Klasyczny przyklad toksycznego ukladu... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Klasyczny przyklad toksycznego ukladu...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

Temat: Klasyczny przyklad toksycznego ukladu...

Chcialam Wam opisac moja historie, pewnie nie jedna z Was, odnajdzie tu cząstę siebie.
Swojego obecnego faceta poznalam na internecie, na jednym z portali randkowych, a było to siedem lat temu. Po dwoch miesiącach pitolenia na necie doszlo do spotkania. Bylo fajnie, zaiskrzylo, ze spotkania na spotkanie bylo coraz sympatyczniej. Lista tematów do rozmowy nie miała końca, okazało się że wiele nas łączy. Ja ma sie rozumiec usunelam swoje konto z portalu randkowego, bylo to dla mnie oczywiste ze takie konto nie bedzie mi juz potrzebne, jako ze znalalam osobę, z która bylo mi dobrze. No ale moj facet byl innego zdania, swojego konta nie usunął, o czym dowiedzialam się zupelnie przypadkowo po dwoch czy trzech miesiącach. Nie było takiej definicji w moim mózgu, że facet może takie konto ciągle posiadać Kolezanka moja, przeglądając portal natknęła sie na profil mojego faceta, w którym prezentowal sie okazale na zdjeciu, a w opisie miał  zaznaczone, ze "szuka milosci, seksu, przygody" i czego tam jeszcze mozna sobie zapragnąć. Ma się rozumieć że występował jako singiel, wolny niebieski ptak. Skonfrontowalam go, byl zdziwiony ze mi to przeszadza, zapytał co w tym złego. Grzecznie uświadomiłam go że jest mi po prostu przykro. Wydawało się ze zrozumial, obiecywał ze konto usunie.. i ........... przez te wszystkie siedem lat odbywa się żonglerka kontami randkowymi na wszelkich możliwych portalach randkowych.

Ale teraz o samej znajomości. Mogę śmiało powiedzieć, że znajomość nasza od samego początku wykazywała pewne anomalie, ale jak to zwykle bywa, przez pryzmat różowych okularów niewiele się widzi. Nazwijmy pana Piotrusiem, gdyż do złudzenia przypomina on właśnie Piotrusia Pana, miał w zwyczaju zapadać się pod ziemie, na trzy, cztery dni, uprzednio szukając powodu do awantury. Zwykle były to awantury naprawdę o byle co, i zawsze prowokowane były przez niego. Wtedy Piotruś, zabierał swoje zabawki i jechał do swojej mamusi, gdzie czekał na Piotrusia dom z grubą i cycatą mamą kwoką, talerz gorącej zupy i dobre słowo. Teraz wiem, że ów obrażanie się, było pretekstem do tego, aby móc prowadzić podwójne czy nawet potrójne życie o czym jednak dowiedziałam się później.

Zawsze byłam osobą pogodną, pewną siebie, wesołą, trzeźwo patrzącą na świat. W poprzednich związach gdy było mi źle, bez trudu żegnałam się z partnerami nie oglądając się za siebie, nie wpadając w depresję i nie analizując co, dlaczego i po co. Tym razem było inaczej. Czułam że związek nasz pozostawiał wiele do życzenia, jednak nie potrafiłam tego skonczyc. Żonglerka kontami randkowymi, znikanie, zapadanie się pod ziemie to jeszcze nic. Okazało się potem, że Piotruś swoje znajomości przenosi do życia realnego, spotyka się z paniami i zdradza mnie z nimi. Pożycie seksualne także od początku było ledwo ciepłe. Piotruś skrzętnie wydzielał mi uczucia, dobre słowo, miłość i seks. To on decydował ile i kiedy, gdy ja chciałam czegoś.. często spotykałam się z odmową. Przy Piotrusiu zmieniłam się w smutną kobietę. Smutną, o obniżonym poczuciu własnej wartości, niespełnioną i przegraną.

Rozstawaliśmy się trzy razy, za każdym razem z powodu fizycznej zdrady, posiadania przez niego kont randkowych o których wiedziałam gdyż, przykro to mówić, zaczęłam go śledzić, aby przekonać się, że to co podpowiada mi intuicja oraz że to to co czuje, nie jest wymysłem mojej chorej wyobraźni. Wszystko sie potwierdzało. Piotruś od lat mnie zdradza psychicznie i fizycznie, a ja jednak nie potrafie od niego odejsc, czego najzwyczajniej w swiecie nie rozumiem. W styczniu dowiedziałam się ze Piotruś korzysta z usług agencji towarzyskich, i od tego czasu nie ma między nami już nawet tego ledwie ciepłego seksu. On nie inicjuje ja się nie staram. Wiem, że juz dawno powinnam ten związek zakończyć, może ktoś z Was wie jak to zrobić?

