The_devil napisał/a:Króciutko .. bo mnie uczono, że: "Kontrola najwyższą formą zaufania". Zmienił by się gdyby przez jakiś czas nie miał powodów do podejrzeń. Widocznie miał. Piszesz, że były tam rzeczy o których dawno zapomniałaś. Z reguły w takich sytuacjach są rzeczy, o których chce sie zapomnieć. Pisząc o czystym sumieniu, trzeba mieć je naprawdę czyste ...
Nie masz czym się chwalić, że odprawiłaś gościa 1200 km. Sam bym wrócił z chęcią, gdyby okazało się że resztę życia miałbym spędzić z kłamcą.
I tak na marginesie ... na podstawie odtworzonych SMS-ów, archiwów i innych dowodów uzyskanych podobnymi technikami, mój rozwód zakończył się moim sukcesem. A jedną z potencjalnych kandydatek do życia, też nazwałem kłamcą i wcale się tego nie wstydzę bo podstawy były. Wszystko dzięki nowoczesnej technice 
Serdecznie pozdrawiam.
Właściwej oceny można byłoby dokonać znając także wersję tego gościa o tym co tam znalazł. Nie oceniam więc w tym temacie, lecz wypowiedziałem swoje stanowisko.
Ale co do odtworzonych, to wydaje się, że do tego miał prawo sąd, na podstawie podejrzeń. Co wcale nie jest podstawą, w świetle prawa, do pozyskania tego rodzaju dowodów, po prostu grzebiąc po "zasobach".
Za to, The_devil, dzieki za mobilizację.
Nigdywiecejfrajerów napisał/a:wczoraj oznajmił mi z dumą, że przejrzał moje archiwum gg i że znalazł tam, że niby piszę tam o moim ex i oburzony zwyzywał mnie od kłamców.. oczywiście automatycznie wyrzuciłam go z domu, nie zamierzałam mu się z niczego tłumaczyć, mam całkowicie czyste sumienie.. ale..
- nie przegląda się archiwów, bez przyczyny,
- nie wierzył i chyba miał powody, skoro znalazł,
- na codzień, nie oznamia się, a w dodatku z dumą, iż znalazło się dowody kłamstwa - to chyab zamknięcie jakiegoś etapu w jego życiu - etapu weryfikacji Twojej prawdomówności
- znalazł coś, co potwierdziło, iż istnieją rozbieżności między tym co pisałaś, a tym robiłaś - albo raczej czego nie robiłaś, ponieważ to nie sąd pomijam sprawę w jaki sposób zostały one zdobyte, jemu za dowód wystarczyło, by to odpowiednio określić
- to że się nie chciałas z niczego tłumaczyć, z jednej story jest właściwe , ale z drugiej potwierdza to co znalazł,
- zazwyczaj sprawa ex w nowym związku, jest marginalan, choć niepomijalna. W Waszym przypadku, musiała mieć ważne miejsce (cos i się wydaje, że spłyciłaś temat w swojej wypowiedzi specjalnie? Dlaczego nowemu ex , tak na tym bardzo zależało? pewnie nie wiesz....tia...nie zainteresowałaś się ... ot głupota i trzasnełaś drzwiami za nim bez słowa ... wyjaśnienia - nie wierzę!)
Szczególnie po tym jak napisałaś :
Nigdywiecejfrajerów napisał/a:patrząc na wszystkie moje związki, zawsze są jakieś małe tajemnice i wydaje mi się to naturalne, nie mówię tu o zdradzie...
A może to tylko Tobie się tak wydaje, co?
Na czym się opierał wasz związek przez ten rok, trudno mi sobie wyobrazić. Jednak on wciąz szperał zyjąc w przeświadczeniu, że go okłamywałaś, z drugiej strony, wywaliłaś go bez żalu. Nie wiem kto więcej zyska na tym rozstaniu, śmiem twierdzić, że jednak on. Życie w ciągłym strachu, że jest się oszukiwanym, to życie do dupy. Z drugiej strony, życie z człowiekiem, który nie ufa, to też życie do dupy, ale dlaczego nie ufał. Przecież nad zaufniem pracują dwie strony --- ah bagatelizowałaś jego zachowanie, czyżby wyłącznie w sferze - że grzebie? Czy po prostu nie obchodziło CIe to, że grzebani się z czegoś bierze- chyba nie obrazisz się jeśli napisze, że bagatelizowanie nie dotyczyło grzebania, a raczej tego, że on nie umiał Cie obdarzyć pełnym zaufaniem. Udając że nie widzisz jak sie z tym miota, chyba nie zależało Ci na jego zaufaniu, albo ... albo też, robiłaś coś, co ... ale to mogą być tylko moje domysły.
Podkreśliłaś - szczególnie jedną rzecz ... mam całkowicie czyste sumienie .. ale .. - nawet tego ęaleę nie musiałaś dodawać, wystarczająco to podkresliłaś, obawiam się że nie tak do końca tak czyste jest to sumieni, jak chcesz sobie wmówić. Teraz potrzebujesz zagłuszyć je przenosząc ciężar i zamiatając wszystko pod jego postępowanie.
Szkoda, że to aż 1200 km, nie?
Pięknie napisane
Nigdywiecejfrajerów napisał/a:dzięki, potrzebowałam obiektywnej opini"
To co napisały koleżanki, to żadna obiektywna opinia, to klepanie Cię po plecach. Nie napisałaś wszystkiego. Napisałaś na tyle dużo, żeby usłyszeć, takie słowa, jakie chciałaś. Takie, któr pozowliłyby Ci uspokoic sumienie. Żal mi Ciebie, bo sama się oszukujesz. I tak, osądzam Cie, i trzaskam drzwiami.