podwójne życie mojego męża - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2010-11-12 23:09:02

mamuśka27
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2010-11-12
Posty: 9

podwójne życie mojego męża

witam wszystkich!chciałabym opowiedzieć wam moją historię .Wyszłam za mąż mając 19 lat-teraz wiem że to było stanowczo za wcześnie,byłam w ciąży,6 miesięcy leżenia,oczywiście samotność,pustka,problemy narastały,brak wsparcia,rodzice też nie mieli dla mnie dobrego słowa,wypominali mi że sama tego chciałam,mąż imprezował,poniżał mnie,znęcał się psychicznie,zamykał w domu,ja cierpiałam w samotności...Małżeństwo przetrwało 3 lata.Zadecydowaliśmy o separacji.Wtedy pojawił się on-czarujący,uśmiechnięty,dobry,gotowy do słuchania-ideał, a do tego był moim kolegą z liceum no i lubił dzieci,sam miał syna w podobnym wieku z nieformalnego związku.Rozwiodłam się.Wierzyłam że los dał mi szansę,szalałam z radości.Kochałam ale już dojrzale..Szybko wzieliśmy ślub,to on bardzo nalegał.Dla mnie ponowne małżeństwo było trudną decyzją.Wyjechaliśmy za granicę,szybko zaszłam w ciążę,i wtedy powoli historia zaczęła się powtarzać.Okazało się że mój mąż jest alkoholikiem,miał 3 razy wszywany esperal.Cały czas miałam nadzieję że uda mi się mu pomóc,niestety byłam już w zaawansowanej ciąży gdy w domu zaczęły odbywać się imprezki a mój 4 letni synek był ich świadkiem.Byłam wściekła na niego,wróciłam do Polski.Urodziłam córkę.Postanowiliśmy zamieszkać w kraju.I wtedy zaczęło się moje piekło.Mąż jako ambitny człowiek postanowił założyć własną firmę,bo stwierdził że nie może tak żyć 8 godzin pracy,potem dom i tak wkoło...to nie dla niego!powtarzał że robi to dla nas.Tłumaczyłam mu że ja i dzieci potrzebujemy go ale nic nie docierało,samotność i obowiązki zaczęły mnie przerastać,byłam całkiem sama,dzień i noc,dwoje małych dzieci,zaczęły się kłotnie,rodzice ciągle mi wypominali że zmarnowałam życie i ciągle wybieram nieodpowiednich facetów,nie pomagali tylko krytykowali,brak czasu pociągnął za sobą brak przyjaciół,czułam się jak w klatce.Wielokrotnie błagałam męża żeby choć na godzinkę został z maluchami to nigdy nie miał czasu.Dodam iż mój mąż ma specyficzny charakter,jest niezwykle miły i potrafi przekonać do swoich racji,poza tym jest notorycznym kłamcą.Nie zliczyłabym tych jego kłamstw i tych dużych i tych drobnych,potrafi kłamać nawet co do ceny butów....3 lata po ślubie zaszłam ponownie w ciąże....i wtedy on zatrudnił panią O.Stwierdził że musi mu pomóc żeby miał więcej czau dla nas i teraz musi mi pomagać.Uwierzyłam....był lipiec,w pażdzierniku zorientowałam się że coś mie gra,odwożenie po pracy,zawożenie,stwierdził że ma po drodze to żaden kłopot,ona też była mężatka,ma syna,razem zaczełi odbierac dzieci ze szkoły,zupełnie jak rodzina....byłam załamana,przeczuwałam co będzie,prosiłam ,błagałam,tłumaczyłam ale on walczył mówił że to tylko przyjażń,byłam w 6 miesiący ciąży gdy zaczęły sie problemy,dziecko uciskało nerw i nie mogłam chodzić,chodziłam o kulach,w domu 2 małych dzieci,jego ciągle nie było,smutek pustka żal bolały bardziej niż ból fizyczny,chwilami myślałam że oszaleję....zaczęły sie ciągłe delegacje-tygodniowe.Ja byłam wykończona fizycznie i psychicznie.Gdy wracał do domu tylko pił,na mnie nie zwracał uwagi.Zarządałam by ją zwolnił,powiedział że to zrobił.w marcu urodziłam córeczkę,maleńką 2kg,stres zrobił swoje,myślałam że zmięknie.myliłam się,już po 2 dniach wyjechał na tydzień.a ja zostałam całkiem sama z 3 dzieci po cięciu cesarskim.Teraz sama zastanawiam sie jak to przetrwałam...takie ciągłe wyjazdy trwał4 miesiące.Domyślałam się że coś ich łaczy ale nie chiałam w to wierzyć,wmawiałam sobie że pracuje,dla nas,dla dzieci....w lipcu przejrzałam jego tel,pierwszy raz znalazłam smsa od niej bo zawsze kasował lub wył tel.zabolało strasznie. mąż cał czas wypierał się jakiejkolwiek zdrady.Nie uwierzycie ale los chciał by to zakonczyć,któregoś dnia spotkałam ją na ulicy.porozmawiałyśmy,okazało się że okłamywał nas obie,mi wmawiał że nic się nie dzieje,jej że sie rozwiedzie,nie jest mi jej żal,chciała zabrać ojca dzieciom,wiedziała że jestem w ciązy,jego delegacje to wspolne wynajęte mieszkanie w innym mieście,imprezki,życie jak w bajce,wracał do domu żonka czekała wytęskniona,obiadek,ubranko uprane,uprasowane,libacje to była jego praca.Powiedziała że mówił o mnie straszne rzeczy że jestem podłą kobietą,że znęcam sie nad dziećmi i tylko dla nich wraca do domu,że nienawidze mojego synka,a nowo narodzoną corkę chciałam oddać do adopcji...Ze w ciąży zachowywałam się jak hipohondryczka i udawałam że potrzebuję kul do chodzenia(a sam był ze mną u lekarza)bolało.....każde slowo...mówiła o kolacjach,wypadach na mazury,kinie,planach,urządzaniu mieszkania dla nich....Powiedziałam jej że mój mąż kłamie i nie myślimy o rozstaniu...wściekła się i zrobiła coś co obudziło mojego mężą,ukradła z konta znaczną sumę pieniędzy,i to mówiło wszystko....Teraz mąż chce wszystko naprawiać ale już chyba się nie da....chce znów wyjechać za granicę i zacząć od nowa,ale myślę że kłamca zawsze zostanie kłamcą,nie ma nic gorszego niż zdradzić kobietę w ciąży,mówić bzdury o żonie a tak naprawde mieć życie jak w madrycie i czerpać z każdej strony ile sie da.Efektem jego romansu,alkoholizmu i zaniedbania w pracy są kolosalne długi,i to ja musze go wspierać i pocieszać....Kobieta niezniszczalną jest...ale wieczorne smsy wzbudzają we mnie dreszcze....

