To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie... - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2011-03-30 23:45:20

End_aluzja
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-12-04
Posty: 6155

To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

14 rocznica ślubu. Druga swietowana po zdradzie. Ważny dzień. Slubuje ci... Świadomy praw i obowiązków.
Jak wyglada "świętowanie". Dla mnie jest pełne niedowierzania. Ze wciąż w tym tkwie. W hustawce nastrojów, poczucie ogromnej straty, dualizmie miłości i nienawiści, poczuciu niepewności i braku wiary w sensowne- a nie tylko przezyte- jutro.
To już drugi raz szukam prezentu który będzie miły symboliczny i neutralny. To już drugi raz postanawiam być miła i oddalic od siebie refleksję: "co ty nam zrobiłeś..."
rocznice ślubu które przestały być miarą naszego sukcesu i wspólnoty. Rocznice ślubu które stały się dla mnie kreską odhaczona na murze- drugi raz się udało.
Wiecie czego boje się najbardziej? Ze coraz mniej mi zależy. Ze obojetnieje. Ze mam to gdzieś. Ze nie obchodzi mnie co jutro przyniesie. Ze myśle sobie czasami: "czy przekroczysz te cienka granice , po której powiem wynos się z mojego życia?"i wiecie co mnie przeraża? Ze trochę czuje, ze może to przyniosloby mi ulgę. Bo chyba jestem coraz bliżej myśli, ze moja zgoda na życie po zdradzie jest zzprzeczeniem mnie samej.
Ze może łatwiej by mi było płakać, rozpaczac, być samotna- niż czuć ze to nie jestem ja....ze już nie jestem sobą.
Co sadze o tej nowej mnie?? Nie znam jej i nie rozumiem.

Ostatnio edytowany przez olinderka (2011-03-30 23:48:23)


serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

Offline

 

#2 2011-03-31 00:10:20

aga333
Przyjaciółka Forum
Wiek: 38
Zarejestrowany: 2009-10-17
Posty: 726

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

Nawet nie wiesz, jak wiele siebie odnajduje w tym, co napisalas. Wlasnie mam za soba praiw dwutygodniowy kryzys zobojetnienia, kiedy moje cialo bylo jak z drewna a serce jak z kamienia. Jakbym weszlam w obcy swiat. Nic nie pomoga. Ale kiedy juz wyjde i zadaje sobie pytanie, czy rzeczywiscie byloby mi lepiej bez niego, sama w to nie wierze.

Widze, ze jestes w kryzysie. Wiele bym dala, zeby nie przychodzily, zeby znow pozwolily odzyskac sama siebie, dawna milosc, dawne zycie. Mam nadzieje, ze wreszcie doczekamy cudu odnowy nas samych i kolejne rocznice beda juz tylko lepsze.

Czy jest cos, co sprawia, ze wracaja do Ciebie dawne uczucia, ze znow czujesz, ze kochasz tak bardzo? Tyle razy na tym forum przeczytalam, ze niewarto kochac tak bardzo, ze obowiazuje zasada ograniczonego zaufania (do dzis nie wiem, co to jest), ale jestem wdzieczna Bogu za te wszystkie lata milosci, kiedy kochalam bez pamieci, nawet jesli to bylo tylko moje wyobrazenie o milosci. Wierze, ze to uczucie wroci do mnie znow. I Ty tez odzyskasz swoje.

Offline

 

#3 2011-03-31 08:15:01

kamyk
Cioteczka Dobra Rada
Zarejestrowany: 2011-01-27
Posty: 377

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

olinderka
Ale chyba nie żałujesz, że wybaczyłaś?


Nie trać czasu z kimś kto nie ma go, aby go spędzać z tobą

Offline

 

#4 2011-03-31 08:19:47

un hombre
Net-facet
Wiek: 30
Zarejestrowany: 2008-08-28
Posty: 688

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

Jesli dziewczyna ma takie wyrzuty sumienia, zale, wypominanie w glebi serca, to ja nie jestem pewien, czy wybaczyla do konca...


"Milsza mi niebezpieczna wolnosc, niz bezpieczna niewola."

Offline

 

#5 2011-03-31 09:00:03

kamyk
Cioteczka Dobra Rada
Zarejestrowany: 2011-01-27
Posty: 377

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

Wybaczyć zawsze można, tlyko że niestety pamięta sie do końca życia. Nie można zapomnieć czegos co już się wydarzyło w Naszym życiu i co miało na nie ogromny wpływ.

Ja chciałabym kiedyś wybaczyć. Ale wybaczyc dla siebie. Chciałabym sie pozbyć tego żalu i tych pretensji.
Tylko zastanwiam sie nad dotykiem tej osoby. Czy pozwoliłabym sie dotknąć, zbliżyc do siebie? Czy w momencie kiedy on mnie całuje,a zamykam oczy to czy nie widze jej?


Nie trać czasu z kimś kto nie ma go, aby go spędzać z tobą

Offline

 

#6 2011-03-31 09:09:16

End_aluzja
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-12-04
Posty: 6155

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

Nie sadze żebym wybaczyla. Przestalam go tłumaczyć sytuacja zwyczajami panujacymi w jego firmie łatwością panienki. Najbardziej mnie boli to ze on zdradził sam siebie. Gdybyscie zobaczyli jak się zawsze zachowywał jakie poglądy głosił jaki był zasadniczy i zdecydowany co dobre a co złe. Gdyby wszedł tu na to forum to - czarno - biało by było ze hej!!!!
A potem nagle jest zdziwiony, ze mnie dotyka to ze się regularnie spotyka z jakaś dupa... I ze on kurna NIE WIEDZIAl ze mnie to zrani!!!!! Ze przecież się nie zaangażował- moim zdaniem jesZcze... W koncu by ja chociaż polubil jakby się tak regularnie rzneli i się przywiazal- do psa można się przywiazac, do kanarka, to do dupki która się rznie także...co nie??? Facet który mieszal z błotem każdego kto rozwala malzenstwo nie szanuje zony nie jest lokalny... Byście słyszeli jego poglądy... I nagle... Przecież to nic nie znaczyło. To nawet nie był związek. On niczego nie planował. On przecież się sporadycznie z nią spotykał. I zawsze mnie kochał byłam i jestem dla niego najważniejsza. Tere Fere dudki. Wiecie jaki ja mam problem?? Wychowano mnie w poczuciu konsekwencji każdego czynu który robię. Jeśli decyduje się na romans to rozumiem ze dla mnie stanowi to wybór. A chociaż ryzyko... Decydujac się na oblapywanie jakieś dupy- decyduje się na to, ze moje dotychczasowe życie może się skończyć. I jestem prawdziwa szczera oredowniczka ponoszenia konsekwencji.
Powiecie ze on przecież ponosi konsekwencje każdego dnia... Widząc jak cierpie bojac się moich reakcji walcząc o mnie.

Ale czasami jestem po prostu tak wściekła!!!!! Bo chciał żyć jak jego kumple i korzystać z życia jak oni------- a w konsekwencji zniszczył najwieksza miłość!!! Najwieksza bo skoczylibysmy za sobą w ogień. Teraz? On by skoczył pewnie z pełna determinacja nawet gdyby nie do końca było to potrzebne. Wystarczy żebym mu kazała.
A ja bym już nie skoczyła. Powiedzialabym- o nie.
Chociaż z drugiej strony chyba z rozpędu skoczylam- za nim. W ogień nienawiści żalu i pogardy.... Litości która czuje i która sprawia ze przez szacunek do drugiego człowieka nie mówię słów które maja moc zabijania... Ale je myśle. Wypowiadam po cichu. Rozumiecie?? A w tym samym czasie pisze esemesa "to czekam na Twój powrót". Nie mam siły z drugiej strony ciagle o tym gadać. Ciagle mówić co o tym myśle. Wracać do tego i analizować moje uczucia. Pytać go jak mógł nam to zrobić dlaczego to zrobił... Kiedy dzisiaj napisał- zaczynamy nowa wspólna siodemeczke- będzie lepsza:) to mam ochotę napisać- NIE BEDZIE!!! Nie będzie lepiej. Lepiej już było. Było wyjątkowo.

