łgarz? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: łgarz?

Witam ponownie.Nie wiedziałam własciwie gdzie sie umiejscowic ze swoim problemem ,ale  jak zwykle idealne miejsce sad.Otóz moj problem z partnerem trwa do obecnej chwili i nadal pozostawia wiele pytajników .Zobrazowałam sprawe jakis czas temu ale nadal tkwie w nie jasnosci a miedzy nami utrwala sie juz jakby stały pkt.zwiazany z owa niepewnością "co dalej ??".Nie wiem kto wieksza wine ponosi za ta niestabilną sytuacje miedzy nami ,nie chce stawiac nikogo na szali ale to naprawdę "uparte,trudne stworzenie z niego".Po całym moim nierozgarnieciu ,konfliktach miedzy nami ,jego znajomych on wrocił aby dac nam szanse.Nie robiłam nic na siłe bez zbytniej przesady czyli: jak mam sie zachowywac ,co robic itp..Wszystko działo sie naturalnie z mojej strony moze bardziej okazywałam mu swoje zainteresowanie i urozmaicalismy czas na rozmowach ,swoich oczekiwaniach.Do czasu!Od jakis 3 tygodni zauwazyłam nagminne pisanie do pewnej kobiety.On był jakby nieobecny ,zmieszany ta sytuacja nadal walczy z klawiatura ,spoglada na telefon ,odpisuje...Po wspanialym weekendzie juz lezelismy razem w ramionach kiedy obudził mnie w nocy sygnał z jego komurki o 2 w nocy znow od tajemniczej wielbicielki.Ale okey pomyslałam niemam dowodow jako takich ,po co mam popadac w paranoja musze wykazac sie rozsadkiem chociaz "czerwona lampka " swieciła na alarm.Z kolei przy kolejnej okazji oswiadczył mi cytuje" Chyba coraz bardziej sie w tobie zakochuje ,idzie wiosna zaczniemy na nowo co ma byc to bedzie " Jakos taki miały sens te słowa.Poszlismy na obiad a w barze znowu telefon -patrze na klawiarure telefonu az raziło u niego po oczach-znowu ta kobieta!Poczułam sie cholernie niezrecznie jakbym ja cos ukrywała conajmniej domyslała sie a powinnam?..Od niego nadal zapewnienia ale z dozo ironii w głosie np.kiedy sie zamysle odpowiada-" okim myslisz bo chyba nie o mnie prawda".Jeszcze tym samym perswaduje mi jakies chore domysły .Wszyscy wokoł,rodzina wiedza ,ze jestesmy razem.Oficjalnie chodzimy jak para i planujemy chyba dalszy ciag tej znajomosci jednak i wlasnie tu sie pojawia "???".Doszło do tego ,ze wkoncu nie wytrzymałam bowiem juz kiedys przezywałam rozczarowanie z powodu zdrady partnerow i jestem wyczulona na czyjes intencje.Powiedzialam wprost-"słuchaj skoro niemasz nic do ukrycia i sam masz wobec mnie obawy pokaz mi sms od tej X bede spokojniejsza i po sprawie.Jaka była reakcja-oburzenie cooo ty chcesz mi w telefonie grzebac to znajoma poznam cie z nia jak chcesz !"No tak tylko na moj gust moze mnie poznac z całkiem inna osoba.Pozatym ten ktos moze wiedziec o nas badz moj partner kreci na dwa fronty i mowie jej ,ze miedzy nami to nic powaznego.Od tego czasu znowu sa kryzysowe sytuacje miedzy nami on twierdzi ,ze kocha a jak mu zawieje.Ten weekend i kolejne dni spedzac ma bezemnie a gdzie uscislił ,ze u znajomych .Tych rzekomych znajomych nie widzialam na oczy mieszkaja ładne kilometry od naszej miejscowosci.Ja naprawde nie wiem jak do niego dotrzec wyglada to conajmniej dziwnie.Odkad przestal jezdzic do znajomych  pojawily sie sms,telefony od tajemniczej kobiety i traw to jakis czas.Teraz zaiskrzyło miedzy nami dosc powaznie ,nie wytzrzymałam powiedzialam za duzooo ,on udaje ze po sprawie i sobie tam jedzie.Generalnie mowi ,ze kocha a zachowuje sie czesto tak jakbym była jego chwilowa zachcianka sad((

2

Odp: łgarz?

