Życie po zdradzie. - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2011-03-24 16:54:30

Carina
Niewinne początki
Wiek: 46
Zarejestrowany: 2011-03-24
Posty: 8

Życie po zdradzie.

Dzisiaj mój pierwszy dzień na tym forum i moje pierwsze publiczne wyznanie co się stało.Jestem w związku małżeńskim od 25 lat.Jak do niedawna myślałam szczęśliwym.Mam męża 17lat starszego więc byłam pewna, że na młodszą ode mnie kobietę się nie skusi.Ale się przeliczyłam.Mąż pracował przez 23 lata za granicą. Często przyjeżdżał, ale to nie to samo co prowadzenie wspólnego życia bez wyjazdów. Ja byłam w domu zajęta dziećmi i codziennością.Ale strasznie za sobą tęskniliśmy.Mąż przez te wszystkie lata prosił mnie żebym do niego przyjeżdżała częściej, chciał zabierać mnie w podróże w które był wysyłany z pracy.Mogłam jechać, zwiedzać i być z nim.Ale tutaj rzeczywistość wyglądała tak, że dzieci rosły, były szkoły, zajęcia i mnóstwo innych rzeczy dla mnie ważnych.Zatraciłam się w spełnianiu swojej pasji.Budowałam spełnienie swoich marzeń wierząc, że da ono możliwość pracy dla mnie i męża tu na miejscu.I nigdy już nigdzie nie wyjedzie. Budowałam , pracowałam, padałam na twarz, harowałam jak głupia żeby interes ruszył i żebyśmy byli razem.W końcu wylądowałam w szpitalu.Ale to musiało się tak skończyć.
Mąż był zadziwiony tym co ja tu wyrabiam, odchodził od zmysłów że nie dzwonię, nie wiedział jak daje radę.A ja taka byłam harda ,że chciałam wszystko zrobić na gotowo sama.Nie pytałam go o zdrowie o jego problemy tylko twardo działałam.Od kilku lat byłam nękana głuchymi telefonami.O każdej porze dnia.A jak mąż był w domu to w nocy.Nieraz całą noc.Mąż chciał iść na policje zgłosić ten fakt. Dzwoniła do mnie kobieta i przepraszała za wszystko i płakała ale nic więcej nie mówiła.Dzieci odkryły sms-y do męża w jego telefonie ale nic mi nie powiedziały.Sama się zorientowałam,że coś nie gra.Standardowe pilnowanie komórki przez męża, stres w łóżku i tym podobne zachowania dały mi do myślenia.W końcu wpadł bo ta kobieta zaczęła dzwonić do domu.Przycisnęłam go do muru i kazałam wyznać nawet najgorszą ale prawdę.No i okazało się,że brakowało mu mnie jak twierdzi, codzienne piwko z sąsiadem za granicą odjęło mu racjonalne myślenie i poszedł do łóżka z 24 letnia opiekunka do dziecka sąsiadów. Znałam ją oczywiście bo przecież bywałam u męża.Kilka nocy z nią spędził i zaczął się koszmar pt szantaż, że powiem zonie jak mnie zostawisz.Prze 5 lat trzymała go w szachu a ten kretyn tak się jej bał, że robił co chciała.Jego wersja się potwierdziła w bardzo krótkim czasie.Okazało się, że dziewczyna nas przez lata śledziła, sterczała pod domem, śledziła każdy ruch naszych dzieci na NK i Facebooku.Powiedziała mojemu mężowi,że nasza córka nie jest jego a wie to rzekomo od mojej przyjaciółki.Mamy kilku wspólnych znajomych.Potem był napad i pobicie mnie na parkingu za granicą.Dużo by pisać.Dwa lata temu od razu po tym jak się wydało mąż na siłę zabierał mnie na każdy wyjazd.Nie ruszył się beze mnie ani na krok. W pracy dał kolegom pół roku na znalezienie zastępstwa i porzucił swoją karierę, źródło dochodu i wieloletnie zatrudnienie.Był przed tym wszystkim i w trakcie zresztą też bardzo czułym i opiekuńczym mężczyzną.Ale taki jaki jest od dwóch lat to przechodzi sam siebie.Wiem, że żałuje tego w co się wplątał.Odbudowujemy nasze nowe życie ze zdwojonym uczuciem.Pracujemy razem, wszystko robimy razem.Seks jest jak nigdy w życiu.Ale od czasu do czasu mam takiego doła, że żyć się nie chce.Zrobiłam mu dokładnie to samo ok. rok temu z jego kolegą.On wie o tym ode mnie.Obiecałam mu to i dotrzymałam słowa.Resztę napisze potem ponieważ muszę iść popracować.

