Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Mamy poważny dylemat - otrzymałem propozycję wyjazdu na dwuletni kontrakt do Włoch. Moja partnerka nie zna włoskiego, a ja podczas rekrutacji jasno stawiałem sprawę - sam nigdzie nie jadę. Firma zaoferowała pomoc w postaci bezpłatnego kursu językowego dla mojej partnerki (100godzin).
Zgoda na wyjazd wiązałaby się dla mnie z poprawą sytuacji finansowej, dla mojej partnerki - z rzuceniem obecnej pracy i ogromnymi trudnościami z jej znalezieniem we Włoszech. Kilka lat temu mieszkałem we Włoszech, znam dobrze język, więc wiem czego się spodziewać i jak się tam poruszać. Dla partnerki to krok w nieznane i ogromny stres. Mam 31 lat, ona jest rok po studiach, więc teoretycznie nie ma nic do stracenia, a nauczyłaby się włoskiego, wcześniej czy później znalazłaby pracę.. Teoretycznie. W praktyce, każdy kto był dłużej zagranicą wie, że czasem psychika "siada" i jedyne o czym się myśli, to żeby wrócić do kraju.
Nie chcę kiedyś mieć poczucia, że zniszczyłem życie zawodowe komuś, kogo kocham i sam już nie wiem co robić. Ona też strasznie się miota, a decyzję musimy podjąć w ciągu kilku dni.
Co Wy na to?
Trudno w takiej sytuacji znaleźć jedno dobre rozwiązanie. Każda decyzja niesie za sobą pozytywne i negatywne skutki. Nie wiem, czy przytaczanie statystyk w tym miejscu ułatwi Wam podjęcie decyzji. Może warto zrobić listę zalet i wad każdego możliwego wariantu (rezygnujesz z kontraktu i zostajesz, wyjeżdżacie razem, Ty wyjeżdżasz, a ona zostaje) i wybrać najlepszy z nich, tak, by uszanować zdanie i potrzeby obu stron. Może rozmowa o tym, co dla Was jest naprawdę najważniejsze, ułatwi Wam znalezienie odpowiedniego rozwiązania? Prawdopodobnie czeka mnie podobna rozmowa z partnerem w przyszłości. Jeszcze się nie zastanawiałam, co wtedy mu powiem i jaką podejmiemy decyzję. To nie jest łatwe.
Offline
Mój mąż wyjechał do pracy do Holandii . Bardzo za nim tęsknie jest mi smutno w samotne wieczory. Brakuje mi tez sexu ale nie mam zamiaru go zdradzać bo go kocham i wiem ze wyjechał żeby zapewnić nam lepszy byt. Mam dwoje małych dzieci w wieku przedszkolnym. Ja pracuję jako pielęgniarka na półetatu - zarabiam grosze. W Polsce nie miał szans na dobrze płatną pracę, a budujemy domek, żeby wynieść się od teściów na swoje i mieć jakieś lepsze życie. Ale rozłąka nie jest dobra - czasem wyję w poduszkę w te psute noce. To trwa już rok i wciąż tych pieniędzy nie ma na tyle, żeby niem usiał już jeździć. Czuję ,że trochę się oddaliliśmy od siebie. Jak przyjeżdża raz na dwa miesiące na weekend nie da się w dwa dni wszystkiego przeżyć, przekazać co się działo. Jestem tym załamana. Nie po to wychodziłam za mąż żeby być sama jak słomiana wdową. Ale nie możemy tego zmienić z powodów finansowych. Nie wiem co robić.
myslę, że ona i tak pojedzie z Tobą i dobrze zrobi.
trzeba ryzykować, żeby było dobrze ![]()
Offline
Zgadzam się z oazuu- ja też nie za bardzo chciałam gdziekolwiek wyjeżdżać a dziś to R chce wracać a nie ja
Nawet jeśli wam nie wyjdzie to nie można myśleć w taki sposób, że zniszczyłeś komuś życie zawodowe... po prostu- czasem coś wychodzi w życiu lepiej a czasem gorzej. Oboje powinniście podjąć tą decyzję, pamiętając też że 'bez ryzyka nie ma zysku'. Cokolwiek postanowicie życzę powodzenia:)
Offline