Witajcie!
Mam nadzieję, że dobrze trafiłam, że będziecie w stanie mi doradzić.
Jestem związana z pewnym mężczyzną od kilku lat. Choć to była bardzo trudna decyzja, niedawno zdecydował się na rozwód. Wkrótce mamy zamieszkać razem.
Bardzo tego chcemy, ale jednocześnie jest w nas obawa. On ma swoje przyzwyczajenia, ulubione przedmioty, z którymi teraz będzie musiał się rozstać. W zasadzie wszystko będzie musiał zacząć od nowa. Ja natomiast boje się, że przez ten pierwszy okres będzie mu bardzo ciężko, że nie do końca będzie odnajdywał się w nowej sytuacji.
Dotąd było tak, że pomieszkiwał u mnie, tzn. miał kilka swoich rzeczy, codziennie przyjeżdżał po pracy, razem jadaliśmy, spędzaliśmy wieczory, czasem zostawał na noc. Ale to nie to samo.
Jak więc pomóc mu zaaklimatyzować się w moim/naszym mieszkaniu? Jak zminimalizować jego stres? Już sam rozwód będzie bardzo stresujący, dlatego chciałabym oszczędzić mu go w związku z przeprowadzką. HELP!!!
Jest dorosły, poradzi sobie.
Jest dorosły, poradzi sobie.
Pewnie tak, ale jestem po to, żeby pomóc mu przez to przejść. Na tym chyba polega związek...? Dlatego prosiłam, żebyście mi doradzili.
Pozdrawiam
Na czym polega związek to ja akurat wiem. Twój "przyjaciel" zapewne potrafi nieźle lawirować w życiu skoro jesteście razem od kiku lat, a rozwód bierze dopiero teraz. Stąd mój wniosek o jego zaradności...elastyczny i kreatywny zapewne potrafi być...
Przecież to dorosły facet, a nie dziecko.
Na czym polega związek to ja akurat wiem. Twój "przyjaciel" zapewne potrafi nieźle lawirować w życiu skoro jesteście razem od kiku lat, a rozwód bierze dopiero teraz. Stąd mój wniosek o jego zaradności...elastyczny i kreatywny zapewne potrafi być...
Stereotypowe myślenie... Przykro, że oceniasz w taki sposób kogoś, kogo nie znasz. Może już więcej nie pisz. Przynajmniej tutaj. Tak będzie lepiej. Proszę.
Ok, ale pamiętaj! Zawsze możesz rozwinąć się literacko, a wtedy wszyscy poznają waszą niestereotypową historię, zmienią tok myślenia, zmienią zdanie...może nawet będą współczuć i coś doradzą.
Każdy ma swoje humory i przywyczajenia!!
Ja może powiem ci jak ja ze swoim mężem zrobiliśmy. Przed ślubem znaliśmy się króciutko i nawet nie było czasu by najpierw zamieszkać razem przez jakiś czas. Napisaliśmy na kartkach swoje wady i zalety, a później swoje przyzwyczajenia tzn, to co robiliśmy do tej pory i jak to robiliśmy. Powiem ci ze śmiechu mieliśmy przy tym co nie miara!! wyszło że mąż lubi ściągnąć skarpetki i zamiast je wrzucić do kosza z brudną odzieżą(jak to robie ja), on rzuca na środek pokoju i zostawia!!! hehe, oprócz tego nie zmywa naczyń, ponieważ tego nie cierpi!! itd itd nie bede wiecej wymieniac bo za duzo by tego było. I powoli, powoli te nawyki które nas denerwowały nawzajem zaczęliśmy zmieniać, tak by było dobrze. Nie powiem że trwało to 3 dni, bo takie "udoskonalanie sie" trwa w zasadzie całe zycie, ale to co nas najbardziej z tej kartki drażniło, to zmieniliśmy i jest wporządeczku. Najważniejsze jest to, żebyś przez jakis czas dała swobodę swojemu facetowi w codziennych obowiązkach, niech on widzi że nie próbujesz odrazu zmieniać tego jak np. zmywa naczynia, czy tego jak wiesza ubrania. Podaje takie głupie przykłady, bo nie wiem jakie przyzwyczajenia ma twoj facet. Usiądźcie najlepiej razem, i niech każdy z was powie co lubi, jak to robi itd itd. napewno nie bedzie źle, każdy w zyciu musi sie przyzwyczaic do nowej sytuacji.
