Współuzależnienie alkoholowe - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Współuzależnienie alkoholowe

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 34 ]

1

Temat: Współuzależnienie alkoholowe

Mąż pije od wielu lat alkohol, a kobieta nadal utrzymuje, że go kocha i nie może go opuścić, bo przecież to nie jego wina, że jest alkoholikiem. Przez większość czasu jest źle traktowana, zaniedbywana, ale wciąż czeka na ten jeden dzień kiedy znowu przyjdzie, przyniesie kwiatka i powie ?Przepraszam?. To nic, że po kolejnych dwóch dniach zacznie na nowo pic i niejednokrotnie bić ją i dzieci. Sytuacja znana chyba przez wszystkich, z własnego domu, rodziny czy osiedla.
Zastanawiałyście się jednak, co czują te kobiety? Co sprawia, że trwają w takim związku, pomimo, że jest to dla nich istne piekło na ziemi?
Warto zapytać się czy to jest nadal miłość czy może już współuzależnienie?

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Współuzależnienie alkoholowe

Tak, zastanawiałam się i doszłam do pewnych wniosków.
Dojście do wniosków zaowocowało rozwodem i drugą pięćsetką (rozpoczętą) postów na tym forum.
Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że to nie miłość, być może współuzależnienie, a z pewnością lenistwo i strach powodują, że pozwalamy na to, żeby robić z naszym i dzieci życiem rzeczy niewiarygodne.
No, i dojście do wniosków jest bardzo bolesne. Uświadomienie sobie, że było się bezwolnym, leniwym tchórzem przez ... lat, może spowodować, że przestaniesz się lubić. Chyba, że koleżanki z forum przekonają Cię, że TERAZ możesz zacząć się lubić.

Nieważne, co robisz.
W historii świata odgrywasz zawsze główną rolę.
"Alchemik" - Paulo Coelho

3

Odp: Współuzależnienie alkoholowe

mój ojciec pił od momentu wyjscia z wiezienia na wolnosc, ale kiedy moj brat popelnil samobojstwo z jego winy rozpił sie bardziej moja macocha tolerowala to ze ją bije przeklina wyzywa bylo to dla niej normalne ciągle wierzyla ze sie zmieni ze przyjdzie czas ze przestanie pić uświadomilan jej ze on jesli nie dotknie dna nie stoczy sie na samo dno to nie przestanie pić:( zrozumiała zaostawila go na tydzień samego po 3 dniach skonczyły sie mu pieniądze skończyla sie sieklanka błagal o powrót mnie i macoche nie uleglyśmy wrocilysmy po miesiącu obiecywał ze przestanie pic ale to co zastalysmy w mieszkaniu jak nas nie bylo przerazilo nas:( przez tydzien nie pił potem znowu zaczol ja sie wyprowadzilam z domu macocha została nie chciala aby stoczył sie na dno i znowu zastac to samo w mieszkaniu:( ja powiedzialam DOSC zycie mi zrunujowales przez ciebie Adas nie zyje duzo krzywdy nam wyrządziłes i niechce miec z Tobą kontaktu:( o dziwo  podzialalo przestał pic wiedzial ze traci po woli corke a mial tylko mnie i Kasie juz nie pije:)))

ukrywam smutek uśmiecham sie niech wszyscy myślą że jest Ok:)
Reklama

4

Odp: Współuzależnienie alkoholowe

Warto zaznaczyć, że czasami to kobieta pije od wielu lat alkohol, a mężczyzna występuje w tym układzie jako osoba współuzależniona.

Zatem co czuje osoba współuzależniona? Przede wszystkim lęk, strach przed odrzuceniem, poniżeniem, przed przemocą słowną i fizyczną. Ma zaniżone poczucie własnej wartości.
Co sprawia, że osoby współuzależnione trwają w takich związkach? Chyba przede wszystkim nadzieja, że on/ona się zmieni. Poza tym - w przypadku posiadania dzieci - tzw. dobro dzieci. Absurd, ale jednak... Ponadto strach przed samotnością... Pewnie jeszcze kilka innych przyczyn, o których osoby współuzależnione osoby mogą powiedzieć...

Ciężko jest mi określić, gdzie kończy się miłość, a zaczyna współuzależnienie.

5

Odp: Współuzależnienie alkoholowe

myślę,że aby odejść od alkoholika trzeba mieć w sobie siłę i to olbrzymią,a osoby pozostające w związkach z alkoholikami są tek słabe psychicznie,spustoszone wewnętrznie i zagubione,że nie wiedzą nawet od czego zacząć/żeby odbić się od dna trzeba mieć grunt pod nogami,prawda?

6

Odp: Współuzależnienie alkoholowe

nie tylko w związkach z alkoholikami - ale z uzależnionymi od seksu,przemocy,hazardu i czego tam jeszcze.

Długo nie mogłam zrozumieć jak to się stało że wpakowałam się w związek z osobą uzależnioną od alkoholu,mężczyzną niedostępnym  emocjonalnie.Złościłam się na męża,na rodziców - a po jakimś czasie zaczęłam obwiniać siebie.Złość,złość i jeszcze raz złość! Bo przecież nie zasłużyłam sobie na to wszystko,jakim prawem on mnie tak krzywdzi.
Dziś zadaję sobie pytanie - czy potrafię naprawdę kochać,czy kochałam i czy kocham...
Aby kochać trzeba wpierw kochać siebie.Wtedy swoją miłością można obdarować innych...
A jak kochać siebie kiedy od najmłodszych lat słyszałam jaka jestem beznadziejna,że śmierdzę,że jestem nie wypałem... nie potrafiłam się bronić.Słuchałam i brałam wszystko do siebie i tak stworzyłam obraz samej siebie.Stałam się ofiarą bo inni stali się wyznacznikiem mojej osoby .
Napiszę jeszcze teraz idę bić kotlety ...

7 Ostatnio edytowany przez kitty72 (2012-12-18 23:41:27)

Odp: Współuzależnienie alkoholowe
zieleń napisał/a:

myślę,że aby odejść od alkoholika trzeba mieć w sobie siłę i to olbrzymią,a osoby pozostające w związkach z alkoholikami są tek słabe psychicznie,spustoszone wewnętrznie i zagubione,że nie wiedzą nawet od czego zacząć/żeby odbić się od dna trzeba mieć grunt pod nogami,prawda?

Dobrze myślisz że osoby odchodzące od alkoholików są silne, lecz nie zgodzę się z tym, że te co pozostają są słabe psychicznie, zagubione bo są takie ale nie wszystkie.
Niekiedy osoby będące z alkoholikiem są na tyle silne, inteligentne, wytrwałe i mają w sobie pokłady energii by walczyć (MĄDRZE!) o osobę którą kochają, by pomóc tej osobie zdrowieć..., wiem po sobie.
Mój mąż pił 15 lat..., jest po kilku detoksach i 2 terapiach w Ośr. Leczenia Uzależnień, na dzień dzisiejszy nie pije już 2 lata, w zeszłym miesiącu założyliśmy firmę transportową.