Moja opinia jest taka ze on poprostu kogos ma moze zaczol znajomosc i nie jest co do jej rozwoju pewien dlatego jednoczesnie spotyka sie z ta kobieta i z toba bo z tego co piszesz to on nadzwyczajnie klamie .Moj byly tez mowil ze jezdzi do kolegi codziennie tym kolega okazala sie jego obecna partnerka nawet tak ja mial wpisana w telefonie jako kolege wiec wydaje mi sie ze to podobna sytuacja

3

Odp: łgarz?

No własnie mi tez sie wydaje ze bada grunt gdzie mogłby na dluzej zakotwiczyc badz wygodnie mu w takim polozeniu taki ogier dwie naraz sad(((.Niewiem co zrobic Kobitki ,zebym przypadkiem nie dała sie  w to wciagac nie bede go sledzic przeciez a rozmowy nie pomagaja!Moze ultimatum skoro niema tajemnic w zwiazku -zostawic go!

4

Odp: łgarz?

Jesli ci na nim nie zalezy to zostaw a jesli jest odwrotnie to poprstu moze nie odzywaj ise jakis czas nie odbieraj tel zajmij sie soba i zaczekaj na jego reakcje a po niej szczera rozmowa i ultimatum ze masz takie przypuszczenie i podejrzenia i jaki ma stosunek do tego...jak moj byly mnie klamal ze z nikim ise nie spotykA to powiem ci ze tylko mu spojrzalam w oczy i wiedziaalm odrazu pozatym kuroczowe trzymanie tel nawet w nocy i ciagle zamyslony i wykrecajacy sie natlokiem pracy....po tym poznaalalm ale bolalo i boli nadal ze ise nie przyznal sam tylko dowiedzialam sie w okrutny sposob

5 Ostatnio edytowany przez Alfi (2011-03-23 02:00:47)

Odp: łgarz?

Przykro mi wiem z doswiadczenia jaki to wstrzas szczegolnie kiedy potwierdzaj sie nasze obawy a teraz przezywam to z kolejnym partnerem.Ja rowniez doszlam do tego ,ze on bardzo interesuje sie moimi znajomymi (to atrakcyjne kobiety) .Potrafi niekiedy wprost powiedziec ,ze by ktoras zabrał na wycieczke do łokza ,nie chce ordynarnie pisac złagodzilam jego text.I to sie pojawilo całkiem od niedawna nie wiem co mu sie stało.Ostatnio tez doszly mnie sluchy ,ze podrywal jakas kelnerke i powiedzialam mu nie tak wprost.Napisalam telefonicznie ,ze nie zła szuja z niego a reakcja!-myslałam ,ze wpadnie do baru rozgoraczkowany 2 dni pozniej i zwyzywa ta dziewuche twierdzac ze to nie prawda .Telefon mi sie nie urywał od niego przez jakis czas a pozniej z kolei stwierdzil"jestes nie normalna najpierw trzeba bylo sie spytac mnie a nie dopuszczac takich plotek od nieznajomych!".Wszystkie te chore insynuuacje jaki typ kobiet lubi ,o walorach moich kolezanek ,sms od tej X.No to jak sie czlowiek moze nie wpedzac w paranoje.czy on bada na ile sobie moze pozwolic chce wzbudzic zazdrosc???.I ciagle pytania,podteksty czy jestem tylko jego i niko wiecej .heh moze on jest sexoholikiem co?.A dziewczyny tak pomyslałam poniewaz biore kazda ewentualnosc pod sprawe czy ja sama tego nie sprowokowałam.Gdyz mam pełno znajomych od dawna przyjaciela takiego od serca nic nas nie łaczy poza serdecznoscia ,wsparciem ...Czesto tez jest u mojego boku w sensie jakos mnie tam wspiera telefonicznie pozatym jestem osoba towarzyska mam duzo znajomych ,ale moj wie o wszystkim.Czy to moze jednak niewyraznie wygladac i on mi robi na złosc ,no nie wiem:(

6

Odp: łgarz?

