Gdzieś natknęłam sie na bardzo ciekawe pytanie dotyczące naszej wiary i chciałam Was zaprosić do dyskusji nad nim :
"Chrześcijanie lubią mówić dużo o tym, co Jezus poświęcił. Ale skoro Jezus był wszechwiedzącym Bogiem, to czy w momencie, gdy umierał nie wiedział, że za mniej niż 3 dni znajdzie się w Niebie by rządzić? Jeśli Jezus `żyje' i króluje w Niebie to co tak naprawdę poświęcił?"
Był Wszechwiedzący już w życiu? A może to nie była wiedza tylko intuicja? Wszak był tylko człowiekiem. Umiał dostrzec ciąg przyczynowo-skutkowy, więc zapewne na tej zasadzie przewidział swoją śmierć.
Co poświęcił? Jeśli nie miał dostatecznej świadomości, co będzie za 3 dni, to poświęcił ludzkie życie, swoje życie trzydziestoparoletniego faceta. Mało? Bo ja uważam, że poświęcił wszystko co miał. Także swoją matkę - bo nie ma większego bólu niż widzieć śmierć swego dziecka. A przecież mógł ją przed bólem ocalić. Olać sprawę. Obiecać, że będzie grzeczny. Ile ona jeszcze potem żyła? To wielki szok, trauma. Nawet jeśli za 3 dni zobaczyła go w pełni chwały, żywego i zdrowego.
Wg mnie nic nie poświęcił bo był z góry skazany na taki los ![]()
poświecił swoje życie ,też ale umarł za nasze grzechy i uwolnić sprawiedliwych z piekła
Myślę, że tu nie jest istotne pytanie co poświęcił, ale dlaczego to uczynił. Jaki był w tym cel Boży, dlaczego? I jakie tego są skutki;
co MY-ludzie z tego mamy.
Jezus Chrystus, Bóg i człowiek wcielony oddał dobrowolnie swoje życie, byśmy my mogli żyć. Nie ma większej miłości niż ta, kiedy ktoś życie swoje oddaje za innych. Wyobraź sobie - Bóg, stworzyciel wszystkiego, Wszechmocny, uniżył się na tyle, że przecierpiał krzyż nie bacząc na jego hańbę bedąc posłusznym aż do śmierci.
Dla każdego,kto to naprawde zrozumie, narodzi się na nowo, staje się oczywistym jak wspaniały był to plan Boży. Chrystus przyszedł by dać nam wolność. Ewangelia jest tak naprawde bardzo prosta. Jezus Chrystus: "Kto we mnie uwierzy, ten żyć będzie". I tyle. To zbawienie może przyjąć każdy kto chce.
I to cala kwintesencja Ewangelii w skrócie ![]()
"Kładę przed wami życie i śmierć - błogosławieństwo i przyekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo" (Pwt 30,19)
Zgadzam się z zabcia, że taki jest sens śmierci Chrystusa i odpowiedzią emilii.
Dla mnie moment śmierci Jezusa jest najbardziej przejmujący w całej Biblii, Jego słowa: ,,Boże mój Boże czemuś mnie opuścił" to najbardziej dramatyczne słowa, jakie Syn Boga mógł wypowiedzieć. Jego śmierć, do przyjemnych nie należała i jeszcze doświadczenie cierpienia psychicznego...
Jezus nie wiedział, ale wierzył. Niemniej miał chwilę zwątpienia.
Myślę, że tu nie jest istotne pytanie co poświęcił, ale dlaczego to uczynił. Jaki był w tym cel Boży, dlaczego? I jakie tego są skutki;
co MY-ludzie z tego mamy.Jezus Chrystus, Bóg i człowiek wcielony oddał dobrowolnie swoje życie, byśmy my mogli żyć. Nie ma większej miłości niż ta, kiedy ktoś życie swoje oddaje za innych. Wyobraź sobie - Bóg, stworzyciel wszystkiego, Wszechmocny, uniżył się na tyle, że przecierpiał krzyż nie bacząc na jego hańbę bedąc posłusznym aż do śmierci.
Dla każdego,kto to naprawde zrozumie, narodzi się na nowo, staje się oczywistym jak wspaniały był to plan Boży. Chrystus przyszedł by dać nam wolność. Ewangelia jest tak naprawde bardzo prosta. Jezus Chrystus: "Kto we mnie uwierzy, ten żyć będzie". I tyle. To zbawienie może przyjąć każdy kto chce.
