Witam,
mam na imię Michał, jestem tutaj nowym użytkownikiem na forum i chciałem wam przedstawić mój związek oraz jego życie intymne, które frustruje mnie coraz częściej. Jesteśmy razem z dziewczyną niewiele ponad 2 lata, ja mam 22 lata ona 21. Mój problem zaczął się na samym początku związku i trwa do tej pory, oboje jeszcze nigdy nie doświadczyliśmy rozkoszy, magi oraz fascynacji aktem seksualnym. Ja mam duże potrzeby seksualne, a moja partnerka ma o wiele mniejsze. I przez cały ten czas odkąd razem jesteśmy na wiele sobie nie możemy pozwolić w sprawach intymnych, a na dodatek moglibyśmy sobie pozwoli na o wiele mniej gdyby mnie to tak nie dobijało i nie porozmawiał z dziewczyną. Więc do rzeczy, po 2 latach związku razem, nasze życie seksualne staje zawsze w jednym miejscu, jak nikogo nie ma w domu, to się trochę pocałujemy, poprzytulamy, pomasujemy plecy, pośladki, i ew. jak jest ciemno to ściągnę jej biustonosz, ona czasem dotknie mojego członka lekko i w zasadzie na tym cała zabawa się kończy.. i tak samo było na początku związku tyle, że nie dotykała lekko mojego członka, i ciągle tkwimy w stagnacji która z każdym dniem, każdą spędzoną z nią chwilą frustruje mnie.. Rozumiem, że kobieta potrzebuje czasu, nic nie można na siłę, do niczego nie wolno zmuszać, bo można drugą osobę zranić tym, że nie szanuje się jej, oraz jej uczuć i nie liczy się z jej zdaniem itp., itd. Ale jak wiadomo kij ma zawsze dwa końce, więc dlaczego ona mnie rani w ten sposób, skoro wie o tym i usprawiedliwia się tylko tym, że jeszcze nie teraz, nawet lekko przez bieliznę nie mogę musnąć jej miejsc intymnych.. Nie mówię, że chciałbym się z nią kochać już teraz bo nie w tym sens, ale chodzi mi tylko o to żebyśmy w miarę czasu szli do przodu w naszym pożyciu intymnym, powoli przekraczali te granice.. Co więcej na dotykanie mojego członka również by się nie zgodziła gdybym jej nie powiedział, że to wprawia mnie o zawrót głowy, że od 2 lat nie posunęliśmy się nawet o milimetr, z czego powstała kłótnia, i od tego momentu poruszyliśmy się trochę (do tego co pisałem wyżej), ale z autopsji wiem, że zmiany nie są trwałe, i taka sytuacja nadal będzie się utrzymywać, ta stagnacja intymna do puki znowu Jej nie powiem, że męczy mnie taka sytuacja, i nie zrobi się z tego kłótnia, to dalej będziemy tkwili w tym samym miejscu przez następną "wieczność". Jak ja mam się czuć w takiej sytuacji ? Jak potwór który do czegoś zmusza, stara się wywrzeć dane zachowanie emocjonalnie, bo mam takie potrzeby a nie inne, i to, że ja nie mogę Jej zrozumieć, że jeszcze nie teraz to nie jest żadne usprawiedliwienie bo ona nie może zrozumieć moich potrzeb, i całe to błędne koło się zamyka, a ja tracę zmysły i powoli się odsuwam..
Ciężko tutaj cokolwiek doradzic, bo jedyne co się nasuwa na myśl to ROZMOWA. Wy już rozmawialiscie o tym, ale moze wypadlaoby jeszcze raz i potem do tego nie wracac? po prstu powiedziec tym razem, co naprawde czujesz, niech ona da konlretny powod dlaczego nie chce. Może boi sie ciąży? niektóre dziwczyny tak mają, że nie chcą się kochać właśnie z tego powodu. Albo po prostu ma taką naturę, że nie potrzebuje tej bliskości, nie ma na to ochoty i to co jest miedzy Wami jej wystarczy. Nie wiem, co ona uwaza, mysli, Ty ją znasz, wiec mozesz sie domyslec. Ja bym pogadala i wypytala się dalczego nie chce itp rozumiem, ze moze nie byc gotowa, ale zeby to tyle trwalo - 2 lata? jeśli sytuacja się nie zmieni, Ty nadal bedziesz mial potrzeby, to przemysl to czy chcesz byc w takim zwiazku. Wiadomo, ze seks, piesczoty nie sa najwazniejsze, ale na pewno wplywaja znaczaco na zwiazek i nie ma co tego urkywac. Ja bym nie umiala byc w zwiazku, w ktorym nie byloby zadnych pieszczot, seksu itp oczywiście mowie tu o zwiazku, gdzie parnterzy się kochają nawazajem, mają do siebie zaufanie itp bo nie zawsze tak niestety jest.
Autorze wątku. Możesz dostać tylko dwa rodzaje odpowiedzi. Pierwsza propozycja będzie polegała na tym, że musisz być cierpliwy, czekać i nie naciskać, bo kobiety bywają nieśmiałe i pewne rzeczy zajmują im więcej czasu. Druga będzie polegała na tym, że masz ją zostawić, bo macie dwa zupełnie różne temperamenty seksualne i nigdy się nie dogadacie w temacie seksu, ba nawet tych kłótni na tym tle będzie z czasem coraz więcej.
Oceń co do niej czujesz i zastanów się czym może być spowodowana jej blokada. Potem przeanalizuj czy uważasz, że jesteś w stanie np za kolejne dwa lata pozbyć się tej blokady, ewentualnie czy jesteś w stanie z nią żyć mimo tej jej blokady. Możesz jedynie starać się przez rozmowy dowiedzieć czegoś więcej. Moim zdaniem są dwie możliwości. Albo to blokada wynikająca z jakiś negatywnych doświadczeń z przeszłości albo po prostu jest nieśmiała i nieufna. Przy drugiej opcji powinna się już w ciągu 2 lat zacząć bardziej otwierać przed Tobą. Jeśli ma jakiś uraz z przeszłości to musiałbyś być dla niej kimś w rodzaju terapeuty. Podstawą wszystkiego jest rozmowa, a nie kłótnia wywołana np frustracją po kolejnym nieudanym w Twoim odczuciu podejściu. Jeśli nie widzisz szansy poprawy, to naprawdę doradzam zastanowić się nad sensem tego związku. Ty możesz znaleźć kogoś kto np będzie miał identyczne potrzeby seksualne i będziesz szczęśliwy. Ona może znajdzie kogoś, komu wystarczy że się przytuli raz na miesiąc i też będzie zadowolona. I pewnie posypią się głosy, że seks w związku nie jest najważniejszy. Jasne, że nie jest, ale jest bardzo ważny. Jego znaczenie bagatelizują jedynie ci, którzy na jego brak nigdy nie narzekali, ewentualnie osoby którym seks jest zupełnie w życiu niepotrzebny.