Offline

 

#2 2010-11-12 23:16:40

Zazdrosc
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-03-04
Posty: 2143

Re: podwójne życie mojego męża

Nie musisz. Chesz.


Sh-bam

Offline

 

#3 2010-11-12 23:22:18

Pixy
Przyjaciółka Forum
Wiek: 31
Zarejestrowany: 2010-05-10
Posty: 517

Re: podwójne życie mojego męża

Kłamcy zbyt lubują się w tej swojej umiejętności by przestać kłamać. Nie zmieni się.

Offline

 

#4 2010-11-12 23:26:00

Alexytymia
Cioteczka Dobra Rada
Zarejestrowany: 2010-03-10
Posty: 385

Re: podwójne życie mojego męża

kobieta nie jest niezniszczalną, wszystko do czasu.... Rozważ rozwód i polecam wizytę u prawnika abyś zabezpieczyła się finansowo zanim mąż w większe długi ciebie wpakuje. Twój mąż to dno i 7 metrów mułu... Raczej nic z niego już nie będzie im szybciej to do ciebie dotrze tym mniej czasu na niego zmarnujesz...co do rodziców, zamiast krytykować mogli by się wysilić na odrobinę empatii- popełniłaś kilka błędów ..każdemu się zdarza

Offline

 

#5 2010-11-12 23:31:44

niekochana72
Przyjaciółka Forum
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2010-10-10
Posty: 6861

Re: podwójne życie mojego męża

Alexytymia napisał:

Twój mąż to dno i 7 metrów mułu..

Dobre smile


Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

Offline

 

#6 2010-11-12 23:38:02

mamuśka27
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2010-11-12
Posty: 9

Re: podwójne życie mojego męża

myślałam o rozwodzie ale z czego mam żyć?mam 8 miesięczne dziecko które ma poważne problemy neurologiczne,nie siedzi i lekarze nawet nie umieją znależć przyczyny,ledwo unosi główkę,druga córka ma 4 lata,syn 8.Ja nie pracuje,a on jak pisałam ma jeszcze syna,na którego nie płaci alimentów,to ja utrzymuje kontakt z jego matką.Więc mnie pewnie tez tak potraktuje,wiec jak utrzymam dzieci????do miasta mam ponad 30km,nie ma prawa jazdy i nie ma mi kto pomóc,i nie piszcie że chce by tak wyglądało moje życie,bo każdy marzy o szczęsciu....jest jeszcze naiwne uczucie które mi podpowiada zaufaj mu ten ostatni raz,tyle wycierpiałaś....jedna szansa...

Ostatnio edytowany przez mamuśka27 (2010-11-12 23:41:40)

Offline

 

#7 2010-11-12 23:52:26

niekochana72
Przyjaciółka Forum
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2010-10-10
Posty: 6861

Re: podwójne życie mojego męża

Nie będzie lepiej. Zapewniam.
Musisz poszukać profesjonalnej pomocy. Wejdź na stronę kobieceserca.pl.  Musisz tylko uwierzyć, że tak będzie dla Ciebie najlepiej. Pomyśl o dzieciaczkach - czy chcesz, żeby dorastały w takich okolicznościach?
Poczytaj posty innych dziewczyn, zobaczysz, że ten schemat się powtarza.


Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

Offline

 

#8 2010-11-13 00:02:39

mamuśka27
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2010-11-12
Posty: 9

Re: podwójne życie mojego męża

czy naprawde nie ma wyjątków?a jeśli zrozumiał co robił?skrzywdził mnie bardzo ale nie chce go stracić...zastanawiam sie tylko że moze to ja go czymś sprowokowałam?może powinnam sie bardziej postarać?łatwo jest wszystko zakończyć ale trudniej utrzymać,wybaczyć i budować.

Offline

 

#9 2010-11-13 00:12:38

niekochana72
Przyjaciółka Forum
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2010-10-10
Posty: 6861

Re: podwójne życie mojego męża

Posłuchaj mnie proszę. Wejdź na stronę, którą Ci podałam i poczytaj. Musisz przestać okłamywać samą siebie.


Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

Offline

 

#10 2010-11-13 00:25:24

mamuśka27
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2010-11-12
Posty: 9

Re: podwójne życie mojego męża

Nie rozumiem czemu odsyłasz wszystkich na terapie???Wrzucasz wielu ludzi do jednego worka i na stronke kobieceserca a niektórzy potrzebuja tylko rozmowy

Ostatnio edytowany przez mamuśka27 (2010-11-13 00:35:51)

Offline

 

#11 2010-11-13 00:43:50

maxi
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-08-11
Posty: 1464

Re: podwójne życie mojego męża

A co Ci da jak się wygadasz? Ty potrzebujesz konkretnych rad i terapii, musisz oprzytomnieć! Kłamca bedzie kłamał cały czas, znam takich typków, pozwolisz aby wrócił, zrobi Ci nastepne dziecko a potem schemat się powtórzy, on się nie zmieni tylko teraz zamydla Ci oczy, bo się wydał jego romans, on Cię nie kocha i nie zależy mu na Tobie, robi tak jak jemu jest wygodnie i jak jemu się opłaca, brniesz w coraz wieksze bagno, wiesz to sama ale nie dopuszczasz do siebie takiej mysli, sama siebie okłamujesz że będzie lepiej, jeżeli go nie wyrzucisz ze swojego zycia, bedzie tylko gorzej, zgadzam się z dziewczynami i popieram to co piszą, to nie miłość co czujesz tylko obsesja, zajmij się sobą.

Offline

 

#12 2010-11-13 01:01:08

mamuśka27
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2010-11-12
Posty: 9

Re: podwójne życie mojego męża

Jeśli obsesją jest danie komuś szansy to faktycznie potrzebujecie terapii ale wy!Umiecie tylko mówić o najprostszym wyjściu a gdzie porady co zrobić aby ratować jeszcze to co zostało....alkoholik potrafi przestać pić przy swojej chęci,motywacji,terapii,wsparciu ale zawsze pozostanie alkoholikiem więc na kłamstwo pewnie też są jakies terapie...Najłatwiej rozwalić dzieciom dom i iść do DSM.

