'Oczy piwne, życie dziwne...' - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2010-11-03 21:43:37

impresja
100% Netkobieta
Wiek: ur. kwiecień '85
Zarejestrowany: 2008-12-04
Posty: 3061

'Oczy piwne, życie dziwne...'

Długo zbierałam się z napisaniem tego posta, od dawna miałam też temat. Jakoś nigdy nie starczało mi czasu... i odwagi. Są to bowiem bolesne wspomnienia, takie bardzo prywatne- nigdy nie sądziłam, że kiedykolwiek napiszę o tym publicznie. Postanowiłam jednak to zrobić, gdyż jest to taka forma wygadania się, nabrania dystansu do pewnych spraw, do których dystansu przez całe moje życie nabrać nie potrafię.
Będzie to długi post, więc nie wymagam od wszystkich czytania go. Nawet o komentowanie nie proszę, bo w sumie nie ma tu czego komentować. Ot kolejna życiowa historia. wink Stało się i się nie odstanie.

Zacznę może od tego że moi rodzice to para 'starych hipisów'. Flower-power i te sprawy. Jak na tamte czasu, byli bardzo wyluzowani, zresztą byli też bardzo młodzi gdy się pojawiłam, bo mama swoje 20 urodziny spędziła w szpitalu, ja miałam wtedy 3 dni smile Z relacji mamy wiem, że nie była gotowa, zresztą jakoś nie szczególnie opowiada o tamtym okresie. Tata natomiast twierdzi, że mama mnie nie chciała i miała w zamyśle mnie usunąć, choć mama zaprzecza gdy tylko o tym wspomnę. Zresztą do tej pory, a mam już 25 lat- muszę słuchać ich komentarzy na swój temat, co za miłe nie jest- ale o tym dalej.
Moi rodzice nie są razem. Rozwiedli się gdy miałam 7 lat, choć powinni dużo wcześniej. Pamiętam jak dziś, jak uciekałyśmy z mamą w środku nocy gdy miałam 2,3,4,5 latek, bo się pokłócili. Nie pamiętam co prawda za wiele, jedynie tyle że mnie zrywała nagle w nocy, ubierała i szłyśmy gdzieś na autobus lub taksówkę. Tylko i aż tyle.
Bardzo często bywało tak, że siedziałam z mamą w jej rodzinnej miejscowości, gdyż tata studiował w Warszawie, był zły że nie ma nas w domu po powrocie, mama była zła że nie było jego. Ogólnie tatę widywałam rzadko, byłam jednak bardzo emocjonalnie związana z mamą. Mama była bardzo nerwowa, często też przyłożyła mi pasem, np. za to że zamoczyłam buty. Ale ogólnie nie była jakaś straszna, jakkolwiek to brzmi.
Jakoś w tym okresie przeszłam zapalenie opon mózgowych, strasznie bolesne punkcje w kręgosłup, strasznie to wspominam. Mama była przy mnie, tata twierdzi, że też mnie odwiedzał, ja tego nie pamiętam, ale nie wiem jak to było naprawdę.
I stało się.
Gdy miałam 6 lat, poszłam do zerówki. Pewnego dnia mama zaprowadziła mnie do przedszkola i... nie przyszła po mnie. Odebrała mnie babcia (taty mama), co było już bardzo dziwne, gdyż nigdy tak się nie zdarzało, albo zdarzało ale wyczułam że coś jest nie tak. Nie wiem dokładnie. W każdym razie zaczęłam histerycznie wrzeszczeć, płakać i ogólnie to była jedna, wielka tragedia.
No i co się okazało? Mama wyjechała do Anglii, nic mi o tym nie mówiąc. Nawet się ze mną nie pożegnała, nie wyjaśniła, nie wytłumaczyła nic... Po prostu nie przyszła więcej po mnie. Nie muszę chyba pisać jak bardzo to przeżyłam. Był to przełomowy moment, który zaważył na moim całym życiu… Tata nie poczuł się w obowiązku ze mną porozmawiać. Wyjechał do Warszawy, zadzwonił do babci żeby odebrała mnie z przedszkola.
No i w ten sposób zamieszkałam z babcią i dziadkiem od strony taty. Było mi z nimi dobrze, choć wiadomo że to, co się stało, bardzo źle odbiło się na mnie. Tata odwiedzał mnie rzadko, bardzo rzadko, a gdy już był- nie mieliśmy o czym rozmawiać. Zawsze wyczuwałam od niego do mnie jakiś dystans, może nie umiał się mną zająć a może nie chciał. Zresztą mój ojciec to bardzo specyficzny człowiek, ale o tym będzie dalej.
Z babcią i dziadkiem miałam namiastkę normalnego domu, choć bardzo mnie rozpieszczali. Chyba jeszcze bardziej niż normalnie miałoby to miejsce. Chcieli mi zapewnić wszystko… a że dziadek miał swoją własną prężnie rozwijającą się firmę, materialnie dawali mi wszystko. Babcia poszła na wcześniejszą emeryturę, aby się mną zająć. Było mi dobrze, bardzo się do nich przywiązałam. Kochałam ich bardzo, najbardziej na świecie, choć zawsze mi czegoś brakowało. Dbali o mnie, zapisali mnie na lekcję gdy na fortepianie, grałam koncerty w filharmonii i byli ze mnie bardzo dumni, choć byłam bardzo nieznośnym dzieckiem. Bardzo wrażliwym, ciągle płaczącym, krzyczącym, egzekwującym wszystko histerią. Eh.
Mama dzwoniła dosyć rzadko, a z biegiem czasu coraz rzadziej… po 2 latach przestałam ją pytać kiedy wróci. Chyba w jakiś sposób przyzwyczaiłam się do tego, jak jest. Jakoś w tym czasie rodzice się rozwiedli. Zresztą chyba było mi wszystko jedno…
