Mój wymarzony rozwód - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2010-12-21 22:36:26

marynarka
Przyjaciółka Forum
Wiek: 47
Zarejestrowany: 2010-12-21
Posty: 1353

Mój wymarzony rozwód

Witam Wszystkich, jestem tu nowa, trochę mnie to peszy. Właśnie doświadczam w realu, tego, o czym marzyłam przez ostatni rok, a przewidywałam od prawie trzech. Rozwód... bardzo go chciałam. Naprawdę bardzo. Powinni udzielać ich (rozwodów ) w trybie doraźnym. Czekanie w stanie zawieszenia jest jak huśtawka. Teraz jestem w fazie wznoszącej, ale nie wiem jak długo to potrwa. Może już huśtawka nie opadnie? Widział ktoś taką, co to tylko u góry? Może po prostu wróciłam do formy i żyję? Oby.
Pierwsza propozycja rozstania została potraktowana jak niesmaczny żart. Druga poważnie, ale jako ostrzeżenie. Ciągle nie było zgody, ale pojawiła się blond alternatywa i zgoda jest. Cud? Tak sobie to wymyśliłam, tak się stało. Gdyby nie ona, dalej byłabym żoną, czyli nikim. Teraz jestem przyszłą byłą żoną i niecierpliwie czekam na wielki finał. Łatwo nie będzie. Nie wiem, co będziemy jeść (mam kilka sztuk cudownych dzieciaków), gdzie będziemy mieszkać oraz wielu innych rzeczy. Ale wiem na pewno, że już jesteśmy szczęśliwi, spokojni i zadowoleni. Gość nieźle dał nam popalić, teraz też się stara, ale jakoś już to nie działa. Czy ktoś może obiecać, że damy radę?


Nieważne, co robisz.
W historii świata odgrywasz zawsze główną rolę.
"Alchemik" - Paulo Coelho
http://uciekamydoprzodu.blog.pl/

Offline

 

#2 2010-12-21 22:41:21

Monia139
Przyjaciółka Forum
Wiek: 39
Zarejestrowany: 2010-09-05
Posty: 741

Re: Mój wymarzony rozwód

Marynarka, ja nie lubię obiecywac, jesli nie nie wiem czy potrafię tego dotrzymać. Ale napisałaś, że już Jesteście szczęsliwi, spokojni i zadowoleni więc wierzę, że dacie radę. Z całego serca tego właśnie Ci życzę:)

Offline

 

#3 2010-12-21 22:52:25

empatyk
Net-facet
Wiek: a jakie to ma znaczenie
Zarejestrowany: 2010-10-11
Posty: 263

Re: Mój wymarzony rozwód

Dacie radę  ale  żeby tak było wypisz sobie liste osób które mogą ci pomóc,w trudnej sytuacji  nawet takich  o których myślisz ze nie pomogą.

To ważne zebys miała jakies zaplecze zwłaszcze z dziecmi
                                                                                             pozdrawiam i trzymam kciuki  za ciebie i twoja awaryjną listę aby ci nie była potrzebna !


Szczęście jest jak motyl. Ścigaj je, a umknie ci. Usiądź spokojnie, a spłynie na twoje barki.
W życiu nie ma takiej chwili, abyśmy nie mieli wszystkiego, co potrzebne, aby czuć się szczęśliwymi. Pomyśl o tym przez minutę [...]. Jeśli jesteś nieszczęśliwy, to dlatego, że cały czas myślisz raczej o tym, czego nie masz, zamiast koncentrować się na tym, co masz w danej chwili.

Offline

 

#4 2010-12-21 22:58:55

marynarka
Przyjaciółka Forum
Wiek: 47
Zarejestrowany: 2010-12-21
Posty: 1353

Re: Mój wymarzony rozwód

Dzięki. Już się czuję jak w domu. Pytanie było faktycznie raczej retoryczne. Jakoś damy radę. Przecież miałam to od dawna zwizualizowane. Ale to była teoria, teraz dzieje się, oj dzieje. Jesteśmy w fazie "czekamy na pozew", długo już czekamy. Wszystko było ustalone, ale przez to czekanie udawana przyjaźń się sypie, wychodzą różne szydła z worka. Ustalenia biorą w łeb i zamiast cywilizowanego rozstania bez orzekania o winie robi się jatka. Cierpliwości niektórym brak.


Nieważne, co robisz.
W historii świata odgrywasz zawsze główną rolę.
"Alchemik" - Paulo Coelho
http://uciekamydoprzodu.blog.pl/

Offline

 

#5 2010-12-21 23:08:07

niekochana72
Przyjaciółka Forum
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2010-10-10
Posty: 6861

Re: Mój wymarzony rozwód

marynarka napisał:

Dzięki. Już się czuję jak w domu. Pytanie było faktycznie raczej retoryczne. Jakoś damy radę. Przecież miałam to od dawna zwizualizowane. Ale to była teoria, teraz dzieje się, oj dzieje. Jesteśmy w fazie "czekamy na pozew", długo już czekamy. Wszystko było ustalone, ale przez to czekanie udawana przyjaźń się sypie, wychodzą różne szydła z worka. Ustalenia biorą w łeb i zamiast cywilizowanego rozstania bez orzekania o winie robi się jatka. Cierpliwości niektórym brak.

Kochana - to najgorsze, to już było. Jesteś silną kobietą - dasz radę.


Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

Offline

 

#6 2010-12-21 23:25:50

marynarka
Przyjaciółka Forum
Wiek: 47
Zarejestrowany: 2010-12-21
Posty: 1353

Re: Mój wymarzony rozwód

Empatyku, lista sama się zbudowała. Wspierają, pomagają, doradzają, utwierdzają w przekonaniu o słusznej drodze, wyciągają z domu (do ludzi musisz, do ludzi). Nawet nie podejrzewałam, że dla tylu ludzi ma znaczenie co się ze mną dzieje. Nie chciałabym jednak wykorzystywać innych do spraw przyziemnych, które sama powinnam podźwignąć. Raczej dźwigam, jeśli nie, to ciągnę albo przepycham. Ale... chwilami mam te opornej materii " po kokardę". A przyjaciołom też się może znudzić podopieczna. Wolałabym być "zwykłą " przyjaciółką, nie taką "niepełnosprytną". Może z czasem, za zakrętem, jak już go minę?


Nieważne, co robisz.
W historii świata odgrywasz zawsze główną rolę.
"Alchemik" - Paulo Coelho
http://uciekamydoprzodu.blog.pl/

Offline

 

#7 2010-12-22 09:42:42

Iwkaaa
Przyjaciółka Forum
Wiek: 43
Zarejestrowany: 2009-11-01
Posty: 1541

Re: Mój wymarzony rozwód

JA czuję ulgę, tyle na razie. NAjgorsze jest to życie w zawieszeniu. Też czekam na sprawę i zobaczymy co zycie pokaże. W  każdym razie moja psychika jets w dużo lepszej kondycji teraz niż przedtem, gdy żyłam w tej huśtawce emocjonalnej. Najwząniejsze podjąć dezyzję i tego trzymać się twardo.
Marynarko dobrze, że masz ludzi  wokół Ciebie, którzy Cię wspierają. Być może, gdy u Ciebie wszystko się ułoży, to Ty będziesz miała okazje komuś pomóc i wesprzeć. Dziś Ty potrzebujesz tego wsparcia.   Powodzenia.

Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-12-22 09:44:21)

Offline

 

#8 2010-12-22 09:49:09

niekochana72
Przyjaciółka Forum
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2010-10-10
Posty: 6861

Re: Mój wymarzony rozwód

Iwkaaa napisał:

Marynarko dobrze, że masz ludzi  wokół Ciebie, którzy Cię wspierają. Być może, gdy u Ciebie wszystko się ułoży, to Ty będziesz miała okazje komuś pomóc i wesprzeć. Dziś Ty potrzebujesz tego wsparcia.   Powodzenia.

I tego sobie i Wam kochane życzę.


Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

Offline

 

#9 2010-12-22 12:35:10

asiunia0601
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2010-12-19
Posty: 5

Re: Mój wymarzony rozwód

Martynka obiecuje ze dasz rade ja tez mam dziecko i jestem po rozwodzie na poczatku bylo bardzo ciezko ale znalazlam prace i jakos otrzasnelam sie..nadal go kocham ale wiem ze niemoglabym byc z tym facetem nigdy wiecej dal nam tez popalic ale glowka do gory poradzisz sobie baz wytrwala trzymam za was kciuki

Offline

 

#10 2011-02-06 18:23:48

fantasmagoria888
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2011-02-06
Posty: 13

Re: Mój wymarzony rozwód

Witam! Czy mogłabym prosic was dziewczyny o radę, może niektóre wiedza wiecej niz ja:) ZAmierzam złozyc pozew o rozwód chciałabym mieć to z głowy szybko więc pomyślalam że niech bedzie za porozumieniem - choc wina lezy po jego stronie, ponieważ z czasem coraz mniej sie nami interesował, klamał i nie łozył na utrzymanie synka_ ja powiedzialam DOŚĆ! Czy jeśli pozew byłby za porozumieniem to kiedys kiedys , gdyby nie pracował( mój jeszcze mąż), zachorował np to wtedy nasz syn miałby łozyc na niego pieniążki???? czy jestem w błedzie? I jeszcze jedno Przy składaniu papierów o rozwód co trzeba miec ze soba oprócz: POZWU, AKTU MAŁŻEŃSTWA I AKTU UR> DZIECKA???? dziękuje bardzo z góry, mam nadzieje że pomożecie.

Offline

 

#11 2011-02-06 19:38:57

rhiannon
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2011-02-04
Posty: 8

Re: Mój wymarzony rozwód

fantasmagoria888 napisał:

Witam! Czy mogłabym prosic was dziewczyny o radę, może niektóre wiedza wiecej niz ja:) ZAmierzam złozyc pozew o rozwód chciałabym mieć to z głowy szybko więc pomyślalam że niech bedzie za porozumieniem - choc wina lezy po jego stronie, ponieważ z czasem coraz mniej sie nami interesował, klamał i nie łozył na utrzymanie synka_ ja powiedzialam DOŚĆ! Czy jeśli pozew byłby za porozumieniem to kiedys kiedys , gdyby nie pracował( mój jeszcze mąż), zachorował np to wtedy nasz syn miałby łozyc na niego pieniążki???? czy jestem w błedzie?

Za żadne skarby nie zgadzaj się na rozwód bez orzekania o winie!!!! Koniecznie udowodnij jego winę - jeśli tak było. Dlaczego? Bo jeśli ex zachoruje, będzie niezdolny do pracy etc. to właśnie ty może będziesz musiała płacić mu alimenty. Niestety, rozwód z orzekaniem o winie zazwyczaj trwa dłużej. Natomiast w celu zabezpieczenia swojego synka przez ewentualnymi przyszłymi roszczeniami małżonka, musisz pozbawić swojego ex praw rodzicielskich. Tylko poprzez pozbawienie praw rodzicielskich możesz uchronić syna. Tylko pamiętaj, żeby to zrobić przed uzyskaniem pełnoletności przez synka. Potem nic go nie uchroni, jeśli tego nie dopilnujesz. Wiem o tym niestety z własnego doświadczenia, tzn zostałam pozwana niecałe dwa lata temu, przez mojego ojca o alimenty. Skur.. nie dość, że nie łożył na mnie i moje rodzeństwo, bił, pił itp, to jeszcze miał czelność pozywać nas. Wiedział, że od mojej mamy nic nie uzyska sądownie, więc pozwał nas. Na szczęście po udowodniu jego rażącego w przeszłości zachowania wobec nas, sąd pozew oddalił, a kosztami postępowania obciążył jego, więc odechce mu się ponownych sztuczek.

