Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Strony: 1 2
Jakieś pół roku temu maałam wypadek samochodowy, dośc poważny, wprawdzie nic mi się nie stało, ale zginął człowiek z drugiego auta...wypadek nie był z mojej winy, ale od tego czasu boję się nie tylko jeździć jako kierowca ale i jako pasażer...Juz pół roku nie siedziałam za kierownicą, bo panicznie się boję ulicy, aut i w ogóle , sama nie wiem czego wląściwie, chyba podświadomie tego,że coś mi się stanie, nie wiem jak wrócic do dawnej kondycji psychicznej i znowu prowadzic...byc moze uda mi się w najbliższym czasie zmienic prace i to by wymagalo wlasnie prowadzenia samochodu firmowego...czy wam sie zdarzyly tez takie nieuzasadnione lęki???jak sobie z nimi radziłyście???pomradzcie mi!!!proszę!!!
Offline
no ja się barzdo bała w ogóle po raz pierwszy zasiąść za kierownicą auta, wręcz panicznie bałam sie wyjechac do miasta , jak jest duży ruch, bo najbarzdiej przerażało mnie jak sobie uświadomiłam,że ja mogę jechac w porządku, a ktoś może właśnie wjechać we mnie!!! panicznie się tego bałam, al esię przemogłąm na kursie prawa jazdy, które zdałam jakies 4 miesiące temu
nauczyłam sie z czasem ufać innym kierowcom i jak już nabrałam pewności siebie, przestałąm się tak bać!!! wiesz myślę,że wszystko tak naprawdę leży nazym umyśle, i sami się nakręcamy, Ty chyba tez się nagatywnie nakręciłaś, więc najlepiej by było, gdybyś wsiadła za kierownicę, i po prostu pojechała, jak sięokaże,że jest wszystko w porządku to,że nic złego sięnei dzieje to będzie śwaidczyło,że już jest wszystko OK, myśl pozytywnie!!!Trzymam kciuki!!!
Offline
mnie życie też zmusiło do tego, by jeździć po bardzo długiej przerwie, bałam się,że zaponiałam, bo nigdy nie byłam jakimś super kierowcą, więc jak wsiadłam do auta, zebrałąm myśli, wzięłam się w garść i ruszyłam, i samo poszło jakoś!!!Betka ma racje, wszystko zależy od nastawienia!!!jak siądziesz do auta weź głęboki oddech i dobrze będzie!!!mimo,że miałaś pzrykre doświadczenia, to popatrz na to inaczej, widocznie ktoś nad Tobą czuwa, skoro nic Ci się nie stało!!!Nie masz się czego bać!!!pozdrawiam bardzo serdecznie!!! ![]()
Offline
ja dopiero idę na kurs i też się boję, trochę dlatego bo nigdy nie siedziałam w aucie jako kierowca, no i wydaje mi się,że nei jestem na tyle lotna, by zrozumieć zasady poruszania się po drodze, że nie wspomnę o samej jeździe samochodem:( pocieszam sie tym,że może głupsi ode mnie dali radę:)
Offline
Femino Droga, nie wracaj do przeszłości, po prostu skup się na chwili obecnej, nie ma sensu rozpamiętywać tego co było, wypadki się zdarzają, przydarzył ise i Tobie jak i wielu innym!!!Mój kuzyn miał wypadek, potem też bał się jeździć, jak siadał za kierownicą znów przypominały mu się szczególiki wypadku, ale się zebrał w sobie i po kilku jazdach, znów jeździł pewnie i dobrze, jak przed wypadkiem!!!Musisz się odważyć, nikt za Ciebie tego nie zrobi!!!
POWODZENIA!!!