Po jakimś czasie tata przypomniał sobie o mnie, a raczej przypomnieli mu koledzy. Po 3 latach, w środku nocy przyjechał do domu mojej babci (mojego) w środku nocy, pijany i zabrał mnie do siebie. To było straszne. Płakałam i babcia płakała, dziadek trzymał się za serce…  I w taki sposób zamieszkałam z tatą.
Był to dziwny okres w moim życiu, kompletny luz. Nie miałam żadnych obowiązków, mogłam w ogóle się nie myć, nie uczyć, chyba by nawet nie zauważył gdyby nie było mnie w domu. Nigdy nie było nic w lodówce, tylko oliwki i pasta pomidorowa. Robił za to baaardzo pikantne obiady (które teraz uwielbiam, wtedy niekoniecznie). Babcia co jakiś czas wpadała, sprzątała u taty, dawała mi kanapki (potrafiła nawet przyjechać do szkoły na drugi koniec miasta i mi je przywieźć.) Tęskniłam za nią bardzo jak i za dziadziem…, ale kochałam tatę i bałam się mu powiedzieć, że nie chcę u niego być.
Ale muszę przyznać, że byłam bardzo grzeczna, zawsze sama narzucałam sobie czas powrotu z podwórka do domu, odrabiałam lekcje, uczyłam się. Aż sama się sobie dziwię, że umiałam aż na tyle sama się sobą zająć. Jedynie z pianina zrezygnowałam (życiowy błąd), ale jako dziecko nie rozumiałam jeszcze jak jestem dobra i jak będę za tym tęskniła.
Do mamy wpadałam na wakacje, czasami na ferie i tak jakoś mijał czas. Nadal bardzo za nią tęskniłam. Tata poznał jakąś 13 lat młodszą babę, spędzał z nią każdą chwilę, kłócili się i godzili, ale jakoś trwali razem, mieszkaliśmy wszyscy razem- oni ciagle na imprezach poza domem a ja jakoś dawałam sobie radę. Mama poznała jakiegoś faceta w Anglii. Kiedy przyjechałam na pewne wakacje, podejrzewałam że jest w ciąży- miałam już ponad 10 lat a teksty niektórych ludzi i mamy dbanie o to by nikt nie dotykał jej brzucha- mówiły same za siebie. Jednak nic mi nie powiedziała, nie potwierdziła nawet gdy zapytałam wprost.
Gdy przyjechałam rok później, okazało się że mam 5cio miesięczną siostrę. Pierwszy raz wtedy ją zobaczyłam, zakochałam się w niej, nosiłam na rękach, karmiłam butelką, chodziłam z nią na spacery. Jednak zawsze w głębi duszy było mi przykro, że mama mi nie powiedziała, że znam ją tylko ze zdjęć… no i zazdrosna. Ale byłam na tyle mądrą dziewczynką, że wiedziałam, że to nie jej (siostry) wina więc moja miłość do niej była bardzo silna. Cieszyłam się, że jest.
Mama zaproponowała mi przeprowadzkę do Anglii. Bardzo chciałam, cieszyłam się- jednak gdy wróciłam do Polski, do taty, babci, dziadka, szkoły, koleżanek- powiedziałam nie. I stało się- po jakimś czasie mama wróciła do Polski, żeby być bliżej mnie (taka jest wersja). Zamieszkała jednak ponad 500 km od naszego miasta. Widywałam ją bardzo rzadko, siostrę zobaczyłam dopiero jak miała prawie 2 latka. I to na troszkę…
W tym czasie  zaczęły się problemy ze mną. W końcu musiały, tak to sobie teraz tłumaczę. Ucieczki z domu, picie (miałam 13 lat!), nawet jakieś narkotyki. W szkole w ogóle nie bywałam. Cięłam się (przez co do dziś mam straszne blizny na ręce- temu planuję tatuaż w tym miejscu, bo ludzie dziwnie na to patrzą) aby załagodzić swój ból psychiczny. Pomagało. Bywało i tak, że parokrotnie szukała mnie policja. Potrafiłam znikać na parę dni…
Mama akurat pokłóciła się z mojej siostry ojcem i wyprowadziła do swojego rodzinnego miasta (60km od mojego) do swojej mamy (mojej kochanej, drugiej babci). Gdy zgwałcono moją wówczas najlepszą koleżankę, przyjechała po mnie i w ósmej klasie zamieszkałam z nią. Początkowe miesiące byłam spokojna, jednak z czasem coraz bardziej się rozkręcałam. Znów przestałam chodzić do szkoły, bluzgałam nauczycieli, piłam i cięłam się jak szalona. Próbowałam się parokrotnie zabić, kłóciłam się z mamą cały czas, wrzeszczałam że nie jest moją matką i nie chcę jej znać, biłyśmy się, to był jakiś koszmar. Przyjechał tata i chciał zabrać mnie do siebie, uciekłam do łazienki, wrzeszczałam, że go nienawidzę i żeby spadał. Załatwił mi kuratora, ale zostałam z mamą.
Kuratora odwiedzałam kiedy mi się chciało, aż się dziwię że mnie nigdzie nie zamknęli, kompletnie to olałam. Mama zaprowadziła mnie do psychologa, który po rozmowie ze mną sam się chyba załamał, był wręcz przerażony, gdy mu opowiedziałam wszystko co czuję i co się wydarzyło w moim życiu. Poszedł pogadać z moją mamą, ale wszystko słyszałam… Zaburzenia emocjonalne i borderline. Nie chce mi się tego teraz tłumaczyć. Powiedział, że będą ze mną w ogromne problemy w przyszłości, że powinnam przejść intensywną terapię. Jednak ja to olałam, mama też nie dopilnowała… i to była moja ostatnia wizyta u psychologa…
Zmarł mój dziadek, który był dla mnie jak ojciec, myślałam że tego nie przeżyję… Nie chcę o tym nawet pisać… Zmarł na zawał. Tata gdy był pijany, powiedział mi że to przeze mnie. Heh.
