Czy w dzisiejszych czasach jest to w ogóle możliwe? Zakochałam się i to nieźle się zakochałam a ta osoba mnie odpycha w dodatku to wygląda tak że raz odpycha a raz mówi że zależy tylko jest problem bo dzieli nas odległość i zawsze z tym tekstem wyskakuje. Co jest do cholery nie tak? czemu niektórzy nie mają zamiaru się w ogóle starać tylko wszystko podane na talerzu?Powiem że umie naprawie wiele słow okropnych powiedzieć bo gg to gla niego "nic" i se pisze co mu się podoba a w realu jest inny.
Dla mnie samo odrzucenie, odepchnięcie jest upokorzeniem, tak samo błaganie o zainteresowanie, choćby bez słów, a tylko swoim zachowaniem.. Jeśli mu nie zależy i nie docenia Twojej chęci pracy nad tym uczuciem to odpuść, szkoda Ciebie i Twoich nerwów, a im bardziej będziesz się w to wkręcać, tym gorzej będzie Ci później z tego wyjść.
Zapytaj się go żeby się określił. A jak będzie znowu się migał to mu podziękuj za współpracę. Nie poniżaj się dziewczyno.
Miłość, uczucie czy coś innego - jak zwał tak zwał, pcha nas do tego, byśmy byli razem, z drugą osobą. To tylko tak na marginesie. Słuszne rady powyżej.
oj tak takie odepchnienie jest naprawde upokarzajace. ale jak czlowiek jest zakochany to ciezko sobie odpuscic bo samoistnie dalej zabiegamy o zainteresowanie tej osoby. dopiero z uplywem czasu jak emocje opadna myslimy sobie "o matko jaka ja glupia bylam, nie warto bylo o niego zabiegac"
nie wiem jak twojego "partnera" rozgryzc, skoro raz mowi ze zalezy, a innym razem odpycha. dziwne.. moze okaz mu troche mniej zainteresowania, bo facet wie ze zalezy ci na nim, na "pewny grunt". olej go troszke, a sam zacznie zabiegac (o ile mu zalezy). a jesli nie zacznie zabiegac wtedy to poprostu niech spada. pamietaj, ze kobieta zasluguje na to by byc czyjas ksiezniczna 24 godziny na dobe, a nie tylko od czasu do czasu ![]()
Popieram posty jak wyżej...
Mam inny problem, ale też z facetem.
Bedąc na działce u rodzinki, poznałam ich znajomych. Podczas naszej rozmowy wyszło na jaw, że aktualnie jestem bez pary. Samotna, atrakcyjna...
Po przyjeździe z działki dostałam od rodzinki informację, że kuzyn ich znajomych jest bardzo mocno zainteresowany znajomością ze mną, wręcz nalega na spotkanie...
Pytali się jeszcze czy mogą dać jemu mój nr telefonu, zgodziłam się znając już ich i wiedząc że są porządnymi ludzmi.
Miał się odedzwać na następny dzień ,ale musiałam poczekać 3 dni zanim do mnie zadzwonił...
Bardzo miło nam się rozmawiało, ponad pół godziny i zaproponował spotkanie. Zadzwonił wybrał 4 kawiarenki w których moglibyśmy się spotkać, ale to mnie dał do wyboru którą bym chciała.
Następnie w dniu spotkania, przyszedł, przedstawił się i usiedliśmy przy stoliku.
Rozmawiało nam się bardzo miło, on nie mógł ode mnie wzroku oderwać, o wszystkim.
Następnie odprowadził mnie na przystanek i ja stwierdziłam że muszę jeszcze poczekać na autobus, lub przejdziemy się do następnego przystanku. Zaproponował że mnie odprowadzi dalej. Jednak przy następnym przystanku autobus przyjechał i ja przyznam się zmęczona troszkę po pracy wskoczyłam do niego mówić tylko,cześć...