Absolutnie to nie twoja wina nawet tak nie mysl on jest niedojrzaly moze nie jest gotowy na tak powazny zwazek jakiego ty oczekujesz .....przeciez to egoistyczne zwracanie uwagi na inne kobiety w two.jej obecnosci brak szacunku daj sobie z nim spokoj...

7

Odp: łgarz?

No tak to conajmniej chore ...teraz sobie mysle czy jest na tyle zdolny ,ze wmawia mi uczucie do siebie ciagnie to juz pól roku zeby miał regularne ,darmowe łozko...jednak chyba sie liczy z tym ,ze sam rzuca sobie kłody pod nogii z nierozwga mieli ozorem i moze nawet to sie mu ukrócic.Ja tez mam temperament w sensie nie potrafie byc ofiara i wywalcze swoje.Nie raz stawiałam sprawe na ostrzu noża ,ale faceci z reguły ukrywaja takie rzeczy dla egoistycznych pobudek.Ten przypadek nic sobie z tego nie robi.Nie wiem z kad to podłoze i jakie czynniki wpłyneły na jego zachowanie gdyz byl w dlugoletnich zwiazkach.Jeden z nich zakonczył sie prawie slubem ,piekne zareczyny i cos gruchneło.Do dzis trzyma zdjecie swojej ex przed moimi oczami ,pielegnuje ten obraz nie tylko w pamieci z czym sie nie kryje.Ostatnio mu zaproponowalam ,ze kupie mu piekny album niech kolekcjonuje wspominki w nim bo ta bezposredniosc jest dobijajaca i nie na miejscu.Jak sie zaczyna nowy zwiazek to po co takie szopki odgrywac a pokoj wyglada jak muzeum po tej Ex!To kolejny chyba juz dowod ,ze nie ma do mnie szacunku i przyzwoliłam na ta impertynencje ze strony niby dorosłego faceta -zalosne.Znajac moj charakter pojda iskry albo,albo ja juz wysiadam ..

8

Odp: łgarz?

On jest z tych co chce mieć  jabłko i zjeść jabłko.Ja na Twoim miejscu zakończyłabym taką znajomość.On nie kryje się z tym i nic sobie z tego nie robi .Być może jesteś lekarstwem po byłej.A on tego związku i tak nie traktuje poważnie, nie zdziwiłabym się gdyby te sms były od ex.

9 Ostatnio edytowany przez Alfi (2011-03-23 22:06:05)

Odp: łgarz?

O kurcze o tych sms nie pomyslałam a całkiem mozliwe !On sie z niej leczy juz huhu pare ładnych latek i wiem ,ze miał jakies przelotowe znajomosci ale jestem z nim nie jako najdłuzej..No tak reasumujac :zdjecia ex wciaz sa trzymane na forum publicznym ,wciaz opowiada jaka była doskonała.Nawet ktos z jego znajomych mi szepnoł ,ze porownuje kazda do jej wizerunku i charakteru ale wypada to słabo.ja widze ,ze tez bledne przy jej doskonałosciach .Skoro była taka fantastyczna to dlaczego nie sa razem?.Takie pytanie mu zadałam ,odpowiedzi -brak!.Nic o niej nie wiem ,nie pytałam.Cos tylko mowił w zadumie ,ze sie nie układa kazdej z jego ex w zwiazkach.I moze pozostawił sobie furtke na Nia???...Ja bym to na sam koniec jakos rozegrała jeszcze np..sprawdzic dokladnie informacje,upewnic sie.Ale skoro nie chce pokazac mi wiadomosci na telefonie-ma to swoja ukryta głebie mozliwe ,ze Oni sie spotykaja i biadola nawet jak im sie nie uklada obecnie w zwiazkach.Na pewno jak trzyma jej zdjecie -nie zapomniał !

10

Odp: łgarz?