Mam tez ten problem.Jako dziecko nie moglam sie doczekac , kiedy zrobie prawo jazdy i kupie sobie wlasnego "malucha".Ale kiedy juz to prawko mialam , to robilam wszystko , zeby nie prowadzic samochodu.Jak juz ktos mnie zmusil , to wpadalam w histerie, plakalam i trzeslam sie jak galareta , jakby to byla jakas straszna kara.Az nadszedl czas , ze musialam sie przemoc , bo trzeba bylo dziecko odwiezc do szkoly, do lekarza , a maz wyjechal...Przed wyjazdem klepalam" zdrowaśki", , a jadac nie czerpalam przyjemnosci z jazdy , tylko modlilam sie , zeby jak najszybciej. szczesliwie dojechac do celu.Niedawno maz kupil mi samochod.Piekny , wygodny , wyposazony.Coz z tego , skoro od jego kupna i przywiezienia go z innego miasta bylam w stanie go tylko wypucowac na glanc.Wszyscy sie ze mnie smieja , ze jestem jakas nienormalna , inni na moim miejscu przynajmniej przez kilka dni nie wysiadali by z auta.Wyobraznia mi za bardzo pracuje.Widzac siebie za kierownica mam przed oczami szklo , krew i moje dzieci.Wiem , ze musze cos z tym zrobic , bo zycie mnie zmusza do tego , zeby jezdzic, ale ten strach mnie wykonczy.Przyznam , byl czas , ze zapomnialam o tym , zaczelam jezdzic bardziej na luzie , do czasu , gdy maz nie opowiedzial mi o tragicznym , smiertelnym wypadku , jaki mial miejsce na skrzyzowaniu , gdzie najczesciej przejezdzam ![]()
Mam podobny problem, ja samej jazdy się nie boję, ale parkowania na parkingach, cofania. dla mnie jest za mało miejsca, w padam w panikę kiedy jest ciasno, przeraża mnie gdy np. jestem w górach, ta przestrzeń. może znacie jakiś sposób na przezwyciężenie strachu.
Offline
Jestem swiezym kierowcą, ale zanim zdałam egzamin uczestniczyłam w wypadku, jako pasazer. Samochód ktorym jechałam, dachował. Okropne przeżycie. Myślałam ze to koniec. Nie zamknełam oczu ani na moment. Widziałąm jak wszystko wiruje. Była nas piątka. Na szczescie nic sie nikomu nie stało. Od tego czasu cięzko mi zaufac jakiemukolwiek kierowcy, nie mowic juz o tym jak sama sie czuje za kierownica. Tak bardzo bym chciała kierowac samochód na luzie. A wyobrażnia pacuje i wspomnienia wracaja.
W tym miesiącu bede miałą własny samochód. Juz nie moge sie doczekac, ale przeaza mnie sama mysl o właczeniu sie do ruchu miejskiego. Grrr.
Offline
Troche odkopie temat.
Ja mam podobny problem, tylko że nigdy nie uczestniczyłem w wypadku samochodowym.
Obok mojego miasta przebiega 20km trasa do wiekszego miasta, na której jest 18 krzyzy przy drodze (nawet liczylem).
Co jakiś czas słychać o spektakularnym wypadku, w ktorym "nie ma co zbierać", ewentualnie rozbija sie czołowo pare samochodów. Jestem młodym kierowcą, nie boje sie jezdzić, ale jak usłysze o jakiejś krakcie to mam kilkudniowy kompletny hamulec.
Najbardziej boje sie wioząc rodzine, bo jestem za nich odpowiedzialny i chyba bym sobie tego nie wybaczył.
I jestem facetem, żeby nie było wątpliwości. Ale google mnie tu skierowało i kto mi pomoże jak nie kobieta:)
Vito, to dobrze, że czujesz się odpowiedzialny. Każdy zdrowo myślący człowiek ma świadomość tego, że może po drodze się coś wydarzyć.
Myślę, że Twój strach, który Cię paraliżuje wynika z tego, że krótko jeździsz. Porozmawiaj z kimś kto ma większe doświadczenie i zapytaj jak z nim było, kiedy zaczynał. Może miał te same obawy co Ty teraz i udzieli Ci rad.
Offline
a ja też się boję byc kierowcą!
