Witam
Pierwszy raz zdecydowałem się na opisanie swojego problemu na forum. Do tej pory radziłem sobie ze swoimi problemami lecz ta decyzja jest życiowa i chciałem zaczerpnąć opinii osób postronnych. Jestem w związku od paru lat z cudowną kobieta. Początki jak w każdym związki fantastyczne później troszkę się zmienia, do różnych spraw mamy inne podejścia ale do rzeczy. Od ok. 1 roku planujemy wspólne zamieszkanie, co nie byłoby najmniejszym problemem gdyby nie fakt, że mieszkam obecnie z chorą mamą, która wymaga opieki (nie będę opisywał choroby choć dla niektórych pewnie będzie miała wpływ na opinię, dodam tylko, że problemy z funkcjonowaniem choroba Paralysis agitanschoć, fractura pathologica, złamane 2 kręgi . Osoby które mieszkały lub mieszkają z kimś kto wymaga opieki doskonale wiedzą o czym piszę). Fakt, że jestem jednym z 3-ki rodzeństwa, ale to ja zostałem jako ostatni w domu, wszyscy starają się jak tylko mogą aby pomóc mamie. Początkowo chciałem abyśmy zamieszkali czasowo u mnie do momentu, kiedy jedno z rodzeństwa wybuduje dom i zaopiekuje się mamą ok. 1-2 lat , odpowiedź mojej kobiety była negatywna i absolutnie nie chciała o tym słyszeć. Kiedy próbowałem tłumaczyć, że to nie jest takie proste, bo doskonale wie jak moja mama funkcjonuje to odpowiedź była niech ktoś z rodzeństwa się nią zaopiekuje (?decyzja należy do Ciebie albo ja albo mama?). Zaczynam się zastanawiam czy kobieta z którą chce spędzić resztę życia powinna tak reagować na decyzję która ma wpływ na nasze przyszłe życie. Może jestem inny ale poważni ludzie powinni porozmawiać o wszystkich możliwościach rozwiązania tej sprawy. Znaleźliśmy mieszkanie, które wymaga delikatnego remontu i można się wprowadzać i nie wiem co mam zrobić od kilku tygodni chodzę jak struty w głowie mam Hiroszimę. Po rozmowie z rodzeństwem, doszliśmy do porozumienia, że jakoś sobie poradzimy robiąc tygodniowe dyżury choć to będzie straszne, mama już o wszystkim wie i powiedziała, żeby oddać ją do domu opieki. Te szczególne okoliczności i decyzja, którą mam podjąć nie pozwalają mi żyć, proszę o pomoc. Pozdrawiam