Ograniczenie praw rodzicielskich - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ograniczenie praw rodzicielskich

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1 Ostatnio edytowany przez indyjka (2011-01-23 16:10:17)

Temat: Ograniczenie praw rodzicielskich

Witajcie!

Chciałam opowiedziec Wam po krótce moją historię i prosic o radę.

Otóż mam rocznego syna z mężczyzną, z którym nie mieszkamy, ani nie jestem z nim w związku (ani formalnym, ani nieformalnym).

Chciałabym ograniczyc mu prawa rodzicielskie i ustalic godziny wizyt w wybranym przeze mnie dniu tygodnia. Wszystko dlatego, ze jego wplyw na zycie tego dziecka jest znikomy, facet jesli w ogole przyjedzie, to raz na dwa tygodnie, nawet raz na trzy tygodnie (jednakze twierdzi, ze maly jest dla niego oczkiem w glowie...co mija sie z prawdą gdyż potrafi napisac do mnie wiadomosc sms, ze nie przyjedzie w odwiedziny, bo jest brzydka pogoda albo cos mu wypadlo, potrafi bezczelnie napisac, ze przyjedzie w takim razie jutro,bo dzisiaj nie ma czasu)!!! Ja takze mam swoje zycie, wychowuje sama dziecko, studiuje dziennie, ucze sie naprawde bardzo dobrze, staram sie dla tego malenstwa o jak nalepszy byt w przyszlosci, wiec wydaje mi sie,ze on nie ma prawa tak dezorganizowac mojego zycia...

Rzucil studiua, wykazuje nizsze dochody niz w rzeczywistosci zarabia, miga sie od odpowiedzialnosci za malucha, ostatnio zagrozil, ze nie wyrazi zgody na wyrobienie paszportu dla malego przez 5 lat, bo ma takie widzimisie. W taki oto sposob pokazuje, jakim to oczkiem w jego glowie jest to malenstwo...jedyne co ma znaczenie to robienie mi na zlosc, bo z nim nie jestem, a nie jestem, bo wiele razy bardzo mnie skrzywdzil, doszlo nawet do rekoczynow, gdy bylam w ciazy, przykro mi o tym pisac, ale okres ciazy zamiast byc cudownym etapem w moim zyciu byl okresem strachu i jedna wielka niewiadoma...ojciec malenstwa nigdy nawet nie zapytal czy czegos potrzebuje dla syna!!!
Jest mlody, w kwiecie wieku, nie ma zadnych obowiazkow poza osmioma godzinami pracy dziennie! Zadnych, bo przy dziecku nie pomaga.

Co chwilę znajomi donoszą mi, ze widzieli go pijanego,  ze widzieli go tu, tam na imprezie... na dziecko nie ma czasu, miga sie od wizyt, twierdzi, ze jest zmeczony po pracy. Ostatnio zaczal mnie straszyc, ze zniszczy czlowieka, z ktorym uloze sobie zycie, i ze mam byc na bacznosci, bo mnie obserwuje i jestem na ciaglym monitoringu...
Celowo wprowadza mnie w zlosc, robil to zawsze...moglabym pisac bez konca jak bardzo mnie skrzywdzil, a ja glupia caly czas myslalam, ze dla dziecka jakos to bedzie, ze musze byc silna, wroce do niego, bo liczy sie tylko ten maluszek...wiem, ze to byla bledna decyzja, ale przynajmniej nie moge sobie zarzucic, ze nie sprobowalam.

Ojciec dziecka jest swiadomy tego, ze mnie skrzywdzil, trzymam wszystkie wiadomosci od niego, bo rzadko kiedy przychodzi jakas naprawde "normalna i sensowna"...pisze mi w nich o swoim problemie z alkoholem, hazardzie...w pewnej chwili nawet dowiedzialam sie, ze mnie zdradza! On chodzil wszystkim rozpowiadal, ze probuje naprawic zwiazek, a tu prosze, widocznie chcial zataic swoje "lewe panienki"...gdy go zapytalam, jak dlugo trwaja te jego znajomosci, czy bylam juz w ciazy czy nie, powiedzial "a w ch** dlugo to trwa"...jak mozna robic tak kobiecie, ktora nosila jego dziecko w brzuchu, przeciez moj stan mial takze wplyw na dziecko...

