wybrala boga... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 52 ]

1

Temat: wybrala boga...

Witam, na wstepie pare slow o sobie.
mam 25lat jestem ateista, etap studiowania zakonczony, pracuje, mam hobby.

Wczoraj doszlo do sytuacji, ktora przekracza moje pojmowanie swiata dlatego prosze o pomoc..

Dziewczyna, z ktora bylem ponad 2 lata zerwala, bo chce zblizyc sie do boga. Doslownie. A moj ateizm jej przeszkadza (zgodzilem sie na slub koscielny, chrzczenie dzieci). Ale jej przeszkadza sex przedmalzenski... dziwne ze po 2latach...

Wszystko zaczelo sie po jej powrocie z Gdanska, gdzie razem z grupa znajomych pojechala w ramach zaplaty za pomoc w koloniach w salezjanskiej parafi. Mieszkali w jakims osrodku salezjanskim. A po powrocie zaczal sie ten cyrk.

Nie doszlo do zdrady czy tez znalezienia innego. Obawiam sie bardziej, ze "znagarowali" ja w tym osrodku, ze zyje w grzechu, albo nie wiem - dodali jakichs psychotropow do zarcia...

Znam ja od 4lat - dobrze wiedzialem o jej wierze a ona o moim ateizmie. Ale nie stanowilo to przeszkod w byciu razem. Sama wielokrotnie wspomniala, ze jej marzeniem bylo bycie ze mna.

Wczoraj sie dowiedzialem, ze marzyla tez o tym bym sie nawrocil neutral

Jak mozna zerwac przez boga? Czy zostala juz tak mocno zindoktrynowana, ze nie ma dla niej ratuku? Ratunku dla nas?

Jestem w bardzo ciezkiej kondycji psycho-fizycznej. Wczesniej przez 3,5roku bylem w zwiazku po ktorym 2 lata do siebie dochodzilem. Po wczorajszym szoku bylo ok. Ale noc to istny koszmar - niemal 0 snu i ciagle wymioty. Na domiar zlego konczy mi sie urlop i od wtorku musze isc do pracy.

pomocy...

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-31 13:44:53)

Odp: wybrala boga...

No cóż - indoktrynacja w zamkniętym ośrodku - idealne warunki. hmm
Wszystko zależy od tego, jak bardzo chciała uwierzyć i od tego, jak mocne łączy Was uczucie.
Hmmm.... jeśli ona przez ten cały czas czuła pewien "dyskomfort" (nawet podświadomie) z powodu Twojego ateizmu i tego, że kochacie się przed ślubem - może być ciężko. sad
Ściskam Cie mocno i życzę - najlepszego dla Ciebie zakończenia.

P.S. Niepokoi mnie ta Twoja "długość" wychodzenia z nieudanych związków... hmm

3 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-07-31 11:12:22)

Odp: wybrala boga...

Każde rozstanie jest trudnym przeżyciem. Rozstanie, którego się nie spodziewamy (tak, jak w Twoim wypadku), które spada jak grom z jasnego nieba, jeszcze trudniejszym.

Jeśli do czasu jej wyjazdu wszystko było między wami dogadane, było wam dobrze ze sobą, to wielce prawdopodobne, iż przyczyna porzucenia Ciebie jest jej wyjazd. Ale... Skoro nastąpiło to tak szybko, tak gwałtownie, prawdopodobnym jest to, że Twoja dziewczyna wcześniej miała wątpliwości. Jest jeszcze inna opcja: Twoja dziewczyna jest osobą bardzo podatną na wpływ innych.


                                                 *   *   *
Zaskakuje mnie, już po raz kolejny, zbieżność myśli niekochanej77 i mojej.


Jeśli tak trudno jest Tobie odzyskać swój rozum po rozstaniu, może pomocnym byłby dla Ciebie kontakt z psychoterapeutą?

4

Odp: wybrala boga...

A ja ją rozumiem. Na osoby wierzące takie wyjazdy mają ogromny wpływ. Powodują nagły wzrost wiary, prowokują do zerwania ze "złem" i "nawrócenie na właściwą drogę". Po każdym powrocie ze zjazdu młodzieży katolickiej chciałam iść do zakonu...

Jestem przekonana, że Wasz związek bardzo ciążył jej na sumieniu. Ten tekst o tym, że marzyła abyś się nawrócił - właściwie to wytłumaczenie dlaczego Wasz związek przetrwał aż tak długo. Oderwanie od codzienności, wyjazd z katolickim towarzystwem, inny klimat - to trudno opisać komuś, kto nigdy nie był na takim religijnym wyjeździe. To taka dawka uderzeniowa ideologii, do której Ty nie pasujesz.

5

Odp: wybrala boga...

Rozumiem wiarę, jej siłę. Ale przez 2 lata jej to nie przeszkadzało i nagle teraz zaczęło?. Czy może przez 2 lata "dusiła" to w sobie?. Wątpię. Takie spotkania z wąską grupą znajomych wyznających pewne wartości, działa bardzo silnie na psychikę. Prawdopodobnie teraz będzie cierpieć bez Ciebie ale wiara i to co jej naopowiadali będzie ją ograniczać. Bo można być wierzącym w granicach rozsądku i mieć udane związki z osobami wierzącymi lub nie. Z własnego doświadczenia wiem, że takie nie obrażając nikogo "nawiedzone" grupy mają za cel nawracać tych którzy nie są wierzący. Wywierają presję, posługując się wiarą. W swoim rozumowaniu sa szerzącymi wiarę, a tak naprawdę pełnią rolę sekty.

6

Odp: wybrala boga...