Nie masz lekko, ale tylko Ty możesz sobie pomóc. Nie oczekuj rad tutaj, ani nigdzie indziej. Tylko Ty sam wiesz co czujesz do swojej dziewczyny i jak silne jest to uczucie. Jeśli warto walczyć, bo wszystko poza seksem i intymnością jest super, to walcz. Może się ułoży. Jeśli znaków zapytania jest więcej, to przemyśl czy warto.
Pozdrawiam i życzę powodzenia. Jak facet facetowi.
Dziękuje Mika09 za odpowiedz i poświęcenie czasu.
Wiesz nie chodzi tutaj żebyśmy od razu skakali do łóżka na głęboką wodę, więc lęk o ciąże jest zbędny, bo rozumiem, że pełny stosunek seksualny ma prawo nieść ze sobą takie lęki oraz obawy, ale chyba nie pieszczoty i poznawanie swoich ciał stopniowo.. Każda rozmowa kończy się na tym samym - "jeszcze nie teraz", bez względu o cokolwiek bym spytał o stosunek, o pieszczoty, lekkie dotykanie stref intymnych, zawsze to samo.. I do puki nie wywiąże się z tego kłótnia to nie idziemy na przód, poza tym nie chcę, żeby za każdym razem kiedy będę chciał iść trochę (mówię tu o naprawdę bardzo, ale to bardzo małych kroczkach) dalej wynikała kłótnia.. Bo ja się czuje jak ten najgorszy.. bo nie rozumiem jej potrzeb, bo nie czekam, bo nie jestem cierpliwy, bo zachowuję się egoistycznie, tylko o sobie myślę i swoich potrzebach, ale nikt nie próbuję się zastanowić i pomyśleć o mnie, co ja czuje, czego pragnę i to boli mnie najbardziej..
Autorze wątku. Możesz (...)
Nigdy nie miała, żadnych traumatycznych przeżyć, bo jestem jej pierwszym partnerem seksualnym i sercowym, jest nam razem dobrze, tylko właśnie to jest ten jedyny problem.. Czy następne 2 lata wytrzymam.. nie sądzę. Prędzej skończy się to rozstaniem albo skokiem w bok z mojej strony. Rozmawiałem z nią setki razy, poza tym, żeby z nią o tym porozmawiać to też trzeba się natrudzić.. bo przeważnie odpowiedzi są bardzo wymijające i ciężko cokolwiek się dowiedzieć ciągle powtarza to samo "jeszcze nie teraz".. ile można tkwić w takim związku ? A dawanie ultimatum w postaci ram czasowych, że jeśli w ciągu 2 lat nie będzie jakiejś większej zmiany to koniec, też nie jest moim zdaniem dobrym rozwiązaniem, bo jednak związek to nie handel czy wymiana barterowa, tu nie ma miejsce na targowanie się..
michael7 niestety mój post będzie brutalny. Jeśli nie pasujesz temperamentem nawet w połowie do swojej dziewczyny jak najszybciej ją odstaw !
Ja obecnie przeżywam taką sytuację nasz poziom seksualności stanął od paru lat w miejscu a patrząc od początku nawet się cofa. Kiedyś po 3 latach związku ze sobą mieliśmy kryzys. Były przemyślenia o rozstaniu itp. Oczywiście dziewczyna mówiła że jak będzie starsza się odblokuje itp. TEraz po 5 latach mogę sobie i nawet tu pisząc ze smutkiem stwierdzić że się nic nie zmieniło. Teraz wracam myślami to czasu kryzysu czy to nie był błąd dalej brnąć w związek. Teraz nas za dużo łączy aby to przerwać.
Jedna rada michael7 Uciekaj do innej. Na pewno to będzie bolało i znowu dziewczyna będzie Ciebie zachęcać że to chwilowe i że się zmieni. NIe ulegaj nic się nie zmieni tylko ty możesz zmienić - zmieniając dziewczynę.
Nie mówiłem o tym okresie 2 lat jako o czasie próby czy o dawaniu ultimatum. Po prostu skoro jesteś z kimś już 2 lata to tą osobę troszkę znasz i wiesz czego można się spodziewać. Po tym co napisałeś wnioskuję, że nie ma szans by coś się zmieniło na lepsze. Przynajmniej wedle Twojej oceny. Skoro tak, to w zasadzie sam sobie odpowiedziałeś co powinieneś zrobić. Chociaż może kobiety z tego forum będą w stanie dać Ci jakąś lepszą radę.
Zapewne próbując od czasu do czasu ją troszkę ośmielić w tych sprawach czujesz się jak jakiś zboczeniec, który ją molestuje wbrew jej woli. Seks i różne pieszczoty mają sprawiać przyjemność obu stronom. W Twoim związku wygląda to tak, że Ty chcesz a ona się zmusza. Czy ktokolwiek może mieć z tego przyjemność? Pytanie retoryczne.
Skoro jesteś pewien że ona nie ma żadnego urazu do tych spraw no to ciężko mi sobie wyobrazić te sytuacje kiedy po 2 latach ona nie jest zainteresowana jakimś krokiem na przód. Ja rozumiem, że nieśmiała, że powoli i w ogóle, no ale czy Ty chociaż widzisz że jej Twój dotyk sprawia przyjemność?
Powiedz jej to, co piszesz tutaj, to jest wg mnie jedyne wyjscie. Nie rób awantury, tylko na spokojnie, bo to jest delikatna sprawa. Powiesz że chcesz ją zrozumieć, ale też że chcesz by ona rozumiała Ciebie. Że kochasz ją i dlatego chcesz być z nią jak najbliżej, że ona tak na Ciebie działa, że jest cudowną partnerką w życiu ale że pragniesz jej też jako kobiety.
Oczywiście jeżeli na prawdę ją kochasz, bo piszesz tu o skoku w bok, więc sama nie wiem...
Moim zdaniem Twój post wygląda trochę tak, jakbyś szukał usprawiedliwienia dla tego, co chcesz zrobisz. Bo mi się wydaje, że Ty już wiesz, że ją zostawisz, oczekujesz tylko zrozumienia, żeby nie czuć się z tym tak paskudnie, że " zostawiłeś ją, bo nie chciała się do Ciebie zbliżyć". Moim zdaniem jeśli w życiu Ty sam nie zadbasz o to, żeby było Ci dobrze, to nikt inny o to nie zadba i czasem trzeba się kierować własnym interesem, nawet jeśli masz świadomość, że zranisz drugą osobę, osobę którą kochasz. Nie szukaj usprawiedliwienia, na tym polega dorosłość, że musisz dokonywać trudnych wyborów. Wg mnie oboje jesteście już dorośli i naturalnym by było gdybyście posuwali się dalej, zwłaszcza że 2 lata to SZMAAAT czasu i wg mnie i tak wykazałes się już ogromną cierpliwością. Możesz spróbować ostatni raz i powiedziieć jej co zamierzasz, ale nawet jeśli ona się przestraszy że ją zostawisz i zrobi coś więcej, to tylko ze strachu. Ona musi sama tego chcieć,a nie Ty masz ją do tego namawiać i przekonywać. Jeśli nie chce, to nie jest kobieta dla Ciebie, chyba że kochasz ją tak bardzo że chcesz się z tym męczyć i to zaakceptujesz. Dodam jeszcze coś brutalnego, że w dużym procencie takie dziewczyny, które wciąz chcą czekac i czekać ostatecznie robią to z kimś na boku, kto w jakiś spoosób do nich dotarł i uwiódł. Moim zdaniem jej zachowanie nie jest zdrowe, zdrowa kobieta w tym wieku też ma potrzeby, i nie uwierzę że nie miała jakiś traumatycznych przezyć, bo tylko takie ( zwykle we wczensym okresie dzieciństwa) wywołują w dorosłym życiu takie reakcje, zwłaszcza w tak delikatnym temacie jak seksualność.
