Witam
Zacznę od początku... Nasz związek trwa dość krótko, bo 11 miesięcy...a znamy się dużo dłużej, jednak początki znajomości były ciężkie. Kiedy po długim braku kontaktu spotkaliśmy się ponownie zaiskrzyło miedzy nami. Nie zadawałam sobie z tego sprawy od samego początku. Byłam chłodna, ostrożna i trzymałam go na dystans. Jednak po paru spotkaniach zaczęliśmy się spotykać jako para a nie tylko jako znajomi...powiedzmy, że chciałam się odegrać za popełnione przez niego niegdyś błędy. Mój partner za wszelką cenę chciał udowodnić, że zalerzy mu na powarznym związku, który bedzie opierał sie na milosci oddaniu zrozumieniu itd. Chciał mnie przekona, ze dorosł i sie zmienil.
Udało mu się pozwalał sobie doradzać i pomagać kiedy popełniał błędy. Słuchał mnie w wielu kwestiach wykorzystywał dobre rady i zmieniał swoje wady jednocześnie zmieniając siebie to utwierdzało mnie w przekonaniu ze mu zależy zaczęłam się przełamywać, powoli ufać i otwierać przed nim. Chęć zemsty przeminęła a jej miejsce zajęła miłość. Głęboka i szczera. Pokochaliśmy się tak mocno, że można by porównać nasze uczucie do bajkowego!! Były na drodze wyboje jak zawsze jednak stawialiśmy temu razem czoła i dążyliśmy do przodu...
Jednak główną szpilką niepokoju w naszym związku był i bywa dalej......alkohol.....
W chwili obecnej mieszkamy razem na wynajętym mieszkaniu ja jestem w ciąży w drugim trymestrze. Planujemy ślub w przyszłym roku jednak we mnie zaczynają budzić się pewne niepokoje i niepewność do słuszności tej decyzji...Największa wada jaką posiadał mój partner była słabość do alkoholu...może nie przypominało to alkoholizmu a on alkoholika ale pojawiał się on na tyle często, że zaczęło mnie to denerwować...stawiał temu czoła niezłomnie i do teraz się nie poddaję jednak mam chwile zwątpienia...Doszliśmy do etapu porozumienia ze ma odstawiać kieliszek jak go o to poproszę bądź jak będę widziała, że zaczyna mu porządnie szumieć w głowie...Nigdy nie byłam zołzą i odzywam się tylko w tedy kiedy naprawdę uważam ze przesadza,ze już wystarczy, gdyż on sam nigdy nie miał umiaru...
Wywalczyłam tez w nim postawę odpowiedzialności: nie pije w tygodniu, ewentualnie po pracy piwko w domu, do lokalu nie wychodzimy na imprezy na wielkie popijawy jak dawniej, ze względu na stan w jakim jestem, piwo w towarzystwie znajomych i zmykamy do domu...Nie ma wiecznych okazji bo kolega postawił albo syn mu się urodził.....nawet jeśli w pracy jest jakaś okazja to mamy umowę ze pije dwa trzy kieliszki i mu to ma wystarczyć...tym bardziej, ze pracuje fizycznie wiec więcej tak naprawdę nie potrzebuje...
Niby dobrze jednak mimo to mimo mojej wyrozumiałości, ze jednak czasami mu się należy bywają sytuacji ( nieczęsto a jednak ), które doprowadzają nas do wielkich kłótni, których on i tak nie pamięta...Bo są to kłótnie wywołane głupotą podczas stanu nietrzeźwości, nie chęć do słuchania moich próśb i pijana pewność siebie, opór i upartość. Nigdy nie wiem kiedy będzie dobrze a kiedy źle...Potrafimy przez piec wyjść powrócić do domu jako kochająca się para już rodzina a za szóstym razem on się upija tak bardzo, ze później jest typowy sajgon....kolejne przeprosiny, kolejne moje łzy i strach przed poślubieniem go. Jak już wspomniałam nie jest to notoryczne jednak nie zapewnia mi to pewności naszego związku i poczucia wiecznego stu procentowego bezpieczeństwa w jego ramionach...
Może żyję bajka jednak mam marzenie stworzy rodzinę pełna wsparcia oddania i miłości. Rodzinę kulturalną, która nie będzie się wstydziła zaprosić gości w dom, gdyż będzie pewna ze ta impreza nie zakończy się kłótnia...
