Związek na odległość? Jak to rozegrać? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Związek na odległość? Jak to rozegrać?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

1

Temat: Związek na odległość? Jak to rozegrać?

Hmm...tak myślałem, że nie będę pierwszym mężczyzną, który spróbuje uzyskać odpowiedzi na nurtujące go pytanie, pytania wśród kobiecego grona:) Sprawa jest dla mnie poważna, bo poważnie traktuję Anię, nie inaczej...

Poznaliśmy się w czerwcu tego roku. W połowie czerwca w gwoli ścisłości. Wszystko było w najlepszym porządku już od pierwszego spotkania. Już długo  z nikim nie byłem (jakieś 2-3 lata) i to był już najwyższy czas, żeby poznać kogoś. Szczerze, nie sądziłem, że tak łatwo dam się wkręcić (tak myslałem też, kiedy Ania oznajmiła mi,że pod koniec lipca wyjeżdża studiować na wymianę do Francji, na pół roku). Nie zrobiło to na mnie większego wrażenia... Ale to był początek lipca a im bliżej było do wyjazdu, tym bardziej się w Niej rozkochiwałem:( No i stało się! Ona wyjechała, a ja usycham z tęsknoty! Na szczęście będziemy się widywać. Ja mam już zabookowany bilet w październiku, potem razem wracamy do Polski. Spędzimy też razem święta i Nowy Rok. Mimo wszystko jest mi cholernie ciężko! Nie potrafiłem też zrozumieć, dlaczego, skoro miała okazję (tydzień wolnego przed rozpoczęciem włąściwych zajęć na studiach) nie przyjechała...ja bym się nie wahał. Ona wybrała wycieczkę na lazurowe wybrzeże ze znajomymi. Oki, po fakcie i wielu przemysleniach doszedłem do wniosku, że taka okazja mogła się jej nie powtórzyć (powiedzmy), ale skoro wiedziała, jak bardzo za Nią tęsknię...czyżby Ona nie tęskniła, aż tak bardzo? Kurna, znowu się zaczynam denerwować, heh;) Tu znowu myślę sobie:"...jest tam, poznaje nowych ludzi, nowe miejsca, niech korzysta!". Ale to też nie jest fajne, że tak wiele w jej życiu dzieje się beze mnie, jaaacie! Boję się także, że za jakiś czas zapyta się mnie:"A gdybym została do końca roku akademickiego?" Nie wiem co miałbym jej odpowiedzieć? Nie chciałbym tego bardzo! Ale nie chce jej ograniczać. Nie chcę,żeby rezygnowała z czegoś przeze mnie:( Chcę jak najlepiej dla Niej, jest cudowna! Z drugiej strony wiem, że to nie będzie dobre dla nas...zbyt krótko znamy sie nie online. Poza tym sama mówiła,że wyjeżdza tylko na pół roku, "tylko":) A propos deklaracji, to umówilismy się także, że zapiszemy sie na salse jak wróci, cyt.:"tylko nie zapisuj się  beze mnie Pawełku", a jakis czas temu pytała się czy może się zapisać tam:( Ej, to nie jest w porządku...nie zgodziłem się (tzn. nie wyraziłem aprobaty), ale powiedziałem,że zrobi jak będzie chciała. Ciekawe, co z tego wyniknie? Oj, trudny temat...

Żeby była jasnośc. Kochamy się, tak twierdzimy oboje i oboje chcemy być ze sobą. Jak to rozegrać? Jak mam zareagować na ewentualne pytanie o pozostanie jeszcze jeden semestr we Francji (a jestem pewien,że je usłyszę)? Co myśleć o wyjeździe na lazurowe wybrzeże? Dlaczego teraz już możemy chodzić na salse bez siebie? 

Wiem,że trudno jest opisać tę sytuację w słowach. Ale może potraficie udzielic paru rad. Może któraś z Was znajdowała się w podobnej sytuacji...Każde rady, pomysły mile widziane:) Nowe spojrzenie na sytuację może mi dobrze zrobić, bo nie będę ukrywać, że jestem zazdrośnikiem z natury i muszę sporo ze sobą walczyć. Na szczęście robię postępy, a wszystko dla Niej:) Kurde, trzeba było się nie pakować w związek znowu,hehe...tak jest o wiele wygodniej;P Nom, ale teraz juz jest za późno...nie potrafie sobie wyobrazić jutra bez Anii:(

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Związek na odległość? Jak to rozegrać?