8

Odp: Współuzależnienie alkoholowe

odejście nie jest takie proste,przeważnie obwiniamy się,zastanawiamy ile w tym wszystkim jest naszej winy,to może trwać wieki.

9

Odp: Współuzależnienie alkoholowe

Witam wszystkich                                                                                                                                       Jestem z alkocholikiem juz jakieś 15 lat. zawsze sie łudziłam,że sie ułoży,że wyjdzie z tego,bo przecież jest dobrym człowiekiem kiedy nie pije.mimo całej wiedzy jaką posiada mój mąż o alkocholizmie twierdzi że nie ma problemu,że nigdy mi nie mówił,że nie bedzie pił.......czuje,że zmarnowałam najlepsze lata mojego życia...teraz już nie wiem czy to  miłośc czy przyzwyczajenie...nie mam już siły z tym walczyć,,chce być szczęśliwa,ale nie wiem jak?....co zrobić? od czego zacząć?.....boje sie odejść.....boję się że nie dam rady sama z dziećmi...nie ma wkoło mnie juz nikogo,czuje że nikt nie może mnie wesprzeć....nie chce tak żyć musze coś zrobić,bo zostały jeszcze we mnie resztki mnie....

10

Odp: Współuzależnienie alkoholowe

Kochana, dasz radę..., jestem "na wózku", sparaliżowana i  całkowicie niesamodzielna fizycznie a dałam radę...., a Ty sprawna i nie dasz...?
Też się bałam tak jak Ty i na dziś ...nie wiem czego...


Mój mąż pił 16 lat, dziś po terapii już nie pije i jest innym cudnym człowiekiem!


POSTĘPOWANIE Z ALKOHOLIKIEM - DEKALOG

1. Oto uznasz alkoholizm za chorobę niebezpieczną dla rodziny i śmiertelną

dla alkoholika.

2. Pretensji i wyrzutów wobec osoby swej zaprzestaniesz, pokornie przyjmując,

iż nie z twej winy choroba nim owładnęła.

3. Leczenia śmiertelnej choroby od niego wymagać będziesz.

4. Nie będziesz brał alkoholika za dziecko, które chronić należy,

lecz konsekwencje swych czynów ponosić mu pozwolisz.

5. Nowe, zdrowe zasady pod dach swój wprowadzisz.

6. Sprawę jego Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów

Alkoholowych rzetelnie do rozpatrzenia przedstawisz.

7. Pić mu bezkarnie w domu swoim pozwalał nie będziesz.

8. Przemocy używać zakażesz, wierny konsekwencji policję

wzywając jak tylko sytuacja wymagać tego będzie.

9. Do ponoszenia należności finansowej za schronienie

w domu twoim jego zobowiążesz.

10. Dyskusji z nim jałowych unikać będziesz, w świadomości

swej zachowując, iż słowa jego choroba, a nie rozum dyktuje.


/Opr. Ania Makowczyńska ? Skwara 2010/
p s y c h o l o g




Słowa wódka, piwo, alkohol przywołują u mnie niedawne traumatyczne wspomnienia..., od lat jestem ABSTYNENTKĄ I od jakiegoś czasu W MOIM DOMU NIE GODZĘ SIĘ NA PICIE PROCENTOWYCH PŁYNÓW!
Nie zawsze tak było, kiedyś choć sama nie piłam to godziłam się na picie pod moim dachem bo ...bałam się...
Czemu?
Dziś nie wiem..., wiem za to że to był mój błąd.

Wszystkie punkty w tym dekalogu są ...niesamowicie ważne..., twierdzi tak żona trzeźwego alkoholika.

Najciekawsze jest to że poradziłam sobie bez kontaktu z psychologiem, bez terapii dla AlAnonek i przerobiłam dokładnie wszystkie punkty z tego dekalogu nie znając go, wyszukałam go w sieci dopiero ok. miesiąca temu, na prawdę.
Jak to określić, to że działałam instynktownie i należycie?
Chyba "szczęście w nieszczęściu".

11

Odp: Współuzależnienie alkoholowe
Asia J napisał/a:

Mąż pije od wielu lat alkohol, a kobieta nadal utrzymuje, że go kocha i nie może go opuścić, bo przecież to nie jego wina, że jest alkoholikiem.

... tzn. ktoś mu wlewał do pyska? i tak biedaczek stał się alkoholikiem? Jak to nie jego wina?
Jeśli kiedyś zachoruję na raka płuc to będę mogła powiedzieć, że nie moja wina, bo ja nigdy nie paliłam/nie palę, za to całe moje dzieciństwo byłam biernym palaczem! Jeżeli ktoś sięga po butelkę, a potem nie potrafi się od niej uwolnić, to jest jego wina!

Z alkoholikami to jest ten problem, że świetnie manipulują otoczeniem (może nie robią tego świadomie, może jest to efekt uboczny choroby) - rodzina, znajomi, widzą jak się stacza, próbują ratować, a pijak dalej swoje "kontroluję picie", "nie jestem przecież alkoholikiem", "nie potrzebuję się leczyć" itp. I nawet kiedy jest już oczywiste, że to choroba,  i że nie można wyleczyć wbrew "woli", to rodzina (zazwyczaj żona) dalej pomaga ratując pijak z opałów - czyli nie zgłaszają agresji, samodzielnie utrzymują dom, wychowują dzieci, ściąga do domu pijaka, itd

Nie wiem czy taka kobieta czuje miłość, czy to jest współuzależnienie, być może wszystko po trochu, ale przypuszczam, że po prostu ulega manipulacji! Być może piękne ideały (np. przysięga małżeńska) nakazują trwać przy chorobym, ale cena za to jest jest olbrzymia i na ogół płacą za to najmniej winni np. dzieci, którym taka trauma zostaje na całe życie!

12

Odp: Współuzależnienie alkoholowe

Mi sie wydaje ze to wlasnie ta "nadzieja na lepsze jutro" trzyma nas przy uzaleznionych. Wierzymy ze on/a sie zmieni, ze zrozumie i przestanie...

Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma...