Offline

 

#13 2010-11-13 01:15:14

mały_rycerz
Net-facet
Zarejestrowany: 2010-11-12
Posty: 84

Re: podwójne życie mojego męża

Kobieto jaki dom??Domu nigdy nie bylo.Łudzisz sie i znow popadniesz w patologie przeciez to nie byl jednorazowy wypadek tylko wieloletnia dzialalnosc tego czlowieka i teraz nagle ma sie zmienic?Sam zostal dupa mu sie od dlugow pali to sciemnia ale pomysl logicznie jaka jest szansa , ze on faktycznie sie zmieni?Terapia to tez rozmowa , mozna sie leczyc domowymi sposobami a mozna i u lekarza jak sadzisz co jest skuteczniejsze?


omnis homo mendax

Offline

 

#14 2010-11-13 01:23:24

mamuśka27
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2010-11-12
Posty: 9

Re: podwójne życie mojego męża

Ja nie mam nic przeciwko pomocy terapeutycznej tylko dlaczego mnie na nią wysyłacie?to nie ja kłamałam,oszukiwałam,piłam,zdradzałam,imprezowałam a wy atakujecie mnie za to że to wytrzymałam i to uczucie nazywacie obsesją....to był mój wybór a w zasadzie żaden wybór,  nie moge zrobic krzywdy dzieciakom,one go kochają.Poza tym gdzie mam iść...????nie mam nikogo oprócz niego....

Offline

 

#15 2010-11-13 01:32:22

mały_rycerz
Net-facet
Zarejestrowany: 2010-11-12
Posty: 84

Re: podwójne życie mojego męża

Nikt Cie nie atakuje tylko , ze dzieki terapii napewno poczujesz sie lepiej i bedzies wiedziala jakie mechanizmy i motywacje kieruja Twoim mezem i bedziesz byc moze potrafila go zmienic.


omnis homo mendax

Offline

 

#16 2010-11-13 01:39:40

mamuśka27
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2010-11-12
Posty: 9

Re: podwójne życie mojego męża

"Sam zostal dupa mu sie od dlugow pali to sciemnia"
Mój mąż sam podjął decyzję że chce zostać z nami,wiem że wystarczyłoby jedno jego słowo a ona by wróciła do niego...więc to nie jest tak że zostałby sam,czy to nie świadczy o chęci zmiany?to ja już sama nie wiem...sad

Offline

 

#17 2010-11-13 03:06:26

Alexytymia
Cioteczka Dobra Rada
Zarejestrowany: 2010-03-10
Posty: 385

Re: podwójne życie mojego męża

To nie nasza złośliwość, nie chcemy tobie zrobić tu krzywdy czy obrazić, ale niestety to co opisujesz nie brzmi dobrze. Matka z 3 małych dzieci uzależniona od męża alkoholika, kłamcy i zdrajcy, znosząca wiele upokorzeń, nieszczęśliwa- tak to brzmi. A kiedy osoby piszą że potrzebujesz pomocy ty się wściekasz- niestety nie doradzimy ci jak z twojego nieudolnego męża zrobić odpowiedzialnego, uczciwego męża i ojca...Wszystko leży w twoich rękach, na niego nie licz...Nie znajdziesz tu prostego rozwiązania swojej sytuacji- bo jest ona bardzo trudna- chcesz walczyć o to małżeństwo ok, tylko się zastanów nad tym ile na tym możesz zyskać a ile stać. Czemu namawiamy cie byś skorzystała z fachowej pomocy? może dlatego że twoje dzieci mają ojca alkoholika, który zaniedbuje rodzinę,wpędza ją w długi, a ich matka jest od niego zależna (finansowo i emocjonalnie). Spójrz z boku na swoja sytuację, czy nie doradziła byś takiej kobiecie- potrzebujesz pomocy, zgłoś się do np. ośrodka interwencji kryzysowej? ja bym nie doradziła...siedź przy nim niech cie dalej zdradza, wpędza waszą rodzinę w długi , niech dzieci dalej  na to patrzą czekaj aż cud się wydarzy i twój mąż oprzytomnieje.On może i chciałby się zmienić- ok przyjmijmy taka optymistyczną wersję- uważasz że sam da radę? raczej nie- musiał by zacząć się leczyć, chodzić na terapię, a ty na terapie dla współuzależnionych- więc tak, czy tak potrzebujecie pomocy, ty i twoje dzieci potrzebujecie zmienić swoje życie bo jak byś tak funkcjonującą  rodzinę nazwała...normalna, zdrowa, wzorcowa, z niewielkimi problemami, radząca sobie, zagrożona, patologiczna? na pewno nie zdrowa i nie radząca sobie.

Offline

 

#18 2010-11-13 07:10:49

empatyk
Net-facet
Wiek: a jakie to ma znaczenie
Zarejestrowany: 2010-10-11
Posty: 263

Re: podwójne życie mojego męża

mamuśka27 napisał:

"Sam zostal dupa mu sie od dlugow pali to sciemnia"
Mój mąż sam podjął decyzję że chce zostać z nami,wiem że wystarczyłoby jedno jego słowo a ona by wróciła do niego...więc to nie jest tak że zostałby sam,czy to nie świadczy o chęci zmiany?to ja już sama nie wiem...sad

tak się zastanawiam ,kto bardziej boi się tego rozstania  i  kto ma więcej do stracenia ?

     moze tu tkwi problem


Szczęście jest jak motyl. Ścigaj je, a umknie ci. Usiądź spokojnie, a spłynie na twoje barki.
W życiu nie ma takiej chwili, abyśmy nie mieli wszystkiego, co potrzebne, aby czuć się szczęśliwymi. Pomyśl o tym przez minutę [...]. Jeśli jesteś nieszczęśliwy, to dlatego, że cały czas myślisz raczej o tym, czego nie masz, zamiast koncentrować się na tym, co masz w danej chwili.

Offline

 

#19 2010-11-13 08:19:28

niekochana72
Przyjaciółka Forum
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2010-10-10
Posty: 6861

Re: podwójne życie mojego męża

mamuśka27 napisał:

Nie rozumiem czemu odsyłasz wszystkich na terapie???Wrzucasz wielu ludzi do jednego worka i na stronke kobieceserca a niektórzy potrzebuja tylko rozmowy

Kochana, po Twoim poście widzę, że jednak nie weszłaś na ta stronę. Tam są nie tylko namiary na terapię.
Ty nie potrzebujesz rozmowy, potrzebujesz kogoś, kto Ci potaknie i utwierdzi w Twoim, błędnym przekonaniu.
Ode mnie tego nie dostaniesz. Masz rację. Twój cyrk - Twoje małpy.

Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2010-11-13 08:23:38)


Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

Offline

 

#20 2010-11-13 08:44:02

sama nie wiem
Do zakochania jeden krok
Wiek: 36
Zarejestrowany: 2010-11-05
Posty: 44

Re: podwójne życie mojego męża

moja Mama też była uzależniona od ojca alkoholika,finansowo i emocjonalnie...kilka razy odchodziła,całe dzieciństwo wspominam jak horror...powtarzała to samo,co Ty mamuśka27...aż jako dorośli ludzie razem z moim bratem powiedzieliśmy Mamie,że całe życie czekaliśmy,aż nas zabierze od niego,rozwiedzie się i że chcieliśmy tylko s p o k o j u...Mama wiecznie ratowała,lepiej gdyby ten czas i swoją uwagę poświęciła dzieciom...Powiedzieliśmy też,że nienawidzimy ojca za to wszystko,co Mamie i nam zrobił...Pomyśl,co powiedzą Ci Twoje dzieci...i podejmij mądrą decyzję...


w sercu na dnie czai się niepokój

Offline

 

#21 2010-11-13 08:56:44

niekochana72
Przyjaciółka Forum
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2010-10-10
Posty: 6861

Re: podwójne życie mojego męża

sama nie wiem napisał:

moja Mama też była uzależniona od ojca alkoholika,finansowo i emocjonalnie...kilka razy odchodziła,całe dzieciństwo wspominam jak horror...powtarzała to samo,co Ty mamuśka27...aż jako dorośli ludzie razem z moim bratem powiedzieliśmy Mamie,że całe życie czekaliśmy,aż nas zabierze od niego,rozwiedzie się i że chcieliśmy tylko s p o k o j u...Mama wiecznie ratowała,lepiej gdyby ten czas i swoją uwagę poświęciła dzieciom...Powiedzieliśmy też,że nienawidzimy ojca za to wszystko,co Mamie i nam zrobił...Pomyśl,co powiedzą Ci Twoje dzieci...i podejmij mądrą decyzję...

Sama nie wiem: i wszystko jasne, prawda? Moja do dziś tkwi w tym chorym związku. Ściskam Cię mocno.


Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

Offline

 

#22 2010-11-13 09:54:54

Fajka
Woman In Red
Zarejestrowany: 2010-10-01
Posty: 268

Re: podwójne życie mojego męża

mamuśka27 napisał:

czy naprawde nie ma wyjątków?a jeśli zrozumiał co robił?skrzywdził mnie bardzo ale nie chce go stracić...zastanawiam sie tylko że moze to ja go czymś sprowokowałam?może powinnam sie bardziej postarać?łatwo jest wszystko zakończyć ale trudniej utrzymać,wybaczyć i budować.

Mamusko, niedobrze to brzmi. Nie dosć, że obwiniasz się za cudzą nikczemnosć wzgledem siebie, tak jakby to była Twoja wina, że niektorzy rodzą się niegodziwi,  to jeszcze mamisz się wyobrażeniami, że on pewnie jest dobry a jak nawet jest zly, to to zrozumie i stanie się dobry. Nie za dużo w tym fantazji ? Co daje Ci powód zeby myśleć, że wśród zwykłych egoistycznyh klamcow wlasnie ten Twój okaże się cudownym wyjatkiem, który zmieni się w prawego człowieka ? Nie jest to zbyt naiwne ? Widzisz, ludzi trzeba osądzać według ich postępowania a nie naszych marzeń co do tego jacy chcielibysmy zeby  byli... i u licha... skrzywdził Cię bardzo, ale nie chcesz go stracic... aż tak  bardzo marzylaś o życiu z kimś kto Cię krzywdzi, że traktujesz go po tym wszystkim  jak swój skarb, o który chc esz walczyć ??

Offline

 

#23 2010-11-13 10:19:05

maxi
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-08-11
Posty: 1464

Re: podwójne życie mojego męża

Jesteś kobietą kochającą za bardzo - gdybyś weszła na tą stronę zrozumiałabyś co mamy na mysli, napiszę teraz dlaczego tak jest:
- miłość oznacza dla Ciebie cierpienie;
- wciąż rozgrzeszasz go z jego złych humorów, znieczulicy, przykrego usposobienia, wybuchów złości;
- tak naprawdę nie lubisz jego charakteru, zachowania ale sądzisz że dla Ciebie i dzieci sie zmieni, gdybyś tylko TY była  lepsza, atrakcyjniejsza, bardziej czuła, bardziej miła, dała mu szansę;
- tak naprawdę związek z nim naraża na szwank Twoją równowagę emocjonalną, zdrowie psychiczne ale ciagle wierzysz ze on się zmieni, że nie będzie Cię zdradzał ( co już robił); że nie bedzie Cię oszukiwał ( co robi ciągle); że nie będzie kłamał ( co robi cały czas) ; wierzysz mu bo nie mozesz przyjać tego do swiadomości , bo przyznanie się do tego bardzo boli, bo on tak naprawdę nie ma Ci nic do zaoferowania, dlatego odpierasz zarzuty i bronisz się bo jesteś zła, że nikt tu na forum nie napiszę że on się zmieni i będziecie żyli długo i szczęsliwie.

Pamietaj że wiele kobiet dało sie opetać mężczyźnie i ja też, ale źródłem tego wszystkiego nie jest miłość, tylko strach. Kto kocha obsesyjnie, wciąż się boi - boi się samotności, boi sie bycia niekochanym i niedocenionym, boi się zlekceważenia i opuszczenia. Kochamy w rozpaczliwej nadziei, ze mężczyzna usmierzy nasze lęki. Niestety leki pogłębiają się, aż w końcu darzenie milością po to, by ją otrzymać w zamian, przeistacza się w główną siłę napedową naszego życia. A skoro strategia nie przynosi efektów, próbujemy jeszcze raz, kochamy jeszcze mocniej, wszystko wybaczamy ( kłamstwa, zdrady, oszukiwanie, zamydlanie oczu, obojetność) i tak zaczynamy kochać za bardzo. Kochać za bardzo to wpaść w "obsesję" ( nie oburzam się ale ja też tak miałam) i nazwać to miłością, a nastepnie pozwolić, by owładnęła naszymi uczuciami i zachowaniem do tego stopnia, że nie potrafimy odejść od męzczyzny, choć doskonale wiemy, że ma to rujnujące skutki dla naszego zdrowia i równowagi psychicznej. Kochac za bardzo to mierzyć miłość rozmiarami naszych męczarni.


