witajcie
Opiszę moją historię bo już nie umiem sobię poradzić... On jest moją pierwszą miłością, wzdychałam do niego przez 3 lata ale nie zauważał mnie bo ja wtedy miała 16 lat a on 25. Zawsze o nim pamietałam i kochałam. Los jednak sprawił że po 3 latach nasze wspólne miejsce w którym się widywaliśmy zostało zamkniete. Po 7 latach poprzez portal randkowy on mnie znalazł. Zaproponował spotkanie, serce waliło jak młot, ale zdecydowałam sie z nim spotkać. Od razu coś zaiskrzyło ja starałam trzymać mur a on po pierwszym spotkaniu juz pisał esy. Opowiedział mi o swoim życiu tzn ze jest rok po rozwodzie ma syna.Tak zaczelismy się spotykać i tak stalismy się parą. Ponieważ w tyg miałam ang. to widziałam się z nim we wtorki, czwartki no i z soboty na niedziele. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie fakt że miewał coraz gorsze humory jak ze mną rozmawiał przez tel. a kiedy sie widywalismy było wspaniale. Dowiedziałam sie że jeszcze walczy ze swoją byłą żoną o syna chociaż alimenty i widzenia wszystko było ustalone. Potem były problemy finansowe i komornik. Wpłacał alimenty a mimo to ona twierdziła że tak nie jest, a w Polsce niestety wszystkiego trzeba dochodzic przez sąd. Do tego inne kwestie finansowe za duzo by odpowiadać, tak że majac swoja działalność nie miał nic na życie. Oszczędności się skończyły zaczął być cieniem człowieka. Dla mnie był jak ksiaze z bajki mówił że kocha, ze chce ze mną dziecko był wspaniały planowalismy swoja przyszłosć. Miałam odłożoną pewną sume na samochód wiec pożyczałam mu na życie,alimenty,czynsz w końcu mieliśmy być juz zawsze razem. Na świeta i inne okoliczności dawałam mu jakiś prezent żeby było mu miło i czuł sie wyjątkowy ł a przede wszystkim zawsze byłam przy nim, wspierałam go, pomagałam w sprawach urzędowych. Cały czas mówiłam o nich nie o nim w końcu miał syna. Z miesiąca na miesiac był coraz bardziej drażliwy...mówił ze docenia mnie że nie wie co by beze mnie zrobił. Zdarzały sie sprzeczki bo czasami tego napiecia z jego przeszłości nie wytrzymywaliśmy ale się godzilismy. Ja miałam problemy ze zdrowiem a właściwie cały czas mam ale to nie było ważne. Kiedy skończyły sie moje oszczedności widziałam ze coraz bardziej sie załamywał, nie chciał rozmawiać... cały czas sobie go tlumaczyłam kiedy czuł się źle bądź chciał iść spać zeby tylko nie myśleć o problemach nie było sprawy mówiłam dobrze Kochanie zobaczymy sie kiedy indziej. U nie go miałam parę rzeczy, stało się tak ze widzieismy się juz tylko z sob na ndz. na parę godzin i któregoś weekendu zapytałam sie czy tak ma wyglądać nasz związek a on tylko że jak mi sie nie podoba to mam sie spakować i iść do innego. Twierdził że go dobijam bo wiem jaka ma sytuacje a ja sie go czepiam. A to był weekend który jak sie okazało poszlismy na parapetówke i kiedy nie widziałam sie z nim 2 tyg. to on zaczął grac w playstatsion i jak wrócilismy do mieszkania zadałam to pytanie. Pró bowałam mu wytumacyzc ze myślałam ze inaczej spedzimy weekend tzn razem przytulając sie. A on mi takie zdanie powiedział. Spakowałam sie ale nie chciał mnie w nocy puścić powiedział że moge iść nad ranem.Dostałam ataku sama wezwałam o 4 nad ranem taksówke i pojechałam do szpitala. Jemu napisąłam sms co sie stało, ale on od tego czasu mysli ze wszystko udawałam. Próbowałam z nim parokrotnie rozmawiać, kiedy udąło mi się z nim spotkać pod pretekstem zabrania rzeczy myślałam że z nim porozmawiam a on tylko krzyczał że mam sobie iść że mam dać mu spokój, ze go męczę i wchodzę na głowę. Powiedziałam ok ale pod warunkiem że powie mi że mnie nie kocha, no i po chwili powiedział twierdzac w smsie że to na nim wymusiłam. Potem juz w ogóle nie chciał rozmawiać bo twierdził ze skoro wziełam swoje rzeczy to mam spadać. Był okrutny ja dalej póbowałam mu pomagać jeśli chodzi o walke o jego dziecko a on jeszcze bardziej mi ubliżał, powiedział ze nie dziwi się że mnie zostawił mój były bo ze mna sie nie da inaczej. Dużo przykrych słów, a mój były mi wyrzadził wielka krzywdę i powiedziałam jemu tylko cześć bo sie wstydziłam. Na 2 tyg. znajomość powiedziąłam mu tyle na ile byłam gotowa i błagałam zeby mnie nie skrzywdził bo nie mam siły i że mam mur on obiecał że mnie nigdy nie skrzywdzi i ze razem zburzymy ten ból. W smsie napisałam mu co zrobił mój były. Mimo to głupia kochająca przepraszałam go za wszystko, nic to nie dawało, tak bardzo tęskniłam. Potem zaczeły sie kłótnie o pieniądze bo powiedział że beze mnie by sobie świetnie i tak poradził, wiec chciała żeby juz nic mnie z nim nie łączyło i żeby oddał mi moje pieniadze. Nie mam niestety zadnego potwierdzenia bo jakbym mu przelewała na konto to by komornik zajął a planowaliśmy przyszłość, dziecko że nie pomyślałam o jakiejś umowie. Ma mnie całkowicie w dupie, obraża smsami oddał 10 % kwoty i kiedy sie upominam o kase wyznacza terminy które i tak nie oddaje. Chciałam żeby tylko mi oddał pieniądze a on powiedział ze kiedy bedzie miał to odda, a jak tu zacząć nowe życie jak cżłowiek miał jeszcze nadzieje bo w końcu cos nas łaczy no właśnie cos tzn nie oddane pieniadze, Wiem głupia sie łudze. Nigdy nie był ze mną w szpitalu a kiedy rozmawiałam z nim nie obchodziło go w jakim jestem stanie. Rozmawialam z jego koleżanką i płakałam ze z moim sercem jest coraz gorzej bo pytała co u mnie i nie wiedziałam czy obudzę sie dnia następnego. On jak sie dowiedział to sie wkurzył ze robię szopkę kiedy ja zawdzoniłam do tej "naszej kolezanki" w innym celu a ona sie zapytała co i jak. Byłam z nim w ciaży tzn test wykazał a ginekolog powiedział że się nie utrzymała... niestety nierwy napisałam mu o tym a on ciekawe jak to mozliwe jak miałaś 2 tyg temu okres a przecież się zabezpieczamy. Oczywiście znowu sprawił ze to ja przepraszałam że znowu mu zmartwienia na głowę przysparzam. Nie chciał rozmawiać, wytłumaczyć. Prosiłam go no trudno jeśli nam się nie udało to rozstańmy się w miłych okolicznosciach, rozmawiajsmy ze sobą bądzmy znajmomymi bo szkoda 10 lat znajomości. W tamtą sobotę sie z nim spotkałam pytałam jak sie czuje jak wygląda sprawa walki z byłą, wszytko wychodziło na to że wygra wszytskie sprawy, i ze odda mi pieniadze za tydzień max 2. Było miło uścislismy sie na pożegnanie. Powiedział ze zadzwoni w przyszłym tyg. choc mówił tak wielokrotnie i nigdy nie dzwonił. We wtorek umarł mój dziadek w pierwszym odruchu zadzwoniłam do niego a on powiedział "i co ryczysz, no przykro mi. No nic wiecej Ci nie zrobię" Był bardzo zimny i niewyrozumiały i znowu była kłótnia o pieniądze bo ja mam mu współczuc i czekać na swoje pieniadze potrzebując ich a jego nie stać na jedno miłe zdanie. Napisał mi ze wszystkich bym zamęczyła, że żałuje że mnie spotkał, że mam iść do lekarza czyt. jestes wariatką ( o swojej byłej tez mówił ze jest wariatką). że go szantażowałam ze się zabije co kompletnie wymyśliuł. On cały czas mówił że pojedzie samochodem i sie rozbije albo skoczy z jakiegoś pietra itp. gdzie ja mówiłam nie mów tak że razem damy radę. To fakt kiedyś napisał w smsie że człowiek ma wszystkiego dosyc że poszedł by pod samochód i byłby świety spokój ale to tyczyło się tak ogólnie a nie do niego. Myśle ze każdy czasami ma dosyć ale nigdy bym tak nie zrobiła. Naopowiadał swojemu przyjacielowi i Bóg wie jeszcze komu że jestem psychiczna, że sobie ciąże wymyśliłam jak to stwierdził że moze w 3 byłam z nim, a ten jego przyjaciel pyta codziennie czy juz sie z wszytskimi pożegnałam czy żyje i ze jestem nieźle porąbana. Bolały te słowa bo o moim horrorze mowiłam tylko mamie. A ja tylko chciałam odzyskać moje pieniądze. Po pobrzebie jeszcze wysłałam mu smsa z przeprosinami że napisałam mu m.in że on widocznie zamęczył jego żone że sie z nim rozwiodła i żałuje że go poznała. Wiem że jestem głupia ale wolałam przeprosić za słowa napisane w złości... No i do tej pory nie mam pieniedzy... a juz nie mam siły o nie pisać. Tylko powiedzcie mi czemu jeszcze go kocham? A napisał mi ze tymi pieniedzmi chciałam go kupić a to nie prawda bo chciałam mu pomóc żeby miał na życie,alimenty i czynsz. BOŻE KIEDY JA GO PRZESTANE KOCHAĆ? Co musi jeszcze zrpbić powiedziec żebym się opamietała? W poprednich zwiazkach jakleczyłam swoje serce to wracałam do wspomień mojej pierwszej miłości a teraz do czego mam wracać. Ja już będę sama do konca, choć mam 26 lat czuje sie tak staro i taka samotna... Pomóżcie bo pęka mi serce...
