1 Ostatnio edytowany przez asienka88 (2011-09-12 12:36:04)

Temat: Noszenie obrączek

Od pewnego czasu nurtuje mnie kwestia noszenia obrączek ślubnych. Dotyczy to zarówno obrączek złotych jak i srebrnych bo wiadomo że i takie się nosi. Jedni uważają że obrączka wcale im nie jest potrzebna bo i tak kochają a obrączka to tylko symbol
inni uważają ze skoro została włożona w kościele wypowiadając słowa przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności to jest to nieodzowny element małżeństwa. Jestem młodą mężatką  uważam że obrączka jest potrzebna i nie wyobrażam sobie abym miała ją zdjąć. Czy za kilka lat zmienię zdanie?? Czas pokaże.  A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

Każdy płacz i każdy śmiech ma jakiś sens...

Michał 07.08.2014r  Nasz Cud :*

2

Odp: Noszenie obrączek

A gdzie jest Twoje małżeństwo? Na palcu?

Zastanów się, co jest ważne, a co jest tylko symbolem ważnego. Dla mnie ważna jest druga osoba, i na pewno nie mylę osoby z symbolem osoby, związku z symbolem związku.

In omnibus requiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro.

3

Odp: Noszenie obrączek
asienka88 napisał/a:

uważam że obrączka jest potrzebna i nie wyobrażam sobie abym miała ją zdjąć. Czy za kilka lat zmienię zdanie?? Czas pokaże.  A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

Zaciekawiłaś mnie.
Do czego potrzebna jest obrączka? Bo to, że jest symbolem, to jasne.


Swojej obrączki nie noszę już wiele lat, mój mąż - podobnie. Przestaliśmy, gdy najpierw jedno, później drugie z nas zahaczyło obrączka o coś. Długo goiły nam się skaleczenia. I symbole odłożyliśmy do pudełka.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

4

Odp: Noszenie obrączek

no to ja sie zastanawiam dlaczego zamiast obraczki biorąc slub nie założyliscie sobie np wianuszka na głowę????
po co ten cały rytuał z obrączkami jesli uważacie ze wam przeszkadzają w życiu????
a to ze mozna nią zahaczyć to juz cąłkiem płytkie wyobrażenie...
wiele dziewczyn nosi pierścionki , a obraczka w czym przeszkadza??
mój maż również  w pracy nosi obrączkę i nie wyobraża sobie aby ja zdejmować
ja również ja noszę i dumna jestem z niej smile:)

5

Odp: Noszenie obrączek
ONA1977 napisał/a:

no to ja sie zastanawiam dlaczego zamiast obraczki biorąc slub nie założyliscie sobie np wianuszka na głowę????
po co ten cały rytuał z obrączkami jesli uważacie ze wam przeszkadzają w życiu????
a to ze mozna nią zahaczyć to juz cąłkiem płytkie wyobrażenie...
wiele dziewczyn nosi pierścionki , a obraczka w czym przeszkadza??

Czy ja kiedykolwiek napisałam, że mam głębokie wyobrażenie? Na pewno nie. I nie opowiadam o jakimś wyobrażeniu, tylko o faktach z mojego życia. I na palcach nie noszę żadnej biżuterii, ani obrączki, ani pierścionków.

Czy jestem dumna z obrączki?
Na pewno nie. Za to jestem szczęśliwa, że od wielu lat żyję w szczęśliwym związku. I z tego - jestem dumna.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

6

Odp: Noszenie obrączek

Dla mnie sprawa jest bardzo prosta. Chcesz nosić obrączkę to ją nosisz. Nie chcesz nosić obrączki to jej nie nosisz.

7

Odp: Noszenie obrączek

uważam po prostu że jesli obrączke zaklada sie biorąc slub to powinno się ją nosic....