Jestem osoba wykształconą, niezależną, mam dwoje dorosłych dzieci. Mam swoje mieszkanie. Jestem samowystarczalna. To dlaczego na Boga tkwię w tym bagnie i gównie i nie potrafię z tego odejść? Gdy wykopałam go z domu za trzecim razem a było to w 2008 rozpoczęłam terapię u psychologa, jednak nie czułam aby miała ona na mnie jakiś zbawienny wpływ. Czułam się fatalnie, jak narkoman na głodzie, tęskniłam za nim do granic wytrzymałości ..... nie wiedziałam co ze sobą robić. Wystarczył jeden e-mail i wszystko zaczęło sie od nowa. Wiedziałam, że robię potworny błąd dopuszczając go znowu do swojego życia, czułam do siebie obrzydzenie, a mimo tego - zgodziłam się... i co? I zatoczyłam ponownie koło.

Byłabym niesprawiedliwa gdybym zapomniała o zaletach Piotrusia. Piotruś jest wspaniałym organizatorem wszelkich podróży. Rzucasz hasło i masz....  w domu zamienia się w nieobecnego duchem czlowieka, na wyjazdach wciela się w przewodnika, organizatora ...... Piotruś jest człowiekiem niesamowicie inteligentnym, bywa że wrazliwym ... i ja podejrzewam, że tkwi w nim jakaś tajemnica dzieciństwa dotycząca relacji matka - syn. Jednak co do tego nie jestem pewna, rodzice Piotrusia mnie nie akceputją, gdyż jestem rozwódką z dwójką dzieci... Uważają oni że taki Piotruś to zasługuje na królewne z bajki.

Chcę z tym skończyć, chcę znaleźć siłę, która da mi kopa w tyłek i popchnie do tego, aby wyksztusić z siebie "wyp.......j" a potem siłę, któa pomoże przetrwać mi ten ciężki stan po rozstaniu. Nie wiem, zupełnie nie wiem jak tego dokonać.

Może któraś z Was miała podobne przejścia?

Bardzo Was serdecznie pozdrawiam....

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Klasyczny przyklad toksycznego ukladu...

nie ma co mowic, to ty powinnas znalesc w sobie sily, ja mysle ze powinnas pujsc do psychologa, ale dobrego!
on sie nie zmieni, mysle ze jestes tego swiadoma a nie warto tracic zycia na kogos takiego, z reszta po co ja ci to mowie, ty to wszytsko wiesz, tylko te sily..
a moze odwroc swoja uwage, zajmij sie soba, sportem moze poznaj kogos chocby przez ineternet, wyjdz do ludzi, umaluj sie idz do fryzjera i badz zadowolona sam z siebie.
ewidentnie potrzebujesz pomocy specjalisty.
jest tu zalozony watek "kobiety kochajace za bardzo..." poszukaj tam sobie pomocy

3

Odp: Klasyczny przyklad toksycznego ukladu...

Dzięki syla za wsparcie, oczywiście że jestem wszystkiego świadoma, jednak nie potrafie dać sobie z tym rady. Moze wlasnie wsparcie ze strony dobrego psychologa byloby dla mnie rozwiazaniem, to jest naprawde straszne, ze zdajac sobie w pelni sprawe i swiadomosc z destrukcyjnosci związku, nie potrafię nic z tym zrobic. Czarna dziura pojawiajaca sie po utracie tej toksycznej osoby jest taka trudna do wypelnienia....

Jesli chodzi o sport, jeste osoba bardzo aktywna, chodze na silownie co drugi dzien, mam grono bliskich osob, wiele samotnych kolezanek, jednak ta pustka jest wszechogarniajaca. Przerabialam to trzy razy, i za kazdym razem bylo tylko gorzej.

Chyba zaczne od znalezienia psychologa.

Dzięki raz jeszcze! Pozdrawiam Cie serdecznie!

4

Odp: Klasyczny przyklad toksycznego ukladu...

Daffiduck doskonale Cię rozumiem i wiesz co? wiele razy wznosiłam ręce do nieba i mówiłam nich on w końcu znajdzie sobie kogoś i odejdzie bo ja nie mam sily, a wtedy choćby sie waliło i paliło musiałabym przetrwac rozstanie, przecież gdyby mnie nie chciał nie miałabym wyjścia.
Wspołczuję Ci, wejdź na wątki o kobietach kochających za bardzo...........należymy do nich!