2 2011-07-30 22:45:02 Ostatnio edytowany przez karen (2011-07-30 22:47:07)
Spokojnie, kochana, spokojnie. Reagujesz bardzo emocjonalnie, dlatego pomyślałam, że możesz mieć ten sam syndrom co ja, to sie nazywa "kochanie za bardzo". Wejdź na stronę kobieceserca.pl i zrób sobie testy. Jeśli w wyniku wyjdzie Ci, że masz ten problem to zapraszam na wątek "Grupa wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo". Jest też druga taka grupa w zakładce NASZA SPOŁECZNOŚĆ "Kochamy za bardzo grupa wsparcia II". I tu i tam są dziewczyny, które Ci pomogą. Nie jesteś sama i jedyna z takimi problemami. Będzie dobrze. Głowa do góry.
A tak na szybko - TY JESTEŚ NAJWAŻNIEJSZA. Nie myśl co ON. Myśl o sobie, bądź dla siebie dobra, rób sobie przyjemności, opiekuj się sobą, bądź dla siebie najlepszą przyjaciółką.
Pozdrawiam i przytulam.
dziękuję za odpowiedź chociaz jedną. Przepraszam że to był taki długi post ale same/mi rozumiecie to były emocje. Ja wiem że byłam uzależniona kurcze jestem i za bardzo kocham, tylko jak ktoś płakał, mówił że sie zabije że ma dosyć to chciałam byc ta silniejsza, która go nie zostawi. Może gdybym miała szanse z nim porozmawiac i mi wytłumaczył co robię źle to inaczej wszytsko sie potoczyło. A on raptem po paru tygodniach jak przestałam mu pożyczać pieniądze odsunął się ode mnie. To wczesniej że kochałam za bardzo było ok a potem już nie? Ja chciałam z nim porozmawiac nie wydzwaniałam nie pisałam do niego codziennie. Napisałam raz w tygodniu bo rozumiałam że może potrzebuje czasu, no ale on i tak uważał że wchodze mu na głowe. Wydaje mi się ze niezaleznie co bym zrobiła i tak byłoby źle bo kojarze mu sie z tym okresem tak jak u Dody i Nergala ona mu pomogła a on ją kopnął w d....
dziękuję za odpowiedź chociaz jedną. Przepraszam że to był taki długi post ale same/mi rozumiecie to były emocje. Ja wiem że byłam uzależniona kurcze jestem i za bardzo kocham, tylko jak ktoś płakał, mówił że sie zabije że ma dosyć to chciałam byc ta silniejsza, która go nie zostawi. Może gdybym miała szanse z nim porozmawiac i mi wytłumaczył co robię źle to inaczej wszytsko sie potoczyło. A on raptem po paru tygodniach jak przestałam mu pożyczać pieniądze odsunął się ode mnie. To wczesniej że kochałam za bardzo było ok a potem już nie? Ja chciałam z nim porozmawiac nie wydzwaniałam nie pisałam do niego codziennie. Napisałam raz w tygodniu bo rozumiałam że może potrzebuje czasu, no ale on i tak uważał że wchodze mu na głowe. Wydaje mi się ze niezaleznie co bym zrobiła i tak byłoby źle bo kojarze mu sie z tym okresem tak jak u Dody i Nergala ona mu pomogła a on ją kopnął w d....
Miałam podobną sytuację w zyciu i to dwa razy. Pomagałam, rozmawiałam, byłam blisko, jednemu też pożyczyłam pieniądze. Jak się wzmocnili to stali się obojętni, jeden mówił, że za bardzo czuje moją presję na seks, a drugi, że go oplatam jak ośmiornica. Z tego wypływają dwa wnioski. Pierwszy jest taki, o którym Ty napisałaś, a drugi to nasz syndrom kochania za bardzo. Dopiero gdy tutaj trafiłam trzy miesiące temu, przeczytałam wątek "Grupy wsparcia dla KKZB", a potem masę literatury, którą przesłały mi dziewczyny, to wiele zrozumiałam, rozjaśniło mi się w głowie i choć miewam gorsze dni to wiem w jakim kierunku idę. I jestem inną osobą niż w momencie kiedy tu trafiłam.
Dopóki nie pokochasz siebie, dopóki nie będzie Ci z samą sobą dobrze, a swoje szczęście bedziesz opierać na facecie to tego szczęścia nie zdobędziesz. Bo szczęscie mamy w sobie, wypływa ono z miłości do siebie, a mężczyna jedynie może w tym szczęściu uczestniczyć. I chodzi o to, zeby nauczyć się kochac siebie, byc dla siebie dobrą i wazną co najmniej tak samo jak potrafisz byc dobrą dla mężczyzny i jak potrafi byc wazny dla Ciebie mężczyzna. Nie można w związku tracić siebie. To jest podstawowy błąd, który zawsze z czasem wypłynie. Bo nie szanując siebie, pozwalamy by to nas nie szanowano.
Próbowałaś, błgałaś, dzwoniłaś, robiłaś mnóstwo rzeczy o ktore on wcale Cię nie prosił, to Ty go wiecznie o coś prosiłaś, upokarzałaś sie. Wyrywałaś się ze swoja miłością i starałas się być dla niego coraz lepsza oczekując że to zapewni Ci jego miłość. A to tak nie działa. Nie ceni się tego co ma się na tacy, co samo wpycha się w ręce, czy tego chcemy czy nie.
Zażądaj od niego natychmiastowego zwrotu pieniędzy, najlepiej żeby był jakis dowód na to żądanie i na jego odpowiedź. Podaj termin na uregulowanie długu. I nie kontaktuj się z nim.
Odkochasz się, to trochę potrwa, ale jest mozliwe. Ten czas wykorzystaj dla siebie, dla robienia sobie przyjemności, dla zadbania o siebie. Czytaj to forum, z zwłaszcza te wątki, ktore Ci poleciłam, zakoleguj się z dziewczynami z tych wątków. Pisz, wyrzucaj wszystko z siebie, wywalaj te złe emocje. Tu jest taka 'wyjnia" dla nieszczęśliwych kobiet. A gdy juz się tak "wywyją" - to powstają z popiołów jak Feniks, zmienione i radosne. Ty tez tak wstaniesz, tylko rób to o co Cię proszę. Nie dla mnie, dla siebie. Nie dla niego, nie dla nikogo innego, DLA SIEBIE. OK?