Kocham Ją, a skok w bok to tylko miało być pewnego rodzaju pokazanie mojej determinacji, pożądania seksualnego i raczej bym się nie odważył, prędzej związek zakończę i poszukam innej partnerki.
Już nie raz Jej to mówiłem, że mnie bardzo pociąga, i ona o tym doskonale wie, bo nie potrafię ukryć swojego wzwodu nawet podczas zwykłej rozmowy jak siedzimy obok siebie po 2 latach, wiele razy jej mówię to, że jej pragnę a mój dotyk sprawia jej przyjemność jeśli wnioskować mogę po obecnym etapie naszego życia intymnego, gdzie dostaje orgazmu łechtaczkowego, kiedy siedzi na mnie, obściskujemy się pocieramy swoimi ciałami, miejscami intymnymi wzajemnie, wiem może śmiesznie to brzmi ale każdy jakoś powoli wkracza w ten świat na swój sposób. Ale tak jak piszę poza tym od 2 lat niczego innego nie ma oprócz lekkiego dotknięcia mojego przyrodzenia, niby kiedyś ustaliliśmy, że najpierw mnie będziemy poznawać a potem ją, ale chyba zanosi się na to, że mnie będziemy poznawać przez kolejne 2 albo i więcej lat..
W ciągu dwóch lat już na pewno poznaliście się na tyle, a przynajmniej powinniście się już poznac na tyle, żeby swobodnie rozmawiac na każdy temat. Wg mnie macie całkiem inne potrzeby, temperamenty, Ty bedziesz mowic jej o swoich potrzebach, a on o tym, ze "jeszcze czas" "jeszcze nie teraz" i będziecie oboje się męczyc w takim zwiazku z powodu klotni. Niestety, tak jak juz pisalam wyzej sfera intymna zazwyczaj odbija sie na calym związku i jeśli tutaj jest żle, nie ma spelnionych oczekiwan, to niestety ale zwiazek predzej czy pozniej sie rozpadnie, bo kazdy chce czegos innego. Rozumiem, ze nie chcesz od razu seksu, Bog wie czego, ale skoro ona nawet na zwykle pieszoty nie ma ochoty, nie chce sprobowac, to nie wiem jak dlugo wytrzymasz jeszcze w takim zwiazku. Ja bym nie umiala tak zyc, dla mnie intymnosc jest bardzo wazna. Przemysl to wszystko i skoro kazda rozmowa na ten temat konczy sie klotnia, to nie pozostanie Ci nic innego, jak pogodzić się z ową sytuacją lub odejść od dziewczyny, bo watpie czy ona zmienie swoje nastawienie skoro nie zrobila tego w ciagu 2 lat tym bardziej, ze nie chcesz od niego nie wiadomo jakich cudow.
Moim zdaniem Twój post (...)
Nie chcę Jej zostawiać, za bardzo Ją kocham, zbyt wiele przeżyłem z nią, nigdy się z nikim nie całowałam, nigdy nikt Jej tak jak ja nie dotykał, jestem tym pierwszym z którym wszystkiego próbuję, wkracza w świat seksualności. Masz rację, że jeśli sam nie zadbam o swój interes to nikt o niego nie zadba, świat już taki jest.. wychowany na egoistycznym podejściu, wyimaginowanym świecie propagandy telewizyjnej, ale je nie jestem osobą egoistyczną, nie potrafię ranić osób które kocham, wole sam cierpieć, tłamsić to w sobie niż pozwolić aby ktoś cierpiał, ale ludzie najwidoczniej tego nie doceniają.. jestem w kropce, chyba dążę do autodestrukcji jaką jest masturbacja, taka już jest ludzka a przede wszystkim męska natura..
Szczerze? to ja Cię podziwiam... jak na mężczyznę jesteś cierpliwy. wyjątkowo, bo nie jeden już dawno dałby sobie spokój. I nie piszę tego, żeby z facetów robić zwierzęta, co to chcą tylko seksu, ale... każdy ma swoje potrzeby, i nie zmienia tego fakt, że jeszcze sie nie kochałeś. Ten stan między wami po prostu sprawia, że jesteś nieszczęśliwy, kto by tyle czasu wytrzmyał w takim humorze, a to jak przypuszczam ma wpływ na inne sfery życia. I podziwiam, że nie zdradziłeś dziewczyny, która tak naprawdę z Tobą się nie liczy. Dwa lata to bardzo dużo, żeby zdobyć zaufanie więc kobiety nie rozumiem... Ja też byłam nieśmiała i pewnie odwlekałabym pierwsze intymne kroki, gdyby nie to, że liczył się dla mnie też mój partner i jego potrzeby. Nie można tylko wymagać zrozumienia, ale też samą rozumieć.
Dla mnie seks jest bardzo ważną sprawą i szczerze powiem, że gdybym ja miała trwać w takim układzie, który by mnie zupełnie nie zadowalał pod tym względem odpuściłabym sobie...
Sam się zastanawiam.. Nie potrafię odejść, za bardzo kocham.. I nie wiem co jest gorsze ból po rozstaniu czy taki stan rzeczy jak teraz.. Sytuacja dla mnie patowa, i tak źle i tak źle. A rozwiązanie siedzi w głowie mojej dziewczyny, którego nie mogę wyciągnąć za żadne skarby.. Nic się nie dowiem najwidoczniej "jeszcze nie teraz".. powoli ten stan zaczyna przyprawiać mnie o ironie i sarkazm, tak sam się nakręcam w sobie, a wiem, że rozwiązania to mi nie da. Może ktoś wie jak z taką dziewczyną porozmawiać, jakie pytanie zadać, co powiedzieć ? Bo już mi się znudziło posuwanie się dalej bez jej zgody, to pomimo, że zawsze kończyło się tym, że zabierała moją rękę albo uciekała ciałem, to myślę, że oswoiłem się nawet z tym, że po części ją "gwałcę" wbrew jej woli.. Co za życie.. a wyjście z tego impasu jest cięższe nic ból który znoszę..
