Witam, jestem tu nowa. Wiem, że już było kilka tematów o ograźmie (wyszukałam) lecz zastanawia mnie jedno - czy naprawdę istnieje orgazm pochwowy? Bo łechtaczkowy mam często, gdy partner mnie dotyka/liże. Mam nadzieję, że nikt mnie nie zabije, że znowu poruszam ten temat. Jednak martwi mnie to, że mój partner mówi mi że jest kiepski bo nie potrafi mnie doprowadzić do tego pochwowego. Jest mu smutno i przykro i uważa że mnie nie zadowala - chociaż mówię mu że było mi dobrze. Czym się różnią te orgazmy? Jak osiągnąć pochwowy, jest jakaś metoda? A może trzeba czasu, 2-3 lat? Żeby dopiero to nastąpiło. Koleżanka mówiła mi, że to też zależy od faceta, z jednym partnerem nigdy nie miała, z innym miała. Więc jak to jest z tym pochwowym?
Pozdrawiam.
Ja równiez nie wiem, co to jest orgazm pochwowy
ale na pewno taki istnieje tylko nie wszystkie kobiety mają to szczęśćie, że potrafią dojść do takiego własnie orgazmu. Niekiedy potrzeba na to trochę czasu, miesięcy albo i lat. Od partnera też na pewno dużo zależy. Jeśli robi to wszystko z uczuciem, stara się, wie, co lubisz itp być może będzie w stanie doprowadzić Cie do takiego orgazmu, choć nie zawsze tak jest, bo ja tez nigdy nie zaznałam tego orgazmu mimo starań faceta. Zdania tutaj na pewno sa podzielone. Jedne mają, inne nie. Orgazm pochwowy można osiągnać podczas seksu np z pozycji " na pieska", wtedy członek wchodzi dość głęboko i te ruchy sa mocniejsze.
Istnieje coś takiego. Istnienie punktu G jest potwierdzone, mało tego nawet na anatomii poruszaliśmy ten temat. Powiem z własnego doświadczenia. Gdy mój chłopak robi mi dobrze ręką czasem aż się wyrywam tak mi dobrze. A on na to, że nic nie robi tylko ok 4 cm wgłąb na przedniej ścianie pochwy jak już sie podniecę pojawia się taka twarda kulka i on tylko ją dociska rytmicznie... coś w tym jest.
Istnieje ten pochwowy. Parę razy go miałam nawet. Ale najczęściej mam jednak ten popularny łechtaczkowy. Nie wiem od czego to zależy.
Na pewno bardziej mnie podnieca jak jest mocniejsze tarcie na przednią ścianę macicy.
Cóż faceci w tej kwestii mają znacznie łatwiej i tu doskonale widać że Bóg to facet
)))
Orgazm pochwowy to coś niedopisania słowami ...i przyznam ze po kilkunastu latach małżeństwa osiągnęłam go całkiem niedawno Pozycja na zjeźdzca tylko wtedy udaje mi się szczytować i co ciekawe jakby sama doprowadzam do tego stanu.(energiczne ruchy przód tył )Oczywiście po długiej fazie wstępnej wielu przyjemnych pozycjach totalnym rozluźnieniu odczucie niebywałe dosłownie "jak w niebie" ;)Trwa on co prawda kilkanaście sekund po kolejnych stosunkach marzę udało się przeżyć to znowu.Cieszę się przeogromnie ,że potrafię osiągnąć tego typu orgazm seks staje sie nie tylko wielką rozkoszą ale i spełnieniem
kwestia orgazmu pochwowego mi nieznana. Być może istnieje, ale to jak archiwum X ![]()
lolka157 napisał/a:tak,tak,tak!!!!!!!!!!!!!!!!!:)
Ale to potwierdzenie, że to archwum X, czy, że istnieje. Jak istnieje, to co zrobić by zaistniał?