Pranie mózgu jej zrobiono i tyle. Jak w sekcie. Gdybyście jednak chcieli być razem to musisz wiedzieć , że religia zawsze będzie was dzielić,będzie tą płaszczyzna, na której nie znajdziecie porozumienia i to może (ale nie musi) przełożyć się na inne aspekty życia razem. Chyba musisz dobrze zastanowić się nad tym związkiem... Może jej decyzja , taka szybka, była dla niej i dla was najlepszym wyjściem z tej sytuacji?

7

Odp: wybrala boga...

Możliwe, że przez te 2 lata "dusiła to". Może liczyła, że nawróci ateistę i będą żyli długo i szczęśliwie wg zasad jej wiary? A może to rozstanie jest właśnie próbą takiego nawrócenia? Może liczy na to, że chłopakowi tak na niej zależy, że zdecyduje się przyjąć wiarę katolicką?

8

Odp: wybrala boga...
vinnga napisał/a:

Możliwe, że przez te 2 lata "dusiła to". Może liczyła, że nawróci ateistę i będą żyli długo i szczęśliwie wg zasad jej wiary? A może to rozstanie jest właśnie próbą takiego nawrócenia? Może liczy na to, że chłopakowi tak na niej zależy, że zdecyduje się przyjąć wiarę katolicką?

No właśnie nad tym się zastanawiam. Być może liczy na to że go nawróci, bo jeśli ją kocha to zrobi wszystko by z nią być. A wiadomo że osoba która nawróci niewiernego ma łaski czy coś w stylu "jest zasłużonym dla wiary i Kościoła".

9

Odp: wybrala boga...

Tylko, że ateista może jedynie udawać katolika. Można nawrócić kogoś, kto wierzy w boga A na wiarę w boga B. Ale nakłonić do uwierzenia kogoś, kto w ogóle w bogów nie wierzy, to zajęcie karkołomne i niemal w każdym przypadku skazane na klęskę. Oczywiście, że on może udawać katolika, chodzić do kościoła itp. Tylko jaki to ma sens?

A Ty kolego daj sobie spokój z tą panną. Od osób nietolerancyjnych religijnie lepiej trzymać się z dala.

10

Odp: wybrala boga...

Lupus,  zgadzam się, że zdecydowana większość ateistów może tylko udawać katolików. Ale dla osoby bardzo wierzącej lepszy "udający ateista" niż po prostu ateista.

Liliana, ona prawdopodobnie nie myśli o byciu zasłużoną dla Kościoła. Ona prawdopodobnie myśli tylko o tym, żeby sama żyć w zgodzie z zasadami wiary. A związek z ateistą jest przeszkodą nie do pokonania w życiu zgodnym z religią katolicką. Zdecydowanie bardziej niż seks przedmałżeński. Uprawiając seks przed ślubem osoba bardzo wierząca może mieć nadzieję, że niedługo będzie to seks w małżeństwie, a spowiedź zmyje ten grzech. Ale jeśli ateista nie chce się nawrócić (nawet pozornie) to nie można mieć nadziei na pogodzenie miłości do człowieka i wiary.

11 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-07-31 13:07:24)

Odp: wybrala boga...

Vinnga, Kościół Katolicki dopuszcza małżeństwa "mieszane" religijnie, w tym związki z ateistami. Jest nawet specjalna formuła ślubu kościelnego. Ba, niedawno polski episkopat wyszedł ateistom na przeciw i zmienił nieco zasady udzielania owego ślubu. Jeszcze miesiąc temu strona katolicka, by dostać ślub kościelny z np. ateistą czy protestantem musiał zadeklarować, że wychowa dzieci po katolicku. Teraz Kościół wybór religii dzieci pozostawił rodzicom (fakt, że tyczy się to wyłącznie związków między katolikami, prawosławnymi i protestantami, ale można przepis interpretować rozszerzająco. Teraz przyrzeczenie brzmi dokładnie tak: Przyrzekam (obiecuję) uczynić to, co będzie w mojej mocy, aby wszystkie dzieci zostały ochrzczone i wychowane w wierze (katolickiej/prawosławnej/protestanckiej/itp.), biorąc pod uwagę, że mój małżonek/małżonka ma to samo prawo i obowiązek, stosownie do powołania, które posiada w swoim Kościele. Dlatego będę poszukiwać zgody z moim małżonkiem/małżonką co do wyborów i decyzji, które okażą się bardziej odpowiednie dla zachowania i pogłębienia naszej wspólnoty oraz dla dobra życia duchowego naszych dzieci).

Tak więc dziewczyna Palleka jest nadgorliwa, a wręcz zachowuje się po sekciarsku.

12 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-31 13:48:02)

Odp: wybrala boga...
Wielokropek napisał/a:

*   *   *
Zaskakuje mnie, już po raz kolejny, zbieżność myśli niekochanej77 i mojej.

A mnie to raduje big_smile

P.S. I dzięki za odjęcie 5 latek smile

13

Odp: wybrala boga...

Albo nie wie o tym, o czym napisałeś, Lupus. Lub nie chce wiedzieć, bo nie kocha autora tak bardzo, aby poszukać rozwiązań.

Zresztą w Twoim tekście za bardzo nie widzę zielonego światła dla ateistów. Możesz mi to jakoś bardziej roztłumaczyć? Wiedziałam, że małżeństwa "mieszane" są możliwe, aczkolwiek nigdy tematu nie zgłębiałam. Ale jak można rozszerzająco potraktować jednoznaczny zapis w dość radykalnym KK?

14 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-07-31 13:21:46)

Odp: wybrala boga...