Wiesz co? Wydaje mi się, że Ty się już przyzwyczaiłeś. Bo czy można aż tak kochać kogoś, kto w sumie nas krzywdzi? Może dla niej to nic takiego, ale Ty cierpisz. I wydaje mi się, że rozstanie by uzdrowiło stan Twojego ducha. Przykro patrzeć na młodego chłopaka, który w sumie nie jest z życia szczęśliwy....
Możliwe, że to w dużej mierze przyzwyczajenie, ale ja Ją nadal kocham, dobrze nam jest razem kiedy spacerujemy, robimy razem coś do jedzenia, rozmawiamy, leżymy przytuleni, chodzimy do kina, wtedy jestem szczęśliwy, być może dlatego, że wiem, że w tym momencie choćby ona chciała, miała ochotę na pieszczoty to nie jest to możliwe fizycznie bo nie ma gdzie i odrzucam od siebie myśli wszystkie, nawet te negatywne, bo za każdym razem jak tak jest, to sobie myślę: "kurcze, skoro ona ma teraz ochotę, to może również by chciała się posunąć trochę dalej, ale nie ma możliwości, nie ma gdzie..", albo tylko tak słodko mówi bo wie, że jak jesteśmy na mieście, wśród ludzi to nie ma możliwości na zbliżenie, a ja to sobie usprawiedliwiam właśnie tym.. a z drugiej strony jak jesteśmy sami to nie zainicjuje nic.. zawsze Ja! i łapię się na tym od zawsze..
To może po prostu powiedz jej że masz już dość takiej sytuacji, że czujesz się źle w tym i chcesz to zmienić. Pogadaj z nią na twardych warunkach i zapytaj kiedy ona chce w końcu to zrobić. Na mnie by to podziałało
czasem trzeba ostro porozmawiać skoro łagodne i spokojne rozmowy nie przynoszą efektu ![]()
Michael, zachowanie Twojej dziewczyny nie jest normalne. A jeśli jeden z partnerów nie zachowuje się normalnie to automatycznie oznacza, że normalnego związku zbudować się nie da. Nie wytrzymasz tak całego życia, więc "przyzwyczajenie się" i "zaakceptowanie" sytuacji odpada.
Podzielam zdanie kogoś z przedmówców - nie wierzę, że ona nie ma żadnych urazów. To wcale nie musi być żadne molestowanie czy gwałt - wystarczy mocno katolicka rodzina, matka, która uważa, że seks to zło, ojciec, który zdradzał matkę i wiele innych powodów. A więc musisz zdecydować się na drastyczne posunięcie: postaw dziewczynie ultimatum - albo pójdzie z tym do specjalisty, albo się rozstaniecie. I trzymaj się tego konsekwentnie, bo i tak Wasz związek się prędzej czy później zakończy jeśli ona nie zmieni swojego podejścia.
Na samoistną poprawę nie licz - ta sytuacja trwa już 2 lata, ona się przyzwyczaiła, jej tak wygodnie, jest tak jak ona chce więc po co miałaby to zmieniać? Dlaczego nagle miałaby zacząć się liczyć z Twoimi potrzebami skoro przez 2 lata uważała je za Twój egoizm?
Możliwe, że tak jak piszesz, rodzina silna w wierze, mama chyba mówi, że seks to zło.. bo takie czasem wnioski sam wyciągałem, o zdradzie nie mam mowy w rodzinie.
Co do twardych warunków i postawienia jej ultimatum to nie potrafię tego zrobić, raz była już taka sytuacja i powiedziała, że jeśli chcę się posunąć dalej i to mnie uszczęśliwi to mi zrobi loda.. odmówiłem (oczywiście to wszystko było powiedziane pod wpływem emocji, gniewu i kłótni, ale penie by tak się stało), bo tak się bawić nie chcę, nie jestem takim typem człowieka, który po trupach dąży do celu, a już nie w relacjach partnerskich i seksualnych.
Przeciez vinnga nie pisze, żeby ona się zmuszała do seksu, tylko żebyś jej postawił ultimatum o pójściu do specjalisty, typu psycholog albo seksuolog:
. A więc musisz zdecydować się na drastyczne posunięcie: postaw dziewczynie ultimatum - albo pójdzie z tym do specjalisty, albo się rozstaniecie. I trzymaj się tego konsekwentnie, bo i tak Wasz związek się prędzej czy później zakończy jeśli ona nie zmieni swojego podejścia.
Jeśli zdecyduje się na ten krok, to może dojdzie do tego, dlaczego ma taką blokadę przed seksem, bo sama najwyraźniej nie widzi nic dziwnego w swoim zachowaniu.
Dokładnie tak, Michael, ja nie mówię, że ona ma Ci zrobić to czy tamto, bo inaczej ją zostawisz. Ona MUSI zrozumieć, że ma problem, chcieć dotrzeć do źródła problemu i próbować go rozwiązać. Nic Ci nie da to, jeśli ona raz na jakiś czas się poświęci i zmusi do jakiejś bardziej zaawansowanej zabawy. To będzie tylko kolejna przyczyna konfliktów i dużo może popsuć.
prawdę mówiąc, ja bym oszalała w takim układzie, chyba by mi ręka odpadła i bym na baterie do wibratora nie wyrobiła
Nikt tu nie mówi, że seks jest najważniejszy i w ogóle, ale jest ważny i kiedy w nim nie trybi nie trybi cały związek. Ja po prostu bym nie mogła trwać w układzie bez seksu. I popieram vinnga prędzej czy później ten związek się posypie. Wydaje mi się, że ty już byś to zrobił, tak podświadomie tego chcesz...
To jest oczywiście Twoje życie i Twoja decyzja, ale nikt normalnie i bez powodu kochając i pragnąc drugiej osoby od tego nie ucieka... dla mnie to jest dziwne co najmniej
Skoro rozmawia nam się ciężko to postanowiłem, przelać swoje smutki na papier i wręczyć je osobie którą kocham, może ta droga komunikacji okaże się lepsza i skuteczniejsza, jeśli będziemy pisać to co czujemy, bo dla mnie też jest to strasznie chora sytuacja i jeszcze niedawno myślałem, że to całkiem normalne zachowanie.. ale coś we mnie pękło..
i tez dobry pomysł. Powiem Ci, że mam nadzieję, że ona docenia jakiego ma fantastycznego chłopaka, bo niejeden by już dawno ją albo zdradził, albo zostawił. Nie zmieniaj się
i może jak teraz na spokojnie sobie to przeczyta przemyśli, to pójdziecie do przodu, w sensie że coś się między wami zmieni ![]()
Tylko jak się zmieni.. pod wpływem presji z mojej strony bo zdobyłem się na odwagę i napisanie/powiedzenie tego co czuje co myślę.. to będzie tak samo jak gwałt za przyzwoleniem, tyle, że będzie się uśmiechać i udawać, że sama tego chce.. a może się mylę..