istnieje jak najbardziej
))) a co zrobić??? hmmm ja potrzebuję mnóstwa całowania, pieszczot i jakoś tak nie wiem, ale sam przychodzi;) dzięki mojemu partnerowi często właśnie mam
))) musisz już zapytać jego nie mnie
pozdrawiam i życzę wszystkim paniom tego co ja mam :)bo wtedy jest naprawdę nieziemsko...:)
jak dla mnie.. to lata praktykowania a co za tym idzie dojrzałość emocjonalna i seksualna ![]()
a to nie idzie jakimiś ćwiczeniami praktykować? Bo co jak nie ma wieloletniego partnera?
Jeśli chodzi o orgazm pochwowy to z poprzednim partnerem nie było o tym mowy. Zresztą to był bardzo burzliwy związek w którym nie było mowy o miłości. Natomiast teraz mój ukochany doprowadza mnie na szczyty rozkoszy ale myślę, że jest to też spowodowane regularnym ćwiczeniom mięśni kegla które po jakimś czasie umożliwiają osiągnięcie orgazmu. To są te mięśnie dzięki którym podczas oddawania moczu można nagle przerwać. Spróbujcie a na pewno je poczujecie. Można je ćwiczyć w każdej sytuacji. Gdy jedziemy autobusem lub siedzimy w poczekalni u lekarza
Mój partner lubi ćwiczyć razem ze mną. Wsadza palce do pochwy a ja rytmicznie zaciskam mięśnie, chwilę przytrzymuję i rozluźniam. Przyjemne z pożytecznym ![]()
Polecam to bardzo tym bardziej, że później partner również odczuwa pozytywne skutki. Dzięki temu pochwa staje się ciaśniejsza ![]()
A kolejnym pozytywem jest to, że można się w łatwy sposób pozbyć problemów z nietrzymaniem moczu.
Życzę wytrwałości i powodzenia ![]()
Usunęłam posty, które nic nie wnosiły do tematu. Proszę nie off-topować
Moderatorka-apoteoza
Ja tez nie miewam orgazmu pochwowego juz mi nawet przestało zalezec na tym. naczytałąm sie troche i z pzychologicznej wersju to wszystko dzieje sie w głowie kobiety i od tego co czuje w srodku i nic nie zależy od partnera tylko od kobiety, czasami potrafi odrazu czasmi przypakowo sie uczy czasem trzeba lat praktyk, kazdy partner jest dla nas inny niektórych kochamy niektórych nie, niektórym ufamy bardzo niektórym mniej, faceci tez sie czasem dziwia że tą kobiete potrafia doprowadzic do orgazmu a inne nie, ja ne potrafie dojsc do orgazmu bo cos mnie blokuje w srodku, jak zaczyna mi byc naprawde miło i chce tak bardzo dostac ten wymarzony orgazm nagle przestaje mi byc miło, watpiue ze jakies szukanie na siłe coś pomoze ja w kazdym razie próbowałam i nie wyszło nic z tego, nasz orgazm jest inny nie tak jak u facetów wzgledem czysto fizjologicznym tylko psychicznym, niektóre kobiety nawet z jakiś powodów sie boja seksu nie moga rozlużnic i przez to stosunek tez sprawia ból
kochane..zapewniam wszystkie wątpiące ,że orgazm pochwowy kobieta osiągnie prędzej czy później ;)Wspomniana wyżej blokada (zupełnie nie wiem kiedy i jak )zmieni się z totalne rozluźnienie wtedy pojawi się ten stan uniesienia ;)Właśnie przed jakąś chwilką było mi to dane.......... ;)Na prawdę chce się żyć DLA TAKICH CHWIL ![]()