13

Odp: Współuzależnienie alkoholowe

Witam wszystkich. Nim odważyłam się zalogować i napisać przeczytałam wszystkie publikowane tu listy, porady i odpowiedzi. Szukałam wskazówek i zrozumienia na to co podziało się w moim życiu. W końcu dotarło do mnie, że jestem współuzależniona a mój m. to alkoholik. Długo oszukiwałam siebie i wypierałam to. Mój m. ma problem od dawna, ma 45 lat, pił najpierw towarzysko, potem szukał okazji i towarzyszy do picia, pił też sam ze sobą. Absolutnie nie przyjmował ode mnie, córki informacji, że jest problem, że czas coś z tym zrobić, a ja popełniałam wszystkie możliwe błędy, wylewałam znaleziony alkohol, wywoływałam kłótnie, groziłam że odejdę, wezmę rozwód - skutkowało na krótko. W czerwcu zeszłego roku pił prawie trzy tygodnie - stwierdził, że z mojej winy, bo wylałam mu wódkę, pił żeby zrobić mi na złość. Spakowałam jego torby i kazałam się wynosić, ale chyba się przestraszył, przeprosił i postanowił ograniczyć picie. Oczywiście była to tylko przykrywka. Każda kolejna okazja typu urodziny, imieniny, wyjazd była okazją. W grudniu ub roku tak się spił, że leżał na podwórku,mróz -8 st, sąsiedzi go znaleźli i przynieśli, wegetował całą noc w wannie do której wpadł. I od tego czasu się zaczęło - obraził się na mnie i na córkę, podzielił dochody, żył za swoją pensję, gotował sobie, prał, zajął sypialnię, nie odzywał się do mnie i do córki i oczywiście dalej popijał w każdy piątek i sobotę. Gdy próbowałam z nim rozmawiać - stwierdził, że się wypalił, że jest w próżni, że jest zawieszony. Trwało to cały styczeń, pod koniec stycznia wpadł w prawie tygodniowy ciąg.Wyczekałam gdy był w miarę trzeźwy. Wtedy powiedziałam dosyć - wypier...Chcę żyć normalnie i mieć normalną rodzinę. Cały spurpurowiał, spakował wszystkie swoje rzeczy w worki, zabrał wszystko z szafek kuchennych i lodówki. Akurat jego siostra miała wolne mieszkanie do wynajęcia więc mu je użyczyła. To było 1 lutego, ma poparcie siostry i jej męża, którym wmówił jaki był nieszczęśliwy w małżeństwie,jaka byłam zła, że musiał ode mnie odejść i trwa w tym kłamstwie do dziś, wszystkim znajomym opowiada te fantazje.Po jego odejściu było mi raz super, raz łapałam doły, zaczęłam dużo czytać o alkoholiźmie, aż do mnie dotarło!!! Kim jest on, a kim ja. Jestem mocno uzależniona od jego choroby, zapisałam się na terapię, chodzę do psychologa, ale ciągle towarzyszy mi poczucie klęski, małości. Mąż zamknął się w swoim świecie - nie szuka kontaktu, nie próbuje rozmawiać, szwagrowi powiedział, że zaczął nowe życie i tak mu jest dobrze jak jest - psycholog powiedziała, że właśnie teraz dałam mu komfort picia. Szkoda mi go, chciałam żeby się opamiętał, zawalczył o siebie, o nas, o rodzinę. Gdy go wywalałam nie miałam tej wiedzy którą mam teraz i ciężko mi, bo być może rozegrałabym to inaczej. Teraz trwamy w takim zawieszeniu,on się do mnie nie odzywa ani ja do niego. Stchórzył i zawiódł mnie okropnie. Co mam robić? Czy odezwać się?

14

Odp: Współuzależnienie alkoholowe
Nordynka napisał/a:

Witam wszystkich. Nim odważyłam się zalogować i napisać przeczytałam wszystkie publikowane tu listy, porady i odpowiedzi. Szukałam wskazówek i zrozumienia na to co podziało się w moim życiu. W końcu dotarło do mnie, że jestem współuzależniona a mój m. to alkoholik. Długo oszukiwałam siebie i wypierałam to. Mój m. ma problem od dawna, ma 45 lat, pił najpierw towarzysko, potem szukał okazji i towarzyszy do picia, pił też sam ze sobą. Absolutnie nie przyjmował ode mnie, córki informacji, że jest problem, że czas coś z tym zrobić, a ja popełniałam wszystkie możliwe błędy, wylewałam znaleziony alkohol, wywoływałam kłótnie, groziłam że odejdę, wezmę rozwód - skutkowało na krótko. W czerwcu zeszłego roku pił prawie trzy tygodnie - stwierdził, że z mojej winy, bo wylałam mu wódkę, pił żeby zrobić mi na złość. Spakowałam jego torby i kazałam się wynosić, ale chyba się przestraszył, przeprosił i postanowił ograniczyć picie. Oczywiście była to tylko przykrywka. Każda kolejna okazja typu urodziny, imieniny, wyjazd była okazją. W grudniu ub roku tak się spił, że leżał na podwórku,mróz -8 st, sąsiedzi go znaleźli i przynieśli, wegetował całą noc w wannie do której wpadł. I od tego czasu się zaczęło - obraził się na mnie i na córkę, podzielił dochody, żył za swoją pensję, gotował sobie, prał, zajął sypialnię, nie odzywał się do mnie i do córki i oczywiście dalej popijał w każdy piątek i sobotę. Gdy próbowałam z nim rozmawiać - stwierdził, że się wypalił, że jest w próżni, że jest zawieszony. Trwało to cały styczeń, pod koniec stycznia wpadł w prawie tygodniowy ciąg.Wyczekałam gdy był w miarę trzeźwy. Wtedy powiedziałam dosyć - wypier...Chcę żyć normalnie i mieć normalną rodzinę. Cały spurpurowiał, spakował wszystkie swoje rzeczy w worki, zabrał wszystko z szafek kuchennych i lodówki. Akurat jego siostra miała wolne mieszkanie do wynajęcia więc mu je użyczyła. To było 1 lutego, ma poparcie siostry i jej męża, którym wmówił jaki był nieszczęśliwy w małżeństwie,jaka byłam zła, że musiał ode mnie odejść i trwa w tym kłamstwie do dziś, wszystkim znajomym opowiada te fantazje.Po jego odejściu było mi raz super, raz łapałam doły, zaczęłam dużo czytać o alkoholiźmie, aż do mnie dotarło!!! Kim jest on, a kim ja. Jestem mocno uzależniona od jego choroby, zapisałam się na terapię, chodzę do psychologa, ale ciągle towarzyszy mi poczucie klęski, małości. Mąż zamknął się w swoim świecie - nie szuka kontaktu, nie próbuje rozmawiać, szwagrowi powiedział, że zaczął nowe życie i tak mu jest dobrze jak jest - psycholog powiedziała, że właśnie teraz dałam mu komfort picia. Szkoda mi go, chciałam żeby się opamiętał, zawalczył o siebie, o nas, o rodzinę. Gdy go wywalałam nie miałam tej wiedzy którą mam teraz i ciężko mi, bo być może rozegrałabym to inaczej. Teraz trwamy w takim zawieszeniu,on się do mnie nie odzywa ani ja do niego. Stchórzył i zawiódł mnie okropnie. Co mam robić? Czy odezwać się?

