agresja??przemoc?? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » agresja??przemoc??

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 63 ]

Temat: agresja??przemoc??

witam
piszę ponieważ potrzebuję pomocy.
Jestem mężatką z 3 letnim stażem, nie mamy dzieci. Do niedawna wydawało mi sie że tworzymy zgraną parę i nasze małżeństwo można zaliczyć do udanych. Do niedawna... dwa tygodnie temu podczas mocno zakrapianej imprezy (zarówno ja jak i małżonek wypiliśmy za dużo) doszło do nieporozumienia między nami. Najgorsze jednak wydarzylo się po powrocie do domu, mąż wpadł w szał, krzyczał że przyniosłam mu wstyd przed znajomymi (wiem o tym że mąż nie lubi jak kobieta pije). Nie wiem co o tym wszystim myśleć, ponieważ mąż nie tylko nie przebierał w słowach ale i w czynych, uderzył mnie kilkakrotnie, szarpał, rzucał na łóżko a nawet pluł w twarz jednocześnie wyzywając... nigdy nie spodziewałabym się takiego zachowania, wcześniej mówiłam otwarcie ze gdyby doszło kiedykolwiek do jakiejś przemocy, jeszcze tego samego dnia bym odeszła, a teraz będąc w takiej sytuacji jestem kompletnie bezradna i przerażona:( następnego dnia rozmawialiśmy o całej sytuacji, ale to ja najpierw przeprosiłam za to że za dużo wypiłam...dopiero jak pokazałam siniaki na nogach i rękach przeprosił mnie i powiedział że to się więcej nie powtórzy... dalej jednak twierdzi że zachował się tak bo wyprowadziłam go z równowagi i na każdym kroku wypomina mi że nie powinnam była tyle wypić...kocham męża i było nam do tej pory dobrze z niewielkimi potknięciami, ale teraz nie wiem co myśleć. Czy byłyście kiedykolwiek w takiej sytuacji? bardzo chciałabym poznać wasze opinie czy jest mozliwe że to już się więcej nie powtórzy? czy to zawsze jest tak że jeśli już raz się zdarzyło, to musi się powtórzyć? proszę o rady i wyrozumiałość

2

Odp: agresja??przemoc??

Nigdy nie byłam w takiej sytuacji i na ten temat wolałabym się nie wypowiadać. Bardzo złe zachowanie Twojego męża i z mojej strony to tyle.
Dziwi mnie zupełnie inna sprawa. Dlaczego Tobie nie można pić, a on może się zalać!To jest bardzo nie wporządku i na taką sytuację też nie powinnaś się zgadzać. Jeśli nie lubi pijanych kobiet to niech dla przykładu też zrezygnuje z picia.

3

Odp: agresja??przemoc??

NIKt Ci nie zagwarantuje, że to się NA PEWNO nie powtórzy i NIKt nie weźmie na siebie odpowiedzialności za stwierdzenie, że NA PEWNO będzie się powtarzać. Bo nie jesteśmy jasnowidzami.
Istnieje RYZYKO, że się może to zdarzyć ponownie, jeżeli nie wyeliminujecie czynnika wywołującego agresję.
W każdym razie OBOJE powinniście przystopować z piciem alkoholu, skoro prowadzi to do agresji.
Ja bym na twoim miejscu oddaliła się na jakiś czas z domu np. do rodziców, siostry, brata czy przyjaciółki by to przemyśleć. I ustalić jakiś sposób postępowania. Nie można bowiem pozwolić, aby takie zachowania się jeszcze kiedyś powtórzyły.

4

Odp: agresja??przemoc??

rzucał Tobą, pluł, wyzywał, uderzył-nieciekawa sprawa.
jest taka zasada, jak raz uderzy-może od tej pory zawsze, Twoja pewność znika, nie ma 'nie powtórzy się'.
za dużo wypiłaś, a on? lepszy?
nie umiem pojąć, dlaczego aż ładował w Ciebie tak mocno i na tyle sposobów zadawał ból, żeby pokazać siłę, swoje niezadowolenie i że 'więcej nie wypijesz'.
ale nie lubię hipokryzji-sam chlał.
i zgadzam sie co do nast kroków z Anhedonia

5

Odp: agresja??przemoc??

Agresja?
TAK!

Przemoc?
TAK!

On Cię bił, wyzywał, szarpał, opluł, a Ty go przeprosiłaś, bo wypiłaś za dużo? Nie rozumiem Twojej logiki.
Twój mąż jest damskim bokserem; prawdziwy charakter ukazuje dopiero po wypiciu dużej dawki alkoholu.

Co robić?
Poza tym, co dziewczyny napisały powyżej, dobrze by Twój mąż uświadomił sobie, skąd u niego tyle agresji. I biegiem na terapię.

Odp: agresja??przemoc??

Zuzia-27,
rozumiem, że jesteś bardzo skołowana i przestraszona tą sytuacją. Każdy akt agresji w małżeństwie jest bardzo niepokojącym sygnałem. Również dlatego, że rzeczywiście rzadko ataki takie są odosobnione. Najczęściej pierwsze uderzenie partnera/ partnerki jest przełamaniem tabu i otwarciem nowej możliwości wyładowania emocji, nowego argumentu w konfliktach. Warto, żebyś nie zapominała o tym i była wyczulona na kolejne niepokojące sytuacje.

Zdarza się również, że kłótnia połączona z atakiem fizycznym jest jednorazowym incydentem - wywołanym np. przez alkohol, jak w Waszym przypadku. Najczęściej jednak po otrzeźwieniu, sprawca jest przerażony tym, co zrobił, bardzo żałuje, nie może sobie tego wybaczyć. Przyznam, że bardzo niepokoi mnie fakt, że Twój mąż usprawiedliwia swoje zachowanie, twierdzi, że miał powody aby Cię zaatakować, nie wzruszają go siniaki ani Twój smutek i strach.

Nikt tutaj nie jest w stanie przewidzieć, czy zachowanie Twojego męża powtórzy się, czy nie. Zapewne prawdopodobieństwo to można zmniejszyć przez rezygnację z alkoholu (to nie Ty, ale on powinien mieć taki zakaz). Nie wolno również dopuszczać argumentów, że są sytuację, w których możecie używać wobec siebie siły. Mąż powinien zrozumieć, że nic nie tłumaczy jego zachowania. Zachował się niedopuszczalnie i wyrządził Ci ogromną krzywdę. Czeka go wiele pracy nad odbudowaniem zaufania i poczucia bezpieczeństwa w Waszym domu.

Jeśli jednak taka sytuacja powtórzyłaby się raz jeszcze, powinnaś podjąć bardziej radykalne kroki.

7

Odp: agresja??przemoc??
Wielokropek napisał/a:

Agresja?
TAK!

Przemoc?
TAK!

On Cię bił, wyzywał, szarpał, opluł, a Ty go przeprosiłaś, bo wypiłaś za dużo? Nie rozumiem Twojej logiki.
Twój mąż jest damskim bokserem; prawdziwy charakter ukazuje dopiero po wypiciu dużej dawki alkoholu.