Po jakimś czasie przyjechał mojej siostry ojciec i przeprosił moją mamę. Pogodzili się i przeprowadziliśmy się wszyscy razem do niego, te ponad 500 km dalej. Nigdy nie zapomnę jak mnie przekonywał, że będziemy mogli stworzyć pełną rodzinę (żebym pojechała z nimi, bo to był warunek mojej mamy). Dostałam tam inną panią kurator, świetna osoba- do tej pory wspominam rozmowy z nią… która zdjęła mi nadzór kuratorski, gdyż stwierdziła że ja potrzebuję jedynie dobrego psychologa. Jestem jej za to bardzo wdzięczna. Wspaniała babka.
Pojechałyśmy i swój pierwszy rok spędziłam w szkole na Pomorzu. Mieszkałyśmy na wsi, musiałam dojeżdżać autobusem do domu ponad godzinę, ale było nieźle. Jednak mama i On kłócili się bardzo często, on w ogóle był dziwnym człowiekiem i w końcu wydało się że bije moją mamę. Jednak robił to tak, że ja o tym nic nie wiedziałam… wydało się z czasem. W końcu uciekłyśmy z moją małą siostrzyczką. Przez jakiś czas mieszkałyśmy u różnych znajomych, później jakoś wróciłyśmy do mojego miasta. Tam gdzie była babcia, dziadek, tata… Poszłam tam do szkoły i jakoś to było.
Z mamą nadal kłóciłam się jak nie wiem co, ale zaczęłam żyć w miarę normalnie, choć nadal w moim zyciu było dużo narkotyków i alkoholu. Z tatą za dużego kontaktu nie miałam, ot raz na jakiś czas wpadł gdy byłam u babci, a ja przeprowadziłam się w końcu do niej. Wyprowadziłam się od mamy, bo nie umiałyśmy żyć ze sobą na co dzień. Odwiedzałam ją oczywiście i moją siostrę. W międzyczasie urodziła mi się druga siostra (u taty), którą też bardzo pokochałam, a zaraz potem tata rozwiódł się z tą kobietą.
Mieszkając u babci, bez dziadka zawsze odczuwało się tą pustkę. Ale wiem, że tam był, dawało się to wyczuć…  Trochę się uspokoiłam, choć babcia przeżyła ze mną swoje… nie powiem. Ciągle rzucałam studia za studiami, nie było mnie w domu- ciągłe imprezy. Wyzywałam ją i bardzo mi jest teraz głupio i przykro z tego powodu, ale wyjaśniłyśmy sobie parę lat później wszystko i powiedziała mi, że się nie gniewa i jest duma, że jestem jaka jestem, mimo moich przeżyć, bo spodziewała się, że będzie dużo gorzej…
Teraz już w ogóle jest bardzo szczęśliwa, bo poznałam R, jestem z nim już 4 lata i teraz jestem sobą. Przy nim nauczyłam się co to życie, obowiązki, nauczyłam się kochać i kocham go ponad wszystko, choć boję się- mam taki cholerny strach przed odrzuceniem, ciągle wydaje mi się że nagle zniknie…  najgorzej jest gdy są kryzysy, gdy się kłócimy. Krzyczę, płaczę, kompletnie nad sobą nie panuję. Jestem zaborcza, ale z tym walczę. Staram się i są duże postępy, w końcu to już ponad 4 lata… mam straszne depresje, lęki, mini-psychozy… Mamy trochę problemów przez to, ale jesteśmy dzielni i staramy się pokonywać moje demony. Jest ciężko, ale wierzę, że kiedyś to pokonam i stworzymy szczęśliwą rodzinę. Być może jak wrócę do Polski, wybiorę się do psychologa, chociaż samej udało mi się tak wiele wypracować. Ale wybiorę się na pewno, dla własnego spokoju, za jakiś czas…
Takie uzupełnienie na koniec:
Moja mama ma do tej pory dziwny sposób postrzegania mnie. Nie wie, że się zmieniłam… mieszkam w Anglii już tyle lat, w sumie nie ma jak tego zobaczyć. Wkurza mnie gdy przyjeżdżam a ona mówi o mnie coś co kompletnie nie jest prawdą. Nigdy nie pogadałyśmy szczerze o tym co było, bo ona zawsze wtedy mówi, że ją obwiniam i płacze… Też zapewne ma swoją historię… Mówi też czasem, że robię z siebie ofiarę i ogólnie nie da się tego tematu poruszyć. Chyba już zostanie tak na zawsze.
Tata za to jest typem egocentryka. Wszystko wie najlepiej, jest najinteligentniejszy… wszyscy ludzie (w tym ja) to buraki, durnie, co nie mają nic do powiedzenia. Choć muszę przyznać, że ostatnio widzę u niego coraz większą zmianę na lepsze. Naprawdę. I trzymam z całej siły kciuki, żeby zmienił się jak najbardziej… wierzę w niego. Kiedyś był straszny, potrafił mi powiedzieć, że mnie nie kocha, że jestem głupia... wiele bolesnych rzeczy usłyszałam w życiu od niego...
Mimo tego co przeżyłam, kocham moich rodziców, napisałam to aby w końcu to z siebie wyrzucić, uporać się ze sobą i z tym co mnie spotkało. Jestem już całkiem inną osobą i szczerze mówiąc, gdy o tym piszę, to trochę tak jakbym pisała o kimś innym, kimś kogo znałam, ale nie jestem to ja. Chyba zamknęłam to na kłódkę gdzieś wewnątrz mnie i nie dopuszczam tego do świadomości. Jednak czasem to wraca… i boli… Czuję taki straszny wewnętrzny ścisk…  i nic nie wiem…
Na tym zakończę ten post.  Jestem już normalną dziewczyną, która pracuje, studiuje, planuje powrót do Polski aby założyć swój biznes, być może wkrótce wyjdę za mąż i za jakiś czas urodzę dzieciaczka. Którego pokocham całym sercem i nigdy nie opuszczę.