Dobrego Dnia ![]()
dziękuję Karen za dobre rady może tutaj uda mi się znaleźć jakieś osoby które pomogą mi wyjść z tego bagna.
Wyjdziesz z tego bagna, tylko najpierw musisz zrozumieć, że to jest zły człowiek i on Cię nie kocha. Musisz nabrać sił. Wiadomo, że na początku nie można wyłączyć emocji,że wspomina się tylko dobre chwile, zapominając o tym, co zrobił złego, ale uwierz, przyjdzie dzień, gdy nabierzesz do tego wszystkiego dystansu...
Wyjdziesz z tego bagna, tylko najpierw musisz zrozumieć, że to jest zły człowiek i on Cię nie kocha. Musisz nabrać sił. Wiadomo, że na początku nie można wyłączyć emocji,że wspomina się tylko dobre chwile, zapominając o tym, co zrobił złego, ale uwierz, przyjdzie dzień, gdy nabierzesz do tego wszystkiego dystansu...
mam taką nadzieję... ja po prostu nie umiem odmówić człowiekowi w potrzebie a on to wykorzystał. Na początku myślałam że się pogubił ale teraz wiem że to zły człowiek. Wiem że mnie nie kocha bo nie przestaje się kochać człowieka z dnia na dzień. Wyrządził mi tyle krzywd a mimo to dalej go kocham... boję sie tylko tego że nigdy to nie minie, bo był on moja pierwsza miłością, nie byłam z nim ale wzdychałam przez 3 lata i jeśli po 10 latach nie przeszło, to czy kiedyś przejdzie?
Wiesz, ja miałam podobnie... Tyle lat wzdychałam do Niego, tyle lat znosiłam różne upokorzenia... Aż niedawno, nie wiem nawet czemu spojrzałam na to z innej strony, wyłączyłam emocje i nie chcę mieć z Nim już nic wspólnego. Aż sama sobie się dziwię, bo myślałam, że nigdy mi nie przejdzie, że wszystko wybaczę, ale nie. Nastał moment, w którym dotarło do mnie, że z takim człowiekiem nie da się budować wspólnej przyszłości.
Wiesz, ja miałam podobnie... Tyle lat wzdychałam do Niego, tyle lat znosiłam różne upokorzenia... Aż niedawno, nie wiem nawet czemu spojrzałam na to z innej strony, wyłączyłam emocje i nie chcę mieć z Nim już nic wspólnego. Aż sama sobie się dziwię, bo myślałam, że nigdy mi nie przejdzie, że wszystko wybaczę, ale nie. Nastał moment, w którym dotarło do mnie, że z takim człowiekiem nie da się budować wspólnej przyszłości.
no to jest i dla mnie nadzieja... a próbował sie z Tobą skontaktować?
Oczywiście, że tak, do tej pory chce żebym do Niego wróciła. Wiesz, trafiłam na to forum szukając pomocy, wsparcia. Bo nie umiałam sobie poradzić po tym jak mnie zostawił. Nie widziałam sensu życia. Minęło kilka miesięcy i już inaczej na to patrzę. W pierwszym moim poście jest opisana cała moja historia.
Oczywiście, że tak, do tej pory chce żebym do Niego wróciła. Wiesz, trafiłam na to forum szukając pomocy, wsparcia. Bo nie umiałam sobie poradzić po tym jak mnie zostawił. Nie widziałam sensu życia. Minęło kilka miesięcy i już inaczej na to patrzę. W pierwszym moim poście jest opisana cała moja historia.
mój jest na to zbyt dumny nigdy nie wróci i nie będzie prosić... a to forum też mi daje siłe inaczej na to wszystko patrzę że to nie ja jestem winna!
Każda z nas na początku myśli, że na pewno nie wróci itd. Ja też tak myślałam. Ale tak jak każdy mi radził zamilkłam, nie pisałam, o nic nie prosiłam, po miesiącu sam się odezwał. Ale nie ma co sobie robić nadziei, nawet jeśli Twój będzie chciał wrócić, to nie wracaj do Niego. Bo będzie ok tylko chwilę, a potem pewnie znowu będzie źle.
13 2011-07-31 21:05:33 Ostatnio edytowany przez Chanell_11 (2011-07-31 21:06:41)
Każda z nas na początku myśli, że na pewno nie wróci itd. Ja też tak myślałam. Ale tak jak każdy mi radził zamilkłam, nie pisałam, o nic nie prosiłam, po miesiącu sam się odezwał. Ale nie ma co sobie robić nadziei, nawet jeśli Twój będzie chciał wrócić, to nie wracaj do Niego. Bo będzie ok tylko chwilę, a potem pewnie znowu będzie źle.
po to kochani mam was
w końcu na koniec dnia pojawił sie uśmiech. Nie wiedziałam jaką niesamowitą moc ma to forum. Przesułchajcie sobie piosenkę Moby- Disco Lies mój hymn jak ktoś nie zna angielskiego polecam tłumaczenie
Silesia a skad jesteś?
Przepraszam, ale wolę się nie ujawniać, bo on kiedyś chyba śledził moje kroki na internecie (w stylu gdzie co piszę). Dlatego wolałabym zostać anonimowa:) To forum mnie naprawdę pomogło. Kiedy przychodziłam do domu, zamiast kłaść się i płakać, zerkałam czy ktoś mi nie napisał czegoś i od razu dodawało mi to sił.
Przepraszam, ale wolę się nie ujawniać, bo on kiedyś chyba śledził moje kroki na internecie (w stylu gdzie co piszę). Dlatego wolałabym zostać anonimowa:) To forum mnie naprawdę pomogło. Kiedy przychodziłam do domu, zamiast kłaść się i płakać, zerkałam czy ktoś mi nie napisał czegoś i od razu dodawało mi to sił.
A mi to wisi czy śledzi moje kroki, ważne że mam odwagę o tym mówić głośno i wyraźnie że ten człowiek mnie skrzywdził, ale oczywiście Cię rozumiem, (jakby co możesz napisać na priva), bo może jesteś z moich rejonów i miło było spotkać kogoś z forum.
To jak Ci wisi, to może mi napisz skąd Ty jesteś, to tak się szybciej zgadamy:)
To jak Ci wisi, to może mi napisz skąd Ty jesteś, to tak się szybciej zgadamy:)
Tychy
Niestety, nie to województwo w ogóle... ![]()
Niestety, nie to województwo w ogóle...
szkoda, zmylił mnie trochę Twoj nick
Silesia napisał/a:Oczywiście, że tak, do tej pory chce żebym do Niego wróciła. Wiesz, trafiłam na to forum szukając pomocy, wsparcia. Bo nie umiałam sobie poradzić po tym jak mnie zostawił. Nie widziałam sensu życia. Minęło kilka miesięcy i już inaczej na to patrzę. W pierwszym moim poście jest opisana cała moja historia.
mój jest na to zbyt dumny nigdy nie wróci i nie będzie prosić... a to forum też mi daje siłe inaczej na to wszystko patrzę że to nie ja jestem winna!
Witam Cię Chanell_11
Przeczytałam Twój post i doszłam do wniosku, że czasy się zmieniają, ale dziewczyny dalej kochają ślepo, pomimo, że osoba przez nie
adorowana, nie zasługuje na to.
Twoje marzenie o nim, sprawiło, że nie myślałaś racjonalnie.
Przez trzy lata kochałaś się w nim platonicznie.
Rozumiem przez to, że bardzo Ci się podobał, bo jak można kochać kogoś, gdy się z nim nie jest
Czy on wiedział, że w nim jesteś zakochana?
Czy dawał Ci sygnały, że z nim jest podobnie?
Dlaczego w tamtym czasie nie nawiązaliście bliższej znajomości intymnej?
Później zniknął z horyzontu, by wypłynąć po siedmiu latach, ale już nie sam - z żoną i dzieckiem.