Co robić?
Poza tym, co dziewczyny napisały powyżej, dobrze by Twój mąż uświadomił sobie, skąd u niego tyle agresji. I biegiem na terapię.

POPIERAM WYPOWIEDZ W 100%
Hipokryta,damski bokser?=ZLY CZLOWIEK!

8 Ostatnio edytowany przez melii (2011-08-16 04:06:23)

Odp: agresja??przemoc??

Byłam w takiej samej sytuacji i popełniłam wielki błąd - pozwoliłam mężowi na takie traktowanie i to przez parę ładnych lat...

Na początku wierzyłam w zapewnienia, że więcej się jego wybuchy nie powtórzą, potem odpłacałam się pięknym za nadobne (agresja wywołuje agresję, ja też miałam język i ręce), a w późniejszym terminie po prostu się poddałam, nie miałam już siły walczyć... No i wszystko to rozgrywało się w "czterech ścianach", nikomu nic nie mówiłam, bo najzwyczajniej w świecie wstydziłam się tego...
Ale kiedyś musiał nastąpić punkt kulminacyjny - powiedziałam stanowczo DOŚĆ. Zabrałam dzieci i wyprowadziłam się do rodziców. Sprawa trafiła do prokuratury, złożyłam pozew do sądu o rozwód i alimenty.
Minął już ponad rok czasu od mojej wyprowadzki, sądy działają bardzo opieszale, nasza sprawa jest nadal w toku.

Ten rok zmienił męża diametralnie - dopiero moje stanowcze kroki "postawiły go do pionu".
Właśnie wróciliśmy z wspólnych wczasów (mąż prosił o wspólny wyjazd, a ja nie chciałam rozstawać się z dziećmi i wyraziłam na to zgodę) i teraz się zastanawiam, czy dać naszemu małżeństwu drugą szansę. Nie ukrywam, że chciałabym, ale się boję - nie chciałabym ponownie przechodzić przez wszystko od nowa. Chodzi mi o przeprowadzkę, zmianę szkół i przedszkoli dzieci, sprawy organizacyjne, itp. Wiem już, że nigdy nie pozwolę mężowi na pomiatanie mną - on też dobrze o tym wie. Przeszedł terapię i "dobrą szkołę życia" - przeżyć ponad rok bez codziennego kontaktu z dziećmi jest naprawdę ciężko, wierzę w te jego słowa. Ja nie wyobrażam sobie takiego życia... Ale z perspektywy tego czasu widzę, że było to dla niego terapią wstrząsową, która przyniosła efekty.

Sama jestem w kropce, nie wiem, jak postąpić i trudno mi dawać komukolwiek rady, ale chcę Ci powiedzieć, co myślę o Twojej sytuacji.

Nikt nie zapewni Cię, że więcej takie sytuacje nie będą miały miejsca. Może to był tylko jednorazowy incydent i wszystko się dobrze ułoży - tego bardzo gorąco bym Ci życzyła. Ale bądź bardzo czujna - nie pozwól na następne takie traktowanie. Pamiętaj, że mąż nie ma prawa znęcać się nad Tobą - ani fizycznie, ani psychicznie lub emocjonalnie. Nie popełnij mojego błędu i nie pozwól swojemu mężowi na powtórkę "z rozrywki".
Nie podoba mi się również fakt, że to Ty pierwsza przepraszałaś jego - ZA CO, jeśli można wiedzieć? Za to, że za dużo wypiłaś na imprezie? Przecież to nie Ty zrobiłaś mu awanturę, nie Ty go uderzyłaś, nie Ty plułaś mu w twarz!!!
To on powinien pierwszy przepraszać i prosić o wybaczenie. Tu popełniłaś błąd - ale człowiek na błędach się uczy...
NIGDY WIĘCEJ NIE PRZEPRASZAJ GO ZA COŚ, CZEGO NIE ZROBIŁAŚ (to może go umocnić w racji, że to Ty wszystkiemu byłaś winna i należało Ci się takie lanie).

Trzeba umieć przebaczać i na dzień dzisiejszy mogłabym Ci zasugerować takie rozwiązanie...
Możesz też porozmawiać z mężem o terapii rodzinnej - czym wcześniej, tym lepiej.

Ale jeśli dojdzie do następnej awantury z szarpaniną, to bez zastanowienia zaaplikuj mężowi "ostrą terapię wstrząsową" - zgłoś się na policję, złóż doniesienie do prokuratury i w miarę możliwości wyprowadź się lub każ mężowi opuścić wspólne miejsce zamieszkania. Nie czekaj z założonymi rękoma, bo takie postępowanie nie przyniesie żadnych efektów.

To by było na tyle, co mogę Ci zasugerować i podpowiedzieć. Być może się mylę, ale każdy człowiek jest inny i każda sytuacja życiowa też się różni od innych. Chciałabym dla Ciebie dobrze, ale nie wiem, jak wyjdzie. Decyzja i tak należy do Ciebie. Mi pozostaje życzyć Ci powodzenia i trzymać kciuki.

9

Odp: agresja??przemoc??

Dziękuję wszystkim za wypowiedzi, tym bardziej jest to trudna sytuacja, że nie mogę o tym nikomu opowiedzieć, z jednej strony jest to ogromny wstyd, z drugiej strony boję się reakcji rodziny czy przyjaciół, którzy mogliby zareagować dość drastycznie, nie pozwolić mi wrócić, czy drżeć na każdym kroku gdy nie odbieram telefonu. zapisałam się na wizyte do psychologa, może taka rozmowa pomoże mi poskładać myśli i zrozumiec co zrobić żeby więcej do takich sytuacji nie dochodziło. Wcześniej twierdziłam, że jeśli jakikolwiek mężczyzna podniósł by na mnie ręke, odeszlabym tego samego dnia... teraz kiedy jestem w takiej sytuacji zupełnie nie wiem co robić... boję sie przekreślić te wspólnie spędzone lata. Z drugiej strony wiem, że jeśli się raz wybaczy, to pewnie i drugi i trzeci. A co jeśli następnym razem zamiast siniaków na rękach i nogach będą  na twarzy i nie bedę mogła pokazać się w pracy albo kłamać przed rodziną i przyjaciółmi?? najgorszy jest fakt, że to nie byla chwilowa agresja, tylko ciąg ciosów, wyzwisk i plucia, które trwały mam wrażenie całą wieczność. A przepraszałam za to że się wypiłam za dużo, jednak impreza była dość specyficzna, i prawie każdy ze znajomych stwierdził na drugi dzień że za dużo wypił. Miałam wyrzuty ponieważ wiem jak mąż reaguje na pijane kobiety, a szczególnie na mnie. Po powrocie do domu zasnęłam i mąż nie mógł mnie dobudzić, jak tylko się przebudziłam zaczęłam przepraszać. Dopiero później dopiero dotarło do mnie co tak na prawdę się stało i jak się czuję, tydzień musiałam chodzić w długich rękawach i nogawkach. Jedyną nadzieję widzę w wizycie u psychologa. Myslicie, że to dobry pomysł?