Pozwoliłam tu sobie na przytoczenie róznych cytatów z ksiązki Kobiety które kochają za bardzo - Robin Norwood, nie obrażaj sie tu na nikogo, opisałaś swoją historię i na jej podstawie piszemy swoje komentarze, skoro tu jesteś to oczekujesz pomocy, ale jak sama zauważyłaś zdania są raczej takie same, jednak Ty złościsz się na nas i wypierasz ze swej swiadomości że tyle osób kieruje Cię na terapię lub na strony kobiece serca, uwierz mi, ja też tak miałam, problem był we mnie, zdejmij różowe okulary i zobacz wreszcie tego człowieka w całej okazałości, weź kartkę papieru i wypisz wszystkie złe słowa które Ci powiedział, jego złe zachowanie, wszystko, a po drugiej stronie dobre, jak przeczytasz bedziesz zdumiona czego wiecej i nie obrażaj się, jest tu masa dobrych ludzi którzy Ci dobrze zyczą, calkiem anonimowo, ja również.


Nie napisałam jeszcze najważniejszego - piszesz że kierujemy Cię na terapię a przecież to on kłamał, oszukiwał, zdradzał, imprezował a nie Ty, ale TY to tolerowałaś, zgadzałaś się na to, trwałaś przy nim mimo że to Cie raniło, o to nam chodzi, nic nie robiłaś dla siebie tylko łudziłas się że on się zmieni.

Ostatnio edytowany przez maxi (2010-11-13 10:34:46)

Offline

 

#24 2010-11-13 11:32:44

Pixy
Przyjaciółka Forum
Wiek: 31
Zarejestrowany: 2010-05-10
Posty: 517

Re: podwójne życie mojego męża

Ano mamuśka - dziewczyny Ci dobrze radzą. Dodam, że dopiero pokochanie siebie zagwarantuje Ci prawdziwe kochanie w ogóle.
A kochanie siebie to szacunek dla siebie. To umiejętność zostawienia wielkiego, wyimaginowanego uczucia - by ratować siebie.

Naprawdę... jeżeli mężczyzna nie zmienił się od razu - w ramach tego, że mu na Tobie naprawdę zależy - nie zmieni się już nigdy.
A kłamcom idzie to w ogóle gorzej, bo najczęściej kłamstwo jest siłą napędową nie tylko związku, ale ich życia w ogóle.

Offline

 

#25 2010-11-13 12:54:55

sonieczka123
Wróżka Bajuszka
Zarejestrowany: 2010-07-24
Posty: 204

Re: podwójne życie mojego męża

maxi napisał:

Jesteś kobietą kochającą za bardzo - gdybyś weszła na tą stronę zrozumiałabyś co mamy na mysli, napiszę teraz dlaczego tak jest:
- miłość oznacza dla Ciebie cierpienie;
- wciąż rozgrzeszasz go z jego złych humorów, znieczulicy, przykrego usposobienia, wybuchów złości;
- tak naprawdę nie lubisz jego charakteru, zachowania ale sądzisz że dla Ciebie i dzieci sie zmieni, gdybyś tylko TY była  lepsza, atrakcyjniejsza, bardziej czuła, bardziej miła, dała mu szansę;
- tak naprawdę związek z nim naraża na szwank Twoją równowagę emocjonalną, zdrowie psychiczne ale ciagle wierzysz ze on się zmieni, że nie będzie Cię zdradzał ( co już robił); że nie bedzie Cię oszukiwał ( co robi ciągle); że nie będzie kłamał ( co robi cały czas) ; wierzysz mu bo nie mozesz przyjać tego do swiadomości , bo przyznanie się do tego bardzo boli, bo on tak naprawdę nie ma Ci nic do zaoferowania, dlatego odpierasz zarzuty i bronisz się bo jesteś zła, że nikt tu na forum nie napiszę że on się zmieni i będziecie żyli długo i szczęsliwie.

Pamietaj że wiele kobiet dało sie opetać mężczyźnie i ja też, ale źródłem tego wszystkiego nie jest miłość, tylko strach. Kto kocha obsesyjnie, wciąż się boi - boi się samotności, boi sie bycia niekochanym i niedocenionym, boi się zlekceważenia i opuszczenia. Kochamy w rozpaczliwej nadziei, ze mężczyzna usmierzy nasze lęki. Niestety leki pogłębiają się, aż w końcu darzenie milością po to, by ją otrzymać w zamian, przeistacza się w główną siłę napedową naszego życia. A skoro strategia nie przynosi efektów, próbujemy jeszcze raz, kochamy jeszcze mocniej, wszystko wybaczamy ( kłamstwa, zdrady, oszukiwanie, zamydlanie oczu, obojetność) i tak zaczynamy kochać za bardzo. Kochać za bardzo to wpaść w "obsesję" ( nie oburzam się ale ja też tak miałam) i nazwać to miłością, a nastepnie pozwolić, by owładnęła naszymi uczuciami i zachowaniem do tego stopnia, że nie potrafimy odejść od męzczyzny, choć doskonale wiemy, że ma to rujnujące skutki dla naszego zdrowia i równowagi psychicznej. Kochac za bardzo to mierzyć miłość rozmiarami naszych męczarni.


Pozwoliłam tu sobie na przytoczenie róznych cytatów z ksiązki Kobiety które kochają za bardzo - Robin Norwood, nie obrażaj sie tu na nikogo, opisałaś swoją historię i na jej podstawie piszemy swoje komentarze, skoro tu jesteś to oczekujesz pomocy, ale jak sama zauważyłaś zdania są raczej takie same, jednak Ty złościsz się na nas i wypierasz ze swej swiadomości że tyle osób kieruje Cię na terapię lub na strony kobiece serca, uwierz mi, ja też tak miałam, problem był we mnie, zdejmij różowe okulary i zobacz wreszcie tego człowieka w całej okazałości, weź kartkę papieru i wypisz wszystkie złe słowa które Ci powiedział, jego złe zachowanie, wszystko, a po drugiej stronie dobre, jak przeczytasz bedziesz zdumiona czego wiecej i nie obrażaj się, jest tu masa dobrych ludzi którzy Ci dobrze zyczą, calkiem anonimowo, ja również.