Uważam, że on Ciebie nigdy nie kochał.
Byłaś mu potrzebna, gdy w jego małżeństwie działo się źle, oraz, gdy potrzebował kasy.
Gdy upominałaś się o zwrot długu, robił się nieprzyjemny, bo myślał, że pieniądze mu dałaś, a nie pożyczyłaś.
Gdybym była na Twoim miejscu, podarowała bym sobie wszelkie kontakty z tym facetem.
Odżałowała bym pieniądze, które wyłożyłam dla niego.
On wie, że zawsze będzie mógł do Ciebie wracać, gdy padnie hasło: kasa.
To będzie jak lep na muchy.
Obieca Ci, że zwróci dług, spotka się z Tobą, naobiecuje złote góry, a Ty będziesz szczęśliwa, że go widzisz.
Pogódź się ze stratą finansową, to tylko pieniądze.
Za te pieniądze możesz teraz kupić sobie ŚWIĘTY SPOKÓJ.
Zdziwił by się bardzo, gdybyś przestała się upominać o zwrot długu.
To bardzo zły człowiek, szkaluje Twoją opinię wśród znajomych.
Przestań myśleć o pieniądzach to szybciej o nim zapomnisz.
Jestem dużo od Ciebie starsza i widziałam wiele dziewcząt w takiej sytuacji jak Twoja.
Życzę Ci z całego serca, abyś wyszła z tego chorego związku z uśmiechem i dumnie podniesioną głową.
NIE DAJ SIĘ TEMU DUPKOWI WYKORZYSTYWAĆ:):):)
Droga Chanell
Czytałam Twój post i jakbym cofnęła się do zeszłego roku gdzie byłam w związku z moim byłym narzeczonym ( teraz 06.08.2011 mieliśmy mieć ślub ) za wszystko prawie ja płaciłam, pożyczałam mu pieniądze, kupowałam ciuchy, dawałam na paliwo. Wszystko dla niego. Z boku wyglądało, ze chciałam kupic jego miłosć, a ja po prostu wszystko robiłam z miłości. Szczerej, bezinteresownej................A dostałam kopniaka w tyłek............. za nawinośc i swoją dobroć. Pozdrawiam
DRoga Channell,
Twoja historia jest bardzo, bardzo podobna do mojej...
Z tym ze moj chlopak nie mowil mi, az tak przykrych rzeczy. Kiedy stracil prace, zaczely sie problemy w naszym zwiazku. Ja placilam przez kilka miesieczy wszysstkie rachunki bo on nie mial za co. Stracilam przez to wszystkie oszczednosci. Wiadomo na inne drobiazgi jak jedzenie ( ktore tanie nie jest ) tez szla masa pieniedzy.
On z czasem dostal zaproszenie od kolegii do pracy w Norwegii... i wyjechal. Mial stanac na nogi i mial wrocic.
Tam oczywiscie kogos poznal i mnie zdradzil. Z kochajacego mnie chlopaka zmienil sie w ozieblego, wyrachowanego dupka.
Ja zaczelam miec rozne dolegliwosci i chodzilam po lekarzach, jego to zupelnie nie interesowalo. Tez oddal mi tylko 10% tego co jest mi winien !!! Zwodzil mnie kilka miesiecy prawie rok, mowiac ze mnie kocha, ze bedziemy razem itp... i ze mi odda kase.
Teraz zarabia dobre pieniadze, ale mojego telefonu czy konta w banku juz nie pamieta !!! Ja rozumiem, milosc milosia, uczucia sie zmieniaja. Ale obiecal mi zwrot pieniedzy. W grudniu mial mi dac kase... potwierdzal sto razy ze mi je odda przed swietami. NIe jestem majatna osoba, te pieniadze byly mi potrzebne. Bylismy umowieni, wyslalam mu moj nr konta... I oczywiscie dwa dni przed swietami przestal sie odzywac. Zniknal !!! Dostal amnezji.
Ja czulam sie tym tak upokorzona, ze nie mialam juz sily sie z nim kontaktowac. Byl to dla mnie policzek w twarz. Tyle obietnic. A zeby bylo smiesznie to on uwaza sie za jednego z tych ,,dla ktorych pieniadze nie maja znaczenia''...
Do tej pory czasem budze sie w srodku nocy i mam ochote zadzwonic do niego w srodku nocy, lub jechac do tej Norwegii i dac mu w twarz za to co zrobil...
Ale wiem, ze pewnie by nie odebral... Wiec nie chce sie narazac na kolejne rozczarowanie z jego strony.
Dzis wiem, ze ludzie sa podli, nie maja klasy, honoru. Dla innych ludzi liczy sie tylko kasa, seks...
Wczoraj wieczorem przyczytalam twoj post i nie moglam po nim zasnac.
Ja nie bylam kobieta ktora kochala za bardzo. Po prostu po kilu latach zwiazku nie umialam kogos kogo kochalam wystawic za drzwi, jak byl bez pracy.
Po tym, co tu czytam na innych watkach i w otoczeniu widze, ze mezczyzni to jakis podrzedny gatunek ludzi...
Trzymaj sie. Dostalas lekcej zycia, juz wiesz ze faceci nie zasluguja na dobroc.
Pozdrawiam Cie i sciskam
Witam Cię Chanell_11
Przeczytałam Twój post i doszłam do wniosku, że czasy się zmieniają, ale dziewczyny dalej kochają ślepo, pomimo, że osoba przez nie
adorowana, nie zasługuje na to.
Twoje marzenie o nim, sprawiło, że nie myślałaś racjonalnie.
Przez trzy lata kochałaś się w nim platonicznie.
Rozumiem przez to, że bardzo Ci się podobał, bo jak można kochać kogoś, gdy się z nim nie jest
Czy on wiedział, że w nim jesteś zakochana?
Czy dawał Ci sygnały, że z nim jest podobnie?
Dlaczego w tamtym czasie nie nawiązaliście bliższej znajomości intymnej?
Później zniknął z horyzontu, by wypłynąć po siedmiu latach, ale już nie sam - z żoną i dzieckiem.
Uważam, że on Ciebie nigdy nie kochał.
Byłaś mu potrzebna, gdy w jego małżeństwie działo się źle, oraz, gdy potrzebował kasy.
Gdy upominałaś się o zwrot długu, robił się nieprzyjemny, bo myślał, że pieniądze mu dałaś, a nie pożyczyłaś.
Gdybym była na Twoim miejscu, podarowała bym sobie wszelkie kontakty z tym facetem.
Tak bardzo mi sie podobał i z wyglądu i z zachowania i to on do mnie pierwszy podszedł. Wiedział że jestem w nim zakochana i sam przejawiał oznaki zainteresowania (nie miłości) przytulał, wpierał, bronił mnie... No cóż mając 16 lat, nie mogłam sie spodziewać miłości po dojrzałym mężczyźnie przypominam że on miał wtedy 25 lat.
Tak jak wspomniałam za duża różnica wieku dzieliła nas no i wtedy miał jeszcze dziewczynę z która bardzo się kłócił. Choć serce mi ściskało namawiałam go żeby spróbował sie z nią pogodzić itp. także nie wtrącałam się w ich związek. Później zniknął z horyzontu bo miejsce w którym sie spotykaliśmy tzn dyskoteka została zamknięta. Żle mnie zrozumiałaś, on już był po rozwodzie kiedy mnie znalazł znowu na portalu randkowym, tak mieliśmy ze sobą znikomy kontakt, wiec nie pożyczałam mu pieniędzy jak był w małżeństwie, tylko jak był ze mną w związku. Co do dania pieniedzy, to nawet on sam od początku podkreślał za każdym razem że je pożycza a nie dostaje.
Co do Twoich rad to masz rację, trudno pieniądze są do odrobienia a świętego spokoju nie można kupić. Już zaczynam się z tym powoli godzić, trudno naiwność z mojej strony ale cóż zrobić takie życie.
Ja nie bylam kobieta ktora kochala za bardzo. Po prostu po kilu latach zwiazku nie umialam kogos kogo kochalam wystawic za drzwi, jak byl bez pracy.