Offline
cierpię na klaustrofobię,więc wyobrazcie sobie ,co się ze mną dzieje podczas jazdy samochodem.. Zdarza mi się ,że zatrzymuję się ,wysiadam i trzęsę się jak osika.. A nie daj boże ,żebym miała drzwi zamknięte,albo okno...Co do parkowania ,nie bójcie się,jeżdżę już 25 lat i mimo rutyny ,też mam obawy ,czy się zmieszczę... ,ale jak dotąd żadnego nawet nie pukłam
Offline
współczuję wszystkim lęku ,,kierowcy''
animozja 4 jak troszkę śmiesznie zabrzmiało, że ,, nie daj boże, żebym miała drzwi zamknięte, albo okno..'' co do drzwi, to nie bardzo można jeździć z otwartymi
ale przez 25 lat jazdy nadal masz ten strach??
ja osobiście uwielbiam jazdę samochodem albo motorem
jeżdze ponad trzy lata i to nie sporadycznie, bo bardzo często
początkowo był strach, czy w kogoś nie wjadę, czy ktoś na mnie nie wymusi, czy zmieszczę się na parkingu, ale tak ma większość świeżych kierowców. Mi przeszło po kilku dniach jazdy
Offline
Myślałam ,że każdy się domyśli o co chodzi z tym zamknięciem...,chodzi o blokadę od środka ,a okno otwarte możliwie najszerzej..
Offline
Ja podobnie jak Gosia 1985, strasznie panicznie boje sie parkowac i cofac tam gdzie jest malo miejsca..poprostu nie potrafie tego wogole ocenic, wpadam w takie przerazenie ze szok...jeszcze nie mam prawka, koncze jazdy...pewnie przez to parkowanie bede miala ogromne problemy ze zdaniem tego prawka;//// juz sama mysl sprawia ze pot pojawia sie na moim czole...ehhhh
Offline
i tak jesteście dziewczyny odważne,ja nigdy nie zrobię prawka,to co czuję gdy usiądę za kierownicą jest nie do opisania-trzęsą mi się ręce,nogi robią się miękkie jak z waty,oblewają mnie poty....więc lepiej nie ryzkować dla bezpieczeństwa swojego a co najważniejsze innych ludzi......
Offline
Twój lęk jest uzasadniony. Nie powstał przecież z jakiegoś błahego powodu! Myślę, że z biegiem czasu samo Ci powinno przejść. Tymczasem trzymam kciuki za systematyczne pokonywanie strachu!
Offline
Sluchajcie , przyszedl czas , ze musialam sie przelamac.Jezdze i jakos przelamalam opory.Nie sprawia mi to - przynajmniej narazie - jakiejs mega przyjemnosci , robie to bo musze , ale nie trzese sie juz jak galareta jak zasiadam za kierownica.Duzo myslalam o tej mojej fobii i zrozumialam , ze jak ma mi sie cos stac , to sie stanie nawet jak bede szla chodnikiem.Lepiej chyba wozic swoj tylek , niz zapylac na nogach.A jesli chodzi o parlowanie , to szukam miejsc , gdzie nie ma scisku i tloku innych aut.Najwazniejsze , zeby nie myslec intensywnie o tym , co moze sie przydarzyc zlego , tylko nastawic sie pozytywnie .Na razie tego sie trzymam , zobaczymy , czy to cos pomoze na dluzsza mete ;0
Wprawdzie nie mam prawka, ale po czesci Was rozumiem,bo z prostego powodu nie chce isc na kurs., a mianowicie strasznie się boję.Ale nie boję się o siebie tylko o innych.Chodzi za mną dziwna mysl, ze jako kierowca spowoduję wypadek i zgina przeze mnie niewinne osoby.