Oj Paweł,widzę że z ciebie niezły zazdrosnicz  no i że  wpadłeś po uszy...ale głowa do góry...tancerzu:)Chyba troszkę za bardzo panikujesz.Studia,wiadomo jak dziewczyna ma okazję i chce się uczyc to dobrze świadczy o niej.Czas szybko zleci i pewnie jest tego zdania ze jak ją kochasz,to poczekasz.W tym przypadku.raczej bądz z niej dumy.Wycieczka...hmmm..możesz byc zazdrosny ale pomyśl...znacie się od czerwca,pewnie już wcześniej planowała ten wyjazd.A czy ty byś na jej miejscu nie pojechał?Pamiętaj ludzie mimo iż są razem nie mogą na wzajem się ograniczec.Każdy z nas jest indywidualną osobą,każdy ma swoje pasje...Jeśli będziesz ją ograniczał lub zakazywał jej się rozwijac,przyjdzie dzień że będzie miała do ciebie o to pretensje.Może ten kurs tańca to dla ciebie...skąd wiesz że nie...Ja byłam w związku strasznie zaborcza,nawet nie wiedziałam kiedy przez to wszystko się popsuło,ile mój partner miał do mnie żalu że go ograniczałam...i byłam głupia,strasznie głupia...bo nikt za nas życia nie przeżyje..a jeśli osoba nam bliska korzysta z niego nie znaczy to że jest nam wroga(jeśli jest lojalna).Nie martw się jeszcze nie jedna wspólna wycieczka Was czeka.Nie jedna salsa,jeśli naprawdę się kochacie i macie do siebie zaufanie...A jeśli tak jest nie jedno jutro czeka cię z Anią...choc chwilowo na odległośc...życzę Ci miłości


,,Nigdy nie rezygnuj z celu,tylko dlatego że osiągnięcie jego wymaga długiego czasu...czas i tak upłynie..."


,,Nikt nikogo nie traci,bo nikt nikogo nie ma na własnośc.I to jest najważniejsze przesłanie miłości-miec najważniejszą osobę na świecie,ale jej nie posiadac"
                                                                                                                                       
                                                                                                          Paulo Coelho

,,A rano ...?Przyklejam do twarzy uśmiech,jak co dzień...Wieczorem zmywam go jak tusz do rzęs..."

3

Odp: Związek na odległość? Jak to rozegrać?

No, ładnie...kobiety trzymają się razem, hehee;P Jasne, że jestem zazdrośnik, szczerze się przyznałem do tego:) Ale robię postępy, zdecydowane:) Z tą wycieczką, to nie był żaden plan...okazało się,że mają więcej wolnego i zdecydowali wyjechać:( Ale spoko, mniej więcej tak to sobie wytłumaczyłem...okazja, pasja, potrzeba kształcenia języka i różne takie(ale smutno mi było na początku, jak jasna cholera;P). Ale na salse się nie zgodzę, tzn. bedzie mi serio przykro jak się jednak zapisze:( Sama w końcu mówiła,żebym przypadkiem nie zapisywał się bez niej,taaaa....wiec nie zrobiłem tego i nie zrobię:) Będzie milej, fajniej jak oboje zaczniemy od podstaw, prawda? I tak ogrom rzeczy robi beze mnie, bo nie ma innej możliwości...niech z tym zaczeka, niech i ona na mnie zaczeka:) W końcu ja czekam cierpliwie,ta! Basta;P Nie łatwo znaleźć takiego frajera jak ja,haha, który by tak wszystko łykał...te wycieczki, imprezki, podrywajacych ją Francuzów (niech no ja tam tylko przyjadę,buahaha;P)...ale oczywiście ufam Anii, wiem,że nie zrobiłaby niczego głupiego:) To naprawdę mądra dziewczyna i jestem z niej cholernie dumny!:) Po kursie językowym jest najlepsza w grupie...moja kochana Ania:)

A co zrobić, jak wpadnie na pomysł (mimo deklaracji, że to tylko na jeden semestr) zostania dłużej,hmm? To będzie kiepskie...postawi mnie pod murem, nie będę mieć wyjścia...będę musiał się zgodzić, ale chyba oszaleję wtedy...buuuu:( Nie ma jej dopiero ponad miesiąc i było już momentami naprawdę słabo! Jeszcze cztary miesiące do końca tego semestru...Kolejne cztery mnie wykończą! Chyba na jakąś medytację się zapiszę;)

Reklama

4

Odp: Związek na odległość? Jak to rozegrać?

O widzisz ! Zapisz sie na medytacje , na cokolwiek , zrob cos sam , tylko dla siebie.Realizuj swoje zainteresowania , pasje ( mam nadzieje , ze oprocz Twojej Ani masz jeszcze jakies ? smile ) Czlowiek w zwiazku potrzebuje troche luzu , pooddychac swobodnie , zrobic cos bez tej drugiej osoby , zeby zycie z nia nie stalo sie monotonne , nudne , powszednie. Pozniej fajnie bedzie zrobic cos razem.Udane zwiazki bazuja na byciu razem bez poczucia ograniczen.Trudne ? Nie.Czlowiek nie jest niczyja wlasnoscia.Potrzebuje troche swobody , by pozniej zateskic za stabilizacja , zrobieniem czegos we dwoje.Zycze Wam , byscie opanowali sztuke uczucia wolnosci w zwiazku.Tylko takie zwiazki sa szczesliwe smile

5

Odp: Związek na odległość? Jak to rozegrać?