Nie napisałam jeszcze najważniejszego - piszesz że kierujemy Cię na terapię a przecież to on kłamał, oszukiwał, zdradzał, imprezował a nie Ty, ale TY to tolerowałaś, zgadzałaś się na to, trwałaś przy nim mimo że to Cie raniło, o to nam chodzi, nic nie robiłaś dla siebie tylko łudziłas się że on się zmieni.

Jesteś bardzo mądrą kobietą Maxi;) Pozdrawiam;)

Offline

 

#26 2010-11-13 13:03:09

mamuśka27
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2010-11-12
Posty: 9

Re: podwójne życie mojego męża

Napisałam do was bo tak naprawde pogubiłam się w moim życiu,naprawde nie mam nikogo kto mógłby mi pomóc nawet w opiece nad dziećmi.Sama też zastanawiam się czy taka zmiana wogóle jest możliwa.Bo on naprawdę sie zmienił i jest to odczuwalne przez te 3 miesiące od zakończenia romansu.Jest dobrym ojcem,dzieci go uwielbiają,nie pije 3 miesiące a to już coś...pisałam o podwójnym życiu bo nie rozumiem jego postępowania.Jak zaczął się z nią spotykać byłam w 7 miesiącu ciąży ale przez wcześniejsze 5 miesięcy cały czas ją adorował więc świadomie zmierzał do romansu,dał jej nadzieję że zostawi mnie i dzieci i będą razem,i w okresie adoracji jej faktycznie bardzo pił,lekceważył mnie,mój ból,uczucia,cierpienia,przestał ze mną sypiać,były częste awantury ale głównie z jej powodu,maskował wszystko,jednak on jest bałaganiarzem i nie był w stanie usunąć wszystkich dowodów romansu,konto na facebooku,paragony za hotele,jej rzeczy w samochodzie,wieczorne spotkania,smsy,romans zaczął się około miesiąca przed moim porodem,przez następny miesiąc po urodzeniu dziecka niewiele się zmieniło,ale potem zaczęła się jego gra.Podwójne życie,jak był w domu był dobrym,czułym idealnym mężem,pocieszał,wspierał,mówił że kocha,jak sprawdzałam mu tel wściekał się bo bał się że coś znajde,wmawiał mi że przesadzam,że mam obsesje na jej punkcie,i że ta kobieta nic dla niego nie znaczy i żebym nigdy nawet nie pomyślała że jakakolwiek kobieta mogłaby być ważniejsza ode mne,sypialiśmy ze sobą i chwilami czułam że wszystko jest ok.potem to spotkanie z nią.cała prawda.Ból....Powiedział że nie wie dlaczego to robił,było mu fajnie,był z nią czuł się kochany,był ze mną tak samo....nie rozumiem jak można tak żyć....powiedział że nie umiał tego zakończyć chciał ale małymi krokami,nie chciał jej ranić....to mnie wkurzało,jej nie chciał ranić a mnie?????teraz nie pije ale ja jakoś nie noge uwierzyć w to co robił,czas mija a ja nie przestaje o tym myśleć,ona mieszka bardzo blisko nas,znalazła prace taką by stworzyć okazję do spotkan biznesowych,wiem że kiedyś nastąpi ten dzień i się spotkają...a kłamał od zawsze,w każdym nawet detalu,znajomym opowiadał niestworzone historie które nie miały miejsca,jest szpanerem,czasem mi się wydaje że jesteśmy tylko etykietą która pasuje do jego wizerunku,ładna żona,ładne dzieci,ładny samochód,wszystko takie idealne...ale nieraealne....czasem mi się wydaje że dawał mi więcej czułości jak miał ten romans....chwilami mam żal do siebie że nie umiałam wcześniej tego przerwać.Powiem wam że wkurzam się jak piszecie mi takie niby proste porady tylko że życie weryfikuje wszystko,nic nie jest proste jak nie ma sie wsparcie rodziców,przyjaciela lub kogokolwiek.A ja może i jestem osobą która kocha za bardzo ale nigdy nie dostałam miłości od nikogo,w domu rodzinnym też nie,nigdy nie usłyszałam słowa kocham cię od mamy dlatego boję się stracić tego co mam bo to może i infantylne ale słowo kocham cie dodaje mi sił.A opieka nad 3 dzieci,w tym jedno chore nie jest prosta,mój mąż wpadł w takie długi że w razie rozwodu nie byłoby co dzielić....a za ich niespłacanie i oszustwa być może że wisi nad nim więzienie.Czytając niektóre posty zastanawiam się ile prawdy jest w moim życiu???kobiety pisza że mąz nie pomaga,nie zajmuje sie dziećmi itd...teraz sie zmienił,pomaga,jest lżej tylko czy to znów kolejna gra???

Offline

 

#27 2010-11-13 13:53:11

maxi
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-08-11
Posty: 1464

Re: podwójne życie mojego męża

Kochanie, rozumiem Cię ale dla niektórych mężczyzn a już na pewno dla kłamców notorycznych słowo "kocham Cię" nic nie znaczy tak jak inne czułe słówka, domyslam się że Twoja potrzeba bycia kochaną jest niespełniona i jezeli tak Ci mówi to wierzysz mu i łapiesz się na jego czułe słówka, dlatego wszyscy Ci tu piszą abyś zaczęła czytać odpowiednie książki a potem stwierdzisz czy chcesz iść na terapię czy nie, nikt Cię tu do niczego nie zmusza, to Twoje decyzje i Twoje życie, tylko Ty nie widzisz tego czego widzą osoby postronne po przeczytaniu Twojego posta, że on tak cholernie Cię zniszczył psychicznie, że każde swinstwo mu wybaczasz wierząc ze się zmieni, wiem ze masz 3 dzieci i cięzko Ci by było samej ale jak piszesz on narobił duzych długów, więc jakim jest dla Ciebie wsparciem? żadnym, a Ty dalej go usprawiedliwiasz.