Ostatnio poprosilam go zeby przyjezdzal do syna dwa razy w tygodniu, gdyz w te dni jestem od 9 do 19 na uczelni, a do domu wracam o 20stej, zeby odciazyl moich rodzicow choc troche, wiem, ze jego tatusiowanie konczy sie na zabawie z maluchem, ale chociaz bylby jakikolwiek z niego pozytek, odmowil...

Zastanawiam sie tylko, co by bylo gdybym jednak zdecydowala sie z nim zyc i mieszkac razem...wydaje mi sie, ze to nieprawdopodobne, bo jemu zalezalo na tym by "uciec", bo bedac ze mna nie mogl pic  i palic papierosow (na to zawsze znajdywal pieniadze, na nas rzadko kiedy... jesli juz to 1/3 wyplaty, a po tygodniu i tak blagal zebym mu dala jakies pieniadze, nawet nie wiedzialam co robi z reszta, w ogole go nie interesowalo,ze nie wyrabiam finansowo,ze nie ma na dziecko...a ja nie mialam do tego wszystkiego pojecia co sie dzialo z reszta!!! gdy pytalam wpadal w furie...

Jest nieodpowiedzialny, niezrownowazony psychicznie, nie stara sie, nie odwiedza malego systematycznie, fiu bdziu mu w glowie, zastrasza nas...

Nie chce zeby ktos taki mial wplyw na moje zycie i zycie tego malucha - negatywny wplyw. Zdarzalo sie nawet tak, ze gdy synek mial kilka miesiecy, to jego ojciec robiac mi na zlosc dawal mu slodycze albo doslownie "wtrzepywal w rajstopy" do momentu az dzieciatko zaczelo plakac, jak mozna tak robic, moze dla niektorych to nic takiego, ale dla mnie takie zachowanie jest nienormalne.
Ja juz nie mam sily uzerac sie z tym czlowiekiem, przykro mi, ze tak sie zachowuje, bo kazdy normalny ojciec nie zwazajac na nic bylby u syna, nie wazne czy pada deszcz, czy mu sie autobus spoznil i musi czekac na kolejny;/;/;/ przykre:(...

a wiec chcialabym ograniczyc mu prawa rodzicielskie oraz ustalic wizyty raz w tygodniu na 2 godziny (w srodku tygodnia, nie w weekend), on ma czas na to zeby hulac, pic, latac za innymi, a ja tyram zeby zylo nam sie lepiej i nie mam czasu w weekend.
Wybaczcie, ze sie tak rozpisalam, ale bardzo to przezywam, tu chodzi o moje male szczescie, ktore powinno miec uregulowany plan dnia, ktore powinno widziec ojca systematycznie, zyc normalnie...

Myslicie, ze to starczy...? oczywiscie mam swiadkow i wiadomosci jako dowod.

Pozdrawiam i prosze o rychla odpowiedz.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Ograniczenie praw rodzicielskich

Indyjko.

Bardzo przykro się to czyta, nawet nie chce wiedzieć co musiałaś i poniekąd nadal przechodzisz z powodu tego człowieka.
Nie pomogę za bardzo jeśli chodzi o prawny aspekt Twojego problemu, ale chcę byś wiedziała, że podziwiam kobiety, które nie są z facetem na siłę by miały "ojca" i tzw. "pełną rodzinę".
Dobrze, że maluszek nie będzie widział jak ojciec poniewiera matką, podziwiam również jak dobrze sobie radzisz.

Na pewno nie można pozwolić aby Cię zastraszał i lekceważył obowiązki wobec dziecka.

Jest tu wiele bardzo mądrych, także naznaczonych losem kobiet, na pewno Ci pomogą jakoś to ugryźć.

Tymczasem trzymaj się dzielnie, powodzenia.

Antoś  - 7 VIII 2013 - czysta postać szczęścia smile
Aniela i Izabela - 11 VI 2015  smile

Spokój wewnętrzny trzeba sobie po prostu wypracować przez trud.