Z drugiej strony. Czego ja kurna chce?? Mam kochającego męża. Udane życie. Fajnego syna. Ciekawa prace.
Ale nie mam zaufania.


serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

Offline

 

#7 2011-03-31 09:27:32

End_aluzja
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-12-04
Posty: 6155

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

kamyk napisał:

Wybaczyć zawsze można, tlyko że niestety pamięta sie do końca życia. Nie można zapomnieć czegos co już się wydarzyło w Naszym życiu i co miało na nie ogromny wpływ.

Ja chciałabym kiedyś wybaczyć. Ale wybaczyc dla siebie. Chciałabym sie pozbyć tego żalu i tych pretensji.
Tylko zastanwiam sie nad dotykiem tej osoby. Czy pozwoliłabym sie dotknąć, zbliżyc do siebie? Czy w momencie kiedy on mnie całuje,a zamykam oczy to czy nie widze jej?

Wiesz. To chyba tak nie działa. Najbardziej jak zamykam oczy to myśle o mnie:) wiesz ona mi w niczym nie umniejszyla... Bo nie mogła- rozumiesz? Nie jest tego warta.
Widzisz ja o siebie dbam. Nie mówię tu o fizycznosci. Mówię o tym ze dbam o swoją spójność i wartość. Ze mam zasady i wartości których się trzymam. Ze nie rozmieniam się na drobne. Ze szczyce się tym, ze te zasady sprawiają ze najwyżej cenie ludzi. Dbam o nich nie ranie ich jestem wobec nich uczciwa. Nie gram w gierki nie negocjuje nie udaje. Słucham co do mnie mówią i żyje zgodnie z moimi zasadami. Wierze ze w konsekwencji jedyne co mamy to wiarę w nas samych i dobre zdanie o nas samych. Dlatego są sfery w których nie idę na kompromisy...
Dlatego jestem sobą...
Wiec się nie porównuje. Bo ja bym nigdy nie zrobiła tego co ona. Wiec dla mnie ona jest niczym.


serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

Offline

 

#8 2011-03-31 09:31:26

marena7
Przyjaciółka Forum
Wiek: 58
Zarejestrowany: 2010-12-20
Posty: 1377

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

Nie tak prosto wybaczyć. Zwykle trwa to długo, nawet parę lat zanim wybaczymy krzywdę. Czasem wogóle to się nie udaje.
Ludziom się wydaje, że jak krzywdziciel powie wybacz, a pokrzywdzony wybaczam, to jest po sprawie. Ale to tylko słowa. W środku kłębią się uczucia - poczucie krzywdy, smutek, żal, złość....
i domagają się wyrażenia. Bez wyrażenia ich nic nie ruszy do przodu. Na nic zdają się próby wyparcia i ignorowania tych emocji, bo one zawsze dochodzą do głosu w rózny sposób.

Olinderka, masz prawo czuć się tak jak opisałaś i masz prawo głosno o tym mówić mężowi. Doznałaś traumy, bo skrzywdził Cię ktoś najbliższy.  Masz prawo krzyczeć i tupać. A on jeśli naprawdę pragnie wybaczenia, z pokorą to przetrzyma.

Offline

 

#9 2011-03-31 09:36:02

kamyk
Cioteczka Dobra Rada
Zarejestrowany: 2011-01-27
Posty: 377

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

Czyli taka osoba nie zasługuje Twoim zdaniem na wybaczenie? Czy lepiej po prostu sie rozstać?
Ale zdażaja sie pewnie momenty dobre, kiedy sie śmiejecie?

Przepraszam za bezpośrednie pytanie  :  Chciałabym zapytac co z dotykiem? CZy nie czujesz niechęci, obrzydzenia? Cy to też przechodzi za czasem?


Nie trać czasu z kimś kto nie ma go, aby go spędzać z tobą

Offline

 

#10 2011-03-31 09:39:05

kamyk
Cioteczka Dobra Rada
Zarejestrowany: 2011-01-27
Posty: 377

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

kamyk napisał:

Przepraszam za bezpośrednie pytanie  :  Chciałabym zapytac co z dotykiem? CZy nie czujesz niechęci, obrzydzenia? Cy to też przechodzi za czasem?

Po częsci odpowiedziałas juz na moje pytanie. Dziękuje Ci bardzo:)


Nie trać czasu z kimś kto nie ma go, aby go spędzać z tobą

Offline

 

#11 2011-03-31 09:44:41

End_aluzja
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-12-04
Posty: 6155

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

Marena. Ale ja tez widzę jego bezradnosc i bol. Mam w sobie dużo empatii i czuje jak cierpi. Bo co on może zrobić ponad to, co robi teraz? Każdym gestem czynem słowem udowadnia mi ze mnie kocha i jest gotów dla mnie na wszystko, zniesie wszystko, będzie przy mnie.
Czy pomaga mi gdy wyciągał rusznice i strzelam do niego? Kiedy jad saczy się ze mnie? Jak ktoś ma empatie to wie jak ranic. Umie ocenić jakie spustoszenie czynią jego słowa. Umie powiedzieć je tak żeby zabijaly.
Ja to wszystko potrafię....
A jak się potem czuje? Brudna i zbrukana. Bo dałam się wpuścić w gierke. Ty jesteś zły a ja dobra i dlatego mam prawo być zła. Lub inny tutul gierki- mam prawo po tobie deptac wiec to robię.
Wiiecie to może doprowadzić do wejścia w role. On. Ten zły niedobry i bebe- niezależnie jak bardzo chce naprawić swój błąd.
I ja- usprawiedliwiona wiedxma i hetera bo mnie wydarzenia z przeszłości zwolnily ze zwykłej ludzkiej przyzwoitości.


serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

Offline

 

#12 2011-03-31 09:46:58

End_aluzja
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-12-04
Posty: 6155

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

kamyk napisał:

kamyk napisał:

Przepraszam za bezpośrednie pytanie  :  Chciałabym zapytac co z dotykiem? CZy nie czujesz niechęci, obrzydzenia? Cy to też przechodzi za czasem?

Po częsci odpowiedziałas juz na moje pytanie. Dziękuje Ci bardzo:)

Kamyku- poza tym jest tez tak, ze po kilkunastu latach dobrej miłości dziolcha miała tylko przewagę nowego doświadczenia. Po kilkunastu latach miłości jesteśmy wobec siebie mistrzami... Jednym słowem- ona nie mogłaby być lepsza w te klocki niż ja...


serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

Offline

 

#13 2011-03-31 11:09:16

marena7
Przyjaciółka Forum
Wiek: 58
Zarejestrowany: 2010-12-20
Posty: 1377

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

Olinderka, nie chodzi o to, ze masz deptać swojego męża, wyzywac go i obrażać. Masz mówic o swoich uczuciach! Mówienie o sobie i o tym co się czuje nie jest żadną gierką.
"Czuję zlość, gdy myslę o twojej zdradzie, boję się, że nie będe umiała po tym wszystkim być z tobą" to nie to samo co "jesteś podłym oszustem i wrednym człowiekiem"! Nie chodzi o to, żeby strzelać do męża i go oceniać,  masz otworzyć przed nim swoje serce i podzielic się tym co w nim jest. Również tym co mroczne, trudne i bolesne.