Sonieczka dzięki ale chyba nie aż tak ale to miłe co napisałaś:-)

Offline

 

#28 2010-11-13 14:42:44

maja 84
Przyjaciółka Forum
Wiek: 27
Zarejestrowany: 2009-10-27
Posty: 562

Re: podwójne życie mojego męża

Tak mamuska kochasz za bardzo..
Dzewczyny dobrze Ci radzą pokochaj siebie, dotychczas dawałaś i dawałaś a co dostałaś w zamian? Pokochanie siebie sprawi ,że poczujesz się silna i gotowa na każdą ewentualność i tylko o to tu chodzi.
Absolutnie nie namawiam Cię do odejścia i tułania się nie wiem gdzie, tym bardziej,że mąż się stara, widzisz jednak często kłamcy grają i przechodzą z romansem do podziemia, inni tak kłamią ,że wpłątani w romans nie potrafią tego odkręcić i latami oszukują dwie kobiety. Być może mąż ( z twoą pomocą) skończył romans ale czy zmienił swój charakter kłamcy? Tego nie wiemy niestety, dlatego uczulamy Cie jednak na zasadę ograniczonego zaufania i polecamy skupić się na sobie, pokochać siebie, tylko tyle.
Posłuchaj proszę maxi i chociaż coś poczytaj, dziewczyny podadzą Tobie literaturę.
Tylko Ty możesz podjąć decyzję co dalej,my to zaakceptujemy,  będziemy wspierać i namawiać na inwestowanie w siebie, dałaś mężowi szansę to dobrze, rozwód jest zawsze ostatecznym posunieciem,całkiem prawdopodobne ,że wam sie uda jednak pod warunkiem ,że zaczniesz  wreszcie dbać o siebie dziewczyno, dość dawania i usprawiedliwiania męża.
Zdecydowanie zawiódł jak mąż i ojciec, bo jaki ojciec i jedyny żywiciel tak nieodpowiedzialnie robi długi?Zupełnie nie mysli  rodzinie, tylko o swoich przyjemnościach. Do tego to alkoholik. Bardzo sie będzie musiał starać abyś mu uwierzyła ale jeżeli Cię znowu zawiedzie nie dawaj ponownej szansy bo i tę zmarnuje, szkoda życia.

Tak sobie mysle, co bym zrobiła na Twoim miejscu gdybym dała mężowi szansę a za względu na długi bym nie była pewna przyszłości finansowej.
Ja bym wystapiła o alimenty, zawarła w nim ugodę, cokolwiek mąż zarobi w każdej chwili może to zająć komornik a jeżeli Sąd zasądzi alimenty to alimenty bedą wypłacane w pierwszej kolejności i na Ciebie i dzieci to może być 60% jego dochodów,jeżeli nie ma dochodów jest fundusz alimentacyjny, zabezpiecz się finansowo, to ważne, bez względu na to jak się zakończy twoja historia postaraj się o alimenty, masz dzieci i absolutnie powinnaś mieć stabilność finansowa.

Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-11-13 15:26:30)

Offline

 

#29 2010-11-13 15:57:52

mamuśka27
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2010-11-12
Posty: 9

Re: podwójne życie mojego męża

mój mąż ma już alimenty na synka z poprzedniego związku i nawet tych nie płaci,a dochody udokumentowane ma bardzo niskie więc co mi da  500zł na wszystkie dzieciaczki bo to jest 60%(rehabilitacja  córki kosztuje dużo więcej).Ja tak naprawde nie wiem co przyniesie kolejny dzień,czasem ogarnia mnie wściekłość bo ja z dziećmi od conajmniej 8 miesięcy musimy oszczędzać,odmawiając sobie wszelkich przyjemności a on te pieniądze roztrwonił przez zaniedbanie,niedopilnowanie interesów no i utrzymywał też kochanke,znajdowałam faktury za hotel i restauracje za 1 dobe na 800-900zł,jak sie nie ma na apartamenty a szrżuje jak hrabia to tak jest,ja myśle że ta jego kochanica to myślała że ma kupe kasy bo tak się zachowywał,bo powiedzcie mi czy jakaś normalna kobieta chciałaby sie związać z facetem,mającym 3 dzieci a 4 w drodze??Więc moja sytuacja finansowa jest tragiczna,jakieś 6 mies temu wzięłam poważny kredyt na firme,jako żona nie miałam wyjścia....chciałam mu pomóc...a teraz mam ponad 50.000długu na siebie i sama musze mysleć skąd co miesiąc opłacić raty bo on twierdzi że nie ma.Poza tym są jego długi za które też bedę odpowiadać bo nie mamy rozdzielności majątkowej,dodajcie sobie jedno zero...sad((((Więc czasem ogarnia mnie smutek,bezradność że tak potraktował mnie i dzieci,wpakował w długi i boję sie każdego dnia co znowu wymyśli, bo mi sie czasem wydaje że to on żyje w nierealnym świecie,wogóle nie myśli o przyszłości.Teraz np chce wyjechać i rozkręcac firme za granica żeby ją ratować.oczywiście razem z nami,mam zabrac 3 dzieciaków i zburzyć całkowicie ich swiat....

Offline

 

#30 2010-11-13 16:30:49

maja 84
Przyjaciółka Forum
Wiek: 27
Zarejestrowany: 2009-10-27
Posty: 562

Re: podwójne życie mojego męża

Narobił długów i ucieka tak? Rzeczywiście zupelnie nieodpowiedzialny, alimenty mogą być chociażby z funduszu to więcej niż 500 zł bo przecież dzieci muszą coś jesć!
Jeżeli ktoś ma dojść do czegoś za granicą to tylko Ty sama, właściwie tylko w sobie samej masz oparcie, nie potrafił prowadzić formy tu a chce za granicą? Niech lepiej sobie daruje i szuka tam czy tu jakiejkolwiek pracy, byle utrzymać rodzine. A o alimenty i tak się postaraj, nie wiadomo co będzie jutro.

Offline

 

#31 2010-11-13 16:39:45

Zazdrosc
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-03-04
Posty: 2143

Re: podwójne życie mojego męża

mamuśka27 napisał:

Nie rozumiem czemu odsyłasz wszystkich na terapie???Wrzucasz wielu ludzi do jednego worka i na stronke kobieceserca a niektórzy potrzebuja tylko rozmowy

Typowy tekst uzaleznionych... ha ha ha ha
yhy... Ty jestes inna i Ciebie to nie dotyczy wcale... wroc jak dojrzejesz
Tu na forum masz adresy osrodkow (darmowych)

Dziewczyny wiecie, ze to jest jedyna zdrowa reakcja otoczenia na osobe z jakimkolwiek uzaleznieniem... nawet alkoholokiem?
a zatem my jej nie zmienimy. Ona sama musi chciec sie zmienic. Cala jej wypowiedz to typowy, mozna rzec wzorcowy przykad osoby kochajacej za bardzo... rozni ja tylko to.. ze ha ha ha ona (w jej mniemaniu)jest inna niz wszyscy i jej przypadek jest zupelnie inny big_smile

Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-11-13 16:46:52)


Sh-bam

Offline

 

#32 2010-11-13 17:19:34

maxi
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-08-11
Posty: 1464

Re: podwójne życie mojego męża

Mój boże Twój ostatni post jest straszny, narobił Ci dzieci i musisz jeszcze płacić jego długi! To zupełny horror ale niestety masz to na swoje wlasne zyczenie, nie osadzam Cię ale to jest dla mnie nie do przyjęcia, jak Ty nie szanowałaś i nie szanujesz siebie, nie płać jego długów i wystap do sądu o alimenty na dzieci, nie wiem co Ci mogę jeszcze doradzić bo Twoja sytuacja jest okropna.

