mam 30 lat. myślę, że "niczego" mi nie brakuje. jednak jestem samotna, i to chyba w dosłownym tego słowa znaczeniu. owszem, mam znajomych, przyjaciół, jednak każde z nich ma poukładane życie - rodzina, dom, problemy małżeńskie. nawet podczas spotkań z nimi czuję się samotna, ponieważ moje problemy przy ich są niczym. dla nich ja jestem tylko "sama".
nie jestem singlem z wyboru, byłam w związkach. jednak tak jakoś ułożyło mi się życie.... mieszkam sama, mam niezłą pracę, radzę sobie finansowo, ale emocjonalnie nie. moja mama mówi, że za długo przebierałam w facetach, dlatego teraz jestem sama. po części ma rację, czekałam na tego "jedynego".
najgorsze są te jesienne wieczory:-(, które rzecz jasna, spędzam w domu. nie mam z kim wyjść, każda z przyjaciółek ma swoją rodzinę i swoje plany. rzadko "wychodzę" do ludzi, bardzo... samej, to nie dla mnie.
w moim otoczeniu koleżanki mają dzieci, dużo młodsze ode mnie, to mnie najbardziej zasmuca. czuję się tak, jak by mi czegoś brakowało... ostatnio dostałam awans, pracuje na kierowniczym stanowisku, jednak nadal jestem okropnie zakompleksiona. ostatni facet, z którym byłam (krótko z resztą) powiedział mi " a co ja jeszcze mogę Tobie dać?". ja chciałam tylko miłości, akceptacji, poczucia bezpieczeństwa, on widział to pod kontem materializmu.
oj ta jesień na pewno upłynie w morzu wylanych przeze mnie łez, ostatnio to mi najbardziej wychodzi:-(
pozdrawiam
Ehh, rozchmurz sie, nie tylko ty masz taki problem.
Ja tez nie potrafie zrozumiec, czemu jestem sam i co jest ze mna nie tak.
echhh życie, powiem Ci tak wg mądrej sentencji...
"Aby znaleźć miłość, nie pukaj do każdych drzwi.
Gdy przyjdzie Twoja godzina, sama wejdzie do Twego domu..,w Twe życie...,do Twego serca.."
Nikt nie powiedział, że każdy zakochuje się w wieku 20 lat, czasem na miłość trzeba po prostu zaczekać, bo Ona wie kiedy i u kogo ma się pojawić. I nie płacz..
Samanta......... ależ mnie się spodobały zacytowane przez Ciebie słowa......aby znaleźć miłość,,,, nie pukaj do każdych drzwi........rzeczywiście......... nie ma limitu wiekowego........ dla uczuć-Pozdrawiam
un hombre... postaram się rozchmurzyć:-) choć nie będzie to łatwe...
dziękuję za piękną sentencję
wiecie co, idę jutro na zakupy, może po części wyleczy to moją chandrę... e tam, co ja gadam, potem wszystko i tak wróci do normy; pusty dom i ja, która wchodząc mówi do ścian "dzień dobry". zastanawiam się, kiedy powiem "dzień dobry" kochanie...
jakoś nie mogę sobie z tym poradzić, za bardzo siedzi "to" w mojej głowie, samotność, poczucie, że inni mogą postrzegać mnie jak "inną", bo jestem sama.
Z dwojga zlego powiem Tobie, ze lepiej byc samotnym nie czujac nic do nikogo, niz byc samotnym a zakochanym w kims, z kim byc teraz nie mozesz i mozliwe ze nigdy nie bedziesz...
Ja niedawno bylem na urodzinach kumpla, gdzie byli w zasadzie ludzie w moim wieku, czyli 25-27 latki. Wszyscy mieli kogos, polowa z nich byla po slubie, dwie dziewczyny byly 5-6 miesiacu ciazy... Tylko ja bylem sam.
Przygladalem sie im, jak sie bawia i sa szczesliwi, jak sobie dokuczaja, jak sie wyglupiaja, smieja.
Oddalbym wszystko co posiadam, zeby moc tego zaznac.
Trzymaj sie renzia, badz chociaz Ty twarda bo mi juz ostatnio brakuje sil...