Oczywiście się nie odzywać. To jest jego wybór, jeśli się odezwiesz nic już nie zmienisz znowu się nad nim zlitujesz, pewnie go przyjmiesz a on i tak będzie pił. Super, że zapisałaś się na terapie bo współuzależnienie to tak samo poważny problem jak uzależnienie. Rozumiem, że chodzisz na terapie indywidualną. Nie wiem czy zaproponowano Ci terapię grupową, podobno przynosi świetne rezultaty. Robiłam na ten temat badania wśród kobiet współuzależnionych i byłam bardzo miło zaskoczona. Wiadomo każda pracą nad sobą to nie bułka z masłem a ciężki orzech do zgryzienia. Nie zmienisz podejścia z dnia na dzień ale idziesz w dobrym kierunku. Zrobiłaś już duży krok i nie zrezygnuj z tego. Według mnie podjęłaś słuszną decyzje idź do przodu i nie patrz w tył!
Teraz myśl o sobie nie o nim. Wiem, że to trudne ale postaraj się wreszcie pomóc sobie!
Pozdrawiam!

"Nie jest łatwo być kobietą. Za dużo się czuje, za dużo się wierzy, za dużo się chce"

Sonia Pohl

15

Odp: Współuzależnienie alkoholowe

Matko jakie stare posty czy jest tu jeszcze ktoś w ogóle????:)))

16

Odp: Współuzależnienie alkoholowe

czy ja dobrze pisze na forum to w tym miejscu...?:)

17

Odp: Współuzależnienie alkoholowe

Hej.Mam problem taki jak Wy pytanie tylko czy mój mąż się ogarnie....Szukam odpowiedzi na moje pytanie i co dalej.....
Jedyne co mi zostalo jeszcze to wyprowadzic się z domu czy od razu złożyć pozew o alimenty i rozwód.....?
Wyprowadzałam się z domu nie raz ale nigdy nie na długo ojciec zawsze mi powtarzał,rodzina najważniejsza i nie pozwole ci od niej odejśc,a co jesli mój mąż ją rozwala? nie mam dokąd pójść nie mam kasy bo to on trzyma kase jesli dojdzie do rozwodu nie dostane pieniędzy od niego ewentualnie dzieci jesli na złość mi nie zrobi mam dwujkę dzieci 5latka i roczne dziecko moge isc do pracy ale na ten moment jak jesli mały jest malutki.Co mam zrobic doradzcie mi.Czy on może mi zabrać dzieci jesli ja nie pracuję.....?Co dalej jesli złoże pozew o alimenty czy to mnie obliguje zeby zlozyc potem pozew o rozwód albo o separacje....?

18

Odp: Współuzależnienie alkoholowe

Hej.Mam problem taki jak Wy pytanie tylko czy mój mąż się ogarnie....Szukam odpowiedzi na moje pytanie i co dalej.....
Jedyne co mi zostalo jeszcze to wyprowadzic się z domu czy od razu złożyć pozew o alimenty i rozwód.....?
Wyprowadzałam się z domu nie raz ale nigdy nie na długo ojciec zawsze mi powtarzał,rodzina najważniejsza i nie pozwole ci od niej odejśc,a co jesli mój mąż ją rozwala? nie mam dokąd pójść nie mam kasy bo to on trzyma kase jesli dojdzie do rozwodu nie dostane pieniędzy od niego ewentualnie dzieci jesli na złość mi nie zrobi mam dwujkę dzieci 5latka i roczne dziecko moge isc do pracy ale na ten moment jak jesli mały jest malutki.Co mam zrobic doradzcie mi.Czy on może mi zabrać dzieci jesli ja nie pracuję.....?Co dalej jesli złoże pozew o alimenty czy to mnie obliguje zeby zlozyc potem pozew o rozwód albo o separacje....?

19

Odp: Współuzależnienie alkoholowe

Na forum znajdziesz różne odpowiedzi, ale decyzja i siła do realizacji tej decyzji leży w Tobie. Dobry blog dla wspołuzależnionych to "reality-insane". Tam ( i nie tylko tam)znajdziesz mnóstwo odpowiedzi. Najkorzystniejszej będzie gdy sama pójdziesz na terapię dla wspołuzależnionych w poradni odwykowej , jest fachowa i na NFZ. Zmienić możesz tylko siebie, nie od Ciebie zależy czy mąż będzie pić dalej i czy gdy wytrzeźwieje da się z nim żyć. Wiem, bo piłem wiele lat.

20

Odp: Współuzależnienie alkoholowe

Śpi......wstanie i zacznie od poczatku.i tak przez cały wekend ,a w ciagu tygodnia od  16.Powinnam odejść zostawić to wszystko i zacząć od nowa ,,,,,,ale nie w moim wieku.Mam 58 lat i sprawy które tak na prawde nie pozwalają mi odejsć.Wiec brne w tym gównie i nie mam już siły.To że podzieliliśmy dom na pól.On na górze ja na dole to niczego nie zmieni.czuje won alkoholu unoszoną sie  w całym domu.Unikam go jak tylko mogę,ale to nie rozwiazuje problemu.....bo zdaniem mojego męza problemu nie ma.On nie jest alkoholikiem tylko lubi sie napić.Jak pije to i z higieną jest na bakier.To wszystko razem spowodowało,ze nie zapraszam nikogo ,bo najwyrażnie jest mi wstyd.
Weszłam na to forum aby znalezć sie w gronie podobnych sobie ludzi.By muc choć w ten sposób odreagowac.Pozdrawiam

21

Odp: Współuzależnienie alkoholowe
anius1984 napisał/a:

Hej.Mam problem taki jak Wy pytanie tylko czy mój mąż się ogarnie....Szukam odpowiedzi na moje pytanie i co dalej.....
Jedyne co mi zostalo jeszcze to wyprowadzic się z domu czy od razu złożyć pozew o alimenty i rozwód.....?
Wyprowadzałam się z domu nie raz ale nigdy nie na długo ojciec zawsze mi powtarzał,rodzina najważniejsza i nie pozwole ci od niej odejśc,a co jesli mój mąż ją rozwala? nie mam dokąd pójść nie mam kasy bo to on trzyma kase jesli dojdzie do rozwodu nie dostane pieniędzy od niego ewentualnie dzieci jesli na złość mi nie zrobi mam dwujkę dzieci 5latka i roczne dziecko moge isc do pracy ale na ten moment jak jesli mały jest malutki.Co mam zrobic doradzcie mi.Czy on może mi zabrać dzieci jesli ja nie pracuję.....?Co dalej jesli złoże pozew o alimenty czy to mnie obliguje zeby zlozyc potem pozew o rozwód albo o separacje....?

