Od jakiegoś czasu mój chłopak twierdzi,że będąc u niego nic nie robię a nie zauważa tego że mu pomagam w obowiązkach domowych i chce abym się zmieniła i zaczęła normalnie sprzątać u niego jak u siebie bo inaczej to się rozstaniemy.Chciałam doda że on mi w moim domu w sprzątaniu nie pomaga czy mam zrobi co czego on ode mnie oczekuje żeby ratować nasz związek??
Chcesz powiedzieć, że związek jest zagrożony, bo nie możecie się dogadać w sprawie sprzątania?
1.Może on nie sprząta u ciebie, bo Ty nie robisz tego u niego?
2.Może on chciałby, żebyś sprzątała u niego i w swoim domu (żeby on nie musiał tego robić)?
3.Chłopak poważnie podchodzi do związku i wyobraża sobie Ciebie w roli przyszłej żony, stąd kwestia sprzątania.
Co Ty na to?
Bożeno, co do punkt 3. - to ma bardzo złe wyobrażenia o roli żony, skoro uważa, że nadają się one przede wszystkim do sprzątania.
Sądzę klaudio0891, że powinnaś podejść z dystansem do tej znajomości. Pomagasz mu w obowiązkach domowych, a on żąda od Ciebie, żebyś robiła wszystko sama, i szantażuje, że się rozstaniecie? Niby z jakiej racji, skoro mieszkacie osobno? Niech sam się zajmuje swoim mieszkaniem! Nie wyobrażam sobie w ogóle takiej sytuacji, że on, Pan i Władca ogląda telewizję, kiedy Ty czyścisz JEGO mieszkanie! Baaardzo nie halo.
Dla mnie taki szantaż nie jest wcale świadectwem poważnego podejścia chłopaka do związku. Wg mnie świadczy to o jego błędnym wyobrażeniu związku. Zgadzam się z Busiu - niby dlaczego masz sprzątać jego mieszkanie? Jesteś jego dziewczyną, nie sprzątaczką! Nigdy, przenigdy się na to nie zgadzaj. Jeśli się rozstaniecie - bardzo dobrze, bo nie wróżę Ci świetlanej przyszłości z takim roszczeniowym, egoistycznym typem, który uważa, że z definicji obowiązkiem kobiety jest sprzątanie. Za nic na świecie nie chciałabym, żeby facet był ze mną dlatego, że mu sprzątam mieszkanie! A Twój facet, Klaudia, od tego uzależnia przyszłość Waszego związku. Jeśli się na to zgodzisz, to nie uratujesz Waszego związku - za to dobrowolnie zgodzisz się na rolę popychadła.
1. Co za egoista! Mógłby zacząć od siebie, a nie wymagać od innych.
2. Skoro uważa, że odejdzie od Ciebie, bo u niego nie sprzątasz, to jak dla mnie to jest dzieciak, nie facet. Jak można tak szantażować swoją drugą połówkę. Mógłby Cię o to ładnie poprosić, a nie żądać.
3. On wg mnie stara się Ciebie "wychować" pod własne potrzeby. Uważa Cię za kurę domową, która będzie mu w przyszłości sprzątać, gotować i prać. Ja bym od niego uciekła, ale zanim to zrobisz, poważnie z nim pogadaj.
uzależnia bycie z tobą od posprzątnia jego mieszkania..co za kuriozalny szantaż. MAm wątpliwosci czy będzie cię dobrze traktował i szanował po ślubie, widzę, że jego wyobrażenie związku to żona w roli sprzątaczki i kucharki i jeszcze cię do tego przymusza w taki sposób raniący twoje uczucia, ba teraz do wspólczesnego wyobrażenia dochodzi etat nastpępny: obowiązkowo pracująca żona i wykonująca nadmienione czynnosci wcześniej, plus rodzenie i wychowanie dzieci. Trochę to wygląda jakby cię "tresował " na własne potrzeby i sprawdzała granice na ile sobie może pozwolić i co może na tobie wymóc. Wiem, że to twoja decyzja, ale postaw się mu, chyba, że odpowida ci taka relacja i będziesz pobożnie spełniac jego życzenia. Może być tak: teraz spąrztanie albo się rzostajemy, później gotowanie i inne obowiązki na twojej głowie albo się rozstajemy, częste wypady z kolegami które bedziesz musiała zaakceptować bez mrugnięcia oka albo sie rozstajemy, jego fantazje sexulane albo się roztajemy, kochanka i to z twojej winy bo ty go do tego doprowadziłaś albo się rozstajemy...daje ci tylko przykłady, ale widzę że "dobry" jest i widzę, że ma zakusy na despotę. Czy się mylę?
Nie daj wymóc na sobie presji. Powiem tak, jeśli oczekuje, od ciebie sprzątania i wydaje mu się, ze powinno to należeć do twoich obowiazków to niech ci to powie w sposób, który cię zachęci, dyplomatycznie, porozmawia jakoś tak po ludzku. Ale to w jaki sposób cię zaszantażował godzi w twoje poczucie wartosći jako kobiety i oczywiscie godzi w twoje uczucia, bo jak mozna szantażowac kobietę rozstaniem jesli nie będzie sprzątać jego mieszkania...k.... On cie chyba nie traktuje jako partnera równego sobie.