Drogi Pawle! smile
Jeanne ma rację- zrób coś dla siebie, sam, ot tak- miej swój jakiś mały świat, do którego będziesz miał wstęp tylko Ty. Niech coś Cię oderwie od myśli o Ani, ale nie sugeruje, że masz o niej nie myśleć w ogóle. Opowiem Ci moją historię- poznałam swojego partnera przez portal randkowy:) Wszystko ładnie, pięknie, ale kiedy doszło do rozmowy o miejscu zamieszkania, wtedy już tak cudownie nie było.. W porównaniu z odległością Twoją i Ani, nasze km to pikuś- mogło by się zdawać, ale tak nie jest.. Dzieli nas 300 km- czyli jakieś 8 godzin jazdy pociągiem (połączenia są do d..) lub 6-7  godzin autobusem. Widzimy się średnio raz na miesiąc, reszta to smsy, maile, telefony.. A jednak jesteśmy ze sobą juz rok.. Tylko rzez ten rok musieliśmy dawać sobie jakoś radę bez siebie.. Jako płeć piękna i słaba smile, szalenie przeżywałąm tą całą sytuację. Płakałam, krzyczałam, myślałam co on robi, dlaczego nie ma mnie przy nim..? Tkwiłam w tym długo, rutyna zjadła moje życie- wstanie rano- uczelnia- powrót do mieszkania- coś na ząb- wieczór (seriale smile ) i spać.. Ale znalazłam wreszcie coś dla siebie, coś , co kiedyś bardzo zaniedbałam, zaczęłam pisać wiersze smile Dla nas.. Pisałam co mnie dręczy, co sprawia mi przykrość, co robię, kiedy nie ma go przy mnie.. Potem zaczęłam chodzić z koleżankami na "małe" spotkania w gronie TYLKO kobiecym, opowiadanie co u mnie, co u nich..itp smile Przeżyłam jakoś jego nieobecność..
Może warto zainwestować czas na coś, co będziesz robił z przyjemnością i odrywał się od natrętnych myśli? smile Ania niech studiuje, rozwija się, ale kurs salsy zdecydowanie zarezerwuj tylko dla Was smile
Trzymam kciuki, w końcu płeć silna z Ciebie, musisz sobie poradzić  smile
Pozdrawiam i informuj nas co u Ciebie smile

"...a także ludzie pomniejsi, pasikoniki i ważki.. Lampy, puste ramy i grzechotki mają swoją wieczność.. I są raz na zawsze..."
Reklama

6

Odp: Związek na odległość? Jak to rozegrać?

Witaj Pawle!!
Jestem w związku od 18 m-cy i to sa najwpanialsze m-ce w moim życiu.Poznalam Przemka przez portal fotka.pl,wielo godzinne rozmowy przez skype,zakochałam się i to ze wzajemnością.Przemek mieszka w niemczech a ja na śląsku.Pierwszy raz spotkalismy sie po 2 miesiacach codziennych rozmow przez skype,spedzamy wspolnie wiele miesiecy,on przyjezdza do mnie ,ja do niego,wspolne świeta itd,wszyscy moi znajomi byli sceptycznie nastwieni do tego zwiazku ale my przetrwalismy i dalej trwamy wtej pieknej milosc,niewyobrazam sobie życia bez niego.On tam pracuje,uczy się.Dajemy sobie swobode,ale to sie nazywa "kontrolowana"swoboda. Jemu zalezy na mnie a Mi na Nim,niezrobil by nic abym sie martwiła o niego i odwrotnie.JA Ci radze abys bardziej wyluzował,bardziej jej zaufał,jeśli naprawde Cie kocha to napewno niezrobi nic glupiego.Prosta i jedyna zasada jeśli jest twoja prawdziwa miłością a ty jego to przetrwacie tą rozłąkę a jesli niejesteście sobie przeznaczenie to rozejdzie się to niestety po kościach.Zycze z całego sreduszka sczęścia i mam nadzieje ze bedziesz pisał dalej na forum:)

7

Odp: Związek na odległość? Jak to rozegrać?

Więc, skoro już zacząłem ten temat, to pociągnę go dalej:) Ania przyjechała na parę dni do Polski. Spędziliśmy ze sobą tyle czasu, ile tylko sie dało i było cudownie...kochana Ania:* Poczeka na mnie z salsą,hehe, też cudownie;) Aktualnie jest już z powrotem we Francji i wczoraj nie powstrzymałem się od demonstracji (w zasadzie przed samym sobą) żalu, który mnie ogarnął, pozwalając sobie na parę piwek wypitych w samotności....jakie to "męskie"!;P Od jutra wracam pełną parą do swoich obowiązków i jakoś przebrnę (przebrniemy) przez kolejny miesiąc...ale wiem, że będę tęsknić ogromnie.....................................................................................................................:( No...i znalazłem się w punkcie, w którym nie mam pojęcia, co jeszcze mógłbym napisać...chyba po raz kolejny muszę się z tym wszystkim "przespać":)

8

Odp: Związek na odległość? Jak to rozegrać?

Wiesz co ,ja Cie podziwiam.. osobiście nie wierze w miłość na odległość. Dla mnie bycie z kimś to przezywanie dnia, sytuacji. A tak to są jedynie te godziny w ktorych staracie sie nasycić  sobą do końca....

Ale trzymam za was kciuki bo widzę ze bardzo Ci zależy. A picie w samotności jest czasem bardzo potrzebne:)

pozdrawiam

9

Odp: Związek na odległość? Jak to rozegrać?

