Kochani moi, jestem tutaj nowa i trochę nieśmiała w poruszaniu się po forum. Czuję jednak potrzebę zwolnienia się z tego ciężaru, który katuje moją duszę co dnia.
Zastanawiam się, co ja najlepszego narobiłam, jak mogłam być tak ślepa, naiwna, po prostu głupia..ale od początku.
Męża poznałam gdy oboje mieliśmy po 18 lat i cieszyliśmy się wolnością zadurzonych nastolatków. Mieszkaliśmy w różnych rejonach Polski- dzieliło nas 200km, ale nasz związek przetrwał 10 lat "tzw. chodzenia" i dwa lata temu zostaliśmy małżeństwem. Mój mąż jest wiecznie zajętym, zakręconym technicznie człowiekiem, bardzo rzadko bywa w domu...Ja jako osoba uznająca siebie za ambitną i "nie wiszącą na barkach męża kobietę" próbowałam sobie zapełnić czas bez niego- sama. Myślałam sobie, że dobrze, że takie ma pasje, że się realizuje, że kocha swoje cudeńka samochodowe. Ja starałam się cieszyć samotnością poprzez wyszukiwanie coraz to nowych, poza pracą zajęć- nauki języków obcych, aerobików, tańca itp. W pewnym momencie pomyślałam, że najwyższy czas na dziecko. Bałam się trochę, bo czułam się niezwykle samotna, bałam się, że sobie sama nie poradzę, bo mieszkamy za granicą, a cała rodzina w Polsce. Przyjaciół też żadnych nie mamy, martwiłam się, jak to będzie całkiem samej z dzieckiem- tak właśnie się czułam mając męża przy sobie- sama. Postanowiłam jednak delikatnie zacząć starać się o dziecko, bo wiedziałam, że mój mąż jeszcze teraz dzieci nie chce. Nie była to łatwa sprawa, ale czułam, że mój zegar tyka. Po roku takich starań poszłam sama do lekarza, bo coś nie dawało mi spokoju. Zbiegło się to również z wizytą mojego teścia i ciągłych nagabywań, kiedy pojawi się dziecko. Chciało mi się płakać, bo pytanie było kierowane do mnie, tak jakbym ja sama miała sobie to dziecko z kapusty wyjąć. Lekarz potwierdził, że nie mam owulacji i skierował na dalsze badania. W ich wyniku zaszło podejrzenie, że przechodzę wczesną menopauzę... WCZESNA MENOPAUZA W WIEKU 30 LAT I BRAK MOŻLIWOŚCI ZAJŚCIA W CIĄŻE no bo niby jak. Tylko, że dla mnie to by oznaczało brak- jakiejkolwiek możliwości..życia..Tak naprawdę jeszcze nie zaczęłam żyć pełną życia w związku małżeńskim, jeszcze się tym wszystkim nie nacieszyłam! A tu coś takiego..ja nawet nie wiem, jak poukładać to co do tej pory robiłam- pracę, marzenia..relację z bliskimi- co ja im powiem, ze się zestarzałam i nie będzie dziecka...
Najgorsze są noce i to potworne zderzenie z rzeczywistością, że to dzieje się naprawdę... i co dalej ??