Kobieta ma tyle sily ,ze zadziwia mężczyzn...Dzwiga ciezary losu..Rozwiazuje problemy, jest pelna milosci, radosci i madrosci..Usmiecha sie, gdy chce krzyczec, spiewa, gdy chce sie jej plakac, placze, gdy sie cieszy i smieje sie, gdy sie boi. Jej milosc jest potezna. Jedyna niesluszna w NIEJ rzecz to to, ze czesto zapomina ile jest warta.
właśnie napisał mi to kolega, ma rację!
un hombre, jakbys zgadł, kochałam tego, który zabiegał o mnie przez dwa lata, jednak ja unikałam go ze względów etycznych, nie wiem czy dobrze to nazwałam, był zaręczony i nie potrafił powiedzieć "jej", że to koniec. nawet tego nie zaczynałam na dobre, nie chciałam by potraktował mnie jak "zapchaj dziurę". teraz dowiedziałam się zupełnie przypadkiem, że się żeni. to bardzo zabolało, choć niby zapomniałam jego "kocham".
ja również bardzo cierpię, gdy dookoła kobiety w ciąży, śluby itd. a ja? kiedy? dlaczego nie? wszyscy pytają... mam dość. nie wiem, jak dalej to zniosę. ost przyjęłam do pracy dwie młode kobity, świezo po slubie, mówią, zaraz dzieci... az mi głupio, że nie mam własnych. nie, nie chodzi o wstyd, ale o potrzebę, która dała nam matka natura... nam kobietom, macierzyństwo.
również oddałabym wszystko, by zaznać tego szczęścia!
pzdr
Z dwojga zlego powiem Tobie, ze lepiej byc samotnym nie czujac nic do nikogo, niz byc samotnym a zakochanym w kims, z kim byc teraz nie mozesz i mozliwe ze nigdy nie bedziesz...
Bycie samotnym to nie "nieczucuie nic do nikogo" ale czucie rozpaczy, załamania, chęci bycia z kimś....
Najgorsze to mam teraz: mieszankę tego i tego. Czuję się zrozpaczony z Jej powodu a jednocześnie czuję się samotny.... Połączenie obu tych uczuć sprawia że czuję się ... źle
Ale myślę, że z czasem będzie lepiej.
Trzymajcie się Kobietki i Un Hombre ![]()
z czasem na pewno, czas to, jak powiadają psycholodzy, lek na najgorsze zło... właśnie, jak napisałeś un jestem samotna, bo czuję rozpacz, załamanie, chęć bycia z kimś, z nim...
jednak nic na siłę, jeśli ktoś nas nie chce, trudno, przeżyjemy! tej wersji się trzymajmy!
śpijcie dobrze, papatki
Do Renzia.
Przeczytałem Twój post, i wiem co czujesz.Ja mam podobnie.
Gdybyś chciała porozmawiać, to chętnie nawiążę z Tobą kontakt, przynajmniej mailem.
Pozdrawiam!
do boguś
więc napisz maila... pzdr
bogus543 malpa wp.pl
to mój adres będę czekał ![]()
musiałem trochę inaczej to napisać, żeby przeszło ![]()
'Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził.Gdybyście byli ze
świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo
Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi.' (J 15,18-19)
To taka moja refleksja do tematu.
Bardzo fajnie to napisaliście... Ale kurcze własnie to jest takie cholernie trudne zeby nie szukać. Ja każdego spotkanego chłopaka traktuje jak swojego potecjalnego partnera, to jest takie chore... Nigdy nikt się mną nie zainteresował, i kiedy tak sobie o tym myśle, to strasznie boli...
A boję się też tego, że jesli spotkałabym kogos z kim mogłabym być to przez moja "obsesje samotności" nie bede umiała... nie bede umiala z kimś być. Paranoja.
Wiesz co, znam osoby które mówią że nie można szukać drugiej połówki na siłę bo nic z tego nie wyjdzie. Znam też osoby które szukały na siłę drugiej połówki w każdym napotkanym człowieku. I powiem szczerze, w obu tych podejściach widziałem zarówno sukcesy jak i porażki. Nie ma reguły, więc myślę że powinnaś cierpliwie trwać w tym co robisz i sie nie poddawać. Pewnie że może być ciężko ale jak chce sie kogoś pokochać to trzeba być gotowym na trudności i cierpienia.