o to wam napisze drogie dzieci, że ja na orgazm pochwowy wywołany przez swojego męża się nie doczekałam. Mam 43 lata więc czytajcie i się uczcie. Przez lata katowałam się myślą, że ze mną coś nie tak, że jestem jakaś pokręcona bo przecież ON tak się stara ciągle coś wtrąca, ile to trzeba wysiłku, żeby mnie rozkręcić. Ja katolicka matka polka popadałam tylko w kompleksy że nie mogę dojść kiedy ON traktuje mnie jak środek nasenny, kiedy On ma ochotę a ja styrana robotą na etacie, prowadzeniem domu wychowywaniem dzieci jakoś nie mogę osiągnąć tego magicznego orgazmu. Po trzydziestce zaczęłam eksperymentować z masturbacją i jakaś taka spokojniejsza się zrobiłam, po czterdziestce to mi nie wystarczyło więc nadziałam rękawicę gumową ( taką do mycia garów) na trzonek do tłuczenia mięsa i po kilku próbach wiecie do jakich wniosków doszłam? Że mój mąż jest do niczego! Nie namawiam was do zaspokajania się w samotności, kiedy wasz związek można jesszcze naprawić, a waszych partnerów da się jeszcze czegoś nauczyć. Górę złota bym dała za taki związek. Ja swojego już raczej niczego nie nauczę bo przestaliśmy umieć rozmawiać na te tematy (boję się że nie tylko na te). Stwierdziłam tylko, że zdrowsze dla zwiąku jest takie zaspokojenie niż zdrada, szczególnie jak ma się kredyt do spłacenia:)
oczywiście, ze istnieje.
miewam coraz częściej.
rozkosz
ale kiedyś czytałam, ze taki orgazam mają częściej kobiety dopiero po 30stce, te młodsze zazwyczaj miewają tylko orgazm łechtaczkowy.., który też jest boski ![]()
P.S. Ja czasami muszę prosić mojego męza o to by przestał mnie pieścić, bo nie zawsze daję rade to wytrzymać - dziwne hehe ![]()
dzień dobry
jestem mężczyzną.
rozmawiałem z przyjaciółką o orgazmach ostatnim czasem.
Odesłała mnie do netu, i jestem.
Mówiła coś o trzech punktach w pochwie G,U i coś jeszcze...
oświećcie mnie panie.
Dziękuję
W filmie Feliniego było to humorystycznie. Może ktoś pamięta- stary facet siedzi na słupie i krzyczy ja chcę kobiety a grupa starych kobiet odkrywaja tajemnice orgazmów i umawiają się na randki. Jedna z nich pytała co to jest ten orgazm bo urodziła 8 dzieci i nie wie co to jest. Od tak sobie to wrzuciłem.
Ja mam zawsze tylko pochwowy, nigdy nie miałam łechtaczkowego z partnerami.
Jak do niego dochodzicie bo ja mam z tym straszyny problem ....długo moge i nic raz sie zdazylo nie wiem czy to moja wina czy partnera
Mysle ze to chyba nikogo niejest wina:) ja tam tez nie mam pochwowego,tylo lechtaczkowy i niemam z tym zadnego problemu,jakos mi obojetnie czy bedzie czy nie. Ale czasem sie zastanawiam czy w odczuciu jest inny niz lechtaczkowy:)
Mysle ze to chyba nikogo niejest wina:) ja tam tez nie mam pochwowego,tylo lechtaczkowy i niemam z tym zadnego problemu,jakos mi obojetnie czy bedzie czy nie. Ale czasem sie zastanawiam czy w odczuciu jest inny niz lechtaczkowy:)
tak samo jak ja choc raz prawie mialam ,ale to dziwne troche facet dochodzi,a ja? nie...i chce jeszcze
orgazm lechtaczkowy to ja mam prawie przy kazdym akcie milosnym. Ale jak sie wczulam i moj mezczyzna mnie rozpalil do czerwonosci to osiagnelam orgazm pochwowy
Swietne uczucie ale szkoda ze 2 razy tylko mialam :<
Trzeba sie jednak rozluznic i wczuc
to moze osiagniecie orgazm pochwowy zycze powodzenia ![]()