10

Odp: agresja??przemoc??
zuzia-27 napisał/a:

(...) boję się reakcji rodziny czy przyjaciół, którzy mogliby zareagować dość drastycznie, nie pozwolić mi wrócić, (...)

Jestem porażona już nie Twoimi przeprosinami (mimo Twego tłumaczenia nadal nie widzę powodu przeprosin), ale Twym sposobem myślenia.
Moim zdaniem, jesteś książkowym przykładem ofiary przemocy, z opisywanym bardzo dokładnie sposobem myślenia i postępowania.

Wizyta u psychologa - jak najbardziej tak, ale nie pojedyncze spotkanie, tylko długotrwała psychoterapia.

11

Odp: agresja??przemoc??

czyli lepiej powiedzieć o tym komuś? dodatkowo mąż pracuje w służbie publicznej i w żadnym razie nie chcialabym mu zaszkodzić.

12 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-08-16 16:59:55)

Odp: agresja??przemoc??

A Ty ciągle wartościujesz, lepiej, gorzej.

Czy rzeczywiście masz przyjaciół, czy tylko tak nazwałaś przypadkowych znajomych? Przyjaciele są, by pomagać w trudnych sytuacjach. Ty zaś unikasz przyjaciół i zwracasz się o pomoc do zupełnie obcych ludzi. Gdybym była Twoją przyjaciółką i dowiedziałabym się, że w rozmowie ze mną unikasz ważnego dla siebie tematu, miałybyśmy poważną rozmowę przed sobą.

I, jak rozumiem, mąż w służbie publicznej może mieć kochanek na pęczki, takiemu wolno. Cicho sza, bo jego dobro jest najważniejsze. Teraz rozumiem te lata przymykania oczu. Czemu więc nie przymykasz ich w dalszym ciągu? Zamknij oczy bardzo mocno i nie waż się ich otwierać. Stanowisko męża ważniejszym wszak jest od Twojej godności.

A jaka to prywatna firma, której właściciel jest "w służbie publicznej"?

13

Odp: agresja??przemoc??
zuzia-27 napisał/a:

dodatkowo mąż pracuje w służbie publicznej i w żadnym razie nie chcialabym mu zaszkodzić.

Sam juz sobie zaszkodzil.
Bardzo pomaga - uwaga - upublicznienie przemocy.
Ciekawe, czy tez bylby taki kozak jakby sie dowiedzieli jego przelozeni jak potraktowal zone, i nie ma tu wymowki ze "za duzo wypila". Na przemoc nie ma zadnego wytlumaczenia! Gdyby Cie naprawde szanowal i nie mial w sobie genu "przemocowca" to by dyskretnie Cie wyprowadzil z imprezy a na drugi dzien porozmawialibyscie przy kawie spokojnie i wyjasnili sobie co komu nie pasuje.
A nie z piesciami i pluciem - to jest zachowanie mezczyzny? No, chyba jakiegos szmaciarza, ze tak sie wyraze.
Kazdy odpowiada za wlasne czyny. Nie ma czegos takiego jak "sprorokowalas mnie swoim zachowaniem". Nie wierzcie w takie usprawiedliwienia. Przemoc to przemoc. A im bardziej sie agresor usprawiedliwia, tym mniej Waszego w tym udzialu.
Mysle, ze mimo wszystko powinnas powiedziec przyjaciolom, znajomym, rodzinie. Niech wiedza. Moze to go powstrzyma przed takim zachowaniem na przyszlosc, choc gwarancji nie ma. Jest nadzieja, ze jesli teraz, po poerwszym takim incydencie, dostanie nauczke - moze sie bac nastepnym razem.
Ale czy na tym polega prawdziwy zwiazek oparty na milosci i zaufaniu?
Nie sadzisz, ze cos w Waszym zwiazku zostalo naruszone i nic juz nie bedzie takie samo?

Wstyd to Ty sobie mozesz sama zrobic a on sam sobie - nie mozna zrobic komus wstydu bo - jak juz pisalam uprzednio - sami odpowiadamy za swoje czyny i zachowanie!

14 Ostatnio edytowany przez Solstafir (2011-08-16 18:39:43)

Odp: agresja??przemoc??
zuzia-27 napisał/a:

Czy byłyście kiedykolwiek w takiej sytuacji? bardzo chciałabym poznać wasze opinie czy jest mozliwe że to już się więcej nie powtórzy? czy to zawsze jest tak że jeśli już raz się zdarzyło, to musi się powtórzyć? proszę o rady i wyrozumiałość

Obstawiam że się powtórzy.

-----------------------------
Nie zgadzam się co do powyższego postu (o wstydzie i odpowiedzialności).

15 Ostatnio edytowany przez kandafer (2011-08-16 19:34:32)

Odp: agresja??przemoc??
Solstafir napisał/a:

Obstawiam że się powtórzy.

całkiem możliwe,

nie tylko w małżeństwie, ale też w relacjach koleżeńskich kobietom często wydaje się, że dalsze trwanie może doprowadzić do agresji fizycznej, a ze strony męskiej tej relacji zupełnie to inaczej wygląda;
spotkałem się z w parach, że kobieta widząc ewentualnośc agresji mężczyzny, po prostu "rozbraja" go uśmiechem, przytuleniem... bardzo często to działa, po prostu jak kobieta się do mężczyzny przytula, to działa to praktycznie na każdego faceta kojąco

Odp: agresja??przemoc??

Zuzia-27,
myślę, że warto powiedzieć o takim wydarzeniu bliskiej, zaufanej osobie. Mamie, siostrze, przyjaciółce. Komuś, kto nie potraktuje tego jako plotkę, ale uwierzy, zrozumie, doradzi. Jednocześnie, jeśli sytuacja agresji męża powtórzyłaby się i rozważałabyś rozstanie i rozwód, warto mieć świadka, który poświadczy, że doświadczałaś przemocy niejednokrotnie.

Powinnaś też dzięki takiej rozmowie zrozumieć, że to co się stało nie może zostać Waszą tajemnicą. Nie musisz ukrywać prawdy, bo nie masz się czego wstydzić, Ty nie zrobiłaś nic niewłaściwego. Zastanów się jednak czy i w jaki sposób mąż może dowiedzieć się, że rozmawiałaś z kimś o tym pobiciu. Może na taką informację zareagować nieopanowaną złością.

Konsultacja psychologiczna rzeczywiście jest dobrym rozwiązaniem. Choćby kilka spotkań pozwoli Ci między innymi nauczyć się rozpoznawać zachowania męża świadczące o tym, czy jego skłonność do agresji narasta, czy stara się panować nad emocjami.

17

Odp: agresja??przemoc??

Ja na Twoim miejscu skonczył bym z jakimkolwiek alkoholem. Wiem po sobie, że można sobie odmówić tej przyjemności az do granic abstynencji.
Jesli to sie powtórzy w innych okolicznościach to nic innego jak wewnętrzna potrzeba męża do stosowania takich rodzajów przemocy o których pisałaś. Nie pochwalam tego co zrobił i jest to karygodne. Napisałaś jednak, że wiesz, że on tego nie lubi. Przestan w ogóle pić, i obserwuj. Wg mnie szkoda rozwalać związku na tym etapie ...
A tak na marginesie ... jeśli to jest w Twoich możliwościach to jemu tez ogranicz picie, nie decydując sie na zakrapiane imprezy czy to u Was czy tez u znajomych. Są jakieś możliwości, byś mogła na to wpłynąć. Jesli natomiast bedzie chciał uczestniczyć w nich "na siłę", to już gorzej. Nie wróży to niczego dobrego ...