Busiu, masz rację. Ale mężczyźni często mają takie oczekiwania wobec kobiet, niestety. Miałam na myśli to, że chłopak już sobie wyobraża jak by to było gdyby autorka wątku była jego żoną i tak jak pisze CupraFR chce sobie ją wychować.
Wiecie co, tak się zastanawiam czy wszyscy faceci myślą, że kobieta w związku powinna sprzątać, gotować, a oni mogą sobie usiąść wygodnie przed tv, bo wrócili zmęczeni z pracy. A przecież my kobiety też pracujemy, realizujemy się zawodowo. Ponadto wychowujemy dzieci, musimy jeszcze ugotować, posprzątać itd... To trochę chyba nie halo. Bo facet też ma dwie ręce i może coś zrobić w domu. Ale jeśli sobie tak pozwolimy od początku znajomości, to jesteśmy na straconej pozycji niestety.
Smutna masz racje. Jeśli damy sobą pomiatać od początku, to później nie ma szans na jakiekolwiek zmiany. A przynajmniej ciężko z tym. Ja mojego M. uświadomiłam, że wychowanie dzieci, sprzątanie domu i inne obowiązki nie będą należały tylko do mnie, bo będę chciała pracować, dopóki nie urodzę dziecka. Dlatego Klaudia- albo poważnie z nim rozmawiasz i dojdziecie do porozumienia, albo uciekaj od niego, póki czas.
Wiecie co, tak się zastanawiam czy wszyscy faceci myślą, że kobieta w związku powinna sprzątać, gotować, a oni mogą sobie usiąść wygodnie przed tv, bo wrócili zmęczeni z pracy. A przecież my kobiety też pracujemy, realizujemy się zawodowo. Ponadto wychowujemy dzieci, musimy jeszcze ugotować, posprzątać itd... To trochę chyba nie halo. Bo facet też ma dwie ręce i może coś zrobić w domu. Ale jeśli sobie tak pozwolimy od początku znajomości, to jesteśmy na straconej pozycji niestety.
Oj niestety czasami mamusie tak wychowują swoich "mężczyzn".
Dellfia i to jest najgorsze, bo później trudno z takim facetem wytrzymać. Ale jak mamusie wyręczają synkow od dziecka do późnej dorosłości, śniadanka na stole, pokój posprzątany, wszystko wyprane, wyprasowane, to nie ma sie co później dziwić, że są jacy są.
smutna88 napisał/a:Wiecie co, tak się zastanawiam czy wszyscy faceci myślą, że kobieta w związku powinna sprzątać, gotować, a oni mogą sobie usiąść wygodnie przed tv, bo wrócili zmęczeni z pracy. A przecież my kobiety też pracujemy, realizujemy się zawodowo. Ponadto wychowujemy dzieci, musimy jeszcze ugotować, posprzątać itd... To trochę chyba nie halo. Bo facet też ma dwie ręce i może coś zrobić w domu. Ale jeśli sobie tak pozwolimy od początku znajomości, to jesteśmy na straconej pozycji niestety.
Oj niestety czasami mamusie tak wychowują swoich "mężczyzn".
Bez kitu - mój partner ma swoje obowiązki w domu, i jakoś nie stanowią one dla niego problemu - np. wie, że skoro ja narobiłam się przy gotowaniu, to mogę walnąć się na kanapę i on sprząta. I jest ok. Do momentu...
...aż zjawi się mamusia. Mamusia nie rozumie że mamy swój wypracowany system, który nie wsadza się nosa (i rąk). Mamusia boleje, że synek zmęczony po pracy (no bo w sumie ja na 2 uczelniach tylko sobie przesiaduję, a z jednej na drugą przewozi mnie prywatna limuzyna, a ugotowanie obiadu to nie robota, a przyjemność) musi ZMYĆ NACZYNIA. Ba. Nie zmyć, a ZAPAKOWAĆ JE DO ZMYWARKI.
Całe szczęście że moje kochanie podchodzi z dystansem do mamusi swej ![]()
Klaudia - przeczytaj tytuł swojej wypowiedzi. Chyba coś mi tam się widzi o poświęcaniu. Kochana, związek to nie poświęcenie. Owszem, pójście na ustępstwo, kompromis - jak najbardziej. Ale nigdy poświęcenie.
Wiecie co, tak się zastanawiam czy wszyscy faceci myślą, że kobieta w związku powinna sprzątać, gotować, a oni mogą sobie usiąść wygodnie przed tv, bo wrócili zmęczeni z pracy. A przecież my kobiety też pracujemy, realizujemy się zawodowo. Ponadto wychowujemy dzieci, musimy jeszcze ugotować, posprzątać itd... To trochę chyba nie halo. Bo facet też ma dwie ręce i może coś zrobić w domu. Ale jeśli sobie tak pozwolimy od początku znajomości, to jesteśmy na straconej pozycji niestety.
ja potrafie sprzatac i ciesze sie jak moge to zrobic we wlasnym zakresie gdzie nikt mi nie rozkazuje co i kiedy mam robic oraz w jaki sposob...
potrafie tez cos ugotowac i nie stanowi to dla mnie problemu ![]()
fakt, wolalem jak moja byla gotowala bo miala niezwykly talent do gotowania, ale jak wracalem wczesniej z pracy to od razu szedlem do kuchni ![]()
niemniej w praniu nie bylem i nie jestem zbyt dobry ![]()