Trafiłam tutaj przypadkiem i powiem szczerze, że - jako wegetariance - potwornie przykro czyta się niektóre wypowiedzi.
Ja zawsze uważałam, że wesele jest dla Młodych, nie dla gości. Ja przychodzę, ponieważ chcę cieszyć się razem z Młodymi ich szczęściem. Jeśli bowiem założymy, że wesele jest dla gości, to na każdym powinnam żądać wegetariańskich potraw. Zazwyczaj natomiast wygląda to tak, że jeśli Młodzi mówią, że się o mnie martwią, co będę jeść itd., to im tłumaczę, że ja sobie poradzę i żeby się mną nie przejmowali. Po co mają dodatkowo zaprzątać sobie głowę jakimś menu dla mnie i może ponosić przez to większe koszty.
Ja za wesele nigdy jeszcze nie płaciłam. Owszem daję pieniążki, albo prezent - uważam, że jest to w dobrym tonie - niech Młodzi zaczynają nowe życie z trochę mniejszym długiem
. Jak mnie ktoś zaprosi na urodziny, imieniny to również przyjdę z prezentem i nigdy nie stwierdzę, że zapłaciłam za tą imprezę.
Byłam kiedyś świadkową na weselu, gdzie Młodzi postanowili, że dostanę osobne wegetariańskie menu. Powiem szczerze, że każda potrawa błyskawicznie znikała z mojego talerza. Nie dlatego, że byłam taka głodna
, tylko dlatego, że wszyscy, którzy siedzieli obok częstowali się - "o, jakie fajne, mogę spróbować?", "a co to jest?". Kuzyn stwierdził nawet, że dostaję bardziej urozmaicone i lepsze jedzenie niż reszta
.
Niedawno organizowałam przyjaciółce wieczór panieński. Zgodziła się, że bez problemu może być bez mięsa. Na stół trafiły różne przekąski i dziewczyny, które mnie nie znały wcześniej i nie wiedziały, że jestem wege, nawet nie zwróciły uwagi na to, że nie było mięsa. Zdarzało mi się również organizować Sylwestra bezmięsnego i nikt nie marudził
.
Co miesiąc/co dwa grupa najbliższych przyjaciół przychodzi do mnie nie obiad albo kolację. Zazwyczaj zrzucamy się na składniki, ewentualnie każdy coś przynosi . Nigdy nie było jeszcze mięsa, a tylko ja z tej grupy jestem wege. Z koleżanką zawsze testujemy nowe przepisy i wszyscy nie mogą się doczekać kolejnej takiej kolacji, albo proszą, żeby na inną imprezę przygotować coś podobnego. To jest jeden z moich sposobów na otwarcie moich przyjaciół na kuchnię wege - nie namawiam nikogo do odrzucenia mięsa, ale niech wiedzą, że można zjeść kolorowo i smacznie, a mięso nie jest czymś obowiązkowym (nawet do wódeczki)
Gdybym miała wyjść za mąż za wegetarianina, to pewnie wesele byłoby bezmięsne i na pewno byłoby mi cholernie przykro, że ktoś nie przyjdzie tylko dlatego, że nie dostanie kotleta. Gdybym była zaproszona na wesele, gdzie byłoby tylko mięso (trochę abstrakcyjne, ale jednak), to pewnie po prostu zjadłabym konkretny obiad przed wyjściem z domu. Gdybym została zaproszona na bezalkoholowe wesele, a uznałabym, że potrzebuję procentów, żeby lepiej się bawić, to pewnie walnęłabym sobie setkę przed wejściem na salę i tyle
. Później mogłabym marudzić, że coś mi nie pasowało na tym, albo na tamtym weselu, ale na pewno nie zrezygnowałabym z przyjścia ot tak i starałabym się bawić jak najlepiej i robić wszystko, żeby Młodzi również bawili się fantastycznie
.
I na koniec mojego długiego wywodu zupełnie inny przykład. U mojego brata na weselu był DJ. Mój wujek przyznał się później, że nie chciał przyjść, bo co to za wesele bez zespołu. Kiedyś już był na takim weselu, gdzie to DJ grał i puszczał tylko jakąś klubową muzykę, i bardzo głośno, i się bawić przy tym nie dało, więc i tym razem pewnie się nie pobawi. Ale namówiła go ciocia. Na weselu tak dobrze się bawił, że uznał, że musi swoją córkę namówić (która niedługo bierze ślub) na DJ'a. Czasami może warto nie nastawiać się od razu negatywnie, bo może się okazać, że przez głupiego kotleta ominie nas genialna zabawa i wesele, które inni goście będą długo wspominać (a chociażby dlatego, że wyjątkowe, bo bezmięsne, a jednak bardzo udane). Wtedy będziemy mogli tylko żałować, że nie braliśmy w tym udziału.