3 Ostatnio edytowany przez Idela (2011-01-23 16:41:08)

Odp: Ograniczenie praw rodzicielskich

Jesteś młodziutka, masz małe dziecko i spory problem na głowie. Jeśli masz dowody, to idź do sądu i tam ustalone zostaną wszelkie granice w których będziecie się musieli poruszać. Tak powinnaś zrobić dla unormowania tej chorej sytuacji. Ojciec dziecka próbuje trzymać kontrolę nad Wami ale po swojemu. Czuje, że już nie jest panem sytuacji, bo Ty najzwyczajniej w świecie musisz uwagę skupić na dziecku. A on zachowuje się jak rozkapryszony bachor. W dodatku jest niebezpieczny - grozi Ci, wyżywa się na dziecku. Ty jesteś odpowiedzialna za dziecko i za siebie podwójnie, skoro on nie chce.

Odpowiedziałam na Twój wpis, bo jestem 36 letnią córką, której matka była w podobnej sytuacji. Moja matka łudziła się przez ponad rok od porodu, że on się jakoś opamięta, a on przychodził tylko jak mu pasowało, często podpity, najczęściej po kasę. Jak matka w końcu poszła do sądu (bo sąsiad adwokat nie wytrzymał widząc co się dzieje i ją do tego zmusił), to mój ojciec chcąc wciąż trzymać swoje wyobrażenie o tym, że jest Panem sytuacji, utrudniał proces. Wyparł się mnie, sąd zlecił badania na ojcostwo. W tamtych czasach takie badania prowadzone były w dużym mieście oddalonym o 150 km od naszego miejsca zamieszkania, więc matka musiała ze mną na rękach autobusem jeździć (na wyznaczone sądownie badania w określonym terminie), a on specjalnie to olewał (dziecko i ojciec musieli być na badaniu w tym samym momencie). Za którymś razem sąd zlecił dostarczenie ojca przez policję...
Po tym i wielu innych incydentach sąd na którejś z rozpraw zwrócił się do mojej matki: w obliczu takiej postawy tego Pana może Pani odebrać mu prawa rodzicielskie. Matka nie wiem czemu tego nie zrobiła, może wciąż się łudziła, że on się opamięta? A może nie chciała odcinać jedynej więzi formalnej, jaką sa wciąż aktywne prawa rodzicielskie? Nie wiem.
Nie znam ojca, zobaczyłam go dopiero na rozprawie jak miałam 20 lat i sama będąc na 1 roku studiów urodziłam dziecko, a on mimo tego, że chciałam dziennie dalej studiować (co zrobiłam), przestał płacić mi alimenty. Sąd nakazał mu to robić do zakończenia przeze mnie studiów.

Jedno jest pewne: matka ani nie chciała się go pozbyć dzięki sądowi, anie nie chciała go przywiązać do siebie sznurem. Chciała unormować swoją sytuację. Myślę, że rozprawa sądowa jest jak pewna granica, za którą panują już inne zasady. Mój ojciec przestał nachodzić matkę, alimenty po kilku interwencjach komorniczych zaczęły wpływać regularnie. A tatuś? Olał nas. Jak zrozumiał, że to jest zbyt poważna sprawa, że to nie żarty, poszedł sobie w siną dal. Założył inną rodzinę i jego życie to epizody pracy na wysokich stanowiskach z chlaniem i panienkami w międzyczasie. Mną się nigdy nie interesował. Ani on ani jego wysoko postawiona rodzinka.

Teraz o tym jak to wszystko wpływa na dziecko: całe życie marzyłam o tacie (matka nigdy się z nikim nie związała, co było jej jedynym błędem), myślałam czasem nawet że to matka była winna. Teraz jako kobieta po długiej terapii wiem, że było to jedyne co mogła zrobić. On był gówniarzem, który nie dorósł do bycia ojcem, do bycia dorosłym facetem. Po 20 latach na rozprawie, na której go spotkałam zrozumiałam to - straciłam wszelkie złudzenia.

Moje sugerowane wnioski dla Ciebie, to rób co konieczne dla Ciebie i dziecka. Sąd wesprze Cię. Jeśli facet będzie ignorował zalecenia sądu, będziesz mogła złożyć kolejne pozwy ograniczające mu jego prawa. W końcu facet się odczepi. Albo może jest szczeniakiem i tak dorosła Twoja postawa wstrząśnie nim i wydorośleje, tak jak Ty musiałaś (nie miałaś wyjścia) jak urodziłaś dziecko.

