Mowil , ze to powazne z jego strony, ze mysli ulozyc sobie zycie na nowo, ze chce miec szanse, ze chce abym i ja dala jemu szanse, ze to nie jest sprawa seksu tylko, itd itd ...
Uwierzylam... w koncu uwierzylam.
Dlaczego nie wierzyc ? Przeciez nie mozna ciagle w nieskonczonosc nie wierzyc i wietrzyc wszedzie podstep. Trzeba w koncu i sobie tez
dac szanse...
Minelo kilka lat , a u nas wszystko rozchodzilo sie dalej tylko i wylacznie o seks.
Dusilam sie, stalo sie to trudne do zniesienia. Pragnelam normalnego zwiazku, przyszlosi ... a nie obslugiwac go seksem ...
Rozpadlo sie w koncu z mojej winy, nie wytrzymalam, nie moglam pogodzic sie, ze bylam ciagle jego zabawka, na wyciagniecie
reki i na kazde zawolanie..... Gniew , rozpacz, bezsilnosc i upodlenie .
On, odszedl, bez klasy i bez morali.
Pracujemy razem, jest posrednio moim przelozonym.
On, smieje sie szyderczo ze mnie kiedy mowie, ze nie zostawie tego tak, ze nigdy nie godzilam sie na "sexual harassment", ze zgodzilam sie
na ten uklad tylko i wylacznie dla niego, jako mezczyzny, jako partnera, ze chcialam widziec przyszlosc dla nas obojgu ....
On ma to gdzies, twierdzi, ze nic nie moge mu zrobic. Mowi, ze on swietnie sie wybroni z tego, ze zrobi ze mnie wariatke, ze w ostatecznosci
ma duzo pieniedzy aby walczyc w sadzie, gdyby i taka zaszla koniecznosc.
Ze prawo to on ma gdzies, bo prawo jest bezsilne wiec i jemu nic nie zrobia, a ja zostane bankrutem , i bez wizji nowej pracy.
Nie moge wytrzymac . Gniew i bol mnie przerastaja.
Chce , aby poniosl konsekwencje bawienia sie czyimis uczuciami, oddaniem, ktore wykorzystal z bezgraniczna perfidia i zimnym , bezlitosnym planowaniem.
Od poczatku wiedzial, ze bede tylko jego zabawka. Wykorzystal mnie bez skrupulow.
Nie chce slow, ze on nie jest nic wart i zeby zapomniec.
Nie chce zapomniec !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Chce , aby zaplacic za krzywde jaka mi wyrzadzil !!!!!!!!!!!!!
Chce zemsty !!!!!!!!!!!!!!!!!!