Po tym, co tu czytam na innych watkach i w otoczeniu widze, ze mezczyzni to jakis podrzedny gatunek ludzi...
Trzymaj sie. Dostalas lekcej zycia, juz wiesz ze faceci nie zasluguja na dobroc.
Pozdrawiam Cie i sciskam
No właśnie i jak tu im wierzyć, ja sobie nie wyobrażam jak można ludziom tak obiecywać, nie mieć honoru odrobiny przyzwoitości. Przecież tak jak pisałam mogli napisać ze pieniądze będą mieli za pół roku to wtedy Ty byś nie czekała z tygodnia na tydzień jak idiotka tylko układała sobie życie. W Twoim przypadku podłe jest to ze pieniądze ma i nie chcę oddać, chociaż z drugiej strony "mój" może już tylko ściemniać ze ich nie ma a w rzeczywistości za moje pieniądze pojedzie sobie do ciepłych krajów. Zastanawia mnie tylko jak ten człowiek będzie umiał mi spojrzeć prosto w oczy, mieszka zaledwie ode mnie 17 km i bardzo często jestem w jego mieście.
Ja choćby miała komuś po 100 zl co miesiąc oddawać to bym to robiła bo by pokazało ze chcę oddać tylko nie stać mnie na więcej, ale w końcu dobre chęci się liczą. Jeszcze bezczelni będą nas obrażać tzn w sumie mnie i pisać same najgorsze rzeczy które mnie zraniły. To już mógł nic nie pisać niz pisać takie potworności, ale jestem z siebie dumna że nie pałam chęcią zemsty i nie chcę sie mścić. wiem że dla niektórych z was zabrzmi to dziwnie ale codziennie sie modlę żeby nie zgubiła mnie nienawiść żebym sie nie mściła bo wtedy człowiek dostaje takiego rozpędu że sam już sie nie kontroluje. Fakt to boli bo to były ponad 1,5 roczne moje oszczędności ale no cóż, mam co zjeść gdzie spać, dobrą pracę odrobię się a na złodziejstwie jeszcze nikt się nie dorobił, bo w końcu może zacząć spadać w dół....
na złodziejstwie jeszcze nikt się nie dorobił, bo w końcu może zacząć spadać w dół....
akurat w to nie wierzę. Tacy ludzie, którzy krzwywdzą innych zawsze spadają na cztery łapy, a oddani, wierni, kochający szczerze dostają po d.......
to ludzie bez honoru............
na spółkę z moim byłym kupiliśmy samochód. I po tym jak odkryłam, ze mnie oszukał i wyprowadziłam się od niego najpier poprosiłam jego o oddanie mojej części za samochód, ja podpiszę stosowne dokumenty, ze ja mu moją częśc sprzedam itp.
oczywiście mówił, ze teraz nie ma pieniędzy, ale za rok, może dwa odda mi pieniądze w całości, albo będzie oddawał po 100 zł miesięcznie. Naiwna zgodziłam się ( jejuś jaka byłam naiwna), ale do czasu jak zostałam ponformowana przez życzliwych, ze on wozi tym samochodem nowe laski. Wtedy zażądałam zwrotu natychmiastowego, powiedział, ze nie ma kasy. Dzwoniłam do jego mamy, która wiedziałą o całej sytuacji. POtem dzwonił z wyzwiskami, żebym nie dzwoniła nigdy więcej. Dobrze, ze kupno samochodu i nasze podpsiy były w umowie. Udałam się do zaprzyjaźnionego radcy prawnego i on niby działając na podstawie pełnomocnictwa, którego mu udzieliłam, wysłałą stosowne pismo na papaierze firmowym z przytoczonym różnymi artykułami różnych kodesków. Byłam przekonana, ze to nie zadziała. Ale jednak udało się. Za kilka dni jego mama wręczyła mi kasę i tym sposobem uwolniła się od niego. Nie licząc tych wszystkich dowodów przelewów, jakich dokonywałam na jego konto, a to na naprawę samochodu, a to na ubezpieczenie, a to nowy ciuch itp. Ale wolałam zapomnieć o tych " pożyczonych pieniądzach na oddanie nigdy " niż jego kiedykolwiek znowu zobaczyć. A miałąm teraz w tę sobotę za takiego faceta wyjść za mąż.
Szkoda, ze TY nie masz żadnych dowodów, ze mu pożyczałaś pieniędzy, chyba że jakiś świadków??????
Ufamy bezgranicznie facetom, ze będziemy z nimi do końca życia i zapominamy o " bożym świecie ", i teraz są skutki w Twoim przypadku ciągłego zbywania bądż nie odbierania od Ciebie przypomnieć w spłacie kasy.
Pozdrawiam
26 2011-08-02 12:51:48 Ostatnio edytowany przez hm... (2011-08-02 13:05:49)
dziękuję za odpowiedź chociaz jedną. Przepraszam że to był taki długi post ale same/mi rozumiecie to były emocje. Ja wiem że byłam uzależniona kurcze jestem i za bardzo kocham, tylko jak ktoś płakał, mówił że sie zabije że ma dosyć to chciałam byc ta silniejsza, która go nie zostawi. Może gdybym miała szanse z nim porozmawiac i mi wytłumaczył co robię źle to inaczej wszytsko sie potoczyło. A on raptem po paru tygodniach jak przestałam mu pożyczać pieniądze odsunął się ode mnie. To wczesniej że kochałam za bardzo było ok a potem już nie? Ja chciałam z nim porozmawiac nie wydzwaniałam nie pisałam do niego codziennie. Napisałam raz w tygodniu bo rozumiałam że może potrzebuje czasu, no ale on i tak uważał że wchodze mu na głowe. Wydaje mi się ze niezaleznie co bym zrobiła i tak byłoby źle bo kojarze mu sie z tym okresem tak jak u Dody i Nergala ona mu pomogła a on ją kopnął w d....
Mnie się wydaje, że on Cię oszukał i wykorzystał. Po prostu. Nie bądź głupia, nie daj się. On nie jest tego wart. Ktoś kto kocha nie postępuje tak. Liczy się ze swoim partnerem, nie myśli tylko o sobie.
Przykro mi, że zostałaś zraniona. Jeśli masz ochotę napisz maila.
Mnie się też wydaje, że ci co kradną i oszukują mają najwięcej.
Ja po moich doświadczeniach wiem jedno. Nikomu nie można ufać na 100 %, żadnemu mężczyźnie. A co do pieniędzy najlepiej wszystko spisać na papierze, bo świadek może nie wystarczyć. Ze ślubów także się wyleczyłam, a jeśli to bez intercyzy też ani rusz.
Hej dziewczyny,
Zgadzam sie z wami w 100 procentach. Ludzie zaklamani, podstepni, spadaja zwykle na 4 lapy.
Chanell,
Jak znajdziesz jakis sposob by wydobyc od niego kase jaka ci jest winien. Please, daj mi znac.
Chociaz, ja sobie juz chyba odpuszcze. Moj ex jest w innym kraju, nie widze szans by go zmusic do oddania mi tej kasy.
NIe jestesmy juz w kontakcie. Czuje sie okradziona. Tacy ludzie to najzwyczajniej w swiecie zlodzieje, ktorzy kazdego wykorzystaja kto trafi sie na drodze.
Pamietam jak moj ex namawial mnie bym wziela na siebie kredyt na samochod - dla niego. Ja cale szczescie powiedzialam kategoryczne nie. Ale i tak jest mi sporo winien. Teraz mam taka zasade, nikomu z poza rodziny nie pozyczam kasy. Ludzie nie sa honorowi, i nie lubia oddawaz pozyczonej kasy. Z przyjaciolmi tez lepiej uwazac, tez sie juz nacielam.
Pozdrawiam
Pewnie kierują się tym, że "kasa nie śmierdzi". Trza dbać o swoje i tyle. Umowę spisać. Można zgłosić... jak dowody są. Ale to też może nic nie dać, bo prawo mamy w Polsce skutecznie nieskuteczne. Trzeba sobie samemu radzić, nie raz po pysku dać.