Offline

 

#2 2011-03-24 18:02:47

daria1968
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-03-02
Posty: 1249

Re: Życie po zdradzie.

Obiecałaś mężowi że go zdradzisz z jego kolegą ? Dobrze to zrozumiałam?

Offline

 

#3 2011-03-24 18:34:43

maryna240
Słodka Czarodziejka
Wiek: 18+ :)
Zarejestrowany: 2011-01-09
Posty: 157

Re: Życie po zdradzie.

Nie daria Carina tego nie obiecała, ona to zrobiła. Zastanawiam się czy ulżyło Tobie po tym jak to się stało. Powiedz..?


Jak na deszczu łza
Cały ten świat nie znaczy nic a nic...
Chwila, która trwa
Może być najlepszą z Twoich chwil...

Offline

 

#4 2011-03-24 19:01:26

Kriss
100% Netkobieta
Wiek: 37
Zarejestrowany: 2010-11-28
Posty: 1357

Re: Życie po zdradzie.

Jak rozumiem pan mąż leciał w kulki z opiekunką przez lat 5.
Pan latek 63, opiekunka 24. Małżeństwo ze stażem 28 letnim. Zemsta żony - 1 raz - zapowiedziana czyli ustalona odgórnie - nie ma się praktycznie o co czepiać.

Myślę że nie ulżyło - dla wyrównania powinna się bzykać z przyjacielem nieco dłużej bądź bardziej intensywnie.
No i przyjaciel powinien być duuużo młodszy.

Myślę że w takiej chwili nie ulżyło a świat się zawalił dużo wcześniej.

Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-03-24 19:04:23)

Offline

 

#5 2011-03-26 10:05:09

Carina
Niewinne początki
Wiek: 46
Zarejestrowany: 2011-03-24
Posty: 8

Re: Życie po zdradzie.

