo broni tego,który krzywdzi, umorzyli złożone przeze mnie postępowanie o znęcanie. Szkoda nerwów, ja mam dość, wykończył mnie i jest górą....
51 2012-02-14 11:47:24 Ostatnio edytowany przez nadzieja82 (2012-02-14 11:49:02)
Umorzyli postępowanie ale to nie znaczy,że ja odpuszczam, opisze wszystko ale wyżej-swoją drogą wszyscy naprawdę się go boją. Powiem wam dziewczyny,że jestem już po rozwodzie, ale na koniec w sądzie powiedziałam całą prawdę, on zrobił z siebie idiotę, sędzia się uśmiechał pod nosem bo taki absurdalny argument podał do rozwodu,że szok. Jak usłyszał co powiedziałam na koniec to dostał furii, aż go spięło i poczerwieniał z wściekłości. Nie mam zamiaru tracić zdrowia i pieniędzy na udowadnianie czegoś o czym wszyscy wiedzą-on rządzi bo ma kase ale kiedyś się nią udławi-sam w czterech ścianach, w domu wyglądającym jak grobowiec. Wszyscy się od niego odsuneli.
Powiem wam,że kamień spadł mi z serca, nie chce mieć z nim nic wspólnego, kosztowało mnie to mase nerwów-a to nie ma sensu bo nasze prawo jest takie a nie inne-nie masz obdukcji czyli nic się nie stało.
Na korytarzu w sądzie pienił się okropnie a ja ze stoickim spokojem, patrząc mu prosto w oczy-wiem i widziałam (mam nadzieje po raz ostatni),że to go doprowadza do furii.
Co moge powiedziec?? gratuluję z całego serca.. dzielna dziewczynka ;-))))
nadzieja 82 ciesze się ze trafiłam tu na Twój post ,ja jestem przed sprawa tez złożyłam zawiadomienie , skończyło się tak jak u ciebie ,,ale adwokat mówi najważniejsze ze masz ze zgłaszałaś ,,a teraz rozwód mnie czeka ,,,, i on ze swoimi żałosnymi podchodami pogrywa dziećmi straszy najeżdża ,,, wymusza podpis odnośnie opieki nad dziećmi po rozwodzie gdzie ja żadnego pozwu nie dostałam ,,bo najzwyczajniej w świecie mieszkam w innym miejscu niż on podał , ,,,, aj dużo by pisać ,,,, mam nadzieje ze dotrwam
No i niestety, myślałam,że jakoś zacznę funkcjonować.....byłam wczoraj u koleżanki na którą mogłam zawsze liczyć no i chciała się dowiedzieć wszystkiego co tam się u mnie działo bo dość długo się nie widziałyśmy i niestety wszystko wróciło....w nocy nie mogłam spać, ale wiecie co jest najgorsze,że patrząc na szczęśliwe koleżanki dookoła, którym się jakoś układa, mają świetne dzieci, normalnych mężów to czuję jakieś uczucie żalu może nawet zazdrości-ale w takim sensie-co ja robię nie tak,że nie mogę poukładać życia i normalnie z kimś być. Czemu on ze mną tak postąpił? wogóle mu na mnie nie zależało....po raz drugi przeżywać odrzucenie od kogoś kto cię niby kochał to okropne i nie do zniesienia....
Niestety, większość z was doradzała mi abym powalczyła o to aby dziecko - praktycznie dorosła już osoba nie była krzywdzona przez ojca, ale wiecie co? widziałam się z nim ostatnio i niestety dał się przekabacić, patrzył na mnie z taką nienawiścią, że aż mi mowę odebrało. Trudno, ojciec już mu wyprał dokładnie mózg, poustawiał tak jak trzeba, odseparował od wszystkich, nic na to nie poradzę. Szkoda tylko, że po tym wszystkim co widział wcześniej (chodzi o to jak ojciec traktował jego matkę), jak traktował mnie i co robi z nim on tak łatwo daje sobą manipulować, a najgorsze jest to,że sprawdzają się słowa jego ,,tatusia'', wychował dziecko na bardzo interesowne i przekupne. Próbowałam.
Nie ma chyba większego bólu niz coś takiego... to bardzo trudne , delikatne i bolesne... co Cie spotyka.. Nie masz wyjścia.. musisz poczekac.. może Twoje dziecko będzie musiało na własnej skórze doświadczyć kim jest jego ojciec.. Przytulam Cie mocno.. musisz miec duzo siły na to wszystko.