Spotykalam sie kiedys ( a bylo to dobrych pare lat ) z chlopakiem przez jakies trzy lata.Tez dzielila nas odleglosc , ale nie az taka , zebysmy nie mogli sie widywac 1-2 razy w miesiacu.Byly tez listy , telefony - internrtu jeszcze wtedy nie mialam smile
Na poczatku nie bylo motylkow w brzuchu , szybszego bicia serca , uczucia jakby spadl grom z jasnego nieba.To wszystko rozwijalo sie powoli , od zwyklej sympatii , do wiekszego zaangazowania.Traktowalam ten zwiazek powaznie.Bylam lojalna wobec Niego , mimo , ze mialam pewnosc , ze on nie wie co robie , i z kim sie spotykam , gdy nie jestesmy razem.W pewnym momencie bylam juz przekonana , ze to jest chyba to , ze warto bardziej sie zaangazowac , zrobic jakis nastepny krok.Chcialam tylko najpierw skonczyc szkole...Kiedy On sie o tym dowiedzial , powiedzial mi , ze nie moze tyle czekac , ze nie chce...
Jakis czas pozniej dowiedzialam sie , ze kreci sie kolo niego dziewczyna z tego samego miasta.Z tego co wiem robila wszystko , zeby rozwalic nasz zwiazek.Poszla na calosc.Kiedy nasze spotkania odbywaly sie jakos rzadziej , listy zaczely byc bardziej oschle , zapytalam , co sie dzieje.Nie odpowiedzial.Milczal .Czulam , ze cos sie wydarzylo , ze jest cos , o czym powinnam wiedziec.Od znajomej uslyszalam tylko : " Ona jest blizej niego ".
Niedlugo po tym dowiedzialam sie , ze musi sie zenic bo jest dziecko w drodze.
Pewnie pomyslicie , ze sie zalamalam.Otoz NIE.Na poczatku byl zal , lzy , zlosc , ze nie byl tak lojalny jak ja.Ale tak naprawde poczulam ulge.Pomyslalam , ze to dobrze sie stalo.Nie chcialam byc z kims na reszte zycia , kto nie jest staly w uczuciach , kto bawi sie nimi , kto tak latwo daje sie owinac wokol palca.
Obecnie mam wspanialego meza , a on ?...Nie wiem , czy jest szczesliwy.Nikt ze znajomych nie puszcza pary z ust.Ma tylko jedno dziecko , to ktore bylo przyczyna ich szybkiego slubu.
Wszystko co nas spotyka w zyciu , wydarza sie po cos
Tak naprawde kazdy czlowiek jest inny , ma inne potrzeby i wyobrazenia o zwiazku.Dla mnie wazne jest poczucie bezpieczenstwa , bliskosci , jednosci , nawet , gdy ta druga osoba jest daleko.Dwoje ludzi powinno ustalic jakies granice jezeli naprawde sie kochaja , powiedziec np: wazne jest dla mnie to , by skonczyc nauke , ale wtedy ta druga strona musi miec pewnosc , ze wtedy ona bedzie mogla realizowac swoje plany.Nie mozna bawic sie ze soba w kotka i myszke , to jest nie w porzadku.Jak juz napisalam wczesniej , czlowiek w zwiazku musi miec czym oddychac , ale tez byc odpowiedzialnym za zwiazek , gotowy na kompromisy .
Mysle , ze Pawel poprostu chce miec pewnosc , ile potrwa ta rozlaka , czy warto czekac , czy to nie jest jakas gra .Moze powinniscie usiasc spokojnie i ustalic co i jak.Niech Ania Ci powie co zamierza tak naprawde zrobic , ile zostac we Francji.Niepewnosc jest okrutna.Byc moze oczekiwanie gdy sie wie ile ono ma potrwac nie bedzie tak trudne i nie do zniesienia.Wtedy jest tak inaczej...Ogarnia nas takie poczucie , ze czekam , ale bedzie warto.Zostalo juz tylko tyle dni i juz bedziemy razem smile

10

Odp: Związek na odległość? Jak to rozegrać?

Faktycznie, jest co podziwiać AleX, bo to nie łatwa sprawa:) Utrzymać związek na odległość na dłuzszą metę, to niezły wyczyn...i pewnie wielu się nie udawało:( Ale takie nastawienie nie jest zbyt pomocne. Wiedziałem w co się "pakuję" i wiem,że mi zależy...tak jak i Anii:) Byłoby zupełnie inaczej, gdybyśmy byli ze sobą dłuższy czas. Gdyby nasz związek opierał się na pewniejszym fundamencie. Ale to ma być tylko jeden semestr,hmm....chyba warto poczekać na siebie? Jeden semestr, pół roku, tak właśnie mówiła Ania i tak twierdzi nadal, chociaż raz już napomknęła o całym roku akademickim:(  Chyba to niedobrze, co? Od razu sie wycofała, jak zobaczyła moją minę,hmm... Z jednej strony to miłe, z drugiej jednak myśli o tym, z trzeciej nie chcę, by rezygnowała z czegoś przeze mnie:( Nie o  to chodzi przecież... Wierzę w to,że Ania wróci zgodnie z planem i wróci, bo będzie tego chciała. Zrobi to dla siebie:)

A co do gierek, to już to kiedyś przechodziłem Jeanne. Niesamowite, jak wyrachowane i bezwględne potrafią być kobiety w swoich działaniach,hehe;P Ale to zupełnie inna historia,ble,ble,ble...;P Oczywiście tyczy się to również mężczyzn!

