Witam Drogie Kobiety!
Tym razem problem z natury czysto przyjacielskiej - mianowicie nie wiem co mam począć z moją przyjaciółką. Powiem wprost: jest troszeczkę "grubsza", ale z twarzy bardzo ładna. Ubiera się kobieco i skutecznie tuszuje niedoskonałości. Ale ma kompleksy. Nie na punkcie swojego wyglądu, czy czegoś tam, ale z powodu takiego, że NIE MA faceta. Nie ma co się oszukiwać, co kolejny w jej przypadku był większym frajerem. Przez kilkanaście miesięcy była sama. Dotąd, aż poznała (UWAGA!) nowego busiarza. Tak, busiarza. Pan A ma prawie 40lat na karku, podobno rzucił swoją żonę (nie wiem z jakiego powodu), urodą też nie powala. No ale JEJ się podoba. Ciągle stosuje dziecinne podchody typu jeździ x razy dziennie tym busem, którym jeździ on. Najgorsze jest to, że jest od niej jakieś ~20 lat starszy i boję się, że może coś jej zrobić lub wyniknie z tego jakaś nieprzyjemna sytuacja. On oczywiście często odwzajemnia jej zaloty, za przeproszeniem proponuje jej "dalszą drogę" i powrót rano. Nie mogę za Chiny Ludowe jej wmówić, że on jest NIEODPOWIEDNI.