Dlaczego dla ateistów - bo jeśli to przysięga dla wszystkich małżeństw mieszanych, to można interpretować tak, że i ateistom, żydom, buddystom daje prawo wychowania dzieci w swojej religii (czy jej braku) mimo ślubu kościelnego. A formuła jest jaka jest, bo została wypracowana - jak mi się wydaje - w radzie ekumenicznej zrzeszającej kościoły katolickie, prawosławne i protestanckie. Natomiast od zawsze katolicy mogli zawierać związki z wyznawcami wszelkich religii i bezwyznaniowymi. Toż to już od czasów Apostołów tak było.

15

Odp: wybrala boga...
Lupus napisał/a:

Tak więc dziewczyna Palleka jest nadgorliwa, a wręcz zachowuje się po sekciarsku.

Zgadzam się. Uważam, że dorośli ludzie powinni SAMODZIELNIE podejmować decyzje. A nie ulegać manipulacji.

Bo sorry, ale dla mnie to manipulacja.
Jestem wierząca, ale rozum swój mam. I żaden ksiądz, pop itp mi go nie odbierze.
Żenująca jest też jej próba "nawracania" naszego autora wątku. Jest dorosły i SAM wie najlepiej, czy wierzy, czy nie.
Rozum i wolna wola!

16

Odp: wybrala boga...

Lupus - dzieki za bardzo wazna informacje z tym ulatwieniem! Czy dysponujesz moze konkretnym linkiem do decyzji albo oswiadczenia episkopatu?

Jest cos takiego jak slub jednostronny - czyli slub dla osob z inna wiara etc.
Wiem o tym chociazby dlatego, ze moja panna ma 2 siostry - jedna bardzo wierzaca, slub z nieochrzczonym ateista, jednostronny. Druga mocno wierzaca - slub z ateista, jednostronny, PO 8 LATACH WSPOLNEGO ZYCIA I 2DZIECI !
Na slub jednostronny po wielu wlasnych rozterkach wyrazilem zgode. Tak samo z chrztem dzieci.

Dzisiaj widze sie ponownie z ma luba i juz wiem, ze cos w niej peklo, bo sama z lamiacym sie glosem o to poprosila.
Mam nadzieje, ze ochlonela po tym zjezdzie i zaczela trzezwiej myslec.


ps. ja nie wiem o co chodzi z tymi babkami - wszystkie wierzace a facetow ateistow maja;p

17 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-31 13:25:13)

Odp: wybrala boga...
pallek napisał/a:

ps. ja nie wiem o co chodzi z tymi babkami - wszystkie wierzace a facetow ateistow maja;p

Jakaś rodzinna świecka tradycja tongue

18

Odp: wybrala boga...

Pallek
Tu nie wolno dawać linków, ale wrzuć fragment tej nowej przysięgi w google. A najlepszym źródłem informacji byłby telefon do kurii.

Swoją drogą uważam, że za bardzo ustępujesz. Niby dlaczego Ty masz swoje poglądy podporządkować jej poglądom? Tak jak jej nie odpowiada Twój ateizm, tak Tobie może nie odpowiadać jej fundamentalizm katolicki. Albo ona sobie uświadomi, że taki związek to sztuka kompromisu, albo daj sobie spokój. Przyznam, że dla mnie niepokojący jest związek ateisty i katoliczki z zacięciem do fundamentalizmu i poszukiwań dziwnych, sektopodobnych grup w Kościele Katolickim.

19

Odp: wybrala boga...

Lupus, zawsze możesz chłopakowi życie ułatwić i wysłać mu link mailem smile

Wiecie, dla mnie w tej sprawie pojawiły się niepokojące aspekty - jeśli jej siostry są w związkach małżeńskich z ateistami to ona teorię zna. Pallek, porozmawiaj z nią, ale bądź obserwatorem i spróbuj poskromić emocje. Tak, żeby obiektywnie móc ocenić o co tej dziewczynie naprawdę chodzi...

20

Odp: wybrala boga...
vinnga napisał/a:

Na osoby wierzące takie wyjazdy mają ogromny wpływ. Powodują nagły wzrost wiary, prowokują do zerwania ze "złem" i "nawrócenie na właściwą drogę".

Ja myślę podobnie - ale też to znaczy, że problem tej różnicy  w Waszym związku jakoś mógł jej zalegać, choćby podświadomie.
Myślę, że taki związek, jak Wasz jest oczywiście trudny - ale nie niemożliwy. Również formalnie - o czym pisał już Lupus.
Przyszło mi do głowy, że moglibyście razem porozmawiać z NAPRAWDĘ mądrym księdzem, lub - jeszcze lepiej -  z księdzem psychologiem-terapeutą. Tylko trzeba by dobrze poszukać, ale są tacy - wiem, o czym piszę big_smile

21

Odp: wybrala boga...

Znalazlem juz tekst wink Jak dojdziemy do porozumienia to go pokaze. Jeden problem bedzie z glowy.

Jeszcze tylko jej sekciarskie zapedy okielznac i bedzie luz. Zobacze jak bedzie sytuacja wygladac po popoludniowej rozmowie.