Skoro on pielęgnuje pamieć o ex i wcale sie z tym nie kryje to licz sie z tym że ona niestety ma przewagę nad tobą, przykro mi.On próbuje leczyc się z niej za pomocą ciebie, nie daj sie dziewczyno...wpadłaś w jakieś bagno emocjonalne.Zacznij go olewać bo nic dobrego z tego nie bedzie, a te wyznania niech wsadzi sobie w dupsko....bo są gów...o warte!
Szkoda ciebie na walki z wiatrakami! mówie poważnie. Sama widzisz, jego pokój wygląda jak muzeum, juz chyba dobitniej nie da się przedstawić tego co on czuje tak naprawdę.Zasługujesz na faceta który ciebie bezie kochał i tylko ciebie a nie traktowął jak jakiś plaster na swoje rany.Daj mu wolność, niech sie zabawia z innymi bo widać ze ciagnie go bardzo do takiego stylu zycia.Zmarnujesz sobie czas i zdrowie przez niego, on nie zasługuje na ciebie, zastanów się czy warto?  a dlaczego nie chce ci sie przyznać? bo jesteś tym właśnie kołem zapasowym i tyle.
Szanuj siebie, miej swóją dumę i zostaw tego typa, niech sie babra z tym sam, a jak już bedzie na 100% wiedział z kim chce być to wtedy możecie próbować, a póki co te słowa jego są ...nic nie warte, puste...bo sama widzisz PO DZIAŁANIACH POZNASZ FACETA, a on na twoich oczach cie zdradza, kłamie. SZANUJ SIĘ! I ZOSTAW TEGO CŻŁOWIEKA DLA WŁASNEGO DOBRA!

11

Odp: łgarz?

