Chciałabym się z wami podzielić moimi wrażeniami z dzisiejszej rozmowy o pracę, do tej pory jestem w szoku że istnieją tacy rodzice
A więc... Na wstępie zostałam poinformowana o tym że dziecko nie jeździ w wózku ( 2,5 roku ) moje obowiązki : praca na 8 a o 10 mam wyjść z dzieckiem na spacer. Nie byłoby w tym nic dziwnego ale... rodzice powiedzieli że nawet jak będzie brzydka pogoda, deszcz, śnieg, mróz nie ważne jakie warunki atmosferyczne panują mam z dzieckiem wyjść z domu. Gdy będzie zimno i opady to mam... jechać z dzieckiem do centrum handlowego i tam z nim chodzić do 13 później wrócić podać obiad i wyjść poraz kolejny
( powiedzieli że będe dostawała od nich na bilety żeby z nim dojechac tramwajem lub autobusem do jakieś galri ) ojciec dziecka powiedział żebym z nim nie chodziła na te place zabaw dla dzieci w galeriach ponieważ to jest drogi wydatek a oni na pieniądzach nie śpią. Rodzice dziecka pokazali mi plecak i powiedzieli że mam go brać na każde wyjście i mieć tam coś do picia dla dziecka i np. jakąś kanapke jakby zgłodniało. Dodam że przyznali mi się że na poprzedniej rozmowie opiekunka zrezygnowała już na samym wstępie gdy zobaczyła ten plecak. To nie był dziecinny plecaczek tylko zwykły duży plecak i tak miałabym chodzić z plecakiem i dzieckiem za ręke. Poprzednia kandydatka podobno stwierdziła że plecaka nie będzie dzwigała bo mogłaby wziąźć wózek i to picie i coś do zjedzenia dla dziecka schować pod wózek ale rodzice nie pozwalają używać wózka, mały ma chodzić na nóżkach. Mamusia dzieciaczka powiedziała że jak będzie ładna pogoda to oni mają dwa swoje miejsca do spacerowania i jak zdecyduje się u nich pracować to mi pokaże te miejsca i mam tam chodzić. Jest taki park i pyta się mnie czy znam wejście od ulicy ( podała nazwe ulicy ) ja mówię że mniej więcej się orientuje a ona że mi pokaże to wejście, a wejść jest tam cztery ale ona mi pokaże to konkretne ,, ich wejście " Dziecko jak stwierdzili ma być w ciągłym ruchu, pod rzadnym pozorem nie mogę go usypiać w dzień bo później w nocy nie będzie im spało. Każda z was napewno wie że taki dzieciaczek potrzebuje snu w dzień chociażby godzinę po zasypia na stojąco. Jak mamusia będzie w domu czasami bo ma robotę papierkową to obojętnie jaka będzie pogoda to muszę wyjść z dzieckiem z domu. Maja 3 pokoje, przecież bez problemu mogłabym dzieckiem zająć się w drugim pokoju. Byłam w życiu na wielu rozmowach jako opiekunka ale z taką rodziną się nigdy nie spotkałam. Jak można tak traktować własne dziecko, gorzej niz psa!
jak można mówić opiekunce żeby chodziły cały dzień po centrum handlowym z dzieckiem żeby tylko nie siedziało w domu. Powiedzieli mi że sześć opiekunek zrezygnowało, że nie dało rady. Z dzieckiem dałyby napewno radę ale z głupotą ludzką ( rodziców ) jeszcze nikt nie wygrał. Szkoda mi tylko tego małego ![]()
Masakra:/ sama jestem opiekunką do dziecka, ale malutkiego - 8miesiecznego i nie wyobrazam sobie sytuacji, abym miala z małym wyjsc na dwor nawet jak bedzie snieg, deszcz, mróz!! to jest chore, Mozna wyjsc ewentualnie na balkon na chwile, aby nie kisic dziecka w domu, ale bez przesady, zeby je tak meczyc. Przeciez nozki beda malego bolec od tego chodzenia, a potem Ty bedziesz musiala nosic nie to ze tn cały plecak (choc nie wiem w ogole po co skoro mozna wziac wózek i w nim wszystko schowac, albo do swojej torebki) to jeszcze małego na rekach, bo bedzie marudzil. Cóz, dziwni sa rodzice, a Ci to juz w ogole, Pewnie to ich pierwsze dziecko i chca dla niego jak najlepiej, ale nie wiem czy bym zdecydowala sie na taka prace, bo nie mialabym sumienia wychodzic na tyle godz z dzieckiem z domu i to jeszcze w deszcz, snieg i kilkustopniowy mróz. Możesz sprobowac, a jak bedziesz widziala, co sie dzieje, to zrezygnujesz, i nie dziwie sie, ze tamte dziewczyny rezygnognowalu, bo to normalne nie jest!
Zrozumiałabym, gdyby kazali Ci z dzieckiem wychodzić na dwór niezależnie od pogody. To mi się podoba w norweskich przedszkolach: dzieciaki mają kombinezony przeciwdeszczowe i kaloszki i bawią się niezależnie od warunków atmosferycznych. Przynajmniej się uczą, że zła pogoda nie oznacza końca świata, który trzeba przeczekać w domu. Ale po co masz z nim wychodzić do galerii? Skoro i tak ma być pod dachem, to chyba lepiej w domu? Bo potem będzie się małemu wydawało, że galeria to dom, tyle czasu tam będzie spędzało. Zresztą co można z dzieckiem w galerii robić? Nie ma tam swoich zabawek, swojego kącika, wszystko jest obce. Pewnie na początku się zainteresuje innymi ludźmi, ale ile tak można łazić bez celu? No i nawet nie ma gdzie usiąść, w domu przynajmniej czysty dywan lub podłoga jest, można się na siedząco bawić. Coś porysować etc. No dziwni ci rodzice, dziwni.
I jeszcze dlaczego nie może wyjsc z nim na plac zabaw? przeciez on niema pol roku, ze nie umie siedziec ani chodzic i sie soba nie zajac. To jest już wiekszy chłopczyk i potrzebuje tez kontaktu z innymi dziecmi, bawic sie z rówiesnikami a nie przebywac tylko w towarzystwie doroslych! to ja juz chodze na plac zabaw z moim a ma 8 miesiecy, puszczam go do dzieci, on raczkuje i cieszy sie bardzo, jak widzi jak dzieci sie bawia, podbiegaja do niego. Troche dzwni Ci rodzce, nie wspomianajac juz o tzm plecaku, bo to dla mni jest smieszne. To samo z wozkiem¸, dziecko sie przeciez meczy i potrzebuje troche odpoczynku.