A teraz siedzę sobie przed monitorem i czekam na Anię. Mieliśmy porozmawiać o 22, ale w ostatniej chwili zdecydowała się pójść na imprezkę, troszkę kiepsko. Szkoda,że tak na ostatnią chwilę, bo nie ukrywam, że niecierpliwie oczekiwałem tej 22:(  Żałuję, że nie potrafię się bardziej wyluzować, byłoby mi łatwiej...

No, jak tak dalej pójdzie, to na tej stronce znajdzie się pół roku z mojego życia. Myślę,że za jakieś parę dni będę pisać już tylko do siebie,hehe;D Ile można "wysłuchiwać" o tym samym w kółko!

Pozdrawiam Netkobiety:)

11

Odp: Związek na odległość? Jak to rozegrać?

Ratunku!!!Potrzebuję pomocy..Mojego mężczyznę poznałam 3,5 roku temu.Jest cudownym facetem,moim jedynym i pierwszym w zyciu-mam 25 lat on 26.Pochodzimy z innych miast,ale on studiował w moim.Bylismy dla siebie wszystkim.Opiekowałam sie nim,smacznie gotowałam,chciałam by nie jadł gdzie popadnie tylko w domu,moi rodzice go zaakceptowali,mama traktowała jak swojego syna,,zapraszali na obiady,ew.uroczystosci rodzinne.Wspieralam go w nauce-w tym roku dopiero skonczyl studia.Gdy go poznalam,2 rok miał zawalony,a ja zmobilizowałam go do nauki i tak kolejne lata przeszdl na stupendiach a w tym roku obronil prace mgr na 5.Cieszylismy sie bardzo.Bylam przyjaciołka,jtóra odbierala tel o 3 nad razen i pocieszala, kochanka,wsparciem i oparciem.W maju zaszlam w ciaze.Walczylismy w swoich myslach co dalej,wspieralismy sie strasznie.Chodzil ze mna do ginekologa, na usg.Gdy sie potwierdzilo dlugo myslelismy co dalej,czy usunac czy zatrzymac.Wspierala nas moja siostra.Nie chcielimy informowac rodzicow-bo nie chcielimy ich martwic.W czerwcu oswiadczyl mi sie-26.06.08r.Najpiekniejsze zareczyny jakie sobie moglam wymarzyc.To byl czwartek.W poniedzialek 30.06.08 pojechal do domu,mial tylko rodzicom powiedziec o tym ze sie zareczylismy,,ale jego matka meczyla go przez3-4 godziny,dlaczego,jak tak poprostu,itd.Fakt po 3,5 r nie mozna sie zareczyc.Wkoncu powiedizla.Bylam bardzo nna niego zla.Straciłam zaufanie,i mowilam mu ze to nie wrozy nam najlepiej bo jesli pojawi sie jakis problem to ty zawsze bedziesz jezdzil do rodzicow z nimi ustalal rozwiazanie a dopiero ze mna;o(Przyjechal na kolanach przeprosił.Przeprosiny przyjelam ale bylam bardzo niemila,oschła,zdradzona.Potem mi powiedzila ze nie jest gotowy na slub ze mna i ze zostal zmuszony do zareczyn przez moja siostre ! i sytuacje.Spadło to na mnie ja grom z jasnego nieba.Czulam sie okropnie,jak to,w jeden dzien piekne zareczyny,milosc a pozniej co?dlaczego,za co ?Zdjelam pierscionek i powiedzialam jak bedziez gotow,czekam na Ciebie i na niego.Bardzo to oby dwoje przezylismy,mowil mi ze bardzo go zranilam,ja mu na poczatku tlumaczylam ze on mnie tez,a pozniej zaczelam sie winic.Pojechal do rodzicow.W sobote5.07 dojechalam ja.A tam czekala mnie 3-4 godzinna rozmowa,szczegolnie z matka,która mowiła ze nie pozwoli na to bym ranila jego syna,ze go omamilam,ze go zmuszalam,ze to przeze mnie nie przyjezdzal do domu szczegolnie przez ostatnie 2 miesiace,ze zakazalam mu mowic o tym ze jestem w ciazy,ze sama powinnam podjac decyzje czy chce byc matka,czy nie  ,ze nie powiennam o tym z nim rozmawiaz,ze jestem manipulatorka,ze bardzo go zranilam i tym pierscionkiem i tym ze byl zmuszany.
Dla sprostowania-moja siostra go nie zmusila-raz do niego zadzwonila-chciala mu pomoc,czula ze jest sam w obcym miescie zapytala sie jego czy chce pogadac i czy sie narzuca bo nie chce ingerowac w nasz zwiazek.On odpowiedzial ze nie i z nia porozmawial.To jest zumasznie z jej strony do malzenstwa-dla mnie tylko pretekts z jego matki strony i wmawianie mu ze tak jest.Ja przez te 2 miesiace gdy po pierwsze najpierw trwaly badania ginekolog-usg czy jestem w ciazy(poniewaz dopiero w 8 -9tyg mi stwierdziło),a byla tez po Postinorze,a w czerwcu bronil magisterke nie ingerowalam ,nie prosilam o rozmowe,czekalam cierpliwie-jak Bog mi świadkiem,na to az w koncu bedzie chicla ze mna porozmawiac.
