Witam, na wstepie pare slow o sobie.
mam 25lat jestem ateista, etap studiowania zakonczony, pracuje, mam hobby.
Wczoraj doszlo do sytuacji, ktora przekracza moje pojmowanie swiata dlatego prosze o pomoc..
Dziewczyna, z ktora bylem ponad 2 lata zerwala, bo chce zblizyc sie do boga. Doslownie. A moj ateizm jej przeszkadza (zgodzilem sie na slub koscielny, chrzczenie dzieci). Ale jej przeszkadza sex przedmalzenski... dziwne ze po 2latach...
Wszystko zaczelo sie po jej powrocie z Gdanska, gdzie razem z grupa znajomych pojechala w ramach zaplaty za pomoc w koloniach w salezjanskiej parafi. Mieszkali w jakims osrodku salezjanskim. A po powrocie zaczal sie ten cyrk.
Nie doszlo do zdrady czy tez znalezienia innego. Obawiam sie bardziej, ze "znagarowali" ja w tym osrodku, ze zyje w grzechu, albo nie wiem - dodali jakichs psychotropow do zarcia...
Znam ja od 4lat - dobrze wiedzialem o jej wierze a ona o moim ateizmie. Ale nie stanowilo to przeszkod w byciu razem. Sama wielokrotnie wspomniala, ze jej marzeniem bylo bycie ze mna.
Wczoraj sie dowiedzialem, ze marzyla tez o tym bym sie nawrocil ![]()
Jak mozna zerwac przez boga? Czy zostala juz tak mocno zindoktrynowana, ze nie ma dla niej ratuku? Ratunku dla nas?
Jestem w bardzo ciezkiej kondycji psycho-fizycznej. Wczesniej przez 3,5roku bylem w zwiazku po ktorym 2 lata do siebie dochodzilem. Po wczorajszym szoku bylo ok. Ale noc to istny koszmar - niemal 0 snu i ciagle wymioty. Na domiar zlego konczy mi sie urlop i od wtorku musze isc do pracy.
pomocy...