Mąż nie ma prawa zabrać ci dzieci wprost przeciwnie to on, jeśli pije przy dzieciach, może mieć ograniczone prawa rodzicielskie. Udaj się do urzędu gminy lub miasta do opieki społecznej, maja obowiązek ci pomóc i pokierować na najbliższą terapię dla współuzależnionych, maja na to odpowiednie środki i podpisane umowy z fundacjami. Przy urzędach miasta lub gminy funkcjonują też darmowi prawnicy u nich uzyskasz poradę jak zabezpieczyć się finansowo tz. jak uzyskać od męża alimenty na siebie i dzieci,  fachowo to się nazywa wniosek o zabezpieczenie potrzeb rodziny i składasz to w sądzie.
Ojca nie słuchaj bo jego wypowiedź nie najlepiej o nim świadczy jako ojcu, powinien ci pomóc uniezależnić się od takiego męża. Oczywiście, że rodzina jest najważniejsza ale tylko wtedy gdy wszyscy członkowie tej rodziny czują się w niej bezpieczni.

"Śpi......wstanie i zacznie od poczatku.i tak przez cały wekend ,a w ciagu tygodnia od  16.Powinnam odejść zostawić to wszystko i zacząć od nowa ,,,,,,ale nie w moim wieku.Mam 58 lat i sprawy które tak na prawde nie pozwalają mi odejsć.Wiec brne w tym gównie i nie mam już siły.To że podzieliliśmy dom na pól.On na górze ja na dole to niczego nie zmieni.czuje won alkoholu unoszoną sie  w całym domu.Unikam go jak tylko mogę,ale to nie rozwiazuje problemu.....bo zdaniem mojego męza problemu nie ma.On nie jest alkoholikiem tylko lubi sie napić.Jak pije to i z higieną jest na bakier.To wszystko razem spowodowało,ze nie zapraszam nikogo ,bo najwyrażnie jest mi wstyd.
Weszłam na to forum aby znalezć sie w gronie podobnych sobie ludzi.By muc choć w ten sposób odreagowac.Pozdrawiam"

Ewadejowa idź na terapię dla współuzależnionych po niej znajdziesz siły do walki o siebie. Poznasz tam dużo kobiet z problemami takimi jak twoje, zabaczysz jak one rozwiązują swoje problemy, uzyskasz tam wsparcie i zrozumienie. Na terapię uczęszczają osoby w różnym wieku i z różnym wykształceniem i to jest bardzo fajne bo poznajesz problemy osób z każdego pokolenia. Terapia trwa około roku, są bodajże dwie sesje wyjazdowe, jak ktoś ma mały dochód i nie stać go na opłacenie wyjazdu to może próbować ubiegać się o dofinansowanie w swojej gminie, gminy mają pieniądze na ten cel zarezerwowane w budżecie jako gminy program rozwiązywania problemów alkoholowych. Terapię gorąco polecam, skorzystałam z niej i mogę powiedzieć, że teraz jestem inną osobą, już nie wstydzę się za męża, a on zauważył zmiany we mnie i ograniczył picie i to znacznie

Nie wstydź się za męża alkoholika to on, a nie ty ma problemy z uzależnieniem i higieną i nie ukrywaj tego informuj otoczenie śmiało, u nas nawet ksiądz  na kazaniu nawoływał "żono , matko nie ukrywaj męża, syna pijaka, nie cierp w ukryciu,przyjdź do mnie jak nie wiesz co masz robić to ja cię pokieruję do odpowiednich instytucji" oby więcej takich księży było w Polsce.
Pozdrawiam i życzę siły.

22 Ostatnio edytowany przez ewadejowa (2015-09-27 15:15:15)

Odp: Współuzależnienie alkoholowe

azbestowa2
Bardzo dziekuje za radę.Tak na prawde to coraz cześciej myśle o swoim życiu i o tym że muszę cos z nim zrobić.Pójscie na terapie to dobre rozwiązanie. mozna tam wejść tak po prostu z ulicy?.Czy musze udokumentować to ,że mój mąż to alkoholik.Nic na ten temat nie wiem.Pewnie wbijając hasło w Google dowiem sie wszystkiego ,ale to nie to samo.Fajnie dowiedziec sie o wszystkim od osoby ktora z takiej terapii korzystała.Więc jeśli możesz to proszę napisz jak to wszystko wygląda.

23

Odp: Współuzależnienie alkoholowe

Ja poszłam bezpośrednio do przychodni profilaktyki leczenia uzależnień, w rejestracji powiedziałam z jakim problemem zgłaszam się do nich , zostałam zarejestrowana i skierowana do terapeuty na rozmowę, który po rozmowie określił czy to ma być terapia indywidualna czy grupowa, ja miałam grupową. Trzeba było poczekać na zebranie się grupy. Terapia trwała około roku, było dużo pisania i analizowania, bo na początku ludzie nie mogą otworzyć się. Po terapiach ludzie odzyskują siebie tylko trzeba być wytrwałym i nie poddawać się, czasami chodzi się wbrew sobie, bo analiza zachowania nie jest łatwa i ciężko się przyznać do pewnych nawyków przed samym sobą, a tu jeszcze trzeba opowiadać o sobie przed całą grupą. Dużo wykruszyło się po drodze, bo chodzenie na terapię to walka z samym sobą i niestety rodziną męża alkoholika, a czasami  nawet z własnymi dziećmi.  U nas panuje jeszcze zasada "nie mów nikomu co się dzieje w domu". Sama miałam wyrzuty sumienia, że wynoszę z domu to co do tej pory było tabu, czułam się jak zdrajca, ale wiedziałam, że nie mogę zrezygnować, bo miałam świadomość że zachowuję się już  jak alkoholik po mimo, że nie wypiłam kropli alkoholu. Biegałam śladami  męża, śledziłam go, liczyłam butelki po piwie, znaczyłam je bo mówił mi ze mam urojenia i te butelki stoją tu od zawsze, nawet mówiłam tak bez ładu i składu jak alkoholik smile. Sposób prowadzenia terapii zależy od terapeutów. Ci co wytrzymali do końca znaleźli rozwiązanie swoich problemów poprzez odejście od alkoholika (trzeba znaleźć w sobie siłę na ten krok i tu pomaga terapia) lub stanęli do walki  i potrafiły doprowadzić że ich mężowie przestali pić, zaczęli się leczyć. Jeżeli nie wiesz gdzie u ciebie jest taki ośrodek to powiedzą ci w gminie oni muszą podpisywać umowy z takimi ośrodkami. Polecam nie czekaj będziesz dużo silniejsza psychicznie , nawiążesz nowe znajomości ludzie  w takich grupach pomagają sobie na różne sposoby, służą  radą i masz z kim się spotkać i wyjść na kawę.

24

Odp: Współuzależnienie alkoholowe

Dziękuję bardzo za pomoc.Mieszkam w dość dużej aglomeracji wiec wejdę w Google i zapewne znajdę .Zrobię to jak najszybciej  .Jestem zdeterminowana.Pozdrawiam

25

Odp: Współuzależnienie alkoholowe

Hej "azbestowa2".......Ja chodzilam na taką terapie ale przestałam zle to na mnie wpływało....przychodzilam do domu po kazdym spotkaniu robilam awantury uświadamiałam jemu że to nie tendy droga itd itp. To nie było dla mnie chyba.....A co się w Tobie zmieniło ze mąż zauważył u Ciebie "inną siebie"????Tzn ze Twój mąż pije ale mniej......zawsze się zastanawiałam czy taka osoba będzie piła całe życie tak samo czy ona ma tylko taką potrzebe wypica określonej ilości? czy będzie piła więcej.......?