Offline

 

#33 2010-11-14 07:38:55

Zazdrosc
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-03-04
Posty: 2143

Re: podwójne życie mojego męża

mamuśka27 napisał:

czy naprawde nie ma wyjątków?a jeśli zrozumiał co robił?skrzywdził mnie bardzo ale nie chce go stracić...zastanawiam sie tylko że moze to ja go czymś sprowokowałam?może powinnam sie bardziej postarać?łatwo jest wszystko zakończyć ale trudniej utrzymać,wybaczyć i budować.

Zgadzam sie sprowokowalas go.... za wysoko podnosisz oczy gdy na niego patrzysz. Musisz miec pokornie pochylona glowe.
Oczywiscie, ze powinnas sie bardziej postarac... moze jak zatrudnisz sie do jakiejs agencji towarzyskiej to splacisz jego dlugi i on wtedy powie ze Cie kocha
... i wreszcie w tym pogietym swiecie bedzie ktos kto Ci powie ze Cie kocha... bo nikt cie nie kocha.. prawda?
jestes takie nic, prawda? Tylko on dostrzegl w Tobie cos, wiec go nie wypuscisz, chocbys nosem orala pole kukurydzy

Mylisz sie. Latwiej wybaczyc. dlatego ta droge zawsze wybierasz... bo latwiejsza. Alez strach Cie ogarnia przed ta trudna droga. Normalnie panika, nieprawdaz?
Mowisz budowac!... co Ty kobieto wygadujesz, kto buduje na 7 metrach mułu?
I co juz zbudowalas przez te lata malzenstwa? ... no bo sorki ale ja widze, ze zbudowalas tylko brak wiary w siebie i totalny brak szacunku do siebie.
On traktuje Cie jak szmate... i to jego popaprany biznes
Ale dlaczego Ty sie traktujesz jak szmate? Bo on pierwszy zaczal? Bo kazdy moze tak Cie traktowac, poczawszy od rodzicow?

Dasz sobie rade bo jestes kobieta. To on sobie nie da rady bo nigdy nie dawal i jest psychopata.

Wziela bym ten kubek z kawa przede mna i walnela nim o sciane..... z bezsilnosci
Dla Ciebie chcialabym byc milionerka... podjechalabym samochodem pod Twoj dom i zabrala z dzieciakami tak jak stoisz.. nawet na boso.
Szczyce sie tym ze nie przeklinam.
Przeklęłam... neutral


Sh-bam

Offline

 

#34 2010-11-17 19:23:32

polinka62
Przyjaciółka Forum
Wiek: no bedzie!!!
Zarejestrowany: 2010-11-14
Posty: 931

Re: podwójne życie mojego męża

Witajcie !!!
Jestem na Waszym forum przypadkiem i naczytałam się!!! o ho ho !!.Temat stary jak świat.Żal mi mamuśki ale ona sama musi sobie pomóc ,sama musi chciec coś z tym "mężem" zrobic,sama musi zadecydowac o dalszym życiu .
     Fragment z "Klimakterium " cyt "mężczyzna jest jak chleb trzeba się nim dzielic"

Offline

 

#35 2010-11-18 09:46:02

atinasarz
Przyjaciółka Forum
Wiek: 37
Zarejestrowany: 2010-09-16
Posty: 863

Re: podwójne życie mojego męża

mamuśka27 - powiem ci tak dziewczyny piszą tak ponieważ im udało się pokonać to wszystko co ty teraz przeżywasz i zacząć żyć normalnie - przez to są takie "okrutne" i nie dziw się jeśli ty rozwiążesz swoje problemy też kiedyś powiesz - "odejdź " bo będziesz to miała za sobą. Ale na dzień dzisiejszy ty jesteś dopiero na początku drogi i potrzebujesz żeby ktoś popchnął cię żebyś zrobiła pierwszy mały krok. Tak myślę że:
1/ powinnaś najpierw zasięgnąć rady (prawnika darmowego - w instytucjach pomocowych są takie porady) co zrobić z obecnymi długami i jak zabezpieczyć się żebyś nie spłacała kolejnych zaciągniętych długów gdy np. twój mąż ucieknie za granicę to komornik zapuka do twoich drzwi po dług.
2/zacznij myśleć nie o tym jak on się zmienił/zmieni ale ty zmień swoje podejście do całej sytuacji skup się na dzieciach (przedszkole, żłobek) rozejrzyj w okół za jakąś pracą - gdy z tym się uporasz będziesz pewniej stała na nogach.
3/ja nie radzę ci odejdź - bo na dzień dzisiejszy ty tego nie zrobisz (ja to rozumiem) żyj z nim ale staraj się odbudować siebie i swoje bezpieczeństwo - idź do pomocy społecznej po pomoc materialną (są różne formy, dofinansowania - na obiady dla dzieci, książki, leki itd...) kiedy jakoś zabezpieczysz się finansowo i stwierdzisz że z tej strony jakoś sobie poradzisz dopiero wtedy będziesz mogła logicznie przemyśleć sprawę odejść czy zostać - a i do tego czasu twój mąż będzie miał czas żeby pokazać czy to chwilowa zmiana czy faktycznie dostał takiego kopa że się zmienił.

Offline

 

#36 2010-11-18 09:46:22

atinasarz
Przyjaciółka Forum
Wiek: 37
Zarejestrowany: 2010-09-16
Posty: 863

Re: podwójne życie mojego męża

A i jeszcze jedno - pamiętaj jesteś silniejsz niż ci się to wydaje dzisiaj.
Pozdrawiam

Ostatnio edytowany przez atinasarz (2010-11-18 09:48:22)

Offline

 

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013