Witam serdecznie .Wracam do mojego bieżącego tematu bo własciwie jest to takie "never ending story".Od czasu mojego posta nie wiele sie zmieniło niby cos ruszyło ,zeby znowu isc w strone "złej mocy".Po moich małych aferach zmobilizował sie jakby nagle znikneły zdjecia ex .Przestał nawet wymownie w arogancki sposob mowic o walorach fizycznych moich kolezanek .Zastrzegłam ,ze nawet zartobliwie nie zycze sobie jakis insynuuacji,ucichło wiec.Spedzilismy swieta wspolnie jak zawsze w takim pozornym porzadku rodzinnym ,gdyz odczuwałam ze to jest jakas fikcja i On nadal ma bierne zachowanie wobec mnie .Z lekka lekcewazace .Czułam sie nie komfortowo za kazdym razem presja od strony jego rodziny ile to mamy zamiar sie szarpac,lata leca ,czy jestesmy wkoncu razem?Jączenie tesciów,jego brata,starszej siostry wszystkich pochłonoł temat naszej niezgody.W głownej mierze nie odczuwałam jako tako piętna na sobie gdyz "miedzy wierszami" tesciowa insynuuowała jego trudny charakter dajac do zrozumienia najprosciej słowami"jest mi szkoda ciebie dziewczyno ,moze kopnij go w 4 litery a nie bedzie taki pewny siebie i nadrobi zaległosci ,zamieszkajcie razem macie swoje lata,postaw mu jasny komunikat :albo,albo".Spotkania jak zwykle w tym samym tonie i jak na moj gust mało znaczace.Zadnych powaznych rozmow ,okoliczne wyjscia do znajomych pitu,pitu o pierdołach .Wszystko jednak przysłoniete Jego marzeniami,oczekiwaniami .Jakbym miała byc elementem ktory musi sie dopasowac w ten swiat a ja gdzies poza szeregiem .Nie bede pesymistka do konca .Bywały chwile olsnienia z Jego strony ,przełamnie rutyny i słowa wiązące ta znajomosc na powaznie.No cóz to tylko jednak słowa z czynami nie szły w parze a nawet wybiegały poza nawias.Miałam w pewnej chwili taka słabosc (problemy zdrowotne w mojej rodzinie) płakałam spadło to z nienacka jak zazwyczaj w zyciu .Dzwoniłam telefonem ,pisałam -ECHO.Dwa dni z rzutu po tym dostaje jakies kipiace ignoracja słowa sms;"mysle o Tobie jestes wspaniała kobieta traktuje Cie powaznie kochanie ale uwazam ,ze pochodzimy z innych planet".W odpowiedzi napisałam z innych jak na moj gust_on z marsa ja z Wenus to by sie zgadzało ,rozbroił mnie tymi banalnymi textami ktore słyszy sie w chwilach rozstania.Oczywiscie nie dalej jak tydzien po spotkalismy sie "siła nieczysta mnie przyciagneła te głupie uczucie pustki ,ze jeszcze to uratuje).No cóz jak zwykle wrociło do porzadku dziennego bez priorytetowej ,wyjasniajacej rozmowy od tak .Miałam okazje poznac jego znajomych i troche jakby uspic swoje cierpienie ,"oni zasiali mi ziarno atpliwosci".Dowiedzialam sie ,ze pod wzgledem zawodowym nie układa sie mu w kraju miał okazje wyjechac do Norwegii wszystko było załatwione ale wiaze koniec z koncem by byc u mojego boku.Druga kwestia czesto sie im zwierza ,ze trudno ze mnie wykrzesac uczucia ,ze go nie wspieram.tak z niewolnicy Izaury przeistoczyłam sie w potwora.Mysle faktycznie nie strałam sie na poczatku ogłupiłam faceta moze to jaks zaleznosc zwiazana z jego zachowaniem skoro tak mowia jego bliscy przyjaciele.Jeszcze pozniej do nich wpadlismy ciagle mnie zapewniał ,ze hm..jednak mnie kocha itd...By znowu stac sie ograniczonym zapatrzonym w siebie egocentrykiem.Zauwazyłam im wiele daje tym mniej w nim uczuc.Raz jest ciepły serdeczny by na powrot nie odbierac telefonow od paru dni .Jak w chwili obecnej jest na wyjezdzie słuzbowym dzwonie odpowiedzEcho.Nie wiem co mam myslec tak mnie przechodzi mysl czy ja tego nie ciagne na siłe i On rzeczywiscie chce sie odciac pokazujac to w taki własnie sposob-OLEWATORSKI.Nie długo raptem za tydzien mielismy sie spotkac ale sadzac po jego przewrotnosci moge spodziewac sie wszystkiego.Nie wiem co drzemie w tym człowieku moze jest zwiazany emocjonalnie jeszcze z jakas kobieta albo uwiera mu nasza znajomosc.Jednak jestem zdania ,ze jak ktos sie "tłamsi" w takim pozornym zwiazku konczy go natychmiastowow.HM....tesciowie sugeruja ,ze cos musi w tym byc gdyz wciaz wramy do siebie ale ile ma to jeszcze mnie kosztowac wyrzeczeń!Nie mam pojecia co mam zrobic olac pozornie i sprawdzac na ile mu zalezy no mozna ,ale to jest chore.Jestem załamana zaserwował mi kolejna bezsenna noc sad((.Prosze dajcie mi jakies wskazowki .Ja juz racjonalnie nie mysle jak kazda zakochana kobieta .Pozdrawiam

12

Odp: łgarz?

Moja wskazowka-uciekaj od niego.
Co byc nie zrobila-i tak bedziesz cierpiec, wiec niech to bedzie oczyszczajace Cie od takiego typa cierpienie. Pozniej poznasz kogos, kto nie bedzie fundowal hustawek "w te i we wte".

13

Odp: łgarz?

żaden łgarz. Po prostu mężczyzna.

14

Odp: łgarz?

Przykro mi, ale mysle, ze nic dobrego z tego nie "wyrosnie"...macie wzgledem siebie rozne oczekiwania, ty potzrebujesz w zwiazku stabilizacji, czuc ze jestes wazna i ta jedyna itp itd, a on coz z tego ze gada, a nie potwierdza tego czynami, jak na moj gust za duzo pragnie chlopak swobody, i cos mi mowi ze ma wiecej tajemnic niz mogloby ci sie wydawac.
Ja bym odeszla, taka szarpanina nic wam dobrego nie da, a wychowac sobie go nie wychowasz, bo on najnormalniej w swiecie nie chce i tym samym nie pozwoli ci tego zrobic.
Podlatuje od niego natura klamcy, a szczerosc jest mu daleka, ale to tylko moje przypuszczenia po przeczytaniu twoich wypowiedzi, wiesz o nim wiecej, przebywasz z nim...
zadaj sobie pytanie, czy to co czerpiesz z tego zwiazku i to co on soba reprezentuje i daje ci jest szczytem twoich marzen i oczekiwan...byc moze dzieki temu bedzie ci latwiej podjac decyzje, co dalej...

