Postanowiłam napisać, bo potrzebuję chyba rady. Piszę chyba, bo starałam się znaleźć trochę informacji w internecie, ale to są suche rzeczy. Wolałabym się oprzeć na Waszych doświadczeniach.
Poznałam mężczyznę. Ja mam 25 lata on 31. Oboje podchodzimy do związku poważnie. On w sierpniu 2010 rozstał się ze swoją dziewczyną po prawie 9 latach bycia razem. Wielokrotnie mówił mi, że nie chciałby powielać błędów z przeszłości, że już nie ma siły udawać, że jest ok jak nie jest ok i chce o wszystkim rozmawiać. Tak być powinno, ale czasami trochę przede mną ucieka...dużo pracuje i ja to rozumiem - czasami przychodzi mi to trudniej bo mało się widujemy, ale jednak rozumiem.
Powiedziałam mu, że go kocham w odpowiedzi usłyszałam, że on potrzebuję trochę czasu bo poprzedni związek i teraz nie chce zbyt pochopnie nic mówić. No i ok. Trochę żałuję że te słowa padały najpierw z moich ust, ale ja naprawdę tak bardzo go kocham, że nie mogłam się już powstrzymać.
W czym jest problem? W związku z tym, że go bardzo kocham a on jest po przejściach to nie chciałabym go za bardzo osaczać. Zaproponowałam mu, żebyśmy razem zamieszkali on w pierwszej reakcji się ucieszył i zgodził a później zrezygnował nie podając logicznego powodu, który nie byłby do przeskoczenia gdybyśmy chcieli. Czy w takiej sytuacji powinnam zapytać o co chodzi? Jakie są Wasze rady dotyczące rozwijającego się związku takiego, w którym zależy nam, żeby było dobrze.