Tylko pytanie czy tacy ksieza sa w moim regionie... Kiedys mialem znajomego ksiedza.. ale on przestal sluzyc i teraz ma zone wink Powinien byc dobrym wzorem smile

22

Odp: wybrala boga...
pallek napisał/a:

. Kiedys mialem znajomego ksiedza.. ale on przestal sluzyc i teraz ma zone wink Powinien byc dobrym wzorem smile

Cieszę się, że dobry humor Cię nie opuszcza. To ważne w tak hmmm... skomplikowanej sytuacji wink

23

Odp: wybrala boga...
pallek napisał/a:

Jeszcze tylko jej sekciarskie zapedy okielznac i bedzie luz

Wiesz, Pallek - lepiej chyba będzie, jak spróbujesz nie myśleć o tym jak o sekciarskich zapędach i potrzebie ich okiełznania...
To mniej więcej na jedno wtedy wychodzi tzn. to, że ona chce Cię nawrócić, no a Ty ją...czyli okiełznać big_smile

I druga sprawa - mam dwie bliskie koleżanki naprawdę głęboko wierzące (nawet chyba są w jakichś kościelnych grupach, chociaż za bardzo się na tym nie znam) i obie są wzorem tolerancji. Jedna z nich ma męża - wojującego antyklerykała - i z całą pewnością go nie nawraca.
Myślę, że naprawdę głęboka wiara oznacza prawdziwą tolerancję.

24

Odp: wybrala boga...

niekochana72

To sie nazywa stan lagodnej hipomanii smile na szczescie ja ten stan lubie, oby trwal jak najdluzej. Poza tym nie lubie sie zbyt latwo poddawac, bez walki o to na czym mi zalezy.

rozalja

Okielznac w sensie sprawic, ze bedzie mniej uciazliwy. Nie chce jej zmieniac, bo sam nie lubie gdy ktos zmienia mnie. Chce kompromisu po prostu..

25

Odp: wybrala boga...
pallek napisał/a:

Nie chce jej zmieniac, bo sam nie lubie gdy ktos zmienia mnie. Chce kompromisu po prostu..

To powodzenia - szczerze big_smile

26

Odp: wybrala boga...
pallek napisał/a:

niekochana72

Poza tym nie lubie sie zbyt latwo poddawac, bez walki o to na czym mi zalezy...

To ważna (wg mnie oczywiście) cecha mężczyzny smile Ale - zastanów się, czy nie za duży koszt ponosisz w takiej sytuacji. Czy właśnie to nie jest przyczyną Twojej zbyt długiej "rekonwalescencji" po zakończeniu związku hmm

27

Odp: wybrala boga...

Tak jak już wielokrotnie było tu pisane może ten związek mimo wszystko jej ciążył. Zgodziła się na pewne poświęcenia - uprawianie seksu itp. Cały czas miała nadzieję, że się nawrócisz. Widać, że dla niej wiara i życie w zgodzie z nią są bardzo ważne i nie należy tego potępiać.
Te teksty o sekciarskich metodach i praniu mózgu są, moim zdaniem mocno przesadzone. Jeżeli dziewczyna czułaby się pewnie w tym co robi i w swoich decyzjach to nie dałaby się "zmienić". Widać tak jest jej lepiej. Chciałam zauważyć, że jest to przykład kobiety, która wybrała swoje dobro i spokój sumienia nad poświęcenia i "podlizywanie" się chłopakowi. Ile z nas jest w stanie powiedzieć "nie", odmówić i zmienić swoje życie?

Mój drogi, dramatyzujesz. Nie przesadzaj z tymi wymiotami i bezsennością, bo to bardziej wygląda mi na żal, że znowu ktoś Cię rzucił niż na smutek po utraconej miłości. Gdybyś ją tak bardzo kochał tak jak teraz to przeżywasz to zaakceptowałbyś jej decyzję i spędzilibyście długie wieczory na rozmowach i decyzjach. Dziewczyna zdecydowała - woli spokój sumienia niż brnięcie w coś bez celu. Uszanuj jej decyzję i pogódź się z tym, albo zacznij rozmawiać i staraj się zrozumieć.

28 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-31 16:27:33)

Odp: wybrala boga...
Teo napisał/a:

Tak jak już wielokrotnie było tu pisane może ten związek mimo wszystko jej ciążył. Zgodziła się na pewne poświęcenia - uprawianie seksu itp. Cały czas miała nadzieję, że się nawrócisz. Widać, że dla niej wiara i życie w zgodzie z nią są bardzo ważne i nie należy tego potępiać.

No kurcze, żartujesz chyba....
Tak dla niej ważne były wiara i życie w zgodzie z nią, że sprzeniewierzała się jej zasadom? Gdzie tu logika?

Bosze.... kiedy skończą się zlepki słów "poświęcenie - uprawianie seksu"? Masakra, jakaś...
No i wisienka na torcie: to nawrócenie niby miało nastąpić na skutek "poświęcającego" uprawiania seksu? Hmmm... już widzię ten błysk w oczach chętnych do 'nawracanie się" tą drogą...
A tak w ogóle - uprawia się ogródek, a ludzie w związku kochają się. tongue

29

Odp: wybrala boga...
niekochana72 napisał/a:
Teo napisał/a:

Tak jak już wielokrotnie było tu pisane może ten związek mimo wszystko jej ciążył. Zgodziła się na pewne poświęcenia - uprawianie seksu itp. Cały czas miała nadzieję, że się nawrócisz. Widać, że dla niej wiara i życie w zgodzie z nią są bardzo ważne i nie należy tego potępiać.

No kurcze, żartujesz chyba....
Tak dla niej ważne były wiara i życie w zgodzie z nią, że sprzeniewierzała się jej zasadom? Gdzie tu logika?