Mowisz, że masz w sobie wiele empatii i czujesz jak on cierpi. Świetnie, ale okaż empatię także sobie, bo to jednak nie Ty zdradziłaś.
Co on może jeszcze zrobić, żeby było dobrze?  Może Ci pomóc uznając Twoje prawo do czucia się tak jak sie czujesz. Ale musi najpierw to usłyszeć od Ciebie! Inaczej będziesz w sobie hodowała urazę, która może na zawsze zablokować powrót prawdziwej bliskości między Wami. A tej nie sposób zastąpić prezentami na rocznicę i postanowieniami, że będziesz miła.

Offline

 

#14 2011-03-31 22:48:41

operacja
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2011-03-28
Posty: 1367

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

Olinderko,twoja historia to tak jakbym mowila o sobie.Wlasciwie te same odczucia,leki.Ja wiem o zdradzie od 6 tygodni,myslalam,ze po 2 latach bedzie mi juz lepiej.Jestem pelna obaw.Trzymam za ciebie kciuki.

Offline

 

#15 2011-03-31 23:13:52

End_aluzja
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-12-04
Posty: 6155

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

Żeby Cię wzmocnić to muszę tez powiedzieć ze nie jest tak cały czas. Teraz mam dół. A jak nie mam to myśle jak w wątku pt. "jestem szczęśliwa? Dajmy nadzieje..."


serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

Offline

 

#16 2011-04-02 21:26:21

aga333
Przyjaciółka Forum
Wiek: 38
Zarejestrowany: 2009-10-17
Posty: 726

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

Olinderko, wierze, ze i tego przyjaciela, ktory jest Ci czasami tak bardzo obojetny, wkrotce pokochasz rownie mocno, jak swojego meza. Mi rowniez poczucie upokorzenia czasem miesza zmysly. I to upokorzenie nie ma nic wspolnego z tym, ze on okazal sie gnojem. Raczej odczuwam je jako osobista porazke, ze zawiodlam jako zona, kobieta, ze nie bylam dosc atrakcyjna i godna szacunku jako czlowiek, porazke, z ktora wciaz ciezko mi sie pogodzic. Ale wirze, ze dojrzemy w koncu do prawdziwego wybaczenia i juz to wszystko nie bedzie mialo znaczenia.
Mowisz, ze postrzegasz go jako przyjaciela, przyjaciel jest ok. PRZYJACIEL, taki prawdziwy Cie nie zawiedzie. Wiec moze warto czasem miec i tego przyjaciela obok siebie?
Bedzie dobrze

Offline

 

#17 2011-04-03 08:18:02

End_aluzja
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-12-04
Posty: 6155

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

Dziękuje ci Aga. Bardzo mocno. Nikt nie rozumie tego, co
przezywamy tak jak
osoby które
przez
to
przeszły...


serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

Offline

 

#18 2011-04-06 21:33:38

End_aluzja
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-12-04
Posty: 6155

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

Siedzę w domku. Synek własnie wychodzi spod prysznica i idzie spać. Ja jeszcze moment. Jestem dzisiaj wieczorem sama. Mąż daleko. Wróci w piątek. Bez niego mi smutno. Pusto. Lubię jak jest obok. Lubię jak się o mnie troszczy. Lubię jego obecność.
Wkurza mnie jak mu się sprzątacz włącza. Lazi i marudzi bo ma być idealnie a nie jest. Po nastu latach razem w takich chwilach liczę do dziesięciu i odpuszczam. W końcu jak chce to niech się miota i sprząta...
I tak go lubię.
Czekam na niego.


serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

Offline

 

#19 2012-03-14 16:57:06

End_aluzja
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-12-04
Posty: 6155

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

Zbliża się trzecia rocznica świętowana po zdradzie. TIK TAK TIK TAK. Mądre książki o krzywdzie i kolejnych etapach pogodzenia się, czy zaakceptowania życia po krzywdzie. przeszłam je wszystkie. Od momentu, gdy dowiedziałam się o zdradzie męża minęły ponad dwa lata. Tyle czasu zajęło mi WYBACZENIE.
WYBACZENIE:
a więc pogodzenie się z tym, że nie będzie rekompensaty za doznane krzywdy, zrezygnowanie z pielęgnowania urazy, pogodzenie się z tym miejscem w życiu, w którym jestem teraz.

A w jakim jestem miejscu?
w związku, z planami na przyszłość. Z wielością różnych planów, bo z doświadczenia wiem, że jak jeden cel nam padnie.. to leżymy... a jak mamy ich wiele, to możemy skupić się na innych i mimo wszystko iść do przodu. Z pełną wiedzą i świadomością, że to JA muszę dla samej siebie być pewna, stabilna, atrakcyjna, mądra, kochana. Bo to JA - decyduję o tym kim jestem, czego potrzebuję i co będę czuć.
czego możecie mi życzyć w trzecią rocznice po zdradzie a 15 w ogóle?
Możecie mi życzyć, abym potrafiła kochać siebie. Dbać o siebie i być silną dla siebie. A jak kochamy siebie, to potrafimy kochać innych.


serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

Offline

 

#20 2012-03-15 09:55:52

marena7
Przyjaciółka Forum
Wiek: 58
Zarejestrowany: 2010-12-20
Posty: 1377

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

Życze Ci właśnie tego, czego sama sobie życzysz.
To bardzo mądre.

Offline

 

#21 2012-03-15 19:59:11

zwykły facet
Net-facet
Wiek: 38
Zarejestrowany: 2011-08-31
Posty: 870

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

Czytając Twoje wpisy we wcześniejszych wątkach dotyczących zdrad zawsze przebijała z nich huśtawka nastrojów. Raz tak raz siak. Raz góra raz dół. Wiem, że to normalny ,,objaw" więc nie traktuj tego jako ataku na swoją osobę. Oby to był koniec tego Ci szczerze życzę w trzecią rocznicę smile. Może dasz nadzieję innym...


Jeśli chcesz coś zmienić w swoim życiu to po prostu zmień coś w swoim życiu.

Offline

 

#22 2012-03-29 22:52:47

End_aluzja
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-12-04
Posty: 6155

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

Zwykły... Huśtawka minęła to fakt.
Ale nie wiem czy potrafię dać nadzieje.
Po prostu jestem. Po prostu z kimś. Po prostu korzystam z życia i wszystkiego co przynosi.

Myśle ze po zdradzie nadzieja umiera. Pozostają uczucia. Pozostaje wiara w jutro.
Ale nie ma już nadziei. Na cos wyjątkowego jedynego niepowtarzalnego. Na cos co jest tylko twoje. Na cos czego jesteś pewna. Pewny...
To nie chodzi o poczucie własności wobec drugiego człowieka. To chodzi o poczucie wiary i zaufania w siebie i swoje uczucia... Wuobrazasz sobie jak bolesna strata jest strata naszej własnej szczerze odczuwanej miłości do drugiego człowieka w której jesteśmy pewni ze oddalibysmy wszystko dla jego szczęścia i dobra??
Czy czujesz cos takiego do drugiego człowieka??
Ja tak. Do mojego syna. Czułam cos takiego także do mojego męża. Byłam wiec wielka szczesciara która umiała kochać cała sobą.
Miłość do dziecka jest bezwarunkowa piękna i ... Łatwa. Prosta i oczywista. Oddałabym za niego życie.
Miłość do drugiego człowieka którego spotykamy na swej drodze - to skarb który mamy. Jeśli kiedykolwiek kochales kogoś tak aby był dla ciębie całym światem. Abyś dla tej Miłości był gotów na wszystko- to masz skarb. Ja taki skarb miałam.
Oczywiscie dzisiaj kocham jestem żyje z NIM... Ale mam swoje granice. Mam swoje potrzeby. Jestem najważniejsza. Gdy cokolwiek mówię robię - skupiam się na tym co ja czuje co ja robię co jest dla mnie najlepsze.
Dla mnie.