Po tych wszystkich oskarzeniach,dowiedzialam sie ze powinnnam isc do psychologbo jetem zla w kłotniach dla jej syna,który od razu przychodzi zeby mnie przeprosic a ja potzrebuje choc pare godzin by to przemyslec i wyciagnac wnioski.Pytala sie mmnie czy mialam wczesniej innego faceta-nie-i ze nie umiem z nimi postepowac(powiadziala doswiadczona i ta która prawie2 lata uzerala sie z mezem i nie mogla sie znim pogodzic juz nawet mial byc rozwod).Zaczelam sie powaznie obwiniac,ze to faktycznie moja wina,wzbudzili ja we mnie-myslalam nawet ze to pewnie moj tata mial taki wplyw na mnie w dziecinstwie,bo troszke pil,ale teraz sie z tego wyleczyl.W niedziele wyjechalismy na Mazury-by przemyslec.W poniedzialek od razu powiedzialam do niego ze albbo zareczamy sie,tworzymy rodzine albo nic z tego,ze trezba podjac decyzje.Bylo dobrze do czwratu,gdy cos zaczelo sie psuc.W piatek zadzwonili do moich rodzicow,ze na 2 tygonie jada na urlop,ale potem chca sie spotkac z moimi rodzicami i wszystko obgadac.Bo nie moga zyc w takim klamstwie ze  nic im nie mowie i tylko oni wiedza(tylko ze zanim wyjechalimy ja jeszcze zdarzylam szybko poinformowac moja siostre,o tej rozmowie i porposic ja o znalezienie psychologa).Wrocilismy w sobote,na szybciocha,kazali mi moi rodzice,tata sie wsciekl ze pewnie On-ojciec dziecka teraz zawija raczki.W powiedzialek dostalam od niego ostatniego smsa,jeszcze szczesliwa powiedzialam mu ze bylam u psychologa i ze psycholog mowi ze ze mna wszystko w porzadku(i ze to nie ja tam powinnam byc tylko jego matka-ale tego mu juz nie powiedzialam;o)Minelo 2 miesiace.Wylaczyl w tym czasie telefon,w ogole sie nie odzywal, nie interesowal stanem dziecka ani moim.A ja omal nie poronila,walczylam o serduszko naszego dzieciatka-bo pojawily sie zaburzenia rytmu serduszka,badania genetyczne.Ostatnio mialam bardzo duzy egzamin-który dal mi wszelkie prawa wykonywania zawodu-i..po wynikach wujek wsadzil mnie w samochod i pojechalismy do niego i jego rodzicow.A ze mieszka w innym miescie wiec zajechalismy wieczorem i niespodziewanie.Za co dostalismy bure od jego rzodzicow ze nachodzimy bez uprzedzenia(przeciez mogliby powiedziec ze ich nie ma w domu..).Matka powiedziala ze pochodze z rodziny patologicznej!ze "on"nas nie utrzyma bo ma jeszcze pol roku stazu,bezplatnego.Prosilam blagalam o szanse i przebaczenie(choc juz teraz nie wiem czego,,)Mowila ze daje sie ja nawet tym co zdradzili,pijakom na odwyku,A ona na to ze ja na nia nie zasluguje.Powiedzialam ze KOCHAM GO ze duzo dla niego zrobilam,ze kłotnie zdarzaja sie w kazdym zwiazku i ze psycholog mi wytlumaczyla ze ta rozmowa która byla z nimi nie powinna nigdy byc,ze bardzo sie w niej obwinialam a niepotrzebnie,ze to co robil moj tata nie ma zadnego wplywu,ze jedni ludzie-1 gr od razu sie godza-on,,2gr-tak jak ja potrzebuja chwili czasu do namyslu i wyciagniecia wnioskow,a 3 gr potrafia i nie odzywac sie do siebie przez pare dni i miesiecy.Wujek im tlumaczy-ze patologiczna rodzina nie jest ze soba tak zwiazana,ze spedzamy ze soba duzo czasu,ze bardzo sobie pomagamy,a i corki jedna-czyli ja nie skonczyla by tak trudnych studiow jak stomatologia a drugia wlsnie by ich nie konczyla-moja siostra,a jest na 6 roku studiow.Rozmawialam z nim na osobnosci-powiedzila ze bardzo go to meczy,ze jest mu ciezko,ze boli go brzuch i rano jak wstaje i gdy je biad,itd.Ze jeszcze mnie gdzies tam w srodku kocha,ale nie jest w stanie mi zaufac.ze potrzebuje wolosci-wujek mu powiedzial ze tej wolnosci to kuz miec nie bedzie.Prosilam,bllgalam,przeciez dziecko musi miec rodzicow,ze trezba dac sbie szanse by nigdy w zyciu nie zalowac,ze moze jak bedzie na stazu od pazdziernika to sprobujemy(Teraz dowiedzialam sie od kolezanki ze na staz uciekl do innego miasta).Ze ja go kocham ze jest dla mnie wszystkim,kims bardzo waznym i by nas nie przekreslal.Powiedzial ze tego nie robi,ale..Aha i ze matka brat i ciocia(mieszka w oim miescie-70lat)otworzyli mu oczy na mnie..Blagalam,prosilam..
Mijaja kolejne dni.Nie wiem co robic,bardzo mi na nim zalezy.Bardzo chce by moje dziecko mialo jego za ojca,ale nie co miesiac na jeden dzien.Czy on kiedys bedzie zalowal.Dlaczego nie czuje odpowiedzialnosci w  wieku 26 lat?Dlaczego nie potrafi sie zmuntowac matce,przeciez nam sie uda!Rodzina moja bardzo chciala nam pomoc!czy jak ozbaczy dziecko moze sie mienic,?czy zobaczy kiedys ze matka zminila mu zycie,Do tej pory mowie,bylo dobrze,nie ingerowala,tylko jak pojawil sie problem,to od razu zaczela sie wtracac!Tego samego zdnia jest psycholog, wszyscy którzy słysza ta historie.Ze"mój męzczyzna boi sie zycia odpowiedzialnosci,ze nie podola ze nie potrafi.I tak zreszta mi kiedys powiedzial ze boi sie ze sobie nie poradzi,ale ja go przekonywalam ze tak.Ma slaba psychike i kiedys padnie,tak czuje i tak po nim widzialam,bo wygladal jeszcze gorzej niz przed egzaminami najtrudniejszymi którymi bardzo sie przejmowal.Najgorsze jest to ze tak bardzo ona na niego wplynela.ze nawet zmienil miejsce stazowe.na inne miasto.
Co robic.Bardzo go kcoham jestem w stanie wszystko wybaczyc,byle tylko by wrocil.Prosze o pomoc,albo kto moze na niego wplynac?....Blagam was.Bo ja juz psychicznie nie wytrzymuje tyle lez wylalam ostatnio,bardzo sie zalamalm.Dziekuje za szczere uwagi i informacje;o)