Bosze.... kiedy skończą się zlepki słów "poświęcenie - uprawianie seksu"? Masakra, jakaś...
No i wisienka na torcie: to nawrócenie niby miało nastąpić na skutek "poświęcającego" uprawiania seksu? Hmmm... już widzię ten błysk w oczach chętnych do 'nawracanie się" tą drogą...
A tak w ogóle - uprawia się ogródek, a ludzie w związku kochają się. tongue

Przez te dwa lata dziewczyna chciała mieć ciasteczko w dłoni i to samo ciasteczko chciała mieć w brzuchu. Po dwóch latach zorientowała się, że to są sprzeczne ze sobą marzenia. No cóż, każdy ma swoje tempo. Ale dokonała wyboru i chwała jej za to.
niekochana72, też się cieszę z naszej zgodności, a za ujęcie lat statecznej osobie wink serdecznie przepraszam. smile

30

Odp: wybrala boga...
niekochana72 napisał/a:
Teo napisał/a:

Tak jak już wielokrotnie było tu pisane może ten związek mimo wszystko jej ciążył. Zgodziła się na pewne poświęcenia - uprawianie seksu itp. Cały czas miała nadzieję, że się nawrócisz. Widać, że dla niej wiara i życie w zgodzie z nią są bardzo ważne i nie należy tego potępiać.

No kurcze, żartujesz chyba....
Tak dla niej ważne były wiara i życie w zgodzie z nią, że sprzeniewierzała się jej zasadom? Gdzie tu logika?

Bosze.... kiedy skończą się zlepki słów "poświęcenie - uprawianie seksu"? Masakra, jakaś...
No i wisienka na torcie: to nawrócenie niby miało nastąpić na skutek "poświęcającego" uprawiania seksu? Hmmm... już widzię ten błysk w oczach chętnych do 'nawracanie się" tą drogą...
A tak w ogóle - uprawia się ogródek, a ludzie w związku kochają się. tongue

niekochana72 to, że trudno Ci sobie wyobrazić, że dla kogoś seks jest poświęceniem to już Twój problem. Nie znamy dziewczyny i nie wiemy jak jej wiara była silna i na jakim stadium rozwoju. To, że ktoś jest wierzący nie oznacza zaraz, że ma żyć jak zakonnica i nie poświęca swojej wiary w imię innych wartości. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i w pewnych okresach naszego życia priorytetem są inne rzeczy. Być może dziewczyna pomyślała, że się w jakimś stopniu poświęci i zdecydowała się na współżycie przed ślubem w nadziei, że w jakimś stopniu zmieni swojego partnera. A może po prostu była ciekawa. Być może po pewnym czasie stwierdziła, że to co zrobiła wcale nie jest dobre i źle się z tym czuje więc postanowiła to zmienić. Decyzja jak każda inna i jeżeli została podjęta po przemyśleniach i z rozwagą to należy ją uszanować. Osobiście wolałabym, żeby partner rozstał się ze mną ponieważ coś co robimy jest niezgodne z jego sumieniem, a ja nie byłabym w stanie tego zmienić niż dla przysłowiowej "dupy".

31 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-31 16:56:08)

Odp: wybrala boga...
Teo napisał/a:

niekochana72 to, że trudno Ci sobie wyobrazić, że dla kogoś seks jest poświęceniem to już Twój problem..

I nadal pozwolę się nie zgodzić big_smile
Problem powstaje właśnie wtedy, gdy ktoś uważa, że "seks jest poświęceniem". Bo niestety - przeważnie (np w tym wątku) konsekwencjami zostaje obarczony niczemu nie winny partner/partnerka.

P.S. A wyobraźnia ma... znajduję dla niej lepsze zastosowanie tongue

32

Odp: wybrala boga...
Teo napisał/a:

Tak jak już wielokrotnie było tu pisane może ten związek mimo wszystko jej ciążył. Zgodziła się na pewne poświęcenia - uprawianie seksu itp. Cały czas miała nadzieję, że się nawrócisz. Widać, że dla niej wiara i życie w zgodzie z nią są bardzo ważne i nie należy tego potępiać.

Hmmm, a ja tu widzę, że dla nie nie jest ważne, żeby ONA żyła w zgodzie ze swoją wiarą (bo jej zasady łamie uprawiając seks pozamałżeński), tylko żeby ON przyjął jej wiarę, pewnie znowu niekoniecznie przestrzegając jej zasad... Takie trochę kołtuństwo.

33 Ostatnio edytowany przez poProstuJanek (2011-07-31 20:14:31)

Odp: wybrala boga...

Czytałem tylko Twoją wypowiedź - żadnych komentarzy, więc piszę jakbym był pierwszy.
Ogólnie nazwałbym to nawróceniem, ale zdaję sobie sprawę, że tego nie zrozumiesz, bo kto nie wierzy w Boga - uwierzy we wszystko. Dla Ciebie zresztą Bóg nie jest obojętny, bo pisząc Go małą literą pokazujesz gdzie go masz. Jeżeli jest wierząca, to powinieneś to uszanować, bo dla chrześcijan - na pierwszym miejscu jest Bóg. Możesz oczywiście mierzyć ludzi swoja miarą i możesz być zdziwiony, kiedy ich zachowania do tej miary nie pasują. Ale to nie ona, a Ty masz problem.

P.S. Ja swojej żonie powiedziałem, że kocham ją tak bardzo, że potrafię pozwolić jej odejść.

34 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-07-31 20:39:44)

Odp: wybrala boga...
poProstuJanek napisał/a:

to nie wierzy w Boga - uwierzy we wszystko

Chcesz żebym na te Twoje prymitywne, obraźliwe "przemyślenia" odpowiedział w tym samym stylu? To masz - katolikowi nawet istnienie krasnoludków można wcisnąć, bo od bogów do krasnoludków droga niedaleka.

I jeszcze umiejętność czytania ze zrozumieniem się kłania - to ona nie szanuje jego poglądów, a nie odwrotnie. Więc cały Twój post to strzał kulą w płot.

35

Odp: wybrala boga...

Czas chyba dodac podsumowanie calej sytuacji, ktorej rozwiazanie mialo miejsce pare godzin temu.