Ps. Pierwotny plan tej historii był znacznie dłuższy, było jeszcze wiele dziwnych sytuacji, patologicznych, chorych, bolesnych- ale nie będę jednak o tym pisać. Zostawię coś dla siebie- i tak napisałam bardzo dużo... Przepraszam, że końcówka taka chaotyczna, ale wszystko we mnie odżyło, miałam już w sobie za dużo emocji i pisałam to pod ich wpływem.

Nie musicie komentować, chciałam tylko komuś to opowiedzieć.

impresja.

Ostatnio edytowany przez impresja (2010-11-03 21:48:37)


'Każdą sekundę mojego życia nazywam Twoim imieniem, bez Ciebie moja dziecino świat dla mnie nie istnieje.'

Offline

 

#2 2010-11-03 21:56:02

Agatka
100% Netkobieta
Wiek: 32
Zarejestrowany: 2009-01-01
Posty: 9748

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

Impresja ja zawsze wiedziałam, że jesteś silną osobą, która potrafi sobie poradzić w każdej sytuacji a w dodatku jesteś niesamowicie wrażliwa i dobra. Twoja historia momentami mnie przerażała i bałam się o tę małą dziewczynkę, którą los tak potraktował. Ale najważniejsze, ze masz swojego R, którego kochasz i jesteś przez niego kochana, że tworzycie dom, że jesteś po prostu wspaniałą i silną dziewczyną. I tego Ci życzę z całego serca. Tej siły.

Offline

 

#3 2010-11-03 22:03:42

impresja
100% Netkobieta
Wiek: ur. kwiecień '85
Zarejestrowany: 2008-12-04
Posty: 3061

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

Dziękuję Ci Agatko :* Bardzo. Trochę bałam się napisać tego posta tu, na forum- ale w końcu musiałam. Dla samej siebie i dla Was- żebyście wiedziały... i dla innych ludzi, ku przestrodze...

Ty jesteś bardzo dobra osobą, cieszę się że Cię poznałam i dziękuję Ci za te słowa raz jeszcze.


'Każdą sekundę mojego życia nazywam Twoim imieniem, bez Ciebie moja dziecino świat dla mnie nie istnieje.'

Offline

 

#4 2010-11-03 22:41:21

Delicious
Moderator
Wiek: 24
Zarejestrowany: 2009-01-15
Posty: 6439

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

A ja oczywiście podpisuję się pod słowami Agatki, bo po Niej jak zwykle nie ma już nic do dodania smile

:*:*


Regulamin forum - przeczytaj! <klik>
Jeśli masz pytania dotyczące forum,  skontaktuj się ze mną

Offline

 

#5 2010-11-03 22:42:56

impresja
100% Netkobieta
Wiek: ur. kwiecień '85
Zarejestrowany: 2008-12-04
Posty: 3061

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

Ooooo i Delicja się w końcu pojawiła smilesmilesmile Więc warto było to napisać wink
Dziękuję :*


'Każdą sekundę mojego życia nazywam Twoim imieniem, bez Ciebie moja dziecino świat dla mnie nie istnieje.'