Mogę znowu trochę napisać.Zawsze myślałam, że moje małżeństwo jest inne niż pozostałe.Że mój mąż jest bez pamięci zakochany i nic nam nie grozi.Straciłam czujność.Nie starałam się pielęgnować tego co miałam.A wieczne rozstania nie pomagały.To jest trochę branie winy na siebie, ale wina zawsze tak naprawdę leży po środku.Ponieważ po tym jak wydało się wszystko załamałam się okropnie. Nie było mowy o pracy, rozsądnym myśleniu ani o normalnym funkcjonowaniu.Mąż dwoił się i troił żeby nam pomóc.Ale ja wpadłam w taki dół że nie widziałam sensu żyć.Znienawidziłam swoje pasje, nasz dom, samochód, siebie i całe życie.Chodziliśmy do psychologa u którego nie mogłam słowa wydusić.Cały czas płakałam.Płakaliśmy razem.Nad sobą samym, nad sobą nawzajem. Mąż twierdził, że w ogóle jej nie kochał. Potrzebował kogoś bliskiego, ale o uczuciu mowy nie było. Ona zresztą opowiadała mi ,że ciągle o mnie opowiadał i żebym go nie zostawiała bo mnie kocha a ją wykorzystał.Może i tak było.
Po jakimś czasie, kiedy próba odebrania sobie życia się nie powiodła, psycholog nie podziałał, postanowiłam zrobić mu to samo.Ale tym razem dla siebie.Chciałam mieć to samo poczucie winy.Pomyślałam że jak je będę miała to dam radę żyć bez rozpamiętywania tego co on zrobił.Zrobiłam to.Kolega świetnie znał naszą sytuację bo razem pracowali za granicą i o wszystkim wiedział.Zapytałam męża jakby się czuł gdybym to ja go zdradziła.Odpowiedział, że nie miałby takiego prawa żeby mnie oskarżać.Wtedy mu powiedziałam że życzę mu żeby się kiedyś poczuł tak samo jak ja i że kiedyś zrobię mu to samo.Chciałam żeby poznał te wszystkie emocje.Wiem jestem okropna.I tak się stało. Nasz kolega widział,że jest przeze mnie wykorzystany, ale chyba nie specjalnie mu to przeszkadzało.No i teraz już wiem sama dla siebie, że można rozdzielić seks od uczucia i że jedyną osobą która smakuje najlepiej na świecie, pachnie tak jak lubię, śmieje się tak jak lubię i tylko z nim chce być to jest mój mąż.
Minęło dwa lata od tych wydarzeń.Nie wiem czy można w ten sposób postępować.Pewnie nie.Ale te wszystkie wydarzenia, te złe emocje i przejścia tak wzmocniły nasz związek ,że mam nadzieję, że nic nie jest w stanie stanąć między nami.Nie będę nigdy nikomu radzić żeby tak robił.Mogę tylko powiedzieć,że nie straciłam szacunku wobec samej siebie.Sa tylko czasem ciężkie dni.Zwłaszcza jak ponuro na dworze to i ja mam jakiś taki wisielczy nastrój. Ale on jest przy mnie non-stop.Rzucił wszystko żeby ratować nasze życie.Zmieniliśmy numery telefonów, powiedzieliśmy córkom, pracujemy razem, gotujemy razem i nadrabiamy wszystko co nie było nam dane przez te lata.Kocham go jak głupia nastolatka a on zachowuje się najczulej i najmilej jak umie.Wrócił cudowny seks,mamy wspólne wakacje, chodzimy do znajomych, zmieniamy i wyrzucamy wszystko co sie źle kojarzy. Mamy wspólne konto na NK i żyjemy.RAZEM!!!

Ostatnio edytowany przez Carina (2011-03-26 11:58:40)

Offline

 

#6 2011-03-26 14:46:33

aga333
Przyjaciółka Forum
Wiek: 38
Zarejestrowany: 2009-10-17
Posty: 727

Re: Życie po zdradzie.

Ciesze sie, ze odnalezliscie droge do siebie nawzajem, choc, ze tak powiem, to bylo nieco kontrowersyjne. Mnie nie bylo stac na to, zeby odplacic zdrada. Moze nie mialam z kim? A kryzysy tez do mnie wracaja....

Offline

 

#7 2011-03-26 17:01:12

Carina
Niewinne początki
Wiek: 46
Zarejestrowany: 2011-03-24
Posty: 8

Re: Życie po zdradzie.

Myślę sobie ,że tylko wielka miłość jaka jest m-dzy ludźmi od początku może dać siłę do ratowania związku.Robimy rzeczy nieraz tak jak piszesz kontrowersyjne po to żeby coś uratować. Wydaje nam się że to jest właściwe. Może to co zrobiłam ja i mój mąż powinno zakończyć się rozwodem, ale tak się nie stało.Rozmawiamy czasem o tym co było.Wiemy teraz że już nic nas nie rozdzieli.Ta dziewczyna tez to wie i dała nam spokój.Zajęła się sobą.Nasze dzieci patrząc na nas też mówią, że bez siebie nie możemy.Zaczęliśmy nowe, lepsze życie.Życzę wszystkim paniom w takiej sytuacji żeby tak jak my dały radę własnymi sposobami ratować swoje zwązki jeśli są warte ratowania.

Offline

 

#8 2011-03-26 17:37:58

aga333
Przyjaciółka Forum
Wiek: 38
Zarejestrowany: 2009-10-17
Posty: 727

Re: Życie po zdradzie.