I jeszcze jedno Przy składaniu papierów o rozwód co trzeba miec ze soba oprócz: POZWU, AKTU MAŁŻEŃSTWA I AKTU UR> DZIECKA???? dziękuje bardzo z góry, mam nadzieje że pomożecie.

Niestety w tym temacie nie mam doświadczenia.

Trzymam kciuki za Ciebie. Na pewno sobie poradzicie i to lepiej niż teraz.
Pozdrawiam

Offline

 

#12 2011-02-06 20:01:48

erra
Powoli się zadomawiam
Wiek: 43
Zarejestrowany: 2010-12-22
Posty: 54

Re: Mój wymarzony rozwód

fantasmagoria888 witaj mam 21 letnią córkę jej ojciec nie widział jej od 6 roku życia (nie byliśmy po ślubie ma jego nazwisko), kiedy mijali się na ulicy nie poznaje jej , nigdy nie dawał na nią pieniędzy dostawałam  z funduszu ale do czego zmierzam mimo  zupełnego braku zainteresowania córką zaraz kiedy skończyła liceum dostałam pismo ,że musi się stawić i przedstawić swoją sytuację materialną ponieważ ojciec jest biedny , bezrobotny od 30 lat i nie ma za co żyć . Czekają tylko na to by zaczęła pracować i pewnie będą chcieli by płaciła na niego . A ja pewnie nieroba uduszę .

Offline

 

#13 2011-02-06 20:57:22

Iwkaaa
Przyjaciółka Forum
Wiek: 43
Zarejestrowany: 2009-11-01
Posty: 1541

Re: Mój wymarzony rozwód

Erra , uważam, że taki ojciec powinien mieć trochę honoru  i nie wyciągać ręki po pieniądze swoich dorosłych dzieci, gdy ten żyje w niedostatku. Prawo  jest bezduszne, powinien być zapis, ze w sytuacji gdy "tatuś" nie łożył na utrzymanie dziecka, to nie ma prawa do alimentów.
Z tego co się orientuję pozbawienie ojca praw rodzicielskich chroni dziecko w przyszłości od obowiązku alimentacyjnego, ale nie jestem tego pewna w 100%.

Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2011-02-06 20:59:05)

Offline

 

#14 2011-02-06 21:34:08

marynarka
Przyjaciółka Forum
Wiek: 47
Zarejestrowany: 2010-12-21
Posty: 1353

Re: Mój wymarzony rozwód

Fantasmagoria,
ja idę w ciemno, wniosłam o rozwód bez orzekania o winie. Żeby było szybko i bezboleśnie. Nie wiem, jak na tym wyjdę w przyszłości, dla mnie ważne tylko, że z TEGO wyjdę, mam nadzieję już niebawem. Dzieci mam w większości już pełnoletnie, ostatnie kończy osiemnastkę w kwietniu, więc do obrony przed ewentualnymi zakusami pożal się Boże ojca będzie tylko syn, który studiuje prawo i, mam nadzieję, poradzi sobie w razie konieczności. Wzięłam prawnika do załatwiania formalności, bo nie mam żadnego doświadczenia w tych sprawach. Mąż na szczęście wyraził w końcu zgodę na rozwód, powinno pójść gładko.
Doradzam skorzystanie z porady prawnej dotyczącej Twojej konkretnej sytuacji i Twoich oczekiwań. Porada nie kosztuje wiele, a uzyskasz pewne odpowiedzi na konkretne pytania. Bez gdybania, dowiesz się na co możesz liczyć.
Wiem, że rozwód z orzekaniem o winie byłby dla mnie korzystniejszy, a wina jest niepodważalna, ale ja nie chcę nic od tego kogoś (czegoś?). Chcę tylko minimum zabezpieczenia bytu dzieci, z resztą muszę sobie poradzić. Nie chcę dziada, nie chcę jego łaski. Niech znika z moich oczu i życia. Co los przyniesie, nie wiem, ale pozostając z nim mogłam mieć pewność, że nic dobrego. Teraz jest nadzieja, że może jeszcze coś innego niż ustawiczne rozczarowanie...


Nieważne, co robisz.
W historii świata odgrywasz zawsze główną rolę.
"Alchemik" - Paulo Coelho
http://uciekamydoprzodu.blog.pl/

Offline

 

#15 2011-02-06 21:39:27

niekochana72
Przyjaciółka Forum
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2010-10-10
Posty: 6861

Re: Mój wymarzony rozwód

marynarka napisał:

Fantasmagoria,
ja idę w ciemno, wniosłam o rozwód bez orzekania o winie. Żeby było szybko i bezboleśnie. Nie wiem, jak na tym wyjdę w przyszłości, dla mnie ważne tylko, że z TEGO wyjdę, mam nadzieję już niebawem. Dzieci mam w większości już pełnoletnie, ostatnie kończy osiemnastkę w kwietniu, więc do obrony przed ewentualnymi zakusami pożal się Boże ojca będzie tylko syn, który studiuje prawo i, mam nadzieję, poradzi sobie w razie konieczności. Wzięłam prawnika do załatwiania formalności, bo nie mam żadnego doświadczenia w tych sprawach. Mąż na szczęście wyraził w końcu zgodę na rozwód, powinno pójść gładko.
Doradzam skorzystanie z porady prawnej dotyczącej Twojej konkretnej sytuacji i Twoich oczekiwań. Porada nie kosztuje wiele, a uzyskasz pewne odpowiedzi na konkretne pytania. Bez gdybania, dowiesz się na co możesz liczyć.
Wiem, że rozwód z orzekaniem o winie byłby dla mnie korzystniejszy, a wina jest niepodważalna, ale ja nie chcę nic od tego kogoś (czegoś?). Chcę tylko minimum zabezpieczenia bytu dzieci, z resztą muszę sobie poradzić. Nie chcę dziada, nie chcę jego łaski. Niech znika z moich oczu i życia. Co los przyniesie, nie wiem, ale pozostając z nim mogłam mieć pewność, że nic dobrego. Teraz jest nadzieja, że może jeszcze coś innego niż ustawiczne rozczarowanie...

Marynarko, jeśli będziesz miała chwilkę napisz proszę na mojego mail'a o czym gadałaś z prawnikiem. Jak zaczynam spisywać, to mózg mi się wyłącza sad Ile mniej więcej kosztuje porada i czy to musi być jakiś specjalny rodzaj prawnika?
Buziaki kochana.


Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

Offline

 

#16 2011-02-06 22:09:18

marynarka
Przyjaciółka Forum
Wiek: 47
Zarejestrowany: 2010-12-21
Posty: 1353

Re: Mój wymarzony rozwód

Niekochana,
napisałam. Jeśli za mało, pytaj. Co wiem, to powiem. To mój pierwszy (na szczęście? niestety?) rozwód, doświadczenie mam żadne, ale desperację i wolę ogromną. Mam nadzieję, że entuzjazm pokryje braki formalne. Na pewno rozwodzę się po raz ostatni. To bez sensu powtarzać takie rzeczy. Mimo ogromnej chęci, nie jest to sytuacja komfortowa, a nawet mocno niewygodna jest...


Nieważne, co robisz.
W historii świata odgrywasz zawsze główną rolę.
"Alchemik" - Paulo Coelho
http://uciekamydoprzodu.blog.pl/

Offline

 

#17 2011-02-06 22:17:35

niekochana72
Przyjaciółka Forum
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2010-10-10
Posty: 6861

Re: Mój wymarzony rozwód

marynarka napisał:

Niekochana,
napisałam. Jeśli za mało, pytaj. Co wiem, to powiem. To mój pierwszy (na szczęście? niestety?) rozwód, doświadczenie mam żadne, ale desperację i wolę ogromną. Mam nadzieję, że entuzjazm pokryje braki formalne. Na pewno rozwodzę się po raz ostatni. To bez sensu powtarzać takie rzeczy. Mimo ogromnej chęci, nie jest to sytuacja komfortowa, a nawet mocno niewygodna jest...

Odebrałam i odpisałam. Dzięki, kochana.


Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

Offline

 

#18 2011-02-06 22:54:47

marynarka
Przyjaciółka Forum
Wiek: 47
Zarejestrowany: 2010-12-21
Posty: 1353

Re: Mój wymarzony rozwód

Ponieważ Fantamagoria "odgrzebała" mój wątek, postaram się uporządkować moje zeznania w sprawie rozwodu "w toku". Może pomoże to tym, które są w przededniu decyzji. Na bieżąco będę opisywać postępy w tym temacie (mam nadzieję, że takie będą).
Na dzisiaj czekam na termin sprawy. Sąd właśnie rozpatrzył mój wniosek o zwolnienie z kosztów. Ponieważ według sądu nie jestem w nędzy, musiałam zapłacić 150 zł ( z 600, które należy uiścić, jeśli o zwolnienie się nie ubiegamy). Jakoś to przełknę, mam nadzieję, że warto. Liczę na to, że niebawem dowiem się nareszcie kiedy nastąpi ten cudowny dzień i zostanę oficjalnie zwolniona z wszelkich przysiąg, obietnic i zobowiązań wobec człowieka???, który stał mi się co najmniej obcy z wielu powodów.
Rozwód ma być (tak zostało uzgodnione z drugą stroną) bez orzekania o winie, za obopólną zgodą. Mam nadzieją, że tak to się odbędzie.
Zaszalałam i zatrudniłam pełnomocnika (adwokata), bo nie znam się na tych wszystkich formalnych sprawach. Nie wiem, czy mój przyszły były nie zrobi jakiejś wolty i będę zmuszona wówczas zawalczyć. Wtedy specjalista będzie niezbędny.

Refleksja na teraz: stanowczo za długo to trwa. Takie rozwody powinny być udzielane w trybie doraźnym. Oszczędziłoby to wielu niepotrzebnych emocji i byłoby korzystne dla zdrowia psychicznego rozwodzących się (i ich dzieci).
Jeśli macie pytania, opowiem chętnie co, jak, kiedy, jakie dokumenty i co wiem z (niewielkiego, ale zawsze) doświadczenia w tej materii.


Nieważne, co robisz.
W historii świata odgrywasz zawsze główną rolę.
"Alchemik" - Paulo Coelho
http://uciekamydoprzodu.blog.pl/

Offline

 

#19 2011-02-07 00:21:10

MonikaP99
Na razie czysta sympatia
Wiek: 27
Zarejestrowany: 2009-12-11
Posty: 27

Re: Mój wymarzony rozwód

marynarka   rozstałam się z mężem miesiąc temu , postanowiłam ze rozwód będzie z orzekaniem o winie . Czy orientujesz się jak wygląda taka sprawa ,

Offline

 

#20 2011-02-07 02:03:51

monika36
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2011-02-07
Posty: 1

Re: Mój wymarzony rozwód

Chyba się spóźniłam. Pewnie wszystkie śpicie .... ?