18

Odp: agresja??przemoc??
The_devil napisał/a:

Ja na Twoim miejscu skonczył bym z jakimkolwiek alkoholem (...) jeśli to jest w Twoich możliwościach to jemu tez ogranicz picie, nie decydując sie na zakrapiane imprezy czy to u Was czy tez u znajomych. Są jakieś możliwości, byś mogła na to wpłynąć. Jesli natomiast bedzie chciał uczestniczyć w nich "na siłę", to już gorzej. Nie wróży to niczego dobrego ...

Popieram i niech to będzie honorowa umowa pomiędzy Wami obojgiem, jako między dwojgiem dorosłych i kochających się partnerów. Ogólnie wiadomo, że alkohol niesie za sobą złe skutki, więc OBOJE ograniczcie go do minimum.
Zgadzam się również z postulatem przedmówczyń - niech ktoś zaufany WIE, że taki incydent miał miejsce, nie musisz rozpowiadać "po całej wsi", ale nie ma co zamiatać problemu "pod dywan", bo on już zaistniał.
Powodzenia w pertraktacjach z małżonkiem big_smile

19

Odp: agresja??przemoc??

opowiedziałam o całej sytuacji zaufanej osobie, teraz widzę jak takie zwierzenie wiele mi dało...wylałam przy tym ogromną ilość łez, przyniosło to chwilowe ukojenie. Niestety mąż zauważył że napisałam o problemie na forum, zareagował dość gwałtownie, bo przecież ustaliliśmy, że nikomu o tym nie mówimy. Wytłumaczyłam, że nie potrafię sobie poradzić z tym, że ciągle mam przed oczami wszystkie te sceny. Niby zrozumiał, teraz stara się żeby było dobrze, chce rozmawiać, zapewnia, że to się więcej nie powtórzy. Martwi mnie jednak to, że wciąż powtarza, że ni doszloby do tego gdybym nie wyprowadziła go z równowagi... momentami zaczynam wierzyć w to że faktycznie to moja wina. Moja psychika w ostatnim czasie wystawiana już była na niejedna próbą: problemy ze zdrowiem, rozwód rodziców.Mam wrażenie że stałam się bardzo słabą osobą i może dlatego tak bardzo przezywam to co wydarzyło się tamtej nocy.

20

Odp: agresja??przemoc??

Zuzia - swoich opinii, nie kryjemy przed nikim ... Jeśli nie chcialas by mąż wiedział, a zauważył to, powiedz mu niech dołączy do nas w swoim anonimowym wątku. Niech posłucha wypowiedzi, które również jemu pomogą. W poważnych rozmowach unikamy wyzywania, ubliżania i sprawiania przykrości. Ale ona sam musi zadecydować czy warto nas słuchać ...

21

Odp: agresja??przemoc??

jeśli uderzył raz..zrobi to ponownie tak to niestety działa:(
już zawsze znajdzie sie jakis powód...
przeprosił ale dalej uważa że sobie na to zasłużyłaś:(
ty przeprosiłaś ,że wypiłaś za dużo..ale on zrobił dokładnie to samo i dołożył "coś" od siebie...
ja powiem ci tak : odeszła bym...nie dała bym się katować...
a zerwać z czymś takim później będzie bardzo trudno...
sparaliżuje cię strach...
będziesz szukała usprawiedliwienia dla jego zachowania i czynów...

22

Odp: agresja??przemoc??

madzia ma racje, że czas działa na niekorzysc. Czym później - tym trudniej ... zwłaszcza gdy sytuacje skomplikują wspólne inwestycje, kredyty, dzieci ... Jeśli coś podpowiada Ci by to skończyć - to tylko teraz.

23

Odp: agresja??przemoc??

doskonale wiem jak to działa...
na przykładzie mojej mamy...
bała się i tak wiele lat cierpiała a my razem z nią...

24

Odp: agresja??przemoc??

nic dodac - nic ująć sad

25

Odp: agresja??przemoc??

wydaje mi się,że dla kobiety nie ma nic gorszego jak mąz tyran...
który niszczy przede wszystkim psychikę..bo siniaki zejdą ,ból fizyczny minie...

ale psychika siada:(
zasieje w tobie niepokój ,strach..wzbudzi poczucie winy..aby uciszyć swoje sumienie..będzie rozgrywał to w taki sposób abyś to ty przepraszała...
wiesz myślę,że skoro ma takie skłonności to zrobił by prędzej czy później...nawet w stanie trzeźwości...
nie wiem dlaczego kobiety daja się tak traktować (nie wszystkie oczywiście)

kiedyś pytałam mamy :dlaczego go nie zostawiłaś?
odp: bo jak bym odeszła to nie miała bym was a właśnie was kocham najbardziej na świecie..
kochasz ale dawałaś nas krzywdzić (nie mówiłam tego aby wzbudzic w niej poczucie winy chciałam wiedzieć)
oj Madziu -bałam się,gdzie miałam pójśc z wami?:( (dodam,że jest nas 6)

ale ojciec nie patrzył na nas potrafił ja tak pobić,że długi czas by spędziła w szpitalu,połamane żebra,siniaki na całym ciele...
ale nikt jej nie pomógł-nikt...przyszli zobaczyli mamę ledwo żywą i poszli...
ech...
dlaczego ci o tym piszę?
bo musisz o siebie walczyc i nie pozwolic się tak traktować i cierpieć "na własne życzenie"

dziś z pełną świadomością mogę powiedzieć,że gdyby mama go zostawiła zatłukł by ją na śmierć

26

Odp: agresja??przemoc??

Mąż jest dobrym człowiekiem, lubianym przez otoczenie i rodzinę. Wydawało mi się, że nie byłby w stanie nikogo celowo skrzywdzić. Nie potrafię, więc tak zostawić za sobą lata wspólnie spędzone, nie chcę też pochopnie podejmować decyzji. Zdaję sobie doskonale sprawę, że im później tym gorzej. Często zastanawiałam sie dlaczego kobiety dają drugą szansę i byłam pewna, że ja na pewno bym nie dała się tak traktować. Łatwo tak się mówi do czasu kiedy nas to spotyka...Powiedziałam mężowi, ze może śledzić co piszę i czytać odpowiedzi. Stwierdził, że nie potrzebuje, jest tylko zawiedziony tym, że jednak postanowiłam o tym pisać zamiast spróbować zapomnieć.

