Witam,
Opisze krótko historie.
Popadłem przez to wszystko w poważną depresje. Już kiedyś opisywałem problem swojego związku ale wszystko się ułożyło. Zamieszkaliśmy razem i żyjemy już w nowym mieszkanku ponad 2 tygodnie. Wszystko było pięknie i cudownie aż do przedwczorajszej nocy
. Moja wybranka uczyła się do egzaminu ponieważ zaczyna się jej Sesja, jak co dzień wszystko pięknie. Tylko że po pracy wróciłem się położyć przespać bo przez 2 tygodnie śpie od 3-5 godzin dziennie. Organizm padł z wycieńczenia. Wstałem, poszedłem do salonu przytulić się i powiedzieć jak Ją Kocham, nie przytuliła, była bardzo dziwna, mówiła że się uczy itp. Chciałem wyjść z Nią od 21.00 na spacer, nie chciała, mówiłem aby odpoczęła:( nic... No to ja musiałem się odswieżyć, na dole dostałem telefon od znajomych że chcieliby się spotkać pobawić, rzuciłem dla Niej studia, poszedłem do pracy, no i moi przyjaciele się odezwali. Wrociłem i spytałem się czy mogę wyjść, odpowiedziała dziwnym tonem "Tak, przecież Ci nie zabronie", na to może czy by chciała iść, usłyszałem że nie chce. Zacząłem się szykować i gdy wychodziłem powiedziała "Weź gumki", zabolało mnie to i zacząłem się pytać dlaczego tak mówi, pokłóciliśmy się i wyszedłem. Wróciłem o 5 rano, i zastałem ją jak sie szykowała aby wrócić do Mamy na jeden dzień, nic, mówiła tylko że to koniec i trzeba coś z tym mieszkaniem zrobić, zdębiałem... Zacząłem płakać, pokłóciliśmy się, mówiła że płakała całą noc. Czekała aż wrócę uczyć sie nie mogła. Zdenerwowałem się wziąłem telefon Jej patrze odbiorcza skasowana, patrze wysłane zostały, i pisała przez całą noc do byłego którego nienawidzĘ, aby przyjechał... Nie przyjechał bo nie mógł... Byłem zły, wytknąłem Jej jaka jest... I wyszła. Poszedłem się przespać i zacząłem płakać, nie wyobrażam sobię życia bez Niej. Chciałem ją przeprosić, było Boże Ciało, więc dzwoniłem po wszystkich Kwiaciarniach, specjalnie otworzyli dla mnie, przygotowałem wszystko co potrafiłem aby mi wybaczyła:(. Efekt był cudowny, wydawało mi się że mi wybaczy, kupiłem jeszcze Pierscionek Zareczynowy i zaplanowalem kolacje po wszystkim, gdyby sie udalo, wręczyłbym Jej go, i prosil o Wybaczenie.
Ciężko mi opisać jak to wszystko przygotowałem, najprosciej jak ukaze zdjecia:(





Czekałem na Nią cały dzień aż wróciła od Mamy, weszła do mieszkania i powiedziała tylko po co ten bałagan, po co to, że wybaczy mi jak jej dam kilka badyli? Bolało jak nigdy, myślałem że zaraz wyjde na balkon i wyskoczę, błagałem Ją na kolanach o wybaczenie, nic... Była bez serca, śmiała mi się prosto w oczy
Mówiła że przyjdzie tu jej były, no i wtedy się zaczeło, zdenerwowałem się. Zacząłem mówić że go zabije jak tylko tu wejdzie. Mówiła że nic mu nie zrobie bo nie moge... Zdenerwowałem się, śmiała mi się prosto w oczy, uderzyłem w ściane z całej siły, koło Jej twarzy. Zaczeła mówić że znowu zaczynam, że jestem wulgaryzm, wulgaryzm, że jestem wulgaryzmi że błędem było zamieszkać ze mną. Że jestem [color=#FF000]wulgaryzm[/color] i się szlajam, że wyliczam Jej każdy grosz itp. W końcu nie wytrzymałem i puściłem Jej wiązankę której nie powinienem mówić
, uderzyła mnie, zaczęła płakać i pytać się czemu to mówie, dlaczego to robie, czemu Ją ranię. Wstąpiło we mnie coś okropnego, wziąłem wódkę i wypiłem 0,4 na raz... 15 i Alkohol zaczął działać, wtedy było jeszcdze gorzej. Mówiłem że taka jest, i wcale ja zły nie jestem, że to przez Nią, kumulowałem w sobie to wszystko do dzisiaj, że mnie popamięta. Zaczęła mnie bić i się szarpać, ja się tylko śmiałem. Chciałem aby się poczuła tak jak ja i poczuła, lecz w pewnym momencie zaczęła znowu mówić najbardziej przykre rzeczy, że nie wiedziałą tak naprawde czy mnie Kocha, czy chce ze mną być. Że to wszystko to był błąd, że a mnie nie poznać. I pod koniec uderzyła mnie z całej siły, z taką nienawiścią... Zdenerwowałem się i popchnałem Ją na sofę, uderzyła się głową o oparcie, bolało ją, wystraszyłem się bo zaczeła wyć z bólu, lecz po Alko było mi to obojętne, wziąłem ją odwróciłem i pytałem się czy boli, odpowiedziała że tak, na to ja "epitety ma boleć...." najgorsze co mogłem zrobić, zaczęła się trząść, płakać, biegać. Coś wyjeła z torebki i poszła po wódkę, spojrzałem że będzie