Offline

 

#21 2011-02-07 07:34:52

kasandra1234
Przyjaciółka Forum
Wiek: słuszny :)
Zarejestrowany: 2010-12-29
Posty: 1326

Re: Mój wymarzony rozwód

MARYNARKA najważniesze to podjąc decyzje...Ja rozwiodlam sie po bodajże 10 latach separacji.nie spieszylam sie bo nie było takiej potrzeby a poza tym chcialam byc pewna ze robie dobrze.Dzieci dorastaly ja też...czas szybko mijał.Zalożylam sprawe bez orzekania o winie.Pamietam to bylo w  styczniu tuz po nowym roku.Sprawa odbyla sie po poł roku-polubowna na ktora nie przyjechał.Nastepna po kolejnym pól roku.Wyrok się uprawomocnił na wilgilię...Może ktoś tego nie zrozumie ale moja radośc nie miala granic gdy wyszlam z sali sądowej,zamknełam za sobą drzwi i poczułam ulge...tak ulge bo dopiero zrozumiałam ze zaczyna sie nowy etap w moim życiu...tym bardziej ze wczesniej kogoś poznalam i miałam z jego strony duże wsparcie...Po jakims czasie okazalo się że nadajemy na innych falach,ale to juz inna bajka( do dnia dzisiejszego nie moge sie go pozbyc z mojego życia).Na tamten czas dużo mi pomogł.

Tak MARYNARKA bez orzekania o winie jest dużo prościej,szybciej ale terminy są i tak bardzo odlegle...u mnie mineło 6 lat...od rozwodu i nawet przez chwile nie zalowałam swojej decyzji,wrecz przeciwnie.
Pytasz czy dasz rade-oczywiście że dasz...my kobitki musimy sobie radzic...musimy zyc dla dzieciaczków,dla siebie...zaslugujemy na szczęście..a co by nie!?

MONIA sprawy z orzekaniem o winie sa trudniejsze i dla tego tez rozkladaja się bardziej w czasie.Potrzebni będa zapewne jacys świadkowie no i dowody że to jego ewidentna wina,ze to przez niego rozpadło się malżeństwo...jak najbardziej wskazana kochanka...

MONIU a czy masz teraz silę po tak krótkim rozstaniu wnosic o rozwod?
Może odczekaj troche.Ja czekalam bo wiedzialam ze na tamten czas ,na goraco nie dam rady...a poźniej to już naprawde byla tylko formalnośc...pikus!nie mysle tu oczywiście o 10 latach!


Nie jestem idealna ale idealnie sobie z tym radzę...

Offline

 

#22 2011-02-07 07:55:11

marena7
Przyjaciółka Forum
Wiek: 58
Zarejestrowany: 2010-12-20
Posty: 1370

Re: Mój wymarzony rozwód

Marynarka, życzę ci szczęscia! Wszystko będzie lepsze po tym co przeżyłas ze swoim przeszłym byłym mężem!

Offline

 

#23 2011-02-07 16:15:14

marynarka
Przyjaciółka Forum
Wiek: 47
Zarejestrowany: 2010-12-21
Posty: 1353

Re: Mój wymarzony rozwód

Kasandra, ja decyzję podjęłam już ponad dwa lata temu, ale do rozwodu (jak i jego braku) trzeba dwojga. Chyba,że ktoś jest zdecydowany na walkę. W moim przypadku taka walka mogłaby być grą w zabijanego. I wcale nie mam pewności, że to ja bym przeżyła. Sytuacja dojrzała, wykorzystałam moment i mam zgodę, akceptację i rozwodzę się po ludzku (mam nadzieję).

Monika, dlatego właśnie, żeby nie było orzekania o winie przeprowadzam to w ten sposób. Z orzekaniem jest dużo trudniej, dłużej, a mnie się spieszy. Żeby mieć to za sobą i nie ucierpieć nadto na umyśle i psychice. Jeśli druga strona ma trochę godności i zgodzi się na to, że to jego wina, to ok. Ale u mnie nie było takiej opcji, jak już pisałam w innym wątku, koleś urodził się niewinny. I szalałby, i świadkowie, i dzieci musiałyby zeznawać, i musiałabym opowiadać o rzeczach, które wolę zapomnieć, a na pewno nie mam ochoty się z nich zwierzać. Dlatego satysfakcjonuje mnie jego zgoda. Nie chcę od niego alimentów, nie chcę jego majątku. Chcę spokoju i liczy się tylko, że NIE CHCĘ Z NIM BYĆ. Bo to boli, upokarza, tłamsi i odbiera chęć do życia.
Mogłabym udowodnić mu bez problemu wieloletni alkoholizm, psychiczne wykańczanie dzieci, a na koniec zdradę. Tylko trwałoby to długo, bolała jak cholera i nie wiem, czy ugrałabym cokolwiek. Szkoda życia i nerwów.
Marena, dziękuję! I masz rację. Wszystko będzie lepsze. Już jest. A przecież będzie lepiej, prawda?
Dziękuję Ci za mądre słowa w sprawie uzależnionych. Ciągle się uczę. Ciągle czegoś nie wiem. Ale wiem, że nikogo nie skrzywdziłam, on nie chciał realnej pomocy. On chciał przygłaskania tego, co było. Nie chciał się zmienić, żądał, żebym się dopasowała do jego słabości. To nie mogło służyć ani mnie, ani jemu, ani dzieciom. Dobrze robię! I Ty mnie w tym utwierdzasz. A przecież wiesz o czym mówisz, znasz się na tym...