8

Odp: Noszenie obrączek

ONA1977 - Ja dziś miałem dwa głębokie wyobrażenia, tylko już nie pamiętam, jakie. Ale poza tym widziałem w telewizji (przypadkiem) fragment jakiegoś programu, panowie z pogotowia rozcinali pierścionki i obrączki, zniekształcone w jakiś sposób, by pani uwolnić palce, która mogła stracić.
Tak czy inaczej - romantyzm sięga czasem patologii. Człowiek tak się przejmuje gestami, symbolami, słowami, że traci z oczu to, co ma być opisane czy symbolizowane. Książka jest poświęcona dla okładki.
Kiedyś mi się wydawało, że to bardzo fajne, tak sobie obrączką podpisać kobietę, by się inni trzymali z daleka. A dziś nie interesuje mnie nic poza tym, co kobieta czuje i myśli, nie musi być podpisana. smile
Dobrze, że nie trzeba cały czas nosić skarpet, które się założyło w dniu ślubu.

In omnibus requiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro.

9 Ostatnio edytowany przez ONA1977 (2011-09-12 17:10:24)

Odp: Noszenie obrączek

no jesli  obrączkę porównujesz do skarpet to inna inszość;)

to jest mój punkt widzenia dlatego wyrazilam swoją opinie..

oczywiscie mozna spekulować że noszenie obrączki może skończyć sie tragicznie hehhe to może nie wychodzić lepiej z domu bo coś nam sie przytrafi..

nie popadajmy w paranoję...

10

Odp: Noszenie obrączek

Witam.
Ja i mąż nie nosimy obrączek. Mąż miał przykre zdarzenie, bo zahaczył obrączką o klamkę i powiedział, że już jej nie założy sad, a moja zrobiła się trochę przyciasna smile
Jednakże tak jak ONA 1977 uważam, że powinnam ją nosić - dać obrączkę do poszerzenia. Po prostu zwykłe niedbalstwo z mojej strony.

heathcliff napisał/a:

Kiedyś mi się wydawało, że to bardzo fajne, tak sobie obrączką podpisać kobietę, by się inni trzymali z daleka. A dziś nie interesuje mnie nic poza tym, co kobieta czuje i myśli, nie musi być podpisana.:)

Rozumiem, że żona ma taki sam pogląd...

W związku z tematem niniejszego wątku spróbowałam sobie przypomnieć jak to jest u moich znajomych. Okazuje się, że w większości nie noszą obrączek.

Wydaje mi się, że generalnie małżeństwa odchodzą od noszenia tego symbolu. Tak sobie bowiem kojarzę, że  np. stojąc przy kasie z zakupami mam przed oczami bardziej ręce klientów niż twarze i też rzadko widuję na palcu obrączkę zarówno u kobiet jak i u mężczyzn.
Dzisiaj będę robiła zakupy, to jeszcze przyjrzę się...temu tematowi.:D

...nie da się uratować całego świata sad,
dlatego muszę sobie tłumaczyć, że takie jest życie smile,
bo bym rady nie dała, żeby wytrzymać to wszystko...
- cytat z wypowiedzi MIGI z wątku "Azyl dla marudzących inaczej".

11

Odp: Noszenie obrączek

Mój znajomy nazywa obrączkę GPS'em tongue

Poza tym, że to jest symbol to mi się wydaje, ze obrączka jest jeszcze informacją dla innych, że ten mężczyzna czy ta kobieta jest już zajęta i to na amen. Gdyby tak nie było to wszyscy Ci, którzy mają ochotę wdac się w jakiś romans nie chowali by obrączki do kieszeni widzą nową "zdobycz" na horyzoncie.

12

Odp: Noszenie obrączek

Ja obrączkę noszę i mój małżonek nosi. Na naszym ślubie Ci co bardziej konserwatywni goście byli oburzeni, że nasze obrączki są srebrne a nie złote. A co w tym złego!? Ja ani mój mąż nie lubimy złota, ewentualnie białe, ale zwykle nosimy srebrną biżuterię, więc i obrączki są srebrne. Nosimy je bo oboje mamy pracę w której te obrączki mieć możemy, ale mam wielu znajomych którzy nie noszą obrączki choć z powodu wykonywanej pracy czy po prostu nie przepadają za biżuterią i obrączkę zakładają tylko na ważne okazje. Niektórzy mają obrączki pochowane w pudełkach a mam kolegę który nosi obrączkę na łańcuszku. Ja ściągam obrączkę np. do zmywania, czy do kąpieli, w trakcie sprzątania czy na działce podczas pracy w ogrodzie. Robię to dlatego że zawsze ściągam biżuterię do pewnych czynności, a obrączka owszem ma dla mnie wartość sentymentalną, ale jest symbolem. Moja miłość nie wyraża się symbolami, a uczuciem.