27

Odp: agresja??przemoc??
zuzia-27 napisał/a:

Mąż jest dobrym człowiekiem, lubianym przez otoczenie i rodzinę. Wydawało mi się, że nie byłby w stanie nikogo celowo skrzywdzić. Nie potrafię, więc tak zostawić za sobą lata wspólnie spędzone, nie chcę też pochopnie podejmować decyzji. Zdaję sobie doskonale sprawę, że im później tym gorzej. Często zastanawiałam sie dlaczego kobiety dają drugą szansę i byłam pewna, że ja na pewno bym nie dała się tak traktować. Łatwo tak się mówi do czasu kiedy nas to spotyka...Powiedziałam mężowi, ze może śledzić co piszę i czytać odpowiedzi. Stwierdził, że nie potrzebuje, jest tylko zawiedziony tym, że jednak postanowiłam o tym pisać zamiast spróbować zapomnieć.

nikt za ciebie decyzji nie podejmie..
i nikt ci gwarancji nie da że to pierwszy i ostatni raz...
mąz może ci to obiecać...
ale jak będzie następna zakrapiana impreza?
jak znowu zrobisz coś nie tak?
przemyśl sobie wszystko na spokojnie...
porozmawiaj z nim...

ale jednego jestem pewna gdy teraz on się napije od razu u ciebie pojawi się strach...

28

Odp: agresja??przemoc??

Witam po dłuższej przerwie, wczoraj miałam pierwszą wizytę u psychologa, nawet nie zdawałam sobie sprawy, że taka rozmowa to olbrzymi wydatek eneretyczny, po wyjsciu z gabinetu spałam prawie cały dzień...mimo wszystko dziś mogę powiedzieć że jestem zadowolona:) psycholog stwierdziła że najgorsza jest do przezwyciężenia przepaść pomiędzy tym jak myślałam że się zachowam, a tym jak się zachowałam po całej sytuacji i to ze udany w moim mniemaniu związek wcale takim nie jest i jeśli chcemy coś naprawić to potrzebna jest praca obu stron. Mężowi po powrocie powiedziałam gdzie byłam, jego początkowa reakcja znów była gwałtowna... bo przecież mieliśmy zapomnieć,, a ja wciąż do tego wracam i rozpowiadam o całym zajściu. Wytłumaczyłam, ze potrzebowałam pomocy w zrozumieniu i poukładaniu sbie wszystkiego.
Teraz spróbuję normalnie żyć, jednak szybko o tym nie zapomnę, będę też myślę dużo bardziej obserwowała to co dzieje się w naszym związku, aby nie dopóścić do kolejnego takiego incydentu. Mam ogromne obawy, że niestety drugi raz się powtórzy, ale z pewnością byłby to już ostatni raz. Wiem, że muszę być silna, zacisnąć zęby i żyć jak dawniej... jednak psychicznie długo nie wrócę do równowagi. czy któraś z odwiedzających to forum kobiet byla w podobnej sytuacji, kiedy zaczęła się pojawiać agresja w związku? czy udało się Wam niedopuścić do kolejnego razu?

29

Odp: agresja??przemoc??
zuzia-27 napisał/a:

(...) czy któraś z odwiedzających to forum kobiet byla w podobnej sytuacji, kiedy zaczęła się pojawiać agresja w związku? czy udało się Wam niedopuścić do kolejnego razu?

Nie byłam w takiej sytuacji, lecz pracowałam i z ofiarami przemocy, i z osobami które były sprawcami przemocy.

To nie Ty masz nie dopuszczać do kolejnego aktu przemocy, tylko Twój mąż, bo on był sprawcą. Ty natomiast zachowujesz się jak typowa ofiara przemocy, zastanawiasz się nad tym, jak zapobiec. Już myślałaś, czy nie sprowokowałaś męża. To też się zdarza, ale w Twoim przypadku jej nie było.

Gratuluję odwagi do skorzystania z konsultacji psychologicznej. smile

30

Odp: agresja??przemoc??

teraz to się zastanawiam czy aby ze mną wszystko porządku! po wizycie u psychologa wyrzuciłam mężowi wszystko to co leżalo mi na wątrobie, czyli że nie dość że źle mnie tamtej nocy potraktował, to jeszcze we mnie wzbudzil potężne wyrzuty i doprowadził do tego że jeszcze go przeprosiłam, jednocześcnie nie oczekując od niego tego samego. Wspomniałam też o tym że byłam bliska wyprowadzenia się przynajmniej na kilka dni. Od tamtej pory mąż zmienił sie nie do poznania, jest bardzo czuły, pomocny, we wszystkim chce mnie wyręczać, wciąż pyta jak się czuję, czy jest mi dobrze, czy go kocham... wcześniej tak nie robił. Powiedzcie mi proszę dlaczego tylko to jego zachowania tak bardzo mnie irytuje i drażni? pewnie powiecie, że powinnam się teraz cieszyć z przemiany męża, jednak nie potrafię... proszę nie piszcie mi tylko że sama nie wiem czego chcę, bo to akurat wiem.

31 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-08-27 19:50:31)

Odp: agresja??przemoc??

A czego chcesz?
I czego do osiągnięcia tego "chcenia" potrzebujesz?

32

Odp: agresja??przemoc??

chyba źle napisałam ostatnie zdanie, miałam na myśli, że mam poczucie że nie wiem czego chcę, powinnam sie chyba cieszyć z zainteresowania męża i jego prób naprawienia błędu

33 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-08-27 19:53:52)

Odp: agresja??przemoc??

Mimo wszystko moje pytanie jest takie samo.

Czego chcesz? Co jest Tobie teraz potrzebne?
I czym jest  dla Ciebie święty spokój, o którym napisałaś w innym wątku.

34 Ostatnio edytowany przez zuzia-27 (2011-08-27 19:55:43)

Odp: agresja??przemoc??

chciałabym żeby tamte wydarzenia nie miały miejsca, najgorsze jest to ze wiem że nie da się cofnąć czasu. Przeraża mnie myśl że nic nie jest w stanie naprawić tego co się stało.
Nie miałam na myśli świetego spokoju, tylko spokój psychiczny, aby moje myśli nie galopowały w tak przerażającym tempie i ze brakuje mi najbardziej równowagi

35

Odp: agresja??przemoc??
zuzia-27 napisał/a:

chciałabym żeby tamte wydarzenia nie miały miejsca, najgorsze jest to ze wiem że nie da się cofnąć czasu. Przeraża mnie myśl że nic nie jest w stanie naprawić tego co się stało

To chcenie jest z pozycji dziecka. Jako osoba dorosła wiesz, że czasu nie da się cofnąć.
Co w tym jest dla Ciebie takiego trudnego?

Czego się nie da naprawić?

Co jest w tym dla Ciebie przerażające?

36

Odp: agresja??przemoc??

przerażające jest dla mnie to, że wydaję mi się że nie jestem w stanie o tym zapomnieć, wymazać z pamiecie i żyć dalej normalnie.
Chciałam bardzo, aby mąż sam przemyślał to że zrobił źle. Teraz zastanawiam się czy przypadkiem nie wymusiłam na nim wyrzutów sumienia informacją, że chciałam się wyprowadzić.

37

Odp: agresja??przemoc??