No właśnie - przecież z drugiej strony, to ile jest związków znalezionych w sieci, czy też ze "swatania"...
dzieki ![]()
17 2011-02-21 09:17:41 Ostatnio edytowany przez Zamyślona39 (2011-02-21 09:20:25)
Renzia,ja Ci zazdroszczę.Masz pracę a to najważniejsze w dzisiejszym świecie.Jesteś silną kobietą.A Twoja druga połówka na pewno sie znajdzie.Wierzę w przeznaczenie.Przecież nikt nie wie ,co go czeka.A nuż właśnie odnajdziesz niedługo swojego,tego jedynego.Ja mam rodzinę i co?.Czuję sie samotna.Mąż pracuje,o każdy grosik muszę prosić.Nie mam własnych pieniędzy.Siedzę jak ta kura domowa.Co pozostaje ,internet.Koleżanki sie jakoś pochowały.Niby z rodziną a sama.
Z praca ciężko.Rozglądam sie za jakimś sprzątaniem.Nic zero.Jak nie masz znajomości to nie masz szans na znalezienie czegokolwiek.Sama jak palec.Dobra mina do złej gry.
Tak mnie wypowiedz Zamyslonej39 zastanowila... wierzycie w przeznaczenie czy w przypadek?
renzia już chyba nie jest samotna:)
no właśnie - szukać czy dać sie odnaleźć?wierzyć w przeznaczenie? ja mam mętlik w głowie. Jak nie beznadziejnie zakochana, to bardziej beznadziejnie zakochana...pakuję się w głupie układy (świadomie nie używam słowa związek) ze strachu przed zupełną samotnością. I tak się zaczęłam zastanawiać, czy jestem naprawdę dziwnym i bezwartościowym (pustym) człowiekiem, skoro jestem gotowa wpakować sie w czystofizyczny układ z mężczyzną byle tylko dać sobie szansę na zamknięcie oczu i poczucie przez kilka minut ciepła męskiego ramienia?z jednej strony można pomyśleć - człowiek dorosły, swoje potrzeby ma, więc czemu nie ale z drugiej...ok, seks jest przyjemny ale najważniejszą częścią czystofizycznego układu jest to co dzieje się po chwili uniesień - to ten czas bliskości, czułości...i poczucia że przez chwile jest się częścią czyjegoś życia, że przez chwilę jest się kimś upragnionym, cudownym i wyjątkowym...następuje takie ładowanie baterii poczuciem bycia fizycznego z kimś lubianym, by wracając do czterech ścian nie czuć przez kilka chwil totalnej samotności a tylko zwykłą samotność. Do czego człowiek wciąż czujący się samotnie jest w stanie się posunąć by poczuć ze przez chwile jest czyjś?ja nie wiem jak jest u Was...co jest gorsze - świadomość że nie ma się kogoś czy świadomość ze jest się niczyją osobą?mnie coraz bardziej boli ta niczyjośc...o "dzien dobry kochanie" już nie marze...wszyscy rówieśnicy i Ci młodsi znajomi, o starszych nie wspominam pozakładali rodziny, mają swoje połówki, a ja ciągle słyszę - jesteś tak ciepłym i dobrym człowiekiem że nie ma szans byś została samotna, musisz tylko poczekać ...a ciągle jestem samotna. próbowałam różnych strategii - szukałam, dawałam się szukać a teraz właśnie wpakowuję sie w taki fizyczny układ i z jednej strony się cieszę a z drugiej zastanawiam się czy ja nie jestem już zwykłą desperatką. W życiu nie pojmę jak to jest że jednym to co najważniejsze przychodzi tak łatwo...a inni muszą skamleć o choćby okruch bliskości.Nie wiem czy to było w ogóle na temat, ale może znajdzie się choć jedna dusza która powie, że mnie rozumie.
Zamyślona39, przykro mi że mając rodzinę czujesz się samotną kurą domową. Tylko zastanawiam się czy to oznacza że wolałabyś być samotną kobietą która ma koleżanki i pracę niż dzieci i dom??wiadomo, że najlepiej było by mieć i jedno i drugie...ale chyba łatwiej zawrzeć nowe znajomości i znaleźć pracę niż człowieka który pokocha i da nam największy cud świata w postaci dziecka. Pozdrawiam serdecznie.
Znam taką firmę w Warszawie, która pomaga ludziom odnaleźć swoja drugą połówkę. Umożliwia spotkania. Do tej firmy poszła moja znajoma i teraz jest szczęśliwa. Wejdź na stronę amari.net.pl znajdziesz tam adres. Bardzo miła atmosfera. Uważam, że warto próbować szukać szczęścia i dać się po prostu odnaleźć. Życzę powodzenia.