Mylisz się. Pamiętaj, że Twoim celem jest to, żeby ona zrozumiała swój problem a nie, żeby się do czegoś zmuszała. Jeśli zakładasz, że ona nie jest w stanie zmienić swojego nastawienia tak, aby jej te kontakty tez sprawiały przyjemność i żeby sama ich chciała - od razu możesz ją zostawić. Bo nie da się trwale zmienić kogoś na siłę. A jeśli ona się zgodzi na coś dla świętego spokoju - problem powróci ze zdwojona siłą. Więc musisz dążyć do tego, żeby ona problem zobaczyła. I to nie będzie gwałt za przyzwoleniem.
Napisałem.
Zobaczymy jak bardzo słowa pisane działają, czy zmiany będą krótkotrwałe, czy w ogóle jakiekolwiek będą.. a jak tak to czy na lepsze czy gorsze.. a może na lepsze lecz w świecie utopii.. wtedy wszystko prędzej czy później pryśnie niczym czar, jak bańka mydlana na wietrze..
Musisz uzbroić się w cierpilowosc. Ty swoje już zrobiłeś, teraz kolej na nia i teraz pytanie: jak długo ona sama w tym tkwic? czy zmieni swoje zachowanie czy też nie? jesli ma problem jakiś przez który nie chce właśnie robić kroku dalej, to niech Ci o tym powie. Może wspolnie coś zdziałacie, zbliżycie się dzieku temu bardziej do siebie, ulegną poprawie Wasze stosunki i może w koncu ona coś zrozumie, przemoże się i coś z tego wyjdzie. Jeszcze nic straconego, niech ona przemyśli sobie wszystko i podejmijcie jakąś decyzje, zanim Ty sam jej nie podejmiesz, bo nie wytrzymasz.
Jeśli miałaby jakiś problem i by mi o nim nie powiedziała to było by to bardzo dziwne.. bo jednak jak do czegoś dochodzi to jest wszystko okej puki nie chce przekroczyć pewnych granic, i wtedy mi zabrania, teraz to już mam taki mętlik w głowie, że powoli przestaje wszystko rozumieć, trudno mi się skupić na jednej rzeczy, bo tych incydentów, rozmów, okazji, sytuacji było tak wiele, że do wszystkiego mogę coś dopowiedzieć..
Skoro ogólnie w związku Wam się układa, a problem macie tylko ze sferą intymną, a raczej to ona ma problem, to trzeba to jakoś rozwiązac. Ty juz swoje zrobiłes, teraz krok należy do niej i co ona z tym zrobic, to juz jej sprawa i Ty nie masz na to juz takiego wpływu. Nie mozesz tez ciagle gadac o tym seksie, pieszczotach, ogolnie TYCH problemach, bo sobie dziewczyna pomysli, ze tylko na tym Ci zalezy najbardziej. Dlatego daj jej czas, niech ona przemysli, zrobi swoje i moze dojdzie do czegos, zmieni się coś w Waszych relacjach jeśli chodzi o te sfery
zycze powodzenia, cierpliwosci i wytrwałośći ![]()
31 2011-06-02 17:13:27 Ostatnio edytowany przez michael7 (2011-06-02 17:19:09)
Dałem jej czas - 2 lata, nie naciskałem, pozwoliłem jej kontrolować życie intymne, ale nie mam zamiaru zepsuć sobie następnych 2 lat a może i nawet więcej, bo nie wiadomo kiedy zmieni się, czy w ogóle się zmieni. Mamy chwile czasu, jej rodziców nie ma w domu, i rodzice wiedzą, że jesteśmy sami i mamy pewność, że nie przyjadą w ciągu 30 minut to jest to fizycznie niemożliwe, a ona mi wmawia, że zaraz rodzice przyjadą itp., itd. a jak już się coś zacznie dziać to rodzice przyjeżdżają i stara śpiewka " a nie mówiłam ?!", i nie wytłumaczę Jej, że mieliśmy dużo czasu tylko Ty się do tego zabierałaś jak pies do jeża, ale jak jej rodzice są na dole, to czasem jej to w ogóle nie przeszkadza, byle po cichu.. i jak Ją zrozumieć ?
Edit:
Poza tym moja cierpliwość jest już na skrajnej granicy załamania, i nie da się o tym nie mówić, bo ona samo to widzi, że coś jest nie tak, i na dodatek udaję, że wszystko jest okej, bo nie chce się wdawać w dywagację która jak dla Niej nie ma nic na celu i w niczym nie pomoże, ale nie rozumie tego, że ja pewne granice mam a jeśli ją przekroczę odwrotu niestety nie będzie.
Sam odpowiadasz sobie na swoje pytanie i na swoje posty:) i wiesz co? nie dziwie Ci się, ze juz ledwo wytrzymujesz, bo gdybym ja mialam byc w zwiazku z facetem, ktory przez 2 lata mnie jakby zbywa, to ja dziekuje. Może nie dla kazdego sfera intymna jest tak wazna sfera, jak dla mnie, al jestesmy tylko ludzmi i mamy swoje potrzeby
proponuje pogadac z nia ostatni raz, jesli nic sie nie zmienie w ciagu najblizszego czasu no to decyzje podejmij sam, a chyba juz wiesz, jaka ona bedzie.
Tylko jak rozumieć pojęcie najbliższego czasu.. Dla niej może to być 10 lat, a dla mnie 1-2 miesiące.. w sumie wtedy sytuacja jest jasna i klarowna, pójdę dalej gonić za szczęściem i marzeniami, ale tym razem sam..
Na pewno nie 10 lat:) góra miesiąc, ewentualnie dwa - przynajmmiej wg mnie to będzie wystarczający czas, zeby mozna było coś zmienić. W sumie to ona musi zmienic, nie Ty. Ale nie naciskaj, nie narzucaj sie. Jesli zobaczysz, ze po tym czasie nic sie nie zmienilo, to trudno. Sam wiesz, ile wytrzymasz i jak długo tak pociagniesz, wiec sam ustal sobie ten czas zmiany ![]()
Hej i jak Twoja dziewczyna zareagowała na Twój list ?? co w nim napisałeś? Próbowałeś z nią szczerze rozmawiać dlaczego po 2 latach związku do niczego między Wami nie doszło ? Tak jak ktoś już wcześniej powiedział, może w jej rodzinie mówi się, że seks to zło, i stąd ona myśli, że nie może się posunąć dalej, bo jej rodzice się dowiedzą, albo będzie myśleć, że robi coś złego...
Koniecznie musisz się dowiedzieć z jakiego źródła pochodzi jej problem. Podziwiam za wytrwałość! ![]()
Był kiedyś problem bo sytuacja jest taka, że studiujemy w innych miastach, a nasze miasto rodzime jest jakie samo wiec widujemy się w miarę często, kiedyś na studiach mieszkała z koleżanką która mieszka obok niej w rodzinnym mieście i jak do niej przyjeżdżałem na weekend to o kiedyś jej mam się dowiedziała od tej koleżanki ze przyjeżdżam.. Co więcej już nie mieszka z tą koleżanką więc może robić co chce, a nadal nie chce żebym przyjeżdżał (bo się rodzice dowiedzą ? niby jak ? śledzą mnie ? wolne żarty), poza tym gów*o ich to obchodzi czy przyjeżdżam czy nie, jeśli będzie chciała to sama pójdzie spać do kolegi a wmówi mi i rodzicom, że śpi u koleżanki, więc to takie sr*nie po gałęziach jak dla mnie.. już mi nerwy puszczają powoli. Listu jeszcze nie odczytała, wieczorem pewnie to zrobi.