Nieważne, co robisz.
W historii świata odgrywasz zawsze główną rolę.
"Alchemik" - Paulo Coelho
http://uciekamydoprzodu.blog.pl/

Offline

 

#24 2011-02-07 16:47:44

marena7
Przyjaciółka Forum
Wiek: 58
Zarejestrowany: 2010-12-20
Posty: 1370

Re: Mój wymarzony rozwód

Marynarka, dobrze robisz, bo w jego sprawie zrobiłas wszystko co bylo do zrobienia i nawet więcej! Twoje zycie jest ważne i masz prawo do wszystkiego co najlepsze. Nie ma takiego prawa, które wymagałoby od żony  pójścia na dno razem z mężem, choć tak często mówi  Kościół i dewoci. Nie porzuciłaś chorego w potrzebie, rozwodzisz się z kimś kto dostał od ciebie wiele szans i wszystkie zmarnował przez swój  brak pokory. Taki był jego wybór. Twoja decyzja jest sluszna.
Pozdrawiam.

Offline

 

#25 2011-02-07 17:47:43

kasandra1234
Przyjaciółka Forum
Wiek: słuszny :)
Zarejestrowany: 2010-12-29
Posty: 1326

Re: Mój wymarzony rozwód

MARYNARKA rozumiem Cie doskonale,Twoje uczucia i w ogole...ale nie rozumiem dla czego nie chcesz czegos co Ci sie prawnie należy!
Alimenty jesli dzieci są maloletnie to i tak sąd zasądza na sprawie rozwodowej czy Ci sie to podoba czy nie-One musza byc zabezpieczone finansowo i tatus tutaj zadnej łaski nie robi.Podzial majatku... Ty też zapewne wnioslas jakis wklad w ciągu Waszego pozycia.Zastanow sie dobrze...


Nie jestem idealna ale idealnie sobie z tym radzę...

Offline

 

#26 2011-02-07 20:40:55

kiusiu78
Zbanowany
Zarejestrowany: 2011-01-29
Posty: 48

Re: Mój wymarzony rozwód

Wybaczcie dziewczyny.
Dzielicie się radami, wzmacniacie, szczepicie nawzajem swój upór w innych - których to przeżycia, wydają się podobne do Waszych, stwarzając iluzję widzenia w Nich samych siebie...
Fakt niezaprzeczalny. Często to właśnie ON sieje ziarno nienawiści, by potem zebrać jego plon. Upokarza, pije - czysty s...yn. Często też ONA... Z szacunku dla płci pięknej - robi powiedzmy rzeczy nieodpowiednie...
Dziewczyny. To nie przepisy na ciasto, ani wieczór w harcerskim obozie gdzie pocieszacie się nawzajem, dajecie wskazówki jak zapleść warkoczyki...
Wiele z Was wywróciło już sobie życie do góry nogami. Część spadła na cztery łapy, część leży jeszcze na plecach i wierzga z bezradności. Ode mnie odchodzi żona - wątek mój gdzieś wrzuciłem, bo Wasz umysł zostaje dla mnie zagadką. Nie jestem zły na Waszą solidarność, chęć niesienia wsparcia, czy pomocy. Czasem, na drugim końcu stołu siedzi też człowiek, tyle że on sika na stojąco i tak jak ja zostaje za to ukarany odsunięciem od dziecka, rozbiciem ukochanej rodziny. Tak - facet ma czasem gorzej. Żona moja już czwarty miesiąc jeździ sobie czołgiem po moim sercu. Jest zimna jak lód. Wyrządziliśmy sobie nawzajem wiele krzywd - ale to ona dziś decyduje i wskazuje że moje miały większą wagę.
Dziewuchy - jesteście wspaniałe, ale... Chyba ta euforia w niektórych postach zabija powagę i złożoność sprawy jaką jest rozwód. To nie tylko papiery, ale i życie każdego z nas.
Pardon - najwyżej mnie stąd wywalicie na zbity pysk. Jedna mi już to zrobiła, więc obawiam się jakby mniej.Trzymajcie się i jak tylko się da - ratujcie swoje związki.

Offline

 

#27 2011-02-07 20:49:14

niekochana72
Przyjaciółka Forum
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2010-10-10
Posty: 6861

Re: Mój wymarzony rozwód

Ale CO konkretnie chciałeś napisać? Bo nie rozumiem?
Żeby kobiety się nie rozwodziły bo Twoja żona się z Tobą rozwiodła wbrew Twojej woli?
Chyba EGO Cię przerosło. Odrobinę empatii polecam.


Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

Offline

 

#28 2011-02-07 21:02:14

kiusiu78
Zbanowany
Zarejestrowany: 2011-01-29
Posty: 48

Re: Mój wymarzony rozwód

Gdybym posiadł zdolność o której piszesz dziś może nie siedziałbym sam w obcym domu... Chyba masz rację. To przecież Wasze forum, a ja tu może błądzę z rozpaczy. Nie gniewajcie się.

Offline

 

#29 2011-02-07 21:04:41

niekochana72
Przyjaciółka Forum
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2010-10-10
Posty: 6861

Re: Mój wymarzony rozwód

kiusiu78 napisał:

Gdybym posiadł zdolność o której piszesz dziś może nie siedziałbym sam w obcym domu... Chyba masz rację. To przecież Wasze forum, a ja tu może błądzę z rozpaczy. Nie gniewajcie się.

To nie chodzi o to, czyje to forum.
Chodzi o to, że wszedłeś na ten wątek i nie zainteresowałeś się nawet odrobinę historią żadnej z dziewczyn. I chyba zbyt pochopnie oceniłeś.
Tylko JA, JA, JA.
Nad empatią należy pracować - POLECAM.

Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-02-07 21:11:49)


Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

Offline

 

#30 2011-02-07 21:14:53

marynarka
Przyjaciółka Forum
Wiek: 47
Zarejestrowany: 2010-12-21
Posty: 1353

Re: Mój wymarzony rozwód

Kasandra,
wiem. I to mamy dogadane: połowa domu i alimenty na dzieci. To biorę, bo należy nam się jak psu miska. Chodziło mi o to, że przy orzekaniu o winie mogłabym ugrać alimenty dla siebie (pozostając w rażącym niedostatku w odniesieniu do jego dochodów - to jest moje siedem stów kontra jego około 6000 euro - jeśli tylko chce mu się pracować, trochę dysproporcji jest). Ale tego nie chcę. Mogłabym utargować coś z domu dla dzieci, ale dam spokój. Chcę M-5, alimenty i głowę do własnej dyspozycji. Tanio się uwolnił, ale co tam, kasa to nie wszystko. On ma pożal się Boże siebie i swoje możliwości, a ja mam siebie, dzieci, przyjaciół, rodzinę, jutro podpisuję umowę na kolejne pół etatu, jestem szczęśliwa. Nie mam zamiaru wojować z kimś takim. Nie ma honoru, godności, elementarnego poczucia odpowiedzialności. To nawet wstyd stawać do walki z takim nędznym przeciwnikiem.

A teraz do chłopaka, Kiusiu drogi, nikt nie mówi, że rozwodzimy się, bo oni są facetami. Rozwodzimy się, bo nimi nie są. Przeczytaj sobie wątek Kriss o drzewie, zobaczysz, że nawet największe wiedźmy są pod wrażeniem jej historii. I wierz mi, zazdroszczą jak cholera. Ja zazdroszczę... Wolałabym mieć kogoś kogo mogłabym uwielbiać. Ale nie za cenę utraty wszystkich pryncypialnych zasad. Nie za utratę siebie w całości i w kawałkach. Problem polega na tym, że on nie zapytał co zmienić? Co możemy poprawić? On żądał, żebyśmy byli tacy, jak on chce. A chciał w swoim uzależnionym rozumku durnie i nie mogliśmy się na to godzić. Nie ulega wątpliwości, że wśród kobiet też trafiają się trudne charaktery, ale ja akurat borykałam się z facetem i to jest moja historia, i moje życie, i moje przemyślenia, i moje doświadczenia. I wierz mi, bardzo długo łudziłam się, że po drugiej stronie stołu siedzi człowiek. I bardzo długo szukałam tam tego człowieka. Ale nie ma...
Po moim sercu, kiedy jeszcze je miałam, też jeździł czołgiem, całą ciężką artylerią na gąsienicach. A przestał tylko dlatego, że ja już nie mam serca, dla niego nie mam. Gdybym miała rozjeżdżałby je dalej...


Nieważne, co robisz.
W historii świata odgrywasz zawsze główną rolę.
"Alchemik" - Paulo Coelho
http://uciekamydoprzodu.blog.pl/

Offline

 

#31 2011-02-07 21:34:45

kiusiu78
Zbanowany
Zarejestrowany: 2011-01-29
Posty: 48

Re: Mój wymarzony rozwód

Dzięki ci Marynarko.
15 lat mojego życia idzie do kibla. Została mi córa, którą będę miał duchowo, blisko siebie może za kilkanaście lat... Chyba ta myśl łamie i wyjada mnie od środka jak nowotwór...
Co jest w stanie odmienić tak umysł i serce kobiety, która żyła i kiedyś była ze mną? Jak wielkiej krzywdy musiała doznać z mojej strony by pozbyć się mnie,a  rodzinę przemielić jak w maszynce? Inna miłość? Chyba tylko to...

Offline

 

#32 2011-02-07 21:48:37

marynarka
Przyjaciółka Forum
Wiek: 47
Zarejestrowany: 2010-12-21
Posty: 1353

Re: Mój wymarzony rozwód

Kiusiu, błądzisz.
Córka, owszem, ale masz siebie. Poczytaj, co mówią tu kobiety - ludzie. O siebie trzeba zawalczyć, wszystko inne idzie zaraz za tym. Sama widzę, że od czasu jak zmieniłam swoje nastawienie, świat zaczął mi sprzyjać.
Rodzina nie rozpada się w momencie. To na pewno musiało trwać, były oznaki. Najpierw drobne, pewnie lekceważyłeś. Później większe, byłeś zdziwiony. Potem się posypało, a Ty nie rozumiesz - dlaczego? Pomyśl... Ja nie wiem, nie znam Twojej historii.
Skoro twierdzisz, że inna miłość, to widocznie ta nie była już dobra, albo jej nie było. Mnie uratowała inna miłość, ale nie moja - jego. Pozwoliła mi uwolnić się od tego, w czym już nie mogłam trwać. Uwolniła mnie od beznadziei, że już nigdy nie będzie dobrze.
Uratowała mnie od jego chorej miłości, która mnie niszczyła. Bo we mnie nie było już nic... Tylko zmęczenie...


Nieważne, co robisz.
W historii świata odgrywasz zawsze główną rolę.
"Alchemik" - Paulo Coelho
http://uciekamydoprzodu.blog.pl/

Offline

 

#33 2011-02-07 21:59:50

kasandra1234
Przyjaciółka Forum
Wiek: słuszny :)
Zarejestrowany: 2010-12-29
Posty: 1326

Re: Mój wymarzony rozwód

Marynarko jeśli jest tak jak piszesz to bardzo dobrze...jestes u siebie...na dwóch nogach...masz głowe i wszystko co potrzeba jak widze ,na drodze do budowania nowe szcześliwidelka.
Powodzenia!