Offline

 

#6 2010-11-04 07:08:09

Agatka
100% Netkobieta
Wiek: 32
Zarejestrowany: 2009-01-01
Posty: 9748

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

Impresja, ja nadal myślę o Twojej historii, co nie zdarza mi się zbyt często, aby czyjeś życie tak mnie zaintrygowało. I Ty naprawdę jesteś silną, ale i przede wszystkim dobrą i ambitną dziewczyną. I tak trzymaj :*

Offline

 

#7 2010-11-04 07:14:07

Kami90
100% Netkobieta
Wiek: 23
Zarejestrowany: 2009-07-13
Posty: 8006

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

Jestem pełna podziwu Impresja. Jesteś bardzo silna i wierzę że poradzisz sobie ze wszystkim smile
To wspaniałe że masz R i że on tyle ci pokazał, że otworzył przed Tobą świat, że tak to ujmę.
Życzę Ci dalszej wytrwałości byś trwała z nim, mogła pokonywać mniejsze i większe problemy  bo chodź ich nie chcemy i nie ma już na nie miejsca to one mogą się pojawić...
Trzymaj się smile :*

Ostatnio edytowany przez Kami90 (2010-11-04 07:14:45)


"Uśmiechnięci, wpół objęci spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody." W. Szymborska

Offline

 

#8 2010-11-04 08:37:36

wikuś
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2010-10-25
Posty: 39

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

Macie rację i ona pewnie wie o tym, jest bardzo silną osoba, nie wiem, jak można tak postępować z dzieckiem, to poprostu straszne przez co przeszłaś. To horror. Ci którzy mieli święty obowiązek dbać o Ciebie zapewnić Ci poczucie bezpieczeństwa - zawiedli w najgorszy z możliwych sposobów.

To zostało w Tobie, ale masz w sobie siłę ktora pomoże Ci przetrwać i ułożyć sobie życie, tak jak powinno ona wyglądać gdy byłaś dzieckiem. Życzę powodzenia i dużo miłości.

Offline

 

#9 2010-11-04 11:45:04

impresja
100% Netkobieta
Wiek: ur. kwiecień '85
Zarejestrowany: 2008-12-04
Posty: 3061

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

Dziękuję wszystkim bardzo. Wiem, że moja historia jest straszna i szokująca... Najsmutniejsze jednak jest to, że jest wielu ludzi na świecie, którzy przeżyli podobne lub gorsze historie, zgotowane im przez najbliższych...
Tutaj za granicą poznałam ludzi z wielu środowisk i powiem Wam, że też niektórzy mają wręcz tragiczne życiowe historie. Kiedyś zawsze mówiłam do R: jejjjj, jaki on/ona jest dziwny, czasem wydaje mi się, że tu w Anglii mieszka sama 'patologia'...- a z biegiem czasu, gdy ich poznałam lepiej (wynajmując pokoje) okazało się, że każdy ma jakąś tam swoją historię... I może to zabrzmi egoistycznie i zadufanie, ale serio dziwię się, że jestem jeszcze na tyle 'normalna' po tym wszystkim. Chyba macie rację, że tak naprawdę mam w sobie tą siłę i udaje mi się pokonywać jakoś te przeciwności i żyć dalej, dość normalnie...

Chciałam jeszcze napisać, że moi rodzice nie są złymi ludźmi. Mama żałuje tego, co się stało- widać to w próbach rozmowy z nią, a tata... on się nie przyzna do błędu, chociaż wiem, że w pewien sposób jestem do niego podobna i on wszystko przeżywa w głębi siebie. Teraz im jest starszy, tym bardziej widać, że coś do niego dociera.

Mam nadzieję, że zrozumiałyście mnie dobrze i nie myślicie, że jestem jakaś nienormalna, gdyż pisząc np. o mini psychozach, miałam na myśli jakieś tam zaburzenia postrzegania pewnych spraw, przez co jak sobie coś ubzduram to jestem przekonana, że tak jest i męczę tym R, choć to nie jest prawdą. Ale po wielu rozmowach to mija i jest już normalnie. Choć przyznam, że kosztowało mnie to (i nadal kosztuje) bardzo dużo pracy nad sobą. Ale on jest ze mną i zawsze mi powtarza, że gdyby nie to, co się stało, pewnie nie byłabym taka jaka jestem, a on mnie taką właśnie pokochał i nie zamieniłby za nic na świecie wink
Może coś w tym jest.


'Każdą sekundę mojego życia nazywam Twoim imieniem, bez Ciebie moja dziecino świat dla mnie nie istnieje.'

Offline

 

#10 2010-11-04 12:01:54

kotoko
100% Netkobieta
Wiek: 24
Zarejestrowany: 2009-08-08
Posty: 3840

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

Impresko, jesteś niesamowita. Po pierwsze, podziwiam Cię za odwagę. Nie każdy napisałby na forum tak intymną historię swojego życia.
Po drugie, wiele osób po takich "przygodach" by się poddało, a Ty dzielnie walczyłaś o swoje szczęście i przyszłość.
Fantastycznie, że byli z Tobą w tym czasie dziadkowie, na pewno bardzo wiele im zawdzięczasz..

