Oby dobre miejsce na wątek!
Czytałam kiedyś dekalog pisarza autorstwa pewnej pani. Jeden punkt zainteresował mnie najbardziej: "Żyj!" Chodzi o to, by takowy artysta zbierał doświadczenia, emocje, uczucia, które mógłby później przelać na papier, ubrać w słowa. Co sądzicie o ludziach, którzy chcą tworzyć, ale brakuje im właśnie tych czynników?
Prosty przykład: kobieta pisze książkę o życiu w sierocińcu. Problem jest taki, że nigdy tam nie była. Można czytać inne książki, czasopisma, rozmawiać z ludźmi i zbierać w ten sposób informacje, ale tak naprawdę nigdy nie przeżyje tego, co osoba z sierocińca.
Wiele razy przekonałam się, że opisane przeze mnie w książce uczucia są... drętwe, brakuje im pewnych słów, które dobrać można tylko po poznaniu uczucia i znalezieniu się w konkretnej sytuacji. Nie możemy pisać o czymś, o czym nie mamy pojęcia.
Z drugiej strony mamy fantastykę - to ruszanie wyobraźnią, manipulowanie teraźniejszością. Mimo to przyjmuje się i nikt nie mówi, że to brednie wyssane z palca. Oczywiście będąc pisarzem nie można przeżyć wszystkiego, bo to nierealne, ale co z ludźmi, którzy mają naprawdę mało doświadczeń? Czytanie prac innych wystarczy? Warto próbować mimo to?
Usłyszałam kiedyś od przyjaciela: jesteś jak ksiądz - mówisz o seksie, ale nigdy go nie zaznałaś. On nie gani mnie za to, ale ja sama poczułam ten dziwny ciężar na barkach.
No i coś w tym jest. Ostatnio ktoś zarzucił mi, że napisałam tresć wyssaną z palca. Bo nie przeżyłam tego, o czym pisałam. Bo nie znałam środowiska, stylu mówienia, opierałam sie na wyobrażeniach. I wyszło... Drętwo. Trąciło kłamstwem. traktowałam to jak wprawkę w pisaniu, ale zabolało. Nie chodzi o to by żyć w jakiś magiczny sposób. Chodzi o to, by pisać to, z czym człowiek się spotkał. I przecież jest o czym pisać, bo każdy z nas jest inny, inaczej przezywa życie, inaczej czuje. Inne rzeczy go spotkały gdzieś po drodze, ukształtowały. Trzeba byc prawdziwym. Bo czytelnik to wyczuje. A nic tak chyba nie drażni odbiorcy jak fałsz.
Wiesz Pierożku, wg teorii literatury świat przedstawiony w powieści będzie zawsze fikcją, nawet jeśli opisuje prawdziwe wydarzenia. Stąd wniosek, że można pisać o czymś, czego się nie doświadczyło. I tak w jakimś stopniu będzie to mówiło o Tobie. W końcu nie trzeba być w Ameryce, żeby wiedzieć, jak wygląda statua wolności:). Kunszt pisarza polega na tym, że to jak pisze powoduje, że chce się to czytać, niezależnie, czy coś jest zakorzenione w jego życiu czy nie:).
Ciepłe słowa
Tylko niestety później wiedzę przelaną na papier trzeba weryfikować i szukać (*ciemniaków*
)ludzi, którzy zgodzą się to przeczytać i wyrazić opinię
Szczególnie, jak myśli się o rozpowszechnianiu tego tworu, a już w ogóle jak temat jest ciężki. A takich znawców to jak igieł w stogu siana.
Fałsz jest zły, tak, ale co zrobić, gdy korci pisanie o rzeczach prawie że z kosmosu? Sprawia przyjemność, ale nie jest prawdą. Pisanie o własnym życiu może i jest ciekawe, ale od autora oczekujemy czegoś więcej - prawie że cudu, bo tematy są powielane na potęgę.
Oczywiście każde doświadczenie jest warte napisania - bo jest prawdą, ale żeby osiągnąć uwielbienie czytelnika - trzeba wznieść się wyżej, jeśli brakuje doświadczenia. Wyobraźnia matką artystów.
Według tej teorii ludzie którzy piszą np horrory powinni zabić czasem kogoś by wiedzieć co czuje sadysta...
Albo gdy ktoś pisze powieść o średniowiecznych ludziach powinien przestać bo co on tam wie o tych co tam żyli.
Światem literatury rządzi wyobraźnia, do własnych może i czasem małych doświadczeń dodajesz litr dwa wyobraźni i powstaje coś co ma fascynować czytelników.
Zwróciłaś uwagę na ważny aspekt twórczości, jak nie najważniejszy. Trzeba o tym pamiętać, że aby stworzyć coś prawdziwego, coś w co inni mają uwierzyć i w co w pełni mają się wczuć i, co będą mieli szansę poczuć trzeba wiedzieć, że się to coś poznało i odczuło na własnej skórze, bo jeśli nie to nie będzie to wiarygodne.
Dlatego tak wazne jest, aby pisarz byl wrazliwy ;] Wtedy umie poczuc wszystko o wiele 'bardziej'. Moze nawet wczuc sie w wyobrazenie.
Wynikałoby z tego, że ktoś kto ma małą wyobraźnię musi coś przeżyć.
Zgadzam się co do wrażliwości.
Niemniej zdziwilibyście się jaką ludzie potrafią mieć wyobraźnię..ci z forów.
Życzę lekkiego pióra.