"To, co za nami, i to, co przed nami, ma niewielkie znaczenie w porównaniu z tym, co jest w nas."O.W.Holmes

"Pamięć serca unicestwia złe wspomnienia, wyolbrzymiając dobre i dzięki temu mechanizmowi udaje nam się znosić ciężar przeszłości."G.GMarquez

13

Odp: Noszenie obrączek

Rozumiem, że kto nie chce, to nie nosi, bo nie jest to najważniejsze, aczkolwiek ja kiedyś myślę, że na pewno będę nosić, na początku przyzwyczaję się, że jest na paluszku, a potem po prostu nie wyobrażę sobie, bym mogła ją zdjąć smile.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

14

Odp: Noszenie obrączek

Ja również nie mówię że nie chce nosić mojej obrączki, póki co ona mi w życiu nie przeszkadza. Ja się do niej przyzwyczaiłam, może kiedyś moje poglądy się zmienią może nie. Póki co dobrze jest tak jak jest.

"To, co za nami, i to, co przed nami, ma niewielkie znaczenie w porównaniu z tym, co jest w nas."O.W.Holmes

"Pamięć serca unicestwia złe wspomnienia, wyolbrzymiając dobre i dzięki temu mechanizmowi udaje nam się znosić ciężar przeszłości."G.GMarquez

15

Odp: Noszenie obrączek

Ja mam srebrną, lubię nosic ja tak samo jak reszte pierścionków, narzeczony także, ale to jest tylko symbol i jak ktoś nie nosi, bo nie lubi to ja nie widzę problemu.

''Bo wszystko czego chcę
Całe życie być przy Tobie
Niech nie zgaśnie nigdy ogień, który płonie w Tobie''

16

Odp: Noszenie obrączek

ja jestem w małżeństwie 4 pełne lata, a obrączkę łącznie nosiłam może pół roku. Z obrączką czuję się jakoś tak staro- kto chce może mnie wyśmiać, ale każdy może mieć swoje skrzywienia smile Dodam, że biżuterię noszę i pierścionki różne również. Mój mąż ściągnął obrączkę z powodu pracy. Obrączka nie jest nam do niczego potrzebna. Nikomu nic udowadniać nie musimy. Obrączka to symbol małżeństwa, ale nie miłości, szacunku, oddania itp.

Głupia stałość jest ulubieńcem ciasnych umysłów
*Ralph Waldo Emerson

17

Odp: Noszenie obrączek
heathcliff napisał/a:

Tak czy inaczej - romantyzm sięga czasem patologii. Człowiek tak się przejmuje gestami, symbolami, słowami, że traci z oczu to, co ma być opisane czy symbolizowane. Książka jest poświęcona dla okładki.

Pójdźmy głębiej - sam ślub, w jakimkolwiek obrządku jest również symbolem - bo czymże więcej?

heathcliff napisał/a:

Kiedyś mi się wydawało, że to bardzo fajne, tak sobie obrączką podpisać kobietę, by się inni trzymali z daleka. A dziś nie interesuje mnie nic poza tym, co kobieta czuje i myśli, nie musi być podpisana. smile

Nieładne myśli się kotłowały w Twojej głowie... Tym bardziej, że coraz częściej czytam, ze właśnie mężatki są najbardziej atrakcyjne jako kochanki.Więc tak trochę jednak ryzykowne zachowanie - wystawienie na czysty strzał wink
Troszkę się znów obnażę. Jako ta, która popełniła ślub kościelny - posiadałam obrączkę. Nosiłam, była dla mnie pamiątką i budziła mój sentyment. Tak samo jak bransoletka, którą dostałam po urodzeniu się naszej córki - po prostu miłe wspomnienia.
Szanowny jeszczemąż nigdy nie wykazał ochoty do noszenia tego symbolu, a mnie nigdy nie przyszło do głowy wymagać tego od niego. Nigdy też nie traktowałam obrączki jako "podpisu" - cynicznie powiem: co to za podpis, który można w ułamku sekundy schować? Nooo... gdyby to był tatuaż na czole - wtedy zupełnie coś innego wink
Że DLA MNIE był to ważny symbol - przekonałam się, gdy postanowiłam odejść od męża. Odczułam potrzebę (kurcze, nawet przymus to był) zdjęcia obrączki, co tez uczyniłam. Ale symbolem pozostała nadal - tym razem mojego uwolnienia się.  Leży sobie spokojnie w szkatułce z pozostałą biżuterią. Nie odczuwałam potrzeby ciśnięcia nią w twarz (to by było takie romantyczne...), ale czuję, że "pójdzie" na jakiś słuszny cel. Niech w końcu będzie z niej jakiś pożytek tongue   

heathcliff napisał/a:

Dobrze, że nie trzeba cały czas nosić skarpet, które się założyło w dniu ślubu.

Ale chyba nikt tu nie mówi, że TRZEBA cokolwiek... Wolność... Także w sprawie skarpetek. Byleby czyste były.

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

18

Odp: Noszenie obrączek

My z mężem nosimy obrączki. Od ośmiu lat mam na palcu złoty krążek. Jest to dla nas symbol miłości i wierności.

Kłamstwo nie staje się prawdą tylko dlatego, że wierzy w nie więcej osób.
                                      - Oscar Wilde

19

Odp: Noszenie obrączek

Najpierw obroczkę nosiłam , pozniej jakos zdjełam na pół roku ale teraz ją nosze cały czas razem z pierścionkiem zaręczynowym i nigdy jej nie zdejmuje . Jak pól roku nie nosiłam i kiedys spotkałam kolezanke w miescie i od razu padło pytanie czy sie rozwiodłam. Poczułam sie jakos niezręcznie, tłumacząc sie z tego. Bez sensu.

20

Odp: Noszenie obrączek

Widziałam dziewczynę która nosiła same obraczki i to zlote jedną na kciuku lewej ręki dwie pozostałe na prawej dłoni być może miała ich jeszce więcej aczykolwiek nie policzyłam ich wszystkich, wyglądalo to trochę dziwnie i wzbudziło moja ciekawość zaczełam się zastanawiać czy aby napewno była zamężna. Na ręce chyba prawe,j blisko dłoni miała też tatooaż taki napis w obcym języku i nie za duży bardzo ładny zresztą może to było czyjeś imię trudno jest mi teraz powiedzieć. Tatooaż strasznie mi sie spodobał! Aczykolwiek nnie poznałam tej dziewczyny mimo że podróżowalyśmy w jednym i tym samym autobusie.

21

Odp: Noszenie obrączek

My juz od dwoch lat stale nosimy obraczki. Pod pewnymi wzgledami jestem tradycjonalistka. Po prostu dla nas obojga jest to wlasciwe.

Kiedy się urodziłam, diabeł spojrzał, skrzywił się i mruknął...szlag konkurencja big_smile

22

Odp: Noszenie obrączek

niekochana72 - znów zaszaleję ze stwierdzeniem ogólnym: bardzo, bardzo często opis ludziom przesłania fakt. Małpa najprostsza widzi i w najgorszym razie ma w głowie pustkę, człowiek, gdy widzi fakt, może mieć w głowie tyle bzdur, że zrozumienie faktu jest wręcz ujemne, a nie po małpiemu zerowe. Poznałem niedawno człowieka, który napisał kilkanaście (albo już kilkadziesiąt) sporych stron tekstu, by wyrazić myśl "niektóre rzeczy zmieniają się". Nie jest już w stanie zrozumieć banalności swej myśli, użył tak skomplikowanych narzędzi (błędnie), by teorię rozwinąć, że z samego tego faktu wydaje mu się ona odkrywcza. smile

Więcej opisu w stosunku do opisywanego, więcej znaczącego w stosunku do znaczonego, to zawsze ryzyko. Im więcej rytuałów się nagromadzi, im więcej stworzy się opisu, tym łatwiej zacząć żyć samym rytuałem, samym opisem, a zapomnieć w ogóle o treści, która miała być pod spodem.

Pamiętam - teraz będzie dygresja historyczna - jak w liceum koleżanki chciały zorganizować wyjazd/spotkanie/imprezę, by pokazać, że jesteśmy zgraną klasą. Byliśmy bardzo niezgraną klasą (i nawet nie tylko ja byłem odpowiedzialny za ten stan rzeczy), koleżanki zapomniały, że poza pokazywaniem może być jeszcze zgranie - o zgranie nie starała się żadna przez wszystkie licealne lata.
I tak wszędzie symbol, znak, może przesłonić treść, znaczenie. W filozofii, w małżeństwie, w sztuce.