Każdy ma swoje humory i przywyczajenia!!
Ja może powiem ci jak ja ze swoim mężem zrobiliśmy. Przed ślubem znaliśmy się króciutko i nawet nie było czasu by najpierw zamieszkać razem przez jakiś czas. Napisaliśmy na kartkach swoje wady i zalety, a później swoje przyzwyczajenia tzn, to co robiliśmy do tej pory i jak to robiliśmy. Powiem ci ze śmiechu mieliśmy przy tym co nie miara!! wyszło że mąż lubi ściągnąć skarpetki i zamiast je wrzucić do kosza z brudną odzieżą(jak to robie ja), on rzuca na środek pokoju i zostawia!!! hehe, oprócz tego nie zmywa naczyń, ponieważ tego nie cierpi!! itd itd nie bede wiecej wymieniac bo za duzo by tego było. I powoli, powoli te nawyki które nas denerwowały nawzajem zaczęliśmy zmieniać, tak by było dobrze. Nie powiem że trwało to 3 dni, bo takie "udoskonalanie sie" trwa w zasadzie całe zycie, ale to co nas najbardziej z tej kartki drażniło, to zmieniliśmy i jest wporządeczku. Najważniejsze jest to, żebyś przez jakis czas dała swobodę swojemu facetowi w codziennych obowiązkach, niech on widzi że nie próbujesz odrazu zmieniać tego jak np. zmywa naczynia, czy tego jak wiesza ubrania. Podaje takie głupie przykłady, bo nie wiem jakie przyzwyczajenia ma twoj facet. Usiądźcie najlepiej razem, i niech każdy z was powie co lubi, jak to robi itd itd. napewno nie bedzie źle, każdy w zyciu musi sie przyzwyczaic do nowej sytuacji.
Dzięki, że odpisałaś! Wiesz... takie sprawy mamy już dawno przetestowane. Bo, jak pisałam wcześniej, on pomieszkuje u mnie od pewnego czasu. Oczywiście, mam świadomość, że teraz, przynajmniej na początku, będę musiała być jeszcze bardziej wyrozumiała dla jego niezgaszania światła, rozrzucania ciuchów albo niezakręcania butelek itp.
Ale chodzi mi raczej o to, żeby naprawdę poczuł się jak w domu, a nie jak na gościnnych występach - tak jak dotąd. Przygotowałam mu już miejsce na ubrania, kosmetyki, książki, płyty i takie tam. Chcę też ustawić kilka naszych zdjęć w widocznych miejscach. No i oczywiście (nie tylko na początku) być przy nim, przytulić, pogadać, bo to pieszczoch, dać dużo swobody, żeby odetchnął chociaż trochę po tych stresujących sytuacjach. Chciałabym jeszcze więcej. Więc może doradzicie mi coś jeszcze...?
A poza tym Voxi dla Was obojga to była nowa sytuacja. A tu jest trochę inaczej... On przez wiele lat mieszkał z kimś innym, gdzie indziej. Nie mamy po 20-kilka lat, niestety. W naszym wieku zaczynanie wszystkiego od nowa jest cholernie trudne. I tego się trochę boje. On też. Kochamy się bardzo, ale wspólne mieszkanie i bycie ze sobą dłużej niż 4-5 godzin dziennie to dla nas coś nowego. Mi będzie łatwiej, bo on przeprowadzi się do mnie. Dlatego tak bardzo zależy mi, żeby on też w miarę szybko oswoił się z nową sytuacją i zaczął traktować ten dom jak swój. Rany, jakie to wszystko trudne...........