26 Ostatnio edytowany przez Amethis (2015-09-29 07:33:26)

Odp: Współuzależnienie alkoholowe
anius1984 napisał/a:

Hej "azbestowa2".......Ja chodzilam na taką terapie ale przestałam zle to na mnie wpływało....przychodzilam do domu po kazdym spotkaniu robilam awantury uświadamiałam jemu że to nie tendy droga itd itp. To nie było dla mnie chyba.....A co się w Tobie zmieniło ze mąż zauważył u Ciebie "inną siebie"????Tzn ze Twój mąż pije ale mniej......zawsze się zastanawiałam czy taka osoba będzie piła całe życie tak samo czy ona ma tylko taką potrzebe wypica określonej ilości? czy będzie piła więcej.......?

z mojej strony, tej drugiej mówię od razu

chyba zbyt szybko oczekiwałaś POZYTYWNYCH efektów,
jak miało na Ciebie coś wpływać skoro zaczęłaś dopiero w tym grzebać, miał być śmiech, skowronki


gdzie drwa robią wióry lecą !!!

i rozumię że zaprzestałaś, w momencie jak się trochę więcej dowiedziałaś, i stało się to trudne, skoro pojawiają się u Ciebie pytania, jak długo i ile ten drugi ktoś będzie musiał pić, próbujesz znaleść "PÓŁŚRODEK"
a tym nic nie zmienisz

odpowiem Ci jasno, kontrolowanego picia, spożywania nie ma u osoby która się uzależniła !!!
im szybciej to proste zdanie przyjmiesz i zaakceptujesz tym szybciej pozbędziesz się zbędnych iluzji big_smile

czy uważasz że osoba powiedzmy "się lecząca" z uzależnienia ma tylko uśmiechnięte i proste życie

paradoksalnie, im więcej w tak zwane "D" od życia dostanie tym pewniejsza jego trzeźwość

wnioski chyba są oczywiste

mądrych i spokojnych decyzji, pozdr

"Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę - to właśnie czynię."

27

Odp: Współuzależnienie alkoholowe
anius1984 napisał/a:

Hej "azbestowa2".......Ja chodzilam na taką terapie ale przestałam zle to na mnie wpływało....przychodzilam do domu po kazdym spotkaniu robilam awantury uświadamiałam jemu że to nie tendy droga itd itp. To nie było dla mnie chyba.....A co się w Tobie zmieniło ze mąż zauważył u Ciebie "inną siebie"????Tzn ze Twój mąż pije ale mniej......zawsze się zastanawiałam czy taka osoba będzie piła całe życie tak samo czy ona ma tylko taką potrzebe wypica określonej ilości? czy będzie piła więcej.......?

Też chciałam nie raz przerwać, po każdym spotkaniu czułam się źle i obiecywałam sobie, że już więcej tam nie pójdę jednak gdy przychodził termin następnego spotkania  zmuszałam się do pójścia, oprócz współuzależnienia byłam DDA i to razem nakładało się jedno na drugie dlatego terapiia szła mi opornie. Z czasem załapałam, że komfort  mojego życia zależy w dużej części ode mnie. Odeszła mi potrzeba kontroli, sprawdzania liczenia butelek, wylewania alkoholu, zajęłam się swoim życiem.  Oddzieliłam się od męża aby nie wąchać alkoholu, znalazłam swoje towarzystwo i na tym polegała moja główna zmiana, że minął mi przymus kontroli, poczułam sie wolna, mogłam wyjść  i nie miałam potrzeby myślenia co dzieje się w domu.

Na terapii uczysz się, ze nie odpowiadasz za drugiego człowieka, nie możesz mu nic nakazać ani zabronić, picie alkoholu jest jego decyzją i on ma ponosić konsekwencję  (leży pijany w rowie niech leży, porzygał się nie sprzątasz),  sam ma zobaczyć swoje upodlenie. Nie dajesz rady tego znosić, odchodzisz i zabezpieczasz się aby nie ponosić  kosztów decyzji męża. Mąż wiedział już że awantury  nie może robić bezkarnie bo wezwę policję (kiedyś wstyd by mi było), stracił komfort picia. Dalej pije, ale dużo mniej nie upija się do nieprzytomności, wypija dwa, trzy piwa i kontroluje sytuację, odzywa się grzecznie do mnie i do córek, nawet żartuje sobie z nami. Widzę, że chyba zaciekawiło go dlaczego nie robię mu awantur, stracił jak by powód do upijania się (na zasadzie ja ci pokażę), na początku  obserwował mnie z ukrycia, myślał, że go nie widzę, później zaczął podchodzić bliżej i nawiązywać rozmowę, a teraz znowu polubił moje towarzystwo i rozmowę ze mną, wyjeżdżamy czasami razem na wycieczki.
Może kiedyś znowu zacznie pić na umór, to znowu zajmę się sobą, może nawet wyprowadzę się z domu, bo już wiem, że spokój w życiu jest najważniejszy.
Podsumowując terapia ma na celu nauczenie cię , że nie możesz podejmować decyzji za drugiego dorosłego człowieka (twój maż jest dorosły), jeżeli nie możesz się z pogodzić z jego decyzjami (choćby ilość i częstotliwość picia) odchodzisz, jak daleko to  ty decydujesz (rozwód,, separacja czy rozdzielność majątkowa), bo  możesz mieć wpływ tylko na swoje życie, czasami to niesie bonus w postaci zainteresowania się tobą przez męża i skupieniu się jego na ratowaniu związku.  Wiem, że niektórym kobietom udało się doprowadzić do tego, że mężowie ze strachu że tracą rodzinę i związany z tym komfort picia poszli na leczenie i dzisiaj pomagają innym wyjść z nałogu.