Mam nadzieję, że masz osoby, które dadzą Ci wsparcie: rodziców albo bliskich przyjaciół. Korzystaj z pomocy również formalnej (sąd, pomoc społeczna), bo przede wszystkim potrzebujesz wsparcia w tej trudnej sytuacji. Trzymam kciuki.

Ps. jeszcze jedna myśl od dorosłego dziecka, porzuconego przez ojca: jeśli on będzie pomimo swojej ambiwalentnej postawy w ciągu życia Twojego synka próbował z nim utrzymywać kontakt, nie ograniczaj mu tego niesiona falą złości do niego. To jest jego ojciec i on tego będzie potrzebował. Ty stój na straży tego, żeby te kontakty były pozytywne dla dziecka.

Reklama

4

Odp: Ograniczenie praw rodzicielskich

Indyjko,
to, co opisałaś jak najbardziej wystarczy do uargumentowania wniosku o ograniczenie władzy rodzicielskiej. Opisz wszystko we wniosku podając same fakty, na które posiadasz dowód w postaci zeznań świadka czy wiadomości sms.
Oczywiście sprawa łatwa nie będzie, ojciec dziecka zapewne będzie wszystkiemu zaprzeczał, ale może zrozumie, że odpowiedzialność za dziecko nie wygląda tak jak on to w tej chwili prezentuje. Jego postępowanie jest wręcz nadużywaniem władzy rodzicielskiej (zwłaszcza sprawa paszportu), co w późniejszym czasie jeśli nic się nie zmieni może uzasadniać również całkowite pozbawienie władzy rodzicielskiej.
Tymczasem uważam, że ograniczenie to dobry sposób na uregulowanie obecnej sytuacji. Może da to ojcu dziecka do myślenia, a Tobie ułatwi decydowanie o tym, co dla Maluszka najlepsze.

"I don't even want to try
to become the one who will save your halo."

5 Ostatnio edytowany przez indyjka (2011-01-25 12:44:50)

Odp: Ograniczenie praw rodzicielskich

Bardzo Wam dziękuję za wsparcie!

W tym tygodniu chce dopełnic wszystkie formalności.

Nie mam zamiaru zabraniac ojcu dziecka spotykac sie z maluchem, wrecz przeciwnie, to ja nie raz nalegalam zeby ten gnojek przyjechal do syna, chociazby dlatego, ze siedzialam do nocy na uczelni i mogl choc troszenke pomoc mojej rodzinie, przeciez kazdy zdaje sobie sprawe, ze opieka nad dziecmi to nie tylko zabawa...
Tyle wiadomosci, w ktorych jak zwykle to on znajduje wymowki zeby nie przyjechac, jakas hipokryzja :(

Wątpię zeby temu wszystkiemu zaprzeczyl, mam takze smsy, w ktorych potwierdza, ze za wszystkie krzywdy da nam spokoj itp...on zdaje sobie sprawe z tego jakim jest czlowiekiem, mam nadzieje, ze na rozprawe stawi sie z matka, niech ona sie dowie jaki to jej syn jest odpowiedzialny, z reszta sama powinna zdac sobie sprawe z tego, ze jesli mieszka u niej i wiecznie lata z kumplami tu i tam, to cos jest nie tak!!!... ostatnio dowiedzialam sie, ze tatus mojego skarba imprezuje w tygodniu, chodzi pijany, a do dziecka nie przyjedzie, bo jest zmeczony po pracy, no tak, jesli chodzi o imprezki to zmeczenia nie odczuwa...