Wreszcie powrót do tematu - piszesz, że ślub to symbol. I owszem. Zaskakuje mnie, że jeszcze tyle kobiet ślubu chce. Tak po prostu, bez zastanowienia. Przychodzi pewien wiek, pewien staż w związku - no to ślub. Tak całkiem bezmyślnie, bo wiemy, jaki kształt powinny mieć pozory, ale nikt prawie nie myśli, jak powinna wyglądać treść pod pozorami (i o pannę, która ze swym kawalerem ROZMAWIA jest już całkiem trudno).

Ślub to też tylko symbol. A Wilde'a czytam teraz, lepiej nie będę się zastanawiał, czego symbol. smile

In omnibus requiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro.

23

Odp: Noszenie obrączek
heathcliff napisał/a:

Pamiętam - teraz będzie dygresja historyczna - jak w liceum koleżanki chciały zorganizować wyjazd/spotkanie/imprezę, by pokazać, że jesteśmy zgraną klasą. Byliśmy bardzo niezgraną klasą (i nawet nie tylko ja byłem odpowiedzialny za ten stan rzeczy), koleżanki zapomniały, że poza pokazywaniem może być jeszcze zgranie - o zgranie nie starała się żadna przez wszystkie licealne lata.
I tak wszędzie symbol, znak, może przesłonić treść, znaczenie. W filozofii, w małżeństwie, w sztuce.

Moja dygresja pewnie byłaby równie "historyczna"  hmm Taka mała wiwisekcja. 16 lat udowadniania samej sobie, że BĘDZIEMY  zgrani wink  Taka racjonalna niekochana72 i jednocześnie tyle lat myślenia magicznego? Psychika kobiety jest jednak niesamowita smile


heathcliff napisał/a:

Wreszcie powrót do tematu - piszesz, że ślub to symbol. I owszem. Zaskakuje mnie, że jeszcze tyle kobiet ślubu chce. Tak po prostu, bez zastanowienia. Przychodzi pewien wiek, pewien staż w związku - no to ślub. Tak całkiem bezmyślnie, bo wiemy, jaki kształt powinny mieć pozory, ale nikt prawie nie myśli, jak powinna wyglądać treść pod pozorami (i o pannę, która ze swym kawalerem ROZMAWIA jest już całkiem trudno).

Ślub to też tylko symbol. A Wilde'a czytam teraz, lepiej nie będę się zastanawiał, czego symbol. smile

Co raz mądrzejsze są kobiety - mniej ich już uważa, że "taka jest kolej rzeczy".
Mój osobisty ślub był zdecydowanie symbolem mojej prywatnej naiwności, głupoty i niedojrzałości. Mam nadzieję, że rozwód - wręcz przeciwnie smile

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

24

Odp: Noszenie obrączek
niekochana72 napisał/a:
heathcliff napisał/a:

Pamiętam - teraz będzie dygresja historyczna - jak w liceum koleżanki chciały zorganizować wyjazd/spotkanie/imprezę, by pokazać, że jesteśmy zgraną klasą. Byliśmy bardzo niezgraną klasą (i nawet nie tylko ja byłem odpowiedzialny za ten stan rzeczy), koleżanki zapomniały, że poza pokazywaniem może być jeszcze zgranie - o zgranie nie starała się żadna przez wszystkie licealne lata.
I tak wszędzie symbol, znak, może przesłonić treść, znaczenie. W filozofii, w małżeństwie, w sztuce.

Moja dygresja pewnie byłaby równie "historyczna"  hmm Taka mała wiwisekcja. 16 lat udowadniania samej sobie, że BĘDZIEMY  zgrani wink  Taka racjonalna niekochana72 i jednocześnie tyle lat myślenia magicznego? Psychika kobiety jest jednak niesamowita smile


heathcliff napisał/a:

Wreszcie powrót do tematu - piszesz, że ślub to symbol. I owszem. Zaskakuje mnie, że jeszcze tyle kobiet ślubu chce. Tak po prostu, bez zastanowienia. Przychodzi pewien wiek, pewien staż w związku - no to ślub. Tak całkiem bezmyślnie, bo wiemy, jaki kształt powinny mieć pozory, ale nikt prawie nie myśli, jak powinna wyglądać treść pod pozorami (i o pannę, która ze swym kawalerem ROZMAWIA jest już całkiem trudno).