28

Odp: Współuzależnienie alkoholowe

Witam,
chciałbym tutaj  coś dorzucić big_smile, jeśli można

traktuję to jako naprawdę przemyślenia, oczywiście z przymróżeniem oka to odbieraj

azbestowa2 napisał/a:

Też chciałam nie raz przerwać, po każdym spotkaniu czułam się źle i obiecywałam sobie, że już więcej tam nie pójdę jednak gdy przychodził termin następnego spotkania  zmuszałam się do pójścia, oprócz współuzależnienia byłam DDA i to razem nakładało się jedno na drugie dlatego terapiia szła mi opornie. Z czasem załapałam, że komfort  mojego życia zależy w dużej części ode mnie. Odeszła mi potrzeba kontroli, sprawdzania liczenia butelek, wylewania alkoholu, zajęłam się swoim życiem.  Oddzieliłam się od męża aby nie wąchać alkoholu, znalazłam swoje towarzystwo i na tym polegała moja główna zmiana, że minął mi przymus kontroli, poczułam sie wolna, mogłam wyjść  i nie miałam potrzeby myślenia co dzieje się w domu.

bo wszystkie zmiany są ciężkie i bolesne, jedna i druga strona się przed nimi broni,  zmiany osoby współuzależnionej są cięższe niż uzależnionej
chyba najważniejsze jest właśnie zrozumieć, że im dłużej się w czymś takim egzystuje w taki sposób, tym bardziej się przedłuża uzależnienie drugiej osoby, to jak paliwo do ognia

azbestowa2 napisał/a:

Na terapii uczysz się, ze nie odpowiadasz za drugiego człowieka, nie możesz mu nic nakazać ani zabronić, picie alkoholu jest jego decyzją i on ma ponosić konsekwencję  (leży pijany w rowie niech leży, porzygał się nie sprzątasz),  sam ma zobaczyć swoje upodlenie.

100 procent się zgadzam, niestety zbyt dużo osób przenosi to na wszystkie inne płaszczyzny życia, bo o ile nurtem tego to alkohol i konsekwencje,
to czym jest np krzywo położona kołdra, nie odłożony talerz, itd itp
to jest dalej są te same "kalosze"


azbestowa2 napisał/a:

Nie dajesz rady tego znosić, odchodzisz i zabezpieczasz się aby nie ponosić  kosztów decyzji męża. Mąż wiedział już że awantury  nie może robić bezkarnie bo wezwę policję (kiedyś wstyd by mi było), stracił komfort picia. Dalej pije, ale dużo mniej nie upija się do nieprzytomności, wypija dwa, trzy piwa i kontroluje sytuację, odzywa się grzecznie do mnie i do córek, nawet żartuje sobie z nami. Widzę, że chyba zaciekawiło go dlaczego nie robię mu awantur, stracił jak by powód do upijania się (na zasadzie ja ci pokażę), na początku  obserwował mnie z ukrycia, myślał, że go nie widzę, później zaczął podchodzić bliżej i nawiązywać rozmowę, a teraz znowu polubił moje towarzystwo i rozmowę ze mną, wyjeżdżamy czasami razem na wycieczki.
Może kiedyś znowu zacznie pić na umór, to znowu zajmę się sobą, może nawet wyprowadzę się z domu, bo już wiem, że spokój w życiu jest najważniejszy.
Podsumowując terapia ma na celu nauczenie cię , że nie możesz podejmować decyzji za drugiego dorosłego człowieka (twój maż jest dorosły), jeżeli nie możesz się z pogodzić z jego decyzjami (choćby ilość i częstotliwość picia) odchodzisz, jak daleko to  ty decydujesz (rozwód,, separacja czy rozdzielność majątkowa),

nie obraź się ale uważam że, się poddałaś, tyle walki, tyle zmian, i akceptujesz picie, bo się nie upija, okej jego wybór

postawiłaś granicę, on się dostosował jest progres, tym sposobem można iść dalej, to był jeden krok big_smile

ze zdrowego rozsądku nikt nas nie zwalnia jeśli go mamy big_smile

azbestowa2 napisał/a:

bo  możesz mieć wpływ tylko na swoje życie, czasami to niesie bonus w postaci zainteresowania się tobą przez męża i skupieniu się jego na ratowaniu związku.

rozumie że ten bonus, to szczęście
a jeśli tylko "kłody" pod nogi się pojawiają ??
najpierw i jedno i drugie musi się do stanu normalności, doprowadzić, żeby można o ratowaniu związku mówić, bo abstynencja, brak kłótni, nie wiem spokój w domu, to chyba normalność podstawa, a nie ratowanie sad


azbestowa2 napisał/a:

Wiem, że niektórym kobietom udało się doprowadzić do tego, że mężowie ze strachu że tracą rodzinę i związany z tym komfort picia poszli na leczenie i dzisiaj pomagają innym wyjść z nałogu.

ze strachu to osoba uzależniona może jedynie, przestać, ale co będzie jak ten strach przezwycięży ??

odzyskanie pracy,rodziny, majątku, stabilności materialnej : itd itp gdzie to wszystko tylko na abstynencji się opiera??

strach może być jedynie impulsem, który popycha do zmiany kierunku,
osoba uzależniona jest wstanie podjąć każdy rodzaj wyrzeczenia aby dostać to co potrzebuje, czym więc jest dla niego strach smile, strach to mały pikuś big_smile
jedynym powodem jaki ja widzę, jest to że tym osobom jest wygodniej przestać pić, ale jest to tylko półśrodek w trzeźwieniu, jest to droga w trakcie,


wielu ludzi którzy wyszli z nałogu, w sensie że trwają w "trzeźwym" życiu jest gotowych pomagać innym wyjść z nałogu, tak  big_smile

nie są to ludzie którzy zachowują tylko abstynencje, zdecydowanie

pozdrawiam

"Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę - to właśnie czynię."

29

Odp: Współuzależnienie alkoholowe

Mój mąż nie upija się do nie przytomności nie leżał nigdy po rowach i nie rzygał przez alkohol wyjezdżamy gdzieś na wycieczki rodzinne spotkania itp itd,oczywiscie ma napady ze....wypije duzo ale chyba ma inną tolerancje no nie ważne chyba jak pije tylko ze to robi prawda....? popija sobie i tego się boje że może to być coraz wiecej i coraz więcej.Mowił mi tyle razy że jak odejdę to się rozpije....to dlaczego to robi,nie poznał prawdziwego mojego oblicza wie ze zawsze się ugnę!!!!!! Chodzi mi o dzieci decyzja o odejsciu nie jest łatwa mam roczne dziecko i 5latka nie chce zeby wychowywały się bez niego bo wychowuje je dobrze i daje im duzo ciepła miłości i poczucia bezpieczeństwa i to mnie przeraża że tak jednego dnia mogę ja to zmienić czyli odejśc są z nim związane.....I co teraz jaką podjąc decyzję żeby maluchów nie skrzywdzić....;(

30 Ostatnio edytowany przez Amethis (2015-09-30 07:41:12)

Odp: Współuzależnienie alkoholowe
anius1984 napisał/a:

Mój mąż nie upija się do nie przytomności nie leżał nigdy po rowach i nie rzygał przez alkohol wyjezdżamy gdzieś na wycieczki rodzinne spotkania itp itd,oczywiscie ma napady ze....wypije duzo ale chyba ma inną tolerancje no nie ważne chyba jak pije tylko ze to robi prawda....? popija sobie i tego się boje że może to być coraz wiecej i coraz więcej.Mowił mi tyle razy że jak odejdę to się rozpije....to dlaczego to robi,nie poznał prawdziwego mojego oblicza wie ze zawsze się ugnę!!!!!! Chodzi mi o dzieci decyzja o odejsciu nie jest łatwa mam roczne dziecko i 5latka nie chce zeby wychowywały się bez niego bo wychowuje je dobrze i daje im duzo ciepła miłości i poczucia bezpieczeństwa i to mnie przeraża że tak jednego dnia mogę ja to zmienić czyli odejśc są z nim związane.....I co teraz jaką podjąc decyzję żeby maluchów nie skrzywdzić....;(

to jak taki idealny mąż, to jaki TY masz problem??