29 2011-08-02 16:56:41 Ostatnio edytowany przez Chanell_11 (2011-08-02 16:59:11)
Pewnie kierują się tym, że "kasa nie śmierdzi". Trza dbać o swoje i tyle. Umowę spisać. Można zgłosić... jak dowody są. Ale to też może nic nie dać, bo prawo mamy w Polsce skutecznie nieskuteczne. Trzeba sobie samemu radzić, nie raz po pysku dać.
rozmawiałam z prawnikiem ale niestety nie ma szans, nie mam żadnego dowodu bo przecież miał komornika na koncie, więc wszelkie przelanie z mojego konta na jego skończyłoby się przejęciem przez komornika pieniędzy. Dawałam mu do ręki i nie mam świadków, niestety :(Cały czas wspominał jaka jestem wspaniała, mówił mamie i przyjacielowi że gdyby nie ja to by się zabił. Był na początku taki czuły, mówił częsciej niż ja że mnie kocha nad życie, że jestem taka wspaniała dla jego dziecka itd. i po mimo tego że przyszło mi na myśl to spisac to tego nie zrobiłam,a pożyczałam mu od stycznia do maja a w czerwcu już nie byliśmy razem. Powtarzał że w przyszłym miesiącu na pewno się to skończy, nie miał na adwokata i tłumaczyłam mu że nikt nie bedzie go bronił za darmo ale na litość Boską mógł powiedzieć "nie wezmę pieniędzy od Ciebie i koniec" a nie pieprze....że go zmusialam do wziecia pieniędzy. Za każdym razem podkreslał on pozycza i wszystko odda a ja mówiłam ok dobrze pożyczam Ci. Wiem ze nie mogłabym wtedy prosił go o spisanie to na papierze bo tutaj ja deklaruje mu miłosć, że mu urodzę dzieci i on też mówi że kocha nad zycie i chce żebym była matką jego dziecki i trwała przy jego boku "a tutaj nagle podpisz że pożyczasz". To by wyszło albo mi ufasz albo nie.
A tym osobom które mówiły że by się nie poniżały i olały sprawę to powiem tylko ze była to kwota z 4 zerami wiec wątpię że od tak by zrezygnowały i nie pisały ani nie jechały do niego. Teraz wiem że sobie rade dam nawet bez tych pieniędzy... Wiem jedno że gdybym od razu miała wyłożyć taką kwotę to pewnie miałabym jakis dowód ale przez ten okres parenaście razy wyciagałam z bankomatu i ta świadomość sie trochę rozmyła... No cóż moja naiwność nie zna granic a za głupotę się płaci nie tylko złamanym sercem ale też pustym portfelem.
A tym osobom które mówiły że by się nie poniżały i olały sprawę to powiem tylko ze była to kwota z 4 zerami wiec wątpię że od tak by zrezygnowały i nie pisały ani nie jechały do niego. Teraz wiem że sobie rade dam nawet bez tych pieniędzy... Wiem jedno że gdybym od razu miała wyłożyć taką kwotę to pewnie miałabym jakis dowód ale przez ten okres parenaście razy wyciagałam z bankomatu i ta świadomość sie trochę rozmyła... No cóż moja naiwność nie zna granic a za głupotę się płaci nie tylko złamanym sercem ale też pustym portfelem...
Doskonale Cie rozumiem. Ja prosilam kilka razy o moje pieniadza... Jak wspomnialam, dostalam zwrot tylko niewielkiej czesci.
Ale wiem, tez jak glupie jest proszenie sie o zwrot pieniedzy, i gdy sie jest dalej zbywanym. W moim wypadku nie byly to pieniadze dane do reki, ale placilam za wynajem czynszu, i za inne pierdoly przez kilka miesiecy, i wyszla z tego niemala kwota. Oczywiscie, tak jak ty niw mam nic na papierze.
Pozdrawiam
Beznadzieja.
Trzeba oprzeć się o doświadczenie i mieć na papierze, nie zważając na uczucia. Niestety. Takie życie.
W nawiazaniu do podobnej sytuacji przedstawionej w tym watku... w ktorym sie udzielalam wczesniej...
Chcialam sie czyms podzielic. Dzis prawie po roku od nie utrzymywaniu kontaktu napisalam do ex... w jednym zdaniu ' ze chce moje obiecane pieniadze'. 10 miesiecy zajelo mi by napisac tego maila. 'Jakas sila' kazala mi go napisac, kilka tygodni temu przyszedl mi ten 'szalony' pomysl ze moze mi je da jak sie przypomne. Oczywiscie mam swiadomosc ze szanse sa naprawde male, moze mniej niz zero.
Ale.... To nie mi powinno byc glupio prosic o moje pieniadze? Mimo wszystko czlowiek sie czuje jakby 'prosil' nie o swoje pieniadze.
Kobiety !!! NIe badzcie glupie i nie pozyczjacie swoim chlopakom kasy, nie bierzcie kredytow dla meza nawet gdy nalegaja itp. Znam tyle kobiet zostawionych z dlugami...
Ludzie nie maja sentymentu i honoru w sytuacji gdy 'chodzi o kase'.
od tego czasu trochę się zmieniło, otóż w listopadzie tamtego roku wielmożny Pan i Władca po telefonach (ale nie uciążliwych żeby mnie nie oskarżył o nękanie) uwaga po prawie 1,5 roku oddał mi AŻ 500 zł, śmiech na sali .... Byłam zdziwiona że sam zadzwonił i chce się spotkać. I liczyłam naiwnie, że odda mi połowę jak nie całość, ale nie
. Jednakże nauczona już życiem, napisałam na kartce papieru oświadczenie że zobowiązuje się do oddania mi zaległej kwoty do dnia takiego i takiego. Oczywiście za nim dałam mu papierek były zapewnienia że on mi to jak najszybciej odda itp. A ja oczywiście ale chcę mieć to na papierze. Najpierw gdy nie zobaczył że mam papier powiedział że do stycznia , a kiedy mu powiedziałam ze pójdę z tym do sądu jak nie odda to od razu koniec marca.
Jak można się domyśleć, kompletna cisza. Po mimo że na 3 dni przed upływem terminu wysłałam mu smsa z przypomnieniem.
Dzisiaj właśnie napisałam ostateczne wezwanie do zapłaty, i wyśle to we wtorek, jak jeszcze dopieszczę to wszystko. Oprócz tego dodałam że będzie mi płacić odsetki ustawowe, a co! Przykre jest to że nie ma za grosz honoru no ale cóż, nie podaruje mu.
Najbardziej chciało mi się śmiać że ubrał się w rzeczy które wiedział że są moimi ulubionymi, na co on jeszcze liczył. oczywiście mówił jak bardzo mnie przeprasza i żałuje ze mnie skrzywdził, że byłam taka dobra a on tego nie docenił. Wzięłam papier i powiedziałam mu "Wiesz co, nie mam Tobie nic więcej do powiedzenia" a kiedy Pani która pobiera opłaty za parkowanie podeszła i chciała wziać kasę to powiedziałam proszę Pani ten Pan już odjeżdża. Odwróciłam sie i poszłam do pracy, a on czekał z dobre 2 min po prostu "wryty".
Czy jest jeszcze miłość, nie! Jednakże nie życzę mu źle ale nie chcę żeby kiedykolwiek się do mnie zbliżał. Także drodzy kochani da sie wyleczyć, ale na to potrzeba czasu.
Trzeba doświadczyć na własnej sk?rze:)
Trzeba doświadczyć na własnej sk?rze:)
Dokładnie, a teraz choćbym nie wiem jak kochała to nie pożyczę, wolę powiedzieć nie mam. Bo to też nieprzyjemne będzie tłuc sie po sądach itp.
W nawiazaniu do podobnej sytuacji przedstawionej w tym watku... w ktorym sie udzielalam wczesniej...
Chcialam sie czyms podzielic. Dzis prawie po roku od nie utrzymywaniu kontaktu napisalam do ex... w jednym zdaniu ' ze chce moje obiecane pieniadze'. 10 miesiecy zajelo mi by napisac tego maila. 'Jakas sila' kazala mi go napisac, kilka tygodni temu przyszedl mi ten 'szalony' pomysl ze moze mi je da jak sie przypomne. Oczywiscie mam swiadomosc ze szanse sa naprawde male, moze mniej niz zero.Ale.... To nie mi powinno byc glupio prosic o moje pieniadze? Mimo wszystko czlowiek sie czuje jakby 'prosil' nie o swoje pieniadze.