Mam juz dosc jego wymowek, bo nie zdazy na autobus, bo cos waznego mu wypadlo, bo mnie nie bedzie, kochajacy ojciec lecialby "na skrzydlach" do dziecka, poza tym co za problem zaplacic za taksowke, no tak, przeciez dla tego czlowiek to koszt dwoch paczek papierosow, niestety wiem co okaze sie wazniejsze, brzydze sie takim zachowaniem. nie to zebym byla "burżujką"...przeciez nikt mu nie kaze przyjezdzac tutaj codziennie, lecz raz w tygodniu, a jesli znajduje pieniadze, olbrzymie pieniadze na tak nieodpowiednie wydatki, to 12 zlotych nie powinno sprawic mu problemu, w koncu chodzi o zobaczenie syna!!! jedyne co robi, to pisze mi wiadomosci, co u malego, jest cwany, bo nie przyjezdza, to zawsze powie, ze sie zapytal...ale radzono mi zebym na to nie zwazala, ze jakby mu zalezalo, przyjechalby. mam nadzieje, ze poniesie nalezyte konsekwencje za swoje zachowanie, a ja nie bede musiala kazdego dnia o tym wszystkim myslec i sie martwic...no i dziecko widywaloby go w koncu regularnie...oraz nie mialby wplywu na nasze zycie, bo on tak sobie "zakaprysi".

Chcialam jeszcze dodac, ze ostatnio dowiedzialam sie, iz ograniczenie praw rodzicielskich moze sie odbyc chociazby na podstawie tego,ze nie jestemy malzenstwem, nie mieszkamy ze soba i, ze ten czlowiek nie ma wplywu na rozwoj i zycie synka z wyboru (nie wspominajac o jego niezrownowazonych "wybrykach")...

Nie zycze nikomu takiego biegu wydarzen, zycie jest dosc krotkie, wiem tez, ze nie jest ono latwe, ale starajmy sie by bylo nalezycie udane. Kazdy powinien zyc szczesliwie, aczkolwiek zdaje sobie sprawe, ze nie ja pierwsza i nie ostatnia borykam sie z takimi problemami, jednakze zycze kazdej z Was by sie nie poddawala, tu chodzi o nasze male oseski, ktore kiedys tez beda doroslymi ludzmi, ludzmi odpowiedzialnymi za swoje czyny i dzieci, oby nigdy nie musialy przechodzic przez to co my...i one (chociaz tyle, ze poki co moj skarb jest nieswiadomy tego, co jego ojciec wyprawia)...nawet nie chce myslec jakby sie czul, gdyby rozumial co sie wokol niego dzieje.

Pozdrawiam serdecznie, dziękuję,

Indyjka.

Reklama

6

Odp: Ograniczenie praw rodzicielskich

Moge liczyc na to, ze on w koncu dorosnie...? Oczywiscie ja na pewno nie zdecyduje sie juz z nim byc, ale czy bedzie normanym ojcem dla dziecka? Jakie da mu mozliwosci, autorytety, czego go nauczy i jakie wartosci przekaze? Bardzo sie o to boje...

7

Odp: Ograniczenie praw rodzicielskich

Dobrze, w takim razie zmienie troche temat.

O ograniczenie praw nie musze sie martwic.

A co jesli chce ustalic ojcu dziecka widzenia raz w tygodniu (nie w weekend) zeby maly widywal go regularnie, ale on sie nie zgadza, bo pracuje od 7 do 15, a pozniej jest zmeczony - ja studiuje dziennie i wychowuje sama dziecko...on nie ma zadnych obowiazkow, popoludnia i wieczory wolne, wiecznie slysze, ze imprezuje i pije, na to ma czas i wtedy nie jest zmeczony.

AHA, no i chcialam ustalic te wizyty w mojej obecnosci, powody tez mam, ale to musialybyscie drogie Panie przeczytac moja dluga wypowiedz powyzej.

Pozdrawiam i JAK TO WYGLADA U WAS???

8

Odp: Ograniczenie praw rodzicielskich

Witam wszystkich.     
Mam problem i nie wiem co mam robic. Jestem mezatka od sierpnia 2010 mam wspolnie dziecko ma 4 latka moj maz kilka razy w miesiacu pije jest agresywny 2razy byla interwencja policji a raz go pijanego przywiezli z ulicy. Ja mam juz dosc  jestem wykoczona psychicznie synek sie go boi jak wraca pijany.chcem sie z nim rozwiesc i niewiem czy moge sie starac o odebranie czesciowych mu praw do dziecka i o rozwod z jego winy. Boje sie,ze zabierze mi dziecko bo zawsze tak mowi po pijanemu. W styczniu wrocil straszmie pijany i chcial mnie plbic wyzywal mnie od najgorszych i moja rodzine wezwlam policje a pozniej poszlam zlozyc zeznania na policje. Przeprosil mnie obiecal,ze juz nigdy nie wypije wycofalam zeznania i bardzo tego zaluje minol miesiac i znow pije i grozi,ze zabirze mi malego ,ze on lepsze warunki  dziecku da jak ja. Dzisiaj przyszedl pijany i chodzil nagi kolo dziecka i mowil, ze mu to nie przeszkadza zrobilam mu pokryjomu zdjecie. Ja i moja rodzina ma go dosc nie wiem czy mam jakies szanse na rozwod z jego winy i o czesciowe odebranie praw. Prosze o pomoc