Ślub to też tylko symbol. A Wilde'a czytam teraz, lepiej nie będę się zastanawiał, czego symbol. smile

Co raz mądrzejsze są kobiety - mniej ich już uważa, że "taka jest kolej rzeczy".
Mój osobisty ślub był zdecydowanie symbolem mojej prywatnej naiwności, głupoty i niedojrzałości. Mam nadzieję, że rozwód - wręcz przeciwnie smile

Niekochana, wszakże człowiek uczy się na błędach wink.
Lubię Cię czytać, na pewno w końcu trafisz na porządnego faceta, tzn sama takiego sobie wybierzesz.
Wiadomo, że ludzie czasem chcą ślubu dla samego ślubu, wiążą się z nieodpowiednimi osobami, przez co małżeństwo wtedy jest jedną, wielką farsą, ale po to jest życie, by uczyć się na błędach, wyciągać wnioski, nic straconego wink.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

25

Odp: Noszenie obrączek

niekochana72 - masz zamiar przestać być naiwna? Byłoby strasznie szkoda.

In omnibus requiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro.

26 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-09-12 21:31:59)

Odp: Noszenie obrączek
truskaweczka19 napisał/a:

Niekochana, wszakże człowiek uczy się na błędach wink.
Lubię Cię czytać, na pewno w końcu trafisz na porządnego faceta, tzn sama takiego sobie wybierzesz.
Wiadomo, że ludzie czasem chcą ślubu dla samego ślubu, wiążą się z nieodpowiednimi osobami, przez co małżeństwo wtedy jest jedną, wielką farsą, ale po to jest życie, by uczyć się na błędach, wyciągać wnioski, nic straconego wink.

Po pierwsze - dziękuję za miłe słowa.
Ale żeby nie było tak słodko wink
Co innego wziąć "nietrafiony" ślub, a co innego przez 16 lat uprawiać myślenie magiczne w temacie "Udowodnię, że jesteśmy świetnym małżeństwem". Teraz juz wiem, że to MEGALOMANIA wink Tak - uważałam, że JA potrafię. Że JA go zmienię, nauczę, pokaże i wytłumaczę.
Właśnie sobie przypomniałam, że nawet te cholerne obrączki ja SAMA wybrałam. Jemu było obojętne - i TO zachowanie powinno być dla mnie symbolem, a właściwie "zwiastunem" mojego małżeństwa.

P.S. Porządny mężczyzna? Hmmm...

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

27

Odp: Noszenie obrączek
niekochana72 napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

Niekochana, wszakże człowiek uczy się na błędach wink.
Lubię Cię czytać, na pewno w końcu trafisz na porządnego faceta, tzn sama takiego sobie wybierzesz.
Wiadomo, że ludzie czasem chcą ślubu dla samego ślubu, wiążą się z nieodpowiednimi osobami, przez co małżeństwo wtedy jest jedną, wielką farsą, ale po to jest życie, by uczyć się na błędach, wyciągać wnioski, nic straconego wink.

Po pierwsze - dziękuję za miłe słowa.
Ale żeby nie było tak słodko wink
Co innego wziąć "nietrafiony" ślub, a co innego przez 16 lat uprawiać myślenie magiczne w temacie "Udowodnię, że jesteśmy świetnym małżeństwem". Teraz juz wiem, że to MEGALOMANIA wink Tak - uważałam, że JA potrafię. Że JA go zmienię, nauczę, pokaże i wytłumaczę.
Właśnie sobie przypomniałam, że nawet te cholerne obrączki ja SAMA wybrałam. Jemu było obojętne - i TO zachowanie powinno być dla mnie symbolem, a właściwie "zwiastunem" mojego małżeństwa.

P.S. Porządny mężczyzna? Hmmm...