Kobiety !!! NIe badzcie glupie i nie pozyczjacie swoim chlopakom kasy, nie bierzcie kredytow dla meza nawet gdy nalegaja itp. Znam tyle kobiet zostawionych z dlugami...
Ludzie nie maja sentymentu i honoru w sytuacji gdy 'chodzi o kase'.
majusia a jak tam Twoja historia, jakieś zmiany w między czasie?
Teraz pomyśl o doświadczeniu czyli o sobie:)
38 2013-04-04 14:21:42 Ostatnio edytowany przez Chanell_11 (2013-04-04 14:23:52)
Teraz pomyśl o doświadczeniu czyli o sobie:)
tak bardzo dużo z tego przypadku się nauczyłam
i w końcu z czasem zrozumiałam "jesteś za dobra i nie tędy droga". Dziękuję, że jesteś i jeszcze pamiętasz moją historię "hm..."
tylko wiesz co najbardziej boli, że nie mogę przeczytać tego co napisałam w pierwszym poście bo nie spodziewałam sie w zyciu że dam sie komuś tam pomiatać i że zatracę gdzieś swój honor! Matko Boska jaka ja byłam głupia i naiwna !!!!
hm... napisał/a:Teraz pomyśl o doświadczeniu czyli o sobie:)
tak bardzo dużo z tego przypadku się nauczyłam
i w końcu z czasem zrozumiałam "jesteś za dobra i nie tędy droga". Dziękuję, że jesteś i jeszcze pamiętasz moją historię "hm..."
tylko wiesz co najbardziej boli, że nie mogę przeczytać tego co napisałam w pierwszym poście bo nie spodziewałam sie w zyciu że dam sie komuś tam pomiatać i że zatracę gdzieś swój honor! Matko Boska jaka ja byłam głupia i naiwna !!!!
Ja się też nigdy nie spodziewałam, że spotka mnie co spotkało. Ale nie jest żadnym wyjściem siedzenie, biadolenie i rozpamiętywanie. Ja ten sam wniosek co Ty miałam.
Teraz już nie będziesz:). Już Nie jesteś:)
Chanell_11 napisał/a:hm... napisał/a:Teraz pomyśl o doświadczeniu czyli o sobie:)
tak bardzo dużo z tego przypadku się nauczyłam
i w końcu z czasem zrozumiałam "jesteś za dobra i nie tędy droga". Dziękuję, że jesteś i jeszcze pamiętasz moją historię "hm..."
tylko wiesz co najbardziej boli, że nie mogę przeczytać tego co napisałam w pierwszym poście bo nie spodziewałam sie w zyciu że dam sie komuś tam pomiatać i że zatracę gdzieś swój honor! Matko Boska jaka ja byłam głupia i naiwna !!!!
Ja się też nigdy nie spodziewałam, że spotka mnie co spotkało. Ale nie jest żadnym wyjściem siedzenie, biadolenie i rozpamiętywanie. Ja ten sam wniosek co Ty miałam.
Teraz już nie będziesz:). Już Nie jesteś:)
Jednym zdaniem "dałyśmy radę
" Tylko teraz proszę trzymaj za mnie kciuki żeby wszystko sie udało. A wtedy polecę sobie do jakiegoś fajnego miejsca ![]()
hm... napisał/a:Chanell_11 napisał/a:tak bardzo dużo z tego przypadku się nauczyłam
i w końcu z czasem zrozumiałam "jesteś za dobra i nie tędy droga". Dziękuję, że jesteś i jeszcze pamiętasz moją historię "hm..."
tylko wiesz co najbardziej boli, że nie mogę przeczytać tego co napisałam w pierwszym poście bo nie spodziewałam sie w zyciu że dam sie komuś tam pomiatać i że zatracę gdzieś swój honor! Matko Boska jaka ja byłam głupia i naiwna !!!!
Ja się też nigdy nie spodziewałam, że spotka mnie co spotkało. Ale nie jest żadnym wyjściem siedzenie, biadolenie i rozpamiętywanie. Ja ten sam wniosek co Ty miałam.
Teraz już nie będziesz:). Już Nie jesteś:)Jednym zdaniem "dałyśmy radę
" Tylko teraz proszę trzymaj za mnie kciuki żeby wszystko sie udało. A wtedy polecę sobie do jakiegoś fajnego miejsca
Trzymam:)
42 2013-05-24 10:32:47 Ostatnio edytowany przez Chanell_11 (2013-05-24 10:34:29)
jesli ktoś jeszcze śledzi mój wątek to tylko napiszę, iż po upływie terminu płatności napisałam do niego ostateczne przedsądowe wezwania do zapłaty. I jakie było moje zdziwienie jak przed upływem 7 dni od daty otrzymania mojego pisma, przelał mi na moje konto 500 zł to było dokładnie 12 kwietnia. Zbieg zdarzeń i obowiązków sprawił, że planowałam na początku czerwca złożyć pozew do sądu, bo domyślałam sie że to tylko taka jednorazowa kwota. W międzyczasie napisał do mnie maila "jaki to jest biedny, skrzywdzony, jak bardzo mu przykro że myślę o nim źle itp. bardzo emocjonalne "bzdury". Przepraszam że nazywam to bzdurami ale mu nie wierzę! NIc a nic. I tak nastawiona bojowo sprawdzam konto i patrzę 13 maja kolejna wpłata 500 zł. Szok, może przyszedł po rozum do głowy i zacznie mnie spłacać. Tak czy inaczej nie popuszczę mu. Choć teraz czekam po 10 czerwca co będzie dalej. Jeśli znowu zapłaci to wtedy wiadomo że odstąpię od wnoszenia pozwu, bo jednak na raty spłaca swoja pożyczkę. Nie ma jak "papier" czyi umowę pożyczki, jak go nie miałam to przez 2LATA miał mnie gdzieś! Unikał nie odpierał telefonu, wypierał się! teraz ja jestem spokojna, bo teraz ja dyktuję warunki ![]()
ah i poznałam baaaardzo fajnego i dobrego faceta, póki co przyjaźnie sie nie chcę z niczym sie spieszyć, ale wie że bardzo byłam skrzywdzona i chce poczekać
Nic juz nie piszę zeby nie zapeszać ![]()
To fajnie Chanel
Mogę już powiedzieć że mam dług spłacony
nie będę sie czepiać o 50 zł dlatego machnęłam już ręką. Jaki to błogi spokój jak już kompletnie NIC nie łączy nas z naszymi eks
. Niestety gdyby nie wezwanie do zapłaty do tej pory by mnie zwodził. Dlatego apeluję jeśli już chcecie pożyczyć jakąś większą kwotę miejcie spisaną umowę! Ja już nigdy nie powtórzę takiego samego błędu. Od tego czasu a minęły już dobre 2 lata, myślałam ze nie jestem w stanie już się zakochać, niby ktoś się pojawiał na horyzoncie ale to zawsze ta 2 strona coś chciała więcej, aż do października... Po prostu mnie walnęło ! Znaliśmy się w sumie tylko z widzenia. Aż zaczęliśmy ze sobą rozmawiać i tak właśnie w październiku postanowiliśmy spróbować. Póki co jest pięknie, nie spodziewałam się że mężczyzna może być taki dobry dla swojej kobiety. Jest cudnie, jestem przeszczęśliwa! W prawdzie mieszkamy od siebie dość daleko bo 350 km ale widzimy sie co weekend na 4 dni
. Widzę że mu bardzo zależy, mi zresztą też. W styczniu rozglądam się za mieszkaniem, chcę kupić. A on nie widzi problemu żeby ze mną zamieszkać. Wiem ze to szybko sie dzieje, ale czasami człowiek ma w sobie jakąś pewność. Oczywiście Kochane/Kochani będę ostrożna, ale póki co nie chce nastawiać się źle i stwarzać problemy których póki co nie widzę. To dopiero on pokazał mi że można ze sobą rozmawiać, tłumaczyć, nie bać sie mówić i prosić o wytłumaczenie. Ba nawet w niczym mnie nie denerwuje... no dobra straaasznie wolno je, ale to w końcu pierdółka ![]()
Także Drodzy trzymajcie za nas kciuki, zeby to już okazał się ten jedyny. A mój eks niech trzyma się ode mnie z daleka ![]()
jak to mówią nie zna sie dnia ani godziny ... ![]()
45 2013-12-11 12:59:02 Ostatnio edytowany przez flogger (2013-12-11 12:59:13)
Podnoszą na duchu takie wiadomości
Można spotkać normalnych ludzi i tworzyć związek w którym obu zależy na sobie. Trzymam kciuki oby Wam się udało, a sam chciałbym trafić na taką dziewczynę jak Ty potrafiącą kochać i dla której mógłbym się starać nie bojąc się że w końcu jej się znudzę i mnie zostawi.