Paradoksalnie to, że nie jesteś w stanie zapomnieć o tym wydarzeniu może dać Tobie siłę. Jeśli dokonałaś analizy tego zdarzenia, wyciągnęłaś wnioski, to wiesz jak postępować w przyszłości. A przecież wyciągnęłaś wnioski. I jesteś w trakcie terapii. Gdyby nie to wydarzenie hodowałabyś w sobie dalej ofiarę.


Wątpię też, by Twój mąż był tak bezmyślnym człowiekiem. Do niczego, moim zdaniem, go nie zmusiłaś. Gdyby nie chciał wyciągnąć wniosków, nie przepraszałby Ciebie, nie był troskliwy, czuły, itd. Natomiast zrobiłaś jedno: udowodniłaś mu, że nie pozwolisz więcej na takie traktowanie.

Bądź z siebie dumna. smile

38

Odp: agresja??przemoc??

Martwi mnie to, ze nie potrafię sie teraz cieszyć z tego że mąż się troszczy i dba, nie mogę zmusić się do tego by to docenić. Wciąż jestem smutna i napadają mnie ataki płaczu. Być może potrzebuję czasu...

39

Odp: agresja??przemoc??

Powoli, powolutku.

Przestań przejmować się "powinnościami", czyli tym że powinnaś się cieszyć, radować, itp. Ważne, że zauważasz zmiany i u siebie, i u męża.

Sytuacja, którą przeżyłaś nie należała do najłatwiejszych.
Własna terapia do najłatwiejszych też nie należy.

Ważne, że rozpoznajesz swoje uczucia.

Uśmiechniesz się i zaśmiejesz wówczas, gdy Tobie będzie radośnie.

40

Odp: agresja??przemoc??

Witam
jestem po drugiej wizycie u psychologa i wciąż olbrzymia ilość wątpliwości w mojej głowie. Muszę przyznać że rozmowy w gabinecie powoli otwierają mi oczy i teraz mogę przyznać że moje małżeństwo tylko wydawało mi się udane, od początku było nie tak i nad wieloma rzeczami powinniśmy byli pracować, zdaliśmy się jednak na los.
W sobotę wyjeżdżamy na zaplanowane już daaawno temu wakacje, a tak naprawdę nie mam ochoty nigdzie jechać, spędziłabym najchętniej urlop pod kocem z kubkiem gorącej herbaty. Widzę też w sobie niepokojące sygnały, potrafie cały dzień przeleżeć i nawet nie zorietować się że zrobiło się już ciemno i wcale nie mam ochoty zapalać światła... moim jedynym sprzymierzeńcem jest koc, który mam wrażenie daje mi poczucie bezpieczeństwa
Mocno uderzyły mnie też słowa męża po ostatnie wizycie u psychologa ile mi jeszcze zostalo tych spotkań? widzę że wolałby żebym tam nie chodziła...

41

Odp: agresja??przemoc??

To, że masz w głowie dużo wątpliwości, to normalne i typowe.Przecież dopiero zaczęłaś swą terapię. Powoli.


Taaak.
Kocyk jest najlepszym lekarstwem na ucieczkę przed rzeczywistością. Świat Cię atakuje, że tylko pod nim  jest bezpiecznie. Czy na pewno chcesz bujać w obłokach i nie zmieniać nic w waszym układzie? Zobacz,ta ucieczka to też  powrót do dziecka i jego widzenia świata.


Zaintrygowały mnie Twoje końcowe zdanie.

zuzia-27 napisał/a:

(...) Mocno uderzyły mnie też słowa męża po ostatnie wizycie u psychologa ile mi jeszcze zostalo tych spotkań? widzę że wolałby żebym tam nie chodziła...

Jakim cudem zobaczyłaś, że mąż nie chce, byś tam chodziła? Według mnie to Twoje wyobrażenie, niekoniecznie zgodne z rzeczywistością. Jeśli mąż jest Tobą zainteresowany,jeśli chce naprawić wasze relacje (a wszystko na razie na to wskazuje), to jest to normalne pytanie bliskiej osoby. Ciekawi go, jak długo będzie trwała terapia i tyle. Twoja podejrzliwość i Twoja wyobraźnia to, być może, najwięksi Twoi przeciwnicy.

42

Odp: agresja??przemoc??

czegoś tu nie rozumiem... skąd ja mam wiedzieć ile potrwa terapia? i ile czasu zajmie mi powrót do równowagi i odbudowa własnego poczucia wartości? no właśnie mi nie wolno pytać, ale mężowi owszem

43

Odp: agresja??przemoc??

Oj, złość bucha z Ciebie niesamowicie.

Moim zdaniem, on może zadawać pytania i Ty również.
A na pytanie męża możesz spokojnie odpowiedzieć, że nie znasz terminu zakończenia swej terapii. I tyle. Możesz też powiedzieć, że Twoje poczucie wartości zostało zburzone (jeśli w ogóle je miałaś) na skutek wielu czynników, nie tylko ostatniego wydarzenia.

44

Odp: agresja??przemoc??

piszę ponieważ potrzebuję od Was furomowiczki rady i mam nadzieję, że taką otrzymam. Otóż na trzeciej wizycie u psychologa, pani terapeutka zaproponowała konsultację psychiatryczną. Tylko sama muszę oczywiście zdecydować. Czy psychiatra leczy tylko farmakologicznie? Samej nie przyszedłby mi do głowy taki pomysł i nie wydaję mi się, żeby było konieczne przyjmowanie jakiś tabletek, boję się takiej formy leczenia. Ale może nie znam się na tym i faktycznie potrzebuję pomocy bardziej niż mi się to wydaje... Może ktoś mógłby wyjaśnić mi różnicę pomiedzy leczeniem przez przez psychiatrę a terapią u psychologa?

45

Odp: agresja??przemoc??

Konsultacja psychiatryczna nie jest równoznaczna z koniecznością podjęcia leczenia farmakologicznego. Często służy pogłębieniu diagnozy postawionej przez psychologa i stwierdzeniu, iż nie ma konieczności włączenia farmaceutyków.
Poza tym lekarz psychiatra dysponuje szeregiem lekarstw, nie tylko tzw. psychotropów.
Niezależnie od wszystkiego, nikt nie przystawi Tobie pistoletu do głowy ani nie będzie wtykał Tobie żadnych lekarstw na siłę. Jeśli nawet lekarz będzie widział konieczność leczenia farmakologicznego, to pacjent podejmuje decyzje o wzięciu lekarstwa lub nie. Ze skutkami takiej decyzji włącznie.
Powodzenia.

46

Odp: agresja??przemoc??

zuzia-27 nie stresuj sie i niczego nie obawiaj. kto Ci naprodukował w główce tych bzdur o terapiach.
Pozwól lekarzowi sie zbadac. To on uzna czy odesłać Cie z powrotem do psychologa, czy pomóc psychologowi by lekko wyciszyc Cie farmakologicznie. Zapewniam Cie, że nie dostaniesz kosmicznych dawek ... bo moze sie skonczyc tak, że dostaniesz zalecenia do leków wydawanych bez recepty.
U psychiatry mozesz spotkać i innych leczących sie lekarzy, i nauczycieli, i osoby spoleczne znane w Twoim mieście. Psychiatra jest po to, bys poczuła sie lepiej. Odwagi, odwagi i odwagi .... z uśmiechem.