Zwykły facecie. Już nigdy nikogo tak nie pokocham jak kochalam mojego męża. Już nigdy nie będę miała w swoim sercu takiej pewności zaufania żaru i nadziei.
Rozumiesz? Nie straciłam swojego męża. Nie straciłam jego uczuć. Straciłam cząstkę siebie i moje własne uczucia.
Czy to ma znaczenie ze zostałam z mężem? Czy inaczej byłoby gdybym odeszła i spotkala nowa miłośc?  Jestem przekonana ze to znaczenia nie ma. Dziś nie ma znaczenia KOGO kochAm. Dziś znaczenie ma JAK potrafię kochać.
W telewizji leciał film jedz modl się i kochaj. Wiesz co czuje oglądając takie filmy? Żal. Ze nie umiem tak ufać i wierzyć w miłośc.

Masz racje. Już się nie miotam. Już się nie zastanawiam nad sobą i swoją przyszłością. Nad swoimi decyzjami.
Dzisiaj wiem jedno.
Drogie dziewczyny drogie chłopaki. Życie po zdradzie uczy nas kilku rzeczy.
1. Abyśmy doceniali to co mamy
2. Abyśmy umieli cieszyć się z każdego dnia
3. Abyśmy pamietAli o sobie i swoich potrzebach
4. Abyśmy doceniali i wzmacniali dobre relacje w naszym życiu
5. Abyśmy szanowali nasze uczucia i na nich budowali swój Swiat.

Nie jest ważne czy po zdrAdzie odchodzisz czy zostajesz. Zdrada cię z
Zmienia diAmetralnie....

Czy jestem szczęśliwa ??? Tak.
Czy daje nadzieje??? Nie.
Bo to jest naprawdę INNE życie i inne relacje.
I nawet sobie nie wyobrazasz zwykły facecie jak tęsknię... Do swoich uczuć nAiwnosci i siębie przed zdrada...


serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

Offline

 

#23 2012-03-29 23:08:35

nikandra
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-03-12
Posty: 1195

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

To jak mam doceniać to co mam?? Skoro nadal tęsknię do uczuć i tego co prawdziwe a nie ...."klejone" ???
Nie można jednocześnie doceniać to ...co się ma??!! I marzyć o tym jak było wcześniej.
Bo zawsze i nigdy ....nie będzie się szczęśliwym !!
Pojęcie szczęścia dla mnie ...obustronne bezpieczeństwo i spokój a nie wieczne dościganie się we własnej atrakcyjności.

A że ,masz huśtawki?!! Sama je mam...co jak na razie bez powodu hmm
W Twojej sytuacji ...nie wiem jakbym postąpiła ale widać.....że Cię to gryzie,obojętnie w jak piękne słowa byś tego nie przybrała.

Ostatnio edytowany przez nikandra (2012-03-29 23:10:39)

Offline

 

#24 2012-03-30 01:39:32

magnolia6868
Słodka Czarodziejka
Zarejestrowany: 2012-01-18
Posty: 164

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

WIAM CIE END_ ALUZJO
Fenomenalny nick,zmieniajac A na I i tak adekwatny do calej sytuacji.
Moj nick powinien brzmiec END ILUZJA 2.
Stosunkowo krotko tu goszcze i ciesze sie,ze Twoj post trafil na pierwsza strone.
Dobrze,ze sie na niego natknelam.

End_Aluzja napisał:

Huśtawka minęła to fakt.

To tak jak u mnie.

End_Aluzja napisał:

Czy to ma znaczenie ze zostałam z mężem? Czy inaczej byłoby gdybym odeszła i spotkala nowa miłośc?  Jestem przekonana ze to znaczenia nie ma.

Troche empiryczne,ale przyznam,sprowokowalo mnie do myslenia.

End_Aluzja napisał:

Masz racje. Już się nie miotam. Już się nie zastanawiam nad sobą i swoją przyszłością. Nad swoimi decyzjami.
Dzisiaj wiem jedno.
Drogie dziewczyny drogie chłopaki. Życie po zdradzie uczy nas kilku rzeczy.
1. Abyśmy doceniali to co mamy
2. Abyśmy umieli cieszyć się z każdego dnia
3. Abyśmy pamietAli o sobie i swoich potrzebach
4. Abyśmy doceniali i wzmacniali dobre relacje w naszym życiu
5. Abyśmy szanowali nasze uczucia i na nich budowali swój Swiat.

Nie jest ważne czy po zdrAdzie odchodzisz czy zostajesz. Zdrada cię z
Zmienia diAmetralnie....

I to jest jedna z najmadrzejszych sentencji,jakie na tym forum znalazlam( w zwiazku
z tematem).

Ty sobie poradzilas - silna jestes.
Zycze Ci wszystkiego najlepszego.

Pozdrawiam Cie cieplutko
END ILUZJA2

Ostatnio edytowany przez magnolia6868 (2012-03-30 02:13:34)

Offline

 

#25 2012-03-30 06:25:43

End_aluzja
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-12-04
Posty: 6155

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

nikandra napisał:

To jak mam doceniać to co mam?? Skoro nadal tęsknię do uczuć i tego co prawdziwe a nie ...."klejone" ???
Nie można jednocześnie doceniać to ...co się ma??!! I marzyć o tym jak było wcześniej.
Bo zawsze i nigdy ....nie będzie się szczęśliwym !!
Pojęcie szczęścia dla mnie ...obustronne bezpieczeństwo i spokój a nie wieczne dościganie się we własnej atrakcyjności.

A że ,masz huśtawki?!! Sama je mam...co jak na razie bez powodu hmm
W Twojej sytuacji ...nie wiem jakbym postąpiła ale widać.....że Cię to gryzie,obojętnie w jak piękne słowa byś tego nie przybrała.

Nikandra. Ale ja nie marże o powrocie do przeszłości. Bo wiem ze to niemożliwe. Docenienie tego co się ma to docenianie całej mojej przeszłości. Doświadczeń i tego czego się nauczyłam.
Czy moje uczucia są klejone? Nie. One są inne..
Czy są gorsZe od poprzednich? Nie. Są inne.
Fajnie było myśleć ze Swiat jest czarno biały i dookreslony.
Teraz fajnie jest budować swój Swiat na większej rozwadze dojrzałości.
Wybaczenie oznacza akceptację.
A ja zaakceptowalam to co przyniosła ta zdrada. Zaakceptowalam zmiany w moim życiu. Po prostu.
Szanowanie uczuć- oznacza dla mnie szanowanie moich uczuć i moich potrzeb.
Moja terazniejsZosc oparta jest na większej rozwadze i nadaniu swojej osobie i swoim uczuciom pozycji priorytetowej.
Czy to jest gorsze od tego co było? Nie. To jest inne.

