Nie... Nie zacznę od początku bo pisałabym ten post kilka dni. Zacznę więc od końca.
W związku z Panem P. jestem od trzech lat (tiaa, nasza rocznica 3 lipca). Jesteśmy dwojgiem ludzi, którzy kompletnie się od siebie różnią. Nie mamy wspólnych zainteresowań, nie mamy wspólnych znajomych a już na pewno - przestaliśmy mieć o czym rozmawiać. Oczywiście, zanim to wszystko stwierdziłam, musiało wiele wody upłynąć... Oczywiście wody w postaci moich gorzkich łez. Nie zdradził mnie, kocha mnie, seks jest ok, wspólne chwile nudne, ale są wspólne. Na pozór- czegóż chcieć więcej. Litości- kobietą jestem. Mam swoje wymagania. Nie zdradził mnie- lecz problem tkwi we mnie- zazdrosna do bólu. Mierze go swoją miarą... Kocha mnie, choć i tak twierdze że nie umie tego okazywać- cóz taki typ. Seks był kiedyś idealny... dziś jest rutynowy i nudnawy. Nasze wspólne chwile... ach tu będzie cała litania ! Uwaga ! - Oglądanie wspólnie TV, robienie grilla. tadam ! Koniec jakże rozbudowanej wypowiedzi na temat naszych wspólnych chwil.
Nuda nuda nuda...
Ale nie w nudzie jest problem. Tylko w nas.
On jest agresywny. Szczególnie gdy wypije. Nie jednego siniaka już miałam przez Niego.
On nie chce rozmawiać. Uważa, że rozmowy kończą się kłótnią- co jest OCZYWIŚCIE tylko w 50% prawdą.
On ma wszystko i wszystkich w dupie. Włącznie ze mną.
On mnie nie szanuje. Kilka cytatów : "Jesteś poje***" , "Idź do psychologa lepiej" , "M. daj mi już spokój", "M. nie muszę sie o Ciebie starać bo i tak zawsze będziesz przy mnie"
On ma przyjaciół. Mi ich pozabierał. Jak ? Wyselekcjonował moje towarzystwo tak, że okazało się, że zadawałam się z całym marginesem społecznym (według niego...). Ps. Dziś chce bym odnowiła kontakty
och, ironio losu...
On dochodził i wracał 4 razy. (ostatnio rok temu, także spokojnie...
)
Przez Niego trafiłam do psychologa i szpitala. Napady paniki. Dziś już mi lepiej.
On ma siłownie, basen, gitarę, studia. Ja mam Jego. On nie ma czasu. Ja mam go za dużo.
Tak wymieniać i wymieniać mogłabym godzinami...
Jaka w tym moja wina ? Alez oczywiście, że jest !!!
Jestem:
Zaborcza, zazdrosna, egocentryczna, apodyktyczna, egoistyczna, nadwrażliwa i wszystko pomnożyć razy dwa (poza egoizmem, bo tylko w stosunku do Niego brak mi empatii)
Tak pokrótce - to by było na tyle...
Rady pt: Odejdź od niego... Hmm, owszem wchodzą w grę, aczkolwiek- musi jeszcze wiele wody upłynąć bym dojrzała do tej decyzji...
Właściwie nie możecie mi pomóc. Jak mi się to nie udało, to jak wam się ma to udać ? ![]()
Tiaa... Optymistka ze mnie.
Pozdrawiam ![]()