47

Odp: agresja??przemoc??

kto mi naprodukował?? myślę, że mój własny mąż, zawsze twierdził że terapie są dla psycholi, a psycholog robi wodę z mózgu...
a ja mam wrażenie, że jest coraz gorzej nie śpię po nocach, nie mogę się na niczym skupić, w pracy nie robię praktycznie nic, w domu tak samo...
a mąż? twierdzi, ze się stara, tylko dlaczego ja tego nie widzę? próbuję rozmawiać, ale niestety jest to monolog z mojej strony, a mąż mówi że nie ma nic do powiedzenia na ten temat. Nie próbuje przeprosić; kilka razy usłyszałam przepraszam, ale Ty nie widzisz swojej winy? nie widzisz, że to Ty to tego doprowadziłaś? nie rób ze mnie agresora i tak dalej...
słysząc kilka raza nie przesadzaj albo sama sobie wkręcasz zaczynam w to wierzyć, że to może ja histeryzuje.
Wiem, że moge naprawić ten związek, wiem że gdybym się postarała to mogłoby być jak dawniej. Pytanie tylko czy to do mnie należy ten ruch i czy tego chcę

48

Odp: agresja??przemoc??
zuzia-27 napisał/a:

kto mi naprodukował?? myślę, że mój własny mąż, zawsze twierdził że terapie są dla psycholi, a psycholog robi wodę z mózgu...(...)

A Ty przejęłaś jego sposób myślenia, i sama nie możesz zdecydować o samodzielnym poszukaniu pomocy u profesjonalisty.

zuzia-27 napisał/a:

(...)
a ja mam wrażenie, że jest coraz gorzej nie śpię po nocach, nie mogę się na niczym skupić, w pracy nie robię praktycznie nic, w domu tak samo...(...)

Jeśli chcesz, to możesz znaleźć pomoc u specjalisty. Tylko, czy chcesz?

(...)
a mąż? twierdzi, ze się stara, tylko dlaczego ja tego nie widzę? próbuję rozmawiać, ale niestety jest to monolog z mojej strony, a mąż mówi że nie ma nic do powiedzenia na ten temat. Nie próbuje przeprosić; kilka razy usłyszałam przepraszam, ale Ty nie widzisz swojej winy? nie widzisz, że to Ty to tego doprowadziłaś? nie rób ze mnie agresora i tak dalej...
słysząc kilka raza nie przesadzaj albo sama sobie wkręcasz zaczynam w to wierzyć, że to może ja histeryzuje.(...)

Tobie, naprawdę, zależy na słowie "przepraszam"? Coś to zmieni w waszej sytuacji?

(...)Wiem, że moge naprawić ten związek, wiem że gdybym się postarała to mogłoby być jak dawniej. Pytanie tylko czy to do mnie należy ten ruch i czy tego chcę

1. odpowiedz sobie na pytanie, czy chcesz cokolwiek miedzy wami zmieniać;
2. jeśli odpowiedź będzie brzmiała "tak", zastanów się, czy tutaj o jakąkolwiek kolejność chodzi;
3. jeśli chodzi Tobie o kolejność, to się (chyba) naczekasz.
4. brak decyzji w jakiejkolwiek sprawie jest też decyzją.

49

Odp: agresja??przemoc??
zuzia-27 napisał/a:

witam
piszę ponieważ potrzebuję pomocy.
Jestem mężatką z 3 letnim stażem, nie mamy dzieci. Do niedawna wydawało mi sie że tworzymy zgraną parę i nasze małżeństwo można zaliczyć do udanych. Do niedawna... dwa tygodnie temu podczas mocno zakrapianej imprezy (zarówno ja jak i małżonek wypiliśmy za dużo) doszło do nieporozumienia między nami. Najgorsze jednak wydarzylo się po powrocie do domu, mąż wpadł w szał, krzyczał że przyniosłam mu wstyd przed znajomymi (wiem o tym że mąż nie lubi jak kobieta pije). Nie wiem co o tym wszystim myśleć, ponieważ mąż nie tylko nie przebierał w słowach ale i w czynych, uderzył mnie kilkakrotnie, szarpał, rzucał na łóżko a nawet pluł w twarz jednocześnie wyzywając... nigdy nie spodziewałabym się takiego zachowania, wcześniej mówiłam otwarcie ze gdyby doszło kiedykolwiek do jakiejś przemocy, jeszcze tego samego dnia bym odeszła, a teraz będąc w takiej sytuacji jestem kompletnie bezradna i przerażona:( następnego dnia rozmawialiśmy o całej sytuacji, ale to ja najpierw przeprosiłam za to że za dużo wypiłam...dopiero jak pokazałam siniaki na nogach i rękach przeprosił mnie i powiedział że to się więcej nie powtórzy... dalej jednak twierdzi że zachował się tak bo wyprowadziłam go z równowagi i na każdym kroku wypomina mi że nie powinnam była tyle wypić...kocham męża i było nam do tej pory dobrze z niewielkimi potknięciami, ale teraz nie wiem co myśleć. Czy byłyście kiedykolwiek w takiej sytuacji? bardzo chciałabym poznać wasze opinie czy jest mozliwe że to już się więcej nie powtórzy? czy to zawsze jest tak że jeśli już raz się zdarzyło, to musi się powtórzyć? proszę o rady i wyrozumiałość

50

Odp: agresja??przemoc??
zuzia-27 napisał/a:

chciałabym żeby tamte wydarzenia nie miały miejsca, najgorsze jest to ze wiem że nie da się cofnąć czasu. Przeraża mnie myśl że nic nie jest w stanie naprawić tego co się stało.
Nie miałam na myśli świetego spokoju, tylko spokój psychiczny, aby moje myśli nie galopowały w tak przerażającym tempie i ze brakuje mi najbardziej równowagi

Przykro jest czytac te slowa. Z doswiadczenia wiem, ze on nie przestanie tego robic. Agresji przeciw drugiej osobie nie mozna tolerowac ani puscic w niepamiec! Jesli zrobil to raz zrobi 2, 5, 100 chocby z powodu ze lyzeczka lezy nie tam gdzie powinna.. Niepokoi mnie Twoj strach. To najgorsze uczucie jakie znam. Rad nie bede udzielac. Masz wybor szukac poMOCy lub trwac w tym co proponuje maz. Nikt nie przyjdzie i cie nie uratuje poki sama nie chcesz poMOCy. Jestes silna kobieta wierze ze sobie poradzisz.

51

Odp: agresja??przemoc??
Wielokropek napisał/a:

To, że masz w głowie dużo wątpliwości, to normalne i typowe.Przecież dopiero zaczęłaś swą terapię. Powoli.


Taaak.
Kocyk jest najlepszym lekarstwem na ucieczkę przed rzeczywistością. Świat Cię atakuje, że tylko pod nim  jest bezpiecznie. Czy na pewno chcesz bujać w obłokach i nie zmieniać nic w waszym układzie? Zobacz,ta ucieczka to też  powrót do dziecka i jego widzenia świata.