Nie tęsknię do przeszłości której już nie będzie. Nie czekam na nowe uczucie które będzie takie jak kiedyś.
Byłam wtedy o pare lat młodsza. Mój Swiat nie rozpadł się na kawałki i moje serce jeszcze wtedy nie pękło...
Czy to nowe życie jest klejone z resztek które zostały? Na początku tak było.
Ale teraz to nowe życie i nowa jakość tego życia.
Takie jest. I ja je takie akceptuje.

Po doświadczeniu zdrady i próby odbudowania swojego związku chciałam powiedzieć wszystkim, którzy miotaja się i zastanawiają co zrobić;
Tak. Możesz być sZczesliwa. Możesz być szczęśliwy. Możesz czerpać spełnienie ze związku który odbudowujecie. Ale to nie oznacza powrotu do przeszłości sprzed zdrady. Tych samych relacji i starych uczuć.
To oznacza nowa rzeczywistość która razem tworzycie.


serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

Offline

 

#26 2012-03-30 06:29:52

End_aluzja
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-12-04
Posty: 6155

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

powtórzyłam post, przepraszam

Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2012-03-30 16:08:12)


serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

Offline

 

#27 2014-03-04 06:36:58

isztar12345
O krok od uzależnienia
Zarejestrowany: 2013-06-28
Posty: 64

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

Widzę jak płaczesz, ja proszę ,,Ogarnij się, to nie Twój świat runął w gruzach, Twój zmierzył się z rzeczywistością, czego ryczysz?" ,,Bo nie radzę sobie z tym co Ci zrobiłem." Przestajesz płakać, dużo mówisz ,,Kocham Cię, nawet kiedy mnie nienawidzisz."
Chciałabym usiąść przed kim i wszystko opowiedzieć, wszystko... Bez rad, pouczeń, po prostu wylać z siebie to, czego Ty nie potrafisz wysłuchać, może nie powinieneś zresztą.

Offline

 

#28 2014-03-04 13:23:00

End_aluzja
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-12-04
Posty: 6155

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

pisz isztar
mi to pisanie pomogło
wink

daj sobie prawo do wylania wszystkiego. do niepewności, złości i żalu
oddam ci ten wątek;) kontynuuj.


serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

Offline

 

#29 2014-03-07 13:06:06

ewka123
Cioteczka Dobra Rada
Wiek: 40+
Zarejestrowany: 2011-11-02
Posty: 340

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

Widzę, że ktoś odkurzył stary watek smile Stary ale ciągle aktualny.
Witaj Endi. Moja trzecia rocznica PO będzie pod koniec kwietnia. Juz od jakiegoś czasu myslę o tym i mam poczucie zagubienia. No bo co tu świętować. Tamtego uczucia juz nie ma, obietnice i przysięgi przegrały z atrakcyjnościa motyli w brzuchu.
Powiem wam, że boję sie takich dni, rocznic, walentynek, rodzinnych dni jak wigilia.....
Bo sie rozklejam, bo nie wiem czy dam radę, bo nie wiem jak zareaguję
a właściwie nie wiem w ogóle jak zareagować Bo dostanę kwiaty i buziaka i co????
Kiedyś w ten dzień wspominaliśmy, z usmiechem, z uczuciem a teraz... ech. Już mam mokre oczy sad
Jakieś sztuczne dla mnie teraz to świętowanie, wszystko jakieś nie na miejscu i niewłaściwe.
Nie czekam na ten dzień z radością, raczej jestem rozdygotana.


the hardest part of ending is starting again

Offline

 

#30 2014-03-07 13:27:17

End_aluzja
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-12-04
Posty: 6155

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

widzisz Ewka
pytanie czy fakt, że jesteście razem, jest waszą przegraną, czy też waszą klęską...
bo to zalezy od was
jeżeli po to, by nauczyc się razem zyć, każde z was musiało spojrzec sobie w oczy, musiało pogodzić się z rzeczywistością, musiało cierpieć, musiało sie wspierać i musiało poszukać w sobie sił, żeby oparcia szukac włąsnie w tej drugiej stronie, to ta cięzka praca może dac wam poczucie radościi spełnienia - że się udało, że przetrzymaliście sztorm, burzę, odejście w zaświaty i powrót do zywych
jeżeli każde z was rozumie, ile straciliscie, a ile udało wam się ocalić,
jezeli czujecie, że odnaleźliście się i widzicie nawzajem
jeżeli wiesz, że każde z was się czegos nauczyło
jeżeli po tych długioch latach chwyciliście się za rekę wiedząc, że dalej pójdziecie razem
to możecie świetowac
waszą wygraną zwycięstwo i to, że udało wam się przetrwać

a jesli ti się nie zdarzyło
jesli między wami są mury.,,..
to każde wspólne świeto jest klęska - bo nie jest takie jak dawniej, a nie jest dobre jakością dzisiejsza
więc jak to jest ewka?


serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

Offline

 

#31 2014-03-07 13:42:06

ewka123
Cioteczka Dobra Rada
Wiek: 40+
Zarejestrowany: 2011-11-02
Posty: 340

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

Endi ja mam watpliwości.
Jestesmy razem, to nasza decyzja ale..
Ja nie wiem dlaczego mój M ze mna jest.
Nie chciał rozwodu, płakał, ale to było po prawie dwóch latach od ujawnienia zdrady. Nie wiem ,czy został ze mna bo sie wystraszył czy z innego powodu.
Nie było przepraszam, kocham cie, jestes dla mnie ważna, ona była pomyłką. Nie.
Zachowanie mojego męża zmienio sie na korzyść. Więc jeśli ważne są czyny a nie słowa to jest ok.
Ale on codziennie sie z nia spotyka w pracy ( boli mnie to bardzo i czasem z tego powodu, mam wrażenie, że godząc się na to zdradzam sama siebie), powiedział, że nie zrezygnuje z pracy i już. Więc w tym kontekście te niewypowiedziane słowa są dla mnie ważne.
Endi ja wiem, że chcę iść dalej z nim ale nie wiem, jakie są jego motywacje.
I chyba mury takie czy inne są....Mam w sobie duzo żalu.

Ostatnio edytowany przez ewka123 (2014-03-07 13:48:57)


the hardest part of ending is starting again

Offline

 

#32 2014-03-07 13:52:40

Gary
Net-facet
Wiek: 38
Zarejestrowany: 2014-01-29
Posty: 883

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

Zdrada to tragedia. Można porównać ją do śmierci bliskiej osoby. Mąż i żona leżą sobie po fajnym seksie w łóżku... on idzie do łazienki, zostawił komórkę na stoliku... przychodzi sms, ona wiedziona intuicją sprawdza sms-a... a tam "Dobranoc Kotku!"... <--- w tym momencie pada cały świat, tak jak telefon z policji "Pani Kowalska? Czy Pani jest żoną Jana Kowalskiego, który prowadził Ford Focus rejestracja XD123132?".

Było życie, razem. Sielanka, rodzina, dzieci, dom, praca, seks, rutyna, wspólne weekendy, wakacje. Rodzina funkcjonująca dobrze, jak zorganizowana firma.

Ale facet zabawił się z laską, rżnął ją, dotykał, całował. Czy to taki straszny powód do zabicia życia rodzinnego? Jako facet nie powinienem tego pytania stawiać, bo "nie wiem co czujecie". Ale są kobiety, które były zdradzone i też dochodzą do takich wniosków -- nie robić afery, nie tracić życia, "tylko" z tego powodu, że on się zabawił.