Potrzebuję dojrzałej opinii, gdyż nie mam do kogo się zwrócić a nawet jeśli to się wstydzę mówić o tym moim znajomym na głos :(
2 2011-04-18 16:55:25 Ostatnio edytowany przez Nola (2011-04-18 17:04:51)
Hm.. nie wiem czy będzie mądrze ale postaram się ![]()
Tak sobie myślę .. najważniejsze w tym wszystkim jest to, żebyś była pewna tego czego chcesz i jak to się ma do rzeczywistości, która Cię teraz otacza. Masz marzenia o ciepłym i pełnym domu, bez kłótni, wstydu za ewentualne postępowanie męża. Trzymaj się tych marzeń bo są jak najbardziej piękne i możliwe do spełnienia. Jednak.. czy to właśnie z tym mężczyzną, który pod wpływem alkoholu robi się kłótliwy (w tej chwili, bo nie wiadomo jaki może się stać później) chcesz stworzyć ciepłą rodzinę?
W tej chwili jesteś w ciąży i już wkrótce przyjdzie na świat mała istota, która będzie potrzebowała dużo ciepła i miłości od swoich rodziców. Ale czy dostanie to od pijanego taty? Czy rzeczywiście chcesz, żeby Twoje dziecko żyło w dysfunkcjonalnej rodzinie? Nie bez powodu pojawił się strach. On Cię ostrzega o niebezpieczeństwie jakie może nadejść. Nie chcę tutaj źle wróżyć, ale .. Twój partner ma problem i póki go nie rozwiąże, to nie będzie normalnie i tak jak w Twoim marzeniu.
Jeśli chodzi o mnie.. postawiłam bym na szczerą rozmowę z partnerem o jego zachowaniu kiedy pije i o tym, żeby odstawił alkohol..tak na zawsze. Nio i powiedziałabym o warunku, poprawia się i leczy się, albo.. albo się rozstajemy. Nie wyobrażam sobie, żeby moje dzieci mogłyby przeżywać to, że tatuś jest pijany i dlaczego krzyczy na mamusię. To straszne.
Nio ale to ja.
Ty, Drogi Piszczu, zrobisz tak jak Ci rozum i serce podpowiada. Obyś postąpiła właściwie zgodnie z tym czego potrzebujesz i pragniesz ![]()
Jeśli masz duże wątpliwości to nie decyduj się na ślub, możecie go wziąć zawsze. Może kiedyś będziesz tego pewna. Teraz jest ciężko, jak urodzi się dzidziuś może być jeszcze gorzej, bo Ty bedziesz z maleństwem siedziec w domu a on będzie już sam chodził po barach i po znajomych i wtedy nie powiesz mu, że to ostatni kieliszek. Nie życzę Ci żeby tak było, ale wiesz jaka jest rzeczywistość. Trochę nie wierze w to że stanie się przykładnym ojcem, że teraz będzie wolał na spacerek z rodziną niż popić ze znajomymi. Pamiętaj ślub to nie problem, za to rozwód ogromny! Napisz jak jest teraz, czy on Cię ciągnie żebyście gdzieś wyszli? Czy troszczy się o Ciebie?
Troszczy sie o mnie to fakt ciężko pracuje na naszą rodzinę, to tez fakt, stara się, doceniam to i on o tym wie bo wiele razy juz mu udawadniałam...nasze życie zmieniło sie diametralnie urwało sie mnustwo kontaktów ludzie zaczeli nas traktowac jak tredowatych takie mam wrazenie i zadko kiedy gdzies wychodzimy. Natomiast staram sie mimo to utzrymywac kontakt z osobami, ktore sa z nami mimo mojej ciazy. Sa to przede wszytskim moi znajomi. Właśnie w tym tkwi problem, że generalnie to nie jest sytuacja powtarzająca sie regularnie jednak ma ona miejsce....Gdy sie upije to nie słucha nikogo jest uparty głupi otepiały...nie daje mi spokoju i jest strasznie ciężki do zniesienia. Jak cos sobie ubzdura to koniec...przewaznie to jednak przez to, ze zwroce mu na cos uwage zaczyna sie awantura bo on w tedy odbiera wszytsko jako atak!! To jest nie do zniesienia...a co jak dziecko sie urodzi ?!! To mnie martwi najbardziej dlatego dasam sie ze slubem.