Zaintrygowały mnie Twoje końcowe zdanie.

zuzia-27 napisał/a:

(...) Mocno uderzyły mnie też słowa męża po ostatnie wizycie u psychologa ile mi jeszcze zostalo tych spotkań? widzę że wolałby żebym tam nie chodziła...

Jakim cudem zobaczyłaś, że mąż nie chce, byś tam chodziła? Według mnie to Twoje wyobrażenie, niekoniecznie zgodne z rzeczywistością. Jeśli mąż jest Tobą zainteresowany,jeśli chce naprawić wasze relacje (a wszystko na razie na to wskazuje), to jest to normalne pytanie bliskiej osoby. Ciekawi go, jak długo będzie trwała terapia i tyle. Twoja podejrzliwość i Twoja wyobraźnia to, być może, najwięksi Twoi przeciwnicy.

Nie wyobrazenia tylko tak jest. Osoba stosujaca przemoc nie dopuszcza ofiary do swiata zewnetrznego. Proponuje lekture na ten temat..

52

Odp: agresja??przemoc??
desiderata napisał/a:

Nie wyobrazenia tylko tak jest. Osoba stosujaca przemoc nie dopuszcza ofiary do swiata zewnetrznego. Proponuje lekture na ten temat..

Dzięki za wskazówki. Znam, czytałam, wiem.
Jeśli jednak myślisz o jakiejś konkretnej lekturze, podaj autora i tytuł, być może jej jeszcze nie przeczytałam. Chętnie to zrobię, bo wiedzy nigdy za wiele.

Znam zachowania sprawców agresji, również te mające ograniczyć kontakt ofiary ze światem. I wiem również, że niektóre ich zachowania nie mają negatywnego podtekstu.

53

Odp: agresja??przemoc??

w głębi duszy jestem kompletnie rozbita i bezradna, jednak wiem że muszę pokazać, że jestem silna oraz muszę taką być aby móc podjąć jakąkolwiek decyzję

54

Odp: agresja??przemoc??
zuzia-27 napisał/a:

w głębi duszy jestem kompletnie rozbita i bezradna, jednak wiem że muszę pokazać, że jestem silna oraz muszę taką być aby móc podjąć jakąkolwiek decyzję

Daj sobie spokój z tym "muszeniem". Tylko silne osoby przyznają się do swych chwil słabości. Nie zostawiasz problemu, podjęłaś terapię, podejmiesz inne decyzje również.
Wierzę w Ciebie. I trzymam kciuki.

55

Odp: agresja??przemoc??
Wielokropek napisał/a:

Daj sobie spokój z tym "muszeniem". Tylko silne osoby przyznają się do swych chwil słabości. Nie zostawiasz problemu, podjęłaś terapię, podejmiesz inne decyzje również.
Wierzę w Ciebie. I trzymam kciuki.

Ja też. I popieram Wielokropka. Zamień muszę na: CHCĘ, UMIEM, POTRAFIĘ, chcę, umiem, potrafię, chcę.... big_smile

56

Odp: agresja??przemoc??

Dzięki Kochani za wsparcie:)
wiem, że powolutku małymi kroczkami stanę na nogi. Wydaje mi się że jest juz ciut lepiej, wczoraj byłam na zakupach, czego nie robiłam od przeszło dwóch miesięcy. Zapomniałam już ile radości może sprawić zrobienie czegoś dla siebie, staram się też wychodzić do ludzi, uśmiechać i myśleć pozytywnie. Co do męża to w dalszym ciągu jest olbrzymi dystans, ale teraz wiem, ze bez względu na to jaką decyzję podejmę, poradzę sobie. Jak każdy człowiek chcę przecież być szczęśliwa.
A może mogłybyście (a nawet moglibyście powinnam napisać) polecić mi jakąś książkę czy film związany właśnie z moim problemem. Niekoniecznie musi być to poradnik.

57 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-20 17:25:59)

Odp: agresja??przemoc??

No, to Cię zaleję tytułami.

Zupełnie nie poradnik, choć może. Uwielbiam tę książkę. To "Mewa" Richard'a Bach'a.
Kolejna to książka, której autorami są Billy Mills i Nicholas Sparks "Wokini".
Trochę bardziej poważna, to książka Williama Glassera "W życiu możesz wybierać".
I książka Katarzyny Grocholi i Andrzeja Wiśniewskiego "Związki i rozwiązki miłosne".

Jak przeczytasz, napisz. Polecę Ci następne. Albo wcześniej, gdy trochę pomyślę. Bo te wyżej miałam "w głowie".

58

Odp: agresja??przemoc??

Dzięki Wielokropku:)
Całkiem niedawno czytałam Trzepot skrzydeł Grocholi, niesamowite jest to jak książki mogą znaleźć odzwierciedlenie w życiu

59

Odp: agresja??przemoc??

Te dwie pierwsze to bajki, ale piękne.
Pierwsza mówi o tym, ze możemy zrealizować nasze marzenia, druga - o tym, co w życiu jest ważne. Tytuły pozostałych mówią same za siebie.

60

Odp: agresja??przemoc??

Może mam te 21 lat i pewnie mało jeszcze wiem o życiu ale powiem Ci jedno , wiem przez co przeszła moja matka. Sytuacja podobna " to już nigdy się nie powtórzy itd"- sratatata , dobrze, że nie macie dzieci bo właśnie one w przyszłości by najbardziej ucierpiały...

61

Odp: agresja??przemoc??

Witam ponownie
wychodzi na to, że to ja potrafię sobie komplikować życie...jakiś czas temu opowiedziałam o całym zdarzeniu najlepszemu kumplowi, widział że jest coś nie tak, nie mogłam już dłużej udawać że to przejściowe problemy.
Sytuacja się zagmatwała, bo zbliżyliśmy się niesamowicie do siebie, rozmawiamy godzinami i zaczęłam zauważać, że brakuje mi jego obecności, dążę do częstych kontaktów... zawsze byliśmy sobie bliscy, ale teraz dostrzegam to czego wcześniej nie widziałam, być może to zwykle zauroczenie lub szukanie pocieszenia, męczy mnie to jednak bardzo
a z mężem? po kilku próbach rozmów jest jeszcze gorzej: usłyszałam m.in. że na szacucek trzeba sobie zasłużyć i że jest przygotowany na wszystko, chciałby również wiedzieć co zamierzam, bo on nie wie na czym stoi...
oj przerasta mnie to wszystko
śpimy w osobnych łóżkach, mijamy się informując siebie jedynie o tym o której do domu wrócimy
wiem że w takim układzie można żyć latami, ciężko jes bowiem podjąć jakąkolwiek decyzję

62

Odp: agresja??przemoc??

Witam po dlugiej przerwie
dwa miesiace temu wyprowadzilam sie z domu, podjelam rowniez decyzje o rozwodzie...
jest cholernie ciezko, swieta... sylwester...niesamowicie doskwiera mi samotnosc

Posty [ 63 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » agresja??przemoc??

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024