Polubił dupę, z którą się rżnie? No i co z tego? Może żonę kocha, z żoną żyje, z żoną się zestarzeje, z żoną ma dzieci, mieszkanie, auta. Co z tego, że polubił ją? Nawet bardzo polubił? Zaprzyjaźnił się? A gdyby tego nie zrobił, to zaprzyjaźniłby się bardziej z żoną?


Ale czasami jestem po prostu tak wściekła!!!!! Bo chciał żyć jak jego kumple i korzystać z życia jak oni------- a w konsekwencji zniszczył najwieksza miłość!!! Najwieksza bo skoczylibysmy za sobą w ogień. Teraz? On by skoczył pewnie z pełna determinacja nawet gdyby nie do końca było to potrzebne.

Nie, nie... jaka tam największa miłość... Największa miłość jest bezwarunkowa. W szczególności nie jest zależna od wierności.


Pytać go jak mógł nam to zrobić dlaczego to zrobił...

Dla zabawy. Zrobił tak, aby było mu dobrze. Sam sobie zrobił dobrze. Niezależnie od żony, dzieci.


Kiedy dzisiaj napisał- zaczynamy nowa wspólna siodemeczke- będzie lepsza:) to mam ochotę napisać- NIE BEDZIE!!! Nie będzie lepiej. Lepiej już było. Było wyjątkowo.

Było wyjątkowo, bo był wierny. Życie było dobre bo był wierny, bo nie było zdrady. Sensem życia była wierność. Nic nie było tak ważne jak wierność, seksualna rzecz jasna. Kogo dotykał, w kogo wchodził.



Z drugiej strony. Czego ja kurna chce?? Mam kochającego męża. Udane życie. Fajnego syna. Ciekawa prace.
Ale nie mam zaufania.

Zaufania jeśli chodzi o wierność, o seks. Wszystko na tym było oparte, więc runęło? Na pewno runęło?

Taki prosty test... czy mąż oszukałby Cię na pieniądzach? A gdybyś była w szpitalu, to chciałby abyś umarła, czy raczej chciałby Cię ratować? Jak wiele obojętności miałby w stosunku do Ciebie... jak bardzo byłoby mu obojętne twoje cierpienie (nie, nie... -- nie chodzi o seks, tylko cierpienie z powodu np. twoej choroby)? A gdyby trzeba było Ci oddać nerkę? Oddałby bez wahania, czy rozważał korzyści i straty, opłacalność? Jeśli chwilowo zapomnimy o seksualności, to jaki on jest? Jak Cię traktował zanim zdrada wyszła na jaw, a jak traktuje teraz? Jesteś dla niego ważna (abstrachując od tego że jak posuwał laskę, to akurat chwilowo o Tobie nie myślał)?

PS. Wszystkie pytania są retoryczne. Nie odpowiadaj na nie proszę... i tak nic nowego nie wymyślimy. To są moje poglądy, może jestem w błędzie i kiedyś życie mnie skoryguje.


ewka napisał:

Nie wiem ,czy został ze mna bo sie wystraszył czy z innego powodu.

Może został z Tobą, bo chce z Tobą żyć?


Nie było przepraszam, kocham cie, jestes dla mnie ważna, ona była pomyłką. Nie.

Pewnie Cię kocha, ale nie mógł tego powiedzieć, bo byś pomyślała, że on to mówi, aby Cię zmiękczyć po wykryciu zdrady. Ona nie była pomyłką -- przecież tego Ci nie powie... Ty jesteś dla niego ważna -- w sumie mógł to powiedzieć.


Ale on codziennie sie z nia spotyka w pracy ( boli mnie to bardzo i czasem z tego powodu, mam wrażenie, że godząc się na to zdradzam sama siebie), powiedział, że nie zrezygnuje z pracy i już.

No to niech się spotyka. Przecież ona nie zabiera Ci męża... Chrzanić to. Może nawet ją lubi, ale romans się skończył.


wiem, że chcę iść dalej z nim ale nie wiem, jakie są jego motywacje.

Takie, że chce z Tobą żyć -- bo jesteś dla niego ważna, bo Cię jednak kocha... I wcześniej też kochał, jak zdradzał to kochał, byłaś dla niego ważna, ale i tak zdradzał, nie planował od Ciebie odejść.

Ostatnio edytowany przez Gary (2014-03-07 14:05:41)

Offline

 

#33 2014-03-07 14:24:56

ewka123
Cioteczka Dobra Rada
Wiek: 40+
Zarejestrowany: 2011-11-02
Posty: 340

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

Gary - ja nie patrze na to z perspektywy zdrady fizycznej i seksu.
Moj M zdradził mnie emocjonalnie. Zakochał się.
Ja sie nie liczyłam. Ona była kobieta na która czekał, najlepszą na świecie.
Gdyby był pożar to ratowałby ją a nie mnie. Ja płakałam, cierpiałam a on był zakochany. Pocieszał mnie, przytulał, żałował ale dalej ją kochał.....
Ateraz gdybysmy obie były chore w tym szpitalu to nie wiem, której by bardziej żałował. Chcę wierzyć, że mnie.
I to o czym piszesz - że rodzina, dom, dzieci, wspólne wakacje tak to jest ważne, ale moga to tez byc powody do racjonalizowania. A ja chcę wierzyc że oprócz rozumu jest jeszcze uczucie.


the hardest part of ending is starting again

Offline

 

#34 2014-03-07 14:38:13

Gary
Net-facet
Wiek: 38
Zarejestrowany: 2014-01-29
Posty: 883

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

Moj M zdradził mnie emocjonalnie. Zakochał się.
Ja sie nie liczyłam. Ona była kobieta na która czekał, najlepszą na świecie.

Trochę się facet pogubił, zakochał, zauroczył, a potem jak motylki odleciały, to pewnie uznał, że z Tobą chce żyć.

Z tym szpitalem... nie chodzi o to której by bardziej żałował, ale o to której z Was cierpienie byłoby mu bardziej obojętne. Jak osoba, którą kochamy cierpi, to my też cierpimy -- tak sobie tłumaczę miłość. Jeśli czyjeś cierpienie jest nam obojętne, to znaczy, że o tyle mamy mniej miłosci do danej osoby. Jeśli ktoś jest gotów cierpieć za nas, to wg mnie jest miłość (np. oddać nerkę, tak od razu, bez zastanowienia).

Dlatego mimo zdrady męża, czyli tego że w jego (tak... jego... osobnym świecie) życiu zaistniała inna kobieta, skupiałbym się raczej na tym co Was, Ciebie i męża łączy. Jeśli jest to dobre, to zdradę wyrzuć z waszego świata (*).


(*) ponownie głupio mi to pisać, bo nie jestem zdradzony, ale tak uważają inne kobiety...

Ostatnio edytowany przez Gary (2014-03-07 14:40:11)

Offline

 

#35 2014-03-07 14:59:29

End_aluzja
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-12-04
Posty: 6155

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

Gary napisał:

Zdrada to tragedia. Można porównać ją do śmierci bliskiej osoby. Mąż i żona leżą sobie po fajnym seksie w łóżku... on idzie do łazienki, zostawił komórkę na stoliku... przychodzi sms, ona wiedziona intuicją sprawdza sms-a... a tam "Dobranoc Kotku!"... <--- w tym momencie pada cały świat, tak jak telefon z policji "Pani Kowalska? Czy Pani jest żoną Jana Kowalskiego, który prowadził Ford Focus rejestracja XD123132?".

Było życie, razem. Sielanka, rodzina, dzieci, dom, praca, seks, rutyna, wspólne weekendy, wakacje. Rodzina funkcjonująca dobrze, jak zorganizowana firma.