I to cala kwintesencja Ewangelii w skrócie
Ciężko tu mówić o dobrowolnym oddaniu życia w sytuacji gdy życie odebrano mu za jego uczynki, które w świetle tamtego prawa były bluźnierstwem. Był świadom tego, że za wykroczenia przeciwko faryzeuszom poniesie śmierć. Innymi słowy: jego ukrzyżowanie wynikało z bluźnierstw i obraz których się dopuszczał. Prosty związek przyczynowo-skutkowy.
"Kładę przed wami życie i śmierć - błogosławieństwo i przyekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo" (Pwt 30,19)
Dla mnie to manipulacja, bo nie ma opcji pośredniej. Albo z nami, albo przeciwko nam. Jezus uzurpował sobie prawo do pośrednictwa z bogiem, do boskości. Ci, którzy odrzucali jego posłannictwo skazywali się na przekleństwo. Co jeśli ktoś chciałby wybrać życie zgodne z zasadami jakimi kierują się ludzie prawi, a odrzucający Jezusa i jego opcję?
Jeszcze nie zrozumiałeś. Nie można być prawym bez Jezusa.
Takie przesłanie przekazywane jest (bezpośrednio lub pośrednio) od wieków wiernym z ambon kościołów
"Co jeśli ktoś chciałby wybrać życie zgodne z zasadami jakimi kierują się ludzie prawi, a odrzucający Jezusa i jego opcję?" - Jezus nie zaproponował zasad, tylko zbawienie.
"Co jeśli ktoś chciałby wybrać życie zgodne z zasadami jakimi kierują się ludzie prawi, a odrzucający Jezusa i jego opcję?" - Jezus nie zaproponował zasad, tylko zbawienie.
Lub jego brak, jeśliby ktoś odrzuciłby jego posłannictwo.
Jeśli by kto odrzucił łaskę, miłość. Zauważ, że Jezus nie obciążał ludzi nowymi prawami, zasadami, którymi byli obciążani i kontrolowani przez faryzeuszy.
Jezus wszystko sprowadził do miłości...... paradoksalnie najtrudniejszym 'prawie'.
Jeśli by kto odrzucił łaskę, miłość. Zauważ, że Jezus nie obciążał ludzi nowymi prawami, zasadami, którymi byli obciążani i kontrolowani przez faryzeuszy.
Jezus wszystko sprowadził do miłości...... paradoksalnie najtrudniejszym 'prawie'.
W slad za jego słowami księża (niektórzy) obmacując dziewczynki i wkładając ręce ministrantów do swojego rozporka powołują się na tą miłość. Ach jaka to wielka miłość. Tylko ciiiiiii.
Ojciecpiotr o tym już jest osobny wątek.
Nie wydaje Ci się, że to dość infantylne kontrować w ten sposób ?:)
Samo przesłanie miłości bliźniego jak siebie samego nie może być złe, wątpliwości moje budzi jedynie owe źródło miłości i motywy z tym związane. Jezus to ciekawy przypadek: gdy posłał wedle tego co zapisano w ewangeliach, apostołów z misją po miastach przykazał im, aby tam gdzie ich nie przyjmą strzęśli kurz ze swoich sandałów, i jak powiadał "na sądzie lżej będzie Sodomie niż tym miastom". Gdzie tu wolny wybór, nie nacechowany groźbą? DLa mnie to wygląda na emocjonalny szantaż, wiele takich przypadków opisują o dziwo ewangelie.
Ja tam osobiście wolę tą zwyczajną ludzką miłość, wypływającą z mojego mózgu, nie związaną z żadną religią ani możliwością zbawienia bądź potępienia ![]()
Tak wiem Matt, co wolisz ![]()
Tak wiem Matt, co wolisz
Czy to zdanie ma jakiś podtekst?
Catwoman napisał/a:Tak wiem Matt, co wolisz
Czy to zdanie ma jakiś podtekst?
Ależ żadnego! Skomentowałam Twoją wypowiedź, bo znam Twoje przekonania w tej kwestii (z innych wątków) po prostu ![]()
Niestety tak jakoś to odebrałem. Na pewno nie bez znaczenia w mojej ocenie były te tarcia w innych tematach ![]()