Luba poprosila o rozmowe, na ktora sie zgodzilem. Wyszlo na jaw, iz jeden z salezjan powiedzial jej, ze taki zwiazek nie ma sensu, bo musialbym sie poddac apostazji by wziac slub mieszany (totalna bzdura) i ze bede wyklety. To ja wlasnie przerazilo.

Do tego nalozylo sie niechcace uszkodzenie waznego dla niej pierscionka (bardzo wazny prezent ode mnie) i gadanie, jednej z dziewczyn, ze to jakis znak.. (istne hokus-pokus).

Calosc wypowiedziana byla na goraco, bez glebszego, chlodnego przemyslenia i rozmowie z jedna z siostr czy tez mniej radykalnych przyjaciolek. Sama przyznala, ze z tym bogiem to chlapnela za mocno...

Przyznala, ze juz po kilku godzinach chciala zadzwonic i wszystko odwolywac.

Zatem, wszystko wrocilo do normy - oby na stale smile

Co do pisania bog mala litera - bog, rzeka, imie - pisze sie mala litera. Bog, Wisla, Zdzislaw pisze sie z wielkiej. Tyle w temacie ;]

Nie myslalem, ze problem tak szybko sie rozwiaze. Oby na stale.. dzieki za rozmowe i slowa wsparcia wink

36

Odp: wybrala boga...
Lupus napisał/a:
poProstuJanek napisał/a:

to nie wierzy w Boga - uwierzy we wszystko

Chcesz żebym na te Twoje prymitywne, obraźliwe "przemyślenia" odpowiedział w tym samym stylu? To masz - katolikowi nawet istnienie krasnoludków można wcisnąć, bo od bogów do krasnoludków droga niedaleka.

I jeszcze umiejętność czytania ze zrozumieniem się kłania - to ona nie szanuje jego poglądów, a nie odwrotnie. Więc cały Twój post to strzał kulą w płot.

Szanowny Panie Lupus. Obawiam się, że w przypadku, gdy przedmiotem bądź elementem sporu jest wiara, to nie umie Pan zareagować inaczej, niż jak powyżej. Wtedy u pewnej grupy osób uruchamia się niekontrolowany mechanizm toczenia piany, mimo żadnej, lub co najwyżej bardzo skromnej wiedzy w temacie.

pallek:

Cieszę się, że sytuacja się wyjaśniła.

Pozdrawiam

37 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2011-08-01 10:51:15)

Odp: wybrala boga...
koralinka3 napisał/a:

Pranie mózgu jej zrobiono i tyle. Jak w sekcie. Gdybyście jednak chcieli być razem to musisz wiedzieć , że religia zawsze będzie was dzielić,będzie tą płaszczyzna, na której nie znajdziecie porozumienia i to może (ale nie musi) przełożyć się na inne aspekty życia razem. Chyba musisz dobrze zastanowić się nad tym związkiem... Może jej decyzja , taka szybka, była dla niej i dla was najlepszym wyjściem z tej sytuacji?

kk to przecież sekta, tyle że duża i zarejestrowana i do wiwatu korzysta ze swoich przywilejów. To, że ma tysiące lat historii, no cóż, nie zmieni tego faktu. Pozostaje kwestia, co kto rozumie przez słowo sekta. Ale opisane przez autora poczynania ww., choć niekoniecznie wspierane oficjalnie przez szersze grono zwierzchników, trudno nie naznać działaniami sekciarskimi. Pamiętaj rozmowę z pewną dziweczyną, opowiadała mi, że wzięła udział w pielgrzymce. Przechodziła trudne dni i dość kiepsko to znosiła. Jej chłopak podtrzymywał ja na duchu mówiąc, że to oznaka cierpienia za jej grzechy. Istne wariactwo.

38

Odp: wybrala boga...
pallek napisał/a:

Nie myslalem, ze problem tak szybko sie rozwiaze. Oby na stale.. dzieki za rozmowe i slowa wsparcia wink

Powodzenia... na tej nierównej drodze... big_smile

39 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-08-02 18:34:45)

Odp: wybrala boga...
poProstuJanek napisał/a:

Szanowny Panie Lupus. Obawiam się, że w przypadku, gdy przedmiotem bądź elementem sporu jest wiara, to nie umie Pan zareagować inaczej, niż jak powyżej. Wtedy u pewnej grupy osób uruchamia się niekontrolowany mechanizm toczenia piany, mimo żadnej, lub co najwyżej bardzo skromnej wiedzy w temacie.

Otóż to. Może zastanów się, dlaczego temat wiary wywołuje w tobie agresję, nietolerancję, bluzgi i toczenie piany. Obraziłeś mnie jako ateistę, a tak de facto to ty jesteś dziecinny wierząc w bogi - stwory rodem z literatury fantasy.

Dopóki nie wlazłeś do tego wątku, nie było tu sporów religijnych, a dyskusja dotyczyła merytorycznie tematu. Ale wlazłeś i napaskudziłeś... I chyba tylko po to wlazłeś, żeby napaskudzić, bo merytorycznie nie napisałeś nic. Co do wiedzy, to wybacz, ale jako matematyk nie jesteś dla mnie partnerem do dyskusji o religii i jej historii. Jak mawia żona Bercika, nie chodzisz w mojej wadze smile

40 Ostatnio edytowany przez poProstuJanek (2011-08-12 14:25:47)

Odp: wybrala boga...
Lupus napisał/a:
poProstuJanek napisał/a:

Szanowny Panie Lupus. Obawiam się, że w przypadku, gdy przedmiotem bądź elementem sporu jest wiara, to nie umie Pan zareagować inaczej, niż jak powyżej. Wtedy u pewnej grupy osób uruchamia się niekontrolowany mechanizm toczenia piany, mimo żadnej, lub co najwyżej bardzo skromnej wiedzy w temacie.