Offline
Kochani to wszystko to nic. Miasto to dżungla - i tej zasady się trzymam, a zasada ograniczonego zaufania jest interpretowana przeze mnie jako - Nie ufaj nikomu, nawet zawodowcom. Ja zaczęłam jeździć bo musiałam, starsza córcia poszła do szkoły, zrobiło się zimno a dowieźć trzeba. Nie było łatwo, przełamałam się po ......... 13 latach niejeżdżenia
No i co pobije ktoś mój rekord
W sierpniu pojeździłam kilka razy z mężulkiem po prowizorycznym placu manewrowym, ze 2 razy pojechałam w trasę 45 km - do babci na wieś. Doszliśmy do wniosku że mnie nikt nie będzie rozliczał czy dojechałam na odległość paczki zapałek. Na razie jeżdżę po najbliższej okolicy miasta ale w samo centrum to się jeszcze nie pcham. Boję się tych sygnalizacji, wariatów na drodze i ciasnoty na ulicy. Ale po tak długiej przerwie i tak jestem z siebie dumna. Trzymam za Was kciuki i powodzenia na egzaminach i na drodze. ![]()
Offline
Chyba przezwyciężyłam swój strach przed jazdą.Myślę , że to głównie dlatego , że od czasu kiedy się przemogłam nic złego się nie wydarzyło.Jest zima, a ja codziennie zasuwam .Po prostu jak trzeba to wsiadam do samochodu i odpalam.Staram się nie myśleć o strachu , tylko o tym , że lepiej być niezależną , i wozić w ciepełku i komfortowo swój własny tyłek , niż żdzierać podeszwy , albo marznąć na przystankach.Do tego podejrzewam , iż cierpię na coś takiego jak syndrom SKS.Właśnie dzisiaj się dowiedziałam przez przypadek , że coś takiego może mi już doskwierać
Nie pcham się w dalekie trasy , staram się nie parkować w ciasnych dziurach i jeżdzić bardzo ostrożnie i niezbyt szybko.Oby tak dalej ![]()
Witam:) jestem tutaj od dosłownie przed chwili...zawsze czytałam fora ale nigdy na takowych nie pisałam....mam ogromny problem:( i nie wiem jak sobie z nim poradzić:( liczę na wasze porady.... w sierpniu miałam stłuczkę, co najgorsze wina leżała po mojej stronie, nikomu nic się nie stało ale tak sobie teraz myśle że to raczej podbiega pod wypadek ;/ nie będę sczegółowo opisywać jak co i dlaczego, bo siedziałabym nad tym jednym postem baaardzo długo:( prawo jazdy mam od przeszlo roku, kiedy stłuczka wystapila rok nie minal..przyjechala policja chcieli mi zabrac prawko:( i wlepili mandat :( wjechalam babeczce pod kola bo myslalam ze zdaze, fakt jechala powoli ale to nie zmienia faktu ze stalo sie jak stalo:( potem dowiedzialam sie ze mnie nie widziala bo maz pokazywal jej cos w gazecie, sam nie mial zapietych pasow...ale nie zamierzam sie usprawiedliwiac MOJA WINA :( ale dostalam juz za swoje:( niestety lek pozostal:(boje sie wyjezdzac z krzyzowek i wszedzie tam gdzie nie jestem na pierszenstwie...wiem ze kierowcy za mna sie denerwuja ale ja sie boje a to ze sie irytuja dodatkowo mnie przeraza:( cisnienie-brak skali serce-wali jak oszalale cala sie trzese :(:(:( wszyscy w domu mowia przestan wez sie w garsc!swietnie jezdzisz:(ale ja stracilam wiare w siebie.... w kazdej dziedzinie...boje sie wyjsc z domu do ludzi ze mnie zakrzycza :( ze zrobie siebie blazna:( boje sie ze znowu cos zrobie nie tak:( studiuje zaocznie i czekam na staz siedze w domu i mam tegoo dosyc:(:(:( wszyscy tylko:wez sie w garsc i nikt mnie nie rozumie! wieczne pretensj a ja poprostu sie boje:( wole miec swoj kat i tam wegetowac nikomu sie nie narazac bo i tak jestem beznadziejna.... wmowilam sobie ze wypadek zdarzyl sie dlatego ze popelnilam grzech ciezki :(i odwrocilam sie od Boga i ten mnie za to tak ukaral:( grzech nieczystosci... nie z chlopakiem:( czuje sie przez to napietnowana:(:(:( i boje sie jezdzic kiedy zdarzy mi sie to zrobic..pisze tutaj bo licze na jakas porade...boje sie ze wasze slowa krytyki zalamia mnie juz doszczetnie....nie widze sensu:(nic mnie nie cieszy...NICCCCC:(dzien