15

Odp: łgarz?

Sama doskonale wiesz co powinnaś z tym zrobić a w tym trwasz pozwalając na to aby Cię oszukiwał, bo w głębi serca chcesz mu wierzyć. Nie patrz na niego swoimi oczami, patrz jego. To kłamca któremu jest wygodnie prowadzić podwójną grę, bo wie że co by nie zrobił to i tak będziesz z nim bo boisz się być sama. Według mnie nie jest to żadna miłość tylko uzależnienie, boisz się być sama z różnych powodów dla których boi się większość kobiet i np "nikogo juz nie poznam", "jest moim całym swiatem"," nie nadaję się do niczego, skoro rozgląda się za inną"itp. Miałaś tak wiele alarmujących sygnałów, że kłamie, oszukuje, kręci, jednak boisz się przyjąć do swiadomości że z tego już nic nie będzie, czekasz na coś, tylko na co? Cudu nie będzie.

16 Ostatnio edytowany przez iskierka77 (2011-06-07 01:57:32)

Odp: łgarz?

To jest wyniszczajacy związek, taki bezcelowy i bezsensowny taki nijaki...i nie zanosi się na to żeby miało się zmienić na lepsze.On nic nie wnosi, nie chce budować tego związku, takie byleco, szkoda czasu i zdrowia na kogoś z problemami emocjonalnymi.A te słowa typu kocham cie niech sobie wsadzi w dupsko, bo prawdziwie kochajacy mężczyzna nie olewa jej, on chce z nią być i okazuje to w działaniach a nie w słowach.A taki dupek który gada i zupełnie sprzecznie się zachowuje to kłamczuch, gra na zwłokę żeby mieć w zanadrzu koło zapsaowe w postaci ciebie.Wsyztsko takie nijakie i na siłę, żeby nie czuć całkiem pustki.
Zacznij całkowicie go OLEWAĆ, nie dzwoń!!! nie pisz!!! czy ty naprawdę nie czujesz że to jest upokarzające pisać, kontaktować się i nie uzyskiwać odpowiedzi? daj spokój, niech sobie siedzi sam gdzies tam, ty przestan juz cokolwiek robić, cóż ci po jego słówkach skoro jestes przez niego nieszcześliwa?
Polecam ci mądry poradnik "toksyczne namiętności" To coś dla ciebie.Uważam ze jestes uzależniona od niego, sama byłam z kimś takim w podobnym układzie, spotkania od przypadku do przypadku , w celu seksu...i tak bujaliśmy się latami! do dziś leczę się z niego, i powiem ci że tylko całkowity brak kontaktu ratuje wszystko, bo nie wznieca sie kolejnych emocji z każdym kontaktem, jestem wyciszona i spokojna...a każdy jego odzew i te wielkie wyznania to o kant dupy potłuc...nie jestesmy razem bo nie dał nam szansy, zupelnie jak z tobą.Takie zawracanie głowy niepotrzebne.Jak ludzie sie naprawdę kochają to chcą być razem i są szczęśliwi , a jak łącyz ich tylko namiętność to niestety...jest to porażka.
Takze szkoda twojego czasu i zmarnowanych lat...wpędzi cie w lata i co kopnie kiedys w cztery litery i zostaniesz sama.
Takie związek-niezwiazek na pół gwizdka to upokorzenie dla ciebie, miej swój honor...bo jak nie bedziesz miała, to bedziesz coraz bardziej traciła poczucie własnej wartości przez co bedziesz pakowała sie w kolejne toksyczne zwiazki, a wiedz ze wszystko zależy własnie od poczucia twojej samooceny, akceptacji siebie, poczucia własnej wartości.Jak tu szwankuje to własnie dlatego tkwić będziesz ze strachu że sobie bez niego nie poradzisz.Szkoda zmarnowanego czasu , tu juz nic nie pomożesz...bo on nie chce jak widzisz.
Rozstań się z nim i sama zobaczysz co z tego wyniknie, jak zalezy mu to sie przestraszy i zacznie odbudowywać wasz zwiazek, ale wydaje mi się że poprostu nie ma tu z jego strony żadnej miłosci, ot zwykły seks i nic poza tym.