Offline

 

#11 2010-11-04 12:06:55

impresja
100% Netkobieta
Wiek: ur. kwiecień '85
Zarejestrowany: 2008-12-04
Posty: 3061

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

Dziękuję Kotoko. smile To prawda wiele zawdzięczam moim dziadkom... gdyby nie oni- nie wiem czy kiedykolwiek byłabym normalną osobą, co by się ze mną działo i w ogóle jak bym sobie z tym wszystkim poradziła. Kocham ich najbardziej na świecie (dziadek już nie żyje, ale ja ciągle czuję że nade mną czuwa).


'Każdą sekundę mojego życia nazywam Twoim imieniem, bez Ciebie moja dziecino świat dla mnie nie istnieje.'

Offline

 

#12 2010-11-04 16:32:25

Shiseido
Przyjaciółka Forum
Wiek: 21 :)
Zarejestrowany: 2010-06-12
Posty: 3944

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

impresja.. ja jestem w glebokim szoku..
Ciesze sie, ze sa ludzie ktorzy ci pomogli (dziadkowie).. bez nich bylo by ci bardzo trudno..
Twoi rodzice tez nie sa zli, poprostu ktos czasem moze zabladzic..
Zycie nie oszczedzilo Ciebie i Twoich uczuc.. ale cale szczescie ze umialas sobie z tym poradzic.. pewnie do dzis z tym walczysz..ale ja wierze ze wyjdziesz calkowicie na prosta.. a Twoja historia pozostanie tylko wspomnieniem ..


"Matka, jak Pan Bóg, może kochać wszystkie swe dzieci, każde z osobna i każde najwięcej."

Offline

 

#13 2010-11-04 20:22:11

princeska
Mój jest ten kawałek podłogi
Wiek: 24
Zarejestrowany: 2010-01-10
Posty: 74

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

Podziwiam, że mimo wielu smutnych i trudnych przeżyć postrzegasz świat w lepszych kolorach!
Życzę duużo powodzenia w życiu, pozdrawiam smile

Offline

 

#14 2010-11-05 12:52:36

elis
Zaglądam tu coraz częściej
Wiek: 28
Zarejestrowany: 2010-11-05
Posty: 19

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

Impresja, będę uczyć się odwagi.
Twoja historia powinna być lekcją dla wszystkich zbłąkanych dusz.
jestem pełna podziwu... tyle szarych, skomplikowanych dni i kim teraz jesteś - Aniołem ... skrzydła już się goją

Offline

 

#15 2010-11-05 14:13:10

Amis
Przyjaciółka Forum
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2010-10-22
Posty: 1962

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

impresjo -
Twoja historia to gotowy scenarisz na film-znioslaś wiele ale dzieci nie mają wyboru dzieki swojej ufności z nieświadomą miną znoszą dramaty jak niemi wojownicy-
potem blizny liżą latami
Jesteś wielka!


,,Bo żyć godnie to nie znaczy nie upadać, każdy robi błędy, ważne jak będziesz wstawać.''

Offline

 

#16 2010-11-05 16:01:13

apoteoza
Moderator
Wiek: 26
Zarejestrowany: 2009-09-10
Posty: 5336

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

Moja kochana Impresjo ....przeczytałam wszytko.

Zaskakujące jest życie….  Na tyle ile zdążyłam Cię poznać, do głowy by mi nie przyszło, że masz za sobą taki bagaż doświadczeń. Zawsze ciepło witałaś wszystkich użytkowników, wspierałaś, pomagałaś. Dziewczyna z wielkim poczuciem humoru. Wydawałoby się, że historia opisana przez Ciebie to jakaś pomyłka.

Tyle przeżyłaś w swoim życiu, że aż szok, że dziś jesteś tym kim jesteś. Jestem pełna podziwu dla Twojej osoby, to musiało kosztować dużo pracy.


Gratuluję smile


=>REGULAMIN FORUM<= =>INSTRUKCJA FORUM<= =>WYGLĄD KOMENTARZA<=
Jeśli masz pytania dotyczące forum netkobiety,  skontaktuj się ze mną
apoteoza@netkobiety.pl

Offline

 

#17 2010-11-05 19:50:10

lady/nnn/
Słodka Czarodziejka
Wiek: 20
Zarejestrowany: 2009-06-28
Posty: 197

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

popłakałam się. ale nie z litości. z podziwu. sądzę, że ja nie udzwignelabym takiego życiowego krzyża. Jesteś jedną z najwspanialszych osobowości, jakie kiedykolwiek widziałam.
Zazdroszczę wszystkim, którzy mają okazję z tobą obcować.