Wiem, wiem, to na pewno jest najgorsze samą siebie oszukiwać, ze da się wszystko posklejać i że on dla nas się zmieni, tylko trzeba czasu, więcej uwagi itp. Błędne myślenie.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

28

Odp: Noszenie obrączek
heathcliff napisał/a:

niekochana72 - masz zamiar przestać być naiwna? Byłoby strasznie szkoda.

Kochany - to mój stygmat. Umrę z naiwnością dziecka w oczach i sercu.
Ale już jestem tego świadoma - to mi wystarcza big_smile Przynajmniej tak naiwnie sądzę w tym momencie wink
Wiesz, ktoś kto dobrze poznał moja historię powiedział: "Naiwność Twoja, droga M była mocno przed mądrością" - i to jest prawda. Bo o ile w codziennych sprawach - mądrość mi się "włącza" przed naiwnością - po prostu jestem racjonalna do bólu, to w sprawach, gdzie w grę wchodzą uczucia (nie tylko miłość) - ta naiwność dziecka prze po trupie mądrości hmm

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

29

Odp: Noszenie obrączek

niekochana72 - z naiwnością jest kobiecie do twarzy! Tylko trzeba się nauczyć znosić te wszystkie cierpienia, porażki, pomyłki, problemy, trudności i jakieś ogólne niezorientowanie. Ach, zapomniałbym. Czekałem tylko, aż mi napiszesz "Kochany", żeby zaprotestować, że mnie nazywasz jak wszystkich. Proszę jakoś bardziej oryginalnie.
Ładne obrączki wybrałaś?

In omnibus requiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro.

30

Odp: Noszenie obrączek
niekochana72 napisał/a:

Że DLA MNIE był to ważny symbol - przekonałam się, gdy postanowiłam odejść od męża. Odczułam potrzebę (kurcze, nawet przymus to był) zdjęcia obrączki, co tez uczyniłam. Ale symbolem pozostała nadal - tym razem mojego uwolnienia się.  Leży sobie spokojnie w szkatułce z pozostałą biżuterią. Nie odczuwałam potrzeby ciśnięcia nią w twarz (to by było takie romantyczne...), ale czuję, że "pójdzie" na jakiś słuszny cel. Niech w końcu będzie z niej jakiś pożytek tongue

Ze mną było bardzo podobnie smile Swoją obrączke nosiłam do chwili, kiedy mentalnie poczułam, że zostałam zwolniona z danego mężowi słowa. W dniu swojej wyprowadzki, owy symbol zostawiłam na komódce dla mojej następczyni  tongue

W tym roku zmarła moja 97 letnia babcia. Przed śmiercią przypominała jeszcze, żeby przez przypadek, nikt nie zdjął jej z palca, ślubnej obrączki smile Z tej obrączki, po tylu latach noszenia, została już tylko złota niteczka. Babcia nigdy jej nie zdejmowała. Dla niej obrączka, była symbolem miłości...

31

Odp: Noszenie obrączek
heathcliff napisał/a:

niekochana72 - z naiwnością jest kobiecie do twarzy! Tylko trzeba się nauczyć znosić te wszystkie cierpienia, porażki, pomyłki, problemy, trudności i jakieś ogólne niezorientowanie. Ach, zapomniałbym. Czekałem tylko, aż mi napiszesz "Kochany", żeby zaprotestować, że mnie nazywasz jak wszystkich. Proszę jakoś bardziej oryginalnie.
Ładne obrączki wybrałaś?

Wiesz, bardzo mi się spodobało to "ogólne niezorientowanie" - to taki piękny synonim wink
Wiesz, zdradzę Ci moja słodką tajemnicę. "Wichrowe wzgórza" to jedna z moich ulubionych książek. Jak się domyślasz - nie wynikło z tego nic dobrego dla mnie. Tak wiec Twój nick jest mi wyjątkowo bliski i wzbudza ambiwalentne uczucia.
Więc nie napisze już więcej do Ciebie 'kochany" - będę się pilnować. Pozostaniesz nieokiełznanym i szalonym heathcliff'em.

Obrączki kupiłam proste, bez żadnych ozdobników. Mnie się podobały.