Hmm... sam widzisz jak Cię to drażni i fakt sam sobie odpowiedziałeś... jak dla mnie miłość miłością, ale jak seksu nie ma to miłość tego nie udźwignie i możecie mi mówić, że co ze mnie za kobieta, ale wiem, że jakbym miała taką sytuacje jak Ty, to w życiu bym 2 lat nie wytrzymała, bo bym się psychicznie wykończyła. A masturbacja może i jest jakimś rozwiązaniem, ale nie kiedy jest zupełnie ZAMIAST.
Ludzie mają różne temperamenty seksualne, ale zawsze jakieś są. Przez to jak traktuje Cie Twoja dziewczyna zacząłeś myśleć że jesteś ten gorszy i że może to z Tobą jest problem. W zbliżeniu z drugą osobą nie ma nic złego tak samo w tym że się tego pragnie. Moim zdaniem powinna czuć sie zadowolona że jej pragniesz i że tak długo szanujesz jej decyzję. A może ona chce poczekać z seksem do ślubu?
Ja bym nie liczyła że coś sie zmieni na lepsze. Dziewczyna ma jakiś problem: albo jakieś idee, blokadę przez jakieś zdarzenia z przeszlości lub bardzo niski popęd seksulany ( jeśli to ostatnie to współczuję, istanieją w końcu ludzie aseksualni) i jeżeli tego problemu nie rozwiażecie ( razem !) to nic sie na stałe nie zmieni, co najwyzej na chwilę, na raz. Ale chyba nie o to Ci chodzi?
I wybacz ale egoistką to jest ona...bo w związku trzeba sie starać i dbać o drugą osobę a nie tylko o własną d*upę bo taki sposób do niczego nie dojdziecie razem. Jakaś równowaga musi być. A jak kocha to Cie pragnie więc gdzie tu jest zmuszanie do czegokolwiek?
Nie wiem ,czy chodzi tu o roznice temperamentow.
Owszem -kazdy ma inne potrzeby , jeden wieksze,drugi mniejsze. Kazdy otwiera sie na takie rzeczy w swoim czasie,ale prawda jest taka , ze pociag seksualny kazdy w tym wieku powinien odczuc.No tak mi sie wydaje...
Zwlaszcza po 2 latach zwiazku , w ktorym jak twierdzisz jest jej dobrze.Ma do Ciebie zaufanie , nie ma nieprzyjemnych przezyc , to o co chodzi?
A moze ma kompleksy zwiazane ze swoim cialem i sa tak silne,ze powoduja jakas blokade?Roznie to bywa , a moze wstydzi Ci sie o tym powiedziec?
Moze cos jest nie tak,skoro nie czuje sie swobodnie?
Moze chce czekac do slubu(bo ma takie zasady),ale boi Ci sie powiedziec? ![]()
Moze ma jednak nieprzyjemne wspomnienia z tym zwiazane,ale woli to przed Toba ukrywac?Nie mam pojecia,ale nie wierze,ze wszystko jest w porzadku,jesli tak Cie zbywa dlugo.
Faktycznie nalezy Ci sie prawda , ale radzilabym nie naciskac , bo moze byc jeszcze gorzej.Im bardziej bedziesz naciskal , tym bardziej ona bedzie sie zamykac.W koncu moze sie otworzy i posunie sie dalej ,ale dla sw. spokoju , zebys juz nie jeczal jej nad uchem
. A tego raczej nie chcialbys chyba?
Niestety tylko rozmowa moze tu cokolwiek zmienic , zachec ja do zwierzen , ja inaczej tego nie widze.
A moze ma kompleksy zwiazane ze swoim cialem i sa tak silne,ze powoduja jakas blokade?Roznie to bywa , a moze wstydzi Ci sie o tym powiedziec?
Też o tym teraz pomyślałam. Ja również miałam/mam kompleksy i na początku zwiążku rzeczywiście sie wstydzilam, nie chcialam sie kochac ani piescic, ale potem to powoli mijało, tzn nadal ma kompleksy i to pełno, ale jednak z zycia intymnego nie rezygnuje. Własnie, kiedy sie kocham, to wtedy nie mysle tak o kompleksach, bo jestem skupiona na przyjemnosci.
Zobaczymy, co odpisze na list, daj znac. Moze akurat cos sie zmieni,choc nie liczylabym na zbyt wele.
41 2011-06-02 21:52:52 Ostatnio edytowany przez Małgorzatka (2011-06-02 21:54:19)
"Jak kocha to powinien poczekać." Często można usłyszeć taki tekst, ale ja raczej nie jestem temu przychylna. Można czekać rok, nawet dwa jak w Twoim przypadku, nawet i dłużej. Ale widać, że bardzo różnicie się temperamentami. Nawet jeżeli dojdzie do stosunku, to potem możecie się kochać raz na miesiąc, bo ona nie będzie potrzebowała więcej. Widać nie ma wielkich potrzeb, bo po tym czasie już by się zdecydowała. Miłość, szacunek w prawdziwym związku nie zniknie po wspólnym pierwszym stosunku. Tym bardziej, że dla Was obojga byłby to właśnie ten "pierwszy raz". Nie wiem, może Twoja kobieta nie chce wyjść na "łatwą". Ma wpojone jakieś zasady i się ich trzyma. Chociaż z tym, że nie chce abyś przyjechał do niej, do miasta w którym studiuje trochę przegina. Może wstydzi się tego "co powiedzą inni, on zostanie u mnie na noc."
Szczerze to podziwiam Ciebie, nie wiedziałam że tacy faceci istnieją. Chociaż ja też "dopiero" po roku spotkań decyduję się na zbliżenie, to jednak dwa lata jak dla mnie jest za długo. Myślę, że związek dwóch osób, tak znacznie różniących się temperamentami nie przetrwa.
Rozumiem Ciebie i wcale nie mam zamiaru pisać poczekaj... 2 lata to bardzo dużo czasu. Nie rozumiem zachowania Twojej dziewczyny. Powiedz, że bliskość ciał w związku odgrywa także dużą rolę, bo możecie się naprawde zbliżyć do siebie uczuciowo. Zapytaj czy ma jakieś lęki, czy może czegoś się obawia, wstydzi? Jeśli ciała to zaproponuj, że możecie spróbować przy zgaszonym świetle, kiedy będziecie sami, aby nie martwiła się, czy ktoś aby nie wejdzie do pokoju i nie nakryje Was.