Ale facet zabawił się z laską, rżnął ją, dotykał, całował. Czy to taki straszny powód do zabicia życia rodzinnego? Jako facet nie powinienem tego pytania stawiać, bo "nie wiem co czujecie". Ale są kobiety, które były zdradzone i też dochodzą do takich wniosków -- nie robić afery, nie tracić życia, "tylko" z tego powodu, że on się zabawił.

Polubił dupę, z którą się rżnie? No i co z tego? Może żonę kocha, z żoną żyje, z żoną się zestarzeje, z żoną ma dzieci, mieszkanie, auta. Co z tego, że polubił ją? Nawet bardzo polubił? Zaprzyjaźnił się? A gdyby tego nie zrobił, to zaprzyjaźniłby się bardziej z żoną?


Ale czasami jestem po prostu tak wściekła!!!!! Bo chciał żyć jak jego kumple i korzystać z życia jak oni------- a w konsekwencji zniszczył najwieksza miłość!!! Najwieksza bo skoczylibysmy za sobą w ogień. Teraz? On by skoczył pewnie z pełna determinacja nawet gdyby nie do końca było to potrzebne.

Nie, nie... jaka tam największa miłość... Największa miłość jest bezwarunkowa. W szczególności nie jest zależna od wierności.


Pytać go jak mógł nam to zrobić dlaczego to zrobił...

Dla zabawy. Zrobił tak, aby było mu dobrze. Sam sobie zrobił dobrze. Niezależnie od żony, dzieci.


Kiedy dzisiaj napisał- zaczynamy nowa wspólna siodemeczke- będzie lepsza:) to mam ochotę napisać- NIE BEDZIE!!! Nie będzie lepiej. Lepiej już było. Było wyjątkowo.

Było wyjątkowo, bo był wierny. Życie było dobre bo był wierny, bo nie było zdrady. Sensem życia była wierność. Nic nie było tak ważne jak wierność, seksualna rzecz jasna. Kogo dotykał, w kogo wchodził.



Z drugiej strony. Czego ja kurna chce?? Mam kochającego męża. Udane życie. Fajnego syna. Ciekawa prace.
Ale nie mam zaufania.

Zaufania jeśli chodzi o wierność, o seks. Wszystko na tym było oparte, więc runęło? Na pewno runęło?

Taki prosty test... czy mąż oszukałby Cię na pieniądzach? A gdybyś była w szpitalu, to chciałby abyś umarła, czy raczej chciałby Cię ratować? Jak wiele obojętności miałby w stosunku do Ciebie... jak bardzo byłoby mu obojętne twoje cierpienie (nie, nie... -- nie chodzi o seks, tylko cierpienie z powodu np. twoej choroby)? A gdyby trzeba było Ci oddać nerkę? Oddałby bez wahania, czy rozważał korzyści i straty, opłacalność? Jeśli chwilowo zapomnimy o seksualności, to jaki on jest? Jak Cię traktował zanim zdrada wyszła na jaw, a jak traktuje teraz? Jesteś dla niego ważna (abstrachując od tego że jak posuwał laskę, to akurat chwilowo o Tobie nie myślał)?

PS. Wszystkie pytania są retoryczne. Nie odpowiadaj na nie proszę... i tak nic nowego nie wymyślimy. To są moje poglądy, może jestem w błędzie i kiedyś życie mnie skoryguje.


ewka napisał:

Nie wiem ,czy został ze mna bo sie wystraszył czy z innego powodu.

Może został z Tobą, bo chce z Tobą żyć?


Nie było przepraszam, kocham cie, jestes dla mnie ważna, ona była pomyłką. Nie.

Pewnie Cię kocha, ale nie mógł tego powiedzieć, bo byś pomyślała, że on to mówi, aby Cię zmiękczyć po wykryciu zdrady. Ona nie była pomyłką -- przecież tego Ci nie powie... Ty jesteś dla niego ważna -- w sumie mógł to powiedzieć.


Ale on codziennie sie z nia spotyka w pracy ( boli mnie to bardzo i czasem z tego powodu, mam wrażenie, że godząc się na to zdradzam sama siebie), powiedział, że nie zrezygnuje z pracy i już.

No to niech się spotyka. Przecież ona nie zabiera Ci męża... Chrzanić to. Może nawet ją lubi, ale romans się skończył.


wiem, że chcę iść dalej z nim ale nie wiem, jakie są jego motywacje.

Takie, że chce z Tobą żyć -- bo jesteś dla niego ważna, bo Cię jednak kocha... I wcześniej też kochał, jak zdradzał to kochał, byłaś dla niego ważna, ale i tak zdradzał, nie planował od Ciebie odejść.

przytoczyłeś gary moje bardzo stare posty
nie chodzi o seks chłopie. chodzi o to, czy pomyslał - a co to znaczy dla niej? czy ją to zaboli?

ale do rzeczy
zdrada- kończy peniem etap w naszym zyciu. etap, w którym ja np. mysłalam, że mam w zyciu wpływ nie tylko na siebie, swoje zachowania i uczucia, ale moge tez być pewna innych ludzi
z perpektywy czasu widze, że starsznie byłam naiwna i głupia

dzisiaj rozumiem, że ja, tylko ja... odpowiadam za siebie swoje zycie swoje decyzje swoje poczucie szczęscia, nieszczęscia i co zjem na kolacje ( a nie.. tutaj na innych moge liczyć:)
tego się nauczyłam
oparcia na sobie, siły, która we mnie tkwi, mozliwości i umjiejętności decyzowania o sobie i tego, co dla mnie wazne i dobre

czy zdrada oznacza smierć związku -TAK GARY - chyba, że się na zdrade umówilismy -fizyczną np.. na przygody poza związkiem
ale jesli ja sądze, że zyjemy tylko ze sobą, a ty uważasz, że nie ma znaczenia, czy dzielisz swój czas mysli i fiuta z kimś innym- to znaczy że zabijasz i niszczysz to, co było mjiędzy nami
bo podstawy tego, co pomiędzy nami opierały sie o jakies zasady
a ty te zasady ZMIENIŁEŚ
a więc zmieniłes ten związek i jego relacje

ja zapytałam męża - czy jego romans oznacza, że od teraz każde z nas może mieć partnerów seksualnych, pod warunkiem, że się fizycznie nie zaangazuje?
bo ja nie wiedziałam, że takie zasady mamy, a jakbym wiedziała to może bym z tego korzystała
i nie mam nic przeciwko zmianie zasad, ale mają dotyczyc nas dwojga
więc wszystko, co robi on, robię ja
i jesli do tego włąsnie dązył i taki związek mu odpowiada - to ok.
ale obydwoje na tych samych zasadach

ale on nie chciał gary

dla mnie podstawa bycia z kiimś, zhycia z kimś, przyjaxnienia się z kimś jest uczciwość
a to nie było uczciwe wobec mnie

więc tłumaczenie - że posunał, że tylko seks, że włożył - nie ma znaczenia gary
bo równie dobrze moglibysmny mieć w naszym związku zasady, że np. nikt z nas nigdy nie pozwoli, żeby jego włosów dotknał fryzjer - i wtedy ta zasada obowiązuje

więc jesli mój mąż uznał, że dojrzeliśmy do etapu związku otwartego z przygodami, to powinien mi powiedzieć - wiesz, poznałem fajną dupę w pracy mam ochotę ją przelecieć. a ja bym powiedziała, spytaj ją czy ;lubi trójkąty

rozum,iesz gary?
a jesli mi o niej nie powiedział, to znaczy, że WIEDZIAŁ, że to dla mnie ma znaczenie
może mieć