za dniem to wegetacja i przymuszanie sie do wszystkiego:(wiecznie jestem spiaca:(zmeczona:( w dodatku w domu brakuje pieniedzy:(sama narazie nie moge zarobic. kiedy zdarzyl sie ten wypadek dorywczo we wakacje bylam niania.... pieniadze ktore zarobilam wydalam na naprawe...nie bylo ich wiele...od rodzicow i brata, od rodzicow nie odrazu, ze poszlam do pracy i wpedzilam rodzine w jescze wiekszy dol! :(wiec stwierdzilam ze nie ma sensu cokolwiek zebym robila skoro i tak pogorsze sprawe!:( mama obwinia mnie ze przezemnie wziela dodatkowe pozyczki:(wypomina mi zakup sukienki na stodniowke:(samej zabawy:(a ja oprocz polmetka i stodiowki nie wychodze na zadne zabawy:(:(:( kiedys przez kilka miesiecy regularnie jezdzilam na basen :(i mam do siebie wyrzuty ze pieniadze tylko zmarnowalam:(:(:(czasem spotkalam sie ze 2-3 kolezankami posiedzialysmy pogadalysmy :(i tyle teraz nie mam ochoty wychodzic...nie stac mnie bo nie mam pieniedzy a rodzice mi nie dadza:(nie smiem poprosic bo raz ze nie maja dwa ze to jest wlasnie moja wina.....nadodatek wypominaja mi ze to wlasnie przezemnie brat jest zawsze poszkodowany!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! mam juz dosc:( czasami mysle zeby ze soba skonczyc;/ale boje sie nie wiem jak....wybieram sie do psychologa ale boje sie kontaktu z ocymi ludzmi ze w jakiejs przychoni wezma mnie zza swira ze nic nie zalatwie.... nie wiem jak to zrobic co powiedziec, jak taka terapia moze wygladac...na dodatek jestem DDA, a z tym wiaze sie mnossstwo innych traum....prosze o Wasza pomoc!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
Ostatnio edytowany przez Kunegundzia11 (2009-12-01 20:25:12)
Offline
Witam ja mam identyczny problem jak wy-też okropnie boję się prowadzić samochód.Kilka lat temu zdałam wymarzone prawko i to za pierwszym razem ale pomimo tego główna myśl jaka pojawia sie w mojej głowie przed wejściem do samochodu brzmi tak "boje się że sobie nie poradzę" Jestem osobą niezwykle emocjonalnie reagującą na wszystko i każda niespodziewana sytuacja na drodze to ja już spocona i ciśnienie chyba ze 160.Poza tym boje się że nie będę wiedziała jak się zachować na drodze,komu ustąpić,kiedy zjechać na który pas itp. Jakaś fobia ,dot ego strach przed potrąceniem kogoś bądź wypadkiem.Normalnie trauma.A tak bardzo chciałam być dobrym kierowcą ;(
Offline
O jejku myślałam, że tylko ja mam ten problem i dlatego jestem jakaś nienormalna...ja też bardzo się boje jeździć , choć paradoksalnie bardzo bym chciała. Ale ja się boję, że zabije kogoś albo siebie. Zabije i pójdę do więzienia albo będę warzywkiem. To straszne ![]()
Teraz mam zacząć pracować, powiedziałam że mam prawko i samochód alejak pomyśle, że będę musiała jeździć STRACH, STRACH,PANICZNY STRACH ![]()
Offline
Dobrze wiedzieć że nie jest się odosobnionym,podobnie ja mam też lęk przed prowadzeniem samochodu,choć prawo jazdy zrobiłam bez wiekszego trudu(mam je 2 miesiące).Zazwyczaj jadę kiedy mąż nie może,zdarza się to rzadko.Bardzo przeżywam każdą jazdę,niechciałabym ani sobie ,ani nikomu wyrządzić krzywdy,dlatego też staram się uzupełniać wiedzę poprzez filmiki instruktażowe,no i każdego kierowcę z którym jadę też bacznie obserwuje.Kiedy miałam jazdę to spytałam kiedyś instruktora:jak długo taki młody kierowca boi się jeżdzić?powiedział że do roku boi się każdy.Nie chcę się niczym faszerować,żeby się wyciszyć.Ostatnio znalazłam w internecie nazwę preparatu naturalnego,który podobno jest pomocny w takich sytuacjach stresujących.Jeśli będzie skuteczny to go wam polecę.Pozatym staram się też modlić i w tej sprawie bo myślę że tak naprawdę wszystko zależy od Boga.Z rad znajomych też korzystam i wiem że ich początki też nie były łatwe.
Offline
Strony: 1 2