5

Odp: Klasyczny przyklad toksycznego ukladu...

Najważniejsze, że wiesz, jaki on jest i ze nie chcesz z nim być. Ale nie umiesz go zostawić. Myślę, ze powinnaś zrobić po raz kolejny ten krok, ale być bardziej stanowcza. Zerwać wszelkie kontakty, nie czytać nawet smsów, maili od niego i nie dobierać jego telefonów. A gdy zapuka do Twoich drzwi to nie otwierać. I, jak mówi syla135, powinnaś wybrac się do psychologa. Ja jestem pewna, ze sobie poradzisz. Masz wokół siebie ludzi, nie jesteś całkiem sama i napewno dasz radę. Tylko musisz podjąć tę już naprawde ostateczną decyzję. Ten facet wie, ze ma taką sobie fajną kobietkę, która jest na każde jego zawołanie i on sobie robi co chce. A może jak mu utrzesz nosa to facet wtedy zrozumie, ze stracił wartościową, fajną kobietę. Tylko Ty już rozpoczniesz nowe życie... bez niego. Życzę Ci powodzenia i pisz, jak postępy wink

6

Odp: Klasyczny przyklad toksycznego ukladu...

Bardzo Wam dziękuje dziewczyny za słowa otuchy. Wiem że sytuacja jest beznadziejna, wszystkie bliskie osoby pytają "jak możesz być z facetem, który tak Cię traktuje? Który Cię zdradza? Który rośnie na Tobie jak huba?". A ja jak ta cierpiętnica, wiem i cierpię. Triumfuję bo wszystkie asy mam w rękawie, a nie potrafię wyciągnąć ich na stół.

Wiem że ta decyzja będzie ostateczna. Nie chcę dłużej w tym tkwić, widzę jak ten związek mnie zniszczył. I wiecie co? tu nie ma mowy o kłótniach, awanturach, ubliżaniach, przemocy fizycznej.. To jest molestowanie psychiczne, karanie milczeniem, obrażaniem się ...  Piotrus potrafi pięć dni sie nie odzywac - takie wymierza mi kary, bo wie że cos takiego najbardziej mnie rani. Ma u mnie jak u pana Boga za piecem, jedzonko, ciepły kąt, uprane itp. A przy okazji wyszukuje sobie dziewczyn w necie i zdradza mnie z nimi.

Tak, jestem osobą która kocha za bardzo. Jak mogłam w coś takiego się wpuścić i trwać w tym siedem lat? 7mona9, zebys wiedziala ile razy ja tak myslalam jak Ty. Znajdz sobie kogos i odejdz ode mnie, wtedy nie będe miala wyjscia. Ale on trwa. Trwa przy mnie jak bluszcz i rani.

Będę z Wami i gdy to nastąpi powiem Wam...

Dzięki raz jeszcze

7

Odp: Klasyczny przyklad toksycznego ukladu...

Trwa przy Tobie jak "kleszcz" uczepiony,przyssany i nie chce utracić żywiciela.
Cóż można tu napisać,jeśli podejmiesz decyzję odejścia od niego....bedziesz najprawdopodobniej cierpieć zanim to wszystko poukładasz.
A może nie?? Może przejdzie ci to szybciej jak myślisz smile
Jedno jest pewne,zdajesz sobie sprawę , że on zabiera ci spory kawałek życia a co za tym idzie radości,zwykłych przyjemności na co dzień a nawet możliwości poznania kogoś kto Cię doceni,pokocha tak jak na to zasługujesz.
Cięcie drastyczne jest nie uniknione ale jak już pisałam....będzie bolało.
Odwagi ci życzę i silnych postanowień:)

8

Odp: Klasyczny przyklad toksycznego ukladu...

Nikandra, świetne określenie, kleszcz pasuje tu idealnie. Kleszcz, chuba, bluszcz, który oplata Cię coraz to nowymi kłączami, nie pozwalając się uwolnić.... pijawka wysysająca z człowieka całą pozytywną energię ... nie wiem doprawdy jak do tego wszystkiego doszło. To jest taka podstępna choroba...

Wiem że będę potwornie cierpiała, bo przerabiałam to już trzy razy. Jak narkoman na głodzie....
Bardzo bym chciała poukładać sobie życie na nowo. Wierzę że jest to możliwe...

9

Odp: Klasyczny przyklad toksycznego ukladu...