Nie jestem idealna ale idealnie sobie z tym radzę...

Offline

 

#34 2011-02-07 22:00:04

kiusiu78
Zbanowany
Zarejestrowany: 2011-01-29
Posty: 48

Re: Mój wymarzony rozwód

... a czasem po prostu przestaje się kochać. Może tak było ze mną?
Nasze czynności, działania są często tylko przykrywką do przyczyny prostej i błahej. Tak. Słabe zakochanie może być przyczyną tragedii...po latach.

Offline

 

#35 2011-02-07 22:17:40

marynarka
Przyjaciółka Forum
Wiek: 47
Zarejestrowany: 2010-12-21
Posty: 1353

Re: Mój wymarzony rozwód

Kiusiu, znowu pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą.
Kochanie jest, jakie jest. Często warunki mu nie służą. Staje się za słabe i ginie. Ale te warunki zależą od obu stron. U mnie było tak, że dawałam coraz więcej, a dostawałam - nic. I ciągle za mało było. Bo nie całą siebie chciałam stracić. Jego poczucie szczęścia zależało wyłącznie od mojego owego szczęścia braku. Jak byłam szczęśliwa, zadowolona, kiedy mi się coś udało - on był nieszczęśliwy, smutny, musiał się napić, bo nie mógł znieść, że cokolwiek poza nim może mnie uszczęśliwiać. Nie cieszył się z tego, co sprawiało mi radość, to go zasmucało. Dziwne prawda? A przy tym twierdził, że mnie kocha. Kochał mnie i nie znosił jak byłam zadowolona? Jeszcze dziwniejsze... Ale myślę, że on kochał jakieś swoje wyobrażenie o moim szczęściu, nie mnie. Mnie nigdy nie zapytał co daje mi radość. Nie akceptował żadnego mojego działania nie związanego z jego osobą, myślę, że nawet o dzieci był zazdrosny. Bo fakt, kocham je jak wariatka. Uwielbiam jak są szczęśliwe, ale nie moim, tylko swoim szczęściem. Nie moim wyobrażeniem o ich szczęściu, ale swoją autentyczną radością. I one wiedzą, że kocham je naprawdę. Bo jak kogoś kochasz, to chcesz widzieć go szczęśliwego. W domu, pracy, szkole, na przyjęciu, na spacerze, na zakupach. ZAWSZE.


Nieważne, co robisz.
W historii świata odgrywasz zawsze główną rolę.
"Alchemik" - Paulo Coelho
http://uciekamydoprzodu.blog.pl/

Offline

 

#36 2011-02-07 22:23:34

niekochana72
Przyjaciółka Forum
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2010-10-10
Posty: 6861

Re: Mój wymarzony rozwód

marynarka napisał:

U mnie było tak, że dawałam coraz więcej, a dostawałam - nic. I ciągle za mało było. Bo nie całą siebie chciałam stracić. Jego poczucie szczęścia zależało wyłącznie od mojego owego szczęścia braku. Jak byłam szczęśliwa, zadowolona, kiedy mi się coś udało - on był nieszczęśliwy, smutny (...) Dziwne prawda? A przy tym twierdził, że mnie kocha. Kochał mnie i nie znosił jak byłam zadowolona? Jeszcze dziwniejsze... Ale myślę, że on kochał jakieś swoje wyobrażenie o moim szczęściu, nie mnie. Mnie nigdy nie zapytał co daje mi radość. (..) Bo jak kogoś kochasz, to chcesz widzieć go szczęśliwego. W domu, pracy, szkole, na przyjęciu, na spacerze, na zakupach. ZAWSZE.

Boże, jak ja to wszystko znam. Bez picia, ale za to dręczenie psychiczne. Ściskam Cię mocno, kochana.


Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

Offline

 

#37 2011-02-07 22:34:06

marynarka
Przyjaciółka Forum
Wiek: 47
Zarejestrowany: 2010-12-21
Posty: 1353

Re: Mój wymarzony rozwód

Niekochana,
dręczenie po napiciu - to jest COŚ! Wierz mi, nie było lekko.
Ja też Cię ściskam. Przytulę i Kiusiu, bo jest nieszczęśliwy. A ma prawo być szczęśliwy, jak wszyscy. Mam nadzieję, że i on będzie, i Ty, bo ja już jestem. Bo jak pracuję, to się z tego cieszę, bo jak spotykam się z przyjaciółmi, to nikogo nie krzywdzę, bo jak robię to, co lubię, to nikt nie cierpi z tego powodu, bo jak idę na salsę, to mam z tego zabawę. ( A nie robię rzeczy nagannych, niegodnych, niemoralnych i niezgodnych z prawem) Po prostu żyję.


Nieważne, co robisz.
W historii świata odgrywasz zawsze główną rolę.
"Alchemik" - Paulo Coelho
http://uciekamydoprzodu.blog.pl/

Offline

 

#38 2011-02-07 22:45:11

niekochana72
Przyjaciółka Forum
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2010-10-10
Posty: 6861

Re: Mój wymarzony rozwód

marynarka napisał:

Niekochana,
dręczenie po napiciu - to jest COŚ! Wierz mi, nie było lekko.

Hah... to też znam - 20 lat mojego dzieciństwa wysłuchiwałam, jak ojciec gnębił mamę. I mnie o naiwności wydawało się, że jak nie pije - to będzie dobry. Jakież to typowe dla współuzależnionych sad
Ale nic to - to już nie moja broszka... Tzn przejmowanie się humorami męża.

Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-02-07 22:46:24)


Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

Offline

 

 

Ostatnie tematy :

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013