Otóż to. Może zastanów się, dlaczego temat wiary wywołuje w tobie agresję, nietolerancję, bluzgi i toczenie piany. Obraziłeś mnie jako ateistę, a tak de facto to ty jesteś dziecinny wierząc w bogi - stwory rodem z literatury fantasy.

Dopóki nie wlazłeś do tego wątku, nie było tu sporów religijnych, a dyskusja dotyczyła merytorycznie tematu. Ale wlazłeś i napaskudziłeś... I chyba tylko po to wlazłeś, żeby napaskudzić, bo merytorycznie nie napisałeś nic. Co do wiedzy, to wybacz, ale jako matematyk nie jesteś dla mnie partnerem do dyskusji o religii i jej historii. Jak mawia żona Bercika, nie chodzisz w mojej wadze smile

Absolutnie nie czuję się tolerancyjny w sensie obecnego wypaczenia tego terminu. A o wierze spokojnie możemy porozmawiać w jakiejś ustalonej wadze smile , bo ateizm też jest w końcu wiarą.

pozdrawiam

41

Odp: wybrala boga...

Rozumiem Twoją dziewczynę. Sama jestem osoba wierzącą... Czasami zdarzało sie (nad czym ubolewam), że wazniejsze dla mnie było wyjście ze znajomymi na wspólne picie, czy na impreze, niz pójście do Kościoła. Niby wszystko było 'super', bo w jakis sposób byłam wtedy szczęsliwa, ale to było pozorne szczęście, dopiero teraz o tym wiem.. Chłopak, z którym sie do siebie zbliżamy, może nie jest ateista, ale rzadko chodzi do Kościola, ma olewający stosunek do spraw związanych z religia. Nie przeszkadza mi to, ale brakuje takiej więzi, że możemy razem posłuchac piosenek religijnych (które de facto są wspaniałe), czy iśc razem na pielgrzymkę.
Wydaję mi się, że od początku mogło jej to przekszadzać, ale jak napisałam ktoś wyżej, żyła w nadziei, że sie zmienisz.
Czy nie ma żadnej szansy, żebyś uwierzył w istnienie Boga, w to, że ON jest? Może wiara jest gdzies głęboko w Tobie i musisz rozpalić ten żar w Twoim sercu. Zyskałbys w oczach swojej dziewczyny i nie tylko....

42 Ostatnio edytowany przez Solo Lee (2011-08-12 17:51:46)

Odp: wybrala boga...

Tak więc aby uniknąć wielu problemów w związkach/małżeństwach należy wiązać się z ludźmi o takich samych poglądach religijnych. katolik-katolik, ateista-ateista, etc. Nie należy też wiązać się z kimś o innych poglądach religijnych z nadzieją zmiany poglądów przez drugą osobę. Do miłości szukamy kogoś kto odbiera na tej samej fali. Niech więc na tej samej fali będą poglądy religijne.

43

Odp: wybrala boga...
cigarette napisał/a:

Czy nie ma żadnej szansy, żebyś uwierzył w istnienie Boga, w to, że ON jest? Może wiara jest gdzies głęboko w Tobie i musisz rozpalić ten żar w Twoim sercu. Zyskałbys w oczach swojej dziewczyny i nie tylko....

Ale dziwne pytanie... Rownie dobrze moglbym spytac Ciebie: czy nie ma szansy bys przestala wierzyc w Boga, w to, ze go nie ma? Moze rozsadek jest gdzies gleboko w Tobie i musisz go rozbudzic w Twojej glowie. Zyskalabys w oczach swojego chlopada i nie tylko smile

Nie chodzi mi tu o zlosliwosc wobec twojej osoby ale o podkreslenie pewnej hipokryzji i egoizmu takiego myslenia, o pokazanie, ze nie chodzi o bezmyslna agitacje swoich pogladow lecz o akceptacje odmiennosci drugiej osoby. Podkreslam AKCEPTACJE a nie narzucenie.

Nie uswiadamiam mojej dziewczyny, z ktora jest teraz lepiej niz bylo przed rozlamem, bo wiem, ze to i tak nie ma sensu. Odejscie od wiary, podobnie jak i nawrocenie sie, wymaga specyficznego wewnetrznego stanu, swiadomosci, pewnego impulsu.

Zostanie czlowiekiem wolnym, a tym samym odpowiedzialnym za kazdy swoj czyn, wymaga wielkiej odwagi, samoswiadomosci i konsekwencji. Nie kazdy nadaje sie do podazania ta droga, zatem nie narzucam jej nikomu.



Sprawa zakonczona pozytywnie. Moderatorow prosze o zamkniecie watku/kasacje bo zamienia sie w watek o nawracaniu wink

44

Odp: wybrala boga...
pallek napisał/a:
cigarette napisał/a:

Czy nie ma żadnej szansy, żebyś uwierzył w istnienie Boga, w to, że ON jest? Może wiara jest gdzies głęboko w Tobie i musisz rozpalić ten żar w Twoim sercu. Zyskałbys w oczach swojej dziewczyny i nie tylko....

Ale dziwne pytanie... Rownie dobrze moglbym spytac Ciebie: czy nie ma szansy bys przestala wierzyc w Boga, w to, ze go nie ma? Moze rozsadek jest gdzies gleboko w Tobie i musisz go rozbudzic w Twojej glowie. Zyskalabys w oczach swojego chlopada i nie tylko smile

Nie chodzi mi tu o zlosliwosc wobec twojej osoby ale o podkreslenie pewnej hipokryzji i egoizmu takiego myslenia, o pokazanie, ze nie chodzi o bezmyslna agitacje swoich pogladow lecz o akceptacje odmiennosci drugiej osoby. Podkreslam AKCEPTACJE a nie narzucenie.

