Witam
Pewnie nie ja pierwsza i nie ostatnia mam konflikt z siostrą. Sprawa nie jest łatwa, bo ja jestem zawzięta i niestety bezczelna w wyrażaniu moich myśli (wychodząc z założenia, że siostrze to można prawdę powiedzieć), a ona sprawia wrażenie wiecznie oburzonej na cały świat.
1.Mój punt widzenia:
Zapracowałam na wszystko co mam sama, nie mam 30 lat i spłacam swój domek (kupiłam ruinkę i doprowadziłam ją ciężką pracą do użyteczności), jakieś tam autko no i dobrą pracę, mam tylko jedną córeczkę i też troszkę przeszłam w życiu ( jestem po rozwodzie), nie opływam w luksusy, ale na w miarę godne życie wystarczy.
1.Punk widzenia mojej siostry:
Wszystko co mam to dzięki rodzicom, bo oni muszą mi pomagać, bo to nie jest możliwe żebym sama się tak ustawiła.
2. Mój punk widzenia:
Ja też chcę coś od życia i raz w roku wyjadę z córką i moim obecnym partnerem na tydzień nad morze lub w góry.
2. Punk widzenia mojej siostry:
Przecież jak tak można, a co my rodziny nie mamy żeby do niej jechać jak już gdzieś musimy jechać, a pyzatym na pewno rodzice nam dali na wyjazd:)
3. Mój punt widzenia:
Na kolejne dziecko zdecyduję się jak stanę na nogi (mam raty malejące więc może już za jakieś 5 lat
, żeby dzieciom ułatwić start w życie.
3. Punk widzenia mojej siostry:
Zawsze jak znajdzie jakieś zatrudnienie od razu świadomie zachodzi w ciążę, bo wtedy ma gwarantowane świadczenia (bo po co pracować, przecież trzeba wyjść rano z domu i wrócić popołudniu, tak nie można żyć), w sumie 3 ślicznych radosnych dzieciaczków na 30m2.
Dlaczego ona obwinia mnie za to, że żyje tak a nie inaczej (czy to frustracja?), każde rodzinne spotkanie kończy się ogromną kłótnią. Nie będę siedziała cicho jak mnie atakuje, za dobra pracę, albo tym bardziej kiedy komentuje fakt posiadania tylko jednego dziecka. Najbardziej boli, że w pełni świadomie nie pojawiła się na moim ślubie. Tak, nie jestem bez winy świadomie kilka razy wytknęłam jej to, że nawet szkoły zawodowej nie ukończyła i że rodzenie dziecka po dziecku to nie jest rozwiązanie na otrzymywanie stałego dochodu, bo utrzymanie dziecka też kosztuje. Jest wiele innych spraw, które nas poróżniają ale w tym momencie nie pamiętam, więc jakby co to się jeszcze odezwę
, wychodząc z założenia, że wam kobietki mogę o wszystkim powiedzieć
.