Wiesz, ciaża wiele zmienia, zwłaszcza kiedy jest się jedna z niewielu par wśród znajomych, która spodziewa się dziecka, uwierz mi, u mnie było podobnie, z wielkiego grona znajomych pozostało niewielu, a to właśnie za sprawa mojej ciaży. Choć przyznam się, że wcześniej to ja byłam ta bardziej rozrywkowa strona w moim zwiazku, mój partner to domator, lubi sobie wypić piwko po pracy, ale to tylko piwko i to najczęściej przed telewizorem, mocniejszych trunków nie pije bo odchorowywuje to bardzo. Ale wracajac do tematu...Po jakimś czasie też zauważyłam, że znajomi też zaczęli nas nie tyle unikać co mieć inne priorytety niż my.
A w kwestii alkoholu, to masz prawo mieć obawy, nie czujesz się pewna? Niedobrze, bo masz prawo czuć się bezpiecznie, może porozmawiaj ze swoim partnerem, w ostateczności zasugeruj przesunięcie daty ślubu, bo po narodzinach dziecka sytuacja może się pogorszyć, możesz być bardziej sfrustrowana, przemęczona, moga narastać napięcia między wami (często po narodzinach dziecka, kiedy matka poświęca mu niemal 100% uwagi partner czuje się odepchnięty, niewidzialny), a on może, choć nie musi, uciekać do kieliszka po to by się 'odstresować'. Może Twoje watpliwości co do ślubu dadza mu do myślenia. Bo rozumiem wszystko jest dla ludzi, ale z głowa...
Nie wiem dlaczego ale ja jakoś wierze w "Twojego przyszłego niedoszłego męza"
zapewne jesteście młodzi a wiadomo każdy bawi sie jak może, nie chce go tłumaczyć w zaden sposób ale jakoś mam wrażenie ze Twoje obawy są zbyt dalekimi wnioskami..
bo takie już my kobiety.. Myślę BA! Wiem to! ze kazdy nawet na pozór "zły" mężczyzna widząc swoje "dzieło" zmienia swoje życie.. na prawde mężczyzni nie są takimi potworami i weż pod uwagę ze on załuje tego i jak widzisz zadko sie to zdarza. A żeby w ogóle sie to nie zdarzało :
Jedyna rada ( rozmowa ale delikatna bez wyrzutów bo to do niczego nie prowadzi )
Pozdrawiam serdecznie !:)
Zdecydowanie zrezygnuj ze ślubu. Poczekaj, aż urodzi się dziecko, wtedy jego natura wyjdzie na jaw. Dziecko płacze, wymaga nieustannej uwagi, będzie Wam bardzo ciężko - to będzie najlepsza próba dla Niego. Albo okaże się dojrzałym i odpowiedzialnym ojcem, będzie Cie wspierał i pomagał [wtedy pomyślicie o ślubie], albo zacznie uciekać od problemów w alkohol i wtedy bez problemu będziesz mogła odejść.
Ktoś mądrze napisał, że strach, obawy i niepewność nie biorą się z nikąd. Twój organizm ostrzega Cię. Nie ignoruj tego.
Dziekuje wam bardzo...Utwierdziłyście mnie w moich przemyśleniach...Czasami to do czego sami dojdziemy jest dobrze usłyszeć od kogoś innego...Nabieramy w tedy pewności co do słuszności tego co planujemy zrobić. Ja już wiem, czego trzeba mnie i mojemu dzidziusiowi:) Jestem wam wdzięczna i pozdrawiam
)
Gdy sie upije to nie słucha nikogo jest uparty głupi otepiały...nie daje mi spokoju i jest strasznie ciężki do zniesienia. Jak cos sobie ubzdura to koniec...przewaznie to jednak przez to, ze zwroce mu na cos uwage zaczyna sie awantura bo on w tedy odbiera wszytsko jako atak!! To jest nie do zniesienia...a co jak dziecko sie urodzi ?!! To mnie martwi najbardziej dlatego dasam sie ze slubem.
A to może go NIE ATAKUJ JAK JEST POD WPŁYWEM % i czemu mu zwracasz uwagę
jak jest pijany po co ? jakie tematy wtedy rozpoczynasz ?