Kiedys myślałam, jak życie dało mi w kość. Teraz wiem, że w porównaniu z tobą mój żywot to sielanka.
Serdecznie cię sciskam i życzę ci, ąby teraz bylo już tylko lepiej wink

Offline

 

#18 2010-11-05 20:30:26

CupraFR
100% Netkobieta
Wiek: 20
Zarejestrowany: 2009-06-08
Posty: 3695

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

Ja również bardzo podziwiam chęć trwania, nigdy się nie poddawałaś, pomimo, że zmieniłaś styl życia przez jakiś czas. Jesteś silną dziewczynką i to da się zauważyć. Przeszłaś tyle problemów, że moje obecne w tej chwili stały się mało ważne. Tak na prawdę nigdy nie miałaś porządnej rodziny z krwi i kości a i tak kochasz rodziców, u dziadków byłaś szczęśliwa. Wiele osób popełniło by samobójstwo w Twojej sytuacji... Cieszy mnie fakt, że znalazłaś swoją drugą połówkę, z którą chcesz dzielić resztę życia. Również chwali Ci się to, że pracujesz nad sobą, nad swoimi emocjami. Oby tak dalej. Super, że wyszłaś po tym wszystkim na prostą i cieszysz się życiem. Powodzenia Impresko. big_smile


"...w grzywie wiatr, a w kopytach magia..."
Zdolniacha
Napaleniec
Spryciarz smile

Offline

 

#19 2010-11-06 13:22:23

impresja
100% Netkobieta
Wiek: ur. kwiecień '85
Zarejestrowany: 2008-12-04
Posty: 3061

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

Dziękuję jeszcze raz wszystkim za tyle ciepłych i miłych słówek smile Podbudowujecie mnie, tym co tutaj piszecie wink hehe.
Tak naprawdę każdy z nas ma tą siłę, dużo większą niż nam się wydaje...
Pozdrawiam wszystkich serdecznie smile


'Każdą sekundę mojego życia nazywam Twoim imieniem, bez Ciebie moja dziecino świat dla mnie nie istnieje.'

Offline

 

#20 2010-11-06 16:19:43

Kika kominiarska
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-08-26
Posty: 521

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

Masz na swoich ramionach NIEZWYKLE ciezki bagaz doswiadczen, ktore pokazaly ci KIERUNEK dalszego twojego zycia. Wybralas to co uwazalas za sluszne i dobre dla siebie. Podziwiam cie za rozsadek i nie mala odwage zyciowa. Mowiac o problemach i przeszlosci uwolnilas sie od gniotacego cie ciezaru. Moze teraz wlasnie twoje zycie nie bedzie juz takie skomplikowane i trudne ? Powodzenia

Offline

 

#21 2010-11-12 08:56:42

sama nie wiem
Do zakochania jeden krok
Wiek: 36
Zarejestrowany: 2010-11-05
Posty: 44

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

Witaj:-),powiem  Ci impresjo tylko tyle,że znam mężczyznę,najgorszego z najgorszych,który po równie traumatycznych doświadczeniach z dzieciństwa,znalazłszy się na skraju patologii,po kolizjach z prawem,stał się przykładem do naśladowania w swoim środowisku.Kierunek,drogę pokazała mu kobieta,która wyszła za niego,urodziła mu troje dzieci,wybudowali razem piękny dom,oboje pracują,dzieci uczą się wyśmienicie...Ludzie pytają ją:jak to zrobiłaś,jak to możliwe?A o nim mówią-jak można tak się zmienić?Otóż można-trudne dzieciństwo daje człowiekowi niesamowitą siłę,swoisty dar pokonywania trudności...Łatwo nie jest,demonów mnóstwo,ale można je pokonać u boku dobrego,mądrego,wyrozumiałego człowieka.Podziwiam Cię,jestem pewna,że osiągniesz więcej niż inni i że podobnie jak o tym mężczyźnie,ludzie na najwyższych stołkach władzy,miejscowe vip-y,elita,będą opowiadać jako o przykładzie do naśladowania:-)


w sercu na dnie czai się niepokój

Offline

 

#22 2010-11-12 10:44:59

mrówka333
Do zakochania jeden krok
Zarejestrowany: 2010-07-23
Posty: 42

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

IMPRESJA.Bardzo mnie wzruszyła twoja historia.Jak widać życie cię nie oszczędzało,przeszłaś tak wiele,chyba za wiele jak na niewinne dziecko.Podziwiam jednak twoją wewnętrzną siłę,że pomimo tylu przykrych słów i wydarzeń jakie cię spotkały stanęłaś na nogach o własnych siłach,nie dałaś się zniszczyć.Z twoich słów wynika,że jesteś bardzo miłą,dobrą i wrażliwą osobą o silnym charakterze,dasz sobie na pewno radę w życiu.Mi pozostaje życzyć ci wszystkiego co najlepsze.Mam cichą nadzieję,że życie wynagrodzi ci krzywdy, które cie spotkały,a ja trzymam za ciebie kciuki.Powodzenia...

Offline

 

#23 2010-11-12 22:58:58

ewzaj80
Dobry Duszek Forum
Wiek: 32
Zarejestrowany: 2010-01-10
Posty: 110

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

Witaj Impresjo

  Zaczne moze od tego,ze nie wiem poprostu od czego zaczac ....
Twoja historia poruszyla mnie niesamowicie ...nie no az musze wyjsc na papierosa zeby  ochlonac...
Napisze tylko tyle to co przezylas w zyciu sprawilo,ze jestes teraz silna i doswiadczona kobieta i dzieki Bogu jestes teraz kim jestes ,bo moglo byc zdecydowanie gorzej ,ale wyszlas na ludzi i mysle ,ze w duzej czesci masz szczescie,ze poznalas kogos takiego jak R. Z tego co piszesz masz w nim oparcie , akceptuje Cie taka jaka jestes razem z Twoim bagazem doswiadczen i raz jest lepiej raz gorzej ,ale wiem jedno on Cie kocha to musi byc wspanialy czlowiek ...