12

Odp: Związek na odległość? Jak to rozegrać?

Wow! Dziwczyno, opamiętaj się! Wierzę,że go kochasz ogromnie,ale chyba koleś jest porządnie spaczony przez swoją matkę, która bez wątpienia ma nierówno pod sufitem!!! Nie jesteś w stanie zmusić go do odpowiedzialności, a nawet jeżeli uda Ci się "pokonać" jego matkę, to czy naprawdę tego chcesz? Będziesz miała dwójkę dzieci na głowie...sorki,że tak piszę, ale chyba sama zdajesz sobie z tego sprawę... Oczywiście, powinnaś spróbowac do niego dotrzeć jakoś, może się uda, ale nie popłyń z tym za bardzo, bo zwariujesz! Masz kogoś bardzo ważnego teraz "na głowie":) Mam nadzieję,że jakoś się ułoży (napewno się ułoży) i trzymam kciuki!:) Dasz sobie radę!

13

Odp: Związek na odległość? Jak to rozegrać?

I jeszcze jedno...po jaką cholerę szłaś do psychologa ze sobą?! Po co w ogóle chcesz im cokolwiek udowadniać,hmm? Podejrzewam,że cała ich rodzinka świetnie nadawałaby się do programu Drzyzgi, serio! Jeżeli Twój mężczyzna nie potrafi zadbać o swoją "rodzinę", odwraca sie od niej, to chyba w zasadzie wszystko już wiesz o nim...szkoda,że poznałaś go dopiero teraz:( Ale nie łam się! Nie uciekaj od rzeczywistości jak on! Jesteś twardsza, lepsza, mądrzejsza i dasz sobie radę (powtarzam raz jeszcze):) I raz jeszcze chwytam za kciuki:)

14

Odp: Związek na odległość? Jak to rozegrać?

paweł dobrze to ująleś, kasiu wiem że jest ci ciężko ale rozpamietywanie a już napewno wmawianie swojej winy nic nie da, naprawde nie jesteś niczemu winna

Serce miej otwarte dla wszystkich, ale zaufaj tylko niewielu.

Nie szukaj błędów-szukaj rozwiązań

15

Odp: Związek na odległość? Jak to rozegrać?

Ale czy on będzie kiedykolwiek tego żałował?czy ułoży sobie życie?czy będzie szczęśliwy?(czasamimu tego nie życzę,bo ogarnia mnie straszny żal)czy jak zobaczy dziecko,albo w koncu zacznie zarabiac pieniądze,albo moze jak uslyszy gdzies placz dziecka,to moze kiedys ruszy go sumienie?czy kiedykolwiek zrozumie?..
Dziękuje Wam za wsparcie, bo na prawdę nie jestem zła,jestem dobrą osobą która całe serce oddała Jemu.Która całym sercem się Mu poświęciła, oddała.

16

Odp: Związek na odległość? Jak to rozegrać?

Paweł,związki na odległośc są trudne.Trudno utrzymać bliskośc,gdy dwie osoby dzieli kilkaset kilometrów.Częste telefonowanie pisanie esów nie zastąpi,wspólnego spędzania czasu oraz czułości..Zastanów się czy taka forma związku po prost Ci odpowiada i czy Ci to wystarczy.Co zyskujesz,co tracisz?Być może taki zwiazek będzie Cię bardziej męczył(z powodu tęsknoty),niż sprawiał radość.Nie ma prostej odpowiedzi,decyzję musisz podjąć sam.

Kasiasz,i Ty się jeszcz martwisz tym czy on będzie żałował,czy będzie szczęśliwy?-po tym co Ci zrobił,po tym jak Cię potraktował.Zacznij myśleć o sobie i o dziecku które urodzisz,musisz być silna i dasz sobie radę!

