Temat: Chciałabym się zakochać... z wzajemnością...:(

Nie jestem długo sama, dwa miesiące temu zerwał ze mną chłopak, w którym byłam...tak mi się wydaję zakochana, no on niestety we mnie nie... Cały czas o nim myślę, wiem, że zapomniałabym, gdybym poznała kogoś...W końcu najlepszym lekarstwem na jedną miłość jest druga...W moim przypadku zawsze się to sprawdza...
Ten związek był nieudany, nie byłam szczęśliwa.. mimo pół roku związku czuję się jakbym i tak rok była sama...
CHCĘ SIĘ ZAKOCHAĆ! Po prostu tak mnie to nęka, tak mi z tym ciężko... że nie mam do kogo się przytulić, nie ma tej bliskości psychicznej i fizycznej, ale nie udawanej! Tylko takiej z głębi serca... Chcę znaleźć faceta, dla którego będe wszystkim..:( Chcę być komuś potrzebna...
A wiecie co jest najgorsze? że nie mam nawet gdzie, poznać jakiegoś chłopaka...:/
Wiem,że nie jestem z tym sama, że jest Was tu wiele z takim problemem... jak sobie poradzić? sad

"Lepiej żeby mnie nienawidzili taką, jaką jestem, niż kochali kogoś, kim nigdy nie będę." !

2

Odp: Chciałabym się zakochać... z wzajemnością...:(

Jestes pewna , że wchodzenie w nowy związek pomoże Ci? Uważam, że po rozstanu potrzebny jest nam czas samotności, aby przemyśleć wszytsko, wyciągnąc wnioski. Nie wiem ile ten związek trwał, Ja byłam w zwiazku 3 lata, dwa miesiace temu rozstaliśmy sie. Ja nadal go kocham i póki co nie chcę się z nikim wiązać. Raz, że nie mogłabym, a dwa musze przeanalizować to wszytsko, pobyć sama, aby w kolejnym związku nie popełnic tych samych błedów,

Nie trać czasu z kimś kto nie ma go, aby go spędzać z tobą

3

Odp: Chciałabym się zakochać... z wzajemnością...:(

maya ja doskonale Cie rozumiem poniewaz czuje sie podobnie ale kamyk ma racje.warto przez jakis czas pobyc sama ze soba zastanowic sie nad wszystkim.czasem jest tak ze po przemysleniach okazuje sie iz my tez popelnialysmy bledy w zwiazkach i przekonujemy sie o tym wowczas wtedy jak jestesmy samotne.u mnie wlasnie tak bylo.jestem samotna w sumie od nie az tak dawna ale juz wiele sobie przemyslalam i zrozumialam jakie ja bledy popelnialam w poprzednich zwiazkach i wiem co moge robic aby moj nastepny zwiazek mial szanse na przetrwanie.mysle ze dopiero teraz naprawde jestem gotowa na powazny zwiazek ale przyznam ze ja tez mam problem z tym gdzie moglabym kogos poznac.jednakze nie skupiam sie na tym jakos specjalnie.nie szukam na sile poniewaz przekonalam sie ze ten odpowiedni sam sie pojawi  we wlasciwym czasie.obecnie skupiam sie na sobie.zapisalam sie na szkolenie,podjelam prace dorywcza w markecie i skupiam sie na tym aby podjac i ukonczyc szkole srednia a mezczyzna zycia sam sie pojawi:)wierze w to i Tobie proponuje rowniez takiego nastawienia:)

,,Nigdy nie jestesmy tak bardzo bezbronni wobec cierpienia jak wtedy,gdy kochamy"

4

Odp: Chciałabym się zakochać... z wzajemnością...:(

Cieszę się że podjęłyście ten wątek.
Też czekam na dzien kiedy amor trafi odpowiednio mocno w obie strony.
Czekam na ta właściwa miłość taka której bede pewna,spokojna,wspierana,słuchana,kochana,doceniona.
Jestem świerzo po rozstaniu i nie sadzę aby był to dobry moment na szukanie kolejnego zwiazku.
Taki czas jak ten jest dla mnie, musze naladować akumlator smile odnaleśc siebie w sobie.
Zrozumieć swoje błędy, błędy związku by ich nie powielać.
Nie jest mi łatwo,boli wciaż ale daję radę.

Jak to mówią co nas nie zabije to nas wzmocni.

Jedna z koleżanek na forum napisała:

" Nie goń amora, na każdego przyjdzie pora..."

5

Odp: Chciałabym się zakochać... z wzajemnością...:(

Życzę Wam żebyście większych problemów jak to, że jest się samym przez 3 miesiące czy nawet rok nie miały wink

6

Odp: Chciałabym się zakochać... z wzajemnością...:(

No właśnie nie rozumiem postów, w których ktoś się użala, że JUŻ 2 miesiące jest sam... Litości, kilka lat to zrozumiem, ale kilka miesięcy? Macie jakieś zajęcia poza "byciem z kimś"?

Czyż nie ma hipokryzji w tym, że upominamy dzieci gdy krzywdzą kotki czy pieski, podczas gdy sami zasiadamy do stołu, na który zabito dziesiątki stworzeń?

7

Odp: Chciałabym się zakochać... z wzajemnością...:(

Nie chodzi tu o użalanie się nad sobą, czy szukanie na siłe...Mam studia, swoje zajęcia, wspaniałych znajomych i nie narzekam- każdy mi mówi po co Ci facet big_smile Ale to nie chodzi o to, żeby go mieć na siłe... założyłam ten wątek, bo chciałabym poznać "przepis" na przyszłość...;) Poprzedni związek nie był udany, bardzo nieudany, nie mieliśmy ze sobą nic wspólnego... Dlatego mówię, że mimo wszystko czuję się samotna już ponad rok...
I nie zaprzeczajcie, że Wy też nie chciałybyście być szczęśliwe...:)
Szczurunia... "bycie z kimś" nie traktuje jak zajęcie... Mogę mieć mnóstwo zajeć- szkoła, praca... Ale przychodzi moment, że siadam i myśle- fajnie byłoby kochać i być kochanym... Miłość to nie obowiązek, tym bardziej zajęcie...:)
Takie podejście do związku miał mój były i jestem temu bardzo przeciwna... jak można traktowac związek jak obowiazek? To chyba powinna byc przyjemność?:)

"Lepiej żeby mnie nienawidzili taką, jaką jestem, niż kochali kogoś, kim nigdy nie będę." !