gary możemy dyskutować, czy chodziło o spuszczenie się, czy rywalizację z kolegami, czy umoczenie - czy to było fizyczne czy posychiczne, czy głębokie czy płytkie - ale znaczenie ma to, czy było uczciwe wobec mnie i tego, jak zyliśmy

i żebys nie miał wątpliwości - mój mąż nie miał poglądów takich jak ty - mój mąż zawsze był RADYKAŁEM - zero tolerancji dla zdrady, słabości, wszystko jest czarne, albo białe, żebys słyszał, co mówił o swoich kumplach zdradzających zony..
więc gary - złamał zasady - które mi deklarował

i wiesz co? i to tez do niego dotarło-to, że oblał się gównem w swoich włąsnych oczach - bo to on, nie ja, traktował zawsze zdradę jak gówno.. a potem stał się taki sam jak jego koledzy, ojciec, wszyscy wokół, których mieszał z błotem opowiadając, jak to my się kochamy, jak sobie ufamy, jak na siebie działamy i jacy jesteśmy 'zakręceni" mimo tylu lat małżeństwa...wiesz, jak go to zabolało?
uświadomienie sobie, że juz nie jest 'lepszy" inny wyjątkowy?
AŁA!

spokorniał.. cięzko jest juz nie móc oceniać innych.... co nie? wydawać sądów i BYC LEPSZYM...

zdrada kończy relacje
zmienia jej wymiar
tworzy nową
lub nie tworzy
bez różnicy
ale zdrada to jest KONIEC
tego zycia, które było przed zdradą.


serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

Offline

 

#36 2014-03-07 15:41:30

Gary
Net-facet
Wiek: 38
Zarejestrowany: 2014-01-29
Posty: 883

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

End_aluzja napisał:

przytoczyłeś gary moje bardzo stare posty

Ale ze mnie ciapa... sorki.


mysłalam, że mam w zyciu wpływ nie tylko na siebie, swoje zachowania i uczucia, ale moge tez być pewna innych ludzi
z perpektywy czasu widze, że starsznie byłam naiwna i głupia

W mojej głowie jest tak, że żona może być pewna mnie na 100% we wszystkim za wyjątkiem zdrady. Gdyby trzeba było jej nerkę oddać, to nawet bym nie rozważał odpowiedzi.


dzisiaj rozumiem, że ja, tylko ja... odpowiadam za siebie swoje zycie swoje decyzje swoje poczucie szczęscia, nieszczęscia i co zjem na kolacje ( a nie.. tutaj na innych moge liczyć:)
tego się nauczyłam
oparcia na sobie, siły, która we mnie tkwi, mozliwości i umjiejętności decyzowania o sobie i tego, co dla mnie wazne i dobre

Ciągle popycham żonę na te tory -- aby sama zaczęła decydować, i że ja nie jestem odpowiedzialny za jej poczucie szczęścia, rutyny, fajerwerków. Brutalna prawda -- każdy sam jest odpowiedzialny za swoje szczęście. Nie można być szczęśliwym kosztem kogoś.


czy zdrada oznacza smierć związku -TAK GARY - chyba, że się na zdrade umówilismy -fizyczną np.. na przygody poza związkiem

Niestety nie każdego na to stać.



bo podstawy tego, co pomiędzy nami opierały sie o jakies zasady
a ty te zasady ZMIENIŁEŚ
a więc zmieniłes ten związek i jego relacje

Wiem, wiem. Zdrada to oszustwo, a ktoś komu wierzyłaś okazał się oszustem. Z mojego punktu widzenia gorsze jest oszustwo w stylu obojętności na chorobę żony niż zdrada seksualna/zakochanie/zauroczenie/romans, bo to pierwsze niszczy relację mąż-żona, a to drugie jest czymś poza tą relacją.



ja zapytałam męża - czy jego romans oznacza, że od teraz każde z nas może mieć partnerów seksualnych, pod warunkiem, że się fizycznie nie zaangazuje? ...
ale obydwoje na tych samych zasadach

Myślałem nad tym milion razy. Na takie pytanie odpowiedziałbym żonie "Rób jak chcesz, byleś w ciążę nie zaszła i chorób nie przyniosła i relacji ze mną nie zepsuła.".



więc jesli mój mąż uznał, że dojrzeliśmy do etapu związku otwartego z przygodami, to powinien mi powiedzieć - wiesz, poznałem fajną dupę w pracy mam ochotę ją przelecieć. a ja bym powiedziała, spytaj ją czy ;lubi trójkąty

Nie powiedziałabyś tak. Dzisiaj możę... ale nie 5 lat temu.


a jesli mi o niej nie powiedział, to znaczy, że WIEDZIAŁ, że to dla mnie ma znaczenie
może mieć

Wiedział. Pewnie.



mój mąż zawsze był RADYKAŁEM - zero tolerancji dla zdrady, słabości, wszystko jest czarne, albo białe, żebys słyszał, co mówił o swoich kumplach zdradzających zony..
więc gary - złamał zasady - które mi deklarował

W towarzystwie na temat zdrady milczę. Nie mogę mówić o swoich poglądach.


i wiesz co? i to tez do niego dotarło-to, że oblał się gównem w swoich włąsnych oczach ...wiesz, jak go to zabolało?
uświadomienie sobie, że juz nie jest 'lepszy" inny wyjątkowy?
AŁA!
spokorniał.. cięzko jest juz nie móc oceniać innych.... co nie? wydawać sądów i BYC LEPSZYM...

Naprawdę go to zabolało? Dziwne rzeczy... Na szczęście ja nie oceniam innych. Nawet żony.

Offline

 

#37 2014-03-07 15:41:52

ewka123
Cioteczka Dobra Rada
Wiek: 40+
Zarejestrowany: 2011-11-02
Posty: 340

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

End_aluzja napisał:

zdrada kończy relacje
zmienia jej wymiar
tworzy nową
lub nie tworzy
bez różnicy
ale zdrada to jest KONIEC
tego zycia, które było przed zdradą.

Skoro więc ślub był początkiem a zdrada końcem tamtego życia to powinniśmy świetować rocznicę podjęcia decyzji o pozostaniu ze sobą czyli początek nowego życia tego po zdradzie smile
Ja mam kurcze takie matematyczne podejście do wszystkiego sad albo jest czarne albo białe
Dlaczego tak trudno jest porzucić stare.....
Dlaczego nie myślę, że nowe jest lepsze....


the hardest part of ending is starting again

Offline

 

#38 2014-03-07 15:49:57

ewka123
Cioteczka Dobra Rada
Wiek: 40+
Zarejestrowany: 2011-11-02
Posty: 340

Re: To już nasza druga rocznica ślubu swietowana po zdradzie...

Gary napisał:

Wiem, wiem. Zdrada to oszustwo, a ktoś komu wierzyłaś okazał się oszustem. Z mojego punktu widzenia gorsze jest oszustwo w stylu obojętności na chorobę żony niż zdrada seksualna/zakochanie/zauroczenie/romans, bo to pierwsze niszczy relację mąż-żona, a to drugie jest czymś poza tą relacją.

Gary - rozumiem, że gdyby żona pielegnowała Cię w chorobie, podawała syropki albo zmieniała pampersy a na boku dawała dupy innemu to by cie to nie dotknęło?!
Czy dajesz sobie prawo do zdrady a odkupieniem ma byc pielegnowanie zony w chorobie?
sorry za sarkazm, ale tak to rozumiem.


the hardest part of ending is starting again

Offline

 

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013