9 Ostatnio edytowany przez bezduszny (2012-02-04 22:38:20)

Odp: Ograniczenie praw rodzicielskich

Do Malutka28 . Złóż pozew o rozwód i wniosek o zabezpieczenie alimentów jeszcze w trakcie trwania procesu (bo ten może się ciągnąć). Mąż Ci dziecka nie odbierze, możesz być o to spokojna. Sądy w Polsce przyznają opiekę nad dziećmi głównie kobietom. On nadal będzie mógł zapewnić dobre warunki życia dziecku, płacąc wysokie alimenty. Po co chcesz mu odbierać prawa rodzicielskie? To zupełnie niepotrzebne. Na rozprawie zostanie ustalony "grafik" wizyt, czy też widzeń ojca z dzieckiem. Jeśli chcesz odebrać mu prawa rodzicielskie, to musisz udowodnić w sądzie, że ojciec ma jakiś destruktywny wpływ na dziecko. Masz założoną niebieską kartę na policji? Jeśli nie, to zrób to przy najbliższej awanturze.

Nie to jest ważne, co ze mną zrobiono, lecz to, co ja sam zrobiłem z tym, co ze mną zrobiono.

10 Ostatnio edytowany przez Rafik (2012-02-04 23:07:51)

Odp: Ograniczenie praw rodzicielskich

malutka28,

jego gadki o odebraniu ci dziecka, to czce przechwałki nastroszonego pijanego samca.
Przy rozwodach sąd najczęściej zasądza pozostanie dziecka przy matce i to przy normalnym zachowywaniu się ojca dziecka, a co dopiero przy alkoholiku i awanturniku.

Zbieraj dowody jego winy, raporty z wizyt policji, poproś o zeznawanie na rozprawie rozwodowej każdego, kto może być świadkiem, zarówno z rodziny, jak i poza.

Wnoś o rozwód z jego winy, choć ostatecznie może sie okazać, że szybciej przejdzie rozwód bez orzekania o winie.

Przy uzyskaniu rozwodu z orzeczeniem o winie, mozesz starać się  także o alimenty na ciebie, z racji pogorszenia się warunków życiowych, ale tylko do momentu, aż nie zawrzesz ponownego związku małżeńskiego.

Tak jak napisał Bezduszny, wnieś tez wniosek o alimenty. Ustalone alimenty pozwolą na prawne ściaganie ich z jego poborów- gdyby nie chciał placić- przy pomocy komornika.

Wnoś o wysokie alimenty, nie lituj się nad gościem, to na Tobie spocznie cięzar codziennej opieki i utrzymania dziecka, a do tego potrzebne ci pieniądze. A ojciec ma obowiązek utrzymywać swoje dziecko, czy mu się to podoba, czy nie.

...prawie wszystko co Nas dziś otacza, było kiedyś czyimś marzeniem...

11

Odp: Ograniczenie praw rodzicielskich

Moj były nie odwiedza dzieci w ogóle od paru lat,czy zamiast zabierac mu prawa lepiej by było sadownie ustalic wizyty?Tylko jak myslicie czy wtedy bedzie je odwiedzał?

Druga sprawa,byly kiedy sie jeszcze z nimi spotykal ok 1 na 2,3 miesiace mowil im glupie rzeczy o mnie,ze to ja go zdradzilam itp a to nie prawda lecz odwrotnie,czy takimu glupimi tekstami nie popsuje moich relacji z dziecmi?

12

Odp: Ograniczenie praw rodzicielskich

może ktoś odpowie?

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ograniczenie praw rodzicielskich

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016