przecież nie upija się do nie przytomności, nie leży po rowach, i dobrze dzieci wychowuje, i daje im dużo ciepła ...

decyzja i tak podejmujesz sama, nikt za Ciebie tego nie zrobi, czego byś tam nie wymyśliła

pamiętaj że można długo żyć w świadomości że nie jest się uzależnionym, gdy ta wiedza przychodzi "to jak z ręka w nocniku"
chodź dziś wiem, że jak działa to lekarstwo na wszystkie złe rzeczy w nas, poznaje się zaraz po pierwszym spożyciu, potem tylko pogoń za króliczkiem, a króliczek długo ucieka

a pytania czy Twój mąż się ogarnie, to chyba do męża big_smile

póki co nie ma po co jeśli to jest problematyczne, bo jeśli dobrze zrozumiałem, z TWojej strony próba wpłynięcia na niego(rozstania), a potem sama te zasady zmieniasz(powrót)

tak naprawdę coś tam rozważasz, ale tu strach bo nei pracujesz, tu strach bo dzieci ojca nie bedą mieć,
a może tu strach bo czy będzie za co żyć, i setki innych


rozmowa z mężem !!!

nie "kijek" tylko "marchewka"

być może coś to wniesie Tobie, pozdr

"Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę - to właśnie czynię."

31

Odp: Współuzależnienie alkoholowe

chodź dziś wiem, że jak działa to lekarstwo na wszystkie złe rzeczy w nas, poznaje się zaraz po pierwszym spożyciu, potem tylko pogoń za króliczkiem, a króliczek długo ucieka.

Chcesz powiedziec ze mozna poznac po pierwszym piciu czlowieka ktory ma problem z alkocholem nie znajac go dobrze zrozumiałam???
Dla mnie jest to problem ja nie mowie że sie nie upija,nie upije się tak żeby byc nieprzytpmnym zeby lezec w rowie o to mi chodzi.Potrafi dwa dni sie upić jak  jest okazja błacha ze tak powiem.Potrafi isc do sklepu po masło a przychodzi po setce.....Boję sie ze to kiedys przerodzi sie w cos wiekszego.....tym bardziej ze on ma to w genach.on poprostu lubi pić czyli jesli lubi pic to jest alkoholikiem no.....

32

Odp: Współuzależnienie alkoholowe
anius1984 napisał/a:

chodź dziś wiem, że jak działa to lekarstwo na wszystkie złe rzeczy w nas, poznaje się zaraz po pierwszym spożyciu, potem tylko pogoń za króliczkiem, a króliczek długo ucieka.

Chcesz powiedziec ze mozna poznac po pierwszym piciu czlowieka ktory ma problem z alkocholem nie znajac go dobrze zrozumiałam???
Dla mnie jest to problem ja nie mowie że sie nie upija,nie upije się tak żeby byc nieprzytpmnym zeby lezec w rowie o to mi chodzi.Potrafi dwa dni sie upić jak  jest okazja błacha ze tak powiem.Potrafi isc do sklepu po masło a przychodzi po setce.....Boję sie ze to kiedys przerodzi sie w cos wiekszego.....tym bardziej ze on ma to w genach.on poprostu lubi pić czyli jesli lubi pic to jest alkoholikiem no.....

że to lekarstwo to bardziej ten co pije poznaje, jeśli uzależni się od tego co mu daje wypity alkohol

nie ma błachych i nie błachych okazji do siegania po alkohol

albo się ktos chce napic albo nie, ja miałem setki wymówek że była okazja, a prawda jest jedna ja chciałem sie napić!!!

była bo jej chciałem, ty nie masz wpływu na to, a tym bardziej bym stwierdził, że jeśli pojawiają się okazje, i są błache lub nie, ale się z nich korzysta
to już o czymś świadczy,
picie to nie okazje które Cię spotykają, picie to okazje których sie nie tyle szuka co z nich korzysta

to już się dzieje, jak co wyjście do sklepu jest ćwiartka, to nie łudź się że tak bardzo mu na maśle zależało

broń boże nie baw się w kontrolę, bo efekt marny

poprostu się przyglądaj, zawsze po sklepie możesz męża buziakiem powitać, a to już ci potwierdzi, rozwieje

i ewentualne obawy wyjaśni

ja nie wiem czy to geny, czy brak genów

jak mąż pije poza domem, to coś ukrywa, może masz info ze setka
a to było setka i dwa piwa, a może po prostu w domu nie ma komfortu picia

problemu nie wyolbrzymiaj, po prostu obserwuj
do szpitala biorą na obserwacje jak nie wiedza co jest big_smile
a nie leki od razu podają

"Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę - to właśnie czynię."

33

Odp: Współuzależnienie alkoholowe

To jest wspoluzaleznienie,uzaleznienie od zycia na takiej hustawce,uzaleznienie od adrenaliny,ktora daje zwiazek z nalogowcem.Pytanie,kyore powinnas sobie postawic,to dlaczego Ciebie to kreci(raczej podswiadomie niz swiadomie)?Dlaczego ,mimo,ze jest tak niefajnie,wciaz z nim jestem?Co mi to daje?Osoba zyjaca z kims uzaleznionym nauczyla sie zyc na takiej sinusoidzie-gora,dol,gora dol...Ale sa tez kobiety ,ktore sie do tego nie nadaja,ktore w taka relacje by nie weszly.A Ty w to weszlas...Wiec teraz postaraj sie znalezc odpowiedz dlaczego w tym jestes?Nie zastanawiaj sie dlaczego on pije.On pije i juz.Szkoda czasu na analizowanie drugiej osoby,i tak nie masz na niego wplywu.Zacznij obserwowac siebie.Tylko siebie.

34

Odp: Współuzależnienie alkoholowe

Dlaczego w tym jestem ?Dlatego żę mam dwójkę dzieci-małych dzieci,nie pracuję,nie mam kasy,nie mam dokąd iść jak mam w tej chwilii isc do pracy jesli zapłacą mi najniższą krajową będe robiła na dwie lub trzy zmiany na opiekunke wydam wszystko lub będzie jeszcze za mało opiekunka bierze 700zł od godziny 7 rano do 16 w małym mieście oczywiście nie biore pod uwage godzin popołudniowych i nocki jesli będe musiała być w pracy i co dalej.....Gdzie mam iść pod most.........? od czegos musze zacząć wiem o tym ale od czego.....? jak ja w tym momencie jestem 24godziny z 1,5 miesięczniakiem.

Posty [ 34 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Współuzależnienie alkoholowe

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016