17

Odp: łgarz?

Hej dziekuje wszystkim za słowa otuchy ta potrzebna mi krytyke abym moc mna wstrzasnac...Wiem ,ze w takich sprawach lepej sie nie cackac i nie mamic złudzeniami .Uwazam ,ze faktycznie nie obiektywnie ,nie profesjonalnie podeszłam do kwestii jego zachowania.Nie wyłapała tych niuansów i alarmowych sygnałow ,ktore wskazywały na zaburzona relacje miedzy nami..Od czasu ostatniego posta rozlużniłam z nim kontakt troche z niezależnych przyczyn (wyjechał na 1,5 miesiaca słuzbowo).Ten czas jest "samodyscyplinarka "dla mnie i swoista :rehabilitacja dla duszy".Mam duzo czasu aby z dystansem przyglądnąc sie sprawie i zdefiniowac to co na łaczy.Przyznam ,ze nie tesknie za spotkaniem z nim chociaz mam chwile wątpliwosci ,ale pochłania mnie praca,przyjaciele ktorych zaniedbałam.W tym czasie z mojej inicjatywy przestałam nadwyrężac sie leczac jego wybujałe ambicje i oczekiwania wobec nas.Odbieram rzadko telefon badz wogole,odpoczywam resetuje pamiec ,nie rozpamietuje .Jego reakcja jest oczywiscie natychmiastowa zaczyna zabiegac ,telefonowac heh nawet wysyła mi z oddali badyle poczta kwiatowa ;p.Teraz zaczynam zyc sama w zgodzie ze soba jestem stanowcza ,nie obiecuje ..Nie uzywam sformułowan" MY"."Ty".On juz zaplanował wekejszyn ale nie dałam jednoznacznej odpowiedzi .Pojawiła sie u mnie potrzeba zajecia sie soba .Mysle ,ze jednak doczeka sie po powrocie istotnej rozmowy miedzy nami to tak z własnej potrzeby .Nie lubie "niedomówien".Ten czas bez niego uswiadomił mi istotna rzecz ,ze nie mozna sie zatracac w imie czegos co nie ma solidnych podstaw.Nadal Go Kocham ale wyczynów urzadzac juz nie bede ,zeby sobie dac wejsc na glowe i stłamsic jak bezbronna istote.Zaczyma myslec racjonalniej bez porywów .Chłodniej ocenic jego postepowanie.Narazie przyjełam pozycje obserwatora nie zgałaszcze mnie obetnicami.On jeszcze nie wie ,ze gdzies tam na dnie znalazłam pokłady siły i juz nie z przekora ,ale z szacunku do siebie nie bede powielac dalej tego biernego zachowania,szarpac sie o byle sprawe ...Ujarzamiac Jego trudny charakter.Nie wyczekuje dni powrotu na Niego .Pracuje nad tym aby nie bylo to chwilowym zrywem z mojej strony i znowu sie dam wzucic w wir zdarzen bez asekracji.Jesli nie wykrzesa z siebie nic i faktycznie było to usłane pewna "mistyfikacja" z jego strony ,zeby mnie ziwazac łozkowo dla zaspokojenia swoich potrzeb to wyjdzie.Zawsze tak było w moim zyciu cierpliwosc popłaca bardzo.Nic podejmowac decyzji pochopnie i w zgodzie ze soba dla tego moja decyzja musi wypłynac nie pod wpływem chwili.Tymczasem mam czas .On dzwoni ,niech tam dzwoni w eter.Ja w czasie wolnym mam wspaniałych przyjaciól ktorzy ogarniaja mnie z letargu.Inwencja nalezy do Niego pozwole sobie na bycie kobieta z klasa a nie "niewolnica Izaura".Jeszcze napisze jak idzie.Dziekuje za wszystkie sugestie powoli dojrzewam...A On jak Kocha to sie troche bedzie musiał nagimnastykowac ;ppp.Buziaczki ,pozdrawiam.

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024