pić bez popitki, okazało się że chciała połknąć i popić wódką około 30 tabletek Ketonalu... Zdenerowałem się i zacząłem płakać, wziąłem Ją za kark do łazienki siłą, nie miałem czasu na proszenie o wyplucie. Mówiłem aby uklękła przed toaletą, nie chciałą znowu uzylem sily aby upadla na kolana. Włożyłem Jej palce w usta i kazałem zwymiotować. Mówiłem Jej że jest chora, że nie rozumiem Jej, pierw mnie nienawidzi, chce mnie się pozbyć a potem przeze mnie popełnić chce samobójstwo... Zacząłem płakać bo widziałem jak mnie Kocha. Pierwszy raz w życiu, cała moja nienawiść i złość odeszła, poszliśmy się położyć i ryczeliśmy całą noc. Mówiliśmy sobie wszystko szczerze, pytała się czemu taki jestem, przytulała się, ale bała się mnie. Ja zgłupiałem, chciałem się zabić, wziąłem Sterydy do płuc i zacząłem wdychać seriami, aż czułem że się zaczynam dusić. Wyrwała mi to i błagała abym sobie nic nie robił. Rozmiawialiśmy dalej płacząc, aż usnęła i się przytuliłem do Niej. Rano wstała do pracy, była znowu zimna, mówiła że mi tego nigdy nie wybaczy, w ogóle sie nie odzywała, tak jak wczoraj. Znowu się zaczynało. Lecz byłem spokojny, wyszła a ja Ją błagałem aby została, mówiła że gdyby mogła to by została ale musiała iść. Mieliśmy poroznawiać jak wróci. Poszedłem kupić tabletki nasenne, wódkę i chciałem zasnąć na zawsze. Lecz usnąłem po samej wódce. Obudziłem się i zobaczyłem że szykuje się na impreze. Mowilen ze chce porozmawiac nie ma o czym, ze Ja Kocham, ze nie wiem co mam zrobic, ze chce cofnac czas, slyszalem tylko ze jestem draniem, wulgaryzm itp,ze rozmwiala z moja byla, ze wszystkim powiedziala co Jej zrobilem, ze wszystko jej wygarniam, ze jestem draniem i frajerem. Ze to koniec, ze zyga jak na mnie patrzy, zrobilo mi sie bardoz przykro, zrozumialem ze mna sie bawi, wiec znienawidzilem Ja w sekunde. Nie miałem na nią nic, skasowałem Jej nagie zdjęcia, bo mnie o to poprosiła po wczorajszej kłótni. Wiedziała że nie mogę Jej nci zrobić, i zaczeła mi grozić, spytalem sie kiedy odda mi pieniadze ktore dalem Jej na studia, bo musze splacic mieszkanie i kredyt. Uslyszalem ze nigdy, ze nie mam dowodow na to. Wiec zaczalem Jej grozic ze mnie popamieta, ze jak chce wojny to ja dostanie i znowu zaczal sie koszmar, az nie wytrzymalem i sie poplakalem, pytalem sie czemu to robi, zrobilo mi sie bardzo slabo, prawie zemdlalem, patrzyla na mnie i lzy Jej lecialy gdy mowilem Jak bardzo Ja Kocham i chce cofnac czas, bo wiem ze mi nei wybaczy, ze chce sie zabic, bo moze tam bedzie drugie zycie i nie popelnie tego bledu drugi raz. Przytulała i pocieszała, ale mowila ze mnie sie boi, boi ze Ja jeszcze raz uderzę, ze to wszystko co mowilem to mowilem, natomiast ja bronilem sie tym ze sama tez mowila najprzykrzejsze rzeczy ktore slyszalem w zyciu, powiedziala ze to tylko slowa, u mnie byly jeszcze czyny
. Poszedlem po tabletki, wyrwala mi Je i schowala, blagalem zeby mi oddala, ze nie mam juz po co zyc, ze Ona jest dla mnie wszystkim, ze Kocham Ja nad Zycie. Ze nie potrafie bez Niej zyc, ze gdy siedze sam, czuje ze umieram, tylko placze i placze i placze i chce sie zabic, gdy Jej nie ma. Prosila abym sie uspokoil, polozyla mnie do lozka i kazala spac, blagalem aby zostala, nie mogla bo sie umowila z kolezankami, plakalem i blagalem chociaz o kilka tabletek
. Nie dala nic, wstalem i pokazalem Jej pierscionek, powiedziala ze jest brzydki i w zyciu by nic ode mnie nie wziela, poplakalem sie jeszcze bardziej, wiem ze to juz jest Koniec, wiem ze dlugo nie pozyje, a jesli bede zyc to wyladuje w psychiatryku
. Jest dla mnie wszystkim, mimo tego jak mnie traktuje
Kocham Ja nad zycie. Wyszla i siedze sam piszac tego posta, mam glupia nadzieje ze doradzicie mi cos, bo juz nie daje rady, moja dusza umarla, a zostalo tylko cialo, ktore egzystuje na tym swiecie
. Cala historie opisalem bardzo krotko, znamy sie juz 5 meisiecy a przezylismy wiecej niz Ja w ostgatnim zwiazku przez 2,5 roku:(. Widze tylko Ja, Ona jest dla mnie wszystkim. Nie chce jej Stracic, chociaz wiem ze juz stracilem. Nie mam po co zyc, nie wiem co robic
.
Przepraszam za brak polskich znakow ale mam nowego laptopa i ciezko mi sie przyzwyczaic.
Proszę Cię abyś nie używał wulgaryzmów.
Moderatorka-apoteoza