Witaj Chanell_11 i miło to czytać. Miałam podobną sytuację ale niestety ze złym zakończeniem, bo ex długu nie oddal, pomimo moich licznych upomnień, też nie mam żadnego potwierdzenia. Jest od roku z nową kobietą, z tego co wiem na jej utrzymaniu. Niestety takie typki żerujące na naiwnych i zakochanych kobietach istnieją i wykorzystują ile się da. Pozdrawiam i życzę szczęścia.
Podnoszą na duchu takie wiadomości
Można spotkać normalnych ludzi i tworzyć związek w którym obu zależy na sobie. Trzymam kciuki oby Wam się udało, a sam chciałbym trafić na taką dziewczynę jak Ty potrafiącą kochać i dla której mógłbym się starać nie bojąc się że w końcu jej się znudzę i mnie zostawi.
Tak to już jest że uczucie przychodzi w najmniej oczekiwanej chwili
dlatego życzę Ci z całego serca żebyś poznał swoją kobietę zycia
. Ah bym zapomniała i baaaardzo dziękuję za tak miłe słowa pod moim adresem ![]()
Kamillaa możemy tylko być wdzięczne że tamto się skończyło i wyciągnąć wnioski na przyszłość. Czas nie tylko przyzwyczaja nas do pewnych spraw ale wbrew pozorom leczy rany, bo ja bym potrafiła spojrzeć swojemu eks w oczy, on mi ... wątpię !
Dziękuje tym wszystkim którym kiedyś/ teraz chciało się przeczytać moje posty i jeśli musiałam tego wszystkiego doświadczyć żeby spotkać tak cudownego mężczyznę to było warto !
48 2013-12-11 16:52:38 Ostatnio edytowany przez madoja (2013-12-11 16:57:45)
Wyłamię się z tłumu i nie będę miła.
Twój post (pierwszy, bo reszty nie czytałam) nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. Wyłania mi się panikara, histeryczka, natrętna dziewczyna, królowa dramatu.
Tak, warto odzyskać pieniądze, ale poza tym jesteś strasznie nachalna. I moim okiem tez wygląda na to, że ciążę sobie wymyśliłaś. Okres 2 tygodnie temu, pełne zabezpieczenie przy seksie, a Ty nagle stwierdzasz ciążę? Żaden test nie pokaże ciąży tak szybko, najszybciej w pierwszym dniu planowanego kolejnego okresu.
Tak, ja wiem że są przypadki że można mieć okres podczas ciąży, ale są TAK RZADKIE, że nie wierzę że Tobie się to przytrafiło.
Do tego teatralne powiadamianie go że miałaś atak po kłótni. Po co?
Niestety podejrzewam że on odebrał to wszystko tak jak ja.
Jeśli byłaś taka przez cały czas, to w sumie nie dziwię się, że był Tobą zmęczony (co nie zmienia faktu, że jest chamem skoro nie chce oddać kasy).
Wyglądasz na osobę, która szantażuje innych emocjonalnie. Straszy zawałem, wylewem, ciążą. Byle tylko facet z nią został.
Ja nie wiem jaka jesteś, nikt tutaj tez tego nie wie. Sama sobie przemyśl i jeśli jest prawdą to co napisałam (chociaż tu zaprzeczysz, nawet gdy miałabyś kłamać), to wyciągnij z tego wnioski gdy będziesz w kolejnym związku.
49 2013-12-12 15:59:40 Ostatnio edytowany przez Chanell_11 (2013-12-12 16:01:07)
Wyłamię się z tłumu i nie będę miła.
Twój post (pierwszy, bo reszty nie czytałam) nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. Wyłania mi się panikara, histeryczka, natrętna dziewczyna, królowa dramatu.Tak, warto odzyskać pieniądze, ale poza tym jesteś strasznie nachalna. I moim okiem tez wygląda na to, że ciążę sobie wymyśliłaś. Okres 2 tygodnie temu, pełne zabezpieczenie przy seksie, a Ty nagle stwierdzasz ciążę? Żaden test nie pokaże ciąży tak szybko, najszybciej w pierwszym dniu planowanego kolejnego okresu.
Tak, ja wiem że są przypadki że można mieć okres podczas ciąży, ale są TAK RZADKIE, że nie wierzę że Tobie się to przytrafiło.
Do tego teatralne powiadamianie go że miałaś atak po kłótni. Po co?Niestety podejrzewam że on odebrał to wszystko tak jak ja.
Jeśli byłaś taka przez cały czas, to w sumie nie dziwię się, że był Tobą zmęczony (co nie zmienia faktu, że jest chamem skoro nie chce oddać kasy).Wyglądasz na osobę, która szantażuje innych emocjonalnie. Straszy zawałem, wylewem, ciążą. Byle tylko facet z nią został.
Ja nie wiem jaka jesteś, nikt tutaj tez tego nie wie. Sama sobie przemyśl i jeśli jest prawdą to co napisałam (chociaż tu zaprzeczysz, nawet gdy miałabyś kłamać), to wyciągnij z tego wnioski gdy będziesz w kolejnym związku.
Dziękuję za opinię. Ja już wyciągnęłam wnioski
. Moją jedyną winą było że za bardzo kochałam i byłam naiwna. W ciąże nie musisz wierzyć... i nie mam zamiaru Cię przekonywać bo i po co. Ja znam prawdę a jeśli Ty chcesz ją negować no to cóż. Tak jak już wspomniałam dziękuję za komentarz. I na przyszłość proszę nie generalizuj,bo nie wiesz jak wyglądały moje poprzednie związki. I ten obecny
. Temat jest dla mnie zamknięty, jak widać w komentarzach znalazły się osoby, które nie uważają mnie za tak beznadziejną jak Ty. Swoją drogą proszę pamiętać ze pierwsze posty ZAWSZE się piszę bardzo emocjonalnie. tak czy inaczej krytyka zawsze się przyda, pozdrawiam ![]()
Tu nie chodzi o to czy w ciążę wierze czy nie. Jej po prostu nie było, według wszelkich praw biologii i fizyki.
Ty to wiesz i ja to wiem, chociaż gorąco zaprzeczasz. Niby co chcesz powiedzieć? Że test wykrył np. 2-dniową ciążę?
A do tego ginekolog to potwierdził?
No proszę Cię... Robisz z czytający ten topik idiotów tylko po to, by bardziej Cię żałowali.
Tu nie chodzi o to czy w ciążę wierze czy nie. Jej po prostu nie było, według wszelkich praw biologii i fizyki.
Ty to wiesz i ja to wiem, chociaż gorąco zaprzeczasz. Niby co chcesz powiedzieć? Że test wykrył np. 2-dniową ciążę?
A do tego ginekolog to potwierdził?
No proszę Cię... Robisz z czytający ten topik idiotów tylko po to, by bardziej Cię żałowali.
tak jak sama napisałaś może wystąpić okres jak się jest w ciąży. Żeby mnie żałowali... nie... co najwyżej mogą się ze mną cieszyć bo jestem zakochana
:):) i to będzie mój ostatni post w tym temacie. Chcesz to pisz o mnie co tam uważasz, jeśli to ma Ci ulżyć bo jak zobaczyłam Twoje inne posty są w tym samym tonie. Także dobrze większość z nas jest beznadziejna, histeryczki, kłamczuchy użalające się nas sobą i co tam jeszcze chcesz. Powodzenia ![]()