Też byłam związana z facetem, którego z pewnością można określić jako "piotruś pan". Tyle, że mój piotruś na szczęście zawsze był mi wierny. Zatem nie przechodziłam przez taki koszmar co Ty. Ale z drugiej strony on też mial takie swoje zagrania, że często się obrażał, "tupał nóżkami", reagował przesadnie na pierdoły, zawsze widział tylko siebie, natomiast to, że mnie ranił było nieistotne. Też często mnie odtrącał kiedy go potrzebowałam, tak jakby chciał mnie ukarać. Było tego dużo, ale...   

Też byłam jakby "zaczarowana", przesadnie uległa, często poddawałam się jego wpływom i to mnie niszczyło, wyzwalało frustrację i wściekłość.
I rozumiem, że pomimo jak ten ktoś Cię traktował, że pomimo całej bezsensowności tej sytuacji wciąż przy nim trwasz, ale nie rozumiem jak wciąż możesz go kochać.
Ja trwałam w tym dość długo, ale z każdym dniem coś we mnie pomału wygasało. Dla mnie bardzo ważne jest jak traktuje mnie druga osoba i przyznam, że nie potrafiłabym być ciepła, cudowna, zadowolona kiedy czułabym się raniona. I w pewnym momencie ta sytuacja stała się na tyle nie do zniesienia, że w końcu zdobyłam się na odwagę aby to zakończyć.

A już w szczególności nie wyobrażam sobie być z kimś kto by mnie zdradził, kto mógłby zrobić to ponownie.
Co jeszcze musiałoby się wydarzyć abyś przerwała tą chorą relację?

Daffiduck myślę, iż z pewnoscią jesteś kobietą, która kocha za bardzo. Tak jak już pisałam rozumiem tą nieumiejętność wycofania się z relacji, trwanie w "odrętwieniu", jakby "paraliżu", który nie pozwala nam czegoś zmienić nawet jeśli widzimy własny dramat. Jednak zachowujesz się tak jakbyś była "masochostką emocjonalną", bo nie rozumiem jak pomimo to wciąż można kogoś kochać, tęsknić.

Myslę, iż naprawdę przydałaby Ci się dobra psychoterapia. Tym bardziej, że możliwe, iż trwasz w tym związku nie dlatego bo kochasz, ale dlatego że panicznie boisz się rozstania, odrzucenia. Boisz się, że coś mogłabyś starcić. Możliwe, że te Twoje zachowanie ma swoje podłoże w zupełnie czymś innym co wcale nie musi mieć związku z tym facetem.

Zresztą sama nazywasz ten związek toksycznym co oznacza, że sama jesteś uzależniona albo współuzależniona.
W uzależnieniu często jest tak, że dany nałóg jest uciaczką przed czymś co jest rzeczywistym problemem.

10

Odp: Klasyczny przyklad toksycznego ukladu...

Daffiduck opisałaś moją historię z małymi poprawkami.Kończyłam taki związek kilka razy i za każdym razem nie wiele musiał się wysilić bym leciała za nim jak ćma do ognia.Za każdym razem silniej chciałam zakończyć ten związek i bardziej byłam stanowcza ale jednak nie do końca.Panicznie bałam się samotności ale teraz myślę ,że taka szarpanina ,taki brak wsparcia to wszystko powoduje że i tak z wszystkim byłam samotna.Ten związek spowodował ,że straciłam wiarę w siebie,w swoją wartość,atrakcyjność aż w końcu po upokorzeniu które od niego doznałam nastąpił koniec choć dalej nie do końca tylko ja już nie odpowiadałam na jego zaczepki.Płakałam ale byłam stanowcza bo dotarło do mnie w końcu ,że taki facet się nigdy nie zmieni.Taki facet po prostu kocha kobiety i nigdy nie zrezygnuje z takiej adrenalinki(chyba ,że zdrówka zabraknie)Dotarło do mnie kim dla niego jestem.
Życzę Ci wytrwałości w swoim postanowieniu bo szkoda czasu na kogoś kto nie ma go dla Ciebie.

11

Odp: Klasyczny przyklad toksycznego ukladu...

etniczna - dziękuje Ci bardzo za Twojego posta, kazdy z nich pozwala mi uswiadomic sobie pewne rzeczy.

