Zdawało mi się, że nigdy nie odejdzie, że tak bardzo wpasowała się w istnienie swiata, że gdziekolwiek skieruje swoje kroki - zawsze i wszędzie poprostu ... będzie ...
Stojąc w drzwiach kazdego dnia prócz " kocham Cię ... " jak mantrę powtarzałam : " obiecaj, że jutro bedziesz na mnie czekała ... obiecaj ... " ...
Obiecała ....
Obiecała ...
Ale zdarzył się ranek gdy obietnicę swą złamała ...
I teraz już ani zawsze ani wszędzie już Jej nie będzie ...
Mojej Mamy ...