Musi coś być na rzeczy, bo wierzyć mi się nie chce, że przez 2 lata jeszcze nie chciała spróbować, nawet z ciekawości.
Na razie cisza w eterze, jeszcze nie rozmawiałem z Nią..
Mnie nie chodzi o sex, pomimo, że tego pragnę tak samo jak pragnę Jej jako kobiety, ale chodzi mi o to, żebyśmy się rozwijali razem w sferze intymnej, powoli bo powoli ale zawsze do przodu.. Bo jeśli mamy się poznawać tylko dlatego, że ja Ją naciskam, "zmuszam" do czegoś to wolę podziękować i być dyspozytorem własnych torów jako samotny człowiek. Bo mam dziwne wrażenie, że wszyscy rozumieją mnie, że tylko seksu pragnę, ja tylko pragnę żebyśmy się poznawali powoli ale systematycznie, krok po kroku, zbliżenie po zbliżeniu, może to trwać nawet następne 2 lata ale żeby był zawsze postęp, chęć do pójścia o krok dalej w świat intymności.
Ale widzisz , czy to seks , czy tylko pieszczoty , tu nie ma miejsca na zmuszanie kogos i oczywiscie nie odbieraj tego zle , bo ja Cie rozumiem,tylko widzisz,ona ma jakis problem i byc moze powie Ci o co chodzi.
Gdyby chodziło tylko o sex to bym się nie bawił w ciuciu babkę, chodzi mi o poznawanie swoich ciał, zbliżenie, pogłębianie zaufania na płaszczyźnie intymnej, a w efekcie po jakimś czasie zbliżyć na tyle blisko jak tylko się da i trwać w tym intymnym uniesieniu, ale coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że się nigdy nie dowiem czemu tak się dzieje, co siedzi w Jej głowie, czemu pozwala mi tak cierpieć patrząc na to z pełną świadomością.. Czy tak się robi, postępuję z osobą którą się kocha ? a może to tylko złudzenie miłości, sen o pięknym romansie, tanim niczym harlekin..
A moze ja tez to meczy , tylko nie wie jak sobie z tym poradzic.Ludzie maja rozne kompleksy ..
co masz dokładnie na myśli ? co wg. Ciebie może ją męczyć ?
Jak napisalam juz wczesniej , moim zdaniem moze to dotyczyc kompleksow zwiazanych z jej cialem.
I to chyba jakichs silnych kompleksow.Nie zauwazyles , ze jest np malo pewna siebie,czy cos w tym stylu?
Robi wrażenie pewnej siebie, ale jeśli przyjdzie co do czego to jest skryta i cicha, boi się przeciwstawić jakiemuś problemowi większemu, ma kompleksy jak każda kobieta, ale czym by były kobiety bez nich.. poza tym uważam, że jest bardzo atrakcyjną kobietą patrząc na większość kobiet, więc uważam, że jej uroda nie odgrywa tutaj zbyt dużej roli bo nie ma czego się wstydzić.. Ale tak jak napisałem pewność siebie jest u niej widoczna, ale to tylko pozory i na pierwszy rzut oka można tak wywnioskować, bo jak Ją bliżej poznałem to trochę obiega jej pewność siebie od wizerunku jaki pokazuje stając twarzą w twarz z problemem.
Atrakcyjnosc nie ma tu nic do rzeczy. Nawet piekna kobieta moze miec kompleksy. Nie wiem czy tak jak napisales ,ze kazda kobieta ma kompleksy , bo nie siedze w umysle wszystkich kobiet swiata
, ale nawet jesli maja .. ok jesli to sa malo znaczace drobnostki to pol biedy , ale wydaje mi sie , ze Twoja dziewczyna nie ma tych malych kompleksow.
Ale my tu mozemy gdybac , a prawde zna tylko ona
Bo ja na podstawie tego co napisales , moge snuc teorie z kompleksami itd , a powod moze byc inny. Nie ma rady ,musi Ci powiedziec prawde.
Większych kompleksów nie ma na 100%, i jestem tego pewien, ale co może Jej siedzieć w głowie to nie mam zielonego pojęcia.. Od wczoraj jeszcze z nią nie rozmawiałem, nie miałem zbytnio czasu bo miałem kilka spraw na głowie ale już dzisiaj powinienem wiedzieć, chyba, że będzie jak zawsze, mianowicie będziemy rozmawiać jakby nie było tematu i nic się nie stało bo tak często jest, i to również mnie drażni, udawanie, że wszystko jest w najlepszym porządku..
Moim zdaniem zaczęło się od rodziców i wychowania, po prostu tak ją wychowali, może miała wmawiane całe życie, że to przed ślubem jest złe i tyle. Teraz natomiast sama sobie to wkręca, że nie powinna robić nic więcej niż to "konieczne".
To co napisałeś o czasie gdy rodzice wyszli i mają "zaraz" przyjść, ona wtedy nie chce bo myśli, że skoro nie ma rodziców to może dojść do czegoś więcej, albo, że ona ulegnie, albo, że Ciebie za bardzo poniesie (ona wie, że już psychicznie nie wytrzymujesz i dlatego wtedy się wzbrania). Natomiast jak są rodzice ona decyduje się na fraszki igraszki, bo ma świadomość, że przy rodzicach z niczym nie wyskoczysz, taka durna asekuracja.
Może mam zbyt wybujałą wyobraźnię, ale nie wzięliśmy jeszcze jednej opcji pod uwagę, ryzykownej i kontrowersyjnej, może ona już z kimś spała, a to, że z autorem postu nie chce tego zrobić, nie oznacza tak naprawdę, że nie chce, tylko, że się boi, że teoretyczna prawda może wyjść na jaw.
Bardzo odważną tezę wysunęłaś z tym, że z kimś spała, ale to odpada bo znam ją na tyle, że by tego nie zrobiła bo nie ma takiej siły na to. Natomiast to co napisałaś o rodzicach, o tym, że może dojść do czegoś więcej to nigdy na to nie wpadłem, a muszę przyznać, że to jak dla mnie ma duży sens i jest dość logiczne, muszę chyba bliżej się temu przyjrzeć i przeanalizować to dokładnie, bo być może pokazałaś mi światełko w tunelu, ale nie jestem pewien do końca i nie będę puki nie sprawdzę. Dzięki za podpowiedź. ![]()
Zawsze piszesz, że to u niej pozwalacie sobie na coś więcej, może to o miejsce chodzi, nie lepiej by było przejść "do rzeczy" w jakimś bardziej neutralnym miejscu, zbliżają się wakacje, jest cieplej, może jakiś wspólny weekend coś by ciekawego przyniósł. Nie namawiam broń Boże do spicia dziewczyny, ale wiesz jedno piwko, drugie, a ludzie zazwyczaj zaczynają nawet nie tyle pozwalać sobie na więcej (bo nie o to mi chodzi w tym momencie), ale zaczynają przede wszystkim być szczerzy, może dowiedział byś się czegoś ciekawego.