Nie uswiadamiam mojej dziewczyny, z ktora jest teraz lepiej niz bylo przed rozlamem, bo wiem, ze to i tak nie ma sensu. Odejscie od wiary, podobnie jak i nawrocenie sie, wymaga specyficznego wewnetrznego stanu, swiadomosci, pewnego impulsu.

Zostanie czlowiekiem wolnym, a tym samym odpowiedzialnym za kazdy swoj czyn, wymaga wielkiej odwagi, samoswiadomosci i konsekwencji. Nie kazdy nadaje sie do podazania ta droga, zatem nie narzucam jej nikomu.



Sprawa zakonczona pozytywnie. Moderatorow prosze o zamkniecie watku/kasacje bo zamienia sie w watek o nawracaniu wink

Dobre, kurcze, naprawdę dobre. Nie ma to jak tolerancja szanowna cigarette...
Pallek - powodzenia i napisz bezpośrednio do moderacji o zamknięcie wątku smile

45

Odp: wybrala boga...

Tu nie chodzi o tolerancję, rozumiem Twoje poglądy, masz do nich prawo, w jakiś sposób Cie podziwiam, że potrafisz tak po prostu nie wierzyć w Boga i miec siłę, by żyć.
Przepraszam, jeśli Ciebie w jakikolwiek sposób uraziłam.
Zyczę szczęścia z dziewczyną, by juz nigdy nie zdarzyła się podobna sytuacja.

46

Odp: wybrala boga...

Wypisalem sie z kosciola w 1992 roku,dzieci nie ochrzciłem,dałem im wolny wybór a co do wiary, cóż każdy z nas ma wolna wolę,jeden wierzy w siebie ( tak jak ja) inny w zaczarowany ołowek tudziez bóg, lub inny votan,belzebub czy azazel, hovk

47

Odp: wybrala boga...
cigarette napisał/a:

Czy nie ma żadnej szansy, żebyś uwierzył w istnienie Boga, w to, że ON jest? Może wiara jest gdzies głęboko w Tobie i musisz rozpalić ten żar w Twoim sercu. Zyskałbys w oczach swojej dziewczyny i nie tylko....

Oplułem monitor i padłem ze śmiechu. Nominuje do forumowej głupoty roku!

48 Ostatnio edytowany przez martyrs (2011-08-13 18:34:34)

Odp: wybrala boga...

haahahahha k dobre, Lupus, jakos nie czytalem tak wnikliwie tego watku.

49

Odp: wybrala boga...

Nie widzę nic złego w tym, że ktoś wierzy w Boga. Długo można się rozwodzić nad tym czy warto wierzyć, co niesie ze sobą religia, czy religia to zło (jakby niektórzy władni tego świata by chcieli), po co nam wiara, która jest niczym więcej jak tylko (albo aż) zaufaniem...

Do autora wątku: Twoja kobieta nie wybrała Boga, bo przecież nie została zakonnicą. Pomyśl, że jeśli są pewne bariery między Wami, których nie da się przeskoczyć, to lepiej zakończyć ten związek. Twoja kobieta oczekuje, że wychowa dzieci z Twoją pomocą wpajając im określone zasady, które z kolei pozwolą uczynić z nich dobrych ludzi. Może Ty będąc ateistą w oczach Twej kobiety nie wywiążesz się z tego, jak również z innych obowiązków, które pojawiają się w chwili rozpoczęcia życia na nowej drodze...

50

Odp: wybrala boga...
sokrates napisał/a:

Twoja kobieta oczekuje, że wychowa dzieci z Twoją pomocą wpajając im określone zasady, które z kolei pozwolą uczynić z nich dobrych ludzi. Może Ty będąc ateistą w oczach Twej kobiety nie wywiążesz się z tego, jak również z innych obowiązków, które pojawiają się w chwili rozpoczęcia życia na nowej drodze...

Czyli, że człowiek będący ateistą Twoim zdaniem nie jest w stanie wychować dzieci na Dobrych Ludzi? A dlaczego? To jakiś monopol dla wierzących w Boga jest?

51 Ostatnio edytowany przez sokrates (2011-08-17 16:26:09)

Odp: wybrala boga...

Niekochana72 - źle mnie zrozumiałaś. Gołym okiem widać, że problem między autorem wątku a jego partnerką leży w kwestii podejścia do religii. On jest niewierzący, ona zaś jest osobą głęboko religijną. Przedstawię to nieco inaczej. On jest nie-wierzący, czegoś mu brak. Czego? Wiary. A dla niej wiara jest potrzebna, nie tylko do bycia razem, ale też do założenia rodziny. Co niesie ze sobą religia? Wartości. Może jego partnerka myśli, że jeśli jej chłopak nie jest wierzący, to nie będzie umiał wychować swych dzieci na "prawych" ludzi, lub w procesie wychowania nastąpi konflikt przekazywanych wartości (mama to, tato tamto). A obudwu możliwości zapewne chciałaby uniknąć. Podam może to na przykładzie: ktoś powie, że nie wolno obrażać innych religii, że należy im się poszanowanie z racji ich odrębności. Inny zaś powie, że religia to opium dla ludzi, że to zabobon, a wyznawcy dowolnej religii to nawiedzeni fanatycy, gotowi wszędzie i z byle powodu zabijać innych ludzi.

Podkreślam, w tej sprawie można tylko gdybać.

Posty [ 52 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024