Pytasz mnie co musialoby sie stac, abym byla w stanie to skonczyc. Jakiego dna trzeba sięgnąć aby powiedzieć sobie "dość". Facet mnie notorycznie od lat zdradza, teraz ta wiedza, że sypia z prostytutkami załamała mnie ale tylko na moment. Cholera, czy musi do mnie wystartować z nożem abym przerwała ten koszmar? Tylko że on tego nigdy nie zrobi, ściana która wyrosła między nami to zimna ściana. Bez przemocy fizycznej, awantur, krzyków, darcia włosów i szat. Jest cisza, milczenie, obraza, powierzchowne rozmowy o niczym i tylko ten mur między nami czy słoń stojący na środku naszego mieszkania którego wszyscy obchodzą. Przeraża mnie to, że cały czas poprzeczka spada w dół. Coraz więcej jestem w stanie tolerować i akceptować, a coraz mniej od niego wymagam. Brzydzę się sobą i przeraża mnie moja bezsilność.

Masz rację czuje się jak masochistka emocjonalna, w moim wnętrzu wyrasta guz który mnie trawi od środka, który mnie boli i przynosi cierpienie ... tracę z nim życie.....  Jestem atrakcyjną, zaradną, wykształconą osobą, na zewnątrz uśmiechnięta i przebojową, w środku zaś żałoba.

Wiesz etniczna, ja nie jestem pewna czy to co czuje do PP to miłość. Wiem tylko że jest to ciężka choroba z której MUSZE sie wyzwolic. Gdy go nie ma, gdy przepada to nie tęsknie tylko czuję ulgę. Ale potem przychodzi taki głód jaki prawdopodobnie odczuwa alkoholik na odwyku.

Boje się ze gdy on zniknie moje życie stanie sie puste. A przecież nie stanie się, bo mam dzieciaki, znajomych, przyjaciol, rodzicow i cala bande przychylnie nastawionych do mnie ludzi.

Wiem że potrzebuje leczenia i już zaczęłam szukać pomocy. Nie chcę tak dalej życ, bo strawi mnie od środka jakiś ósmy obcy pasażer.

Dzięki

nolina, wiesz to tak jak ja. Straciłam poczucie wlasnej wartości. Stracilam wiare w swoje możliwosci. Czuje sie nieatrakcyjna, nieciekawa, nieinteligentna. Nie chcę z nikim konkurować, zastanawiać się gdzie Piotruś dzisiaj spędza wieczór, czy rzeczywiście u rodzicow, czy nakręcił sobie nowo poznaną dziewczynę. Świadomość że ten facet nie potrafi żyć z jedną kobietą, ze potrzebuje wlasnie tej "adrenalinki", pootwieranych wszystkich możliwych furtek, adoracji innych kobiet które kadzą mu że jest przystojny, wyjątkowy i cudowny, że nie ja jedyna jestem tą zranioną, że przy okazji dziesiątki kobiet dostają po dupie - ta świadomość właśnie przeraża mnie. Chcę to skończyć i zrobię wszystko aby stało się to jak najszybciej.

12

Odp: Klasyczny przyklad toksycznego ukladu...

Wczoraj zakończyłam swój związek. Skonfrontowałam go, rozmowa trwała 2 godziny, powiedział że nie będzie się leczył bo jest zdrowy :-)

No to powiedziałam bye bye


Teraz tylko aby mi siły starczyło aby przez to wszystko przejść .....

13

Odp: Klasyczny przyklad toksycznego ukladu...

Dasz rade Daffduck !!!
Nie TY jedna nie ostatnia.
Boli i będzie bolało...ale po jakimś czasie przestanie.
Nadejdzie taki moment gdy bedziesz analizować każdy dzień tego związku...i wyciągać wnioski jak bardzo nie był ON wart twej miłości.
Mi to najbardziej pomagało...i pomogło smile
A za jakiś czas gdy odzyskasz spokój wewnętrzny,odzyskasz dawną siebie.... będziesz mogła znowu się uśmiechać.

14

Odp: Klasyczny przyklad toksycznego ukladu...

kochana może to ty teraz znowu założysz konto na portalach randkowych...i zaczniesz szukać faceta który na ciebie w pełni zasługuje!!!!! poczujesz sie znowu kochana....i na pewno znajdziesz siły do tego żeby od niego uciec...i być szczęśliwą...
POWODZENIA!!!!!

15

Odp: Klasyczny przyklad toksycznego ukladu...

Dzięki za słowa otuchy. Na razie jest totalna czarna studnia. 8 lat to kawał czasu i najgorsze jest to, że pamięta się tylko to, co bylo dobre. Musze na silę wyciągać z pamięci krzywdy jakie mi wyrządził. To na chwilę pomaga....

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Klasyczny przyklad toksycznego ukladu...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024