fenix
Bardzo proszę nie zrozum mnie źle, ale ja troszkę inaczej patrzę na te sprawy.
Myślę że jestem w podobnej sytuacji jak Ty /choć pewności nie mam/
ale ja np nie posiadam dużo kasy w banku, też nie jestem na liście 100 najbogatszych polaków w naszym kraju, powiem więcej myślę że nie ma mnie nawet na liście 100 najbogatszych mieszkańców na moim osiedlu, nie rozpaczam z tego powodu jest mi to obojętne, cieszę się że wiodę spokojny ustabilizowany żywot ale wiem jedno że takim gościom jak ja nie pozostaje nic innego jak myśl 'kurcze jak dobrze że mam zdrowie" .
To takie uproszczenie sytuacji, idąc twoim tokiem myślenia można powiedzieć że bogaty to bankowo musi być chory, a tak nie jest, zapewne procentowo choroba czy też zdrowie dotyka w takim samym stopniu ludzi bogatych jak i biednych tylko człowiek z większą kasą ma więcej szans na wyleczenie niż biedak, taka jest prawda.
Piszesz o szacunku,
powiedz mi tak szczerze o jakim szacunku mówisz ?
czy jak wybierzesz się do Hotelu Sharaton ze swoim chłopakiem i w tym czasie zjawi się tam Pan Niemczycki a będzie jeden stolik to kto go otrzyma ?
odpowiedź jest jasna i bez dyskusyjna
kto to darzy nas 'szaraczków'" takim szacunkiem, sąsiad z piętra niżej któremu pożyczyłem wiertarkę, czy sąsiadka z parteru której zrobiłem zakupy jak była chora ?
Kogo to interesuje w tym zaganianym materialistycznym świecie ?
nikogo, kompletnie nikogo to nie interesuje.
Piszesz że za pieniądze kupi się sex ale nie miłość?
a kto Ci tak powiedział ?
sąsiadka która ma tyle co my, czyli prawie tyle co nic ?
W całym tym temacie można powiedzieć że Wasze podejście co do kasy jest takie:
Człowiek bogaty to bankowo musi być, chory, zakompleksiony, musi płacić za sex bo miłości to na pewno nie zazna, orgazm to tylko może zobaczyć na DVD lub jak my biedaki mu opiszemy to przeżycie na forum, a badania które przeprowadził dr Thomas Pollet z Newcastle University to kompletna bzdura, a sam badacz został okłamany przez swoich respondentów.
czy taki wniosek jest prawdziwy ??
jak myślisz ?