Ja mialam taka nieprzeparta chec, zeby odplacic pieknym za nadobne, ale naprawde nie miala z kim. Moj maz byl calym moim swiatem, nawet przez jedna chwile nie spojrzalam na innego faceta, jak na potencjalny obiekt seksualny. Poza tym, do dnia dzisiejszego tak naprawde nie wiem, co sie stalo, ile winy mojego meza w tym bylo. Mam tysiace pyan bez odpowiedzi i zadnych szans na ich uzyskanie.

Moj maz sie niesamowicie zmienil. Do tego stopnia, ze czasem mysle, ze to nie on. I ja tez sie bardzo zmienilam. Czuje, jakby ich bylo dwoch: przed i po, i mnie tak samo. Niekiedy to rozdwojenie jazni doprowadza mnie do obledu. Chcialabym moc zrozumiec, co sie zdarzylo w moim zyciu. Moze latwiej byloby mi poukladac sobie wszystko w glowie i isc do przodu. W kazdym razie Twoj przypadek daje nadzieje.

Offline

 

#9 2011-03-27 09:02:56

iwet30
Do zakochania jeden krok
Zarejestrowany: 2011-02-25
Posty: 48

Re: Życie po zdradzie.

ja też miałam taką ochotę,a co więcej okazję,ale w ostatniej chwili wycofałam się,nie chciałam tylko dla zasady,uznałam,że to nie ma sensu,to nie to,uwielbiam kochać się z mężem,jego zapach jak piszesz Carina,jestem jednak  dumna,że tego nie zrobiłam,to nie sposób...próbujemy żyć na nowo,zmienić  życie,aby być razem codziennie,a nie 2 dni tygodniowo,mąż stara się bardzo,mam gorsze momenty,jest ciężko,a smutek w moich ochach jest nadal...widzę go i czuję...zobaczymy co przyniesie czas...teraz już jestem ostrożna i wiem,że nic nie jest dane raz na zawsze i należy o to dbać,tak jak o związek.Uczymy się żyć na nowo.Wszystkim i sobie,którzy podjęli trud nauki życia na nowo po zdradzie życzę powodzenia...

Offline

 

#10 2011-03-27 22:56:55

Carina
Niewinne początki
Wiek: 46
Zarejestrowany: 2011-03-24
Posty: 8

Re: Życie po zdradzie.

Dla mnie teraz po dwóch latach od tych złych wydarzeń zaczęło być ważne moje dobre samopoczucie.Nie chce już mieć smutnej twarzy i odpływać myślami gdzieś gdzie nie powinnam.Chcę się zachowywać jak dawniej, spontanicznie i jakby życie zaczęło się od nowa. Nie mam już 20 lat i szkoda mi każdego dnia żeby te złe przejścia zakłócały codzienność.Nie pozwalam żeby "ona" była w naszym życiu.Jak będę wciąż myślami w tamtym czasie to będziemy w trójkę.A teraz jestem ja, on i nasza rodzina.
Mam taką pracę, że jestem wciąż wśród bardzo młodych ludzi.Młodych sportowców.Dla nich również warto mieć dobry nastrój.To co ja zrobiłam jest naganne.Ale pomogło mi dalej żyć.A te złe wydarzenia tylko dowiodły jak bardzo ważne jest pielęgnowanie związków.Komfort życia jest inny.Mogę oglądać filmy o zdradach i nic się nie dzieje.A do niedawna od razu płakałam i widziałam oczami wyobraźni mojego męża.Tłumaczę sobie,że  zabrała mi inna kobieta  tylko ciało męża.Najważniejszego nie dostała.Miłości.Niczego nie żałuję.Boje się tylko o jedno.O moje zdrowie. Długotrwały stres spowodował u mnie spadek odporności.Łapie wszystko,nie mogę się skoncentrować co w mojej pracy jest kłopotliwe.Czuję,że coś jest nie tak.Ogólnie niby nic, ale coś intuicyjnie wyczuwam że nie jest dobrze.I szczerze mówiąc boję się zrobić jakieś badania.Na pewno radziłybyście mi pójść do lekarza, ale nawet nie wiem do jakiego.Psycholog mi mówił, że stres może zrobić spustoszenie w organizmie.Pewnie tak jest.

Offline

 

 

Ostatnie tematy :

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013