Chyba przeoczyłaś niektóre moje posty-to nie jest mój syn ale byłego męża. Ale zgadza się-to bardzo przykre, bo dogadywałam się z nim dobrze, ale niestety jest pod ogromnym wpływem ojca, może bardziej się go boi. Nie dziwię mu się z jednej strony, może czas wszystko zweryfikuje i sytuacj akiedyś się odmieni, że będzie ze mną rozmawiał i zacznie mieć swoje zdanie-bez strachu przed ojcem.
Nadzieja82 właśnie zapoznałam się z Twoją historią.. los Cię nie szczędzi.. ale podziwiam Cię jak szybko urwałaś ten związek. Jesteś kobietą godną naśladowania dla tych, które tkwią w takich związkach. Wiele musiałaś przejść i jeszcze wiele przed Tobą ale działasz.. !
Jestem z Tobą!
Pozdrawiam!
Dziękuję skomplikowana-ale naprawdę na tym forum jest o wiele więcej kobiet godnych naśladowania, naprawdę walczących z przeciwnościami. Ja tylko jestem wyczulona na udawane łzy, na kłamstwa-mój były mąż chyba nigdy nie powiedział mi prawdy, chyba,że się pomylił. I wiem,że nie dam się bić i poniewierać-nie tędy droga. Sumienie mam czyste i mogę sprać spokojnie bo krzywdy nikomu nie zrobiłam, tak zostałam wychowana, przynajmniej się staram jak tylko mogę....
W kobietach siła!
Pozdrawiam!
Witajcie dziewczyny, dawno mnie tu nie było ale niestety sytuacja odżyła. Będę wdzięczna za każdą poradę, odezwały się do mnie siostry mojego ex męża, syn mojego ex nawiązał kontakt ze swoją kuzynką i pisał jej okropne rzeczy, jak ojciec go wręcz katuje, że myśli o odebraniu sobie życia....Toczy się w tej chwili sprawa w sądzie rodzinnym, wszyscy sąsiedzi kuratorowi mówią to samo-strasznie żle o moim ex, wiedzą jaki jest i do czego zdolny ale nikt tego nie zezna w sądzie bo się każdy boi. Na domiar złego w Centrum Pomocy Ropdzinie wiedzą,że on ma w domu broń ale nikt nie może nic zrobić!!!??? siostry przekazały wykazy rozmów syna mojego ex z kuzynką i chcą się za to zabrać, ale dziecko jest tak zastraszone,że w rozmowie w cztery oczy wszystkiemu zaprzecza-nawet temu,że pisał do kuzynki te rzeczy. U mnie w domu boją się mojego ex również, nie zaprzeczam,że ja też, jestem w kropce bo nie wiem co zrobić. Tam może dojść do strasznej tragedii....pomóżcie
A jak sytuacja wygląda teraz? widze, że pisałaś miesiąc temu.. ja nie wiem czemu nie ma sposobu na takich frajerów. Mam nadzieje, że jakoś się trzymasz!
A jak sytuacja wygląda teraz? widze, że pisałaś miesiąc temu.. ja nie wiem czemu nie ma sposobu na takich frajerów. Mam nadzieje, że jakoś się trzymasz!
Z tego co wiem sprawa jest dalej w toku, nawet ktoś poinformował anonimowo policję wojewódzką, mój ex chodzi okropnie wściekły, wolałabym się nie spotkać z nim sam na sam nigdzie, nasze spotkanie między ludźmi nie było miłe-ten człowiek naprawdę jest nieobliczalny i niezrównoważony. Od kilku tygodni nie mam kontaktu z nikim z jego rodziny. Najgorsze jest to,że jego syn ,,woła o pomoc" a później się wszystkiego wypiera i nie wiadomo w końcu jak mu pomóc. Oby nie wydarzyło się nic złego i nie wyrusł na taką kanalie jak jego ojciec.
Szkoda chłopaka, nie jego wina, że ma takiego ojca. Taki jest właśnie chory system. Pewnie wyżywa się na nim najbardziej. Powinni go zamknąć! Czuje niesamowitą bezradność w tym temacie i to jest najgorsze.
Ja też jestem w tym temacie bezradna, wiele osób próbowało coś zdziałać ale bez skutku, mój ex stosuje oprócz przemocy fizycznej bardzo perfidny szantaż emocjonalny.....szkoda chłopaka ale jak się w końcu od niego nie uwolni to nie przewiduje nic dobrego...