No co Ty!! Nie wymyslaj problemow tam gdzie ich nie ma..
skor zdecydowal sie z Toba zyc pod wspolnym dachem to napewno Cie kocha i tez bedzie sie staral
daj mu przestrzen do odnalezienia sie i tyle
w trakcie ujawnia sie jego przyzwyczajenia i odruchy, niech pozostanie soba
moze tez nie narzucaj mu miejsc ktore chcesz mu dac niech sobie wybierze
bedzie dobrze!!!
pomysl Voxi bardzo mi sie podoba tez go kiedys zastosuje!!!
pozdrawiam!
Netkag, masz rację! Trochę świruję, bo to dla mnie nowa sytuacja, bo widzę, jak on pewne sprawy przeżywa. I dlatego chciałabym, żeby było idealnie. Ale wiem, że tak się nie da... Chyba po prostu dam mu dużo swobody i będę przy nim. W końcu i tak spędzaliśmy dotąd wszystkie wieczory razem. To teraz zwyczajnie dojdą jeszcze poranki. Tak bym chciała, żeby ani przez moment nie pomyślał, czy aby na pewno podjął słuszną decyzję...
no wlasnie pomysl lepiej co zrobic na sniadanie
a propo, jaka jest ta historia milosci?
no wlasnie pomysl lepiej co zrobic na sniadanie
![]()
a propo, jaka jest ta historia milosci?
To on jest mistrzem w kuchni. I czasami budzi mnie podając śniadanie do łóżka. Ja też, ale znacznie rzadziej, więc może teraz moja kolej... Na pewno będzie mu miło. Aż się rozmarzyłam, takie wspólne poranki już nie będą od święta...
A historia... Poznaliśmy się w pracy. Tak byłam na niej skoncentrowana, że długo nie zauważałam tych jego nieśmiałych podchodów. Poza tym uważałam, że nie jestem jego liga, w końcu TAKI facet... (on z kolei myślał, że nie ma u mnie szans). Po pewnym czasie zrozumiałam, że poprzez trochę nieśmiałe i niezgrabne gesty, chce mi pokazać, że mu zależy. Zależało tak bardzo, że już na samym początku był gotowy na radykalne zmiany. To ja się bałam. Że za słabo mnie zna, że jeśli nam nie wyjdzie, on straci dużo więcej niż ja. I to ja stopowałam trochę. Więc to nie jest tak, jak niektórzy tu piszą, że on lawirował, kombinował i nie wiadomo co jeszcze.
cudnie... przeczytalam twoj post i zrobilam sie glodna:)
podrzuc nm tu czasem jakis przepis od mistrza kuchni:P
nie masz sie o co martwic jak facet wie czego chce to pewnie tak samo jak ty czeka na ten moment![]()
16 2010-10-25 01:21:27 Ostatnio edytowany przez Katie_H (2010-10-25 01:21:50)
Moja mama też zawsze prosi, żebym podrzuciła jej jakiś przepis, bo tak jak ja uwielbia jego kuchnię. Ja z kolei w tych sprawach mam dwie lewe ręce (on twierdzi, że wcale nie, ale pewnie mówi tak z miłości
). Cudownie gotuje... Wcześniej tak nie jadałam. Albo tylko wtedy, gdy rodzice zapraszali
A teraz prawdziwe uczty i to w tygodniu!!!
Wiecie co... tak sobie nieskromnie myślę, że takiego mężczyzny (i nie chodzi tylko o gotowanie) można mi pozazdrościć. Wszystko, czego szukałam kiedyś w innych, teraz mam w jednym. Prawie ideał. Na szczęście "prawie", bo z ideałem byłoby nudno. A nam nie jest... ![]()
A tak w ogóle to dzięki za ciepłe słowa.