I nigdy nie mów, że nasz kogoś dobrze i mu ufasz, ludzie są ze sobą latami, a nagle dochodzi do zdrady czy kłamstwa. Ja w pełni nie jestem pewna niczego, ani nikogo, nawet siebie.
No to mam newsa... zapytałem o czym myśli, ona powidziała, że wakacje, ja zapytalem ale jakot wakacje bo nie rozumiem, odpisala ze chce to zrobic w wakacje, ze jest juz gotowa.. co mam ludzie drodzy zrobic.. juz mnie ch*j strzela...
56 2011-06-03 13:49:42 Ostatnio edytowany przez Kazina (2011-06-03 13:52:35)
kup namiot ![]()
A tak serio, to powiedz jak się poczułeś gdy to powiedziała, co najpierw pomyślałeś
Może rzeczywiście jest już gotowa, zapytaj się gdzie by chciała spędzić wakacje itp, nie wspominaj na razie o "organizacji seksu", tylko porozmawiajcie jak zorganizować wspólne wakacje, mówisz, że sprawia Ci radość i przyjemność wspólne gotowanie, spędzanie czasu, więc i planowanie wspólnego wyjazdu będzie miłe.
edit: swoją drogą miałam rację z tymi wakacjami ![]()
to musisz się na tyle dobrze przygotować, żeby zapamiętała ten pierwszy, tak długo wyczekiwany raz na bardzo długo! i żeby chciała więcej i więcej... ![]()
Nie zgodzę się z Lool2. Nigdzie nie widzę oznak, że ona "wyczekiwała" na ten pierwszy raz.
Do autora - możliwe, że ona zrozumiała coś z Twojego listu i w ten sposób chce jednak coś poprawić. Jednak nie widzę tu jej gotowości. Miała 2 lata na przygotowania i nie widać było z jej strony żadnych przygotowań. Najgorsze jest to, że dziewczyna nie chce o tym rozmawiać, nie chce powiedzieć o prawdziwych przyczynach jej nastawienia. Bez tego trudno znaleźć metodę jak do niej dotrzeć.
59 2011-06-03 18:23:30 Ostatnio edytowany przez fammefatale (2011-06-03 18:34:43)
Ja mysle , ze ona sie nie przelamala ,tylko, ze ona zwyczajnie czuje sie w obowiazku to zrobic ![]()
Może to nie obowiązek tylko strach przed odejściem, nie ważne. Jak się zdecydowała to już dużo, może jej się spodoba i wtedy będzie już ok, gorzej jak będą problemy z "rozdziewiczeniem"- nie cierpię tego słowa, ale wiem jakie to może sprawić problemy, w normalnym związku, gdzie oboje partnerów chce, a co dopiero w takim przypadku, gdzie jedno, szczególnie dziewczyna ma opory.
Jestem tego samego zdania co poprzedniczki. Może boi się, że odejdziesz od niej jeśli tego nie zrobicie, albo uważa, że to powinność itp... Może zdarzyć się tak, że po tym pierwszym razie będzie jeszcze gorzej, bo może czuć się z tym źle ( jeśli nie była na to gotowa, albo nie chciała tego zrobić, bo miała ku temu jakiś poważny powód). Dziewczyna jest skryta, i nie mówi co ją gnębi, jaki jest tak na prawde powód. Wiem, że probowałeś, ale spróbuj z niej wyciągnąć dlaczego ma taka blokadę. Powiedz, że chcesz dla niej dobrze, że ją kochasz i Ci bardzo zależy, że jesteś jej najlepszym przyjacielem, i może Ci zaufać. Nie chcę tu straszyć, ale żeby nie było takiej sytuacji, że podczas pierwszego razu ona spanikuje, bo się okaże że nadal nie jest gotowa, albo po pierwszym razie będzie żałować, że to zrobiła i jeszcze będzie mieć do Ciebie pretensje, że zrobiła to pod Twoją presją. Dlatego ciągle uważam, że powód musi być poznany, nim dojdzie do tego pierwszego razu.
Może to nie obowiązek tylko strach przed odejściem, nie ważne. Jak się zdecydowała to już dużo, może jej się spodoba i wtedy będzie już ok, gorzej jak będą problemy z "rozdziewiczeniem"- nie cierpię tego słowa, ale wiem jakie to może sprawić problemy, w normalnym związku, gdzie oboje partnerów chce, a co dopiero w takim przypadku, gdzie jedno, szczególnie dziewczyna ma opory.
A mi sie wydaje , ze ona nie jest na to zdecydowana i mozliwe , ze tego w ogole nie chce.No ja tak to widze.
wiecie czasami człowiek robi coś pod presją, ale okazuje się, że dobrze na tym wychodzi, że jest miło i dobrze, że nie taki diabeł straszny jak go malują. i wtedy już nie żałuje, że to się stało. Mam nadzieję, ze tak też będzie tutaj, że nawet jeżeli dziewczyna się zmusi do tego, to po fakcie zobaczy, że jest dobrze dopiero teraz, że jest w pełni idealnie. Tego życzę autorowi, bo fajny z niego chłopak, bardzo dojrzały i odpowiedzialny.
64 2011-06-03 20:39:32 Ostatnio edytowany przez fammefatale (2011-06-03 20:40:17)
A kiedy zrobienie czegos pod presja / w stresie wychodzi na dobre?
Dziewczyna musi sobie najpierw z czyms poradzic najwyrazniej , a pozniej dopiero sie za to zabierac. Pierwszy raz to juz wystarczajace przezycie i stres , a co dopiero , jesli czlowiek ma jakies problemy/kompleksy.Nic na sile. Ja nie chcialabym,zeby ktos pod presja cos ze mna robil.Absolutnie.
wychodzi na dobre jeżeli przynosi dobre efekty, podam banalny przykład, dziewczyna nie chce iść na rozmowę kwalifikacyjną bo uważa, że się nie nadaje, że się tylko skompromituje, kolega/koleżanka/ojciec/matka zawozi ją pod firmę i mówi idź na tę cholerną rozmowę, ona idzie dostaje pracę, a potem się w niej realizuje. Zrobiła coś pod wpływem innej osoby, potem okazało się, że praca jest dla niej stworzona, i przynosi jej same plusy, zapomina o tej "chwili" stresu. Czasami zrobić coś lepiej pod wpływem, bo może się to okazać dobre dla nas samych
Jednak nie o to chodzi w tej historii, bowiem to o czym pisałam wyżej to ostateczność it to ryzykowna.
Wcześniej już napisałam co można zrobić, żeby było może dobrze- bo z taką niezdecydowaną, rozchwianą dziewczyną to nigdy nic nie wiadomo.
JA osobiście na miejscu autora wygarnęłabym jej wszystko i powiedziała, że dziękuję za taką znajomość, ale ja ogólnie jestem aspołeczna, więc to nie rada broń Boże tylko wyrażenie co ja jako ja i tylko ja bym zrobiła.