Ze ślubem poczekaj zobaczysz co będzie.Być może dziecko zmieni wszystko
i nie będziesz już musieć z nim nawet o % rozmawiać.
Jeśli jest odpowiedzialny będzie wiedzieć co DLA WAS NAJWAŻNIEJSZE ![]()
Po pierwsze moim zdaniem kłótnie z człowiekiem pijanym, a zwłaszcza tak pijanym, że na drugi dzień i tak z tego nic nie będzie pamiętał są głupie i bezsensowne. Gdy ktoś jest nawalony i mówi, że węgiel jest biały to rozsądny i trzeźwy człowiek odpowie: masz rację, jest biały. Jedyne mądre zdanie jakie mi przychodzi na myśl, wypowiedziane do człowieka w takim stanie brzmi: połóż się spać ![]()
Pewnie kłócicie się, gdy On jest pijany, a Ty nie możesz znieść jego widoku w takim stanie, co też powoduje nagromadzenie się w Tobie złości, w końcu wybuchasz i się zaczyna kłótnia.
Po drugie nic nie wywalczyłaś, bo wszelkie ograniczenia nic nie dadzą. Wywalczyłabyś coś, gdyby On sam podjął decyzje o ograniczeniach. Jeśli On ma zamiłowanie do alkoholu to są dwie opcje albo nie będzie pił nic albo będzie po prostu pił coraz więcej i stanie się alkoholikiem. Więc jeśli już chcesz Mu postawić jakieś ultimatum to jedynym sensownym wydaje się być całkowity zakaz picia, dla dobra Jego i Waszej przyszłej rodziny.
Niestety nie jest On odpowiedzialnym mężczyzną, bo odpowiedzialny mężczyzna nie upija się tak, że na drugi dzień nic nie pamięta, kiedy jego kobieta jest w ciąży. Odpowiedzialny mężczyzna może zrobić tak najwyżej raz, a później na drugi dzień, po obudzeniu się, gdy w głowie ma dziury albo dziurę w pamięci, pyta swoja ukochaną, matkę swojego jeszcze nienarodzonego dziecka: co się działo? i gdy ta opowiada mu, że doszło do kłótni, kłótni, spowodowanej przez alkohol, wtedy właśnie docierają do niego pewne fakty. Wtedy właśnie ten odpowiedzialny mężczyzna pojmuje jaki to błąd popełnił, zaczyna rozumieć, że tracąc świadomość po alkoholu może stać się wszystko, bo działań umysłu zalanego alkoholem nie można przewidzieć i co za tym idzie może też stracić wszystko. Postanawia więc pić z umiarem jeśli wie, że tak potrafi, a jeśli nie to po prostu przestaje pić.
Tak, to jest aż tak proste, alkohol zawsze był, jest i może zawsze będzie słabością ludzkości, natomiast źródłem siły zawsze będzie ukochana i dziecko - rodzina, bliskość najbliższych.
Na razie, na moje oko to wszytko wygląda tak (i zmierza w takim kierunku): przed ślubem jeszcze się hamuje, możesz Go ograniczać i takie tam, po ślubie się wszystko zmieni, zacznie sobie pozwalać na coraz więcej, coraz częściej będzie pił. I tak z każdym rokiem będzie coraz gorzej, będzie się staczał ze swoim alkoholizmem.
Skoro tu piszesz oznacza to, że już zapaliła Ci się lampka awaryjna nad głową. Gdzieś tam w podświadomości pojawił się zarys życia z alkoholikiem i dobrze, nie bagatelizuj tego, problem z alkoholem nie jest czymś małym, nie jest "szpilką" jak to napisałaś w Waszym związku, tzn. dzisiaj może jeszcze być szpilką, ale za kilka lat, gdy będziecie małżeństwem może stać się tematem nr 1 w Twoim życiu.
Także bądź czujna, obserwuj Go i poczytaj sobie opowieści z życia wzięte kobiet, które przeżyły kawał życia z alkoholikami. Jakie były Ich początki i końce. Nawet tu na forum jest sporo takich historii. Wszyscy uczymy się na błędach, ale wiadomo, najlepiej uczyć się na błędach innych ![]()
No i na końcu pytanie, czy On pochodzi z rodziny patologicznej? Czy ktoś w jego domu miał problem z alkoholem?