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

32 Ostatnio edytowany przez marynata (2011-09-12 23:57:59)

Odp: Noszenie obrączek

U nas było dość zabawnie. Przed ślubem twierdziliśmy, że chyba nie będziemy nosić obrączek, bo nie ma po co. Ale przyszedł ślub i... kiedy zapominamy o obrączce, to czujemy się jakoś tak... dziwnie smile Jakbyśmy byli bez dokumentów, telefonu komórkowego...
Zastanawiam się, czym dla nas jest obrączka... i chyba przede wszystkim jest to element, który daje nam poczucie bezpieczeństwa. Patrzymy na obrączkę i wiemy, że ten ktoś jest obok - niezależnie od tego, czy akurat jesteśmy razem w tym momencie, czy jedno z nas gdzieś musiało wyjść.
No, i lubimy ją pokazywać wszystkim. Chwalimy się tym, że jesteśmy razem, że jesteśmy małżeństwem - a co! wink
Absolutnie nie nazywamy jej GPSem, smyczą, czy czymkolwiek jeszcze... To jest taki amulet - nasz specjalny smile

33

Odp: Noszenie obrączek

marynata podoba mi sie ta nazwa. Amulet...Brzmi lepiej niz "smycz" i GPS ktore jakos negatywnie mi sie kojarzy.

Kiedy się urodziłam, diabeł spojrzał, skrzywił się i mruknął...szlag konkurencja big_smile

34 Ostatnio edytowany przez marynata (2011-09-13 00:03:31)

Odp: Noszenie obrączek
Sadie napisał/a:

marynata podoba mi sie ta nazwa. Amulet...Brzmi lepiej niz "smycz" i GPS ktore jakos negatywnie mi sie kojarzy.

Mi również "smycz" i GPS negatywnie się kojarzą.
Tak samo, jak fakt, że niektórzy panowie lub panie mówią o swojej żonie/mężu: "moja stara/mój stary". Wówczas mam ochotę zadać pytanie: "to jak się stało, że jesteście razem, skoro odnosicie się do siebie tak negatywnie?".

35

Odp: Noszenie obrączek

Zgodzę się z  marynatą. Nigdy nie ekscytowałam się pierścionkami zaręczynowymi, sukniami ślubnymi ani resztą tej otoczoki- ale obrączki to jest inna bajka. Jak nie noszę na co dzień pierścionków, bo mnie irytują, tak obrączkę będę nosiła choćbym co dzień ryzykowała obcięciem palców. To symbol, "amulet", a także "przypominajka"- że kiedyś i gdzieś połączyło Cię z drugą osobą coś wyjątkowego, specjalnego, jedynego w swoim rodzaju. I ja też bardzo chętnie będę się chwalić, że jesteśmy szczęśliwym małżeństwem- bo to jest prawdziwy sukces!

W taki dzień jak ten Marco Polo wyruszył do Chin.
Jakie są Twoje plany na dzisiaj?

36

Odp: Noszenie obrączek

Taaak.
A mnie do przypomnienia, że jestem mężatką służy własna pamięć i spojrzenie na człowieka, który jest obok.

I nie krytykuję faktu noszenia obrączki przez kogokolwiek.
Natomiast argumenty "obrońców" noszenia symbolu - wywołują u mnie uśmiech.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

37

Odp: Noszenie obrączek

Jestesmy 18 lat po ślubie, tydzień nosilismy obrączki (mąz zostawił swoją przez przypadek podczas wizyty u rodziny). Nigdy mi to nie przeszkadzało, ale.... Mąż zaczął interesować się młodszym towarzystwem, wiedzą, że ma rodzinę, ale brak obrączki interpretują, że mu się z żoną nie układa. Póki jesteście młodzi, symbole nie mają znaczenia, ale po pewnym czasie ich brak pomaga w zapomnieniu.

38 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-13 10:52:23)

Odp: Noszenie obrączek
Jaguszka napisał/a:

Póki jesteście młodzi, symbole nie mają znaczenia, ale po pewnym czasie ich brak pomaga w zapomnieniu.

Kwestia zapominania to nie sprawa wieku, tylko ochoty.

I zdradzający nie zapomina o tym, że jest żonatym/mężatką, tylko ma to za nic. Często osoby zdradzające noszą obrączkę do momentu rozpoczęcia uwodzenia kogoś, wówczas ją zdejmują chowając w kieszeń i zakładają przed powrotem do domu.

Myślenie o tym, że obrączka pomoże uniknąć zdrady jest myśleniem magicznym.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.