Po przyjeździe do domciu, napisałam, że miło się bawiłam. On odpisał żeby mi się miło spało przy księżycu, bo pełnia w tym czasie była... W między czasie pytał czy mam następny dzięn wolny i odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że niestety zajęty na babskie pogaduchy, z których nic nie wyszło.
Następnego dnia wysłałam smsa że mam jednak następny dzień wolny i czy ma ochotę na powtórzenie randki. Odpisał zgodnie z prawdą, że wyjeżdza na tydzień.
Od temtej pory się nie odedzwał i nie odpisał na smsa wysłanego niedawno...czy żyje i czy się odzywamy do siebie.
Minęły już 2 tygodnie od tamtej pory... Nadmienię tylko, że on jest starzy ode mnie i nie rozumiem jego postawy w stosunku do mnie.
POmożęcie mi zrozumieć faceta????
acaw22 jeśli jest naprawdę Tobą zainteresowany, odezwie się bez żadnej inicjatywy z Twojej strony. Cierpliwie poczekaj, z czasem zobaczyć, co dalej.
acaw22 jeśli jest naprawdę Tobą zainteresowany, odezwie się bez żadnej inicjatywy z Twojej strony. Cierpliwie poczekaj, z czasem zobaczyć, co dalej.
Tak, ale co jeśli zacznie "pomagać" rodzinka... Czy facet to wytrzyma...
Nie wiem dokładnie czy on wie, domyśla się że mnie się podoba, bo podczas spotkania byłam dziwnie troszę zdenerwowana.
Nie wytłumaczę tego, ale jeśli ktoś wie o czym mówie... Kiedy witasz się z facetem, on podaje rekę a przez ciebie przechodzi prąd...
Dziwne uczucie, spotkane pierwszy raz...
niewazne- odnosnie twojego posta jestem zaskoczona ,że chcesz kontynuować taka znajomość.nawet jesli nazwiemy to:w imię miłości,staje sie to utarte i przyziemne.
ty kochasz ale czy ta druga strona też tego chce?
nigdy nie upadłmabym tak nisko , by skamlać o chocby najmniejszy gest od kogoś kto mnie odtrącił,ostawił,obraził itp.nie pozwoliłabym sobie ,aby ktoś manipulował mną jak lalką dla zaspokojenia swojego ego.jaki dzien takie zdanie-to nie dla mnie.jesli potrafisz odróżnić szacunek od chamstwa ,odpuść sobie!
Koleś się Tobą bawi. Ja chyba bym nie wytrzymała takiej huśtawki i niepewności. Niech doceni, póki nie stracił a jeśli nie doceni, to nie martw się bo facet ewidentnie nie jest Ciebie wart ![]()
Czy w dzisiejszych czasach jest to w ogóle możliwe? Zakochałam się i to nieźle się zakochałam a ta osoba mnie odpycha w dodatku to wygląda tak że raz odpycha a raz mówi że zależy tylko jest problem bo dzieli nas odległość i zawsze z tym tekstem wyskakuje. Co jest do cholery nie tak? czemu niektórzy nie mają zamiaru się w ogóle starać tylko wszystko podane na talerzu?Powiem że umie naprawie wiele słow okropnych powiedzieć bo gg to gla niego "nic" i se pisze co mu się podoba a w realu jest inny.
Odległość nie jest żadnym problemem niewazne. Mówię Ci to dlatego, że wiem że tak jest. Jesli facet by chciał, stanął by na uszach zeby z Tobą być. Pod warunkiem że jesteście dorośli, i macie poukładane swoje sprawy. Uwierz mi ... są gorsze rzeczy niż ... tylko odległość ..
Dziękuje bardzo za pomoc...
Jak się ktoś podoba, to trudno mu obiektywnie myśleć i stanąć z drugiej strony... Zobaczyć jaki naprawdę jest i jak to wygląda...
Myśle że nie mam co czekać, trzeba żyć dalej...