  Miłość - to dwie dusze w jednym ciele. Przyjaźń - to jedna dusza w dwóch ciałach. A gdy miłość łączy się z przyjaźnią, powstaje wówczas jedność podwójna i zupełna.

17

Odp: Związek na odległość? Jak to rozegrać?

Owszem, taki związek jest trudny, ale mozna przetrwac.. To zalezy od partnerów i uczuć, które ich łączą..

"...a także ludzie pomniejsi, pasikoniki i ważki.. Lampy, puste ramy i grzechotki mają swoją wieczność.. I są raz na zawsze..."

18

Odp: Związek na odległość? Jak to rozegrać?

Powiem Ci jedno - ja poznałam obecnego partnera przez gg smile i on był wtedy ponad 2000km ode mnie... Może to banalne, ale prawdziwe. Pisaliśmy do siebie przez pół roku, potem przyjechał - potwierdziło się wszystko! Cudowny, kochany i już mój! Ale nie mógł jeszcze wtedy wrócić do Polski. Czekałam ponad rok na niego. Widywaliśmy się co 2 - 3 miesiące. Też jeździł na różne wycieczki, spędzał czas ze znajomymi, chodził tu i tam. Ale ja też. Czy ja miałam siedzieć przez rok w domu i czekać na niego? Przecież to nie logiczne! Miłość i związek jeśli są silne - uwierz przetrwają wszystko. A w tęsknocie rodzi się jeszcze większe uczucie, jeśli się naprawdę kocha to później bardziej się ceni te osobę. Wierność i zaufanie są podstawą. Możnaby powiedzieć, że to wystawienie na próbę waszego związku - moje uczucie było tak silne i tak prawdziwe, że czekałabym na niego ile trzeba... I do dziś nie widzę świata poza nim. Udało nam się. Życzę i Wam tego!

19

Odp: Związek na odległość? Jak to rozegrać?

Związki na odległość są bardzo trudne. Znam taki związek który twa już 2-gi rok. On jest z Wrocławia (18 lat) a ona z Częstochowy (17 lat). Ona jest w nim zakochana do szaleństwa. Wierzy w ich wspólną przyszłość. To ona pierwsza przyjechała do niego. Była u niego raptem 4 razy a on u niej 1 raz. Mają kontakt tylko telefoniczny i na gg. Jestem jego kolegą i wiem że on nie jest jej wierny chociaż zapewnia ją o swojej wierności. Robi ją w konia na każdym kroku. Jest typowym podrywaczem. Twierdzi że przed ślubem trzeba się wyszumieć. Szkoda mi dziewczyny (chociaż jej nie znam osobiście). On szaleje po dyskotekach, zarywa panienki na jedną noc. Chciałbym tą dziewczynę przestrzec przed nim ale nie mam odwagi . On bardzo często wyśmiewa się z niej wśród kolegów nazywając naiwną idiotką która wierzy w każde jego słowo. Cp mam robić? nie wim.

20

Odp: Związek na odległość? Jak to rozegrać?

Witam. Pierwszy raz wypowiadam się na forum . Wcześniej tylko czytałam interesujące mnie tematy. Nie mam sie kogo poradzić w pewnych kwestiach więc sięgam ręką o pomoc od was.. Otóż jak w temacie gryzie mnie pewna sprawa.. Jestem z moim mężczyzną już rok. Poznaliśmy się na jednym z czatów. Dzieli nas spora odległość (około 200km). W lipcu b.r postanowiliśmy zamieszkać razem. Od momentu , w którym mieszkamy razem nurtuje mnie jedna rzecz. Otóż mój mężczyzna jeździ co 2 tygodnie do swojej rodziny.  Rozumiem przy tym ,że jest to normalne ,że się tęskni za rodziną, i że się ma sentymenty do byłego miejsca zamieszkania. Tylko moją największą obawą w tym momencie jest to czy nasz związek już zawsze będzie tak wyglądał, że będzie ciągle tam jeździł? Ciężko mi tak szczerze wyobrazić sobie sytuację, w której mój ,, mąż" ( w przyszłości) będzie mnie co 2 tyg zostawiał z dzieckiem i jeździł do ,,mamy" sad Wierzę w to,że będzie mi ktoś z was w stanie powiedzieć cokolwiek na ten temat- co myśli o tym.. I wierzę również , że zaglądają tutaj osoby, które były w podobnej sytuacji. Sama nie jestem w stanie sobie jakoś tego sprostować.. Nie wiem może to tylko kwestia czasu? Przyzwyczajenia? Czy tak zostanie już zawsze?:( Proszę o pomoc.. Pozdrawiam was wszystkich serdecznie.. Marta.

21

Odp: Związek na odległość? Jak to rozegrać?

Nie rozumiem jednego. Dlaczego jeśli mieszkacie razem nie możesz pojechać razem do jego rodziny?

22

Odp: Związek na odległość? Jak to rozegrać?

A dlaczego ty mariax nie porozmawiasz z nim wprost.  Kobiety musza zrozumieć, że my nie domyslamy się czasem co one czują i myślą. Mówcie jasno - o co wam chodzi. On może nie wie, że tobie przykro.

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Związek na odległość? Jak to rozegrać?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018