  Wspomnialas w swoim poscie zacyt:"Jest ciężko, ale wierzę, że kiedyś to pokonam i stworzymy szczęśliwą rodzinę. Być może jak wrócę do Polski, wybiorę się do psychologa, chociaż samej udało mi się tak wiele wypracować. Ale wybiorę się na pewno, dla własnego spokoju, za jakiś czas…"

-i dotrzymaj slowa prosze Cie dla samej siebie, dla Was, dla Waszych dzieci,ktore bedziecie miec w przyszlosci ...


jestes wielka pamietaj ...nie jestes niczemu winna i zycze Ci z calego serca bys byla w zyciu szczesliwa ,miala kochajacego meza <mysle,ze to bedzie ten R.smile > i dzieci ,ktorym pokazesz czym jest milosc ,szacunek i odpowiedzialnosc ,czym jest zycie ...

trzymaj sie

Ewa

Offline

 

#24 2010-11-15 12:33:19

milka99
Słodka Czarodziejka
Wiek: 22
Zarejestrowany: 2010-10-21
Posty: 186

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

Jestem pod wrażeniem Twojej siły, naprawdę. Siły, której masz do prowadzenia normalnego życia, po Twoich przejściach. Nie jeden by się załamał, uwierz mi. Jak dla mnie jesteś bohaterką. Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów w życiu. :*


Obojętność jest jak mróz polarny - zabija wszystko...

Offline

 

#25 2011-01-21 03:07:56

impresja
100% Netkobieta
Wiek: ur. kwiecień '85
Zarejestrowany: 2008-12-04
Posty: 3061

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

Dziewczyny, dziś znów to przeczytałam. Dzień przed pogrzebem mojego R. brata (zamordowali go w Szwecji!!! Zamordowali... to słowo jest tak odległe od normalnego życia...)
R jest w Polsce, ja z powodów finansowych nie mogłam pojechać, mamy naprawdę trudną sytuację w tej chwili, aż nie chce mi się o tym pisać. Jest ciężko.
Czuję taką straszną pustkę, że On jest tam, w Polsce, a ja tutaj...
Taki straszny żal, że nie mogłam tam pojechać...
To aż niewyobrażalne...

Przepraszam, musiałam chwilkę się wygadać.


Wzruszyłam się.


Wszystkimi Waszymi słowami.

Dziękuję Wam. Dziękuję Dziewczynki... za wszystko. I te znane dziewczynki z forum, kafejki, i te nieznane...

Bardzo mi pomogłyście.


I dziś jest mi lżej dzięki Wam, przetrwać to wszystko.
Mimo, że jestem tu sama, z tysiącem myśli i poczuciem winy.

Dziękuję.


A dla Mariusza (R brata): [*]


'Każdą sekundę mojego życia nazywam Twoim imieniem, bez Ciebie moja dziecino świat dla mnie nie istnieje.'

Offline

 

#26 2011-01-21 07:04:58

Agatka
100% Netkobieta
Wiek: 32
Zarejestrowany: 2009-01-01
Posty: 9748

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

Impresja, trzymaj się kochana sad
Dla Mariusza [*]

Offline

 

#27 2011-01-21 10:27:48

Shiseido
Przyjaciółka Forum
Wiek: 21 :)
Zarejestrowany: 2010-06-12
Posty: 3944

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

Impresia, tak mi przykro.. los jest niesprawiedliwy, rani tych, ktorzy na to nie zasluguja..

Dla Mariusza [*]


"Matka, jak Pan Bóg, może kochać wszystkie swe dzieci, każde z osobna i każde najwięcej."

Offline

 

#28 2011-01-21 13:15:13

apoteoza
Moderator
Wiek: 26
Zarejestrowany: 2009-09-10
Posty: 5336

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

Impresja ... tak mi przykro.... ściskam Cię tak wirtualnie.. trzymaj się Mała
Dla Mariusza[*]


=>REGULAMIN FORUM<= =>INSTRUKCJA FORUM<= =>WYGLĄD KOMENTARZA<=
Jeśli masz pytania dotyczące forum netkobiety,  skontaktuj się ze mną
apoteoza@netkobiety.pl

Offline

 

#29 2011-01-21 21:16:01

impresja
100% Netkobieta
Wiek: ur. kwiecień '85
Zarejestrowany: 2008-12-04
Posty: 3061

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

Dziękuję :*


'Każdą sekundę mojego życia nazywam Twoim imieniem, bez Ciebie moja dziecino świat dla mnie nie istnieje.'

Offline

 

#30 2011-02-26 13:06:08

jeżyk123
Woman In Red
Zarejestrowany: 2010-11-20
Posty: 242

Re: 'Oczy piwne, życie dziwne...'

Wzruszająca historia na którą - jako dziecko nie miałaś wpływu. Czasem myślę, że mam beznadziejne życie, że jestem skrzywdzona, ale na tym forum zrozumiałam, że jest wielu ludzi z przeróżnymi historiami i moje życie jest jednym z wielu.
Dziękuję Ci za ten post i życzę powodzenia.

Offline

 

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013